28.01.09, 12:27
Byłam kilka dni na D. Śląsku .Chciałam wpaść do starej
przyjaciółki , dzwonie na jej komórkę a ona mówi ,że nie mieszka w
swoim domu , bo sie boi wnuka .
Kilka lat wcześniej zrobila razem z mężem testament ; on swoją część
na troje dzieci i ona swoją część też . Małżonek zmarł trzy lata
temu ,dwoje młodszych zrzekło się spadku na wnuczkę spadkodawcy a
najstarsza nie chciała żadnej splaty tylko ,że jej syn /wnuk
spadkodawcy / ma tam zamieszkać .natychmiast po wprowadzeniu zajął
ok połowy budynku / wg prawa winien mieć 1/6 / odłączył babci CO i
kazał ,żeby założyła sobie licznik bo oni są biedni mają dwie
dziweczynki ,żona nie pracuje i babcia powinna wziąć koszty na
siebie . Babcia ma 800 zł emerytury. Wzięła ja jesienią do siebie
młodsza córka . Kiedy przyszła w listopadzie do domu zobaczyć co
zabezpieczyć wnuczek rąbał drzewo .Zapytala czy nie lepiej by było
sprzedać całą posiadłość /ok 400tys zł/ i kupiłby sobie w mieście z
co i wygodami a reszta byłaby dla G .i P. zwyzywał ja od szmat ,k, i
w końcu rzucił w jej stronę siekierą . Przyjaciółka jest bezradna
usunąć ich nie może bo teoretycznie wnuczek mieszka na części
przypadającej jego matce .Teraz jest trzecie w drodze ,babcia boi
się do własnego domu wejść ,pozostała dwójka dzieci w chwili gdy
chcieli interweniować - wnuczek się okaleczył i pojechał do mamy ,że
wujek go tak urządził .Draka na okolicę . Przyjaciółka ma chore
serce , zawsze dbała o dzieci ,żyła tylko dla nich i teraz jest
bezradna ,zagubiona i w dołku . Pilnuje prawnuka i ogląda TV - jest
w psychicznym dołku . Niech szlag / przepraszam za określenie /
trafi taką starość .aga
Obserwuj wątek
    • polnaro Re: Dzieci? 28.01.09, 12:40
      Przerażające.
      Czytam i zastanawiam się nad przyczyną takiego zdziczenia.
      Czasami lepiej nie porządkować za życia spraw spadkowych. Tutaj, ta starsza pani
      jako jedyna właścicielka, mogłaby pozbyć się tego, pożal się boże, wnuka.
    • kendo Re: Dzieci? 28.01.09, 12:40
      oj,naogladalam sie na urlopie programow na ten temat,
      smutne ,ze tak dzieci postepujasad(

      moze ktos z kraju cos doradzi,jak sie zabrac za sprawe.
      wspolczuje Twojej przyjaciolce.
    • groszek-5 Re: Dzieci? 28.01.09, 13:18
      Cala rodzina powinna przecwstawic sie takiemu sk... Szlak mnie trafia gdy czytam
      o takich bydlakach.Do sadu go zaskarzyc i upodlic na cala okolice.Ale poza tym
      wiem i wirze w to,ze los mu odplaci z nawiazka za to co robi tej staruszce.Jego
      wlasne bachory mu pokaza na starosc gdzie jest miejsce dla takich jak on.
      • iryska2604 Re: Dzieci? 28.01.09, 18:40
        Nie chcę brzydko mówic -trudno naprawdę sie powstrzymac.A nie mozna jakos przez
        sąd ? Ale one tez tak działają...Nie wiem jak to jest ze ludzie głupieją pod
        wpływem dóbr materialnych.Po naszej mamie zostało nieduze mieszkanie a jest nas
        3 siostry.Jestesmy wszystkie trzy wspołwłascicielkami i ktorej bedzie potrzebne
        ta bedzie korzystac.Nigdy sie nie kłociłysmy i nie będziemy.Co nasze dzieci
        zrobia -trudno przewidziec jak nas zabraknie...Ale to przykre jak rodzina
        zamiast sie szanowac to sie zre.No i ten brak szacunku dla starszych.
        • aga-kosa Re: Dzieci? 28.01.09, 19:55
          najgorsze jest to ,że trudno jej cokolwiek doradzić .
          Proponowałam ,żeby swój testament unieważniła i jeśli ufa
          wnuczce ,którą wychowywała zapisała na wnuczkę . Ta niech ze swoim
          bylo nie było ciotecznym bratem albo się dogada albo będąc
          właścicielką 5/6 może cos zmieni . Boję się ,że bez awantury sie nie
          obejdzie . Żal mi jej - człowiek dusza , taka typowa matka , żona
          jak na Litwie wychować dziewczynę należało .Chata ma 240 m
          2 ,należałoby wnuka z rodziną wpakować do pokoju ,który ma 32 m2 i
          kuchnia 12 m2 a nie żeby na całośc i sie panoszył .Tez jestem w
          kropce .aga
          • ktosia57 Re: Dzieci? 28.01.09, 21:30
            znam takie smutne powiedzenie,czarny humor....do czego potrzebne są dzieci? do
            tego ,żeby na starość miał Ci kto ostatnią szklankę herbaty
            z rąk wyrwać....
            • xy.5 Re: Dzieci? 28.01.09, 23:49
              Okropne,ale należałoby drania nauczyć gdzie jego miejsce.
    • gite19 Re: Dzieci? 29.01.09, 07:45
      Witam Ago
      To straszne i przerazajace co piszesz.Ale tak sie zdarzało i zdarza
      obecnie.Owszem, może i ta Pani mogłaby sprawe wygrać w Sądzie, ale
      czy ma na tyle siły ,aby walczyć z szubrawcem-wnukiem.Inaczej nie
      umiem go nazwać, to BESTIA.Napewno życie go ukarze, ale ile przedtem
      nacierpi sie ta Pani.Z pewnościa jego dzieci ,obserwujac zachowanie
      swoich rodziców postąpia kiedys podobnie z nim.Przykład idzie z
      góry, a czas szybko płynie i tylko patrzec jak jego dzieci wymiota
      go z własnego domu.Zasługuje na taką starość.
      Pozdrawiam GITE
    • babas.ka Re: Dzieci? 29.01.09, 08:40
      Zawsze byłam zdania aby za życia nic nikomu nie zapisywać.Starsi państwo powinni
      zrobić darowizny swoich części majątku na siebie nawzajem.Dopiero po śmierci
      babci rodzinka niech się żre.Bo z rodziną najlepiej wychodzi się na zdjęciu (i
      to nie zawsze).Ja też miałam propozycję zameldowania wnuczki w moim mieszkaniu
      zanim je wykupiłam bo"w razie czego"szkoda aby spółdzielnia wzięła
      mieszkanie.Nie zgodziłam się na to bo mimo że wnusię mam kochaną .Widziałam co
      się dzieje, gdy zaczynają się trudności lokalowe młodych a potem sytuacje ze
      starymi .Nie mam ochoty patrzeć jak ktoś czeka ,kiedy zejdę z tego świata,aby
      zwolnić miejsce.Co jest moje to jest moje a po śmierci niech sobie robią co
      chcą.Wielu znajomych przyznaje mi rację,ale pod presją dzieci piszą jakieś
      testamenty.Pozdrawiam.
      • gite19 Re: Dzieci? 29.01.09, 08:58
        Witam
        Tak, przyznaje Ci w części rację.
        Jacy rodzice nie chcą pomóc swoim dzieciom i wnukom?,Prawie wszyscy,
        ale nikt nie zdaje sobie sprawy jak może to się zakończyć.Pomimo
        dobrych relacji w rodzinach i ogólnego zrozumienia, może sie coś
        zmienic.Każdy chce spisać testament wcześniej, bo obawia sie,że nie
        zdązy a potem?, potem to może być wielka wojna.Czasami tak bywa, że
        dzieci za miłośc wcale nie odpłacają miłością.Ważne są ich potrzeby,
        Rodziców to mozna do Domów Opieki oddać, znam takie przypadki, kiedy
        dzieci zagospodarowały sie w mieszkankach a starych i zchorowanych
        rodziców oddali do domu Starców, chociaż oni nie czekali wcale na
        taka starość, oczekiwali na ich pomoc.To jest bardzo okrutne, ale i
        prawdziwe.
        Pozdrawiam GITE
        • pia.ed Re: Dzieci? 29.01.09, 12:33
          A czy ustawodawstwo tego nie reguluje? Przeciez jesli to byla
          normalna rodzina, bez np. dzieci pozamalzenskch, to sytuacja jest
          jasna BEZ testamentu ...
          Po co sobie utrudniac zycie na starosc i martwic sie tym,
          "co bedzie jak mnie nie bedzie"?



          gite19 napisała:
          > ... Każdy chce spisać testament wcześniej, bo obawia sie, że nie
          > zdązy
          a potem to może być wielka wojna ...
          • polnaro Re: Dzieci? 29.01.09, 12:47
            Sprawy spadkowe nie są proste jeśli jest dużo spadkobierców.
            Sama myślę jak mądrze zadecydować żeby nie było kłopotów, bo łatwo jest jak
            liczba nieruchomości=liczbie dzieci, gorzej jak chałupa jedna, a dzieci więcej.
            Pozornie niby proste, bo tu u mnie żadne z dzieci nie chce zamieszkać, ale ....
            Nie można też decyzji odwlekać do czasu demencji, wolę sama o sobie decydować.
            Problem żywo mnie interesuje, bo obok stoi bardzo ładny /architektonicznie/ dom,
            który rozwala się, dach przecieka, tynk i rynny odpadły, a przyczyna jedna :
            spadkobiercy nie mogą dojść do porozumienia, trwa to ponoć 40 lat /teraz to
            sąsiedztwo zaczyna straszyć/.
    • super222 Re: Dzieci? 29.01.09, 09:08
      Witam aga-koso!
      Czytałam wypowiedź twoją i dyskutantek. Starałam się zrozumieć
      postępowanie jednej i drugiej strony, bo normalny, podkreślam
      normalny młody człowiek nie rzuca siekierą w kierunku starszej
      osoby. Nie zgadzam się również z opinią o *dzieciach, które wyrywają
      staruszkom-rodzicom szklanki z herbatą. Są to przypadki skrajne i
      jako takie, na tym forum nie powinny być wogóle rozpatrywane.
      Zwróciłam uwagę na zdanie: <Zapytała czy nie lepiej by było sprzedać
      posiadłość (około 400tys zł) i kupiłby sobie w mieście z co i
      wygodami a reszta byłaby dla G. i P.> No dobrze - a gdzie miejsce
      dla niej? Prawdopodobnie u wnuczki, u której teraz pilnuje prawnuka
      i ogląda telewizję, naturalnie gdy wnuczka otrzyma część prababci w
      gotówce. Gdy gotówka się skończy, babcia na bruk.
      Moim zdaniem, należy zachować dla siebie miejsce, a nie proponować
      sprzedawanie posiadłości - to jest taka paranoja, że w tym wypadku
      nawet mogę zrozumieć rozsierdzonego wnuka. Dlaczego sprzedwać?
      Bo panie mają już zabezpieczony byt t.zn. mieszkania?
      Czy wylewając pomyje i życząc temu młodemu człowiekowi wszystkiego
      najgorszego, brałyście pod uwage, że nigdzie nie jest powiedziane co
      stanie się ze staruszką, gdy ta posiadłość znajdzie się w obcych
      rękach. <Wzięła ją do siebie młodsza córka>. I pewnie u jej córki
      wychowuje dziecko. Gdy już dziecko będzie odchowane - prababcia
      będzie niepotrzebna.
      Należało założyć te liczniki, wszystkiego, co tylko w tym domu jest
      na licznikach. Płacić za siebie. Żyć obok, nie wtrącać się do
      młodych a nie biadolić teraz nad złym wnukiem. Już sam fakt, że
      skarży się na lewo i prawo o czymś świadczy.
      Piszesz, że przyszła by coś pooglądac, niech spokojnie wróci
      i zacznie żyć z tymi, którzy stali się użytkownikami części
      posiadłości. Nawet mały pokoik z dostępem do ubikacji wystarczy, by
      czuć się wnim spokojnie i bezpiecznie. Uff.. pewnie mi się dostanie,
      ale taka jest moja ocena zaistniałej sytuacji.
      • pia.ed Re: Dzieci? 29.01.09, 20:44
        Ujelas to bardzo logicznie. Teraz kiedy babcia siedzi u corki i
        pilnuje jej dzieci,
        to ma mozliwosc zaoszczedzenia calej swej emerytury, ktora moze
        przeznaczyc
        na zainstalowanie wszystkich wymaganych licznikow i na lepsze
        wyposazenie mieszkanka.
        Chyba ma kogos zyczliwego, kto moze jej w tym pomoc?


        super222 napisała:
        >... niech spokojnie wróci i zacznie żyć z tymi, którzy stali się
        użytkownikami części posiadłości.
        Nawet mały pokoik z dostępem do ubikacji wystarczy, by
        czuć się w nim spokojnie i bezpiecznie.
        • polnaro Re: Dzieci? 29.01.09, 22:14
          Tylko jak można "czuć się bezpiecznie " w takim sąsiedztwie miotającym siekierą.
          Starsza osoba i jeszcze na wsi, bardzo potrzebuje pomocy np. przynieść zakupy
          gdy leje lub oblodzi drogę, a choroba?
          Nawet dobrze wyposażone mieszkanie to mało, potrzeba kogoś życzliwego i to nie
          tylko do udzielania rad.
          • gite19 Re: Dzieci? 30.01.09, 08:08
            Witam
            Oczywiscie, podstawa w życiu jest czyjaś blikość, wzparcie i
            zrozumienie.Równiez tak jak piszesz, taka pomoc zyciu codziennym
            jest równiez bardzo ważna.To przecież całe zycie.
            "Jak niewiele trzeba, aby było wiele."Ale do tego trzeba być jeszcze
            człowiekiem, a nie bestią, bo nawet w świecie zwierząt nie ma takiej
            nienawiści,zła.
            Pozdrawiam GITE
            • jagodajna Re: Dzieci? 30.01.09, 21:39
              Zakończę może ten wątek - optymistycznie?

              Był raz starzec, któremu zmętniały oczy, ogłuchły uszy, a kolana trzęsły się.
              Kiedy siedział przy stole, nie potrafił utrzymać łyżki i dlatego oblewał często
              obrus zupą, a jedzenie wypadało mu z ust. Syn i synowa brzydzili się tego
              i dlatego zaczęli sadzać starego dziadka za piecem w kącie i podawać
              mu jedzenie w miseczce; ale nie za dużo. Patrzył wtedy zasmucony
              w stronę stołu, a oczy mu się szkliły. Pewnego razu jego drżące dłonie nie
              utrzymały miseczki, która upadła na podłogę i stłukła się. Młoda gospodyni
              zganiła go, ale on nic nie odpowiedział, tylko wzdychał. Od tej pory musiał
              jadać z drewnianej miseczki.
              Kiedy tak pewnego razu siedzą, czteroletni wnuczek znosi do kuchni i
              składa na podłodze deseczki, ,,Co robisz?" - pyta ojciec. ,,Korytko - odpo-
              wiada malec. - Mama i tata dostaną z niego jeść, jak będę duży". Spojrzeli
              po sobie rodzice, zapłakali i posadzili dziadka natychmiast przy stole,
              pozwolili mu jeść z nimi i już nigdy nie narzekali, kiedy coś rozlał. - Ten
              tekścik napisali bracia Grimm. Przypomina nam on o czwartym przykazaniu.
              Jak czcimy dziadków, rodziców, starszych, dzisiaj.
              • aga-kosa Re: Dzieci? 31.01.09, 09:31
                Dziękuję .Jutro znowu jadę na D. Śląsk , przekażę dobre rady , słowa
                pocieszenia i opowiadanie z Grimmów , które przypomniała Jagodajna
                też .aga
                • pia.ed Re: Dzieci? 31.01.09, 10:49
                  A ile ta kobieta ma lat, czy jest sprawna?
                  Bo rzeczywiscie perspektywa siedzenia samej na pieterku zima,
                  bez mozliwosci zrobienia zakupow czy urabania drzewa,
                  to nie jest najlepsza perspektywa dla starszej kobiety.
                  • aga-kosa Re: Dzieci? 31.01.09, 10:58
                    przyjaciółka ma 66 lat. Tak jak napisałam wcześniej oparciem w jej
                    życiu był mąż a ona spełniała sie w tradycyjnej roli.Najbardziej
                    jest jej przykro ,że została zredukowana / tak to zrozumiałam / do
                    niani bawiącej dziecię . Po 17 może ogladac TV . Córka ja wzięła do
                    innej wsi .Ona nie wychodzi do ludzi .Same wiecie najlepiej jak
                    ciężko kogoś przekonać do opuszczenia domu. Tym bardziej osobie
                    samotnej w obcym środowisku.Myślę ,że uda mi się porozmawiać z jej
                    córą i zmobilizować ją do działania .aga
    • wilczyca1953 Re:AGA-KOSA 31.01.09, 11:01
      Jeżeli chcesz jej pomóc to wejdź na ta stronę i uzyskaj darmowa poradę prawną.
      Innym też polecam tak na wszelki wypadek. Ksiądz tez zachowuje nie które rzeczy
      na wszelki wypadek.
      www.forum.prawnikow.pl/

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka