Dodaj do ulubionych

Jestem na leku antydepresyjnym

19.07.10, 11:17
Jestem na leku antydepresyjnym i uważam, że była to jedna z
najlepszych decyzji jakie podjęłam. Jako osoba unikająca lekarzy i
leków za wszelką cenę zmagałam się sama ze sobą przez długi czas.
Były tygodnie, że było strasznie i właśnie taki dół i chwila odwagi
skierowały mnie do lekarza. Jestem świadoma, że ten lek to nie
lekarstwo na moje problemy, bo nie zmieni mojego życia. Widzę
jednak, że żyję i czuję się inaczej, rzekłabym normalniej i
zastanawiam się, dlaczego moje własne ciało i mój mózg mnie
zawiodły, że bez pomocy farmakologii nie mogłam czuć się OK i robić
rzeczy, które robię teraz. A ironia losu jest taka, że zawsze
uważałam się za silną osobę, która jest w stanie dużo znieść i
faktycznie znosiłam. Teraz z perspektywy czasu widzę, jak dużo.
Obserwuj wątek
    • bibba Re: Jestem na leku antydepresyjnym 19.07.10, 11:24
      tak, osobom silnym trudniej siegnac po pomoc, farmakologiczna czy
      inna, bo zwyczajowo sobie radzily swietnie nawet w chwilach wielkich
      kryzysow.
      mam podobne doswiadczenia i spostrzezenia do twoich. trzymaj sie.
      • karolkowa1 Re: Jestem na leku antydepresyjnym 19.07.10, 11:35
        Jak to mowia "czlowiek miekki sie tylko zegnie a twardy niestety
        zlamie".

        Najwazniejsze,ze poszlas po pomoc.Antydepresanty sa bardzo pomocne w
        sytuacjach ktorych czlowiek sam nie daje sobie rady.Znam to z
        autopsji.Mam nadzieje,ze lekarz Tobie powiedzial,ze nie mozna tych
        lekow odstawic z dnia na dzien tylko stopniowo i ze na efekty
        kuracji trzeba troche poczekac.
        Trzymaj sie cieplo.Zobaczysz ze bedzie dobrze.
        • murasaki33 Re: Jestem na leku antydepresyjnym 19.07.10, 12:38
          Dobrze, ze o tym napisalas, bo moze Twoja odwaga pomoze komus w
          podobnej sytuacji. Straszne sa choroby ducha, w mojej rodzinie dwie
          osoby cierpialy na depresje. Ciesze sie, ze czujesz roznice i zycie
          staje sie lepsze.
          • cherrie Re: Jestem na leku antydepresyjnym 19.07.10, 12:43
            nie znam Twojego "przypadku" i historii, ale nie mozna bylo zastosowac
            najpierw jakies terapii bez lekow? Z tymi antydepresami to podobno
            wszystko ok dopoki sie je bierze, ale potem odstawic nie mozna
            • bibba Re: Jestem na leku antydepresyjnym 19.07.10, 13:05
              cherie, ale ty nie piszesz z doswiadczenia, wiec ja ci powiem z
              mojego - mozna odstawic.
              czasem depresja ma podloze hormonalne, fozjologiczne, i terapia w
              ogole nie ma sensu.
              • mazda76 Re: Jestem na leku antydepresyjnym 19.07.10, 13:17
                Moja kolezanka byla na lekach antydepresyjnych przez jakis czas, potem
                odstawiono leki jak "wrocila do swiata", bez zadnego problemu. Miala depresje
                poporodowa, teraz ma sie swietnie.
            • gypsi Re: Jestem na leku antydepresyjnym 19.07.10, 14:47
              Mozna, mozna, tyle ze trzeba powoli. I nie w zimie.
        • padynt Re: Jestem na leku antydepresyjnym 19.07.10, 12:41
          Nie masz się co zastanawiać, co Cię zawiodło. Ważne, że w porę zdałaś sobie sprawę z tego ,że potrzebujesz pomocy. Leki antydepresyjne czy inne leczące lub wspomagające naszą psychikę są takimi samymi lekami jak wszystkie inne. A wizyta u psychiatry jest tym samym co wizyta u dentysty - idzie się po pomoc. Głowa do góry i pamiętaj ,że leczenie "duszy" w żaden sposób nie deprecjonuje Twojej osoby.
          • plain-vanilla Re: Jestem na leku antydepresyjnym 19.07.10, 13:34
            Zaczęłam ten wątek, bo pomyślałam, że są osoby, którym brakuje
            odwagi albo boją się efektów ubocznych. Środek który przepisał mi
            GP należy do typu łagodnych. Na pewno nie uzależnia i można go
            odstawić bez problemów. Oczywiście skutki uboczne posiada, jak
            każdy lek. Po przeczytaniu ulotki można się przestraszyć, bo lista
            jest długa. To nie jest coś, co się łyka jak komuś smutno. Ja się
            wystarczajaco długo dręczyłam, żeby wiedzieć, że taki lek to
            minimum 6 miesięcy leczenia. Co do terapii, oczywiście jest to też
            dobry pomysł i nie odrzucam go w przyszłości. Na terapię to
            powinnam pewnie pójść 19 lat temu, wtedy pewnie wiele spraw by się
            ułożyło w moim życiu inaczej.
            • 7oz Re: Jestem na leku antydepresyjnym 21.07.10, 23:34
              Gratuluję odwagi - raz za pójście do GP, dwa za założenie wątku. Jestem z tych co słysząc o antydepresantach uciekali na drzewo ale na własnej skórze się przekonałam, że są takie momenty, że nic lepiej nie pomoże.
              U mnie było długo, długo źle z lepszymi momentami a potem nagle zrobiło się tragicznie z fizycznymi objawami i właśnie z jedną z takich rzeczy poszłam do GP, który miał czuja, właściwie zadał pytania no i się rozbeczałam, przełamałam i jakimś cudem wreszcie się przyznałam, że już nie daję rady. GP dał mi skierowanie na badania, zaproponował leki, których ja oczywiście nie chciałam, kazał pomyśleć, poczekać 2 tygodnie i przyjść jeszcze raz i wtedy już się przkonałam. Dostałam też kontakt do terapeuty, do którego odważyłam się zadzwonić dopiero jak leki zadziałały i poczułam się lepiej. O terapii mam bardzo dobre zdanie ale nie licz na szybkie i cudowne efekty. Jeśli uważasz, że na terapię powinnaś iść 19 lat temu to moim zdaniem właśnie teraz powinnaś to zrobić - jak tak myślisz to pewnie przez cały ten czas ciągną się za tobą jakieś sprawy, które czas najwyższy albo zmienić albo zaakceptować i odłożyć do szuflady. Leki odstawiłam bez problemu jeszcze w czasie terapii, która dawała mi takie poczucie bezpieczeństwa, że jakby się okazało, że bez leków ciężko znowu to nie zostanę bez pomocy ale było ok. Powodzenia życzę.
    • kukim Re: Jestem na leku antydepresyjnym 19.07.10, 14:31

      Pamietam, jakie zalamania mialam po ciazy, mysli ktore mnie
      przerazaly,czasami balam sie sama siebie. Poszlam do lekarza z
      prosba o pomoc, o przepisanie lekow lub skierowanie mnie do
      spacjalisty bo balam sie o siebie i moich najblizszych-uslyszalam,ze
      bedzie ok.-taka byla pomoc lekarska w moim przypadku. Dzieki mojemu
      mezowi jakos dalam rade to przezyc,wiec ciesze sie,ze Ty trafilas do
      lekarza,ktory faktycznie wyciagnal do Ciebie pomocna dlon. Samych
      lepszych dni Ci zycze! Pozdrawiam
    • gypsi Brawo 19.07.10, 14:46
      za watek!

      Lek zycia nie zmieni, ale mozg wyreguluje, serotonine i inne podniesie i pozwoli
      stawic czola problemom. Tylko nie przerwij za wczesnie, 6 m-cy to minimum i
      niezbyt dobrze odstawiac w zimie (bo swiatla malo i naturalnie dola sie lapie),
      wiec mozesz pociagnac nawet do marca-kwietnia przyszlego roku. Uzalezniac nie
      uzalezniaja, ale odstawiac trzeba stopniowo, przy zbyt gwaltownym mozna
      zareagowac zwiekszeniem lekow, nawet atakami paniki.

      Jesli zas chodzi o terapie - zawsze namawiam, chocby na tzw. counselling albo
      CBT, ktore mozna robic tez jako web-based:
      www.moodgym.anu.edu.au
      www.livinglifetothefull.com
      • robak.rawback przyczyny? 19.07.10, 18:14
        ja sie powoli przeradzam w wojujacego endokrynologa wiec swoje trzy
        pensy doloze.

        czy masz jakies pomysly na to dlaczego w depresje wpadlas? czy masz
        jakies inne objawy niekoniecznie zwiazane z samopoczuciem mentalnym?
        oslabienie, sennosc, etc etc albo jeszcze jakies inne, ktore na
        pierwszy rzut oka nie sa zbyt konkretne i nie specjalnie daja sie
        zlozyc w jakas konkretna chorobe? moze tez to jest rodzinne -
        depresje itp co tez moze byc spowodowane tym o czym pisze ponizej.

        jedna z przyczyn moze byc ze np tarczyca nie chodzi dobrze i objawem
        tego moze byc, oprocz masy innych, pieknie rozwinieta depresja i
        generalnie poblemy z nastrojem, humorem, mysleniem, az do prob
        samobojczych wlacznie. tez, poporodowe depresje moga byc zwiazane z
        hustawka hormonalna i wykonczeniem tarczycy przez ciaze - i tez
        bedzie to samo.

        w takim przypadku leczenie roznymi psychotropami jest tylko
        leczeniem symtomow a nie przyczyny. i dodatkowo niektore leki
        psychotropowe maja w sobie substancje ktore utrudniaja prace
        tarczycy - co w wyniku jeszcze pogarsza calosc inie rozwiazuje
        niczego. dodatkowo moze byc to zwiazane z niedoczynnoscia nadnerczy
        ktore wspolpracuja tez z tarczyca.

        a czyms co moze rozpoczac albouaktywnic calosc lancucha moze byc
        albo stres psychiczny, albo fizyczny, albo na przyklad jakis wypadek
        ktory uszkadza a jakis sposob tarczyce. albo ciaza;
        jeszcze jest masa innych pobocznych rzeczy ale to juz bedzie za duzo
        na jeden post.

        wiec moim zdaniem moze warto by sobie to zbadac. no ale moze masz
        zupelnie inne przyczyny tego. ale warto wiedziec o tarczycy i
        nadnerczach. aha i jeszcze moze byc candida ktora tez sie objawia
        hustawka nastrojow i depresja,(miedzy innymi).

        anyways zycze zdrowia niezaleznie od przyczyny
        • gypsi Re: przyczyny? 19.07.10, 18:25
          GP przed zapisaniem antydepresanta powinien byl morfologie i tarczyce sprawdzic.
          To kanon.
          Jesli sie zdarzylo ze nie sprawdzil, to tez bym sie bardzo nie przejmowala bedac
          autorka watku - niedoczynnosc sie na antydepresantach nie ustabilizuje.
          Jesli chodzi o drozdzyce, to mozna o wszystko ja oskarzyc, ale depresje? Tego
          jeszcze nie slyszalam. Nawet gdyby - antydepresant grzyba nie wyczysci, podobnie
          jak tarczycy nie ureguluje.
          • robak.rawback Re: przyczyny? 19.07.10, 18:41
            no wlasnie o tym mowie - jesli przyczyna jest tarczyca w parze lub
            bez z nadnerczami, albo candida, albo inne jeszcze, to mozna sobie
            brac antydepresanty i nie poprawi to przyczyny, a tylko bedzie
            leczyc symptomy, a chyba nie o to chodzi.

            jako ze sie tematyka interesuje i zglebiam temat, wiec jak
            najbardziej moga to byc przyczyny.

            fajnie by bylo jakby sprawdzanie tarczycy to byl kanon, jestes chyba
            jedna z niewielu ktora to proponuje.
            z tego co widze ci gp's z ktorymi mialam do czynienia, albo mowia,
            ze, cytuje 'i can only give you my blessing' albo zaczynaja
            sprawdzac na ile ja sie orientuje i oczywiscie, ich diagnoza jest
            zawsze, ze jest wszystko w porzadku, bo wyniki krwi sa w normach he
            he, ale to tez w polsce sie dzieje.

            wiec juz wiecej nie rozmawiam z nimi na ten temat tylko chodze
            odebrac wyniki, a potem do tego kto sie zna i leczy chorobe a nie
            numerki.
            • gypsi Re: przyczyny? 20.07.10, 00:07
              A ja mowie o tym, ze jesli przyczyna nie jest depresja, to antydepresanty
              niczego nie poprawia i symptomy nie znikna.
              • justmaga Re: przyczyny? 20.07.10, 15:03
                a wlasnie wydaje mi sie,ze autorka watku pisala,ze juz sie czuje
                lepiej..

                Bralam antydepresanty 6 lat. I pewnego dnia odstawilam i daje rade
                mimo wielu dolow
                ale w wielu wypadkach TO znacznie szybciej przechodzi

                powodzenia zycze
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka