Dodaj do ulubionych

Taka refleksja po piewszym dniu w Polsce...

08.11.11, 13:38
Jestem od 2 dni w PL. Wczoraj, pierwszy raz od kiedy tu nie mieszkam, miałam okazję jechać autobusem miejskim. Jestem w szoku.
Podjeżdża taki przegubowy, ze schodami. Pustawy. Wybieram te drzwi które są na wprost miejsca na wózki, wsiadam z czyjąś pomocą, całkiem sprawnie.
Miejsce na wózki zajmują dwie stojące panie. Ani drgną na widok mnie z wózkiem. Pytam, czy mogą się przesunąć. Przesuwają się o krok w bok, pozostając cały czas w obrębie miejsca na wózki, gdzie na oko widać, ja się w tej sytuacji nie zmieszczę. Autobus w tym momencie rusza i to z impetem. Ponieważ jeszcze się niczego nie trzymam, prawie się przewracam, o mało nie pociągając wózka a sobą. Panie wzdychając zwalniają miejsce na wózki, robią to z taką łaską, i patrzą na mnie tak, jakbym im wymordowała pół tuzina krewnych. Zanim się ustawiam na miejscu, blokuję hamulce wózka i chwytam się porządnie czegoś, autobus już hamuje z impetem na następnym przystanku i znów się o coś obijam. Czuję na sobie wzrok pasażerów mówiący: Co za łamaga.
Po drodze do centrum wsiada dość dużo ludzi i autobus jest pełny.
Większość wysiada na tym przystanku co ja, bo to sam środeczek centrum. Choć ja stoję w zasadzie najbliżej drzwi, to nie mam szans się z wózkiem obrócić i ustawić do wysiadania, bo ludzie mi stratują wózek i dziecko. Postanawiam poczekać i wysiąść ostatnia. Ale gdzie tam, zanim wszyscy wysiądą i zanim ja się ustawię do wyjścia i poproszę kogoś o pomoc, ci z przystanku już wsiadają. Przepychają się po schodach w górę między wysiadającymi, rzucają się na miejsca siedzące, szturchają się nawzajem, popychają, wzrok mają zacięty, zęby pozaciskane, miny skwaszone, ostatecznie zastawiają mnie, i wygląda na to, że w ogóle nie wysiądę.
- Przepraszam, ale ja też wysiadam. Czy mogliby państwo mnie przepuścić? - Odzywam się na tyle głośno, żeby mieć pewność, że usłyszy nawet kierowca, bo się boję, że ruszy zanim wysiądę.
Dziewczyny. I tu już mnie ostatecznie zamurowało.
Nikt, absolutnie nikt nie zareagował. Nie odsunął się, nie zatrzymał przed wejściem, żeby zrobić miejsce na schodach, nikt na mnie nie spojrzał. Wszyscy udawali, że nie słyszą. Pchali się jeden przez drugiego dalej, popchali się nawzajem, prawie się tratowali.
Kiedy już wszyscy wsiedli, pozajmowali miejsca, poklęli pod nosami, ci, którzy nie zdobyli miejsc siedzących, zrobili mi z łaską i wzdychaniem nieco miejsca, żebym wykręciła wózkiem. Kierowca czekał, bo słyszał, ze chcę wysiąść. Wtedy wszyscy obrócili się do mnie tyłem, tak, że nikogo nie mogłam poprosić o pomoc. Schyliłam się i przez drzwi poprosiłam o pomoc pana, który stał na przystanku.
Wysiadłam i stałam nieruchomo jeszcze chwilę. Zastanawiałam się, czy gdzieś nie ma ukrytej kamery i "kontemplowałam" w skupieniu to, co się stało.
Dla nikogo oprócz mnie, nie stało się nic nadzwyczajnego. Kompletnie nic.

Czy ja też taka byłam kiedyś? Tak kompletnie pozbawiona kultury? Też miałam taką zacięta minę, furie w oczach, też tratowałam ludzi zanim wysiedli? Skoro to dla wszystkich pasażerów oprócz mnie było tak naturalne, nikomu nie przeszkadzało, to pewnie też taka byłam, i nawet nie pamiętam?
Obserwuj wątek
    • kalasotka Re: Taka refleksja po piewszym dniu w Polsce... 08.11.11, 13:47
      Oto Polska wlasnie...
      Choc mi w autobusie nigdy nic takiego sie nie przytrafilo. A swego czasu czesto jezdzilam z wozkiem. Zawsze, mozna powiedziec bezczelnie, sama prosze o pomoc konkretna osobe (jak Ty tego pana), bo inaczej nikt sie nie ruszy. I to wlasnie pobyt tutaj wydobyl ze mnie te osobe nie bojaca sie poprosic o pomoc czy przesuniecie sie.
      Kiedys pewnie bym sie nie odezwala i tylko liczyla na siebie lub cud.
      A czy ja tez bylam taka nieczula na innych? Wydaje mi sie, ze nie. Ze zawsze naprawde widze, ze ktos sie z czyms boryka i gdy tylko moglam, pomagalam.
    • her.majesty.bonzee Re: Taka refleksja po piewszym dniu w Polsce... 08.11.11, 13:48
      to sa tak zwane roznice kulturowe tzn. w jednym kraju kultura jest, a w drugim jej nie ma..
      kup sobie megafon i maczuge :-)
    • kasiaka77 Re: Taka refleksja po piewszym dniu w Polsce... 08.11.11, 13:51
      Witaj w kraju!
      Smutne to co piszesz, ale bardzo prawdziwe. Ja tylko dodam jakie ogarnelo mnie zdziwienie kiedy kilka lat temu jechalismy samochodem z rocznym dzieckiem z tylu w centrum Wroclawia, kiedy maz przepuscil na skrzyzowaniu kobiete z podporzadkowanej, bo biedna czekala chyba 20 min. Niestety Panu za nami to sie niespodobalo, wyprzedzil nas jadac pod prad, zajechal droge tak,ze musielismy sie zatrzymac , wybiegl z auta i zaczal szarpac nasze drzwi. Na szczescie w miare szybko maz wlaczyl automatyczny zamek, czekalam tylko kiedy ow Pan wyciagnie bejzbol z bagaznika i zniszczy nam auto. Takiej agresji nigdy , nigdy nigdzie nie widzialam. Masakra. Chyba po tym juz nic co dotyczy naszego kraju mnie nie zdziwi!!!
    • mama-123 Re: Taka refleksja po piewszym dniu w Polsce... 08.11.11, 13:51
      Ja tez bym mogla opisac kilka takich sytuacji z Polski. Pewnie tez taka bylam.
      • clonek13 Re: Taka refleksja po piewszym dniu w Polsce... 08.11.11, 13:58
        bravo dla ciebie za odwage, nigdy bedac czesto w PL z malenkim dzieckiem nie odwazylam sie jechac autobusem , pamietam jak jezdzilam do liceum autobusami, pamiatam jakby dzisiaj , jakie problemy Panie mialy gdy wsiadly z wozkiem,,,,
        gdybys byla ,zyla wsrod ludzi w PL ,nie wyjezdzajac, to nawet bys nie zauwazyla ze cos nie tak,zupelnie jak ci ludzie, ale tutaj poniekad tez z gory narzucone te ladne zachowania, kierowca jest przeszkolony , wczesniej nie wpusci ludzi gdy wozek inwalidzki sie ladnie nie ulozy, nieraz wola zza szyby gdy matka z dzieckiem gramoli sie zeby przesunac sie, ,,itd, w PL pierwszy krok musza przewoznicy zrobic, ludzi w Pl trzeba wyuczyc, wykuc na blache, mlotkiem wbic w ten glupi leb, inaczej jest totalna ignorancja drugiego czlowieka, i to pisze ja, teskniaca za Polska ......niestety :)
    • monstroteratum.furiosum Re: Taka refleksja po piewszym dniu w Polsce... 08.11.11, 13:56
      Ciekawe jak szybko ktos cie nazwie zdrajczynia narodu i bedzie twierdzic, ze w UK jest jeszcze gorzej ;) Polskim autobusem dawno nie jechalam, ale mojego meza, ktory prawo jazdy robil tutaj zadziwia/przeraza "kultura" kierowcow na polskich drogach. Na pocieszenie dodam, ze w jego kraju jest jeszcze gorzej ;)
    • zurekgirl Re: Taka refleksja po piewszym dniu w Polsce... 08.11.11, 14:00
      Fifka, zapraszam do E3 w Londynie, poczujesz sie jak w Pl i bedziesz mogla potrenowac przed nastepna wizyta. Serio. Po tym jak mnie pare razy zamurowalo, teraz sama walcze o miejsce w autobusie rano, bo inaczej mi dziecko tratuja bez slowa przepraszam. Mieszanka murzynsko- pakistansko-polsko-ruska. Anglikow na caly autobus garstka, wiec moze to dlatego.
      • clonek13 Re: Taka refleksja po piewszym dniu w Polsce... 08.11.11, 14:03
        zurekgirl napisała:

        > Fifka, zapraszam do E3 w Londynie, poczujesz sie jak w Pl i bedziesz mogla potr
        > enowac przed nastepna wizyta. Serio. Po tym jak mnie pare razy zamurowalo, tera
        > z sama walcze o miejsce w autobusie rano, bo inaczej mi dziecko tratuja bez slo
        > wa przepraszam. Mieszanka murzynsko- pakistansko-polsko-ruska. Anglikow na caly
        > autobus garstka, wiec moze to dlatego.

        kurde, nie wiedzialam ze tu tez takie kwiatki !!!
      • fifka01 Re: Taka refleksja po piewszym dniu w Polsce... 08.11.11, 14:33
        Bo ja w małym miasteczku teraz mieszkam, gdzie autobusy jeżdżą tylko małe, z jednym wejściem z przodu. Kierowca pilnuje, żeby wszyscy wysiedli, potem się wsiada. Nie potrzeba niczyjej pomocy przy wsiadaniu z wózkiem bo są tylko niskopodłogowe autobusy, jeśli ktoś zajmuje miejsce dla wózka, a nie musi, to wstaje i się przesiada bez proszenia i łaski, kierowca czeka spoglądając w lusterko, a często nawet się wychyla i pyta czy już się usadowiłam... Inny świat. :)
    • aniaheasley Re: Taka refleksja po piewszym dniu w Polsce... 08.11.11, 14:02
      Staropolski piekny cytat sie nasuwa:

      -Widzisz te góry?
      -Widze
      -To Karpaty, Wracaj do kraju piorunem do kraju, gdzie przez Himalaje? gdzie? Najkrótszą drogą, ja Ci sie poślajam po obcych landach

      Czyli Fifka zejsc laskawie na ziemie, a to Polska wlasnie!
      • fifka01 Re: Taka refleksja po piewszym dniu w Polsce... 08.11.11, 14:37
        Jam słabo oczytana. Cytatu nie zrozumiałam. :P :)
        • sueellen Re: Taka refleksja po piewszym dniu w Polsce... 09.11.11, 02:02
          jak obejrzysz, to zrozumiesz. Tekst w szóstej minucie ale najlepiej od początku.
          www.youtube.com/watch?v=UY_riMHrjPs&feature=related
    • mama-123 Re: Taka refleksja po piewszym dniu w Polsce... 08.11.11, 14:13
      ..ale za to w POlsce ludzie sa nauczenie przedstawiania sie gdy do kogos dzwonia, tu w UK nie bardzo. Mnie zawsze dziwi.
      • clonek13 Re: Taka refleksja po piewszym dniu w Polsce... 08.11.11, 14:30
        mama-123 napisała:

        > ..ale za to w POlsce ludzie sa nauczenie przedstawiania sie gdy do kogos dzwoni
        > a, tu w UK nie bardzo. Mnie zawsze dziwi.

        mao tego ! do mnie kilka razy ktos dzwonil na domowy(UK) to sie pytal do kogo sie dodzwonil ?? :))
        • mama-123 Re: Taka refleksja po piewszym dniu w Polsce... 08.11.11, 14:35
          No cham i prostak! :-)
      • fifka01 Re: Taka refleksja po piewszym dniu w Polsce... 08.11.11, 14:36
        Z tym akurat nie miałam doświadczenia jeszcze. I też nie było moim zamiarem rozpoczęcie licytacji gdzie jest lepiej, gdzie gorzej. Taka tylko refleksja, że nie mogę sobie przypomnieć, czy a tez taka byłam, czy jednak nie. Może wsiadałam odruchowo, za wszystkimi, zanim ludzie wysiedli? Naprawdę, nie pamiętam...
    • a-inka Re: Taka refleksja po piewszym dniu w Polsce... 08.11.11, 14:22
      Jak mieszkałam w PL i miałam małe dzieci rzadko jeździłam komunikacja miejską,wszędzie chodziłam pieszo. W Notts. kocham tramwaje-niskopodłogowe,czyste,ciche,z klimatyzacją i panem konduktorem od którego kupuje się bilet w tramwaju.Ile razy konduktor właśnie musi przecisnąć się pomiędzy wózkami,ale nigdy nie widziałam zniecierpliwienia czy oburzenia-taka praca.
      Długi czas byłam osoba,która wszystkim schodzi z drogi,życie w UK nauczyło mnie bronic swoich praw i oddzywać się głośno.
      A usłyszałaś już,że na emigracji w d..e ci się poprzewracało z dobrobytu?bo ja raz usłyszałam od pana,jak poprosiłam o potwierdzenie zapłaty...
      Pozdrawiam ciepło:)
      • fifka01 Re: Taka refleksja po piewszym dniu w Polsce... 08.11.11, 14:29
        Tak. Usłyszałam, ponad rok temu, kiedy przyjechałam pierwszy raz z dzieckiem kilkumiesięcznym.
        Miałam czelność powiedzieć po pierwszej wizycie w mieście z wózkiem (dobrej klasy wózkiem, z dobrą amortyzacją), że chodniki są tu nierówne, dużo gorsze niż u mnie w mieście, i że strasznie mi noworodka wytrzęsło, jak nigdy. Oraz, miałam czelność wyśmiać fakt, że w urzędzie stanu cywilnego jedyny podjazd dla wózków, bez schodów prowadzi do... nieczynnych drzwi.
        Wtedy własna rodzicielka mi powiedziała, ze mi się we łbie przewracało.:)
        • mama-123 Re: Taka refleksja po piewszym dniu w Polsce... 08.11.11, 14:42
          No ja bym sie z rodzicielka troche zgodzila. Swiadome porownywanie, zwlaszcza jesli chodzi o krytyke moglo rodzicielke rozzloscic. Czesto zauwazam, ze ludzie na Zachodzie probuja zwracac uwage na pozytywy, czy dobre strony konkretnych sytucaji. Pewnie to tez jest czscia tutejszej kultury. Mozna tez w Polsce zauwazyc dobre strony medalu i wtedy rodzicielka pomysli: Moja Fifka na tym zgnilym Zachodzie, taka zupelnie fajna optymistka sie stala. HA!
          • fifka01 Re: Taka refleksja po piewszym dniu w Polsce... 08.11.11, 15:37
            Ja bym raczej powiedziała, że rozumiem jej reakcję, to, z czego wynikała, i co rodzicielką moją kierowało. Ale się nie zgadzam z tym, jakoby przyzwyczajenie się do płaskich chodników bez dziur i czynnych podjazdów było poprzewracaniem się w głowie. :)
            • lucasa Re: Taka refleksja po piewszym dniu w Polsce... 08.11.11, 15:57
              fifka01 napisała:

              Ale się nie zgadzam z tym, jakoby przyzwyczajenie s
              > ię do płaskich chodników bez dziur i czynnych podjazdów było poprzewracaniem si
              > ę w głowie. :)

              Ja akurat nie konkretnie o dziurach czy podjazdach tylko tak ogolnie. Chodzi mi bardziej o to nie co sie krytykuje tylko jak i dlaczego.
              Mnie na poczatku tez denerwowaly pytania sasiadek czy mojej corce nie jest za zimno bez rajstop we wrzesniu. Ale tak samo moga kogos denerwowac uwagi, czy dziecku nie jest za goraco w sytuacji, gdy jest przykryte po uszy 2 kocykami.

              Tak jakos zauwazylam, ze nawet jak ktos krotko otarl sie o UK dostaje nagle oswiecenia i chce sie podzielic (czesto z tymi, ktorym tak zle nie jest) jak to PL zle a w UK super. Nie tylko na poziomie systemowym, ale tez kazdym innym...
              A
              • fifka01 Re: Taka refleksja po piewszym dniu w Polsce... 08.11.11, 16:08
                i ja właśnie dlatego zaprzestałam po tym razie z chodnikiem i podjazdem.
                o dziwo wczoraj, jadąc do miasta ponownie z moja mamą musiałam wysłuchać jej marudzenia, że jak można było takie duże reprezentacyjne schody w mieście, odnawiane i przebudowywane niedawno, bez widy zrobić, i bez podjazdów, i że teraz musimy pół centrum obchodzić z wózkiem... sama słowa nie powiedziałam, tylko słuchałam. :)
              • 18_lipcowa1 Re: Taka refleksja po piewszym dniu w Polsce... 08.11.11, 16:17
                > Tak jakos zauwazylam, ze nawet jak ktos krotko otarl sie o UK dostaje nagle osw
                > iecenia i chce sie podzielic (czesto z tymi, ktorym tak zle nie jest) jak to PL
                > zle a w UK super.


                ototo
              • jaleo Re: Taka refleksja po piewszym dniu w Polsce... 08.11.11, 16:22
                lucasa napisała:
                > Tak jakos zauwazylam, ze nawet jak ktos krotko otarl sie o UK dostaje nagle osw
                > iecenia i chce sie podzielic (czesto z tymi, ktorym tak zle nie jest) jak to PL
                > zle a w UK super. Nie tylko na poziomie systemowym, ale tez kazdym innym...
                > A

                hahaha, jak bylo do przewidzenia - ze zaraz Fifce ktos wytknie, ze ledwo pare lat w UK pomieszkala, to jej sie w glowie poprzewracalo, ze w PL wszystko zle..
                Dlugo nie trzeba bylo czekac...

                Fifka, pozostaje Ci udac sie do psychiatry, bo najwyrazniej masz schizofrenie (omamy wzrokowe/sluchowe).
                • lucasa Re: Taka refleksja po piewszym dniu w Polsce... 08.11.11, 17:24
                  jaleo napisała:

                  > lucasa napisała:
                  > > Tak jakos zauwazylam, ze nawet jak ktos krotko otarl sie o UK dostaje nag
                  > le osw
                  > > iecenia i chce sie podzielic (czesto z tymi, ktorym tak zle nie jest) jak
                  > to PL
                  > > zle a w UK super. Nie tylko na poziomie systemowym, ale tez kazdym innym
                  > ...
                  > > A
                  >
                  > hahaha, jak bylo do przewidzenia - ze zaraz Fifce ktos wytknie, ze ledwo pare l
                  > at w UK pomieszkala, to jej sie w glowie poprzewracalo, ze w PL wszystko zle..
                  > Dlugo nie trzeba bylo czekac...

                  akurat nie Fifce, napisalam moj wpis po przeczytaniu Twojego postu, coby bylo dla rownowagi, no i coby bylo tak jak sie spodziewalas i kilka innych osob
                  A
                  • jaleo Re: Taka refleksja po piewszym dniu w Polsce... 08.11.11, 19:53
                    lucasa napisała:


                    >
                    > akurat nie Fifce, napisalam moj wpis po przeczytaniu Twojego postu, coby bylo d
                    > la rownowagi, no i coby bylo tak jak sie spodziewalas i kilka innych osob
                    > A

                    E tam dla rownowagi, nie moglas sie po prostu powstrzymac, zeby zlosliwoscia ad personam zablysnac, tak z glupia frant zreszta, bo jak sie ma do opisywanej sytuacji w autobusie dlugosc pobytu kogokolwiek w UK? Nijak.
                    • mama-123 Re: Taka refleksja po piewszym dniu w Polsce... 08.11.11, 22:37
                      Mam dobry humor i ochote podysputowac!
                      Wydaje mi sie, ze Lucasa mowi jednak nie o sytuacji w autobusie, ale o tym, jak i w jakim celu sie krytykuje. No i oczywiscie wyrzucajac komus, ze jest ad personam, samemu robic tego sie nie powinno.
                      • lucasa Re: Taka refleksja po piewszym dniu w Polsce... 08.11.11, 22:48
                        mama-123 napisała:

                        > Mam dobry humor i ochote podysputowac!
                        > Wydaje mi sie, ze Lucasa mowi jednak nie o sytuacji w autobusie, ale o tym, jak
                        > i w jakim celu sie krytykuje. No i oczywiscie wyrzucajac komus, ze jest ad per
                        > sonam, samemu robic tego sie nie powinno.


                        tak, pisalam o krytykowaniu w innym poscie niz o autobusach.

                        A
                    • lucasa Re: Taka refleksja po piewszym dniu w Polsce... 08.11.11, 22:48
                      jaleo napisała:

                      zeby zlosliwoscia a
                      > d personam zablysnac,

                      taaa o 15:07 ja pojechalam po nickach z duza dawka zyczliwosci...
                      A
                      • jaleo Re: Taka refleksja po piewszym dniu w Polsce... 09.11.11, 00:50
                        lucasa napisała:

                        > taaa o 15:07 ja pojechalam po nickach z duza dawka zyczliwosci...
                        > A

                        Jak najbardziej. Lipcowa lubie czytac (zreszta juz kiedys o tym wspominalam) , Havane tez, bo od razu sie robi weselej. W tym watku tez obie panie nie zawiodly. Zlosliwosc na prawde nie jest potrzebna. Dyskutowac z tym, co kto pisze (czyli ad meritum) , a nie o tym, ile tu mieszka, jaki ma zyciorys itp.
    • 18_lipcowa1 Re: Taka refleksja po piewszym dniu w Polsce... 08.11.11, 14:46
      biedna
      nigdy tak nie miałam
      • 18_lipcowa1 Re: Taka refleksja po piewszym dniu w Polsce... 08.11.11, 14:54
        w ogole co za mrożący krew w zylach opis
        na bank brak ci asertywnosci
        • jaleo Re: Taka refleksja po piewszym dniu w Polsce... 08.11.11, 15:02
          18_lipcowa1 napisała:

          > w ogole co za mrożący krew w zylach opis
          > na bank brak ci asertywnosci

          No tak, zeby sie z dzieckiem przejechac autobusem trzeba byc mistrzem asertywnosci! To jest cywilizowany kraj czy dzungla?
          • jaleo Re: Taka refleksja po piewszym dniu w Polsce... 08.11.11, 15:07
            Haha, no wlasnie sie spodziewalam, ze zaraz przyjdzie Lipcowa czy inna Havana i Ci wytlumaczy, ze Tobie sie WYDAWALO, ze Ci ludzie byli nieuprzejmi, ze mialas jakies OMAMY, ze kierowca telepal autobusem, i ze ten zawziety wyraz twarzy wspolpasazerow to wytwor Twojej WYOBRAZNI, bo jak powszechnie wiadomo, w PL cos takiego jak opisalas NIGDY sie nie zdarza.
            • havana28 Re: Taka refleksja po piewszym dniu w Polsce... 08.11.11, 15:31
              Havanie nie chce sie komentowac bo czytała wczesniejsze histeryczno-dramatyczne wypowiedzi fifki i wie, ze fifka po prostu przesadza, bo ten typ tak po prostu ma...
              • fifka01 Re: Taka refleksja po piewszym dniu w Polsce... 08.11.11, 15:41
                fifka się dziwi, ze havana czytała w takim razie. fifka jak czegoś nie lubi, to nie czyta/ogląda. :)
                • havana28 Re: Taka refleksja po piewszym dniu w Polsce... 08.11.11, 15:47
                  spokojnie, havana przeczytała tylko tyle, zeby przekonac sie ze nie lubi:)
                  fifka powina sie bajkopisarstwem zająć bo ten pierwszy post jest całkiem niezły
                  • fifka01 Re: Taka refleksja po piewszym dniu w Polsce... 08.11.11, 15:52
                    bajki dramatyczno-histeyczne nie byłyby dobre dla dzieci. fifka musi chyba zostać przy histeryzowaniu dla dorosłych. :)
            • 18_lipcowa1 Re: Taka refleksja po piewszym dniu w Polsce... 08.11.11, 16:13
              zdecydowanie pół tego opisu to wytwór wyobrazni
              naprawde mieszkam tu 2 lata prawie
              obserwuję duzo
              1 raz wiedza taka sytuacje
              • glasscraft Re: Taka refleksja po piewszym dniu w Polsce... 08.11.11, 17:21
                No i dlaczego mnie to nie dziwi...
              • krecik Re: Taka refleksja po piewszym dniu w Polsce... 09.11.11, 09:59
                Ale wiesz, ja na ten przyklad w zyciu nie mialam tasiemca, ale jak czytam jak ktos opisuje swoje przezycia z powyzszym, to nie twierdze, ze skoro sie z tym osobiscie nie spotkalam, to znaczy, ze on cos wymysla....

                Ag
        • fifka01 Re: Taka refleksja po piewszym dniu w Polsce... 08.11.11, 15:46
          oczywiście, że mi brak. jakbym była asertywna, to bym się pchała z tym wózkiem pierwsza, i ludzie by mi musieli pomóc, bo bym wszystko zablokowała i nikt by się nie ruszył. ponadto bym w ogóle nie wspomniała o tym nikomu, bo bym nie zauważyła niczego dziwnego w tej sytuacji.
          asertywność po polsku. włala.
          • 18_lipcowa1 fifko 08.11.11, 16:14
            tak czy siak
            szczerze się usmiałam czytajac twoj post naprawde
            • fifka01 Re: fifko 09.11.11, 09:13
              Na zdrowie :)
    • lucasa Re: Taka refleksja po piewszym dniu w Polsce... 08.11.11, 15:32
      Ja jak bylam na wiosne w Krakowie to 3 tyg poruszalam sie komunikacja miejska i nie zauwazylam tego co piszesz. Fakt, ze nie mialam duzego wozka tylko mala parasolke i najmlodsze dziecko mialo 2.5 roku wiec juz potrafilo chodzic. Ale z duza gondola to nie wiem czy bym sie porwala na np tramwaj ze schodami...
      W Krakowie nawet gdy oburzona zwrocilam uwage motorniczemu, ze drzwi sie zaczely zamykac gdy dzieci akurat wysiadaly, on kulturalnie wysiadl z tramwaju i zaczal tlumaczyc jak to dziala, i ze to nie jego wina....

      W PL nigdy nie jedzilam wozkiem z dzieckiem, ale gdy studiowalam we Wroclawiu czasami bralismy osobe niepelnosprawna na wozku na drugi koniec miasta, i nawet w tych tramwajach ze stromymi schodami sobie radzilismy. I ludzie pomagali - czasami nawet zbyt ochoczo.

      Za to gdy mieszkalismy w Londynie, i poruszalismy sie glownie autobusami i pociagami, to byla norma, ze gdy tylko przeszlo sie przez okienko z kierowca ten gwaltownie ruszal nie patrzac czy wlasnie probuje usiasc starsza osoba, czy matka z gromada dzieci i wozkiem. ALbo np. sprobuj z dwojka maly dzieci usiasc na gorze w autobusie pietrowym w Londynie, i potem wysiasc na przystanku na ktorym chcesz :)))

      Szkoda, ze masz takie przygody na dzien dobry. Ale prawde powiedziawszy ja tez zauwazylam, ze ludzie przyjezdzajacy z zagranicy sa troche denerwujacy ze swoimi komentarzami... :)))
      No, dobra strona taka, ze bedziesz miala o czym pisac na blogu :)

      A



      • fifka01 Re: Taka refleksja po piewszym dniu w Polsce... 08.11.11, 15:49
        > Ale prawde powiedziawszy ja tez
        > zauwazylam, ze ludzie przyjezdzajacy z zagranicy sa troche denerwujacy ze swoim
        > i komentarzami... :)))
        ja też. dlatego już nie komentuje do nikogo tutaj na miejscu. jedynie wam, albo po powrocie komuś u siebie. ale nie tutaj, nie do "tubylców". :)
        • kako2000 Re: Taka refleksja po piewszym dniu w Polsce... 08.11.11, 17:59
          Moge niestety przyznac, ze wozek w komunikacji miejskiej rowna sie zachwianiu wiary w nasz narod!
          Bylam w Lodzi 3 tygodnie jakis czas temu i szybko mi sie odechcialo tak podrozowac!
          Normalnie mi sprzed drzwi tramwaju uciekali, zeby tylko nie pomoc w wozkiem!
      • almamag Re: Taka refleksja po piewszym dniu w Polsce... 08.11.11, 18:07
        ja z Wroclawia mam dokladnie takie doswiadcznia jak te opisywane przez fifke, i dokladnie takie same zachowania w komunikacji miejskiej obserwowalam po kilka razy dziennie, wyjatkowo uciazliwe byly kiedy bylam z mloda w ciazy a potem z noworodkiem i niemowlakiem musialam zima korzystac z komunikacji miejskiej

        wczesniej przez wiele lat codziennie jezdzialm autobusem miejskim do/ze szkoly - wszystko dokadnie tak jak fifka opisala

        no i moje obserwacje nie sa "skazone" emigracja, czyli to nie do konca sie fifce poprzewracalo

        • fifka01 Re: Taka refleksja po piewszym dniu w Polsce... 09.11.11, 09:14
          Masz omamy wzrokowe, słuchowe i ci się wydaje. :P
          Mówię ci. :)
    • benignusia Re: Taka refleksja po piewszym dniu w Polsce... 08.11.11, 18:10
      ja niestety ci przyznam rację,moje dzieci po pierwszej i ostatniej jezdzie autobusem w pl były przerazone,trzesie,trzepie,do tego ludzie niemili jesli chodzi o ustąpienie miejasca dla wózka....brrr współczuje przeżyć
    • a74-7 Re: Taka refleksja po piewszym dniu w Polsce... 08.11.11, 19:17
      ojtam,ojtam wcale nie trzeba jechac do Polandii zeby sie dowiedziec ze jestesmy malo asertywne :-D
      Po zakupach spices w arabskich sklepach na Hounslow (polecam ) wstapilam do Pewexu - nazwa fajna i sam sklepik sympatyczny, znalazlam co potrzebowalam- a poniewaz byl to piatek ,po nowej dostawie towaru wiec i jakas czterometrowa kolejka sie utworzyla .Odlozylam wiec produkty grzecznie na polki z braku czasu i skierowalam do wyjscia .Pani z wozkiem w kolejce, owszem rzucila na mnie wzrokiem ,ale jakos nie przyszlo jej do glowy zeby troszke usunac sie z drogi .skjuzmi nie pomoglo, wiec ryknelam ekskjuzmi,mej i pass?Juz nie bardzo chcialo mi sie dokladac ; pliss:-)) Rzucila mi tylko dziwne spojrzenie ,ani ona ani wozek ze skarbem nie drgnal . Wiec po chamsku bylam zmuszona sie przepchnac ocierajac sie o kobiecine i zachaczajac o wozek ...

      wiec nie tylko w kraju tak zle :-D
    • derka1 Re: Taka refleksja po piewszym dniu w Polsce... 08.11.11, 19:22
      No cos takiego! A mnie sie podobna sytuacja wydarzyla tutaj, tzn na albionskiej ziemi zeby nie bylo watpliwosci. Tylko autobus nie byl przegubowy. Wejsc nie moglam dalej niz do "okienka" kierowcy - bo nikt za przeproszeniem dupy nie ruszyl zeby, mimo prosby, chociaz troche sie przesunac. Musialam wyjsc z wozkiem i wejsc srodkowymi drzwiami. Z miejsca wozkowego tez specjalnie innych pasazerow wyprosic musialam. A potem jeszcze tekst kierowcy - czy na pewno chce jechac dwa przystanki bo przeciez moge sobie podejsc (!) i na koniec opuszczenie autobusu, z wozkiem, z dwiema torbami .... nikt nawet powieka nie drgnal zeby pomoc, albo chociaz pomoc zaproponowal.

      Nie ukrywam, ze wkurza mnie takie generalizowanie, ze w Polsce to tak a gdzie indziej to juz inaczej i zazwyczaj na pewno super. Chamstwo i brak kultury sa przypisane do ludzi a nie do poszczegolnych krajow droga fifko.
      • kuku-niek Re: Taka refleksja po piewszym dniu w Polsce... 08.11.11, 19:59
        Nie wiem czy cos sie zmienilo w komunikacji miejskiej w Londynie w miedzyczasie. Kilkanascie lat temu dojezdzalam do City metrem nawet juz w 9tym miesiacu ciazy. Nigdy nikt nieustapil mi miejsca. Nikogo tez to nie dziwilo, tylko raz uslyszalam gdy jakis Polak mowil do kolegi :"Popatrz, kobieta z takim brzuchem, a nikt d... nie podniesie". Wtedy jezyk polski nie byl tak powszechny, wiec przeszlo bez echa.

        Pozniej raz wybralam sie z wozkiem metrem do centrum. Nikt nie pomogl wnosic, znosic, a schodow miedzy peronami bylo od groma.

        Raz tez jechalam autobusem z wozkiem (Ealing). Przy wysiadaniu kierowca przytrzasnal wozek drzwiami.

        A zatem niezbyt dobre doswiadczenia angielskie:)
    • jofaso Re: Taka refleksja po piewszym dniu w Polsce... 08.11.11, 19:32
      Ja, nie o nieuprzejmosci ludzi, ale o samej jezdzie autobusem. Tutaj niestety jazda autobusem nie wyglada tak rozowo, prawdopodobnie doswiadczenia zaleza od miejsca zamieszkania. Mialam okazje jechac tutaj autobusem pare razy, na szczescie bez wozka i unikam tego jak ognia. Dzieci za kazdym razem kurczowo trzymaly sie poreczy, bo kierowca co chwile hamuje ostro przed kazdym rondem i zakretem. Nigdy nie rzucalo mna tak w zadnym autobusie w Polsce.
      Poza tym, moze sa osoby, ktore nie wiedza, ale nie wszedzie jezdza autobusy niskopodlogowe. Umowilam sie kiedys z kolezanka, ze przyjedzie do mnie autobusem, bo auta nie posiada. Przejechaly kolo niej dwa autobusy i kierowca sie tylko zatrzyamal, zeby ja poinformowac, ze jej nie zabierze, bo jej wozek jest zbyt duzy. Zabieraja tylko wozki skladane, jak parasolki. I w ten sposob okazalo sie, ze do mojego malego miasteczka jezdza tylko autobusy tego typu, co w zyciu nie przyszloby mi do glowy.
    • anajane Re: Taka refleksja po piewszym dniu w Polsce... 08.11.11, 19:44
      Oj nie wiem czy ktos mnie przebije...
      Moja pierwsza wizyta w Polsce, dzworzec Poznan Glowny, dziecie 6 miesiecy.
      Czekalam na pociag do mojej malej wioseczki, moja pierwsza wizyta z dzieckiem w Polsce.
      Pociag odjezdzal o 17:50 ale nie mozna bylo przejsc po kladce bo na 2 torze stal pociag ktory odjezdzal o 18.Podchodze wiec do 3 panow w sile wieku - do strazy ochrony kolei.Wyjasniam wiec sytuacje i zapytuje sie jak mam dostac sie na peron.Odpowiadaja ze po schodach i tunelem.Ja wiec na to czy ktorys z panow nie moglby mi pomoc zniesc wozek - a oni na to : ZE TO NIE NALEZY DO ICH OBOWIAZKOW!I ONI MUSZA STAC I OBSERWOWAC BO PRZEZ DWORZEC PRZEWIJA SIE 50 TYS PASAZEROW DZIENNIE.
      Myslalam ze sie przeslyszalam ale niestety.
    • 1mzeta Re: Taka refleksja po piewszym dniu w Polsce... 08.11.11, 19:45
      No to widzę, że nic się nie zmieniło. Jak z Katowic z pracy jeszcze autobusem do domu wracałam to jak autobus podjeżdżał na przystanek pod empik-iem to ludzie też się pod koła rzucali niemalże byle miejsce siedzące zająć. Ja tam wolałam już wsiadać na końcu byle uniknąć stratowania.
      Najbardziej wpieniają mnie kasjerki- rozumiem,że kokosów nie zarabiają na tej kasie, że warunki pracy kijowe- no ale mogłyby się wysilić na to dzień dobry, do widzenia i choćby lekki uśmiech jak już ktoś do nich miło, grzecznie i z humorem się zwraca.
      Zresztą co będę pisać- co do Pl jadę to mam wkoorwa zawsze- właśnie przez ludzi- niby cywilizowany kraj, rok 2011, a gorzej niż a Afryce.

      W twoim przypadku szczyt znieczulicy i chamstwa- nie wiem jak można komuś z wózkiem nie pomóc.

      Dla przykładu napiszę o sytuacji w tutejszym autobusie sprzed dwóch tygodni jak do szpitala jechałam- miejsca siedzące tylko dla "disabled" nawet nie dla matek z dziećmi. No i siedzi na nim taka pańcia- Polka z dzieckiem w wieku 8-9 lat czyli nie takim co nie potrafi ustać w autobusie samodzielnie. Wsiadła kobitka Hinduska- staruszka o dwóch kulach, a ta idiotka siedząca widzi ją i bezczelnie głowę odwróciła. Miejsca jej ktoś inny ustąpił. Pierwszy raz w życiu żałuję jak słowo daję, że się nie odezwałam na cały głos po polsku i po angielsku dla wytłumaczenia reszcie pasażerów o co mi biega.
      To pewnie taki typ co w Pl tez by ci z wózkiem nie pomógł.
      • justmaga Re: Taka refleksja po piewszym dniu w Polsce... 08.11.11, 20:13
        ja pamietam jak kierowca w Warszawie tak zaparkowal na przytsanku,ze moj wozek wpadl kolami prosto miedzy autobus a kraweznik i pociagnal mnie za soba. Wozek sie wywalil do gory nogami ja na wozek. Szczescie,ze dziecko przypiete bylo pasami i zawislo nosem 2 cm od chodnika. Mozecie mi wierzyc,ze nie tylko nikt mi nie pomogl z autobusu ale kierowca ruszyl jak tylko " wypadlam "

        Ale szczerze powiem,ze to w zasadzie tak wypadalo 50/50 . Bo zdarzaly sie sytuacje ,ze ludzie bez proszenia mi wozek wnosili/wynosili, ustepowali etc..

        Za to wkurzylo mnie w zeszlym roku,ze tak jak 10 lat temu musialam w srodmiesciu wozek tachac po schodach przejsciami podziemnymi tak nIC sie nie zmienilo. I nie chodzi mi o to,ze niby w UK lepiej ( bo tez w malym miescie mieszkam i moze nie mam porownania) ale o kompletny ZASTOJ w dziedzinie poszanowania matki z dzieckiem.
        • espionka Re: Taka refleksja po piewszym dniu w Polsce... 08.11.11, 21:11
          wczoraj jechałamw UK autobusem i kierowca tak ruszył gwałtownie, że staruszka wylądowała jak długa na środku autobusu. Kierowca wysiadł, podszedł do staruszki i zapytał : Piłaś alkohol ?
          a tak swoją droga to wszędzie się to zdarza ale mi również się wydaje, że w Polsce ludziom częściej brak tej uprzejmości na co dzień
    • paola_k2 Re: Taka refleksja po piewszym dniu w Polsce... 08.11.11, 20:51
      To ja dodam historie od siebie. Latem polecialam do Polski z synkiem, ktory mial wowczas 13 miesiecy. Bylam tylko z nim. Wozek nadalam jak bagaz. Wyladowalismy w nocy, grubo po 1ej. Pomijam fakt, ze na bagaz czekalismy 40 minut. Jak przeszlam przez odprawe paszportowa to sie okazalo, ze wozkow bagazowych (ktorych bylo moze z 5 na dwa ladujace samoloty) juz nie ma. Wiec ja sama z dzieckiem na jednej rece, z torba w drugiej czekalam na bagaz i wozek. Bagaz zdjela mi inna mama czekajaca na wozek, a wozki wyjechaly jako ostatnie. I ja z dzieckiem, zlozonym wozkiem (bo maz mi pospinal dla bezpieczenstwa), bagazem podrecznym, torba mialam sobie poradzic jakos. Nikt nie zaoferowal pomocy bo wszyscy pognali do wyjscia.
      Inna sytuacja. Hala wylotow na polskim lotnisku. Jedna toaleta damska (w sensie jedna muszla klozetowa i umywalka) na kilkaset ludzi (okolo 4 wylatujacych samolotow). Ja moge zaczekac, ale dziecko? W kolejce, w ktorej stoi z 30 osob? I nie byla to sytuacja przejsciowa bo lecialam w przeciagu czterech miesiecy i bylo to samo. Napisalam nawet zazalenie w obu sprawach (brak wozkow bagazowych i jedna toaleta). Wiem upierdliwa jestem. Zgadnijcie czy chociaz otrzymalam odpowiedz?
      • paola_k2 Re: Taka refleksja po piewszym dniu w Polsce... 08.11.11, 20:57
        A Ciebie fifka podziwiam naprawde, ze sie wybralas z wozkiem autobusem bo ja bym sie nie odwazyla. Serio.
    • basiak36 Re: Taka refleksja po piewszym dniu w Polsce... 08.11.11, 23:03
      A ja ostatnio bedac w Polsce zabralam moja 4 latke i 9 latka dla odmiany od auta, na przejazdzke miejskim autobusem. Mimo ze coreczka juz 4 letnia, od razu jakas pani zawolala ze z dzieckiem to zebym siadala na jej miejscu. Inna pani zagadywala moja coreczke, w ogole jacys przyjemni ludzie byli w tym autobusie.

      I pomyslalam ze duzo sie w Polsce zmienilo:)
      • moccabristol fifka 08.11.11, 23:15
        a może to ta ciąża tak na Ciebie działa, ze Ty wszystko w dziwnych barwach ostatnio widzisz? Takie fajne posty zawsze pisałaś, tęsknię za Fifka wesołą:)!
      • her.majesty.bonzee Re: Taka refleksja po piewszym dniu w Polsce... 09.11.11, 08:44
        pewnie dzieci po angielsku rozmawialy miedzy soba... to bardzo zmienia postac rzeczy :-) a jak chcesz zobaczyc jak bardzo to zmienia postac rzeczy to pobaw sie kiedys w PL w obcokrajowca, zakompleksiony kraj..
    • golfstrom Re: Taka refleksja po piewszym dniu w Polsce... 09.11.11, 01:26
      To ja sie tez poskarze :) choc zaznaczam, ze nie interesuja mnie licytacje.

      Czekalam dzis na pociag na mojej wiejskiej stacyjce. Akurat mrzylo, wiec wszystkie cztery osoby czekajace na pociag skryly sie pod wiata. I jeden burak palil papierosa. Niestety, jakis emigrant.

      Nie nasiaknelam tutejsza kultura wystarczajaco, zeby sie powstrzymac i kiedy juz skonczyl rozmawiac przez telefon, zapytalam, czy wie, ze tu nie wolno palic.
      Ach, to spojrznie niewinnych oczu, i ten jezyk cudzoziemski, ktorym chyba mi tlumaczyl, ze nie rozumie.
      Po czym nadjechal pociag a on mnie po angielsku pyta, czy to do Londynu.

      Nienawidze papierochow i terroru dymnego.
    • sueellen Re: Taka refleksja po piewszym dniu w Polsce... 09.11.11, 02:13
      Moje doświadczenia sa takie, że w Polsce się przepuszcza i pasażerowie pomagają wnosić/znosić wózek a w UK mają Cię w dupie. Nawet staruszki w ciazy ze złamaną nogą się nie przepuszcza i już.

      W UK nikt mnie nigdy w ciąży nie przepuścił w kolejce. Nawet w dniu porodu stalam w długaśnej kolejce w M&S a panie przede mną zagadywały, pytały kiedy rodzę i w ogóle były supermiłe, ale nie pomyślały aby przepuścić. W Polsce natomiast kilka razy mnie przepuszczono. Z dzieckiem nie zdarzylo mi się jechać autobusem więc się nie wypowiadam.
      • jaleo Ciezarne :-) 09.11.11, 11:46
        Co do staruszek ze zlamana noga, to powiedzlabym, ze ludzie jednak pomagaja, w ogole starszym osobom na ogol sie pomaga na ulicy czy w srodkach komunikacji miejskiej.

        Ale jesli chodzi o ciezarne, to calkowita racja - w UK sie nie przepuszcza w kolejce ani w gole przywilejow jakis dodatkowych nie ma, i zreszta nikt tego przepuszczania w kolejce nie oczekuje (no chyba, ze przyjechal z kraju, gdzie sie tak robi). Po prostu inna mentalnosc, ciaza jest uwazana za stan naturalny, a nie za chorobe lub kalectwo, kobiety w ciazy pracuja prawie do porodu, uprawiaja sporty, generalnie nie cackaja sie ze soba, i spoleczenstwo tez sie z nimi nie cacka. To tak abstrahujac kompletnie, czy mnie sie to podoba czy nie, po prostu inne spojrzenie.

        A swoja droga M&S to tez nie sklep pierwszej potrzeby, wiec skoro masz wystarczajaco sil, zeby sobie ubrania kupowac, to masz wystarczajaco sil, zeby stac potem w kolejce - zeby tak logicznie powiedziec.

        Komunikacja publiczna jezdze w UK bardzo rzadko, ale np. kiedy niedawno bylam w Londynie i jechalam metrem z przesiadkami, z torba podrozna na kolkach i w butach na 5-calowym obcasie (wiem, glupia jestem, ale co zrobic), to az sie zdziwilam, bo mi na kazdej stacji jakis facet te torbe po schodach wnosil. A my na polnocy uwazamy, ze w Londynie panuje znieczulica i zezwierzecenie ;-)
    • blacktea Re: Taka refleksja po piewszym dniu w Polsce... 09.11.11, 05:44
      Ty sie ciesz, że to przegubowiec był a nie double-decker z już jednym wózkiem na pokładzie bo byś nawet nie weszła tylko stała i mokła.
    • fifka01 Re: Taka refleksja po piewszym dniu w Polsce... 09.11.11, 09:49
      Chciałam odpowiedzieć każdej z osobna, bo ja to tak mam, ze zawsze mam coś do odpowiedzenia, ale... tak dużo tego, to możne tak napiszę ogólnie :)
      - Nie było moim zamiarem, pomimo, że do tego się sprowadziła ostatecznie rozmowa, licytowanie co w uk lepsze niż w pl. Moim zamiarem było podzielenie się refleksją, że człowiek kiedyś nie zwracał uwagi na coś, na co teraz zwraca, i że kiedyś robił to co wszyscy, pomimo, ze to było złe i się nad tym nie zastanawiał. Ale wyszło jak zawsze. Fifka zła bo narzeka. :)
      - Zawsze upiększam, dramatyzuję i histeryzuję, chyba każdy już o tym wie, kto nie jest tu pierwszy raz. Jednakże nie zmieniam faktów i jak piszę, że był tłok, przepychanki, szturchania, nikt nie pomógł, miny mieli skwaszone, to tak było. Jednak wiele osób potwierdza, ze takie zachowania mają miejsce, nie tylko w pl, wiec chyba tego nie wymyśliłam.
      - Mieszkam w małym miasteczku, gdzie są tylko małe autobusy niskopodłogowe, przeważnie puste, rzadko kiedy są wszystkie miejsca zajęte, wsiada się z wózkiem samodzielnie bardzo łatwo, kierowca zawsze poczeka, aż się usadowi matka z dzieckiem, ludzie miejsca ustępują, i ogólnie jest super. Bardzo dużo wózków jeździ autobusami. Domyślam się, że w dużych aglomeracjach w uk jest nie tak fajnie pod tym względem, ale na boga, jak pisze swoje posty ze swojego punktu widzenia i ja od pięciu lat mam autobusowy luksus, dlatego tak mnie zszokowało to, co się mi tu przytrafiło. Jakbym dla odmiany pojechała do Londynu i tam to przeżyła, dla mnie nie byłoby różnicy. opisałabym tak samo. Zdziwiona byłabym tak samo. Ale pojechałam gdzie indziej i już. Nie chodziło mi powtarzam po raz kolejny o porównywanie obu krajów. :) Aczkolwiek widzę, ze na to wyszło. :)
      - Proszę was, nie podsumowujcie mnie, ze jestem zła, bo z wizyty w pl tylko tyle mam do powiedzenia, ze pl złe, bo autobus zły. Bo tak nie jest. napisałam na konkretny temat, jeden. nie pisałam wspomnień z pl, bo te ogólnie w całości pewnie byłyby bardzo pozytywne, począwszy od przepięknej polskiej jesieni, której w moim mieście nie mam, i poprzez wiele innych aspektów, do jedzenia włącznie, bo jednak nie ma jak u mamy. Nie uogólniajcie więc pliiis. :)
      - Fifka nie automat, musi czasem pomarudzić, nie może tylko wesoło pisać, bo to by znaczyło, ze udaje. :)
      • fifka01 Re: Taka refleksja po piewszym dniu w Polsce... 09.11.11, 09:55
        A... i link od Ani przesłuchany. Bosssko:)
        teraz wszystko kumam. :)
    • czarny_uk_anka Re: Taka refleksja po piewszym dniu w Polsce... 09.11.11, 09:55
      a i owszem takie sytuacje widzialam, czesto, tak samo widze je tutaj u niezbyt wychowanych osob o nieco innym kolorze skory niz ja (zaraz bedzie ze rasistka) ze nie przesuna sie z wozkiem, widze tez Polakow na Ealingu ktorzy wciskaja sie na chama pierwsi do autobusu zamiast grzecznie stac w kolejce jak robia to wychowani, cywilizowani ludzie. Buractwo jest wszedzie, niestety (zaraz bedzie ze ja to pierwszy burak jestem he he).
      • elle-joan Re: Taka refleksja po piewszym dniu w Polsce... 09.11.11, 18:11
        czarny_uk_anka napisała:
        (zaraz bedzie ze
        > ja to pierwszy burak jestem he he).

        Chodzi Co o tę wypowiedź?
        forum.gazeta.pl/forum/w,37418,129400211,129496755,Re_zdradzona_i_opuszczona_przez_meza_.html
        No wysokich lotów to nie było, ale każdy popełnia błędy....
      • elle-joan Re: Taka refleksja po piewszym dniu w Polsce... 09.11.11, 18:16
        czarny_uk_anka napisała:

        > a i owszem takie sytuacje widzialam, czesto, tak samo widze je tutaj u niezbyt
        > wychowanych osob o nieco innym kolorze skory niz ja (...) Buractwo jest wszedzie, niestety (...)

        Nie wiem jakiego koloru jesteś zatem nie wiem też jaki to był ten odmienny, tych niewychowanych. Ale skoro buractwo jak piszesz jest wszędzie to chyba to bez różnicy..
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka