lianis
06.03.12, 11:38
Doszlam juz do etapu totalngo wyczrpania psychicznego i zaczelam lapac dola. Czuje jakbym walila glowa w mur, dlatego pisze do was, moze potraficie cos poradzic, moze lepiej orientujecie sie w tym co mozna zrobic. W skrocie: urodzilam dziecko, po macierzynskim wrocilam do pracy na zmniejszona ilosc godzin, bez problemu udalo mi sie dogadac z pracodawca zeby znalezc pasujacy mi czas pracy, niespelna rok temu syn zaczal nursery. Wszystko super... do czasu... Synek cierpi (jesli mozna to tak okreslic) na dziecieca dolegliwosc spotykana u ok 1-2% malych dzieci, ma drgawki goraczkowe zlozone. Sprowadza sie to do niedojrzalosci OUN, jego mozg nie radzi sobie z goraczka, potrafi ona pojawic sie nagle, albo mocno skakac, nawet przy niewielkim przeziebieniu. Same drgawki goraczkowe nie sa czyms niebezpiecznym, choc atak wyglada masakrycznie i przerazajaco, szczegolnie ze dochodzi rowniez do zaburzen oddechu, ale w jego przypadku sa to drgawki zlozone, czyli wystepuje kilka takich atakow w ciagu 24godz.
Dwa miesiace po rozpoczeciu zlobka (lato) dostalam w pracy tel ze syn ma goraczke i czy moga podac mu paracetamol, ja wyrazilam zgode, a 10min pozniej znowu tel zebym przyjechala, syn ma drgawki i juz jedzie karetka, w szpitalu kolejne drgawki, oczywiscie trzeba zostac. Od tamtej pory nie ma miesiaca zeby syn nie chorowal, najczesciej konczy sie to drgawkami i szpitalem, w ktorym zostajemy do ustapienia temp czyli jakis tydzien. Jakies dwa tyg kazdego miesiaca musze zostac z synem w domu/szpitalu, bo choruje, do nursery nie moge oddac go nawet ze stanem podgoraczkowym, oczywiscie maja tam dla niego specjalne procedury co do podawania przeciwgoraczkowych jak tylko temp przekracza 37stC, ale to w sytuacji kiedy temp pojawia sie juz w zlobku. Childminders tez nie pozwolilyby zostawic dziecka z temp to raz, a dwa ja i tak nie bylabym w stanie pracowac, wiedzac ze on moze w kazdej chwili dostac drgawek.
Wiem, ze nie ma tutaj platnego zwolnienia na dziecko, ale co zrobic w takiej sytuacji kiedy chcialabym zostac z synem w domu, zeby ograniczyc jego chorowanie (w styczniu drgawki, w lutym drgawki, marzec sie zaczal a on od niedzieli wieczor znowu temp, ja tylko czekam kiedy sie zacznie i nerwowo nie wyrabiam), a mnie na to nie stac? Jesli zrezygnuje z pracy to dostaniemy jakis child tax credit, ale w wysokosci 200funtow mies a ubedzie nam 800, czyli bilans -600funtow. Ogromna kwota, mamy kredyt hipoteczny i rozne inne zobowiazania, nie mozemy sobie pozwolic na taki ubytek finansowy. Nie wiem co robic, robiac kalkulacje przed decyzja o posiadaniu dzieci (planowalismy jeszcze jedno, a teraz nie wchodzi to juz w gre), wzielismy pod uwage moj mniejszy czas pracy, przekalkulowalismy sobie wszystko dobrze, ale nie wiedzialam ze moze byc tez tak. Syn nie jest niepelnosprawny, wyrosnie z tego mniej wiecej do 6 urodzin, na razie pediatra ktory sprawuje nad nim opieke mowi zeby ograniczyc jego kontakt z wszelkimi infekcjami, tylko jak? ja po prostu jestem niezdolna do pracy z jego powodu. Nawet nie wiem czy pracodawca moze mnie zwolnic, czy nie, na razie czuje ze sa niezadowoleni, w koncu nagle z dnia na dzien musza szukac zastepstwa dla mnie, ktos moja prace zrobic musi i niestety dzieje sie to bardzo czesto, wiec ich rozumiem, tylko nie wiem czy mam jakies inne opcje.
ps. nie ma zadnych babc ktore moglyby pomoc.