Dodaj do ulubionych

Dylematy mieszkaniowe.

31.03.12, 18:44
Mamy w planach przeprowadzkę- kupno domu. I mam -właściwie ja- taki dylemat. Co byście wybrały na moim miejscu przy ustalonym budżecie- dom w Londynie ale mniejszy i z rynku wtórnego, czy poza Londynem dużo większy i świeżo wybudowany ? Dojazd do centrum Londynu zająłby góra 20 minut kolejką miejską. Mieszkam już tu tyle lat w tym Londku :) i chyba jakoś ciężko mi się będzie z nim rozstać choć nie ukrywam, że wychowywanie dzieci bardziej widzi mi się poza Londynem.
Obserwuj wątek
    • clonek13 Re: Dylematy mieszkaniowe. 31.03.12, 19:08
      1mzeta napisała:

      > Mamy w planach przeprowadzkę- kupno domu. I mam -właściwie ja- taki dylemat. Co
      > byście wybrały na moim miejscu przy ustalonym budżecie- dom w Londynie ale mni
      > ejszy i z rynku wtórnego, czy poza Londynem dużo większy i świeżo wybudowany ?
      > Dojazd do centrum Londynu zająłby góra 20 minut kolejką miejską. Mieszkam już
      > tu tyle lat w tym Londku :) i chyba jakoś ciężko mi się będzie z nim rozstać ch
      > oć nie ukrywam, że wychowywanie dzieci bardziej widzi mi się poza Londynem.

      zdecydowanie opcja druga , mieszkam w Londynie to wiem :) wyprowadzamy sie daleko poza Londyn w przyszlym miesiacu .
    • glasscraft Re: Dylematy mieszkaniowe. 31.03.12, 19:14
      Zaczelam od mieszkania w Londynie, stopniowo coraz dalej (wlaczajac nowo wybudowany dom). Nie wrocilabym do mieszkania w Londynie i w nowo wybudowanym, gdyby mi ktos placil. Imo, im dalej i im starszy dom, tym lepiej :-)
    • dag_dag Re: Dylematy mieszkaniowe. 31.03.12, 19:43
      Wybrałabym drugą opcję. A możesz napisać jaką okolicę rozważasz? Zwłaszcza te 20 minut brzmi ciekawie. My rozglądamy się już dłuższy czas za domem, w dobrej okolicy i z dobrym dojazdem do City, czyli pewnie jeszcze długo poszukamy ;)
      • 1mzeta Re: Dylematy mieszkaniowe. 31.03.12, 19:49
        O ile wierząc info zawartym na stronach developerów to z okolic np. Dartford, Grays tyle właśnie dojazd zajmuje- czy to prawda- to muszę chyba przekonać się na własnej skórze bo czasami mogą podkoloryzować dla lepszej sprzedaży.
        Byliśmy dzisiaj oglądać jeden dom- gdybym miała ze sobą pidżamę to bym została ;)
        • bialasek75 Re: Dylematy mieszkaniowe. 31.03.12, 20:01
          Dla mnie najważniejsze to, że nowy dom. Myśmy się rok temu wprowadzili do nowiutkiego domu i nie da się opisać, jak przyjemnie się mieszka. Czyściutko, cieplutko, wszystko zrobione tak jak my chcemy. Gwarancja na usterki 2 lata, czyli cokolwiek się popsuje czy pęknie, to dzwonię i przyjeżdżają naprawiać. Gwarancja na budynek 6 lat. No i dużo niższe koszty eksploatacji, rachunki za ogrzewanie minimalne.
        • kalasotka Re: Dylematy mieszkaniowe. 31.03.12, 21:22
          Nie ma opcji, zeby zwykly pociag/kojeka dojechala do Londynu (np. London Bridge) z Grays w 20minut.
          Tania okolica, ale ponoc nie zasluguje na zainteresowanie-taka opinie dal mi pewien znajomy Anglik.

          • 1mzeta Re: Dylematy mieszkaniowe. 01.04.12, 00:03
            "Tania okolica, ale ponoc nie zasluguje na zainteresowanie-taka opinie dal mi pe
            > wien znajomy Anglik. "

            Akurat nie zależy mi, żeby mieszkać w "drogiej okolicy"- cokolwiek to znaczy.
            Opinia jednego Anglika jeszcze o niczym nie świadczy.
            W gorszych okolicach ludzie mieszkają i mają się dobrze, zresztą Brixton 15 lat temu też było inne niż teraz- tak dla przykładu.
            • kalasotka Re: Dylematy mieszkaniowe. 02.04.12, 14:16
              Nie pisalam nic o cenie.
    • mamonia78 Re: Dylematy mieszkaniowe. 31.03.12, 21:34
      No ja nie wiem z tym nowym budownictwem...
      Pracuje dla developera i wiem jak sie teraz buduje tanio i szybko.
      Wszystko wyglada pieknie na poczatku, a po 2-3 latach taniocha wychodzi.
      Do tego maksymalne wykorzystanie metrazu na pokoje bez schowkow czy zakamarkow.
      No i do tego ja osobiscie uwielbiam stare domy, ktore tez maja mnostwo wad (stare instatlacje!) ale nie ma jak original features z epoki:-)
      Z Londynu bym chetnie zwiala, ale za bardzo jestesmy wkreceni z dziecmi (szkoly, kluby, opiekunki itp) i chyba dopiero jak w swiat wyleca bedziemy mogli sie stad wyrwac. Zazdroszcze kazdemu kto moze...
      • kobylczusia Re: Dylematy mieszkaniowe. 31.03.12, 21:58
        wersja poza londynem
      • monika_i Re: Dylematy mieszkaniowe. 01.04.12, 01:44
        Mieszkam w nowym domu i na brak schowkow nie narzekam. Pokoje tez mam duze i jasne, ale wszystko zrobione tanim kosztem, dywany kiepskiej jakosci, w lazience kafelki tylko tam gdzie konieczne.

        Wolalabym dom z drugiego obiegu, z wysokimi stropami, itp.
      • arya82 Re: Dylematy mieszkaniowe. 01.04.12, 09:17
        Też jestem za starym budownictwem. Uwielbiamy mieszkać w domu z charakterem, pełnym orginal features i to jest dla nas jedno z głównych kryteriów. A dodatkowo jak na ten czas nie wyobrażam sobie mieszkać poza Londynem, zwłaszcza mąż, któremu badzo zależy na najkrótszym dojezdzie. Za pare lat też się tam pewnie przeniesiemy, ale również będziemy szukać czegos victorian albo georgian. Inaczej sobie nie wyobrażamy.

        Nowe budownictwo to po pierwsze wg mnie brzydactwo bez duszy, po drugie faktycznie teraz ta jakość developmentów pozostawia wiele do życzenia. 3 pary znajomych niedawno się przeprowadziły pod Londyn do nowiutkich osiedli i każda z nich już jest po pierwszych remontach, usterkach i poprawianiu tego co budowlańcy namajstrowali. Także czasem to nie wielka róznica bo trzeba podremontować tak jak i np stare victoriany, a efekt wg mnie w tym drugim bardziej warty świeczki.
        Z resztą zawsze wychodziliśmy z zalożenia, że wolimy już tysiąc razy sami przeprowadzić jakieś remonty w starym pięknym, unikalnym domu, zrobić po swojemu i porządnie i mieć pewność że jest git.

        No ale to kwestia indywidualna, pewnie ta i ta opcja ma swoje plusy, pod Londynem będziesz miała więcej przestrzeni w i wokół domu, jeśli nie zależy Ci na bliskości miasta i nie ma znaczenia dla Ciebie rodzaj budynku to pewnie to jest bardziej dla Ciebie.
        • moncik32 Re: Dylematy mieszkaniowe. 01.04.12, 14:02
          ja tez wybralabym stary dom.
          ale bylas w Grays ? bo jak dla mnie to jest koszmarne miejsce .tylko przejazdem bylam dodam. bardzo industrialne i te porty do przeladunku na Tamizie. no ale tanio tam jest to fakt.
          a moze Dagenham wezmiesz pod uwage tez tanio. C2C z Barking na Fenchurch street jezdzie 15 minut. ten sam pociag z Grays jedzie 38 minut.
          • bebe52 Re: Dylematy mieszkaniowe. 01.04.12, 15:38
            Akurat z tego co wiem to Dartford i Grays nie są to fajne okolice pełno tam cyganów i Polaków jakby to ująć złodziei,alkoholików i tego typu ludzi,wiem bo mieszkało tam kilku moich znajomych (w różnych miejscach),przeprowadzili się właśnie dlatego że tanio ale to był ich największy błąd,najdłużej jeden z nich mieszkał tam 6 miesięcy po czym z dnia na dzień się przeprowadził z powrotem do Londynu ze względu na bezpieczeństwo.
            Nie mówię że w całym Grays czy Dartford tak jest ale jakby nie było nie są to okolice polecające przez innych.
            A co do domu wolałabym stare budownictwo z charakterem niż nowe bez.
    • 1mzeta O matko.... 01.04.12, 17:21
      Ale ja nie proszę o oceny okolic tym bardziej, że Dartford czy Grays napisałam orientacyjnie- jako dystans. Owszem są to jedne z wielu lokalizacji, które bierzemy pod uwagę.
      Dużo Polaków i Rumunów ktoś napisał ? Oczywiście wszyscy to złodzieje i margines społeczny- gratuluję komuś światopoglądu.
      No i jak ktoś mi pisze, że jakaś okolica jest koszmarna, a był tylko przejazdem- to dziękuję za takie opinie- sorki ale gdyby ktoś tam mieszkał i znał całą okolicę to nic bym nie powiedziała na ten temat.
      Stare budownictwo- nie znoszę i nigdy nie polubię. Nie uśmiechają mi się remonty ani teraz ani za jakiś czas tym bardziej, że z developerem można się dogadać jeśli chodzi o standard wyposażenia mieszkania. Z kolei ja mam dużo znajomych mieszkających w nowych mieszkaniach czy domach i tylko jedna z nich narzeka-zamówiła sobie kuchnię w kolorze czarnym na wysoki połysk i każdą smugę na nich widać- to tyle z narzekania.
      Tak czy siak dzięki za wypowiedzi.
      • bialasek75 Re: O matko.... 01.04.12, 19:50
        No to ja się powtórzę. Mieszkałam w starych domach i nie widzę w tym uroku żadnego. W nowym mieszka nam się super. A, że wady są, już pisałam, przyjeżdżają, naprawiają. W starym sama bym musiała to naprawiać.
      • bibba Re: O matko.... 02.04.12, 10:22
        nie obruszaj sie, prosilas o opinie, ludzie maja rozne, zauwaz zadna z nich nie byla o tobie wiec nie czuj sie urazona.

        nie kupilabym nowego domu. moja kolezanka ma - jesli sliczny, duze pokoje, ogromne okna, swiatla naturalnego pelno, pieknie zaprojektowany - naprawde. ale wykonanie! kiepsciocha, niestety.

        z rodzina wolalabym mieszkac poza londynem jednak.
        • princesswhitewolf Re: O matko.... 02.04.12, 14:11
          wystarczy sie przyjrzec z czego kiedys budowali domy a z czego buduje sie dzis....
    • basiak36 Re: Dylematy mieszkaniowe. 02.04.12, 10:07
      Druga opcja ale nie calkiem nowy dom bo sie zwykle za ta 'nowosc' przeplaca, a nie oznacza to wcale ze dom jest w super stanie:)
      My zawsze szukalismy domow ktore mozna przerobic na wlasny styl:))
    • onmytoes dom maly w centrum v dom duzy poza centrum 02.04.12, 16:03
      to ja z innej strony, bo piszesz tez o wielkosci domu.
      ja zdecydowanie wolalabym wiekszy dom z ogrodem poza centrum niz mniejszy w centrum.
      za cene 2-3 pokojwego mieszkania w Londynie, mozna spokojnie kupic dom z ogrodem na obrzezach miasta.

      przez 7 lat mieszkalam w samym centrum Londynu, i podczas ostatniej przeprowadzki zdecydowalismy ze duzy ogrod oraz wiecej przestrzeni jest wazniejsze niz mieszkanie w centrum.
      z perspektywy czasu moge powiedziec, ze to byla jedna z najlepszych decyzji w moim zyciu.

      Mieszkamy w 3 strefie, 15 minut pociagiem od Liverpool Street.
      wracanie do domu po calym dniu w City to balsam na dusze i cialo ;o)
      cisza, spokoj no i ukochany ogrod.
      brak sasiadow, w poblizu Epping Forrest, Hackney Marshes tuz za rogiem
      komfort zycia jest bez porownania.

      A zeby bylo smieszniej to dotarcie do pracy zajmuje mi mniej czasu niz osobom mieszkajacym o wiele blizej. Nie musze sie kisic w metrze i zazwyczaj mam miejsce siedzace w pociagu ;o)

      Mi tez ciezko byloby zupelnie sie z Londynem rozstac, ale uwazam, ze znalazlam idealny balans -> praca w centrum, mieszkanie poza.
      Osobiscie, polecam!
    • aniaheasley Re: Dylematy mieszkaniowe. 02.04.12, 20:07
      Mnie new build w ogole nie pociaga, takie jakies dla mnie te domki kartonowe troche sa, nawet jak duze pomieszczenia, to jakos tak atmosfery brak.

      Po drugie mnie wies przeraza, taka prawdziwa, daleko od Cafe Nero :)
      Tez szukam obecnie domu, w SE Londynie, i jest wiele zakatkow, blisko parkow, gdzie czuje sie jak na wsi, a jednak w przyzwoitej odleglosci jest autobus do Clapham Junction chociazby.

      Wychowywanie dzieci na wsi tez wiem, ze nie dla mnie. Po prostu cala ta skansenowa sielanka jest nie dla mnie, nie wszyscy musza kochac wies, czyz nie?
      Tak wiec ja bym sie nie zastanawiala.
      • princesswhitewolf Re: Dylematy mieszkaniowe. 04.04.12, 10:55
        jaka wies? Zalozycielka watku pyta o Grays i Dartford jakie sa w obrebie M25 wiec do wsi jeszcze hoho ho.... toz to Greater London

    • izabelski Re: Dylematy mieszkaniowe. 03.04.12, 09:22
      dla mnie motywacja byly szkoly a reszta w zaleznosci od dostepnosci finansow
      bo kazda dzielnica ma inna sytuacje

      przed wyborem nowego domu powstrzymywaly by mnie na pewno niskie stropy
      • 1mzeta Re: Dylematy mieszkaniowe. 03.04.12, 11:21
        No to mnie zakręciłyście nieźle- mętlik mam w głowie. Tym bardziej, że udało mi się znaleźć kilka fajnych "używanych" domów w granicach Londynu nawet za mniejszą kasę niż te nowe. Nie ukrywam, że na kompletne zadupie nie uśmiecha mi się wyprowadzić, a zostając gdzieś w granicach czy bardzo blisko Londynu ułatwiłoby to życie mojemu mężowi, który pracuje w centrum no i mnie bo zawsze gdzieś można bez problemu wyskoczyć korzystając z transportu miejskiego. Oczywiście te domy wymagałyby jakiś prac remontowych ale.... jak już je znalazłam to chyba pojedziemy je zobaczyć- w końcu to nic nie kosztuje, a różnica w cenie 50k robi swoje :)

        Podpowiedzcie jeszcze na co zwrócić uwagę przy kupnie- oprócz lokalizacji szkół np.?
        • izabelski Re: Dylematy mieszkaniowe. 03.04.12, 11:38
          zrob uczciwie z mezem liste punktow, ktore sa non-negotiable
          moze dalniego to 10 min spacerem do stacji + max 40 min w komunikacji
          a moze ze musi byc miejsce an bbq + piaskownice i blisko do parku

          to tylko ty&on wiecie :)

          zerknij na Bromley - blisko do LB i b.dobre szkoly
        • basiak36 Re: Dylematy mieszkaniowe. 03.04.12, 19:58
          Najlepiej sobie zrobic rozpiske za i przeciw:) Ja po 7 latach mieszkania w Londynie balam sie wyjazdu poza Londyn, ale okazuje sie ze do pracy w Londynie (w City) dojazd mam lepszy niz niektorzy znajomi mieszkajacy w Londynie... 25 min do Kings Cross a potem piechota 20 min. 12 lat tak dojezdzam i jest ok.
          Co do domow, ja o nowym budownictwie mam zdanie oparte na tym co mowi mi moj maz architekt, wlasnie dlatego i pierwszy i drugi dom ktory kupowalismy, byly starsze ale nie za 'stare' (zeby uniknac pulapek zwiazanych z conservation area) , i dalo sie je fajnie przerobic, czyli ocieplenie scian, lepsze podlogi, rozbudowa pokoi etc.

          Oprocz szkol mozna sie probowac dowiedziec jakie sa plany zagospodarowania przestrzennego w danej okolicy. Znajoma mieszkala w super miejscu, duzo zieleni, ktora nagle zabudowali tanim budownictwem i wartosc domu spadla baaardzo duzo.
          • izabelski Re: Dylematy mieszkaniowe. 03.04.12, 20:47
            + porownajcie koszt doajzdu do centrum z roznych miejsc
            bo czasami sie okarze, ze przy pewnym pulapie zarobkow to dojazdy staja sie zbyt drogie, jak sie dojedza z b.daleka (jakbysmy sie uparli to przeciez mozemy mieszkac w Lille ;) )
        • princesswhitewolf Re: Dylematy mieszkaniowe. 04.04.12, 10:59
          > Podpowiedzcie jeszcze na co zwrócić uwagę przy kupnie- oprócz lokalizacji szkół
          > np.?

          Waitrose. Nie dlatego, ze zyc sie nie da bez zakupow w Waitrose ( lol), ale dlatego ze Waitrose buduje swoje sklepy tylko TAM gdzie mieszkaja ludzie jakich stac na zakupy w tymze regionie. Robia bardzo skrupulatne badania zanim zainwestuja.
          Tak wiec gdziekolwiek jest Waitrose to jest to dzielnica od srednio do bardzo zamoznej, z dobrymi szkolami.
          • 1mzeta Re: Dylematy mieszkaniowe. 04.04.12, 12:58
            Teraz mam Waitrose 5 minut na nogach :)
          • karolkowa1 Re: Dylematy mieszkaniowe. 04.04.12, 20:37
            princesswhitewolf napisała:

            > > Podpowiedzcie jeszcze na co zwrócić uwagę przy kupnie- oprócz lokalizacji
            > szkół
            > > np.?
            >
            > Waitrose. Nie dlatego, ze zyc sie nie da bez zakupow w Waitrose ( lol), ale dla
            > tego ze Waitrose buduje swoje sklepy tylko TAM gdzie mieszkaja ludzie jakich st
            > ac na zakupy w tymze regionie. Robia bardzo skrupulatne badania zanim zainwestu
            > ja.
            > Tak wiec gdziekolwiek jest Waitrose to jest to dzielnica od srednio do bardzo z
            > amoznej, z dobrymi szkolami.


            No i tu sie mylisz!!! Zobacz gdzie wybudowali Waitrose w Colchester :) Nigdy bym nie chciala tam mieszkac!!! A i dobrych szkol nawet tam nie ma.
            • princesswhitewolf Re: Dylematy mieszkaniowe. 04.04.12, 20:43
              no dobra, odstepstwo od reguly.
              • illegal.alien Re: Dylematy mieszkaniowe. 04.04.12, 23:06
                A co regula mowi o miastach, w ktorych Waitrose nie ma w ogole? Najblizej mam Tesco Express, nieco dalej Co-op.
                • princesswhitewolf Re: Dylematy mieszkaniowe. 05.04.12, 00:08
                  Innym wyznacznikiem moze byc Marks & Spencer Food. 2 zmienne do wziecia pod uwage


                  Powaznie mowie: te firmy nie inwestuja tam gdzie nie bedzie zbytu. Oczywiscie bywaja odstepstwa tzn. jeszcze ich gdzies nie ma, albo za mala miejscowosc by inwestowac.


                  Sorry ale Asdy nie ma w centrum Hampton Heath czy Richmond.
                  • princesswhitewolf Re: Dylematy mieszkaniowe. 05.04.12, 00:21
                    * Hampstead
                  • illegal.alien Re: Dylematy mieszkaniowe. 05.04.12, 10:02
                    Uff, to mnie uspokoiłas. M&S mamy nawet dwa, tylko oba w centrum - na naszym osiedlu nie ma.
                    • princesswhitewolf Re: Dylematy mieszkaniowe. 05.04.12, 23:51
                      > Uff, to mnie uspokoiłas.

                      lol. Najbardziej jednak polegalabym na wlasnej opinii co do tego gdzie sie mieszka.:))))) Linijka Waitrosow/M&S przydaje sie jedynie w oszacowaniu mniej wiecej nieznanych nam obszarow i jak wiadomo ... sa odstepstwa od tych regul he he he
                  • arya82 Re: Dylematy mieszkaniowe. 05.04.12, 10:44
                    > Powaznie mowie: te firmy nie inwestuja tam gdzie nie bedzie zbytu. Oczywiscie b
                    > ywaja odstepstwa tzn. jeszcze ich gdzies nie ma, albo za mala miejscowosc by in
                    > westowac.
                    >

                    A mnie się coś nie widzi. Mieszkam w 2 strefie w jednej z lepszych okolic w tym rejone, czy wogóle SW London w dwójce. A i tak to tu to tam postawili council houses -taka polityka budowania w Londynie (przynajmniej w większości dzielnic), zeby nie tworzyły się getta. Mieszkam w naprawde porzadnym miejscu, można powiedziec, że jest to najbardziej posh okolica w dość dużym promieniu a i tak do Waitrosa jezdze do 3 strefy 3 przystanki metrem- i nie powiedziałabym, że to miejsce jest nawet porównywalne, z tego co widzę to wiele ludzi tam podjezdza samochodami czy autobusami. M&S i to w wersji mini tez nie ma bardzo blisko. A są i Sainsbury, i Tesco i Iceland... Może ta zależnośc działa rzeczywiście ale jeszcze bliżej centrum, tam faktycznie dominują Waitrosy itp.
                    • illegal.alien Re: Dylematy mieszkaniowe. 05.04.12, 10:47
                      Nie wiem od kiedy to funkcjonuje, ale jak powstaja nowe osiedla, to czesc mieszkan ma byc przeznaczona dla housing associations - i jest to calkiem wysoki procent z tego co pamietam, ale pewnie zalezy od regionu.
                      Jak ogladalismy mieszkania na naszym osiedlu, to roznica w cenie miedzy mieszkaniem na przeciwko housing association a takim dalej (metraz ten sam, rozklad mieszkania prawie identyczny, zeby nie bylo) wynosila 30 tys. Kobieta od dewelopera nam mowila, ze to dlatego, ze jedno z tych mieszkan ma widok na kawalek trawnika, a drugie na korty tenisowe - teraz jak juz tu mieszkamy, to nie wierze w ta bajke o widokach z okna ;) ewidentnie chodzi o sasiedztwo (chociaz u nas ludzie z mieszkan z housing association sa akurat 'niegrozni' ;))
                      • arya82 Re: Dylematy mieszkaniowe. 05.04.12, 11:05

                        > Nie wiem od kiedy to funkcjonuje, ale jak powstaja nowe osiedla, to czesc miesz
                        > kan ma byc przeznaczona dla housing associations - i jest to calkiem wysoki pro
                        > cent z tego co pamietam, ale pewnie zalezy od regionu.

                        Dokładnie, o ile się nie mylę to juz od dawna, mąż mi o tym opowiadał ale mi wyleciało z głowy ile to jest procent, faktycznie dośc sporo i to chyba nie zależnie od lokalizacji działa to w calym londynie. Ostatnio bylo głosno o tym ze względu na wioskę olimpijską. No i chyba dotyczy to jakichkolwiek nowo budowanych wiekszych (pojedynczyhc) budynkow mieszkalnych, nie tylko osiedli.
                    • princesswhitewolf Re: Dylematy mieszkaniowe. 05.04.12, 23:54
                      >Mieszkam w naprawde porzadnym miejscu, można pow
                      > iedziec, że jest to najbardziej posh okolica w dość dużym promieniu a i tak do
                      > Waitrosa jezdze do 3 strefy 3 przystanki metrem-

                      a gdzie to? ktora dzielnica smiala obalic moja teorie??? lol:)))

                      Wiesz ale moze byc tak tez:
                      1. jeszcze ich nie ma
                      2. za duza konkurencja innych drogich sklepow
                      3. problemy urbanistyczne
                      4. nie jest tak duzo zamoznych ludzi mimo wszystko
                    • princesswhitewolf Re: Dylematy mieszkaniowe. 06.04.12, 00:00
                      arya jesli mowisz ze SW London to moze mieszkasz na Fulham?? Jesli tak to psze pani chcialam radosnie doniesc ze Waitrose wlasnie sie tam otwiera ....www.waitrose.com/content/waitrose/en/bf_home/bf.html
    • illegal.alien Re: Dylematy mieszkaniowe. 04.04.12, 10:47
      Mieszkam 'na wsi' (no, od dwoch tygodni mamy prawa miejskie ;)) w chelmsford (na obrzezach), dojezdzam do Londynu pociagiem - zajmuje mi to codziennie 40 minut, do tego 10 minut ide do pracy z Liverpool St, a 10 minut dojezdzam samochodem do stacji kolejowej. Razem wychodzi godzinka - moze godzina dziesiec.
      chwale sobie mieszkanie pod miastem, bo Londyn to nie dla mnie. Mieszkamy w nowym budownictwie, ktore ma swoje wady i zalety - zalety sa takie, ze jest super czysciutko, nie ma grzyba, plesni, wilgoci (przynajmniej na poczatku, potem trzeba o to odpowiednio dbac - mysmy mieli przejsciowe problemy z plesnia, ale juz jest ok). Wady sa takie, ze budynek jest nowy, wiec co chwile wychodza jakies niedorobki, ktore trzeba zglaszac i deweloper naprawia (od glupot typu niedokrecone costam do wiekszych spraw typu cieknaca rura - naszym sasiadom na dole zalalo cala lazienke jak kiedys sie kapalam, mieli do wymiany sufit i sciany).
      Na wiekszosc rzeczy jednak jest gwarancja, wiec to po prostu kwestia 'dotarcia' sie budynku.
      U nas akurat jest niezle zaizolowane (mimo, ze nasze mieszkanie ma 3 sciany zewnetrzne to jest raczej cieplo i ogrzewanie dlugo nie bylo nam potrzebne).
      Natomiast jezeli chodzi o koszt dojazdu do Londynu to niewatpliwie to jest wada - place 85.50 tygodniowo, albo 24 za bilet powrotny. Roczny bilet kosztuje ok. 4100.
    • princesswhitewolf Re: Dylematy mieszkaniowe. 04.04.12, 11:13
      mieszkam w 6 strefie komunikacji miejskiej Londynu w Hampton, London Borough of Richmond. Tak tu jest pieknie bo mieszkam blisko Bushy i Richmond parku Ale...
      Zaluje ze nie wyprowadzilam sie ZA Londyn gdzies w okolice Thames Valley. Wiekszosc wielkich firm tam otwiera swoje przedstawicielstwa ze wzgl na bliskosc Heathrow oraz mozliwosci urbanistyczne. W dodatku ladnie, zielono, mniej talatajstwa.
      • izabelski Re: Dylematy mieszkaniowe. 04.04.12, 15:58
        askad wiesz, ze w Thames Valley nie ma "talatajstwa"?
      • aniaheasley Re: Dylematy mieszkaniowe. 04.04.12, 16:05
        Princess, zapewniam Cie ze w Thames Valley jest 'tatalajstwa' jak to mowisz po uszy.

        Dla przypomnienia Thames Valley obejmuje Reading, Slough i Swindon ;)
        • princesswhitewolf Re: Dylematy mieszkaniowe. 04.04.12, 20:47

          Nie mowie o Swindon.Owszem Slough jest straszne, High Wycombe tez nie ciekawe.


          Ja pracuje w Thames Valley.Wiekszosc miedzynarodowych korporacji kryje sie tu w lesie wokol
          Mowie o zach Berkshire i o pd czesci Oxfordshire.Henley on Thames czy Gerrard Cross i wioski wokol Beaconsfield, Marlow, Maidenhead sa najdrozszymi miejscami w kraju poza centrum Londynu
          • princesswhitewolf Re: Dylematy mieszkaniowe. 04.04.12, 20:52
            co ciekawe, jak szukalam pracy to NIC, ale to zupelnie nic nie bylo nigdy, zadnych ofert na wschodzie Londynu. No moze pare lat temu bylam na interview w Essex w Fordzie.
            Poza tym nic tam jakby sie nie dzialo... No moze teraz w zwiazku z Olimpiada...
            • illegal.alien Re: Dylematy mieszkaniowe. 04.04.12, 23:46
              Nie wiem, co masz na mysli pod pojeciem 'wschodni Londyn' ani w jakim sektorze pracujesz, ale jak ja szukalam (i nadal przegladam oferty) pracy to we wschodnim Londynie dzieje sie calkiem sporo.
              • princesswhitewolf Re: Dylematy mieszkaniowe. 05.04.12, 00:17
                illegal alien. Jestem "korpoludem" w branzy produkujacej instrumentacje famaceutyczno medyczno laboratoryjna. Niegdys szukalam tez w szerokim zakresie pracy w: IT i Automotive i zaskoczylo mnie ze we wsch Londynie nic. Ani dudu.
                Ah i ja nie mowie oczywiscie o City czy o Canary Warf itd... Mowie o wschodzie 2- 6 strefa a takze dalej do M25 na wschodzie Londynu.
          • izabelski Re: Dylematy mieszkaniowe. 04.04.12, 23:44
            to chyba nie patrzylas na ceny w innych Home Counties
            • princesswhitewolf Re: Dylematy mieszkaniowe. 05.04.12, 00:13
              pracuje we wsi ( tak serio, 10 tysieczna korporacja amerykanska ma przedstawicielstwo na wsi w UK, zreszta takich tam dziesiatki firm w okolicznych wsiach co ciekawe) gdzie najtansze domy nie schodza ponizej 1mln funtow. Mowimy o najtanszej lidze domow tamze.

              Patrze na ceny i widze, ze jest to jedna z najdrozszych okolic jesli chodzi o malutkie osady.

              • liley11 Re: Dylematy mieszkaniowe. 05.04.12, 00:25
                Patrzylabym na sasiadow rowniez, oprocz szkol:) Bliskosc skupisk council flatow, przestepczosc
                nie wiem czy dziwczyny podawaly: upmystreet ?
                osobiscie nie chcialabym mieszkac w sasiedztwie waitrossa. Powody: ceny w okolicy produktow i uslug; "posh" spoleczenstwo. W sumie wolalabym stare Posh on nowego nabytego posh. Ci starzy sa w wiekszosci bardzo mili.
                • aniaheasley Re: Dylematy mieszkaniowe. 05.04.12, 09:05
                  Do tych posh mozna sie przyzwyczaic, oni nieszkodliwi sa, zawsze zreszta biegaja pomiedzy yoga, pilates, kawa z kolezanka, wozeniem dziecka imieniem Henrietta lub Jamie na balet, a zakupami w Waitrose wlasnie, szkoda mi ich wrecz, tyle maja biedaczki na glowie, i ubrane nienagannie musza byc zawsze, z okolicznego butiku, gdzie najzwyklejsze podkoszulki kosztuja £69, do fryzjera i kosmetyczki musza chodzic 2 razy w tygodniu, pomysl o nich troche cieplej, bo bardzo zalatane sa :)
                  • princesswhitewolf Re: Dylematy mieszkaniowe. 05.04.12, 10:49
                    no i jest bezpieczniej.


                    co to jest "stare posh":))))?
                  • arya82 Re: Dylematy mieszkaniowe. 05.04.12, 10:56
                    aniaheasley napisała:

                    > Do tych posh mozna sie przyzwyczaic, oni nieszkodliwi sa, zawsze zreszta biegaj
                    > a pomiedzy yoga, pilates, kawa z kolezanka, wozeniem dziecka imieniem Henrietta
                    > lub Jamie na balet, a zakupami w Waitrose wlasnie, szkoda mi ich wrecz, tyle m
                    > aja biedaczki na glowie, i ubrane nienagannie musza byc zawsze, z okolicznego b
                    > utiku, gdzie najzwyklejsze podkoszulki kosztuja £69, do fryzjera i kosmet
                    > yczki musza chodzic 2 razy w tygodniu, pomysl o nich troche cieplej, bo bardzo
                    > zalatane sa :)

                    O Boziuuu, mam nadzieje, ze się nie kwalifikuje bo tez biegam (biegalam- brzuch zawadza) na yoge i pilates i kawke i podkoszulek sie zdarzyl drozszy i fryzjer i kawa z kolezankami pare razy w tygodniu i o zgrozo Waitros ;) :P Ale uff, na szczescie nie korzystam z usług kosmetyczki tak czesto i dziecku nie bedzie ani Henrietta ani Jamie.
                    Ja mysle, ze zapomniałaś jeszcze dodać, że minimum Porshe Carrera S jako samochod na zakupy ;)
                    • princesswhitewolf Re: Dylematy mieszkaniowe. 05.04.12, 11:00
                      arya,
                      biorac pod uwage ze wstep na joge czy pilates to jakies £8 a kawa to ok £2 mysle ze nie musimy automatycznie cie zaliczac do klasy new posh:) jesli nie chcesz;)
                      • arya82 Re: Dylematy mieszkaniowe. 05.04.12, 11:10
                        Nie, bardzo nie chcę ;)

                        A swoją drogą to ciekawe od kiedy ktoś jest uznawany za (nowe) posh, pomijajac takie smieszne wytyczne ;) Wystarczy, że np, dziecko wyślesz do szkoły pokroju Eton, odpowiednio zarabiasz i kręcisz sie w odpowiednich sferach towarzyskich? - czy to jest bardziej nowobogackość teraz. Moim zdaniem takie "stare posh" to już sprawa zakorzeniona od pokoleń, inna trochę kultura życia.. no sama nie wiem..
                    • aniaheasley Re: Dylematy mieszkaniowe. 05.04.12, 11:28
                      Na samochodach sie nie znam, ale to obowiazkowo czarny z gatunku Chelsea tractor musi byc, na takich duzych oponach, zeby na inne autka z gory patrzec, i tak poltora raza szerszy niz inne.
                      • princesswhitewolf Re: Dylematy mieszkaniowe. 05.04.12, 11:43
                        a ja to bym chciala taki co sie wyzej siedzi bo ponoc sa bezpieczniejsze. Tylko nie czarne i nie szerokie na wielkich oponach. Takie male Suzuki mi sie podoba. Aspiring posh czy jakas nedzna modyfikacja jestem??
                        • aniaheasley Re: Dylematy mieszkaniowe. 05.04.12, 11:47
                          No nie wiem, nie znam sie na motoryzacji wystarczajaco dobrze. Sama jezdze toyota verso, teraz juz nie zauwazam, ale jak kupilam to pamietam, ze jedno co mi sie bardzo podobalo, ze siedzenie kierowcy tak wysoooooooko jest :)

                          I jak na przyklad siedze teraz w dajmy na to, zeby nie sklamac, bo wlasnie mi wylecialo z glowy co kolezanka ma, chyba w peugot jakims malym, to mam wrazenie ze na asfalcie siedzimy ;)
                    • aniaheasley Re: Dylematy mieszkaniowe. 05.04.12, 11:34
                      No to jestes aspiring posh. Jezeli dziecko pojdzie do prywatnej szkoly, a Ty korzystasz z uslug co najmniej kilku osob takich jak: architekt, dekorator wnetrz, masazysta, treser zwierzat domowych, personal shopper, stylistka, sprzataczka lub lepiej housekeeper, szofer, ogrodnik, PA, personal trainer, dog walker to niestety pomimo wysilkow pozostania poza kregiem new posh, jestes w samym jego srodku :)
                      • princesswhitewolf Re: Rachunek sumienia 05.04.12, 11:41
                        dekorator wnetrz, - czy projektujacy szafe zabudowana sie liczy
                        masazysta, - :( a szkoda!
                        treser zwierzat domowych, - moj facet
                        personal shopper, - moja mama
                        stylistka - moja kolezanka doradzajaca co mam na siebie wciagnac
                        sprzataczka - a po remoncie raz zamowilam i mi pomagali bo sama chyba bym sie wykonczyla
                        szofer- okazjonalnie moj facet
                        ogrodnik - a raz zamowilam bo musial ktos scinac drzewo
                        PA- moze taka sekretarka co mamy w pracy jedna na 10 osob i nam pomaga rezerwowac loty itd. Pewno moze byc
                        personal trainer - :( niestety
                        dog walker- jestem dogless

                        jestem aspiring posh?
                        • aniaheasley Re: Rachunek sumienia 05.04.12, 11:44
                          Nie no gdzie, co jak? Ty tutaj cala rodzine na apel postawilas, a tu chodzi o ciezko platne uslugi wylacznie. Ile mam Cie kasuje za bycie personal shopper?

                          Z tym ze Twoja praca w duzym korporejszyn w dziedzinie malo zrozumialej dla ludzi spoza dodaje Ci troche punktow :)
                          • princesswhitewolf Re: Rachunek sumienia 05.04.12, 12:01
                            No nic pozostaje rzucic mojego meskiego korpoluda i wyjsc za maz za jakiegos posha lol...
                        • jaleo Re: Rachunek sumienia 05.04.12, 12:02
                          princesswhitewolf napisała:


                          >
                          > jestem aspiring posh?

                          Dopoki bedziesz uzywac slowa "posh" to nie masz sie o co martwic ;-)
                          • aniaheasley Re: Rachunek sumienia 05.04.12, 12:23
                            Jaleo, zapewniam Cie, ze tutejsze posh uzywaja slowa posh bardzo czesto. Tylko bron Boze nie w odniesieniu do siebie :)



                            Ania's Poland
                            • jaleo Re: Rachunek sumienia 05.04.12, 12:50
                              aniaheasley napisała:

                              > Jaleo, zapewniam Cie, ze tutejsze posh uzywaja slowa posh bardzo czesto.
                              QED :-)

                              >
                              >
                              >
                              > Ania's Poland
                              • aniaheasley Re: Rachunek sumienia 05.04.12, 13:00
                                Za madre albo za subtelne sie robi dla mnie, nie wiem o co Ci chodzi....
                              • steph13 Re: Rachunek sumienia 05.04.12, 23:30
                                e tam, nie ma nic takiego jak new posh czy old posh. Istnieje natomiast pojecie old money i new money. Ci ostatni, sami siebie uwazaja za 'posh' bo wydaje im sie, ze obfite konto w banku, dzieci w szkolach prywatnych i 10bed chalupa upowaznia ich do tego, i tu sporo przyczynil sie Tony Blair & Co.
                                Old money, olewaja to nazewnictwo, wiedza bez niego gdzie mieszcza sie w klasyfikacji spolecznej i nie szukaja potwierdzenia. Z poblazaniem patrza na new money i raczej malo maja z nimi do czynienia. Badz co badz, to ich przodkowie w czasach kolonialnych podrozowali do subcontinent w kabinach Port Out Starboard Home. 'Posh' powaznie zmienilo znaczenie od tamtej pory.
                                • aniaheasley Re: Rachunek sumienia 06.04.12, 09:36
                                  Steph, Ty taka stara wyjadaczka a powtarzasz takie wyswiechtane, zdyskredytowane obalone etymologiczne urban myths ? :)
                          • princesswhitewolf Re: Rachunek sumienia 05.04.12, 13:08
                            >Dopoki bedziesz uzywac slowa "posh" to nie masz sie o co martwic ;-)

                            lol
                  • princesswhitewolf Re: Dylematy mieszkaniowe. 05.04.12, 10:58
                    >i ubrane nienagannie musza byc zawsze,

                    Lee tam, to jeszcze nie jest taki powod do uznania ich za biedactwa. Ale te PAZURY to jest cos. Calymi godzinami siedza i robia pazury u kosmetyczek. Potem to sie lamie, wiec maja gosposie bo przeciez tym nic sie nie da zrobic, a jak juz cos tkna i sie zlamie to znow do kosmetyczki na pilowanie...

                    Niedaleko jest tu gabinet pazurkow. Jak przechodze i widze klientow to mysle: nie jest zle w tej ekonomii skoro nadal ich stac na to pilowanie dolepianie naswietlanie malowanie jezzzzzzzzzu....
                    ze im sie chce

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka