Dodaj do ulubionych

Niepracujące mamy starszaków

27.09.12, 14:54
Witam,
mam pytanie do niepracujących mam (jeśli są takie;-) starszych maluchów tzn. 2-3 latków, które jeszcze "siedzą" w domu.
Nie pracuję od urodzenia dziecka. Tylko, że moje dziecie jest w tym wieku, że wymaga 100% uwagi i przyznaję, że czasami nie wyrabiam. Nie mam siły. Prawie nic nie mogę w domu zrobić, o swoich zajęciach już nie wspominając. Męża nie ma od 8-18, a potem nie mam sumienia go dzieckiem obarczać.
No i pytanie do Was: czy to tylko ja mam taki problem? Czy to ze mną coś nie tak? Czy może za stara jestem (ok 40)?
Mam wyrzuty jak włączam komputer czy tv, żeby się trochę "uwolnić".
Cieszyłam się, że mogę zostać z dzieckiem w domu, ale teraz nie wiem czy dam rade jeszcze tak długo. poza tym, żal mi dziecka, że się nudzi w domu z mamą-bo ja chyba wielkiego powołania macierzyńskiego nie mam. Kocham dziecko nad życie, ale jakoś nie umiem się nim zajmować należycie;-(
Z drugiej strony z pracą teraz ciężko, rozglądałam się trochę i nic. I jak w takiej sytuacji posyłać jeszcze dziecko do pre-school? nie wiem czy finansowo damy wtedy rade.
Możecie podzielić się info, jak to jest u Was?
Czy tez nie dajecie czasem rady? Czy jest się wyrodnym rodzicem posyłając dziecko na zajęcia nawet jak się nie pracuje ?
Poza tym, dziecko ma prawie 3 lata i nie mówi wcale po angielsku -no może kilka słówek.
Może gdyby zaczęło gdzieś chodzić na 3 godz. to byłoby to z korzyścią dla nas dwojga?
Nie wiem co byłoby najlepsze dla dziecka? Poradźcie, bo czasem żeby zobaczyć coś oczywistego potrzeba perspektywy.
Obserwuj wątek
    • maja3333 Re: Niepracujące mamy starszaków 27.09.12, 15:07
      ja też nie pracuję od urodzenia starego synka (ma 4,5 roku), w domu mam jeszcze 14-miesiecznego malucha :)
      nie będę nic doradzać w kwestii pracować-nie pracować, to sprawa indywidualna i sama musisz podjąć decyzję.
      Ja tam wyrzutów sumienia nie mam, że siadam czasem do komputera, a dziecko ogląda bajki na Cbeebies :P

      skoro dziecko ma prawie 3 lata to niedługo powinno zacząć nursery (od 3lat jest darmowe 15 godzin tygodniowo). Ktos je będzie musiał do tego nursery zaprowadzać i odbierać, więc jeśli nie masz pomocy w postaci babci/ciotki itp. lub nie stac Cię na opłacenie niańki, która to zrobi za Ciebie, a Ty będziesz mogła byc wtedy w pracy, to chyba nie masz powodów do wyrzutów, że nie pracujesz i zajmujesz sie własnym dzieckiem ?
      • maja3333 Re: Niepracujące mamy starszaków 27.09.12, 15:08
        * miało byc "od urodzenia starszego synka" :P :P starego nie brzmi najlepiej
      • illegal.alien Re: Niepracujące mamy starszaków 27.09.12, 15:16
        No ale jak pojdzie do pracy, to chyba bedzie mogla wtedy placic dziecku za dodatkowe godziny w zlobku/przedszkolu?
        • 3-mamuska Re: Niepracujące mamy starszaków 28.09.12, 09:52
          illegal.alien napisała:

          > No ale jak pojdzie do pracy, to chyba bedzie mogla wtedy placic dziecku za doda
          > tkowe godziny w zlobku/przedszkolu?

          Nie w każdym przedszkolu można.
          W przedszkolu moich dzieci nie można było, dzieci chodziły na 2 zmiany jedna od 9-11.45 a druga o 12.15-3.00.


          Znajdź jakieś playgrupy dziecko sie pobawi ty może kogoś poznasz, zawsze to okazja zeby wyjść z domu zwłaszcza gdy zimno , a po powrocie nie bedzie wyrzutów sumienia ze bedzie TV lub computer.
          Ja bym nie szła do pracy aż dziecko pójdzie do szkoły. Przedszkole to tylko 3 godziny dziennie, lepiej iść gdzieś do szkoły językowej,czy jakis kurs .
          A jeszcze czasem po rozpoczęciu przedszkola zaczyna chorować to lepiej posiedzieć w domu, nawet poświęcić ten czas na relaks bez dziecka i odpocząć nabrać sił.
          • illegal.alien Re: Niepracujące mamy starszaków 28.09.12, 11:13
            No ale chyba mozna znalezc takie przedszkole, w ktorym dziecko mozna zapisac na dodatkowe godziny?

            > Ja bym nie szła do pracy aż dziecko pójdzie do szkoły. Przedszkole to tylko 3
            > godziny dziennie, lepiej iść gdzieś do szkoły językowej,czy jakis kurs .
            > A jeszcze czasem po rozpoczęciu przedszkola zaczyna chorować to lepiej posiedzi
            > eć w domu, nawet poświęcić ten czas na relaks bez dziecka i odpocząć nabrać sił

            Ale przedszkole to moze byc 3 godziny dziennie, a moze byc 10 godzin dziennie - mozna spokojnie isc do pracy. Jezeli chodzi o choroby, to tutaj katar to nie choroba, wiec sytuacji, kiedy dziecko rzeczywiscie musi zostac w domu jest niewiele (moje dziecko od stycznia do dzisiaj opuscilo ze wzgledu na choroby moze z 5 dni).
            Dla mnie to takie szukanie wymowek, zeby do pracy nie isc - pewnie, fajnie jest w domu siedziec, tylko im dluzej sie w nim siedzi, tym trudniej potem wrocic/wejsc na rynek pracy.
            • 3-mamuska Re: Niepracujące mamy starszaków 28.09.12, 17:31
              illegal.alien napisała:

              > No ale chyba mozna znalezc takie przedszkole, w ktorym dziecko mozna zapisac na
              > dodatkowe godziny?
              >
              > > Ja bym nie szła do pracy aż dziecko pójdzie do szkoły. Przedszkole to tyl
              > ko 3
              > > godziny dziennie, lepiej iść gdzieś do szkoły językowej,czy jakis kurs .
              > > A jeszcze czasem po rozpoczęciu przedszkola zaczyna chorować to lepiej po
              > siedzi
              > > eć w domu, nawet poświęcić ten czas na relaks bez dziecka i odpocząć nabr
              > ać sił

              Alez mozna tylko autorka pisala ze jej nie stac.

              > Ale przedszkole to moze byc 3 godziny dziennie, a moze byc 10 godzin dziennie -
              > mozna spokojnie isc do pracy. Jezeli chodzi o choroby, to tutaj katar to nie c
              > horoba, wiec sytuacji, kiedy dziecko rzeczywiscie musi zostac w domu jest niewi
              > ele (moje dziecko od stycznia do dzisiaj opuscilo ze wzgledu na choroby moze z
              > 5 dni).

              Nie kazde dziecko,moj przy katarze od razu dostaje kaszlu ,bo mu katar splywa i az ciezko mu oddychac,i ma takie starsznie meczacy suchy kaszel,nie spi w nocy i nie moze isc do szkoly,bo tak kaszle ze ludzie na ulicy sie ogladaja bo sie meczy.
              A pomaga mu syrop w ciagu 2-3 dni ,ale musi byc od lekarza zawsze ten sam.

              > Dla mnie to takie szukanie wymowek, zeby do pracy nie isc - pewnie, fajnie jest
              > w domu siedziec, tylko im dluzej sie w nim siedzi, tym trudniej potem wrocic/w
              > ejsc na rynek pracy.

              Tak mozna moza,tylko dziecko ma nie cale 3 latka.

              A ja bym nie chciala zeby moje dziecko wychoywala obca osoba,jesli ty lubisz zeby ci dziecko wychowywali obcy ludzie prosze bardzo,ja nie chce,i autorka z tego co napisala tez woli sama dziecko wychowac.

              A znam znajoma ktora ma 3 dzieci i 2 tygodnie po porodzie wraca do pracy, z dziecmi siedza babcie na zmiany,pracuje 12 godzin dziennie wychodzi o 7 zanim dzieci wstana i wraca o 19. i tylko usypia dziecki widzi je dziennie 30 minut,jak dla mnie glupota.
              w soboty i niedziele jezdzi po sklepech bo gdzies kase wydac musi(jej slowa) i dalej babcie siedza z dziecmi,wiec po co jej dzieci.

              A ciagle marudzi ze jej dziecko jedno nic nie je,a drugie grube, bo bacia za duzo jesc daje,a 3 jeszcze male i nauczone na rekach bo bacia cigle nosi.

              A i wcale biedna nie jest.A i prace to nie szczyt marzen ,sprzatanie.
              -----------------------
              Myśl o tym co mówisz...
              Nie mów tego co myślisz...
              • illegal.alien Re: Niepracujące mamy starszaków 28.09.12, 23:41
                No ale na razie moze poslac na 3 godziny, jak znajdzie prace, to bedzie ja stac na wiecej - tak?
                Poza tym dla mnie to nadal brzmi jak wymowki - jak ktos chce byc mama na pelen etat, to super, ale niech nie wymysla miliona powodow, czemu do pracy isc nie moze - bo nie ma przedszkola, bo dziecko musi rano wstac, bo to, bo tamto. Wystarczy jasno i szczerze powiedziec: ja chce byc mama na pelen etat.

                Co do wychowywania mojego dziecka - coz, wychowujemy ja my (rodzice). Zlobek sie nia opiekuje w czasie, kiedy jestesmy w pracy, bo oboje uznalismy, ze chcemy pracowac. Poniewaz wybralismy zlobek dosc dokladnie i ostroznie, to nie mam z tego tytulu wyrzutow sumienia - wiem, ze moje dziecko jest pod swietna opieka i lepszej nie moglam jej znalezc.
    • plain-vanilla Re: Niepracujące mamy starszaków 27.09.12, 15:16
      Nie jestes sama. Dziecko poslij do przedszkola jak tylko skonczy 3 lata. Moj syn po roku w nursery school (3h dziennie) biegle mowi po angielsku.
      • alki_80 Re: Niepracujące mamy starszaków 27.09.12, 15:23
        Zorientuj się czy w mieście, w którym mieszkasz są grupy dla maluchów. Ja mieszkam w małej mieścince i mamy Todlers group. Fajne miejsce dla dzieciaczków, bo dziecko się wybiega, pozna inne dzieci, trochę języka załapie, a Ty może poznasz nowe koleżanki i później raźniej na spacer się umówić z inną mamą. U mnie takie spotkania odbywają sie 2 razy w tygodniu, po 2 godz. Polecam :)
    • szprotka6 Re: Niepracujące mamy starszaków 27.09.12, 15:31
      A sprawdzalaś koszt preschool? W tym wieku moglby juz pojsc choc 2 razy w tygodniu na 3 godziny, płatne, fakt, ale to nie jest jakis koszmarny pieniądz...U mnie wychodzi to 4.50 za sesję. Jesli trudno byloby mi związac koniec z koncem to oszczedzilabym na czym się da i poslala dziecko. Początek będzie cięzki, zwlaszcza, ze jak piszesz mały jest ciagle z Tobą. WIęc trudno mu będzie ozstawac bez mamy. Ale pomysl, ze za rok pojdzie na 3 godziny i to codziennie, nie znając języka. A za 2 lata na 6 godzin do zerowki...
      Teraz na takich 2 -3 sesjach tygodniowo mialby czas się osluchac, oswoic z rutyną preschool. Im wczesniej zacznie tym mu łatwiej będzie. I przygotuj się, ze to i dla Ciebie będzie trudny etap-płaczące dziecko przy rozstaniu (przechodzilam juz przez to, chwilami znosilam to gorzej niz dziecię).

      > Nie pracuję od urodzenia dziecka. Tylko, że moje dziecie jest w tym wieku, że w
      > ymaga 100% uwagi i przyznaję, że czasami nie wyrabiam. Nie mam siły. Prawie nic
      > nie mogę w domu zrobić, o swoich zajęciach już nie wspominając. Męża nie ma od
      > 8-18, a potem nie mam sumienia go dzieckiem obarczać.

      Ale mąz się chyba sam dzieckiem "obarczyl" zostając ojcem. A nie masz wyrzutów sumienia, ze maly z tatą spędza tak malo czasu? NIe wplywa to u Was zle na ich relacje?
      Ja pracuję tak samo jak moj mąz (pracuję na pol etatu+ dzieci w domu, ale kiedys zajmowalam się tylko dziecmi). Nie widzę powodu dla ktorych mialabym go zwalniac z roli rodzica.
      Ja ze swojego punktu widzenia mogę Ci pwoeidziec, ze gdybym raz w tyg nie wychodzila wieczorem dla wlasnej przyjemnosci i 3 razy w tyg nie poszla do pracy to jestem bliska szalenstwa lub glębokiej depresji.

      Dobre rodzicielstwo to wcale nie spędzanie z dzieckiem kazdej minuty jego zycia, ale gdy nadchodzi czas usamodzielniania się -wypchanie go z domu chocby się mamie serce krajało. Ja u swoich dzieci widzialam ogromne plusy preschool, mimo ze z aklimatyzacją i rozstaniami latwo nie bylo.
      Powodzenia:-)
    • lucasa Re: Niepracujące mamy starszaków 27.09.12, 15:41
      Hehe, to chyba tak jest, ze jak sie ma male dziecko pod opieka to trudno to wszystko ogarnac, ale jak sie ma dwoje albo wiecej to juz trzeba i na wszystko jest czas :)

      Ja siedzialam z dwojka maluchow i gdyby nie to, ze musialam isc do pracy to nadal bym siedziala :). Akuart moim zdaniem jest duzo rzeczy mozna zrobic z maluchem. Spacer, plac zabaw, basen, museum, rozne playgroups, zajecia dla dzieci (na jodze konczac :)), kulki, rozne farmy czy malutkie zoo, w domu prace artystyczne, czytanie, czy nawet jak dziecko jest spokojne – zakupy czy lazenie po miescie bez patrzenia na czas, czy kawy z kolezankami (gdy dziecko potrafi sie samo pobawic, albo spotykanie sie z innymi dziecmi).
      Ja tesknie to tego czasu… To byl luz w porownaniu z praca i ogarnieciem domu i dzieci po pracy…
      Teraz, jak zapiszesz dziecko na bezplatne 3 godz dziennie to w ogole juz bedziesz miala z gorki!!!

      Jeszcze apropos wymagania 100% uwagi. Mysle, ze do pewnego stopnia mozna dzieci nauczyc sie samemu sie bawic (choc zdazaja sie takie egzemplarze jak syn mojej przyjaciolki, ze ZADNYMI zabawkami sie nie bawi, teraz chodzi, ale jak nie chodzil to byl non stop na rekach). Poza tym jak robisz prace domowe to tez mozesz dziecko zaangazowac, oczywiscie na jego poziomie. W ten sposob zapewnisz uwage i przy okazji cos zrobisz... Zacznij sie spotykac z innymi mamami/dziecmi. To i dziecko bedzie mialo rozrywke i Ty troche odpoczniesz od 100% uwagi...
      "Dziecko" - specjalnie tak pisalas post aby nie ujawnic plci? Nie piszesz/mowisz syn czy corka?

      A dlaczego tato nie moze zajac sie dzieckiem wieczorem? Jak jest zmeczony to niech sie razem poloza na lozku i albo czytaja albo sie wyglupiaja. 3 latek to juz spore dziecko, ciekawe swiata i chetne to interakcji, nie tylko z mama.
      Moj maz wracal do domu (i do tej pory wraca) o 19 i na dzien dobry dostawal buziaka i dwojke maluchow. A ja szlam odpoczywac...
      A
      • nannyjo32 Re: Niepracujące mamy starszaków 27.09.12, 16:02
        moze zacznij na poczatek chodzic do playgrups sa wszedzie na 1.5 godziny. Ja mam prawie 3 letnie blizniaczki i chodza na playgrups od kad skonczyly 6 miesiecy 4x w tygodniu. Za niedlugo zaczna nursery bo koncza 3 lata- darmowe 15 godzin. Pozatym wlasnie chodze z nimi raz na tydzien na basen i wiadomo spacery i place zabaw. Ja tez wlaczam cbeebies ktore uwielbiaja bo bym sie wykonczyla. Kup dziecku playdooh moje to uwielbiaja moga godzinami sie tym bawic, ostrzegam tylko ze jest po zaawie balagan. Napalygroups poznalamtez duzo mam, mozna pogadac wypic kawe posmiac sie:) dla Ciebie to tez edzie plus. Jesli chodzi o prace to przyjdzie czas ze cos znajdziesz i moze juz dziecko bedzie odchowane w szkole.
    • sweet-sauer Re: Niepracujące mamy starszaków 27.09.12, 17:29

      Co do dziecka, to mam syna;-) Pisałam dziecko, bo płeć nie ma przecież tutaj znaczenia.
      Jeśli chodzi o pomoc męża, to rzecz w tym, że on bardzo wypycha mnie do pracy, a ja mam jakąś blokadę. Im więcej siedzę w domu, tym gorzej mi iść do pracy. Mam z tym problem, a mąż próbuje jakiś rozwiązań powiedzmy "siłowych" - w tym sensie, że na siłę próbuje mnie do tej pracy wypchnąć.
      Dlatego skora ja nie pracuję, to nie proszę go o pomoc gdy potrzebuje czasu dla siebie. Synem zajmuje się tyle ile chce/może, chyba, że faktycznie mam coś do zrobienia/załatwienia.
      Ale ja to akceptuje i uważam za sprawiedliwe. Nie w tym rzecz.

      Jesli chodzi o Toddler groups- to byliśmy kilka razy, ale syn po polsku mówi, i jakaś przez to nieprzyjazna atmosfera. Ze mną też nikt nie chce rozmawiać. A że w małej wiosce mieszkamy, to jakoś mi tam niezręcznie.

      Takie jeszcze pewnie głupie pytanie: czym się różni pre-school od nursery?
      A do tej nursery, to można posłać dziecko nie zaraz po ukończeniu 3 lat, tylko od nowego semestru po skończeniu 3 lat, zgadza się?

      Największy problem to pytanie posyłać czy nie posyłać do tego nursery/preschool?
      Z jednej strony myślę, że lepiej dla dziecka - nauczy się języka, pobawi, ma rozrywkę, socjalizację itp. Z drugiej myślę sobie, biedak...całe życie będzie codziennie rano wstawał i gdzieś chodził....szkoła, studia (mam nadzieję), praca.... i szkoda mi go;-)
      • lucasa Re: Niepracujące mamy starszaków 27.09.12, 17:54
        sweet-sauer napisał:

        >
        > Takie jeszcze pewnie głupie pytanie: czym się różni pre-school od nursery?

        Ja fachowo nie wiem, ale u nas na oko to byla taka roznica, ze nursery to cos bardziej jak polskie przedszkole, z budynkiem dostosowanym itd, a pre-school moga byc tez np. w church hall, i raczej sa na krotsze godziny, nie ma lezakowania, raczej dzieci sie oddaje na kilka godzin niz na 7-19...


        > A do tej nursery, to można posłać dziecko nie zaraz po ukończeniu 3 lat, tylko
        > od nowego semestru po skończeniu 3 lat, zgadza się?

        Tak, ale sa tez listy oczekujacych, wiec jak sie jak najszybciej do tego nie zabierzesz to moze w ogole nie pojsc bo nie bedzie miejsca (u nas bardzo sa oblegane, te, ktore maja "oustanding" i dzieci duzo szybciej sa zapisywane, niz ustawowe 3 latka)

        > Największy problem to pytanie posyłać czy nie posyłać do tego nursery/preschool

        Posylac, nawet jakby mialo byc kilka godz w tyg, nawet jakbys miala siedziec i patrzec jak sie bawi...

        Z drugiej myślę sobie, biedak...całe życie będzie cod
        > ziennie rano wstawał i gdzieś chodził....szkoła, studia (mam nadzieję), praca..
        > .. i szkoda mi go;-)

        a to on ma problem ze wstawaniem rano, czy Ty? :))) z tego co pamietam dzieci w tym wieku juz od 6 rano sa aktywne...

        A



        • nannyjo32 Re: Niepracujące mamy starszaków 27.09.12, 18:23
          Z drugiej myślę sobie, biedak...całe życie będzie cod
          > > ziennie rano wstawał i gdzieś chodził....szkoła, studia (mam nadzieję), p
          > raca..
          > > .. i szkoda mi go;-)
          >
          > a to on ma problem ze wstawaniem rano, czy Ty? :))) z tego co pamietam dzieci w
          > tym wieku juz od 6 rano sa aktywne...

          Tez mysle ze dziecko tak do tego nie podchodzi widze moje na toodlergroups i maja FUN :))) sa w innym swiecie bawia sie woda, piaskiem, makaronem, na placu zabaw szleja, cale upaprane farbami. W domu tego nie maja a tam moga sie wyrzyc. No i tez ucza sie obcowania z innymi:)
      • nannyjo32 Re: Niepracujące mamy starszaków 27.09.12, 18:11
        Ja tez juz siedze w domu 3 lata i tez sie boje pracowac to chyba normalne wypadlysmy z rutyny, ale mysle ze po paru tygodniach wszytko wrociloby do normy.
        Tak od nowego semestru jak konczy 3 lata. W nursery chyba sa dzieci od urodzenia tak od 6 miesiaca zycia. A w pre school to juz wlasnie po ukonczeniu 3 roku zycia, ale nie wiem musisz zapytac, najlepiej jak bedziesz juz wybierala nursery albo pre school to sie zapytaj. Ja z ciekawosci zapytam meza bo on sie tym zajmuje. Zostawilam do dla niego bo nauczyciel i Anglik wiec on sie orientuje lepiej gdzie bedzie dobrze. Wlasnie teraz mysle ze moje pojda nie do nursery ale pre school.
        Dziwne masz te toodler groups u mnie jest mix, wiec kazdy jakos tam sie dogaduje i nikt sie krzywo nie patrzy. Co do dziecka to chyba wiadomo ze po to tam przychodzisz zeby sie tez troche w angielskim podszkolilo. Widze tam tez mamy ktore maja gdzies wszytkich w kolo i tylko zajmuja sie dzieckiem.
        My tez mielismy dylemat czy poslac do nursery / pre school,ale chodzi o to ze przez te 3 godziny to odpoczne i posprzatam, ugotuje i wyskocze pocwiczyc, a tak to znowu trzeba by bylo z nimi wszytko robic tzn. zabierac je na playgroup ktore sa i tyle od 10 am , wiec na jedno wychodzi, a i te 1.5 godziny dluzej.
        My nie chcielismy posylac dzieci wczesniej do zadnej nursery bo czekalismy, az beda w stanie nam powiedziec jak bylo np. czy ktos im cos zrobil itp. no i wlasnie ze szkola zaczyna sie od 4 roku zycia wiec i tyle juz bardzo wczesniej straca dziecinstwo. Wybor nalezy do Ciebie. Ja nie mam prolemow bo moje sa 2 jezyczne wiec jakbym miala wybrac, to bym poslala zeby wlasnie podlapalo angielski przez te 3 godziny,a ty mozesz spokojnie szukac jakiejs pracy.
        • alki_80 Re: Niepracujące mamy starszaków 27.09.12, 18:36
          Mój synek, jak skończył 3 latka chodził do nursery 2,5 godziny dziennie. Teraz ma 5 lat i zaczął chodzić do szkoły. Jestem bardzo zadowolona z tego, że poszedł do nursery bo nauczył się trochę języka i w szkole będzie mu łatwiej. Jak mówi to jeszcze miksuje dwa języki, ale rozumie po angielsku prawie wszystko. Dziś mnie rozbawił, jak opowiadał, że kolega ma siniaki na "handhach" (rękach ;) )
      • elioli Re: Niepracujące mamy starszaków 27.09.12, 18:59
        Mysle, ze powinnas poslac synka do nursery czym predzej. Juz tlumacze dlaczego: po pierwsze maluszek oswoi sie z jezykiem - nie bedzie przezywal stresu w szkole, ktora czeka go niebawem. Po drugie dzieci potrzebuja zabawy z innymi dziecmi, po trzecie to dla Ciebie trzy wolne gdziny dziennie. Czesto w nursery sa dwie zmiany - jedna grupa zaczyna np. od 8:30- 11:30, a druga od 12-15 sprawdz u siebie jak to wyglada. Darmowe 15 godzin tygodniowo nalezy sie w nursery dziecku od skonczena 3 roku zycia.
        Oprocz tego poszukaj playgroups - tam mozesz byc z synkiem - skoro tak dlugo jest tylko z Toba moze byc ciezko z zostawianiem bez Ciebie. Czesto w kosciolach, bibliotekach i wszelkiego rodzaju children centrach organizowane sa zajecia dla mam z dziecmi.

        Powodzenia :)
        • mamonia78 Re: Niepracujące mamy starszaków 27.09.12, 19:27
          Oczywiscie ze posylac!
          Zazwyczaj sa dwie sesje - ranna i popoludniowa, wiec jak zaznaczysz ze chcesz na popoludniowa, to nie bedziecie musieli sie rano zrywac.
          W nursery sa listy oczekujacych i wazne zeby zapisac dzieci w terminie, zeby dostac miejsce.
          Poza tym, za rok pojdzie do reception i jak bedzie sobie radzil bez znajomosci jezyka?
          W przedszkolu bedzie mu duzo latwiej bez jezyka, niz w szkole.
          • szprotka6 Re: Niepracujące mamy starszaków 27.09.12, 20:44
            Preschool to takie przygotowanie do zerówki. Prowadzą je przedszkola (nursery), czasem niektore szkoły podstawowe, ale bywają tez samodzielne preschool (prowadzone przez kosciol lub w community halls albo gdzie tylko jeszcze mozna).
            W preschool zostawiasz dziecko na 3 godz (ja przyzwyczajając dzieci zaczęlam od pol godziny-i tak co tydzien zostawialam je dluzej, zeby im bylo latwiej-i mnie tez;-).
            Darmowe 3 godz sa od 3 rz, większosc preschool przyjmuje dzieci od 2,5 roku zycia, ale wtedy rodzice ponoszą koszt.
            W mojej okolicy wszystkie nursery mają taki zwyczaj jesli o preschool chodzi, ze nie da się tam zostawic dzieci tylko na te 3 godz, trzeba na min 6 godzin. To wychodzilo mi faktycznie strasznie drogo. A w preschool dzialającej osobno placę 4.50 za 3 godzinną sesję, w jej trakcie dziecko dostaje drugie sniadanie (owoc+biszkopt+mleko).
            I strasznie się wzruszam, gdy dziecię moje wraca zadowolone, opowiada co robiło, wtracając juz coraz więcej ang slowek. Spokojna jestem coraz bardziej.
            Dodam tez, ze akurat u nas na 6-7 dzieci przypadają 3 opiekunki (tylko moje dziecko jest 2,5 latkiem, reszta to dzieci 3 letnie-więc tez duzo bardziej samodzielne). Starszak az takiego komfortu nie mial, dzieci bylo nieco wiecej. To wszystko zalezy od danej preschool.
            Mozesz szukając wlasciwej dla swojego dziecka umowic się na oejrzenie preschool z dzieckiem, na posiedzenie u nich np przez godzinę na ich sesji, mnie to duzo dalo, łatwiej było mi podjąc decyzję ktora wybieramy. I tak jak piszą dziewczyny-lepiej zlozyc papiery do preschool kilka m-cy wczesniej, zeby byc pewnym, ze będziesz miec tam miejsce. W zaleznosci od lokalizacji bywa roznie z tymi wolnymi miejscami.
            Początki-jak pisalam sa trudne-wyjące dziecię, ale u nas po 2 tygodniach sytuacja juz opanowana (ze starszakiem zeszlo nam dwa razy dluzej...). Trzymam kciuki!
      • 3-mamuska Re: Niepracujące mamy starszaków 28.09.12, 10:04
        > Z jednej strony myślę, że lepiej dla dziecka - nauczy się języka, pobawi, ma ro
        > zrywkę, socjalizację itp. Z drugiej myślę sobie, biedak...całe życie będzie cod
        > ziennie rano wstawał i gdzieś chodził....szkoła, studia (mam nadzieję), praca..

        To zapisz go na 12 i nie będziesz musiała go budzić rano.
        Moje dzieci są z końca roku i chodziły do przedszkola 1.5 roku, 1 rok w przedszkolu szły na popoludniowa zmianę a w następnym juz na rano zeby przygotować je do rannego wystawiania.

        To tylko 3 godziny dziennie dziecko sie pobawi zrobi coś fajnego zanim sie bardzo steskniona to juz po niego przyjdziesz.

        Jeśli play grupy nie przedszkole nie, to jak chcesz zeby sie nauczył angielskiego nauczył sie żyć w grupie.
        2 latki nie bawią sie razem raczej obok siebie, więc sie nie denerwuj ze sie nikt z nim nie bawi.
        Mamusiu czas odciąć pępowinę :D
      • lemonna Re: Niepracujące mamy starszaków 30.09.12, 13:07
        Nie rozumiem, czemu sie boisz isc do pracy - musisz sie przelamac, bo im dluzej nie pracujesz tym bedzie ci ciezej, przeciez jest wiele mozliwosci pracy part-time, wolontariatu. Zrob cos, zeby miec cos w CV, nawet jakis handel internetowy, cokolwiek.
        Po drugie opieka nad dziecmi jest tu na bardzo wysokim poziomie, sa bardzo wysokie standardy, wiec nie musisz sie niczego bac. Zlobki, przedszkola sa czesto kontrolowane i nie moga sobie pozwolic na jakies zaniedbania. Szczegolnie prywatne, male, sa bardzo dobre, ucza dzieci mowic, chodza z dziecmi na spacery itd.
    • yumemi Re: Niepracujące mamy starszaków 28.09.12, 11:22
      sweet-sauer napisał:

      . Męża nie ma od
      > 8-18, a potem nie mam sumienia go dzieckiem obarczać.

      Podstawowy blad niestety. Co z tego ze pracuje 10h? Ja tez tyle godzin pracuje i jakos sie dziecmi od razu po powrocie z pracy zajmuje. Nie wyswiadczasz ani sobie ani mezowi tym zadnej przyslugi. Jak najbardziej powinnas mezowi o 18 dziecko przekazywac i np isc sobie gdzies na basen, cwiczenia, cokolwiek.
      jak ja bylam na urlopach macierzynskich i siedzialam w domu, oczywiscie obarczalam meza opieka nad dziecmi jak tylko wracal z pracy. Dla jego dobra i mojego:)

      I moze warto pomyslec o powrocie do pracy? Dziecku nic nie bedzie jesli pojdzie do przedszkola, a Ty zyskasz na doroslym towarzystwie w pracy:)

      Wiem ze nie powinnam sie dopisywac bo pracuje, ale czesto widze ten schemat a im dalej tym wielu mamom trudniej.
    • liley11 Re: Niepracujące mamy starszaków 28.09.12, 15:26
      Ja pracuje z domu.
      Starsza juz zaczela szkole w tym roku. Mlodszy ma 2 lata i 3 miesiace. Od kwietnia idzie do przedszkola na 3 godz dziennie.
      W ciagu dnia chodze z nim na playgroupy, do kolezanek z tez malymi dziecmi, spotykamy sie w garden center. W niedziele "mam wychodne" na pare godzin i woze corke na basen i sama przy okazji tez poplywam. Kilka razy w miesiacu wychodzimy z kolezankami wieczorem same mp na Curry.
      Pracuje, jak maly spi, wieczorami, w weekendy, przez iphone w "locie".
      Gdybym miala kwoczyc w domu non stop, to by mi na umysl siadlo.
      Mysle, ze to kwestia zorganizowania sobie czasu.
      • gabez1 Liley11 28.09.12, 15:33
        A czym sie zajmujesz?
        • liley11 Re: Liley11 29.09.12, 09:40
          Bookkeeping, maly interesik w Pl i rozwijam handelek online.
          Wg tez zasady: jak nie dasz rady sama czegos zrobic, to znajdz kogos kto zrobi to za Ciebie. Zysk mniejszy, ale zawsze lepszy niz zaden.
    • aniaheasley Re: Niepracujące mamy starszaków 28.09.12, 18:43
      Najpierw przeczytalam niepracujace mamy strażaków, ale w sumie na tym forum malo co moze zadziwic :)

      Probowalam czytac Twoj post miedzy wierszami, bo wlasciwie to nie wiem co Cie gryzie, i o co chodzi i co chcialabys uslyszec.
      Wydaje mi sie, ze powoli zaczynasz 'wariowac' siedzac cale dnie z dzieckiem, a z drugiej strony Ci glupio, no ze jak to tak, taka zaszczytna rola matki moze sie znudzic czy znuzyc, nie do pomyslenia, wstyd po prostu :)
      Witaj w wielomilionowym klubie.

      Wlaczaj komputer bez wyrzutow sumienia, matka tez czlowiek.

      Wyslij tez dziecko szybciutko na jakas playgroupe zeby sie angielskiego jako tako nauczylo!

      Sama zacznij szukac pracy bez paniki, bo to chyba tez troche Cie przeraza, i wiele osob odwleka ten moment rozpoczecia szukania na powaznie, zwlaszcza po dluzszej przerwie, zwlaszcza po zasiedzeniu sie w domu z dzieckiem. Bardzo trudno sie zmobilizowac, ale trzeba! To znaczy wydaje mi sie, ze w Twoim przypadku trzeba, bo zaczynasz juz sie dusic :)

      Co do nieobarczania meza dzieckiem wieczorami, to jestes wyjatkowo dobra zona! Teraz to rozumiem, kiedy sama pracuje czesto do pozna wieczorem, i jestem baaaaardzo wdzieczna mezowi, jezeli po moim powrocie z pracy nie obarcza mnie dziecmi natychmiast po przekroczeniu przeze mnie progu.
    • justmaga Re: Niepracujące mamy starszaków 28.09.12, 19:36
      ja siedze w domu z prawie 3 latkiem . Zajeta jestem do oporu cale dnie i jesli mi sie marzy,zeby poszla do pzredszkola to po to,zebym mogla sobie legnac i spac/czytac cale dnie. Kompa wlaczam bez zadnego wstydu choc jak widze,ze juz mnie potzrebuje to koncze.
      Chodzimy na spacery, czasem na playgrup, planujemy basen etc

      Nudzic sie nie nudze. A takim jestem czlowiekiem (tylko blagam nie krzyczcie ),ze na sama mysl o powrocie do pracy chce mi sie wyc i szalenie sie ciesze,ze to jeszcze 2 lata zanim moje dziecie pojdzie na caly dzien do szkoly. Z dwoja zlego wole najgorsze tantrum mojego wlasnego dziecia niz jakiegos obcego czlowieka w pracy :)

      Ale radze ci poslac na te 3 godziny jak juz mu bedzie przyslugiwalo darmowe :) Poduczy sie jezyka a ty odpoczniesz. Zadna wyrodna . Wiesz ile on moze korzysci z tego wyniesc??
      A zadowolona matka to... i tak dalej ;)
    • lemonna Re: Niepracujące mamy starszaków 29.09.12, 23:52
      Osobiscie wg mnie to lekkie uposledzanie dziecka. od 0-3 roku zycia dziecko najszybciej i najbardziej naturalnie uczy sie jezyka.
      Idz do pracy np w weekendy albo na nocki, albo part time w godzinach przedszkolnych, a dziecku wykup np wszystkie poranki tzn poranne sesje 8-13 w jakims prywatnym najblizszym przedszkolu zarejestrowanym. Jesli bedziesz pracowala 20 h/ tydz to dostaniesz duze dofinansowanie do przedszkola i w ogole kosztami nie musisz sie martwic.
      Drugim wyjsciem jest , z ktorego korzysta mnostwo moich kolezanek ktore tako siako znaja jezyk i maja male dzieci, chodzenie do collegu na ESOL i posylanie dziecka do darmowego przedszkola collegowego w tym czasie, nie myslalas o tym? To by bylo dopiero z korzyscia dla ciebie i dziecka. Obydwoje uczylibyscie sie jezyka, a college to tylko 16-20 h w tyg.
    • sunflowerin Re: Niepracujące mamy starszaków 01.10.12, 22:22
      Dobrze Cie rozumiem. Sama bylam z synkiem w domu prawie 2 lata i bylam bardzo zmeczona.
      Maly "cudem" dostal miejsce w nursery, ja po kilku bardzo ciezkich miesiacach szukania w koncu dostalam dobra prace, a teraz jestem w dosc komfortowej sytuacji, ze moge ja zmienic na jeszcze lepsza.
      Mam wsrod znajomych mamy, ktore zostaja z dziecmi w domu kilka lat z jednym, drugim, wmawiajac sobie, ze przeciez dziecko nauczy sie jezyka w szkole, a mama pojdzie na kurs i nagle dostanie swietna prace. Niestety w rzeczywistosci nie jest tak latwo.
      Malutkie dziecko chlonie jezyk jak gabka. Widze po naszym malym, ma 2.5 roku w nursery mowi po angielsku, w domu po polsku i moze nie ma w tym nic nadzwyczajnego, ale o ile latwiej bedzie mu za chwile jak pojdzie do reception.
      Powodzenia
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka