sweet-sauer
27.09.12, 14:54
Witam,
mam pytanie do niepracujących mam (jeśli są takie;-) starszych maluchów tzn. 2-3 latków, które jeszcze "siedzą" w domu.
Nie pracuję od urodzenia dziecka. Tylko, że moje dziecie jest w tym wieku, że wymaga 100% uwagi i przyznaję, że czasami nie wyrabiam. Nie mam siły. Prawie nic nie mogę w domu zrobić, o swoich zajęciach już nie wspominając. Męża nie ma od 8-18, a potem nie mam sumienia go dzieckiem obarczać.
No i pytanie do Was: czy to tylko ja mam taki problem? Czy to ze mną coś nie tak? Czy może za stara jestem (ok 40)?
Mam wyrzuty jak włączam komputer czy tv, żeby się trochę "uwolnić".
Cieszyłam się, że mogę zostać z dzieckiem w domu, ale teraz nie wiem czy dam rade jeszcze tak długo. poza tym, żal mi dziecka, że się nudzi w domu z mamą-bo ja chyba wielkiego powołania macierzyńskiego nie mam. Kocham dziecko nad życie, ale jakoś nie umiem się nim zajmować należycie;-(
Z drugiej strony z pracą teraz ciężko, rozglądałam się trochę i nic. I jak w takiej sytuacji posyłać jeszcze dziecko do pre-school? nie wiem czy finansowo damy wtedy rade.
Możecie podzielić się info, jak to jest u Was?
Czy tez nie dajecie czasem rady? Czy jest się wyrodnym rodzicem posyłając dziecko na zajęcia nawet jak się nie pracuje ?
Poza tym, dziecko ma prawie 3 lata i nie mówi wcale po angielsku -no może kilka słówek.
Może gdyby zaczęło gdzieś chodzić na 3 godz. to byłoby to z korzyścią dla nas dwojga?
Nie wiem co byłoby najlepsze dla dziecka? Poradźcie, bo czasem żeby zobaczyć coś oczywistego potrzeba perspektywy.