Dodaj do ulubionych

zmiany mentalne

08.10.13, 12:27
Czy przebywając już dłuższy czas tu na wyspach zauważyłyście u siebie zmianę poglądów, postrzegania pewnych spraw, podejście na bardziej 'tubylcze' i to w jaki sposób mówicie, myślicie? Potraficie okreslić co konkretnie zmieniło się? Podzielicie się? :)
Obserwuj wątek
    • mrs.t Re: zmiany mentalne 08.10.13, 13:18
      ooo tak, przyjelam angielska flegme :)
    • illegal.alien Re: zmiany mentalne 08.10.13, 13:28
      Na pewno. Nawet moja rodzina widzi, ze mam inna mentalnosc i przyzwyczajenia, niz oni :)
      Np. kompletny brak przejmowania sie tym, ze jestem w dresie - wpadam do sklepu w drodze z silowni i nie mam z tym problemu.
      Mniejsze przejmowanie sie tym, co 'wypada'.
      Przyzwyczajenie do zalatwiania wszystkiego przez telefon/internet.
      I najwazniejsze: olbrzymie poszanowanie dla cudzej przestrzeni osobistej. Ja w Polsce jak stoje w kolejce to jestem chora - kazdy drugiemu dmucha na plecy, a jak sie stoi pol metra dalej, to ludzie uznaja, ze sie w tej kolejce nie stoi i sie wepchaja. Nawet przy bankomatach jeden drugiemu po pietach depcze. No i angielskie 'sorry' na kazdym kroku.
      • mrs.t Re: zmiany mentalne 09.10.13, 11:40

        > > Np. kompletny brak przejmowania sie tym, ze jestem w dresie - wpadam do sklepu
        > w drodze z silowni i nie mam z tym problemu.
        >
        TAK TAK TAK! moze dres to nie, ale generalnie ten luz ubraniowy.. tzn nie to zeby w szmatach chodzic, ale ze kazdy zaklada co lubi i nikomu nic do tego

        >Mniejsze przejmowanie sie tym, co 'wypada'.
        > Przyzwyczajenie do zalatwiania wszystkiego przez telefon/internet.
        i zwykle brak gotowki w portfelu bo wiekszosc karta!

        > I najwazniejsze: olbrzymie poszanowanie dla cudzej przestrzeni osobistej. Ja w
        > Polsce jak stoje w kolejce to jestem chora - kazdy drugiemu dmucha na plecy, a
        > jak sie stoi pol metra dalej, to ludzie uznaja, ze sie w tej kolejce nie stoi i
        > sie wepchaja. Nawet przy bankomatach jeden drugiemu po pietach depcze.

        nie mowiac o samych kolejlach - cierpliwosci ( juz wspomnianej tez) w czekaniu na swoja kolej a nie rzucanie sie hurtem i tlumnie:)

    • gabez1 Re: zmiany mentalne 08.10.13, 14:11
      Tak jak dziewczyny pisaly:
      Przyzwyczajenie, ze wszystko mozna zalatwic prze internet/ew.telefon
      Nieprzejmowanie sie, co pomysla o Tobie inni
      Przyzwyczajenie do milej obsugi, gdziekolwiek sie udaje
      I na pewno, jeszcze wiele innych, ale teraz nie moge sobie przypomniec:-)
    • plain-vanilla Re: zmiany mentalne 08.10.13, 15:46
      super :-)
      • witch08 Re: zmiany mentalne 08.10.13, 18:52
        Zmiany poglądów nie, natomiast jestem bardziej cierpliwa. Przestałam rzucać "mięsem" stojąc 20 min w kolejce sklepowej, czy to wsiadając do autobusu. Dużo częściej się uśmiecham, bo wszyscy dookoła również to robią. Miłe to i poprawiające nastrój. W Polsce też się uśmiecham, i powiem Wam, że reakcje są różne :D
        I tak jak dziewczyny już pisały - załatwianie wszystkiego drogą mailową czy telefoniczną. Mega oszczędność czasu (i nerwów). Jak ja się cieszę, że nie muszę biegać po urzędach.
    • mazda76 Re: zmiany mentalne 08.10.13, 20:39
      Wiekszosc z tego co dziewczyny napisaly powyzej. W Polsce jak jestem i mowie "dziekuje" jak wysiadam z autobusu, to ludzie na mnie jak na glupia sie patrza:)
      • derka1 Re: zmiany mentalne 08.10.13, 21:12
        A mnie sie kilka razy zdarzylo nie otrzymac reszty, bo tutejszym zwyczajem powiedzialam dziekuje podczas placenia :-).
    • aniaheasley Re: zmiany mentalne 08.10.13, 21:27
      A gdzie to bedzie mozna potem przeczytac? ;)

      Ja tutaj jestem na tyle dlugo, ze wydaje mi sie, ze caly moj dorosly sposob myslenia i poglady ksztaltowaly sie tutaj. Z Polski wywozilam romantyczne i zwariowane podejscie do zycia, ktore z czasem uleglo zmianom, ale czy to wplyw zaadoptowanej nowej ojczyzny, czy uplywajacych lat i ogolnego uspokojenia sie to nie wiem.

      Zmiany zauwazam juz raczej nie po sobie, bo nie pamietam dokladnie jaka bylam te 20+ lat temu, ale widze roznice miedzy soba a goscmi z Polski, ludzmi, ktorzy tam mieszkaja na stale, a tutaj mnie odwiedzaja. Widze, ze o wiele mniejsza wage przywiazuje do zasad, co wypada, czego nie wypada, do zasad w co sie trzeba ubrac na jaka okazje, do celebrowania wspolnych posilkow, i w ogole jestem bardziej otwarta na roznorodnosc wyborow ludzkich. Widze u siebie wieksza tolerancje na innosc, a wlasciwie to tolerancja to tutaj zle slowo, bo sugeruje, ze jestem gotowa 'tolerowac' raczej niz przyjmowac za normalne. O wlasnie, pojecie normalnosci mam o wiele bardziej pojemne, moze tak.
      Mowienie dziekuje-prosze-przepraszam mam juz we krwi, chociaz mam swiadomosc ze z mlekiem polskiej matki raczej ich nie wyssalam.
      Dlugo by pisac, dwa swiaty po prostu.
      • magdal-ena78 Re: zmiany mentalne 08.10.13, 21:57
        Jestem troche zdziwiona niektorymi wypowiedziami. Mysle ze to nieprzejmowanie sie co o nas mysla jest przesadzone. Kazdy sie na jakims poziomie przejmuje opinia innych. Nie zalezy to od kraju w jakim sie mieszka. Prosze, przepraszam nauczyli mnie w domu , nie musialam wyjezdzac zeby sie tego nauczyc. Zasady i celebrowanie wspolnych posikow nie sa zle, Tolerancja tez nie byla mi wczesniej obca , ja owszem zmienilam sie mentalnie, ale to kwestia uplywu lat, UK nie ma tu nic do rzeczy.
        • jaleo Re: zmiany mentalne 08.10.13, 22:17
          magdal-ena78 napisała:

          > Jestem troche zdziwiona niektorymi wypowiedziami. Mysle ze to nieprzejmowanie s
          > ie co o nas mysla jest przesadzone. Kazdy sie na jakims poziomie przejmuje opin
          > ia innych. Nie zalezy to od kraju w jakim sie mieszka. Prosze, przepraszam nauc
          > zyli mnie w domu , nie musialam wyjezdzac zeby sie tego nauczyc. Zasady i celeb
          > rowanie wspolnych posikow nie sa zle, Tolerancja tez nie byla mi wczesniej obca
          > , ja owszem zmienilam sie mentalnie, ale to kwestia uplywu lat, UK nie ma tu n
          > ic do rzeczy.

          Obawiam sie, ze nie zrozumialas powyzszych wypowiedzi.
          • yumemi Re: zmiany mentalne 10.10.13, 10:42
            Prosze, przeprasza
            > m nauc
            > > zyli mnie w domu , nie musialam wyjezdzac zeby sie tego nauczyc.

            Wiesz, rzadko spotykam sie z rodzina w Polsce gdzie mowiono by na kazdym kroku 'podaj mi prosze cukier', etc. Nawet moje dziecko zauwazylo ze polski jezyk jest 'mniej grzeczny'.
            Bo jest. Nawet maile ludzie z Polski pisza inaczej, inny ton, mniej uprzejmy.
            Kwestia przyzwyczajen w danym jezyku.
            Nie widzialam w Polsce aby rodzice od malego kladli nacisk az taki jak tutaj aby dzieci mowily prosze i dziekuje.
            • almamag Re: zmiany mentalne 10.10.13, 11:29
              kilkoro znajomych brytyjczykow zwrocilo mi uwage na to, ze w pierwszym odruchu maja wrazenie, ze Polacy sa niegrzeczni
              i dopiero wytlumaczenie im jak to w polskim wyglada i ze w angielskim uzywaja kalki polskich zwrotow, rozjasnialo sprawe
              • illegal.alien Re: zmiany mentalne 10.10.13, 11:37
                W gazetach o tym pisali nawet, jakies badania robili, ze Polacy uzywaja jezyka bardziej bezposredniego (typu 'podaj mi cukier' zamiast 'czy moglbys prosze, podac mi cukier?')
              • yumemi Re: zmiany mentalne 10.10.13, 12:04
                almamag napisała:

                > kilkoro znajomych brytyjczykow zwrocilo mi uwage na to, ze w pierwszym odruchu
                > maja wrazenie, ze Polacy sa niegrzeczni
                > i dopiero wytlumaczenie im jak to w polskim wyglada i ze w angielskim uzywaja k
                > alki polskich zwrotow, rozjasnialo sprawe

                Dokladnie tak samo.
        • aniaheasley Re: zmiany mentalne 08.10.13, 22:21
          Moim (i chyba nie tylko moim) zdaniem czestotliwosc uzywania prosze przepraszam naprawde baaaardzo sie rozni miedzy PL i UK, dlatego o tym wspomnialam.
          Wolnosc nieprzejmowania sie opinia innych tez uwazam za jedna z podstawowych roznic, i to tez nie jest odosobnione zdanie. W Polsce te opinie innych wpychaja sie drzwiami i oknami i oceniaja wszelakie wybory sasiadow, rodziny, czy przygodnych ludzi w tramwaju.
          Tolerancja w Polsce? Dlugo jeszcze bedzie moim zdaniem pozostanie w powijakach. Jezeli programy publicystyczne w tv sa wiarygodnym miernikiem.
          Posilki wspolne nie sa zle, ale jezeli chce sie z nich zrobic zelazna zasade, od ktorej trudno odstapic, staja sie opresyjne.
          • mama-123 Re: zmiany mentalne 08.10.13, 22:45
            Niby tak jest z tolerancja, ale wydaje sie mi, ze pewna kontrola spoleczna jest potrzebna, zatem gdybym miala to jakos wartosciowac to to wyluzowanie czy nieprzejmowanie sie "co ludzie powiedza" nie wartosciowalabym w kategoriach pozytywnych/ negatywnych. Jest to wg mnie tutejszy sposob zycia.
            • aniaheasley Re: zmiany mentalne 08.10.13, 22:52
              No i wlasnie o tym jest ten watek, o roznicach mentalnych, w sposobie myslenia, w trybie zycia, zachowaniach i tzw. podejsciu. Wartosciowanie jest optional.
              • mama-123 Re: zmiany mentalne 09.10.13, 00:01
                Nie zebym tu sie chciala klocic, ale wydaje mi sie, ze Twoja wypowiedz wlasnie wartosciowuje to angielskie nieprzejmowanie sie czy nawet tolerancje polska diagnozuje jako cos w powijakach. Ja natomiast utrzymuje, ze jednak pewny rodzaj social control jest wskazany, a nawet potrzebny, w tym sensie polska otwartosc duzych miast wydaje sie byc jak najbardziej wystarczajaca. O tolerancji na wsi polskiej pewnie by mozna sporo napisac. Nie wiem tez Ania czy my tu znamy polska rzeczywistosc. Pewnie bardziej opieramy sie na Wyborczej, ktora jednak bardzo wybiorcza jest. No ale moze ja blednie interpretuje Twoja wypowiedz.
                • aniaheasley Re: zmiany mentalne 09.10.13, 10:35
                  No fakt, obiektywna nie jestem. W powijakach to i tak duzo powiedziane wedlug mnie, bo to ten zwrot oznacza, ze cos juz sie narodzilo i zaczyna rozwijac ;)
                  Jak slucham w polskiej tv panow, i panie, w garniturach, pod krawatem, wlos zrobiony, manicure tez, mowiacych, ze np. homoseksualizm to dewiacja seksualna, zwyrodnienie, choroba psychiczna, niepotrzebne skreslic, albo ze niektore szpitale polskie dopuszczaja sie masowych morderstw na dzieciach (nienarodzonych) i ze uchodzi im to bezkarnie, no to niestety, ale komentarz o powijakach chyba nie oddaje stanu rzeczy w pelnym stopniu.

                  I jak slucham takich wypowiedzi to wstydze sie bardzo i czerwienie za Polske, bo wiadomo, chcialoby sie moc swoim krajem pochodzenia jakos pochwalic, a tu rzeczywistosc skrzeczy.
                  • magdal-ena78 Re: zmiany mentalne 09.10.13, 11:42
                    Ania bazujac na tym co mowia gadajace glowy w TV nie mozesz miec pelnego obrazu Polski i jak jest tam z tolerancja. Oczywiscie do takich programow zapraszaja osoby o pewnych pogladach, zeby wywolac burze, to sa media i taki jest cel przekazu. Nie wiem kiedy bylas ostatio w Polsce, ale duzo sie zmienia na pozytywne, oczywiscie jest duzo rasizmu i braku tolerancji, ale czy w UK go nie ma?? Ja sie nie wstydze za Polsce, wrecz przeciwnie ciesze sie ze idziemy do przodu.
                    Nie wiem czy pamiatcie panorame i ten program o rasizmie w Polsce, jak bardzo byl tendencyjny, taka wladze maja media, mozna roznie pokazac rzeczywistosc i nadal bedzie to prawda.
                    • aniaheasley Re: zmiany mentalne 09.10.13, 12:00
                      W Polsce bylam 2 lata temu, w miescie Lodzi a jakze, ale do mnie z Polski przyjezdzaja ludzie bardzo czesto, i z rozmow z nimi glownie czerpie informacje o stanie swiadomosci spolecznej :)
                      Jezeli jest lepiej i pozytywniej niz w tv widac, to milo to slyszec.
          • magdal-ena78 Re: zmiany mentalne 08.10.13, 22:47
            Wypowiedzi dobrze zrozumialam:)

            Pytanie bylo o to czy ten kraj zmienil NAS mentalnie. Nie sadze ze mial wplyw na moj rozwoj jako osoby. Mowienie prosze i dziekuje mialam wpojone od dziecka, nie rozumiem jak mozna tego nie wiedziec, nie znac zasad dobrgo wychowania. To czy w Polsce sie to mowi czesciej to inna sprawa. Mysle ze czesciej w sklepach, biurach uzywa sie tych slow tu, ale naprawde nie idealizujmy tego kraju :)
            Mozna przytoczyc rozne przyklady i sa to po prostu roznice kulturowe. Np w Polsce strasza osoba lub kobieta w ciazy wsiadajac do tramwaju moze spodziewac sie ze znajdzie sie dla niej miejsce, tu niekoniecznie, i o czym to swiadczy?
            Nie wiem o co chodzi z tymi posilkami, nie slyszalam o takiej polskiej opresji :) To kwestia zasad w domu, przyzwyczajen. Do sklepu nie poszlabym w pizamie, sa pewne zasady i nie widze w tym nic zlego.
            • steph13 Re: zmiany mentalne 08.10.13, 23:06
              magdal-ena78 napisała:
              Do sklepu nie poszlabym w pizamie, s
              > a pewne zasady i nie widze w tym nic zlego.
              Ja tez nie poszlabym do sklepu w pizamie czy w kapciach. Ale chodzi o to, ze widzac taka osobe na ulicy tutaj, ludzie nie komentuja, nie wytykaja palcem, nie ogladaja sie za, bo tak naprawde nikogo to nie obchodzi. Polacy maja wieksza tendencje do uwag typu: patrz jaka gruba/brzydki/lysy /ale sie ubrala itp natomiast tutejsza ludnosc niemalze olewa wyglad przechodniow. I latwo sie nauczyc od nich takiego stosunku.
          • nannyjo32 Re: zmiany mentalne 10.10.13, 16:38
            z tym prosze przepraszam to tez inne narodowosci maja problem. Moja kolezanka Angielka ma meza Greka i sie smieje ze tez musi go nie raz tyrpnac zeby wykrztusil te slowa.
      • mrs.t Re: zmiany mentalne 09.10.13, 11:41

        > A gdzie to bedzie mozna potem przeczytac? ;)
        >

        HEHE ♥ :) 👏
        • e-vil Re: zmiany mentalne 09.10.13, 21:45
          gdzie będzie można przeczytać? no tu na forum :)
          ja tak z ciekawości pytam.. zastanawiałam się jakie będą odpowiedzi :)
    • steph13 Re: zmiany mentalne 08.10.13, 21:51
      Oprocz codziennych uprzejmosci typu sorry, thank you I usmiechu, o ktorych wspomnialy inne osoby,
      - z zadowoleniem przyjelam zwyczaj oznajmiania wizyt znajomych w miejsce polskiego 'wpadania' bez uprzedzenia
      - wysylanie kartek na kazda okolicznosc, najpierw wydawalo sie smieszne, ale zyczaj wszedl w krew I ma sie dobrze
      - musowo kartki 'thank you' za kazdy upominek, zaproszenie, przyjecie itp, wpojone z bardzo duzym sukcesem dzieciom
      - pogaduszki o pogodzie I o niczym, w sklepie, z sasiadem, w autobusie, z przymusowym choc w sumie meaningless opener w postaci 'how are you'
      - stosunki bez-tytulowe w miejscu pracy, zwracanie sie do ludzi po imieniu niezaleznie od hierarchi (prawie zawsze)
      - brak zwyczju przynoszenia kwiatow na sluby

      To te rzeczy, ktore pierwsze przychodza na mysl
    • agazat Re: zmiany mentalne 09.10.13, 07:56
      Pozegnalam sie w koncu z religia, to byla kwestia czasu ale przeprowdzka tu bardzo pomogla.
      Poza tym jak powyzej - najbardziej odpowiada mi niewsciubiane nosa w zycie innych (nie mylic ze znieczulica spoleczna), brak ciaglych komentarzy na temat moj i innych - live and let live w pelnej krasie po prostu.
      • aniaheasley Re: zmiany mentalne 09.10.13, 12:54
        Agazat, jezeli rzeczywiscie Ci sie udalo to gratuluje. Udana ucieczka od Catholic guilt to nie taka prosta sprawa :)
        • agazat Re: zmiany mentalne 09.10.13, 21:59
          Oj nie prosta Aniu ... Jeszcze mi sie czasem czkawka odbija, ale juz na pewno wyszlam zza zakretu, i nigdy wiecej!!
        • yumemi Re: zmiany mentalne 10.10.13, 10:47
          aniaheasley napisała:

          > Agazat, jezeli rzeczywiscie Ci sie udalo to gratuluje. Udana ucieczka od Cathol
          > ic guilt to nie taka prosta sprawa :)

          Fakt:)) Mi sie udalo byc moze dlatego ze tak mlodo wyjechalam, a tutaj trafilam na super fajna spolecznosc w lokalnym katolickim kosciele. Zupelnie inna bajka niz to co pamietam z Polski...
      • ampiltuda Re: zmiany mentalne 10.10.13, 13:04
        agazat napisała:

        > Pozegnalam sie w koncu z religia, to byla kwestia czasu ale przeprowdzka tu bar
        > dzo pomogla.
        > Poza tym jak powyzej - najbardziej odpowiada mi niewsciubiane nosa w zycie inny
        > ch (nie mylic ze znieczulica spoleczna), brak ciaglych komentarzy na temat moj
        > i innych - live and let live w pelnej krasie po prostu.
        Dla mnie przygoda z religią skończyła się dawno temu... a i tak ciągnie się za mną jak...
        Moja teściowa wstydzi się mówić znajomym, że mój syn jest nieochrzczony :/
        Córce nie wynajęto mieszkania, bo nie mają ślubu z chłopakiem... :/
        Mąż ma długie włosy, na spacerze po wsi mojej babci, ludzie szeptali zza płotów: Pacz Karwosia szatanista! :D
        Rodzina męża przyjechała do nas, zaprosić na komunię ich syna. Obgadali nas po tym, że źle ich ugościliśmy, bo tylko ciasteczka i herbatka... Wpadli bez zapowiedzi, jak podjechaliśmy pod dom, to oni już czekali, my z trasy, a oni oczekiwali, że nastawiam na stół i będzie biba:)
        Oczywiście nie obyło się też bez komentarzy na temat chrztu mojego synka.
        Kiedyś pod presją rodziny zapytałam księdza, czy ochrzci syna choć nie mamy kościelnego ( ja nie mogę), kazał mi przyjść do kancelarii na rozmowę, niestety nie miał ochoty rozmawiać, postałam pod drzwiami 15 minut w marznącym deszczu, bo był styczeń i nie odczekałam się otwarcia. Zrezygnowałam. Żyjemy dla siebie, też już miałam dość ciągłego wtrącania: dlaczego robisz tak a nie inaczej, a po co gdzieś tam jedziesz, a czemu pozwalasz mu jeść słodycze, a dlaczego nie zmuszasz go do jedzenia, o matko dziecko je zimną zupę... A i wszystkie niepowodzenia, to moja wina, nie niedokształconego urzędnika, czy zwyczajnie splotów okoliczności...
        Tutaj zaczyna mi się trochę zmieniać postrzeganie właśnie urzędników, oni sa dla nas, a nie my dla nich, chociaż też spotykamy się z niekompetencją, ale przynajmniej można gdzieś się poskarżyć i wyegzekwować swoje prawa.
        W Polsce nawet jak ty nie znasz, to znają ciebie. I zawsze możesz się stać się pożywką dla plociuchów. Chociaż ja się tym nie przejmowałam, kiedyś siedzimy w pizzerii i widzę, że gadają o mnie, bo facet bezczelnie oglądał się na mnie, i to bynajmniej nie ze względu na olśniewającą urodę:), to pytam: co umazałam się sosem, wąsy mi urosły, czy mam kukuryku na głowie? Gość się speszył :)) Tu mam komfort, że nie zna mnie nikt, ale i widzę, że ludzie na ulicy nie gapią się na ludzi, idą swoją drogą, załatwiają swoje sprawy, żyją swoim życiem.
    • liley11 Re: zmiany mentalne 09.10.13, 12:41
      Ojjj bardzo i duzo:)
      Na tych "wakacjach" w Polsce przyznalam sie przed soba, ze jestem juz bardziej Brytyjka niz Polka. Czlowiek sie zmienia z biegiem lat i nabiera cech otoczenia, w ktorym zyje.
      • magdal-ena78 Re: zmiany mentalne 09.10.13, 12:50
        liley11 napisała:

        > Ojjj bardzo i duzo:)
        > Na tych "wakacjach" w Polsce przyznalam sie przed soba, ze jestem juz bardziej
        > Brytyjka niz Polka. Czlowiek sie zmienia z biegiem lat i nabiera cech otoczenia
        > , w ktorym zyje.

        Jestem bardzo ciekawa jak sie objawia to Twoje bycie Brytyjka, jakich polskich cech sie wyzbylas, napisz cos wiecej :)
        • liley11 Re: zmiany mentalne 09.10.13, 18:12
          - bardziej uprzejma i mila
          - bardziej tolerancyjna
          - pozytywnie patrzaca na zycie i problemy jako wyzwania a nie bariery
          - taktowna
          - odpuscilam ped do laboratoryjnego porzadku w domu i czas ten spedzam z dziecmi, mezem
          - to co robie sprawia mi przyjemnosc a nie traktuje obowiazkow jako przymusu
          - jak cos przerasta moje sily, to odpuszczam i szukam innych rozwiazan
          - mowie czesto dziekuje, prosze, dzien dobry nieznajomym mijanym na chodniku, przepuszczam samochody, przechodniow lub ludzi w drzwiach
          - nie dre sie na pania w okienku na poczcie;)
          - ani na innych ludzi, ktorzy mnie zdenerwuja (ok czasami warkne na meza lub dzieci, ale wtedy przepraszam)
          - wychodze z kolezankami (roznych narodowosci) na kawe, do restauracji (maz siedzi w domu z dziecmi, jesli jest to wieczorem)
          - jak ktos znajomy ma inne zdanie, inaczej cos robi niz ja to popieram, to nie wytykam tego na glos. -to do watku tolerancji
          - ... Itd itd itd
          Chwacit?;)
          • liley11 Re: zmiany mentalne 09.10.13, 18:30
            Aaaaaa i puszczam baki w miejscach publicznych ;) (o maly wlos bym zapomniala, ale akurat bak sie nawinal):)
            • magdal-ena78 Re: zmiany mentalne 10.10.13, 08:30
              To wszytsko co robisz nie swiadczy o byciu Brytyjka, musze Cie roczarowac. Kobiety (ludzie) wszytskich narodowosci swiata robia podobnie. Nie wiem naparwde co ma jedno do drugiego.... Co do bakow to nie bede sie wypowiadac, bo to swiadczy tylko i jedynie o braku kultury i dobrego wychowania. Wspolczuje ludziom ktorzy z Toba obcuja.
              • liley11 Re: zmiany mentalne 10.10.13, 10:17
                ...wzajemnie

                troche wiecej poczucia humoru i latwiej sie zyje wszystkim
              • steph13 Re: zmiany mentalne 10.10.13, 12:38
                magdal-ena78 napisała:

                > To wszytsko co robisz nie swiadczy o byciu Brytyjka, musze Cie roczarowac. Kobi
                > ety (ludzie) wszytskich narodowosci swiata robia podobnie. Nie wiem naparwde co
                > ma jedno do drugiego....

                Przyznasz chyba jednal, ze Polacy generalnie nie slyna jednak z uprzejmosci I usmiechu dla obcych?
                Co do bakow to nie bede sie wypowiadac, bo to swiadcz
                > y tylko i jedynie o braku kultury i dobrego wychowania. Wspolczuje ludziom ktor
                > zy z Toba obcuja.
                Bez przesady. Nikt tendencyjnie nie puszcza bakow w towarzystwie ale nawet przy super kulturze I wychowaniu moze sie zdarzyc. Tutaj nikt w reakcji nie wywraca oczu I nie wachluje sie ostentacyjnie nabijajac sie z nieszczesnika. Przeprasza sie I tyle. Duzo bardziej obrazliwe jest plucie w miejscach publicznych, raczej popularne wsrod pewnej klasy Polakow.
    • effie1980 Re: zmiany mentalne 09.10.13, 13:15
      Duzo tego. Czesc przyszla, tak jak ktos pisal raczej z wiekiem niz emigracja, a czesc to wplywy angielskie. Wiekszosc rzeczy zauwazam podczas wizyt w Polsce. Na pewno przyzwyczailam sie do lagodniejszego i bardziej uprzejmego sposobu bycia. Jak jestem w Polsce, to sama sie lapie na tym, ze chyba za duzo mowie prosze i dziekuje :)
      Przyzwyczailam sie o paradoksie! do lepszego jedzena. Wyjechalam z Polski krotko po studiach i wtedy nie w glowie mi bylo gotowanie i pieniedzy nie mialam na troche lepsze restauracje. O ile polskie jedzenie w chinskiej budce jestem w stawie traktowac jako lokalna ciekawostke, to zle przyrzadzony sos carbonara, tajskie curry czy cieple biale wino powoduja moja chec wyjscia z restauracji. Mysle, jednak, ze za to odpowiadaja rowniez podroze raczej niz tylko bycie w Anglii. I chyba ogolnie zrodzila sie u mnie taka dezaprobata bylejakosci, nie tylko w jedzeniu, ale ogolnie we wszystkich uslugach.
      Z bojowniczej antykatoliczki stalam sie bardziej tolerancyjna. Moze dlatego, ze na codzien nie mam doczynienia z kosciolem i ani mnie ziebi, ani grzeje. Natomiast napewno czuje sie bardziej umyslowo wolna w kraju, gdzie religia ma znaczenie tylko dla tych, ktorzy tego chca.
      Moje dziecko nie nosi czapek ;) i kapie sie w pazdzierniku w morzu. I to chyba taki przyklad luzniejszego podejscia do wychowania dzieci, tak ogolnie.
      Wiele jest tez takich rzeczy wyplywajacych z ogolnego obycia, ktore pewnie by byly takie same niezaleznie gdzie bym zbierala swoje doswiadczenie zyciowe.
      • pelagia_pela Re: zmiany mentalne 09.10.13, 13:46
        Przytrzymuje drzwi dla osoby, ktora idzie za mna. Tutaj wszyscy tak robia, szczegolnie jak sie ma wozek ze soba. W Polsce musze uwazac, bo drzwi zostawia sie zeby zamknely sie nastepnej osobie prosto w twarz. Mowie wiecej dziekuje I przepraszam nawet jak ktos na mnie wpadnie :). Mowie, 'nie dziekuje' z usmiechem osobie, ktora rozdaje ulotki - w Polsce spotkalam sie ze zszokowanym spojrzeniem rozdajacego :). Rozmowa przy obiedzie, po obiedzie niedzielnym After Dinner Conversation - w moich polskich stronach je sie obiad a nie gada przy tym duzo :).
        Nie szokuje mnie nikt powyzej rozmiaru 38 :), nie mam w glowie,ze musze byc ciagle piekna, z makijazem I bez dresu oraz na szpilkach. Wciaz zadziwiaja mnie mamy Polki na lotniskach z malymi dziecmi chodzace na 10cm szpilkach :).
        • pelagia_pela Re: zmiany mentalne 09.10.13, 13:47
          Przypomnialo mi sie, przy obiedzie jesli oferuje komus cos do jedzenia I ktos mowi nie to nie proponuje jeszcze raz. Nie, znaczy nie. W Polsce spotykam sie z taka maniera ze trzeba zaproponowac kilka razy, wtedy dopiero sie cos bierze.
          • agazat Re: zmiany mentalne 09.10.13, 21:57
            Otoz to. Jak sie z kims umawiam na kawe i ciastko, to serwuje kawe i ciastko, a nie talerz wedlin i cieple danie tak przy okazji, no bo jak to tak sama kawa kogos ugoscic (jak to nie jeden raz doswiadczylam w PL)
          • yumemi Re: zmiany mentalne 10.10.13, 10:49
            pelagia_pela napisała:

            > Przypomnialo mi sie, przy obiedzie jesli oferuje komus cos do jedzenia I ktos m
            > owi nie to nie proponuje jeszcze raz. Nie, znaczy nie. W Polsce spotykam sie z
            > taka maniera ze trzeba zaproponowac kilka razy, wtedy dopiero sie cos bierze.

            Ja w Polsce czesto spotykam sie wrecz ze zmuszaniem do zjedzenia, z szantazem ze sie obraza itp. Dla mnie to zrobilo sie wrecz stresujace, ze musze sie bronic rekami i nogami, ze nie mozna po prostu przyjac ze ktos czegos nie chce. Nie mowiac o nakladaniu na talerz nawet jesli ktos mowi ze nie chce...
      • ampiltuda Re: zmiany mentalne 10.10.13, 13:11
        Eh, pięknie wszystko ..... mi wyjęłaś z ust! :D
        Tylko ja dzieciora nie topię w październiku, za Chiny Ludowe nie wlazłby do wody:)
        • ampiltuda Re: zmiany mentalne 10.10.13, 13:13
          Wrrrr, wrzuca odpowiedzi gdzie chce... Moja była do elfiie1980.
        • gabez1 Re: zmiany mentalne 10.10.13, 13:18
          ampiltuda napisała:
          > Tylko ja dzieciora nie topię w październiku, za Chiny Ludowe nie wlazłby do wod
          > y:)

          Ja to dzieciora nie t o p i e nawet w Sierpniu:-)
          • ampiltuda Re: zmiany mentalne 10.10.13, 13:23
            A ja w sierpniu i owszem, bo naprawdę nasza zabawa polega na wrzucaniu do wody i nurkowaniu. Nie umie gadzina pływać, ale pod wodę lezie cały:)
            • gabez1 Re: zmiany mentalne 10.10.13, 13:29
              haha
    • plain-vanilla Re: zmiany mentalne 09.10.13, 13:41
      Nie zauwazylam, zebym sie zmienila pod wplywem tubylcow, z ktorymi w sumie malo mialam do czynienia na gruncie prywatnym. Dla mnie to sa tacy sami ludzie jak ja. Emigracja mnie zmienila per se. Stalam sie twardsza, mysle ze bylabym w stanie wiele zniesc psychicznie i fizycznie. Zawsze odstawalam od srodowiska i bylam inna, wiec moje poglady przed emigracja byly raczej nieortodoksyjne. Jedyne co mnie razi w Polsce to wszechwiedzace ocenianie i na glos zwracania uwagi i komentowanie - to o czym steph pisze. Zdalam sobie sprawe, ze nawet moja mama, ktora zawsze uwazalam za liberalna osobe jest bardzo oceniajaca. Pozwalam sobie wyjsc rano w szlafroku, zeby wyrzucic smieci. Na zakupy nie pojde w pizamie. Religijna nigdy nie bylam. Zawsze byla we mnie otwartosc na innosc i inne kultury. Nie mieszam angielskiego z polskim, z dziecmi rozmawiam po polsku. Nie zauwazylam, kiedy bylam w Polsce, zebym w jakikolwiek sposob czula sie bardziej brytyjska a mniej polska - nigdy. Jestem inna niz bylam 7 lat temu. Wyemigrowalam jako dojrzala osoba, doswiadczenie zyciowe mnie zmienilo. Nie zaopatruje sie w polskim sklepie, nie mam polskiej tv, mowie biegle po angielsku, czytam tylko angielskojezyczne wydawnictwa.
    • yumemi Re: zmiany mentalne 10.10.13, 10:57
      Moze niekoniecznie moje zmiany, ale roznice, chyba po 20 latach stracilam umiejetnosc oceniania co nabylam a jaka naprawde jestem/bylam.

      W polskiej mentalnosci zawsze irytowalo i irytuje mnie:
      -wlazenie z butami w czyjes sprawy, zmuszanie gosci do jedzenia, ogolnie przekonanie ze mozna innych do czegos zmuszac
      -traktowanie ludzi ktorzy sie czegos dorobili i cos maja z zawiscia, zazdroscia i przekonanie ze jak ktos sie kasy dorobil to na pewno oszust. Zamiast szacunku i ogolnie radosci ze komus sie w zyciu cos tam udalo. Nie dotyczy tylko dorabiania sie, ogolnie. Ja od jednej znajomej mowiac ze zdalam kolejny egzamin z japonskiego, dowiedzialam sie ze 'po co Ci to'.
      -ogolnie przyjete przekonanie ze to co robie jest super, i np wmawianie innym poczucia winy, np jesli jestes matka ktora pracuje i jakas kariere robi to na pewno w domu zaniedbujesz dzieci (uslyszalam kilka razy w Polsce i niestety na MP tez:))) Nigdy od tutejszych przyjaciolek
      -narzucanie pogladow, rozpoczynanie dyskusji na tematy ktore naleza do spraw osobistych, mimo ze osoba dana nie chce na nie rozmawiac
      -ogolnie grzeczonosc w zyciu codziennym, to slawne krytykowanie przez Polakow tego angielskiego 'how are you' i ze zawsze ok. Bardzo wlasnie cenie to w UK ze ludzie nie narzekaja na wszystko tylko probuja nawiazac jakas pozytywna rozmowe i szukaja pozytywnych stron
      -ocenianie po tym co kto 'ma' - w Polsce daje slowo widze duzo wiecej nowych wypasionych aut niz tutaj i to czesto u ludzi ktorzy sie na nie totalnie zapozyczyli. Tutaj znam wielu ktorych stac na super auta ale skoro auto ma sluzyc do jezdzenia to wazne zeby bylo dobre i uzyteczne i nie musi byc wypasione:)
      • londynwarszawaparyz Re: zmiany mentalne 10.10.13, 12:02
        Szybko sie zakliamtyzowalam w tym kraju, a podejscie Brytyjczykow do wielu spraw, nie bylo mi obce, i nie musialam sie mentalnie zmieniac gdyz...bylam taka od zawsze :) To w Polsce wlasnie ludzi draznilo ze jestem jakas inna i odstaje od reszty. Nie plotkuje o zyciu innych i nie wlaze w innych zycie z bucirami. Totalnie po mnie splywa czy Malinowski kupil nowe auto za kradzione pieniadze czy Kowalska urodzila szoste dziecko nie meza :)
        Tolerancja- ciagle obserwuje w Pl brak tolerancji np do lesbijek. I nikt nie powie, jak tutaj, "John, ten mechanik" tylko odrazu "no wiesz, John, ten gej".
        Te slowa prosze i dziekuje na kazdym kroku jednak w Polsce mniej sa uzywane, i tu, przyznaje, musialo mi to wejsc w krew :) Oczywiscie rodzice ucza dzieci dobrych manier ale inaczej to wyglada tutaj.Po pierwszych miesiacach pobytu zaczelam liczyc ile razy dziennie mowie thank u i sorry. Wyszlo ok 60 razy w ciagu dnia. W polsce nawet polowy nie uzywalam dziennie :)
        Tolerancja religijna. Nikt tu nie pyta o religie. Gdy ostatnio wspomnialam polskiej znajomej katoliczce ze jestem ataistka, byla bardzo zdiwiona i zniesmaczona tym faktem :P Zaoferowala mi do poczytania pismo katolickie z polskiego kosciola, do ktorego chodzi regularnie. Takie rzeczy nie zdarzaja sie u rodowitych Brytyjczykow. No i luz, podejscie do zycia bardziej na spokojnie. Bez bieganiny.
        • illegal.alien Re: zmiany mentalne 10.10.13, 12:49
          Ojciec mojego dziecka zauwazyl, ze mloda jak wraca z Polski to uzywa duzo mniej wlasnie 'dziekuje' i 'prosze' - a nie jestesmy rodzina chamow i niewychowancow. Po prostu taka natura naszego jezyka :)
    • ampiltuda Re: zmiany mentalne 10.10.13, 13:21
      U niektórych zmiany mentalne nigdy nie nastąpią, po prostu mają wrodzoną hipokryzję i nic ich z tego nie wyleczy...
      • ilonka45 Re: zmiany mentalne 10.10.13, 13:51
        ampiltuda napisała:

        > U niektórych zmiany mentalne nigdy nie nastąpią, po prostu mają wrodzoną hipokr
        > yzję i nic ich z tego nie wyleczy...

        :0
        • ampiltuda Re: zmiany mentalne 10.10.13, 13:58
          Czemu się dziwisz? Że nie nastąpią zmiany, czy, że to napisałam? :))
          • ilonka45 Re: zmiany mentalne 11.10.13, 09:52
            Nie dziwie sie, tak szeroko sie usmiecham :) :)
      • yumemi Re: zmiany mentalne 10.10.13, 14:15
        ampiltuda napisała:

        > U niektórych zmiany mentalne nigdy nie nastąpią, po prostu mają wrodzoną hipokr
        > yzję i nic ich z tego nie wyleczy...

        Troche maslo maslane:))) Hipokryzja jest normalna czescia rozumowania kazdego myslacego czlowieka, w koncu bardzo czesto nasze indywidualne opinie i interests nie ida w parze z tym jakie normy funkcjonuja w danym otoczeniu.
        Nie mowiac o tym ze w codziennym zyciu kazdy czasem mowi cos innego niz robi, chocby przez to ze wierzy w to ze powinien to robic inaczej.
        Jesli ktos tutaj twierdzi ze nie ma choc odrobiny wrodzonej hipokryzji, to jest najwiekszym hipokryta jakiego znam:))))
        • ampiltuda Re: zmiany mentalne 10.10.13, 14:52
          yumemi napisała:
          >Jesli ktos tutaj twierdzi ze nie ma choc odrobiny wrodzonej hipokryzji, to jest
          > najwiekszym hipokryta jakiego znam:))))

          Aj tam czepiasz się:) Chodzi mi o taka rasową hipokryzję, raz krytykuje się wizyty u polskich fryzjerek, w polskich sklepach czy polskich znajomych, a później pisze się, że czyjeś życie jest jego sprawą i, że się nie wtrąca. Imigrant burzący się na napływ innych imigrantów, ktoś układający życie innych, mając w swoim niezły kogiel mogiel. Przykładem może być np. tez ksiądz potępiający cudzołóstwo, z gromadką dzieciaków na boku :))
          Przyznasz sama, że się takie cięższe przypadki.

          Zresztą nie tylko tu, i nie tylko Polacy maja do tego skłonności. W statusie szkoły do której chodzi mój syn, jak wół stoi, że kładą nacisk na szacunek do innego człowieka, że na nauczyciele i cała kadra ma świecić dobrym przykładem, że nie dopuszcza się podnoszenia głosu w stosunku do nikogo, szkoła działa na zasadzie open doors, a niestety wczoraj nauczycielka nawrzeszczała na nas, bo weszliśmy na szkolny korytarz, i to nie samowolnie, najpierw wpuściła nas recepcjonistka, a potem inna nauczycielka pokierowała nas do toalety, bo dzieć miał wymiotować. W połowie drogi dopadła mnie jakaś nauczycielka i wrzeszczy czy ja jestem matką, no jestem, odwróciłam się i lecę do kibelka, za mną mąż i od razu mówi do niej, że jest ojcem, że dzieciak zachorował i tak naprawdę nie wie co się dzieje, bo dopiero przejęliśmy go z recepcji, a ta na nas, że nie mamy prawa wchodzić na teren szkoły, żebyśmy wyszli. Mnie wyganiała z toalety, bo inne dziecko chciało skorzystać, a nie może w obecności dorosłego... (obok druga toaleta, dla niepełnosprawnych). Wreszcie jak wyszłam, darła się na nas, że ją nie obchodzi po co weszliśmy, że nie mieliśmy prawa... Przy chorym dziecku urządziła dziką awanturę, słyszała chyba cała szkoła. Mąż chciał iść do dyrektora na skargę, ale go nie było. Rozmawiał z tą recepcjonistką, przy nauczycielce, ale ta się w żywe oczy wypiera tego, że krzyczała.
          No to się wyżaliłam, ale chodzi mi o takie przypadki hipokryzji:)
          • ilonka45 Re: zmiany mentalne 10.10.13, 15:10
            "Przy chorym dziecku urządziła dzi
            > ką awanturę, słyszała chyba cała szkoła. Mąż chciał iść do dyrektora na skargę,
            > ale go nie było. Rozmawiał z tą recepcjonistką, przy nauczycielce, ale ta się
            > w żywe oczy wypiera tego, że krzyczała."

            To nie hipokryzja, to chamstwo. Rozwaz zlozenie skargi na ta histeryczke, nie miala prawa ani wrzeszczec ani nikogo wyganiac.
            • ampiltuda Re: zmiany mentalne 10.10.13, 16:06
              Tak zrobimy, dzisiaj syn nie poszedł do szkoły. Mam też trochę obawy, czy to się później nie odbije na nim...
          • yumemi Re: zmiany mentalne 10.10.13, 15:13
            > Aj tam czepiasz się:) Chodzi mi o taka rasową hipokryzję, raz krytykuje się wiz
            > yty u polskich fryzjerek, w polskich sklepach czy polskich znajomych, a później
            > pisze się, że czyjeś życie jest jego sprawą i, że się nie wtrąca. Imigrant bur
            > zący się na napływ innych imigrantów, ktoś układający życie innych, mając w swo
            > im niezły kogiel mogiel. Przykładem może być np. tez ksiądz potępiający cudzołó
            > stwo, z gromadką dzieciaków na boku :))
            > Przyznasz sama, że się takie cięższe przypadki.

            Wiem, zartowalam :))) Po prostu zaczelam rozmyslac nad istota hipokryzji i zaszlam tu gdzie zaszlam:)))
            Hipokryzja to wlasnie narzekanie na naplyw nowych emigrantow jesli samemu sie jest emigrantem, niestety.
            PS Ja bym napisala do dyrekcji w sprawie tej nauczycielki, bardzo niemile zachowanie...
            • ampiltuda Re: zmiany mentalne 10.10.13, 16:08
              Tak właśnie główkujemy z Małżem, czy skarga na piśmie, czy na razie tylko w cztery oczu u dyrektora. No i wyżej napisałam, że boje się trochę, czy to jakoś nie "mści się" później na dzieciaku...
              • ilonka45 Re: zmiany mentalne 10.10.13, 16:44
                Nie boj sie, postaw na swoim. Poszlabym do dyrektora lub zadzwonila, zeby sie umowic i na spotkaniu spokojnie wyjasnilabym, ze oczekuje przeprosin za nieprofesjonalne i niegrzeczne zachowanie sie nauczycielki.
                • ampiltuda Re: zmiany mentalne 11.10.13, 00:33
                  Tak zrobimy, jutro mąż zadzwoni do szkoły. O tym, że oczekuje przeprosin nie będziemy mówić. Jak mu przeczytałam co napisałaś powiedział: "niech se wsadzi te przeprosiny", oczywiście nauczycielka, nie Ty! :) Wydaje mi się dobre wychowanie nakazuje w takiej sytuacji przeprosić, zresztą sekretarka już nas przepraszała...
                  Jejku dlaczego zawsze nam się przydarzają takie chryje...?
                  • ilonka45 Re: zmiany mentalne 11.10.13, 10:19
                    Jakies 10 lat temu pracowalam w szkole bardzo krotko :) Wiekszosc nauczycieli naprawde zestresowana i czesc wlasnie tak sobie odreagowuje (jest taki slowo?) Oczywiscie nie pochwalam jej zachowania, ale nieco rozumiem przyczyny.
            • ampiltuda Re: zmiany mentalne 10.10.13, 16:14
              Hahaha, uważaj, bo jeden ksiądz w Polsce poddał analizie nazwę Hello Kitty i wyszło mu, że to ukryta twarz szatana... :))
    • ilonka45 Re: zmiany mentalne 10.10.13, 14:47
      Przyjezdzajac tutaj mialam juz za soba dwie emigracje :) W kazdym kraju czulam sie bardzo dobrze, zawsze mialam "lokalnych" przyjaciol, z niektorymi od wielu lat sie przyjaznie, organizujemy wspolne wakacje i czesto sie odwiedzamy :) Nigdy nie ocenialam ludzi z perspektywy kraju pochodzenia, nie bylam tez praktykujaca katoliczka, wczesnie sie usamodzielnilam. W Polsce draznilao mnie wscibstwo i zwracanie uwagi zupelnie obcym ludziom, a przede wszystkim brak szacunku dla drugiej osoby i tolerancji, odczulam to w dziecinstwie na wlasnej skorze.... Trudno mi poweidzec, czy moja mentalnosc sie zmienila, wiem napewno, ze smieje sie z tego samego co tubylcy, tu jest moj dom i nie zamierzam tego zmieniac.
    • lucasa Ehm, ehm... 11.10.13, 00:17
      No no, wszystkie Panie takie tolerancyje i otwarte (od zawsze) :) a jednak jatki na tym forum tego nie potwierdziaja, nieprawdaz? :P
      • ampiltuda Re: Ehm, ehm... 11.10.13, 00:26
        O! następna się czepia, ja tam właśnie walczę o tolerancję. I jestem nietolerancyjna dla braku tolerancji! :)
        • lucasa Re: Ehm, ehm... 11.10.13, 00:49
          ampiltuda napisała:

          > O! następna się czepia, ja tam właśnie walczę o tolerancję. I jestem nietoleran
          > cyjna dla braku tolerancji! :)

          No wlasnie :)
          tolerancja tolerancja, ale to w PL szpikuja dzieci antybiotykami i zakladaja czapki i nie maja pojecia o EBM itd itp, w Polsce w ogole jest be, ale za to u nas (w uk) to ho ho itd itp, i tego tonu milosciwie malo-tolerancyjnego jakos duzo na tym forum :P
          • mama-123 Re: Ehm, ehm... 11.10.13, 08:56
            Lucasa, ano wlasnie. Moj kolega tez swego czasu zgrabnie to napisal: nie lubie rasistow i Zydow.
          • jaleo Re: Ehm, ehm... 11.10.13, 09:09
            lucasa napisała:


            > tolerancja tolerancja, ale to w PL szpikuja dzieci antybiotykami i zakladaja cz
            > apki i nie maja pojecia o EBM itd itp, w Polsce w ogole jest be, ale za to u na
            > s (w uk) to ho ho itd itp, i tego tonu milosciwie malo-tolerancyjnego jakos duz
            > o na tym forum :P

            Mnie na przyklad (i przypuszczam, ze wielu tu piszacych) wisi i powiewa, co inni nosza na glowie, czym sie "szpikuja" i czy np wierza w zbawienne dzialanie wody utlenionej ;-) Ale w momencie, kiedy sie mnie czepiaja, ze tak nie robie, albo twierdza, ze tak robic NALEZY to ja sie smiem niezgodzic.
          • almamag Re: Ehm, ehm... 11.10.13, 11:06
            wiesz akurat to, ze w PL laduja na wszystko anttybiotyki nie jest obojetne dla nas, bo ma wplyw na rozwoj antybiotykoodpornych bakterii
            i chociaz teraz moze ci sie to wydawac odlegle, ktoregos dnia to moze byc Twoj, albo Twoich bliskich problem
            • lucasa Re: Ehm, ehm... 11.10.13, 12:49
              almamag napisała:

              > wiesz akurat to, ze w PL laduja na wszystko anttybiotyki nie jest obojetne dla
              > nas, bo ma wplyw na rozwoj antybiotykoodpornych bakterii
              > i chociaz teraz moze ci sie to wydawac odlegle, ktoregos dnia to moze byc Twoj,
              > albo Twoich bliskich problem

              No popatrz, pierwszy raz ktos pisze o dlugoterminowych skutkach nie dla samego bioracego ale dla otoczenia... Do tej pory wszystkie wspomnienia o antybiotych bylo w kategorii "bo w PL to ... a ja tutaj, w UK, to.... " z malo ukrywana nutka wyzszosci.
              Te antybiotyki to przyklad. Po krotkim przegladzie watkow okazuje sie ze MP sa tolerancyjne dla calego swiata tylko nie do tego co sie dzieje w PL.
              • jaleo Re: Ehm, ehm... 11.10.13, 14:16
                lucasa napisała:

                > Te antybiotyki to przyklad. Po krotkim przegladzie watkow okazuje sie ze MP sa
                > tolerancyjne dla calego swiata tylko nie do tego co sie dzieje w PL.

                "Tolerancja (z języka łacińskiego tolerare - "znosić", "cierpieć"), świadoma zgoda na wyznawanie i głoszenie przez innych ludzi poglądów, z którymi się nie zgadzamy, oraz na wybór sposobu życia uważanego przez nich za właściwy, chociaż go nie aprobujemy. Tolerancja oznacza rezygnację ze stosowania przymusu wobec innych."

                Mylisz tolerancje z opinia, to sa dwie bardzo rozne rzeczy.
            • jaleo Re: Ehm, ehm... 11.10.13, 14:47
              almamag napisała:

              > wiesz akurat to, ze w PL laduja na wszystko anttybiotyki nie jest obojetne dla
              > nas, bo ma wplyw na rozwoj antybiotykoodpornych bakterii
              > i chociaz teraz moze ci sie to wydawac odlegle, ktoregos dnia to moze byc Twoj,
              > albo Twoich bliskich problem

              Masz racje, antybiotyki to nietrafiony przyklad :-)

              Alternatywny przyklad: kazdy ma swiete prawo chodzenia po ulicach z naburmuszona morda i nosem na kwinte, nic nikomu do tego. Ale mnie sie bardziej podoba mieszkac w miejscu, gdzie ludzie sie do mnie usmiechaja. To nie jest toleracja, to jest preferencja.

              -
              "Tylko Wyścig Pokoju - tam się walczyło z Ruskimi i Niemcami. A to to nie wiadomo kto z jakiego kraju, jeden buty reklamuje, drugi podpaski i taki to wyścig" - uzytkownik StachuD w watku o wspolczesnych wyscigach kolarskich. Trudno sie nie zgodzic.
              Twitter: Ewa_SJ
              • dorcian Re: Ehm, ehm... 11.10.13, 20:41
                Moja mentalnosc zmienila sie na tyle, ze przestalam wypowiadac sie na temat mentalnosci. Kazdy ma jaka ma I mnie nic do tego. A Brytyjska jestem bardziej niz bylam, bo nie wypelniam juz aplikacji/podania do gminy a forme do kansilu, mieszkam na flacie nie w mieszkaniu, warzywa kupuje "u ciapaka" a nie w warzywniaku, nie lubie dostawac orderow sadowych a dzieci.chodza do szkoly w juniformie a nie w mundurku.
                Czy ktoras sie zastanowila jak malo "Brytyjski" jest ten watek? Tfu, diskaszyn chcialam powiedziec...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka