Dodaj do ulubionych

Kot na smyczy

23.02.14, 13:07
Dwa miesiace temu nasz kot wyszedl i nie wrocil. Stalo sie to przed swietami. To do niego zupelnie niepodobne bo zawsze wracal, najwyzej po kilku godzinach. Mial chipa, obroze z tagiem i byl wykastrowany. Rozwiesilismy ogloszenia, szukalismy, pytalismy. Maz chodzil calymi wieczorami po osiedlu... Jako, ze byl ubezpieczony Animalsearch wydrukowalo dla nas plakaty i ulotki. Zadnego odzewu, zadnego, nawet jednego telefonu. Nie mam na to dowodow, ale moze zostal skradziony.
Teraz wzielismy ze schroniska roczna kotke. Jest sliczna, kochana i powoli sie u nas zadomawia. Rowniez ma chipa i jest wysterylizowana. Po smutnym doswiadczeniu z naszym kotem (choc ciagle mam nadzieje, ze jakims cudem wroci do domu) zastanawiam sie co zrobic. Kotka na razie jest domowa i o wychodzeniu nie ma oczywiscie mowy. Ale wiem jak latem wyglada u nas w domu. Dzieci siedza w ogrodku, biagaja, kreca sie. Nie zawsze zamykaja drzwi.
Myslicie, ze jest szansa nauczyc ja wychodzic tylko na smyczy do ogrodka?
Obserwuj wątek
    • gnusmas12 Re: Kot na smyczy 23.02.14, 13:42
      Pewnie to niewielkie pocieszenie, ale kotki o wiele rzadziej "giną" poza domem, niż kocury (nie liczę oczywiście kradzieży czy wypadków). Kocury, nawet te wykastrowane walczą o teren, lubią się szwendać, chodzą na dalsze wycieczki. Kotki raczej trzymają się blisko "gniazda", nie walczą. Moim zdaniem wypuszczanie kota na smyczy mija się z celem. Nie bez powodu mówi się, że koty chodzą własnymi ścieżkami - kotka na pewno chciałaby pobiegać, upolować robaka, wskoczyć na płot. Na smyczy jest dosłownie uwięziona, tylko jej będzie smutno że widzi całą tą przestrzeń a nie może iść, gdzie chce. Na Twoim miejscu albo trzymałabym ją dalej w domu, jasno określone zasady, teren, albo pozwalała wychodzić bez ograniczeń typy sznurek :P - zdecydowanie przychylając się do drugiej opcji. Zaginięcie kota to na pewno przykre doświadczenie i rozumiem, że boisz się że historia się powtórzy, ale nie ma się co nastawiać na najgorsze. Ryzyko tak naprawdę jest niewielkie.
      P.S ku pokrzepieniu serc - kot mojej znajomej wrócił kiedyś do domu po prawie półrocznym gigancie. Wyszedł latem i pokazał się dopiero jak przyszły duże chłody - zapchlony, z poszarpanym w walce uchem, wychudzony, ale jednak zdecydował się wrócić na stare śmieci ;) Być może się zgubił, może ktoś go przygarnął i trzymał przez jakiś czas, a może po prostu wybrał wolność - nie wiemy, ale pokazał się na parapecie jak koleżanka już na dobre straciła nadzieję, że zobaczy go żywego :)
    • asica74 Re: Kot na smyczy 23.02.14, 23:51
      Z mego doswiadczenia ( a mialam ponad 100 kotow:) ) wynika, ze jest tylko znikomy procent by nauczyc kota chodzenia na smyczy. Nam sie zdarzyl tylko jeden, ktory smycz tolerowal.
      • t.edyta Re: Kot na smyczy 24.02.14, 22:34
        Moje 3 kotki nie toleruja obrozy a co dopiero smyczy. Latem nie ma cudow bo ucieknie ci przez otwarte okno. Dziewczynki so rzeczywiscie bardziej za swoim gniazdkiem. Wszystkie 3 zawsze w poblizu, wystarczy ze pogrzechocze pudelkiem z ulubionymi ,,treats-ami,, a zaraz sie zjawiaja;)
    • ta_ruda Re: Kot na smyczy 25.02.14, 00:04
      koty czasami tak maja ze znikaja - a potem wracaja. Ja mialam kotke ktora raz odeszla od nas na 12 miesiecy. Po czym wrocila na kilka tygodni i znow uciekla na miesiac. Wrocila wychodzona i wysuszona (musiala byc gdzies zamknieta) od razy rzucila sie na jedzenie, a potem przez 5 dni nie wychodzila z domu i lezala caly czas. Moze wiec wroci.

      co do nauczenia kota wychodzenia na smyczy - wiem ze zal jak kot zginie, ale nie rob tego zwierzeciu 0 daj jej wychodzic a jak ucieknie to trudno - w UK da sobie rade bo nie ma mroznych zim wiec nic sie temu kotu nie stanie.
    • paola_k2 Re: Kot na smyczy 25.02.14, 11:52
      Dziewczyny, ja wiem, ze taki pomysl z kotem na smyczy to malo realny. Szczegolnie, ze kotka choc mloda jest to juz dorosla. I jakas przeszlosc ma i przyzwyczajenia tez.
      Nasz kot, ten ktory zniknal, byl przyzwyczajony do smyczy, ale mial ja tylko jak gdzies go zabieralismy ze soba na lono natury. I siedzial sobie na zielonej trawce. Ale mielismy go odkad byl kociatkiem malutkim. Poza tym akceptowal obroze, nawet dzwoneczki. Byl nauczony do czesania i obcinania pazurow. No a z domu wychodzil kiedy chcial bo dla mnie tez logoiczne bylo, ze kot to potrzebuje swoimi sciezkami chodzic. Ale jak nie wrocil to myslalam, ze mi serce peknie...
      Na wiosne pewnie z wielkim strachem, ale wypuscimy nasza kotke i bede miec nadzieje, ze jednak przyjdzie do domu.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka