akanka
09.03.15, 11:13
Syn jest bardzo towarzyskim mlodym czlowiekiem, ma duze grono znajomych, jest lubiany, ma w sobie i cieplo i dobroc, przez nasz dom przewija sie duzo mlodziezy, z reguly takie tam luzne, glosne nasiadowki po 5-6 osob jednoczesnie. Jest tez dziewczyna, niby nalezaca do grupy ale czesto tak jakby obok, oprocz spotkan w grupie przychodzi tez sama i wychodza wtedy razem, syn niewiele o niej mowil, takie podstawowe informacje owszem i ze to kolezanka, ja nie naciskalam bo mamy dobry kontakt i syn mi mowi o wielu sprawach, choc byl moment ze myslalam ze to jego dziewczyna. Wczoraj tez przyszla, poznym wieczorem, syn zapytal czy moze wyjsc, ja nie pozwolilam ze wzgledu na pore, to czy moze pogadac z nia chwile przed drzwiami. Ok. Po 10 min wrocil. Pytam czy wszystko w porzadku i dowiedzialam sie ze dziewczyna ma duze klopoty w domu, choc o szczegolach mi nie powiedzial i przychodzi do niego jak potrzebuje pogadac i wczoraj pociela sobie nadgarstki!!!! Az mi sie zimno zrobilo, syn powiedzial, ze skoro on nie mogl wyjsc to zadzwonil po innego kolege z ich grupy i on po nia przyszedl. Dopiero to wszystko dotarlo do mnie jak zobaczylam przed drzwiami wejsciowymi kaluze krwii. Powiedzialam synowi ze przeciez nawet jak on nie moze wyjsc to mogl ja zaprosic do domu, ze powinien mi powiedziec o tym, ze nie odeslalibysmy kogos z problemami. Syn na przyszlosc bedzie wiedzial. Ja jestem wstrzasnieta.
Co w takiej sytuacji robic? Zapewnic dziewczynie po prostu bezpieczne miejsce? Dzwonic po karetke? Policje? Tylko zeby nie stracic zaufania. Boje sie zeby to zle sie nie skonczylo.