Dodaj do ulubionych

Adopcja...

26.09.06, 16:47
Pewnie niektore z Was wiedza ze niedawno urodzilam. Od porodu minelo prawie 4
miesiace. Bylam zdana praktycznie na siebie w tych trudnych poczatkach opieki
nad dzieckiem, bez rodziny i przyjaciol, jedna osoba na ktora w tych
pierwszych tygodniach moglam liczyc byl moj partner, ktory niestety tez mial
obowiazki zwiazane z praca i nie mogl byc przy Nas zawsze wtedy kiedy tego
chcialam badz potrzebowalam. Jestem szczesliwa i zadowolona z siebie ze
poradzilam sobie w tych podobno najtrudniejszych tygodniach po porodzie, moje
dziecko jest zdrowe mimo przedwczesnego porodu i problemow z tym zwiazanych,
czesto sie smieje i wiem ze jestem dla niego dobra matka. Poswiecam mu caly
swoj czas, jestem najszczesliwsza kobieta gdy odwzajemnia moj usmiech, gdy
szuka mnie wzrokiem, gdy gaworzy jak do niego mowie! Wiem ze jestem mu
potrzebna i ze potrzebe ta spelniam.
Od zawsze chcialam miec 2 dzieci...
Teraz kiedy wiem ze poradzilam sobie z jednym dzieckiem tak bardzo pragne miec
drugie dziecko...
Moglabym zajsc w ciaze i urodzic, to nie problem a spelnilabym swoje marzenie,
ale... jest tyle dzieci ktore nie maja rodzicow...
Przeciez nie wazne kto je urodzil, wazne ze ja bede je wychowywac, ze ja bede
patrzec na to jak dorasta, to ja bede MAMA dla takiego dziecka. Nie wazne ze
nie ja nosilam je w brzuchu, wazne ze JA je kocham!
Ciagle mysle jaka podjac decyzje, bo oprocz milosci do dziecka pojawia sie
wiele watpliwosci...
Ciekawa jestem waszego zdania, chociaz nie zmieni ono mojego podejscia do
sprawy bo to moja decyzja, ale moze odezwie sie jakas mama ktora wychowuje
adoptowane dziecko i podzieli sie swoimi uczuciami...
Obserwuj wątek
    • lianis Re: Adopcja... 26.09.06, 17:46
      Poruszylas ogromnie trudny temat, ktory zawsze wzbudza wiele kontrowersji. Przy
      mysleniu o takiej decyzji trzeba wziac pod uwage ogromna ilosc argumentow za i
      przeciw, trzeba umiec odpowiedziec sobie pytania dlaczego i po co, trzeba
      myslec perspektywicznie i miec swiadomosc pietrzacych sie trudnosci.
      Pierwsza rzecz to obywatelstwo: jesli masz brytyjskie to mozesz starac sie o
      dziecko tu, co jest przepotwornie trudne i dlatego ogromna wiekszosc
      brytyjskich rodzicow decydujacych sie na to szuka dziecka w krajach
      azjatyckich, lub mozesz starac sie o adopcje w pl i jest to tak zwana adopcja
      zagraniczna czyli w duzym uproszczeniu masz szanse na dziecko ktorego nikt z
      polskich rodzicow nie chcial (kolejki w polsce o dziecko sa kilkuletnie i
      rodzice po takim okresie czekania bardzo rzadko decyduja sie nie wziac
      dziecka), sa to najczesciej albo rodzenstwa albo dzieci z ciezkimi lub
      nieuleczalnymi chorobami.
      Jesli takowego obywatelstwa nie posiadasz to sprawa w danej chwili
      automatycznie umiera smiercia naturalna, poniewaz nie mozesz sie ubiegac o
      adopcje brytyjska ale rowniez nie mozesz o polska bo nie mieszkasz na terenie
      kraju.
      Druga rzecz to kwestia odpowiedniego stazu malzenskiego, min 5 lat oraz tego ze
      jesli nie masz stwierdzonej nieplodnosci, a nie masz - to droga przed toba jest
      znacznie ciezsza, bo mozesz miec dziecko biologiczne i zawsze rodziny
      bezdzietne beda przed wami w kolejce.
      Jesli chodzi o dylematy moralne to kazdy zna samego siebie, sam proces adopcji
      to droga przerazliwie zmudna i ciezka najezona kolcami i gorami czasami
      wydawaloby sie nie do przebycia, a sama czesc formalna jest na tyle dluga i
      trudna emocjonalnie ze wtedy rzeczywiscie dochodzi do starcia pomiedzy tymi
      ktorzy pragna dziecka dla niego samego czy tez dla siebie, zreszta testy
      psychologiczne to wykazuja, niejednym wydawalo sie ze chca i dadza rade po czym
      nie dostawali kwalifikacji, niejednokrotnie nie rozumiejac dlaczego, a osrodki
      adopcyjne maja tak wykwalifikowana karde ze wiedza co robia. Jak juz minie czas
      odpowiedni, jestescie po testach gdzie sa trudne i bolesne pytania, gdzie
      badana jest wasza faktyczna chec posiadania dziecka, czy moze wezmiecie dziecko
      uposledzone lub z ciezka choroba plus uzasadnienie, przeswietleniu bardzo
      dokladnym, wywiadzie srodowiskowym, lustracji mieszkania i dostaliscie
      kwalifikacje to wtedy zaczyna sie gehenna oczekiwania na ten telefon...
      To naprawde bardzo trudna droga i niejedno malzenstwo jej nie przetrzymuje.
    • pyza_uk Re: Adopcja... 26.09.06, 20:36
      Marcia - zarowno w UK jak i w Polsce wiecej jset par oczekujacych na adopcje
      niz dzieci do adopcji. Mam na mysli ludzi, ktorzy wlasnych dzieci miec nie
      moga. Smutne to, ale prawdziwe. Wiekszosc maluchow w rodzinach zastepczych czy
      placowkach opiekunczych ma nieuregulowana sytuacje prawna i nie moze byc oddana
      do adopcji. Jesli mozesz miec wlasne dzieci to sie ciesz i doceniaj to... Nie
      chce byc zgryzliwa i szanuje twoje pobudki, ale adpocja to nie jest taka prosta
      sprawa (przechodzilam kurs adopcyjny w UK, jak chcesz wiecej szczegolow poznac
      to napisz na adres gazetowy). Pozdrawiam
      ps. Po urodzeniu corki tez strasznie chcialam kolejne dziecko i to juz,
      natychmiast (hormony); teraz wiem, ze chyba bym nie dala rady z dwojka - mala
      ma 15 mies i wszedzie jej pelno :-)
      • marcia113 Re: Adopcja... 27.09.06, 10:46
        Macie duzo racji. Kiedys dzwonilam i dowiadywalam sie jak to jest z adopcja. W
        Polsce sa tylko trzy placowki ktore prowadza adopcje zagraniczna i tak jak
        lianis mowisz sa to najczesciej dzeci chore. Podjecie takiej decyzji rownalo by
        sie z powrotem do kraju <nad czym sie i tak zastanawiamy bo dostalismy oferte
        bardzo dobrze platnej pracy>. Masz tez racje ze to trudny temat, najtrudniejszy
        gdy rozmawiam o tym z partnerem... Powiedziano mi ze taka adopcja trwa 9
        miesiecy, tak jak ciaza, wiec zaskoczeniem jest dla mnie ten dlugi czas o korym
        mowisz. Swoja droga zobaczcie jakie to bezsensu, ze dzieci niczemu nie winne
        moglyby byc juz u swoich adopcjnych rodzicow to musza zostac w placowkach bo ich
        sytuacja prawna jest nieuregulowana... a to moze trwac nawet latami:(
        Pyza_uk moze masz racje ze to hormony ale ja myslalam o tym juz pare lat temu,
        tylko te mysli byly jakies takie odlegle i nierealne. Mam prawie cale zycie, za
        Twoja rada poczekam az hormony sie uspokoja i zobaczymy wtedy:)
        Mowisz ze jest wiecej par nie mogacych miec dzieci niz dzieci do adopcji...
        jestem tym zaskoczona, nie zdaje sobie sprawy chyba ile par nie moze miec dzieci
        i jest to dla nich jedyna szansa na rodzicielstwo, czulabym sie jakbym odbierala
        szanse innym, jakbym zagarniala wszystko tym ludzia, majac wlasne dziecko chce
        jeszcze inne... to podle jak sie tak na to patrzy. Musze poszukac w satystykach
        czy rzeczywiscie tak jest. Nie zrozum mnie zle, wierze Ci, ale jakos bardziej to
        do mnie dotrze jak zobacze na wlasne oczy te cyferki...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka