Dodaj do ulubionych

Brak przyjaznej duszy na emigracji /optymistycznie

18.10.06, 22:48
Ja bylam bardzo osamotniona w UK i to ponad dwa lata. Poza mezem i synkiem
zadnej i to doslownie zadnej kolezanki. A tu nagle poznalam MAMUSKE z naszego
forum i pokochalysmy sie jak siostry. Teraz to juz na fitnes nie chodze tylko
do szkoly a reszte czasu spedzam z moja przyjaciolka. Nie ma to jak babsko-
mamowe tematy. Dzieci mamy w podobnym wieku i podobne sytuacje zyciowe wiec
jest o czym plotkowac a tematy sie niekoncza. Zycze wszystkim samotnym mamom
forumowym aby takze spotkaly inna mamuske aby lezej przezywac problemy na
emigracji.

Ps. Przyklad jaki mi sie przydarzyl w realnym swiecie potwierdza potrzebe
istnienia takiego forum. BO TO TU WLASNIE NA NASZYM FORUM POZNALAM MOJA NOWA
PRZYJACIOLKE. :-)))))

Pozdrawiam wszystkie osamotnione mamy.
WYSPOWAMATKA
Obserwuj wątek
    • jagienkaa Re: Brak przyjaznej duszy na emigracji /optymisty 18.10.06, 23:36
      no i fajnie, bo z samotności czasem można zdziczeć...
      cieszę się razem z Tobą.
    • izabelski Re: Brak przyjaznej duszy na emigracji /optymisty 18.10.06, 23:46
      fajnie :-)
    • osesek76 Re: Brak przyjaznej duszy na emigracji /optymisty 19.10.06, 00:02
      jak to w życiu bywa :)

      cieszę sie z Tobą, bo każda(-y) z nas ma gorszy i lepszy dzień...
      niezależnie czy tu w UK czy tam w PL; i każdemu przyda się czasem duchowe
      wsparcie, miłe słowo.
      Pomagajmy, jeśli możemy, bo życie krótkie jest...
      i tyle.

      A.
      PS ale filozoficznie mnie naszło...
      • ania.sobota1 Re: Brak przyjaznej duszy na emigracji /optymisty 19.10.06, 10:10
        Ostatnio doszłam do wniosku,że gdyby nie dostęp do Internetu i to ,że poznałam
        kilka świetnych dziewczyn to gorzej bym znosiła pobyt tutaj.Muszę się czasem
        wygadać,no muszę!Izawsze znajdzie się ktoś kto mnie wesprze,gdy dopadnie mnie
        dół...prawda,osesku76?buziaki dla Julcia!Pozdrawiam wszystkie mamy w UK,Ania
    • agancarz Re: Brak przyjaznej duszy na emigracji /optymisty 20.10.06, 13:14
      Bardzo sie ciesze, ze znalazlas bratnia dusze:-)))

      Ja tez ostatnio poznalam fajna Mamuske i tez mysle, ze zostalysmy
      przyjaciolkami.
      Bardzo sie lubimy, wzajemne towarzystwo sprawia nam przyjemność.
      Moja przyjaciolka jest pomocna i rozumiejąca, moge jej zaufać, czuje się przy
      niej swobodnie i co najwazniejsze daje mi emocjonalne wsparcie.
      A takie wsparcie tutaj na emigracji dodaje mi sil i pewnosci siebie.

      Kurcze i tez dzieki istnieniu forum Matki Polki w UK :D
      Pozdrawiam wszystkie forumowiczki na emigracji, trzymajcie sie cieplutko.
    • madzialena76 Re: Brak przyjaznej duszy na emigracji /optymisty 08.11.06, 13:27
      O fajnie się czyta,mam taki sam problem to znaczy mam koleżanki
      sobotnio,niedzielne ale nie mam takiej właśnie o jakiej piszesz w swojej
      wypowiedzi i też już prawie 2 lata,straszne to jest takie życie od weekendu do
      weekendu.....pozdrawiam i prosze (ponieważ masz już doświadczenie,nakieruj
      jakąś tak samo osamotniona dziewczyne,mieszkam w Bradford BD 15,a moja
      najmłodsza córka ma 2,5)pozdrawiam,Magdalena
    • a.rokosz Re: Brak przyjaznej duszy na emigracji /optymisty 09.11.06, 12:52
      Niestety nie każdy chce sie zaprzyjaźniać,co zrobić. Ja zostawiłam w Kent dwie
      mam , które bardzo lubiłam, chyba z wzajemnością, i były skore się spotykać,
      jedn angielka. Tutaj narazie nie udaje mi się zaprząśc nici znajomości, mimo
      usilnych prób. Moze za bardzo próbuję? Narazie koresponduje z dwoma Walijkami,
      jedna męża Bułgara i Polką. Al emiszkamy tu dopiero 2 mieszki...
    • sophie2202 Re: Brak przyjaznej duszy na emigracji /optymisty 09.11.06, 14:06
      To super, z mojego miasta chyba nie ma żadnej mamy na forum,
      Kasia z Aylesbury
      • novalee1 Re: Brak przyjaznej duszy na emigracji /optymisty 10.11.06, 15:37
        sophie2202 napisała:

        > To super, z mojego miasta chyba nie ma żadnej mamy na forum,
        > Kasia z Aylesbury
        Z mojego chyba tez nie:(Agnieszka z Newton Abbot
        • a.rokosz Re: Brak przyjaznej duszy na emigracji /optymisty 12.11.06, 00:08
          A tak się zastanawiałam ,jak Robert(mąż znaczy) wysłał sowje paiery do Newton
          abbot, czy aby jest tam jakas dusza z Polski;) i proszę. Miło to słyszeć:)
          • novalee1 Re: do a.rokosz 12.11.06, 10:54
            Mieszkasz z mezem w Newton Abbot teraz?
        • patch_of_heaven Re: Brak przyjaznej duszy na emigracji /optymisty 16.11.06, 10:39
          Newton Abbot w Devon???? No to rzut beretem ode mnie - ja mieszkam w Exeter.
          Chyba, ze to nie ot N.Abbot...
          • novalee1 Re: Brak przyjaznej duszy na emigracji /optymisty 18.11.06, 11:42
            Tak,to wlasnie to Newton Abbot.Mialam kiedys kolezanke w Exeter i zajmowalo mi
            nieraz 15 min.zeby dojechac tam pociagiem.Pozdrawiam ziomalke:)
      • goniakruszyna Re: Brak przyjaznej duszy na emigracji /optymisty 12.11.06, 00:23
        A ja wlasnie od prawie roku mieszkam w Aylesbury i tez bylam przekonana, ze nie
        ma na tym forum zadnej mamy z tego miasta. Jak widac pomylilam sie.
        Gosia - mama Martysi i Filipa
    • olatshikaya Re: Brak przyjaznej duszy na emigracji /optymisty 11.11.06, 01:28
      Widze ze wiele ma ten sam problem, maz i dzieci, a chcialoby sie czasem z
      inna "zywa" mamuska pogadac lub isc na spacer do parku. Ja po drugiej
      przeprowadzce, drugi rok w UK tez jestem sama kolezanki klika ale daleko,
      chyba nie ma tu nikogo z mojego Prestwich( Manchester)mama trojki najmlodsza
      13, 5 miesiaca.
      Ola

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka