Dodaj do ulubionych

Są na tym forum mamy dzieci nie - zahartowanych ?

22.02.07, 23:50
Wątek z czapeczkami mnie przygnebił...
Wszystkie piszecie, jakie Wasze dzieci zdrowe (oby tak było dalej), same
katerki i małe kaszelki, jak je zahartowałyście, u co drugiej antybiotyk
podany raz w zyciu (a dziecko juz nastolatek).
Czytam, czytam i tak sobie porównuję...
Moje córeczki jak dostaną antybiotyk RAZ na PÓŁ ROKU to jestem cała w
skowronkach. Bo mi sie wydawało zawsze że to rzadko...Bo dzieci kuzynek,
kolezanek tez maja podobnie, a nawet częściej...
Teraz Wiktoria pobiła rekord świata, bo bierze własnie 4 antybiotyk pod rząd
(2 pierwsze nie były dobrze dobrane), i to właśnie ja załozyłam kiedyś watek,
że lekarze w UK lecza paracetamolem...odwołuję wszystko :(. Teraz nawet śmiem
twierdzić, że przesadzają; w PL nigdy mi sie tak nie zdarzyło, żeby
antybiotyk był źle dobrany i nie zadziałał.
W UK jestem od 8 miesięcy, to jej pierwszy tutaj antybiotyk, a raczej
antybiotyki.
Czy są mamy, które mają podobnie?
Nie zrozumcie mnie tylko źle, bardzo zazdroszczę Wam tych zahartownych
maluchów, ale ... no własnie ale: jak Wy to robicie???

Dodam, że dzieci odżywiaja sie bardzo dobrze (wg mnie), starsza jada mniej,
ale zdrowo, młodsza to w ogóle wszystkożerna, od sałatek, mięsa, po owoce.
Ubieram stosownie do pogody, wydaje mi się, że nie przegrzewam, ale na boso
po tesco tez nie latają :), a widziałam i takie:).
Moze to geny?
Obserwuj wątek
    • myszka785 Re: Są na tym forum mamy dzieci nie - zahartowany 23.02.07, 00:33
      dorotus! u nas od stycznia (od powrotu z Polski ze świąt szpital)...
      Amela miała dwa razy antybiotyk (Cefalexin, Amoxycylina)
      Danek - i tu większy problem bo młody ma dopiero pół roku 4 x antybiotyk
      (2xAmoxycylina, która dwa razy nie pomogła i 2x Zithromax)...
      już mi ręce opadają!
      na dodatek młody od dwóch tygodni ani grama na wadze nie przybrał - to pewnie
      od tych chorób i antybiotyków?... rozszerzanie diety idzie nam opornie z powodu
      chorób...
      młody ma 6m2tyg i waży 7200g - z 50 spadliśmy na 9 centyl :(
      • asiek1975 Re: Są na tym forum mamy dzieci nie - zahartowany 23.02.07, 01:19
        a czy jestescie pewne, ze te antybiotyki sa konieczne? Moja Nadia jutro konczy
        co prawda dopiero 8 miesiecy i do tej pory miala tylko 2 razy katarek i to raz
        w Polsce, gdzie babcia pilnowala ubierac b. cieplo a do tego Chrzciny i multum
        ludzi- nie zawsze zdrowych). Tak wiec jak w Polsce zlapala ten katar i kaszel,
        pediatra od razu zapisala Eurespal( ohyda)i antybiotyk jakby sie pogorszylo.
        Mala za nic go nie chciala (tegoeurospalu) wiec przestalam Jej go podawac. PO
        tygodniu przeszlo samo.
        Druga sytuacja podobna- tym razem w Uk i znow lekarz przepisal antybiotyk ( co
        baaardzo mnie zdziwilo znajac tutejszych lekarzy) i powiedzial, ze nic Nadii
        nie jest oprocz wirusowego kaszlu a ten antybiotyk to "just in case".
        POmyslalam, ze nie chce dziecka faszerowac antybiotykami no i po paru dniach
        wszystko przeszlo samo.
        Moim zdaniem te faszerowanie dzieci powoduje bledne kolo- dziecko traci
        naturalna odpornosc, slabni i znow choruje i znow antybiotyk. Oczywiscie sa
        sytuacje takie jak np. zapalenie pluc, gdzie bez antyb. sie nie obejdzie, ale
        wiem ,ze w POlsce to antybityki przepisuja lekarze nawet na przeziebienia czy
        grype, co nie ma najmniejszego sensu.Wystarczy poczytac na forum niemowle, ze
        nawet na ropiejace oczka u noworodkow przepisuja prawie zawsze antybiotyk, a
        wystarczy przemywanie przegotowana woda, co sprawdzilo sie u mojej Nadii, choc
        oczka ropialy Jej bardzo.
        Mam nadzieje dziewczyny, ze wiecie co robicie podajac tyle antybiotykow
        dzieciom i potraficie rozroznic kiedy jest on rzeczywiscie potrzebny a kiedy
        nie. Pozdrawiam i zycze zdrowka Waszym dzieciom!
        • dorotus76 Re: Są na tym forum mamy dzieci nie - zahartowany 23.02.07, 08:31
          asiek1975 napisała:

          > a czy jestescie pewne, ze te antybiotyki sa konieczne?

          Nie jestem pewna, ale skoro lekarz przepisuje? Kilka razy faktycznie jej nie
          przepisał, i wyszła o własnych siłach. Teraz miała jednak podejrzenie zapalenie
          płuc, wiec antybiotyk dotała "just in case", bo na wyniki rentgena z opisem
          trzeba czekac 10 dni, a minimum tydzień (!!!). Gdy wykluczyli zapalenie płuc,
          podejrzewają infekcje układu moczowego, wiec kolejny antybiotyk o szerokim
          spektrum działania "just in case" bo na wyniki moczu trzeba czekac kolejnych
          kilka dni...rece opadaja...
          Doskonale zdaję sobie sprawę, że antybiotyki sieją spustoszenie w organiźmie, a
          co dopiero 4 !
          Teraz biedna Wiktorka leży z 40 stopniową goraczką, bo juz sama nie daje rady
          walczyć z wirusami...
        • myszka785 Re: Są na tym forum mamy dzieci nie - zahartowany 23.02.07, 10:51
          wiesz co? ja lekarzem nie jestem! ale jak mi lekarz przepisuje antybiotyk (a
          jestem tu przeszło 2 i pół roku i w tym roku antybiotyki przepisano nam tu
          pierwszy raz, a wcześniej lekarz właśnie mówił, że nie ma potrzeby - to jak
          teraz przepisał to chyba jest potrzeba...
          mój młody nie tylko miał, katar i kaszel, ale to ciągnęło się przeszło tydzień
          i przy każdym oddechu zaczął świszczeć...
          5 czy 6 miesięzne dziecko Ci nie powie jak się czuje i czy go coś boli - bałam
          się, że dostanie zapalenia płuc czy coś bo ostatnio jest plaga...
          dostaliśmy antybiotyk to go podałam, a że dwa razy Amoxycylina nie pomogła i
          musieliśmy podać silny Zithromax to już mi się mniej podoba...
          ja tam nie staram się być mądrzejsza niż lekarz...
          mam nadzieję, że to koniec antybiotyków i że będziemy mieli spokój przez
          najbliższe przynajmnie dwa lata, a daj Boże, że już się wogóle bez nich
          obejdziemy...
          na koniec jeszcze dodam, że moje starsze dziecko ma 2lata2miesiace i zawsze
          obywało się bez antybiotyków, choć zdarzało się, że miała kaszel i katar przez
          2 tygodnie non-stop... a tym razem też antybiotyk dostała!
          jasne, że wolałabym, żeby Damianek dostał pierwszy antybiotyk w wieku przeszło
          2 lat tak jak Amela, a nie w wieku 5 miesięcy! to chyba logiczne!
          i nie jestem z tych co to przychodzą do lekarza z najmniejszym przeziębieniem,
          zapierają się kopytami, że bez antybiotyku nie wyjdą...
          wręcz przeciwnie, jeżeli chodzi o mnie to nawet jak mnie coś boli, to nie biorę
          nic przeciwbólowego tak długo aż mi z bólu nie zaczyna łez wyciskać :)
          natomiast z dziećmi jest gorzej, bo takie małe nie powie ci czy coś je boli czy
          nie...
          kończę już ten wywód :)
        • mama5plus Re: Są na tym forum mamy dzieci nie - zahartowany 24.02.07, 13:04
          Asiek, masz racje.
          Po tym jak pierworodnej jeden lekarz przepisal antybiotyk (miala kaszel dosc
          dlugo i poszlam bo jechalismy do Polski) a po paru dniach, inny lekarz go
          odwolal (bo stwierdzil, ze bez uzasadnienia) `i w koncu samo przeszlo, zaczelam
          10 razy ostrozniej podchodzic do diagnoz ;)
          Zdaje sobie sprawe, ze trudno jest ocenic czy tak naprawde potrzebny czy nie,
          ale np przy wielu chorobach przy ktorych rutynowo przepisuje sie antybiotyk
          (zap ucha, oskrzeli) tak naprawde, gdy sie wczytac, nie jest on koniecznoscia-
          nie w kazdym przypadku i czesto wlasnie na wszelki wypadek.

          W tej sytuacji, jesli jest zalecony, pytam lekarza czy koniecznie trzeba.
          Jesli uwaza, ze tak lepiej ( pare razy uslyszalam odpowiedz, ze w zasadzie nie
          tak koniecznie ale `lepiej`, ew mozna poczekac i zobaczyc), odbieram z apteki
          i wskawiam do lodowki( zeby miec pod reka w razie czego) :) I obserwuje czy
          jest poprawa czy pogorszenie. W miedzyczasie zmiana diety i domowe metody.
          Troche przy nich pracy ale mysle, ze warto i stres w miedzyczasie (a moze
          podac?).
          I tym sposobem wlasnie uniknelismy co najmniej 2 antybiotykow dla dzieci, nie
          liczac tych ktore nam(mezowi i mi) przepisano.
          Mysle,z e warto tez lekarza otwarcie zapytac- powiedziec, ze chce sie uniknac
          w miare mozliwosci, czy naprawde konieczny jest, moze lepiej poczekac troche,
          przyjsc na kontrole za dzien-2,3. Lekarz po pierwsze bedzie znal podejscie
          rodzica, po drugie bedzie sie czulo, ze `jemu tez zalezy`, ze np mozna
          zadzwonic i zapytac w miedzyczasie, poradzic sie gdyby cos (w wielu
          przychodniach pod ktore podlegalismy mozna bylo tak zrobic albo lekarz
          oddzwanial po zostawieniu wiadomosci- czesciej chcial zobaczyc dziecko wiec
          kazal przyjsc albo przyjechal do domu, czasem podpowiedzial cos przez telefon-
          wie, ze ja nie lubie biec przy kazdej okazji, ale gdy uwaza za sluszne to
          zaleca przyprowadzenie dziecka do obejrzenia)
          I nie pogniewa sie gdy przyznam, ze antybiotyku jednak nie podalam . :)
          A z blednym kolem tez prawda. Odpornosc po kuracji leci na leb na szyje i
          latwo o nastepne cos tam.
    • a.rokosz Re: Są na tym forum mamy dzieci nie - zahartowany 23.02.07, 01:24
      Moja odpowiedz dotyczy Twojego drugiego pytania. Odpukac narazie jest ok,ale
      wszystko jeszcze przede mna,bo wlasciwie mama niespelna 3latke,to sie nie ma
      czym pochwalic. A jednak Gosia przez pierwsze 1,5 roku zycia miala 4
      antybiotyki,moze nawet wiecej,bo kto wie co tam do kroplowki pakuja. Lekarze w
      Polsce na byle katarek i kaszelek od urodzenia jej pakowali te toksyczne
      swinstwa: Metradonizol,Furagin ,reszty nawet nie chcieli powiedziec co jej
      dawali w szpitalu, jak zapytalam ,ordynatorka powiedziala,ze mnie wyrzuci z
      dzieckiem ze szpitala. Oto krotka historia jak lekarze w Polsce zniszczyli
      delikatne jelita mojej boga ducha winnej corci. Ja natomiast czulam sie
      winna,bo moja niewiedza na temat ludzkiego organizmu ,chorob i sposobow ich
      zwalczania dopuscila do podania jej antybiotyku,ktory zniszczyl jej kosmki
      jelitowe i doprowadzil do calkowietej alergii. Bylo tak zle,ze nie mogla jesc
      nic bez objawow alergicznych,po pol roku terapii dieta,zaczelo sie
      poprawiac,teraz mamy alergie juz tylko na mleko,soje, bialko jaja i gluten.
      Blogoslawie jednak poki co,ze tutaj z powodu trudnego dostepu do
      specjalistow,staje sie powoli znawca od dietetyki i naturalnych metod
      leczenia. Bo Ci'specjalisci' wlasnie zniszczyli zdrowie mojego dziecka,ktore
      urodzilo sie zdrowiutkie.

      W pzrypadku Twojej corci, stawiam jednak na wirus, ktory w tym roku z powodu
      wahan temperatur w naszym regionie,mnie,rzekomy okaz zdrowia,zawiodl az na A&E
      w srodku nocy. Masa dzieci jest bardzo chorych z powodu tego wirusa. Poniewaz
      jednak nie moge nie byc subiektywna,musze powiedziec czym ja sie kieruje:
      podawac antybiotyk w ostatecznosci.To obuduje odpornosc. Latwo mi mowic,ale
      uwierz: moja niespelna trzylatka tak sie dusila od kaszlu w nocy,ze myslalam,ze
      jej wnetrznosci wydrze. Nie spalam nocami,czekajac na ataki kaszlu,balam sie
      astmy. Dawalam zwykly pediatric linctus syrup przez trzy dni. Potem dawalam
      przed snem kubek kakao do picia,bo ponoc zawarta w nim teobromina nie jest tak
      toksyczna jak codeina, a hamuje kaszel rownie skutecznie. Z tymze kaszel trwal
      tydzien, nasilajac sie w nocy. Wiem jednak co wzmocnilo jej odpornosc:
      mieszkajac jeszcze w Rochester w Kent zima 2005/06 mialysmy afrykanerke za
      GP,ktora nie podala Gosi antybiotyku ,mimo moich prosb o zapisanie, mimo,ze
      dziecko bardzo goraczkowalo,kaszlalo i wprost lecialo przez rece,spiac
      tylko,kaszlac,placzac i popijajac przez prawie tydzien. Choroba trwala 2
      tygodnie,kaszel po tym kilka tygodni,ale od tego czasu,a bylo to ponad rok temu
      Gosia nie miala zadnej infekcji,az do tej miesiac temu,ktora,zgodnie z
      przepowiednia owej GP,obyla sie bez antybiotyku i przeszla bardzo lekko. Uwierz
      mi Dorotus, balam sie ,ze Gosia zejdzie ,jak byla tak ciezko chora rok temu,ale
      zacisnelam zeby i jej organizm z tego wyszedl. Mysle,ze to ja zahartowalo
      najbardziej. Podczas ostatniej infekcji, Gosia obficie pocila sie przez caly
      tydzien nocami, a w dzien byla zdrowiutka. Kapalam ja,ale nie co dzien,
      wychodzilam na dwor,jak bylo ladnie. Poza tym, jak tylko sie zaczyna jakas
      infekcja ,korzystam z porad na stronie umamy.homeostad. Pomagaja. Ostatnio
      znalazlam fajny link o hartowaniu i wprowadzam w
      zycie:klapuch.nazwa.pl/_strona/index.php?
      option=com_content&task=view&id=182&Itemid=12. Dieta zdrowa az do bolu. Podczas
      infekcji zadnego mleka,sera,jogurtu,bo mleko i pochodne zasluzowuja
      organizm,wiec Gosia choruje bez kataru. Zadnego smazonego, mieso do minimum, za
      to na maksa organiczne owoce i warzywa, nasiona lnu,dyni, orzech wloski, kasza
      jaglana,gryczana, quinoa,amarantus,ryz brazowy,oliwa z oliwek,kapusta
      kiszona,jagody,brokuly.

      Zycze duzo wytrwalosci i polecam szeroka lekture artykulow na medycyny
      natuarlnej i zywienia

      Anka
    • aniaheasley Re: Są na tym forum mamy dzieci nie - zahartowany 23.02.07, 08:32
      Chyba nie ma na to reguly. U maluchow odpornosci jeszcze nie ma. Z mojej trojki
      najstarsze i najmlodsze w pierwszym roku zycia chorowaly na zapalenie ucha, i
      bez antybiotyku sie nie obylo. Syn potem mial zapalenie raz jednego raz
      drugiego raz obu uszu chyba kilkanascie razy do 3 roku zycia, az wyrosl z tego
      na szczescie. A srednia corka ma 4 lata i wlasnie oprocz katarku czy kaszelku
      na nic nigdy nie chorowala. Jak czasami wspominam, naleze do matek raczej
      wyrodnych niz przesadnie trzesacych sie. Ubieram cieplo, owoce, warzywa,
      witaminy podaje, aktywnosc fizyczna dosc duza, spacerki, rowerki, wyjazdy na
      narty, nad morze, itp, ale z drugiej strony jedza duzo junk food.
      • joan2705 Re: Są na tym forum mamy dzieci nie - zahartowany 23.02.07, 22:00
        Moj osmiomesieczny syn do tej pory raz mial katar (w pazdzierniku,
        prawdopodobnie przez to, ze mialam bardzo wychlodzony dom, zwlaszcza sypialnie
        gdzie maly spal) i raz (w styczniu) zapalenie oskrzeli - dostal antybiotyk i
        przeszlo mu po tygodniu. To zapalenie zlapal ode mnie bo wczesniej ja przez
        trzy tygodnie kaszlalam non stop nad nim. A co do hartowania - to tak jak w
        watku o czapeczkach napisalam - przez cala zime zakladam mu czapke i szalik,
        sporadycznie rekawiczki.
    • julia_uk Re: Są na tym forum mamy dzieci nie - zahartowany 23.02.07, 09:11
      Juz ostatnio o tym pisalam,bo szlam na wizyte z chorym synkiem.Ja i moj synek
      chorujemy 2 razy w miesiacu.Tez byl faszerowany antybiotykami(a ma dopiero 16
      miesiecy).najgorsze jest to,ze to ja zazwyczaj lapie chorobe i zarazam
      jego.Tyle,ze ja to w ogole nie mam odpornosci,cale dziecinstwo bylam chorowita
      i raz w miesiacy mialam podawany antybiotyk,a ktoz wtedy slyszal o lekach
      oslonowych?
      Teraz staram sie nie podawac malemu antybiotyku i pierwsze objawy przeziebienia
      lecze u niego LIPOMALEM przywiezionym z Polski.Ostatnio jak tylko dostal
      katarku podalam mu to przed snem i wstal tylko z lekkim kaszelkiem,po dwoch
      dniach przeszlo.Ja meczylam sie z 5 dni,ale to synek jest najwazniejszy i
      wazne,ze jego nie "wzielo" na dobre.
      Ale tak naprawde to mam wrazenie,ze duzo dziedziczy sie w genach.Ja bylam malo
      odporna i synek teraz tez jest chorowity.
    • basiak6 Re: Są na tym forum mamy dzieci nie - zahartowany 23.02.07, 10:59
      U nas mysle ze ogolny powod tak dobrego zahartowania mojego 4 latka jest taki,
      ze z wczesniejszych przeziebien i katarow (mial ich troche kiedy mial 12 mcy)
      nie robilismy problemu. Na katar najlepsze bylo swieze powietrze, zawsze biegal
      na boso, ubierany byl lzej od nas (bo dzieci maja szybsze krazenie krwi i zawsze
      im cieplej).
      Nawet jak kaszlal troche dluzej, nie dawalam antybiotyku, uznalam ze organizm
      musi miec szanse powalczyc. Raz w zyciu dostal antybiotyk i widzialam jak
      kompletnie to rozwalilo jego odpornosc na dlugo.
      Poza tym dla mnie antybiotyk to ostatecznosc, nie cos na kaszle i przeziebienia.
      W Polsce kiedy bylam, zawsze chcieli mu dawac na drobne przeziebienia:(

      Moja zasada byla taka aby pozwolic organizmowi walczyc z chorobami i duzo
      przebywania na powietrzu:)
      O dziwo dzieci moich kolezanek sa tak samo zahartowane i one robily dokladnie
      tak samo.

      Gdyby moje dziecko dostawalo 4 antybiotyk pod rzad, naprawde bym sie mocno
      zastanowila nad celem czegos takiego.
      Tak samo leczono mojego meza jako dziecko, teraz jako dorosly ma totalnie
      rozwalony system odpornosciowy:((
      • eni7.08 Re: Są na tym forum mamy dzieci nie - zahartowany 23.02.07, 11:20
        zgadzam sie z basiak, Julka przed pójsciem do przedszkola tez wogóle nie
        chorowala, lekarza widziala na szczepieniach. Od wrzesnia srednio raz na 2
        tygodnie miala katar lub kaszel, czasami gorączke, nie bylam u lekarza, jak
        wysoka gorączka dawałam paracetamol, na kaszel syrop z cebuli, a organizm
        walczyl sam i tak jest do tej pory. Podejrzewam ze jak by poszla do lekarza na
        uporczywy kaszel dostalaby pewnie antybiotyk. A jak obnizona odporność to
        czesciej choruje i tak wkółko. Teraz "zimą" je lody, jak jest troche słonca
        biega po placu zabaw bez kurtki i chodzi bez czapki, w domu lata bez kapci bo
        nigdy nie moze znaleźć, chociaz mi jak chodze bez kapci jest zimno (kafeli i
        panele) i ..... przestała chorowac :-)
        • eni7.08 Re: Są na tym forum mamy dzieci nie - zahartowany 23.02.07, 11:24
          jeszcze dodam, że dzieci mojej siostry (to juz w Polsce)jak byly male za kazdym
          razem jak poszly do lekarza dostawaly antybiotyk, i kilka lat na okrąglo
          chorowaly, moja siostra juz nie wiedziala co z nimi robic, mieli robione
          badania krwi, testy na alergie i wszystkie inne. Wkoncu dala sobie spokój i
          przestala sie przejmowac katarem lub kaszlem. Sam przechodzil tak samo jak z
          antybiotykiem. Teraz juz nie choruja, tylko sporadycznie.
          Pozdrawiam
        • basiak6 Re: Są na tym forum mamy dzieci nie - zahartowany 23.02.07, 11:29
          Eni, u nas tak samo bylo.
          Jeszcze jeden przyklad: moje dziecko od kiedy zaczelo pic np jogurty czy mleko
          krowie, w dzien zawsze wolal z lodowki. Teraz majac 4 lata nawet mleko na noc
          woli zimne. W Polsce bylismy u znajomych i w gorach, i kazdy sie dziwil jak tak
          mozna, ze bedzie chore gardlo. A on nigdy chorego gardla nie mial, moze wlasnie
          dlatego:)
          Raz mial zaczerwienione i GP zalecil... lody (a to byl grudzien) i pomoglo od razu:)
          • dorotus76 Re: Są na tym forum mamy dzieci nie - zahartowany 23.02.07, 11:41
            Ale moje dzieci nie dostaja antybiotyków na przeziebienia.
            Z katarem nawet nie ide do lekarza, z goraczką również nie, same zbijamy.
            Dostaja antybiotyk, gdy cos osłuchowo jest nie tak, infekcja ucha (choć nie
            zawsze), itp.
            Z lodówki piją od urodzenia :)
            Antybiotyk gdy lekarz mówi, ze bez niego sie nie obejdzie.
            Ignorowałybyście lekarza? Jakos nie mam odwagi.
            • basiak6 Re: Są na tym forum mamy dzieci nie - zahartowany 23.02.07, 12:10
              Dorotus, ja bym zmienila lekarza.
              U nas iles razy bylo osluchowo cos nie tak, ale dziecko samo z tego wylazilo, to
              samo z infekcjami ucha. Tylko raz dostal antybiotyk kiedy ta infekcja sie
              przedluzala.
              Z tym ze po tylu antybiotykach to lepiej uwazac bo dziecko moze miec bardzo
              oslabiony system odpornosciowy wiec olewanie infekcji nawet drobnej, moze nie
              byc wskazane...
              Moze sprobuj jakos nad tym popracowac, moze idz do jakiegos centrum medycyny
              naturalnej, moze dobiora cos co pomoze na odpornosc. Moj synek jakis czas
              dostawal Echinacee i cos jeszcze.

              Mi sie zdarzylo dwa razy zignorowac lekarza, ale on o tym wiedzial i zgodzil sie
              na to:)
    • kingaolsz Re: Są na tym forum mamy dzieci nie - zahartowany 23.02.07, 12:02
      W kwestii hartowania to ja stawiam na wlasnie na sposob ubierania i odzywiania.
      Dzieci ( jak pisala juz Basiak6) maja lepsze krazenie od nas, plus one CIAGLE
      sie ruszaja ( w odroznieniu od doroslych, bo my jednak nieporownywalinie mniej -
      wykonujemy ruchy potrzebne i raczej niezbedne, a dzieci chociaz nogami, ale
      caly czas czyms ruszaja). Jakbym ubierala cieplej, to wiecznie bym miala
      spocone maluchy, a wtedy jak cialko jest mokre to zmiany temperatury daja sie
      bardziej we znaki. Czyli na placu zabaw sie wybiega w czapce, szaliku kurtce ,
      itp... pozniej np. siada na lawce, idzie spokojniej do domu, do samochodu,
      krazenie zwalnia, temp ciala spada a mokre cialko i masa ciuchow, ktore ta
      wilgoc trzymaja zostaje i dziecko marznie. To jest jedna z moich teorii jak
      obserwuje inne dzieci. Moje sie nie poca, bo zawsze sa lekko ubrane.

      Jedzenie tez jest bardzo wazne. Moje dzieci owoce i warzywa jedza organic (
      czesto im kupuje osobno). Nie jedza na codzien slodyczy, nie pija sokow
      owocowych, nie maja dostepu do junk food ( tylko okazjonalnie - czyjes
      urodziny, odwiedziny...). Konserwanty ucinam do minimum ( nawet kostki
      rosolowej nie uzywam w ogole w kuchni).

      Nastepna sprawa to nie ide do lekarza jak sie cos "zaczyna", czekam najczesciej
      tydzien, zeby zobaczyc jak sobie dziecko daje rade ( podaje paracetamol albo
      ibuprofen jesli trzeba). Nie chce ich narazac tez na spotkanie z innymi chorymi
      kiedy sa oslabieni. Tak wiec ide w ostatecznosci. Za kazdym razem jak mialy
      dzieciaki dostac silniejszy lek to z lekarzem zawsze rozmawialam czy to
      naprawde konieczne i daje cokolwiek w ostatecznosci.

      Co do niemowlakow - jak tylko zaczyna sie kaszel od razu odstawiam mleko. Mleko
      powoduje, ze zwieksza sie ilosc sluzu i wydzielina, ktora dziecko powinno
      odkaszlnac staje sie gestrza i ciezsza do usuniecia - przez co kaszel sie
      ciagnie duzo dluzej.

      Starszaka mam ogolnie odpornego, pierwsza jajakolwiek choroba byla jak mial 18
      miesiecy. Pierwsze zapalenie ucha w wieku 3 lat. Teraz "zalicza" pierwszy rok
      przedszkola i lapie sporo nowych wirusow, ale radzi sobie z nimi w 2 dni
      najczesciej.
      Niestety z mlodszym nie jest tak rozowo, ale przyczyna lezy w antybiotykach i
      wilgioci w mieszkaniu. Pod koniec ciazy okazalo sie, ze bylam nosicielem B-
      Strep i w czasie porodu mialam podawany antybiotyk, a pozniej dziecko jak juz
      sie urodzilo - zeby zapobiec zakazeniu i zapaleniu pluc malucha. O ironio, tak
      mu to dalo popalic, ze niestety odpornosci nie ma, a co jakis czas lapie
      paskudne infekcje ukladu oddechowego. Na dodatek mieszkanie , w ktorym jeszcze
      jestesmy bylo mocno zagrzybione kiedy je kupilismy i pomimo, ze w 95%
      wyplenilismy plesn to co jakis czas pojawia sie ognisko (niestety czasem w
      niewidocznym miejscu) i wtedy na bank mlodszy zaczyna kaszlec. My likwidujemy
      to ognisko na ile mozemy, Mlody przestaje kaszlec. Jestesmy na etapie
      przygotowan do sprzedazy , bo nie wyobrazam sobie mieszkac tu z dziecmi dluzej.
      Grzyb to bardzo paskudna sprawa.

      Tak wiec starszemu odpornosc zbudowalam, nad mlodszym pracuje i mam nadzieje,
      ze niedlugo bedzie tak samo zdrowy. Mam tez bardzo rozsadna GP.


      Rozpisalam sie strasznie, ale mam nadzieje, ze zrozumiale :)

      Pozdrawiam
      Kinga
      • a.rokosz Re: Są na tym forum mamy dzieci nie - zahartowany 23.02.07, 13:31
        Popieram Kinge calkowicie, chcialabym tez potrafic lzej ubierac moja corcie,ale
        jakos nie moge sie przestawic, zawsze zakladam jj ciepla kurtke w zimie,nawet
        jak biega, a to blad, fakt. Zakupilam jednak pare ocieplanych bezrekawnikow i
        moze to jest wyjscie- zamiast cieplej zimowej kurtki ubierac na plac zabaw
        sweterek plus bezrekawnik.Wczoraj w takim zestawie nawet raczki miala cieple-ku
        mojemu zdziwieniu.
        Pozdrawiam i zycze duzo rozsadku.
    • buzka262 Re: Są na tym forum mamy dzieci nie - zahartowany 23.02.07, 13:51
      Nie hartuje mojej corki w zaden sposob , tak mi sie przynajmniej wydaje ,
      zakladam jej czapeczke na dwor :-) ale ani razu jeszcze chora nie byla , nawet
      nie miala katarku , odpukac w niemalowane;-)Ma prawie 7 miesiecy.Pozdrawiam.
      • basiak6 Re: Są na tym forum mamy dzieci nie - zahartowany 23.02.07, 15:48
        Moje dziecko do 8 mca tez w ogole nie chorowalo, mialo kontakt z innymi
        dzieckmi tylko na playgroup czy w domu podczas odwiedzin, za to jak poszedl do
        przedszkola to sie zaczelo:))
    • mamumilu Re: Są na tym forum mamy dzieci nie - zahartowany 23.02.07, 14:44
      Tak sobie czytam o tych antybiotykach i szczerze współczuję i Wam i dzieciom.
      Nie wiem czy to wina lekarzy czy matek czy akurat dzieci sa bardzo wrażliwe, bo
      powody są różne. Nie moge tylko z tego, że tak zawsze wszystkie matki piszą, że
      w Polsce to lekarze walą antybiotyki na każdy katar. Moje dzieci maja 4 i 6 lat
      i w życiu dostali po jednym antybiotyku, przy czym młodszy w przy okazji
      infekcji siostry, bo lekarka bała się, ze mu pojdzie w uszy. jakbym wtedy była
      bardziej "oblatana" w innych metodach leczenia to tych antybiotyków tez bym nie
      podała. Od dłuzszego czasu leczę dzieci tylko homeopatycznie i naturalnymi
      sposobami a mieliśmy już takie historie,że albo byśmy lądowali w szpitalu albo
      faszerowali dzieci antybiotykami ile wlezie, bo chorują tak jak i inne dzieci. W
      tamtym roku jak cos sie przyplatalo w listopadzie, to infekcje ciagnely się
      jedna za druga do marca. Tej zimy - odpukać - nie było jeszcze żadnej infekcji,
      bo jak tylko coś sie zaczyna idą w ruch bańki. Może to dzięki nim - nie takim
      tradycyjnym ogniowym, tylko gumowym, moje dzieci nie chorują. Polecam je
      wszystkim matkom, bo można podnosić odporność organizmu przez codzienny masaż
      taka bańką, przy kaszlu działają rewelacyjnie i pomagaja nawet przy atakach
      astmy - przetestowałam na mężu. No i wcale nie hartuję dzieci ale też nie
      przegrzewam. Wiem tylko,że synek jest bardzo wrażliwy na wiatr i muszę zawsze
      uważać - co jest bardzo trudne przy tych wichurach.
      Polecam bańki - niestety na ebayu nie sprzedaja - ale są na allegro w Polsce -
      takie:www.allegro.pl/item168171665_banki_chinskie_gumowe_akupunkturowe_bezogniowe.html
      - naprawdę warto - hehe brzmi jak moja reklama - chyba zaczenę je sama
      sprzedawać, bo tak napędzam klientów innym.
      • ewmag Re: Są na tym forum mamy dzieci nie - zahartowany 23.02.07, 15:20
        Te banki to jest rzeczywiscie fajna sprawa, w PL mozna je tez kupic w aptekach.
        Mamumilu, w jakim wieku dzieci zaczelas je stosowac? Ja robie synkowi czasem
        masaz, ale dlugo to nie trwa, bo on na miejscu nie uswiedzi (ulezy) dlugo, ale
        banka jeszcze sie boje, ze mu zostawi since na skorze.
        • mamumilu Re: Są na tym forum mamy dzieci nie - zahartowany 23.02.07, 18:44
          Zaczęłam niedawno - jesienia - kiedys próbowałam im stawiac szkalne bańki
          próżniowe ale krzyczeli wniebogłosy i nie chcieli lezeć - teraz nie ma problemu
          a synek sam się dopomina o masaż :) - skłonnosci masochistyczne czy co? ;)
          Ja robie masaż przed snem jak juz sa w łożkach, więc nie ma problemu z
          wierceniem. A bańki powinny zostawic slad na skórze - oczywiście w granicach
          rozsądku - chociaż Chińczycy stawiaja bańki az do sinej skóry albo nawet
          nacinają. Masaż robisz tak, zeby plecy były zaczerwienione - nie zrobisz śladow,
          bo byś musiała zassać tak mocno, że nie dałabys rady przesuwać i sprawiałoby ból.
    • brombag Re: Są na tym forum mamy dzieci nie - zahartowany 23.02.07, 23:16
      Troche dziwna wydaje mi sie "licytacja" na ilosc antybiotykow podana dzieciom i
      ten znak rownawaznosci miedzy tym, im mniej antybiotykow podalam dziecku tym
      bardziej swiadoma jestem matka. Przeciez nie zawsze tak jest. Mozna naprawde
      nie popelniac najmniejszych bledow zywieniowych, czy ogolnie
      odpornosciowych ,ale byc podatnym na wszelkiego rodzaju choroby. Uklad
      odpornosciowy to znacznie ardziej skomplikowana sprawa, niz jedzenie organic i
      nie przegrzewanie.Pewnie, ze i jedno i drugie ma wplyw, ale nie przesadza o
      czestotliwosci zapadania na choroby. Sa matki, ktore dmuchaja i huhaja, a
      dziecko czesto choruje.
      Nie bylabym tez taka szybka w ferowaniu wyrokow - duzo antybiotykow - zly
      lekarz. Z tego co sie zorientowalam, zadna z mam nie jest lekarzem, a nawet
      gdyby byla i tak nie bylaby w stanie stwierdzic, czy jej kolega po fachu nie
      kierowal sie jak najbardziej rozsadnymi wytycznymi przed podaniem antybiotyku.
      Czy to sie komus podoba czy nie, na wiele chorob antybiotyk pozostaje jedyna
      droga ratunku i naprawde istnieja dzieci, ktore zeby przezyc biora antybiotyki
      tygodniami.
      Moj trzylatek jeszcze nie mial nigdy antybiotyku, ale nie dlatego, ze jestem
      specjalnie zapobiegliwa i madrzejsza od lekarzy mama, ale dlatego chyba, ze
      synek ma taka odpornosc a nie inna...
      • mamumilu Re: Są na tym forum mamy dzieci nie - zahartowany 23.02.07, 23:40
        Wiesz co - to nie jest licytacja i ja nie napisalam posta, żeby sie chwalić czy
        kogoś potępiać, bo niestety często antybiotyk jest koniecznością i nie ma
        wyjścia - każdy o tym doskonale wie. Nie zgadzam się natomiast z powszechną
        opinią na temat zapisywania antybiotyków w Polsce czy przeciwną w UK - chociaz
        jak widac na przykładzie dorotus nie jest to prawda. W wielu przypadkach można
        obejść się bez antybiotyku chociaz w przypadku anginy, zapalenia ucha czy nawet
        wirusowego zapalenia płuc, brzmi to dla wiekszości ludzi jak herezja.
        Uważam, że hartowanie nie ma wcale aż takiego wpływu na odporność - żeby się
        dorotus nie martwiła, że ona jest taką złą matką i nie hartuje dzieci. W tym
        konkretnym przypadku może choroba Wiki jest spowodowana tym, że to troche inny
        klimat, inne otoczenie i przez to organizm jest osłabiony.
        Może powinien byc wątek na temat jakie mamy sposoby na podnoszenie odporności
        swoich dzieci.
        • asiek1975 Re: Są na tym forum mamy dzieci nie - zahartowany 24.02.07, 00:57
          to prawda, ze czasem antybiotyki SA KONIECZNE, ale czesto zdarza sie, ze
          lekarze przepisuja antybiotyki nawet na przeziebienie- co u mojej corci
          zdarzylo sie 2 razy. Wiaadome jest rowniez to, ze oslabiaja one uklad
          odpornosciowy i jesli za duzo sie ich bierze to za n-tym razem ten sam
          antybiotyk moze juz nie pomoc albo trzeba go brac w wiekszej dawce.
          Nie potepiam bron Boze mam, ktore daja swoim dzieciom antybiotki kiedy jest
          taka potrzeba- chcialabym tylko aby byly swiadome, ze lekarze nie zawsze
          przemysla sprawe do konca zanim zaoferuja antybiotyk (swoja droga lekarze
          czesto maja rozne opinie co do postawienia prawidlowej diagnozy u tego samego
          czlowieka, ale to inny temat...). Czasem kiedy dziecko kaszle trzeba
          przeczekac, bo lekarze lubia przepisywac leki- jak juz tu pisano- "just in
          case". Takim sposobem dziecko za kazdym przeziebieniem moze byc faszerowane
          antybiotykami niepotrzebnie. CZasem trzeba zdac sie na intuicje, choc wiem, ze
          jest to trudna decyzja. Zycze wszystkim zdrowka i jeszcze raz zdrowka!
    • mama5plus Re: Są na tym forum mamy dzieci nie - zahartowany 24.02.07, 12:41
      Dorotus, wlasciwie nie wiem czy powinnam
      wyjawiac co mi sie uroilo ale a nuz,
      widelec, na trop Cie to naprowadzi.

      Zapytam wprost: czy Twoje dzieci jedza te wszystkie smakowitosci ktore
      wypiekasz? :D
      A pytam dlatego bo wiem z autopsji, ze prawda jest iz cukier drastycznie
      obniza odpornosc. Bardzo drastycznie.
      Po kilku takich doswiadczeniach (za duzo by bez mrugniecia okiem uwazac je za
      przypadek) kompletnie wyeliminowalam u nas bialy, rafinowany cukier i pozostala
      tylko fruktoza (czyli cukier owocowy), ew ciemny, nierafinowany, molasa, czasem
      miod. To glownie w ramach dodatkow (np do chleba zeby wyrosl)

      W zasadzie od dawna stosowalismy fruktoze, slodyczy dzieci nie maja oprocz
      czekolady czasem (gorzkiej , min. 75% kakao), rodzynki i suszone owoce,
      orzechy. Sporadycznie u kogos(ale zwykle im za slodkie wtedy)
      Tez nie dosladzaja sobie np platkow na sniadanie (niskocukrowych), nie pija
      herbaty i w ogole tego bialego cukru czy nawet cukru w ogole jest nie za wiele
      (pomijajac to co go zawiera ale tez gotowcow nie kupujemy) i to, co zjedza w
      gosciach(nawet nie w formie czysto slodyczowej a gdy cukier jest minimalnie
      dodany).
      Wydawalo mi sie wiec, ze, jesli upieke pyszne, domowe ciasto z bialym cukrem i
      to od czasu do czasu, raz na 2 tyg moze, to nie bedzie to jakies
      przestepstwo ;).
      Zwlaszcza, ze i tak mniej tego cukru sypie niz w przepisie jest.
      No i swiateczne wypieki oczywiscie....

      Blad. O ile jeszcze ten malutki, niezbyt slodki kawalek ciasta okazjonalnie
      niekoniecznie odbijal sie czkawka(zwykle nie acz tez pewnie zalezy od
      okolicznosci0 to juz kazde swieta regularnie owocowaly przeziebieniem. Dopiero
      gdy gdzies przeczytalam o tym, klapki mi sie z lekka otworzyly.:/

      Zastapilam bialy cukier gdzie sie dalo w wypiekach i musze przyznac, ze widze
      roznice. A w czasie choroby w szczegolnosci (cukier rafinowany (podobnie jak
      pare innych rzeczy) powoduje zaleganie sluzu, produkcje jakis klasow i prowadzi
      do powiklan.
      Ostatnio tak sie zalatwilismy bezami. :/
      Bo jakos nie widzialo mi sie by je zrobic z fruktoza ( zostaly mi bialka ).
      Jesli jeszcze po spozyciu pojdzie sie w miejsce publiczne (odpornosc w
      nastepnych paru godzinach spada o ok 50% zdaje sie)...
      Wystarczylo, ze jedno zaczelo smarkac i rozdawac zarazki reszcie ;)
      Never again! :)

      Nie mowie zeby zupelnie ze slodkiego zrezygnowac ale wlasnie z nierafinowanego
      cukru ktory da sie na rozne sposoby zastapic. Wychodzi drozej, ale mysle, ze
      warto.

      Jesli chodzi o wypieki to jeszcze tluszcz (zwlaszcza uwodorowany), biala maka,
      mleczne dodatki co w polaczeniu z bialym cukrem, jeszcze bardziej sprzyja
      lapaniu chorobsk ( zwlaszcza w sezonie zarazkowym i zwlaszcza gdy dzieci maja
      kontakt z duza grupa osob-szkola, supermarket)
      Tym bardziej, ze Twoje dzieci dodatkowo nie sa oswojone z tutejsza flora
      bakteryjna i pewnie lapia podwojnie.

      A, gdy juz sa chore, to rezygnacja z powyzszych produktow tym bardziej wskazana
      bo wszystkie jak jeden maz przyczyniaja sie do powiklan. :/

      Nie wiem, moze te moje wywody do nikad nie prowadza.
      Przepraszam, ze pozwolilam sobie.


      Co do hartowania nie od urodzenia... ja jestem wlasnei takim przypadkiem.
      Cieplolubna, z cieplego a nawet goracego wychowu :)
      Zawsze przy kaloryferach.
      Chorowalam rzeczywiscie sporo (nie jakos strasznie ale sporo)
      Po przyjezdzie do UK nie moglam sie przyzwyczaic do `zimnej` sypialni.
      Dopadlo mnie cos co meczylo ze 2 miesiace i w najgorszych fazach goraczke z
      majakami 8-0
      Ciagle zapalenia krtani.
      Dopiero gdy urodzila sie Gloria i lekarkaz tesciowa uknuly spisek zakupujac mi
      termometr do sypialni (lekarka przyszla do malej i zauwazyla, ze jest
      goraco ;) ) to zaczelam sie stosowac, przykrecac grzejniki, M wreszcie mogl
      spac normalnie ;)...i... stopniowo chorowalam coraz niej.
      Przeziebienie raz do roku i to lekkie. Przywyklam tez do nizszych temperatur i
      zle sie czuje, za goraco mi jesli jest powyzej 18 w domu.
      Nawet moja tubylcza tesciowa jest bardziej cieplolubna.:)
      Naprawde jest duzo lepiej, czyli nawet w moim wieku mozna sie przestawic. :)
      Moje dzieci w sumie od urodzenia (pomijajac pare pierwszych dni zycia
      pierworodnej 8-O )


      • mamumilu Re: Są na tym forum mamy dzieci nie - zahartowany 24.02.07, 13:17
        Tu się kłania temat grzybicy jelit i dróg oddechowych - koniecznie do
        zgłębienia dla wszystkich matek - przy takiej właśnie diecie jak opisała
        mama5plus plus antybiotyki.
      • dorotus76 Re: Są na tym forum mamy dzieci nie - zahartowany 24.02.07, 15:35
        mama5plus napisała:

        > Dorotus, wlasciwie nie wiem czy powinnam
        > wyjawiac co mi sie uroilo ale a nuz,
        > widelec, na trop Cie to naprowadzi.
        >
        > Zapytam wprost: czy Twoje dzieci jedza te wszystkie smakowitosci ktore
        > wypiekasz? :D

        Nie, tylko bułeczki :)
        A z ciast lubia murzynka :)
        Ciasta moga stać w zasięgu ręki i ich nie ruszają.
        Ale fakt, lubia wrzucic na zab coś słodkiego, batoniki, itp.
        Nie jestem w stanie odmówić, zwłaszcza gdy cały dzień nic nie jedza przy
        gorączce, wiec nieraz zaplącze im sie w raczkach jakis Kitekat :)
        Wiem, słodycze sa zgubne przy antybiotykach dlatego Wiki dostaje regularnie
        Lakcid, z drugiej strony pochłania nawet w czasie choroby tony mandarynek, więc
        mam nadzieję, że sie troche zakwasi...
        Dziekuje Mamo5 plus, pomyslę o fruktozie, choć przyznam szczerze, że wydawało
        mi się, że jest bardziej niezdrowa od cukru, nie wiem czemu.
        • mama5plus Re: Są na tym forum mamy dzieci nie - zahartowany 24.02.07, 16:34
          Tez nie wiem dlaczego Ci sie tak wydawalo. :)
          Moze Ci sie merdelo ze slodzikami np (sztucznymi sybstutytami cukru)?

          Fruktoza to cukier prosty, naturalny. Jest bardziej slodka wiec i mniej sie
          uzywa.

          Od rafinowanego cukru to naprawde malo co moze byc bardziej niezdrowe.:0)
          Trutka na szczury pewnie na pozycji nieco nizej. ;)
          Zero wartosci odzywczych, puste kalorie i dodatkowo zzera pare dobrych rzeczy
          z organizmu w procesie trawienia (bo cukier zlozony i ciezko sobie znim
          poradzic).

          Fruktoza oczywiscie, jak kazdy cukier, przyczyni sie do rozrostu grzybow w
          organizmie wiec po antybiotyku czy sklonnosciach tez warto ograniczac.

          Z placzacych sie batonikow batonikow to bym byla wredna i zrezygnowala. ;)
          Nie tylko przy goraczce acz zwlaszcza.
          Pomijajac cukier i inne badziewie przy ktorego trawieniu i tak juz zmeczony
          goraczka organizm dodatkowo sie musi nameczyc zuzywajac nie tylko energie, jest
          jeszcze czekolada zawierajaca zelazo (acz pewnie tej czekolady to w nim co kot
          naplakal) a zelazo przyczynia sie do rozmnazania komorek- w tym wirusa czy
          bakterii ktora akurat jest w ataku - czyli na dobra sprawe zywi sie bakcyla.
          Zelazo w kazdym razie przy goraczce niewskazane (rowniez w czerwonym miesie,
          watrobce itd)
          Juz bym zostala przy tych mandarynkach skoro pochlania. ;)
          U nas jest to samo. Ida wtedy owoce i w zasadzie tyle.
          Gdyby nie szly to bym wolala przeglodzic niz dac batonika ktory wiecejs zkody
          zrobi niz pozytku z nniego ( o ile w ogole)
          Wychodzac z zalozenie, ze organizm wie co robi i brak apetytu jest efektem
          ubocznym czynnej walki z zaraza wiec nie nalezy mu przeszkadzac wrzucajac na
          ruszt dodatkowa robote. :)
          No ale to ja- wredna matka>;-) ;)

          Z tym zakwaszaniem i zasadowoscia to nie pamietam jak jest akurat.
          Kiedys mialam taka liste produktow dajacych odczyn kwasny i zasadowy.
          Niekoniecznie kwasny smak rownal sie kwasny odczyn w rezultacie - chyba nawet
          odwrotnie.

          W/g tej listy np cytrusy daja odczyn zasadowy:
          www.essense-of-life.com/info/foodchart.htm
          Dobry jesli chodzi o unikanie infekcji, nowotworow itp ale gdy jest przerost
          grzybow to juz sprzyjajacy mu jeszcze bardziej.

          Z kolei jesli sa pryskane to pestycydy w nich daja odczyn kwasny :/ (ale nie
          wiem co w ogolnym rozrachunku wtedy wychodzi ;) )


          Owoce maja sporo cukru (fruktozy wlasnie) wiec przy silnych atakach grzybicy
          paradoksalnie wskazane jest ograniczanie - bo grzyb sobie na cukrze rosnie).
          Jednak przy chorobie bym dawala ze wzgl na wit C i inna dobroc ;)

          Kurcze, ale zamotalam :-]
          • dorotus76 Re: Są na tym forum mamy dzieci nie - zahartowany 24.02.07, 16:44
            Nie, Mamo5plus, nie zamotałaś :)
            Wsio panimaju :D
            A swoja drogą...naprawde jestem pod wrażeniem...Twój zasób wiedzy jest
            piorunujący:), aż żal, że opuściliście Walie...
            • mama5plus Re: Są na tym forum mamy dzieci nie - zahartowany 24.02.07, 18:02
              E Dorotus, ja nie lekarz. :)
              W ogole to przeczytalam dopiero watek
              i mam takie rozne refleksje...
              Niech mnie moze Gipsy czy inne rodzicielki poprawia.
              Po piewsze mysle, ze warto smialo i szczerze ze swoim GP rozmawiac.
              Mowic mu o swoich obawach ( tez np co do ilosci antybiotykow
              czy koniecznosci brania antybiotyku czy innego leku). MSZ, nie jest to
              podwazaniem kompetencji lekarza a wyrazem checi do wspolpracy i zainteresowania
              leczeniem dziecka.
              Lekarz moze myslec, ze ten rodzic pewnie juz nie wroci dzieckiem, wiec moze
              lepiej rutynowo dac mu antybiotyk (nawet na wszelki wypadek) niz trzymac reke
              na pulsie ( zaproponowac przyjscie jeszcze raz do przychodni-jedno to dodatkowa
              wizyta jesli przychodnia przepelniona, drugie to fatygowanie rodzica z
              dzieckiem poraz drugi-praca, czas, dojazd, czekanie, zarazki w poczekalni itd).
              Wiec, nie wiem, moze mysli, ze lepiej ten antybiotyk na zasadzie `raz a
              dobrze`.
              Drugie ( i zw. z powyzszym) to odpowiedzialnosc
              O ile wcale czy rzadko zdarzaja sie procesy o nadgorliwosc w leczeniu (chyba
              ze komus cos nadprogramowo wytna) to, jesli chodzi o zaniedbanie, zrobienie
              `za malo` to jednak norma.
              Gdyby temu dziecku z ucha przeszlo w, tfu tfu!, zapalenie opon mozgowych bo
              lekarz nie przepisal rutynowo antybiotyku a rodzic uznal, ze lekarz nie
              przepisal, znaczy, ze skonczone, done and dusted i zignorowal ew dodatkowe
              objawy to kto za to zostanie pociagniety do odpowiedzialnosci czy oskarzony o
              zaniedbanie?
              Raczej nie rodzic.

              I ostatnia refleksja, ze lekarz, jak kazdy czlowiek, tez moze sie pomylic.
              Tylko, ze, jesli sie pomyli np. w strone nadgorliwosci to moje dziecko na tym
              ucierpi (np niepotrzebny antybiotyk i ew. konsekwencje).b Troche ale jednak.
              Ziarnko do ziarnka.
              Dlatego moim zadaniem, jako tej strony wspolpracujacej jest trzymac i tu reke
              na pulsie.
              Chyba zbyt bardzo wzielam sobie do serca wyjatki z ulotek traktujace o tym jak
              to matka zna swe dziecko najlepiej i wie co dla niego norma jest a co
              nietypowe, jak choruje, reakcje itd itd.
              Oczywiscie nie jestem lekarzem i nie przychodzi mi do glowy by tegoz zastepowac
              zdajac sie wylacznie na swoje widzimisie.
              Chodzi raczej o te wspolprace, czynny udzial a nie robienie czegos za plecami
              GP, na wlasna reke.
              Nasz lekarz (czy weterynarz:) bo dokladnie to samo podejscie mam w przypadku
              zwierzyny wlasnej) doskonale wie czy i kiedy mam obiekcje co do podania
              antybiotyku czy sposobu leczenia, zreszta pytam o szczegoly nawet jesli
              obiekcji nie mam.
              Jesli widzi, ze `wolalabym nie`, tlumaczy dlaczego `jednak lepiej tak` albo
              proponuje cos innego znajac juz moje zdanie (czyli np dodatkowa wizyte i/czy
              `poczekamy zobaczymy ale prosze dzwonic, przyjsc gdyby cos sie na gorsze
              zmienilo`.
              Wydaje mi sie, ze ogolnie ci lekarze sa chetni do wspolpracy. Gdyby nie byli,
              pewnie bym zaczela chodzic do innego w tej samej przychodni jesli jest wybor.
              Nie krzycza ;), nie obrazaja sie ;), ze im sie `nie ufa`, nie biora po prostu
              do siebie tej mojej wnikliwosci. I naprawde nie trzeba do tego godzinnej
              wizyty. Nawet jesli o czyms zapomne, zdarzalo mi sie zadzwonic do przychodni i
              dopytac poza wizyta.
              Reasumujac: prawda, nie mam bezgranicznego zaufania do naszego lekarza, ale
              mam zaufanie do naszej wspolpracy:) i mysle ze to jest wlasnie klucz do
              wlasciwej diagnozy, a,jeszcze bardziej, do leczenia. Jego wiedza i
              doswiadczenie jako lekarza plus stetoskop:) i moja wiedza(i intuicja?) na temat
              wlasnego dziecka.
              Wszak GP, jak sama nazwa wskazuje ;-), jest lekarzem rodzinnym i powinna ta
              wspolpraca na gruncie rodzinnym miec miejsce.
          • mamumilu Re: Są na tym forum mamy dzieci nie - zahartowany 24.02.07, 20:02
            Najlepsze są jabłka, których grzyby za bardzo nie lubia - szczególnie tych
            niezbyt słodkich. Do tego sok jabłkowy naturalny, bez cukru - z całej reszty
            lepiej zrezygnować - w przypadku grzybicy.
            no i stosuj cukier brązowy - do wypiekow idealny - ten najciemniejszy do
            ciasteczek jest rewelacyjny a jaśniejsze ewentualnie do dosładzania.
            Cytrusy sa zasadowe - domowym sposobem na zgagę jest sok cytrynowy z wodą.
    • gosiash Czekolada jest be?! 24.02.07, 17:22
      Wiedzialam, ze slodycze w biodra 'ida', ale zeby az tak strasznie beee? No to
      jestem zalamana, bo ja wlasnie sie czekolada karmie na okraglo - zwlaszcza jak
      sie zle czuje.
      sorry ja z czekolady nie zrezygnuje, ale z dziecmi bede teraz uwazac. Strasznie
      smutne te wiesci :((((((((((, ale generalnie wielkie dzieki za info Mamo5plus

      a co do genow i przegrzewania, to moja starsza byla przegrzewana i zdrowa a moj
      mlodszy mniej przegrzewany, a juz zdazyl zalapac katar, wiec chyba jednak 100 %
      reguly nie ma
      • dorotus76 Re: Czekolada jest be?! 24.02.07, 18:14
        A, i jeszcze jedno :)
        Te wszystkie sprawy o których piszecie: dieta, ubieranie sie, itp. maja
        działanie długoterminowe...
        Czy moge cos podac mojemu dziecku po skończonej antybiotykoterapii?
        By mi znów nie daj boże nie wskoczyło w kolejna infekcję.
        Choc wiem, tu reguły nie ma...
        Cos odbudowującego odporność?
        Sa takie sklepy z lekarstwami ziołowymi i zdrowa żywnością w UK, to może cos
        tam znajdę?
        • mama5plus Re: Czekolada jest be?! 24.02.07, 18:30
          Dorotus, nic super skutecznego nie znam.
          Pewnie jogurty naturalne, lakcit na odbudowe flory..
          Dodatki w postaci czosnku (tez przeciwgrzybiczny), cebuli,
          tez cayenna i innych rozgrzewajacych.
          Moze miod, propolis czy echinacea?
          Dla dzieci Echinacea & Goldenseal np (Holland& Barrett zdaje sie)
          Ja b sporadycznie daje tran, wit. C tylko w naturalnej
          postaci ale po chorobie pewnie mozna jakis Cebion(?)

          W razie chorob kupilam czysta wit C w proszku ( wiele gotowych, szczegolnie
          tych do gryzienia, zawiera slodziki)

          Jesienia zrobilam syrop z owocow czarnego bzu `w razie chorob`
          i zapobiegawczo. `Podobno` tez dobre na odpornosc.
          W sklepach zielarskich jest chyba sambucol ( tez z czarnego bzu)
          Cos w tym rodzaju:
          www.sambucol.com/Sambucol.asp


          I chyba bym odczekala troche z wiekszymi zgromadzeniami,
          do czasu gdy dziecko mi sie wzmocni.

          I dieta tez w miedzyczasie.
          Mniej nabialu, bialej maki na korzysc pelnego przemialu, ogolnie lekko
          alkaizujaca bo w takiej wlasnie bakterie mniej grasuja czyli mniejsze ryzyko,
          ze cos sie rozwinie.
          • asiek1975 Re: Czekolada jest be?! 24.02.07, 19:28
            bardzo zdrowa na zoladek jest takze kasza jaglana i dziala jak naturalny
            antybiotyk, polecam :)
        • mamumilu Re: Czekolada jest be?! 24.02.07, 20:48
          Po skończonej antybiotykoterapii ja bym Ci radziła dawać jej przez 10 dni na
          czczo szklanke wody z rozpuszczoną 1/4 łyżeczki sodki - ile da rady wypic tyle
          bedzie dobrze - oczywiscie nie łyczka. To na zdziesiątkowanie flory bakteryjnej,
          która sobie narosła dzięki antybiotykom.
          • dorotus76 Re: Czekolada jest be?! 24.02.07, 21:47
            Mamumilu, ta soda ma zdziesiątkowac tą "złą florę", a nie zniszczy dobrej?
            Stosowałas u swoich dzieci?
            • mamumilu Re: Czekolada jest be?! 24.02.07, 23:04
              Nie zniszczy dobrej, ponieważ sodka sama w sobie nie jest szkodliwa - oczywiście
              stosowana z umiarem i tylko w krótkim okresie czasu (obciaża nerki). Ja stosuje
              ją co jakis czas u całej rodziny, zeby zachowac równowagę kwasowo-zasadową w
              organiźmie. Staram się nie dopuszczać do zakwaszenia organizmu i kontrolowac
              dietę, ale wiadomo, że trzeba albo mieć mocny charakter i ciągle utrzymywac
              dietę albo nie mieć dzieci.
              Do zakwaszania organizmu przyczyniają sie produkty, które nie smakuja kwaśno,
              poniewaz one w trakcie przemiany materii, rozkładaja się kwaśno - stąd ,mozna
              trafić na okreslenie zakwaszenia organizmu u ludzi, którzy spożywają np. dużo
              mięsa czy nabiału o słodyczach nie wspominając. Równowaga zostaje równiez
              zachwiana w trakcie przyjmowania leków, róznych chorób - w tym zakaźnych z
              wysoka gorączką. Przy zakwaszonym organiźmie grzyby rozwijaja sie doskonale,
              ponieważ odpowiada im właśnie środowisko kwaśne. Po antybiotykach i cięzkiej
              chorobie organizm jest zakwaszony i osłabiony i nie jest w stanie walczyc z
              namnażającymi sie patologicznymi formamai grzybów i bakterii, które w warunkach
              zdrowego organizmu zasiedlaja jelita w formach wspomagających proces trawienia.
          • justyna_be Re: Czekolada jest be?! 24.02.07, 22:08
            To na zdziesiątkowanie flory bakteryjnej
            > ,
            > która sobie narosła dzięki antybiotykom.

            Mamumilu oswiec mnie, prosze, jakaz to flora bakteryjna narasta dzieki
            antybiotykom???? (szczegolnie czterem, o szerokim spektrum dzialania!)
            J.
            • mamumilu Re: Czekolada jest be?! 24.02.07, 22:30
              Był to pewien skrót myślowy, poniewaz wczesniej było na temat grzybicy. Proszę
              bardzo przykładowy link do przeczytania ku oświeceniu
              www.e-grzybica.pl/pasozyty_i_toksyny/toksyny_wokol_nas/antybiotyki.htm
              • justyna_be Re: Czekolada jest be?! 24.02.07, 23:10
                Wlasnie o to mi chodzilo, ze po wielu antybiotykach narastaja raczej grzyby...
                Dlatego ja bym zalecila probiotyki, aby odbudowac prawidlowa flore bakteryjna,
                niz katowanie dziecka soda.
                • mamumilu Re: Czekolada jest be?! 25.02.07, 00:04
                  hm - o probiotykach to chyba wszyscy wiedzą prawda? i dorotus tez daje
                  lacidofil. A 1/4 łyżeczki sodki na szklankę - woda robi sie poprostu słonawa -
                  jak dasz łyzeczkę dal dorosłych to już czuć ale da się wypić.
                  • justyna_be Re: Czekolada jest be?! 25.02.07, 00:21
                    Przyznaje, ze uczylam sie tylko medycyny zachodniej, a nie alternatywnej, wiec
                    byc moze soda ma zbawienny wplyw po kuracji antybiotykowej, ale ja nie spotkalam
                    sie z zadnymi badaniami na ten temat (co nie znaczy, ze ich nie ma - po prostu
                    sie nie spotkalam), podobnie nie wierze w homeopatie, ale w probiotyki wierze i
                    widzialam badania, wiec moim dzieciom daje wlasnie probiotyki (i to na okraglo),
                    ale nie dalabym sody.
                    • mamumilu Re: Czekolada jest be?! 25.02.07, 00:39
                      No widzisz - tu jest róznica - ja leczę homeopatycznie i alternatywnie i nie
                      musze wierzyć ani czytać badań bo poprostu widzę efekty. I wcale Cię nie namwiam
                      na stosowanie sodki, bo kazdy stosuje to, co uważa za odpowiednie. :)
            • asiek1975 Re: Czekolada jest be?! 24.02.07, 23:52
              chcialabym tylko dodac, ze kasza jaglana tez odkwasza organizm i jest polecana
              jako srodek leczniczy. to tylko tak jakby ktos chcial cos innego zamiast tej
              sody, ktora smakowo jest nie bardzo :0)
          • brombag Re: Czekolada jest be?! 25.02.07, 16:28
            A ta soda, to przepraszam jak na te "flore bakteryjna" dziala? Na nadkwasnosc
            sie zgodze, nawet krotkotrwale na zapalenie pecherza ujdzie, ale po
            antybiotykoterapii? Soda b.silnie alkalizuje mocz i naraza na zwiekszone ryzyko
            odkladania sie soli wapnia w nerkach, co moze doprowadzic do trwalej ich
            niewydolnosci.
            Nie dyskutuje sie z tym, co kto podaje SWOIM dzieciom, ale z dawaniem takich
            rad innym radzilabym wiecej ostroznosci.
      • mama5plus Re: Czekolada jest be?! 24.02.07, 18:15
        gosiash, dobre wiesci ;)
        czekolada(prawdziwa a nie wyrob czekoladopodomny:))
        to akurat bee nie jest(chyba, ze o te biodra chodzi ;), choc np nawet na
        diecie Montiego dopuszczalna jesli ma ponad 70% kakao. :)- niskie GI ma )
        W dawnych czasach sprzedawano w aptece, stosowana jako lek na melancholie u
        mlodych dziewczat.:o)-serio, serio:). W polaczeniu z wanilia np.
        Poza tym magnez, zelazo, wit B...tylko przy goraczce niewskazana bo mozna
        sobie krzywdy narobic, ale gdy sie zle czujesz w sensie wszelkim innym,
        zwlaszcza melancholicznym ;) to jak najbardziej, jak najbardziej. ;)
        Uwielbiam Green&Black`s gorzka, ew. Maya Gold ich.
        • gosiash Re: Czekolada jest be?! 25.02.07, 12:09
          Tylko ze ja kurcze to lubie taka pelnomleczna, czyli malo wartosciwa. Gorzka
          jem jak juz nic innego czekoladowego niemoge znalezc w calym domu ;)
          A co do tej melancholii, to u starszych dziewczat tez mozna ja raczej czekolada
          leczyc. Bo mnie sie zawsze humor po czekoladzie poprawia chociaz do mlodych
          dziewczat juz sie nie zaliczam ;)
          • mama5plus Re: Czekolada jest be?! 26.02.07, 17:25
            Gosiash, ja mysle, ze to kwestia przestawienia sie i przyzwyczajenia.
            Jako dziecko gorzkiej czekolady nie tknelam nawet kijem. Choc w sumie za
            slodyczami nie przepadalam to zdecydowanie preferowalam mleczna, najlepiej z
            orzechami (choc tyle dobrego ;)- szczegolnie pamietam taki niemiecki wyrob
            czekoladopodobny mocno naszpikowany orzechami laskowymi- te orzechy byly
            boskie!!! )
            Moje dzieci dla odmiany nie tkna mlecznej. Jest dla nich zdecydowanie za
            slodka i blee ogolnie (poza tym, ze teraz maja swiadomosc co zdrowe a co nie
            ale nawet wczesniej, bez tej swiadomosci).
            Gorzka jest dla nich smaczna.
            Dla mnie tez teraz. Mlecznej juz nie moge jesc bo ja czuje z tylu podniebienia
            (okropnie piecze po zjedzeniu - to samo reszta rodziny zeznaje ;) )
            Inna sprawa, ze gorzkiej nie zjem tyle ile bym mogla zjesc mlecznej ;).
            Zwykle mala tabliczke i mam dosc.
            Jednak nie ze wzgledu na walory smakowe a najpewniej niskie GI jest tego
            przyczyna.
            Im wyzsze GI(a wzrasta wraz ze wzrostem zawartosci cukru i mleka a spadkiem
            masy kakaowej) tym mniej uzaleznia i lepiej zaspokaja glod.
            Po zjedzeniu czegos o wysokim GI (w tym wlasnie cukru) poziom insuliny w
            organizmie rosnie i czlowiek znowu jest glodny za chwile.
            Choc nie mowie pewnie nic nowego, teraz na wiekszosci produktow chyba jest GI
            oznaczone (przynajmniej na tych ktore maja niskie bo wysokim sie nie chwala ;) )

            A na melancholie (czy jak by to zwal) niezawodnie pomaga,
            nawet w moim wieku. :)

            Magnez w naturalnej postaci jednak swoje robi. :)
    • fanny Re: Są na tym forum mamy dzieci nie - zahartowany 24.02.07, 23:06
      Tak sobie czytam ten watek i dorzuce imbir do koszyka uodparniajacego. Np w
      herbacie.

      f.
    • myszka785 q'rcze! 24.02.07, 23:46
      skąd Wy to wszystko wiecie?...
      dobra! a teraz pytanko! jak uodpornić mojego młodego co to ma 6 i pół miesiąca,
      zaczęliśmy mu niedawno rozszerzać dietkę, do picia innych napojów niż mleko z
      piersi za bardzo się nie garnie...
      od powrotu z Polski w styczniu sporo choruje i to nie przeziębienia zwykłe, bo
      z takimi do lekarza nie latamy...
      zresztą pisałam o tym na górze i nie będę się powtarzać...
      zwolennikiem faszerowania dragami nie jestem i antybiotykami tak samo... no ale
      ostatnio się nam posypało i podawaliśmy... co się stało to się nie odstanie...
      jak zaradzić temu na przyszłość!?
      proszę o sugestie!
    • kingaolsz Re: Są na tym forum mamy dzieci nie - zahartowany 25.02.07, 15:59
      Bogusiu, a w temacie cukru Cie jeszcze zapytam.
      Fruktoze stosuje juz do jakiegos czasu w zastepstwie bialego cukru, ale
      ostatnio polecono mi Xylitol jako bardzje naturalny dla czlowieka i zdrowszy
      od fruktozy. Wiesz cos o nim? ( na necie jest tez zachwalany - ale sprzedawcy
      zawsze beda chwalic).

      Kinga
      • mama5plus Re: Są na tym forum mamy dzieci nie - zahartowany 25.02.07, 17:23
        Kinga, przyznam szczerze, ze pierwszy raz slysze o tym
        wiec nic nie wiem niestety.
        Wlasnie zerknelam do wikipedii i brzmi ciekawie.
        en.wikipedia.org/wiki/Xylitol
        Musze sie rozejrzec za tym i sprobowac.
        Zwlaszcza te rozne wlasciwosci sa interesujace.
        • kingaolsz Re: Są na tym forum mamy dzieci nie - zahartowany 25.02.07, 17:45
          :)))))

          korci mnie, zeby sprobowac :) tylko duuuuzo drozszy od fruktozy jest - 500g za
          £8.45

          Kinga
          • mama5plus Re: Są na tym forum mamy dzieci nie - zahartowany 26.02.07, 17:10
            kingaolsz napisała:

            > :)))))
            >
            > korci mnie, zeby sprobowac :) tylko duuuuzo drozszy od fruktozy jest - 500g
            za
            > £8.45

            Fiu, fiu. Troche drogi ten eksperyment bedzie. ;)
            Choc tyle dobrego, ze 500g opakowanie, ale i tak pon. 4razy drozej niz
            fruktoza. Musze troche wiecej poczytac zanim przetestuje. :)
      • myszka785 Re: Są na tym forum mamy dzieci nie - zahartowany 26.02.07, 10:17
        no dla młodego cukru nie podaję - on dopiero zaczyna jeść pierwsze nowości...
        ja też cukru prawie nie używam, jak kupujemy to dla gości, my jeżeli
        dosładzamy - to miodem...
        czasem zdarzy mi się coś upiec, ale nie za często - z dwójką dzieci i tak mam
        dużo zajęć, a poza tym ciągle mam kilogramy do zrzucenia po ciąży :)
        • ewelina-s-82 Re: cukier obniża odporność???? 27.02.07, 09:33
          ciekawych rzeczy tu sie mozna dowiedziec:))))prawie tak madrych jak na CIPach:))
          bez obrazy...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka