18_lipcowa1
30.04.09, 13:45
Moja znajoma starala sie o JA. Z takie powodu ze firma w ktorej
pracuje ukrocila godziny z powodu braku pracy i znajoma pracowala
tygodniowo 10-15 godzin. Stawka za godzine 7.90.
Zlozyla podanie miesiac temu i czekala na decyzje. Przez ten czas
jezdzila sie podpisywac, oraz sumiennie szukala pracy. Ma listy,
maile, odpowiedzi od pracodawcow.
Odmowiono jej wyplaty JA gdyz ma za wysoka stawke za godzine i wg
nich- wystarczy jej to na zycie.
No i teraz sie zastanawia po co jej ten caly cyrk z podpisywaniem
sie itp, strata czasu i kasy- bo musi specjalnie jezdzic do JC do
innego miasta co drugi piatek.
Jesli odmowiono jej wyplaty tej zasilku to po co ma jezdzic w takim
razie i sie podpisywac? Jakie ma plusy z bycia poszukujaca pracy bez
zasilku? Bo ubezpieczenie i podatek placi jej pracodawca?
Moze powinna zrezygnowac w takim razie z bycia jobseeker?