Forum Sport Narty
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Odczarowac Carving II

    16.12.02, 17:50
    Witam,

    Po przeczytaniu wspanialego postu Slawka z watku
    Szal nowrgo sprzetu [246] z dnia 16 grudnia 2002
    nie moglem sie oprzec pokusie otwozenia nowgo watku
    pod powyzaszym tytulem. Glownie chodzi o to zeby skupic
    istotne wypowiedzi w jednym miejscu i pod jednym
    tytulem. Pozowoli to na unikniecie rozproszenia
    wypowiedzi opini i kometarzy w sprawie wspolczesngo
    narciarstwa.

    Bardzo mi sie podoba w/w wypowiedz Slawka mysle ze jest
    ona istotna w podejsciu do carvingu. Szczegolne
    sobie cenie jej fachowsci i uczciwosc.
    Generalnie zgadzam sie z tym co pisze Slawek.
    Carving technika, ktora ulatwia wspolczesny sprzet
    pozwala znacznie szybciej poczatkujacym narciarzom
    posiasc sztuke jazdy ronoleglej.

    O swoich spostrzezeniach napisze juz niedlugo a tym
    czasem zapraszam wszytkich do podzielenia sie swoimi
    doswiadczeniami i opiniami na temat techniki, sprzetu
    ( npjak ostrzyc narty carvingowe i dlaczego,
    jakie buty do jazdy carvingiem i codalej )

    Pozdrowienia KM.
    Obserwuj wątek
      • krzysztof.kuzaniak Re: Odczarowac Carving II 17.12.02, 14:58
        hey Panie/Pani makaz:) jesli jako laik nie zorientowany we wspolczesnym
        sprzecie, znajacy sie jedynie na nartach "polkarwingowych" moge cos napisac to
        bedzie mi milo:

        ostrzenie nart taliowanych powiino roznic sie w zasadzie eliminacja tepienia
        krawedzii w czubie oraz przy pietkach nart. stare "sosenki"tepilo sie po to by
        umozliwialy lepszy zeslizg technika klasyczna. nowe deseczki powinny byc ostre
        jak brzytwy na calej dlugosci. wtedy zapewnia nam - to tez zalezy od
        konkretnego modelu narty - nawet fenomenalne trzymanie na lodzie.

        mysle takze ze nowa techika narciarska ma duzo wspolnego z lyzwami. slyszalem
        od lyzwiazy ktorzy wsiedli na karwingi ze czuja sie bardzo podobnie a i ja
        ktory zawsze lyzew unikalem jak ognia, gdy w zeszlym roku 1szy raz w zyciu
        stanalem na lodowisku szybko zaadaptowalem sie dzieki temu podobienstwu.

        sugeruje (czego nie podaja w filmach autorzy ntnu ze sportxxi) by oswajac sie
        z karwingiem probujac jezdzci lyzwa. czyli odpychac sie mocno z krawedzi,
        probowac podjezdzac pod gore w ten sposob...
        a potem juz prosta droga do jezdzenia w taki sposob jaki tylko chcemy:)))
        - z obciazeniem gornej narty (dostokowej)
        - z obciazeniem dolnej narty (odstokowej)
        - z obciazeniem obydwu nart
        - tylko na narcie dostokowej
        -..
        -...
        ...co komu przyjdzie do glowy

        milo mi bylo gdy z weszlym roku jechalem trasa FIS w szczyrku i mijajac grupe
        trenujacych gigant juniorow, uslyszalem : "ludzie! dajcie mi funcarvery!"
      • slawek.banaszak Re: Odczarowac Carving II 23.12.02, 09:43
        Dzięki za miłe słowa to dla nmie bardzo ważna (i jedyna) gratyfikacja za udział
        we wspólnej dyskusji. Przepraszam, że nie odpowiadam "od razu" ale zajmuję się
        wieloma sprawami a rzetelna, poparta argumentami, odpowiedź wymaga często dość
        sporo czasu.
        Twoj pomysł pociągnięcia dalej wątku nr 264, a nie 246 jak omyłkowo napisałeś,
        pt."szał nowego sprzętu" z 16 grudnia też mi się podoba. Poszedłem nawet dalej
        i napisałem krótki artykuł na ten temat. Nie wiem jeszcze kiedy (i czy) ukaże
        się on w Gazecie Wyborczej w dodatku weekendowym, więc zamieszczam go tutaj i
        namawiam wszystkich do dalszych wypowiedzi na temat carvingu.


        „Carving”- nowy sprzęt czy nowa technika jazdy?
        Opracowanie: Sławomir Banaszak, instruktor narciarstwa PZN

        Słowo „carving”, najmodniejsze chyba obecnie określenie w środowisku
        narciarskim, słychać już od kilku lat na stokach Alp, Tatr, Sudetów i wszędzie
        tam gdzie uprawia się białe szaleństwo. Długie i gorące dyskusje zwolenników i
        przeciwników „nowego” prowadzone m.in. na forum dyskusyjnym Gazety Wyborczej,
        przekonały mnie o ciągłej aktualności tego tematu i istniejącym niedoborze
        informacyjnym.
        Czym jest więc „carving”? Wiele nieporozumień wynika z braku jednoznacznego
        zdefiniowania tego pojęcia, ale zacznijmy od początku. Pierwsze eksperymenty z
        nartami mocno taliowanymi, tj. szerszymi o kilka centymetrów w dziobie i piętce
        w stosunku do części środkowej tzw. talii, prowadził już w latach 70-tych
        Reinhard Fischer z Dolnej Austrii. Producenci sprzętu nie byli jednak wówczas
        zainteresowani zmianami konstrukcyjnymi ponieważ „tradycyjne” narty dobrze się
        sprzedawały. Pod koniec lat 80-tych niektórzy zawodnicy zaczęli używać nieco
        bardziej taliowanych nart w slalomie gigancie. Eksperymentował z nimi m.in.
        słynny szwedzki alpejczyk z lat 80-tych Ingemar Stenmark.
        Tak na dobre jednak, wszystko zaczęło się w firmie Kneissl, której
        konstruktorzy w sezonie 1991/92 zaproponowali wprowadzenie na rynek krótkich
        mocno taliowanych nart w większej ilości. Przeznaczenie tych nart i możliwości
        ich zastosowania nie były wówczas dobrze zdefiniowane jednak narciarze
        doświadczalnie odkryli łatwość skręcania i poruszania się na nich. Zaraz po
        Kneisslu, w 1992 r., firma Elan wprowadziła na rynek swoje narty „Parabolic”, a
        ślad za nią kolejni producenci. Na przełomie lat 1994/95 w USA pojawił się
        prawdziwy boom na mocno taliowane narty, który dotarł następnie do Europy.

        Co powoduje taką popularność nart mocniej taliowanych czyli tzw. „carvingów”,
        czy nie jest to kolejny chwyt reklamowy producentów? Tym razem nie. Zmiany w
        geometrii i konstrukcji nart wprowadzone przez konstruktorów nart, wpłynęły w
        bardzo istotny sposób na ich właściwości skrętne i jezdne. Główna zmiana to
        wspomniane już większe ich taliowanie. Efekt tej zmiany jest rewelacyjny,
        wystarczy narty postawić na krawędziach a one same skręcają, a właściwie jadą
        po łuku i to jak - śladem ciętym! Niedoścignione dotychczas marzenie wielu
        ambitnych amatorów - „wycinanie” skrętów na krawędziach nart - stało się
        relatywnie łatwe. Głębokość i kształt taliowania nart, najważniejszy obecnie
        temat badawczy dla konstruktorów nart, decydują o promieniu skrętu, im szersze
        są dzioby i piętki nart w stosunku do talii tym krótszy jest promień skrętu.
        Od szerokości i sztywności dziobów zależy rozpoczęcie skrętu. Kształt i
        sztywność piętki wpływa na sterowanie i wykończenie skrętu.
        Druga najistotniejsza zmiana to wzrost sztywności poprzecznej nart. Dzięki
        nowym materiałom i technologiom produkcji, narty podczas wykonywania skrętu nie
        skręcają się w płaszczyźnie strzałkowej (nie robi się tzw. śmigło) lecz
        narta „wcina się” w śnieg (lód) i w efekcie bardzo dobrze „trzyma” i co jest z
        tym związane nie musi być już tak długa. Do niedawna najlepszych narciarzy
        można było poznać w kolejce po najdłuższych nartach, dzisiaj długość
        zastąpiona jest przez sztywność poprzeczną, nie wszyscy chcą się z tym
        pogodzić, ale to już aspekt psychologiczny.
        Narty nowej konstrukcji pozwalają nie tylko szybciej uczyć się jazdy na nich
        ale również otwierają przed uprawiającymi ten sport od dawna, nowe możliwości
        wykonywania skrętów w sposób zbliżony technicznie do jazdy zawodniczej i
        delektowanie się nowymi doznaniami związanymi z jazdą na krawędziach przy
        ekstremalnym pochyleniu ciała do wewnątrz skrętu. Narciarze nie muszą już
        zazdrościć snowboardzistom, kładącym się niemal całym ciałem na śniegu. Narty
        funcarvingowe pozwalają na podobne wyczyny. Można chyba zaryzykować
        stwierdzenie, że zmiany konstrukcyjne w sprzęcie narciarskim mają charakter
        rewolucyjny. Szczególnie widoczne są one w narciarstwie wyczynowym. Jeszcze
        niedawno, w sezonie narciarskim 98/99 większość slalomistów używała nart o
        promieniu skrętu ponad 30 m (dłuższym niż w nartach do slalomu giganta), aż tu
        nagle w trakcie sezonu 2000/2001 zdecydowana większość zawodników przesiadła
        się na krótkie narty slalomowe o promieniu o blisko połowę krótszym i co
        najważniejsze zaczęli wygrywać. Również w slalomie gigancie trwa jeszcze proces
        poszukiwania optymalnego promienia skrętu narty, od kilku lat co sezon
        producenci proponują narty do tej konkurencji o coraz krótszym promieniu
        skrętu. Pozytywne doświadczenia sportu wyczynowego w wolniejszym tempie lecz
        nieodwołalnie przenoszone są do narciarstwa amatorskiego, dlatego należy
        spodziewać się, że w najbliższych latach wszyscy ci którzy jeszcze tego nie
        zrobili, przesiądą się na krótkie mocniej taliowane deski, a nasze zdjęcia
        sprzed dwóch, trzech lat z przewyższającymi nas o głowę, wąskimi nartami należy
        dobrze schować w albumie bo nie będzie więcej okazji na zrobienie podobnych.
        Powyższe informacje wskazują, że „carving” to nowy sprzęt, a co z techniką
        jazdy?
        Technika jazdy uległa również zmianie, dostosowana została do nowego sprzętu.
        Najistotniejsze jej cechy to:
        - Szersze prowadzenie nart umożliwiające głębsze wychylenie się do wewnątrz
        skrętu (narta wewnętrzna musi być na tyle odsunięta do wewnątrz aby można było
        swobodnie pochylać but zewnętrzny do płaszczyzny śniegu). Pozycja poszerzona
        (narty ustawione na szerokość bioder lub szerzej) stwarza też szersze pole
        podstawy i umożliwia szybszą tzw. „zmianę krawędzi” - impuls skrętny
        polegający na przestawieniu nart z krawędzi wewnętrznych kończonego skrętu na
        krawędzie wewnętrzne rozpoczynanego skrętu;
        - Prowadzenie nart od początku skrętu na krawędziach i brak „skrętnego ruchu
        stóp” w momencie zapoczątkowania skrętu. Związane jest to ze wspomnianym
        impulsem skrętnym „zmianą krawędzi”, który w nowoczesnej technice jazdy
        zastąpił dotychczas stosowane impulsy skrętne (rotacja nóg poprzedzona
        odciążeniem nart, mająca nadal zastosowanie np. w jeździe pozatrasowej);
        - jazda na dwóch nartach, nadal w większym stopniu obciążamy nartę zewnętrzną,
        jednak wyraźnie obciążamy też nartę wewnętrzną, którą prowadzimy nieco
        wysuniętą do przodu, pełni ona ważną rolę sterowania skrętem. Sytuacyjnie narta
        wewnętrzna może być bardziej obciążona. W technice snow(patrz wyjaśnienie na
        końcu) mocniejsze obciążenie narty wewnętrznej jest częstsze a nawet w
        niektórych skrętach zalecane.
        - Ograniczone ruchy środka ciężkości w górę i w dół (brak wyjścia w górę w
        momencie zapoczątkowania skrętu). Dociążanie nart do linii spadku stoku przez
        prostowanie nóg (technika kompensacyjna);
        - Zwiększona amplituda ruchów tułowia w płaszczyźnie czołowej czyli mocniejsze
        pochylanie tułowia do wewnątrz skrętu (w wersji FUN dotykamy rękoma lub nawet
        tułowiem do śniegu).
        - Mniejsza rola kijków narciarskich, można jeździć bez kijków.

        Wymienione powyżej cechy nowej techniki są, moim zdaniem, najważniejsze. Trzeba
        jednak powiedzieć, że zmi
        • fibin Re: Odczarowac Carving II 23.12.02, 10:00
          Uprzejmie proszę o resztę, bo chyba nie wszystko weszło:)
      • slawek.banaszak Re: Odczarowac Carving II 23.12.02, 15:02
        Przesyłam jeszcze raz moje "wypracowanie" nt. sprzętu i techniki carvingowej
        ponieważ poprzednio nie przeszło w całości. Zapraszam do dalszej dyskusji na
        ten temat. Wszystkich zainteresowanych kwestiami doboru nart i ich długości
        zapraszam na stronę www.SKI-ELITA. prv.pl gdzie zamieściłem obszerny, ale chyba
        ciekawy, materiał na ten temat. Chciałemm to zamieścić tutaj ale ze względów
        technicznych się nie dało (tabelki się rozsypywały).

        Ponieważ moje życzenia do Was, które były na końcu, też nie przeszły więc piszę
        je teraz na początku:
        wszystkim Uczestnikom tej dyskusji życzę Wesołych Świąt i śnieżnego Nowego
        Roku, abyśmy mogli zweryfikować swoje rozważania teoretyczne w praktyce !

        Sławek



        „Carving”- nowy sprzęt czy nowa technika jazdy?
        Opracowanie: Sławomir Banaszak, instruktor narciarstwa PZN

        Słowo „carving”, najmodniejsze chyba obecnie określenie w środowisku
        narciarskim, słychać już od kilku lat na stokach Alp, Tatr, Sudetów i wszędzie
        tam gdzie uprawia się białe szaleństwo. Długie i gorące dyskusje zwolenników i
        przeciwników „nowego” prowadzone m.in. na forum dyskusyjnym Gazety Wyborczej,
        przekonały mnie o ciągłej aktualności tego tematu i istniejącym niedoborze
        informacyjnym.
        Czym jest więc „carving”? Wiele nieporozumień wynika z braku jednoznacznego
        zdefiniowania tego pojęcia, ale zacznijmy od początku. Pierwsze eksperymenty z
        nartami mocno taliowanymi, tj. szerszymi o kilka centymetrów w dziobie i piętce
        w stosunku do części środkowej tzw. talii, prowadził już w latach 70-tych
        Reinhard Fischer z Dolnej Austrii. Producenci sprzętu nie byli jednak wówczas
        zainteresowani zmianami konstrukcyjnymi ponieważ „tradycyjne” narty dobrze się
        sprzedawały. Pod koniec lat 80-tych niektórzy zawodnicy zaczęli używać nieco
        bardziej taliowanych nart w slalomie gigancie. Eksperymentował z nimi m.in.
        słynny szwedzki alpejczyk z lat 80-tych Ingemar Stenmark.
        Tak na dobre jednak, wszystko zaczęło się w firmie Kneissl, której
        konstruktorzy w sezonie 1991/92 zaproponowali wprowadzenie na rynek krótkich
        mocno taliowanych nart w większej ilości. Przeznaczenie tych nart i możliwości
        ich zastosowania nie były wówczas dobrze zdefiniowane jednak narciarze
        doświadczalnie odkryli łatwość skręcania i poruszania się na nich. Zaraz po
        Kneisslu, w 1992 r., firma Elan wprowadziła na rynek swoje narty „Parabolic”, a
        ślad za nią kolejni producenci. Na przełomie lat 1994/95 w USA pojawił się
        prawdziwy boom na mocno taliowane narty, który dotarł następnie do Europy.

        Co powoduje taką popularność nart mocniej taliowanych czyli tzw. „carvingów”,
        czy nie jest to kolejny chwyt reklamowy producentów? Tym razem nie. Zmiany w
        geometrii i konstrukcji nart wprowadzone przez konstruktorów nart, wpłynęły w
        bardzo istotny sposób na ich właściwości skrętne i jezdne. Główna zmiana to
        wspomniane już większe ich taliowanie. Efekt tej zmiany jest rewelacyjny,
        wystarczy narty postawić na krawędziach a one same skręcają, a właściwie jadą
        po łuku i to jak - śladem ciętym! Niedoścignione dotychczas marzenie wielu
        ambitnych amatorów - „wycinanie” skrętów na krawędziach nart - stało się
        relatywnie łatwe. Głębokość i kształt taliowania nart, najważniejszy obecnie
        temat badawczy dla konstruktorów nart, decydują o promieniu skrętu, im szersze
        są dzioby i piętki nart w stosunku do talii tym krótszy jest promień skrętu.
        Od szerokości i sztywności dziobów zależy rozpoczęcie skrętu. Kształt i
        sztywność piętki wpływa na sterowanie i wykończenie skrętu.
        Druga najistotniejsza zmiana to wzrost sztywności poprzecznej nart. Dzięki
        nowym materiałom i technologiom produkcji, narty podczas wykonywania skrętu nie
        skręcają się w płaszczyźnie strzałkowej (nie robi się tzw. śmigło) lecz
        narta „wcina się” w śnieg (lód) i w efekcie bardzo dobrze „trzyma” i co jest z
        tym związane nie musi być już tak długa. Do niedawna najlepszych narciarzy
        można było poznać w kolejce po najdłuższych nartach, dzisiaj długość
        zastąpiona jest przez sztywność poprzeczną, nie wszyscy chcą się z tym
        pogodzić, ale to już aspekt psychologiczny.
        Narty nowej konstrukcji pozwalają nie tylko szybciej uczyć się jazdy na nich
        ale również otwierają przed uprawiającymi ten sport od dawna, nowe możliwości
        wykonywania skrętów w sposób zbliżony technicznie do jazdy zawodniczej i
        delektowanie się nowymi doznaniami związanymi z jazdą na krawędziach przy
        ekstremalnym pochyleniu ciała do wewnątrz skrętu. Narciarze nie muszą już
        zazdrościć snowboardzistom, kładącym się niemal całym ciałem na śniegu. Narty
        funcarvingowe pozwalają na podobne wyczyny. Można chyba zaryzykować
        stwierdzenie, że zmiany konstrukcyjne w sprzęcie narciarskim mają charakter
        rewolucyjny. Szczególnie widoczne są one w narciarstwie wyczynowym. Jeszcze
        niedawno, w sezonie narciarskim 98/99 większość slalomistów używała nart o
        promieniu skrętu ponad 30 m (dłuższym niż w nartach do slalomu giganta), aż tu
        nagle w trakcie sezonu 2000/2001 zdecydowana większość zawodników przesiadła
        się na krótkie narty slalomowe o promieniu o blisko połowę krótszym i co
        najważniejsze zaczęli wygrywać. Również w slalomie gigancie trwa jeszcze proces
        poszukiwania optymalnego promienia skrętu narty, od kilku lat co sezon
        producenci proponują narty do tej konkurencji o coraz krótszym promieniu
        skrętu. Pozytywne doświadczenia sportu wyczynowego w wolniejszym tempie lecz
        nieodwołalnie przenoszone są do narciarstwa amatorskiego, dlatego należy
        spodziewać się, że w najbliższych latach wszyscy ci którzy jeszcze tego nie
        zrobili, przesiądą się na krótkie mocniej taliowane deski, a nasze zdjęcia
        sprzed dwóch, trzech lat z przewyższającymi nas o głowę, wąskimi nartami należy
        dobrze schować w albumie bo nie będzie więcej okazji na zrobienie podobnych.
        Powyższe informacje wskazują, że „carving” to nowy sprzęt, a co z techniką
        jazdy?
        Technika jazdy uległa również zmianie, dostosowana została do nowego sprzętu.
        Najistotniejsze jej cechy to:
        - Szersze prowadzenie nart umożliwiające głębsze wychylenie się do wewnątrz
        skrętu (narta wewnętrzna musi być na tyle odsunięta do wewnątrz aby można było
        swobodnie pochylać but zewnętrzny do płaszczyzny śniegu). Pozycja poszerzona
        (narty ustawione na szerokość bioder lub szerzej) stwarza też szersze pole
        podstawy i umożliwia szybszą tzw. „zmianę krawędzi” - impuls skrętny
        polegający na przestawieniu nart z krawędzi wewnętrznych kończonego skrętu na
        krawędzie wewnętrzne rozpoczynanego skrętu;
        - Prowadzenie nart od początku skrętu na krawędziach i brak „skrętnego ruchu
        stóp” w momencie zapoczątkowania skrętu. Związane jest to ze wspomnianym
        impulsem skrętnym „zmianą krawędzi”, który w nowoczesnej technice jazdy
        zastąpił dotychczas stosowane impulsy skrętne (rotacja nóg poprzedzona
        odciążeniem nart, mająca nadal zastosowanie np. w jeździe pozatrasowej);
        - jazda na dwóch nartach, nadal w większym stopniu obciążamy nartę zewnętrzną,
        jednak wyraźnie obciążamy też nartę wewnętrzną, którą prowadzimy nieco
        wysuniętą do przodu, pełni ona ważną rolę sterowania skrętem. Sytuacyjnie narta
        wewnętrzna może być bardziej obciążona. W technice snow(patrz wyjaśnienie na
        końcu) mocniejsze obciążenie narty wewnętrznej jest częstsze a nawet w
        niektórych skrętach zalecane.
        - Ograniczone ruchy środka ciężkości w górę i w dół (brak wyjścia w górę w
        momencie zapoczątkowania skrętu). Dociążanie nart do linii spadku stoku przez
        prostowanie nóg (technika kompensacyjna);
        - Zwiększona amplituda ruchów tułowia w płaszczyźnie czołowej czyli mocniejsze
        pochylanie tułowia do wewnątrz skrętu (w wersji FUN dotykamy rękoma lub nawet
        tułowiem do śniegu).
        - Mniejsza rola kijków narciarskich, można jeździć bez kijków.

        Wymienione powyżej cechy n
      • maryszka Re: pomieszam dalej.. 23.12.02, 17:35
        No dobrze.. To ja jeszcze trochę powałkuję, skoro już tak namieszałam. Wszystko
        o czym tu piszesz odnosi się (takie odnoszę wrażenie) raczej do dobrze
        utrzymanych stoków. Tam jazda szerokimi i ciętymi łukami funkcjonuje pewnie
        lepiej niż na tradycyjnych dechach.
        Ale co jeśli warunki nie są optymalne? Mam na myśli np. wąskie, strome stoki,
        na których optymalny jest (był?) śmig hamujący z mocnym hamowaniem poprzez
        ześlizg, zakrawędziowanie i przeciwskręt? Co jest w przypadku muld, gdzie jazda
        cięta też (chyba) nie na wiele się zdaje a tak ważna (przynajmniej w moim
        wypadku) jest możliwość hamowania poprzez ześlizg i szybka zmiana promienia
        wirażu? Co jest w głębokim albo nierównym śniegu (część przejechana, część
        nietknięta i może z wierzchu zmarznięta?
        I jak zachowują się carvingi na na prawde twardym lodzie, gdzie tak przydatny
        (przynajmniej w moim wypadku) bywa ostre, krótkie (ale za to w miarę
        kontrolowane) zakrawędziowanie w celu wywołania przeciwskrętu lub wyhamowania?
        • slawek.banaszak Re: pomieszam dalej.. 24.12.02, 08:40
          Po pierwsze wkleję końcówkę mojego tekstu o carvingu ponieważ po raz drugi nie
          przeszedł w całości (być może na forum są jakieś ograniczenia objętości
          wypowiedzi o których nie wiem)
          ".....
          Wymienione powyżej cechy nowej techniki są, moim zdaniem, najważniejsze. Trzeba
          jednak powiedzieć, że zmiany te nie są tak radykalne jak zmiany w sprzęcie.
          Narciarz jeżdżący techniką „tradycyjną” może z powodzeniem używać nart
          carvingowych (raczej o dłuższych promieniach), może też stosunkowo łatwo
          opanować nową technikę.
          Cały dotychczasowy mój wywód to w zasadzie opis zalet nowego sprzętu i nowej
          techniki. Aby czytelnik nie nabrał przekonania, że carving pozbawiony jest wad
          wypada mi choć wspomnieć o nich. Największą, moim zdaniem, wadą carvingu,
          szczególnie w wersji ekstremalnej czyli „fun” jest brak odpowiednio szerokich
          lub wręcz wydzielonych tras do uprawiania tej fascynującej odmiany
          narciarstwa. „Wycinanie podkręconych” skrętów aż do skrętu o 360º to wspaniała
          zabawa, lecz niesie ze sobą duże ryzyko kolizji z innymi użytkownikami
          nartostrad. Coraz częściej słyszymy o czołowych zderzeniach funcarvingowców lub
          najechaniu przez jadącego z góry na jadącego w poprzek nartostrady. Nie ulega
          wątpliwości że carving potrzebuje więcej miejsca, którego obecnie brakuje,
          szczególnie w Polsce. W krajach alpejskich pojawiają się już specjalnie
          ogrodzone tzw. „pola carvingowe”, na które wjeżdża się przez bramkę startową.
          Rozwiązanie takie gwarantuje, że w danym momencie obok nas nie pojawi się żaden
          inny narciarz, skręcający akurat w naszą stronę. Jest ich zdecydowanie za mało,
          a nart carvingowych używamy na wszystkich trasach. Apeluję do sympatyków jazdy
          fun o szczególną ostrożność i przezorne spojrzenie przez ramię do góry, podczas
          wykonywania „podkręconych” skrętów, ponieważ wielu narciarzy nie zna lub nie
          stosuje się do obowiązującej wszystkich użytkowników nartostrad zasady FIS
          (mogącej mieć konsekwencje prawne) mówiącej o tym, że narciarz nadjeżdżający z
          tyłu (z góry) musi wybrać taki tor jazdy aby nie spowodować kolizji z
          narciarzami jadącymi przed nim.
          Drugą wadą carvingu jest zwiększone obciążenie stawów kolanowych. Mając na
          względzie zdrowie zawodników Międzynarodowa Federacja Narciarska ograniczyła w
          sporcie wyczynowym minimalne promienie nart w poszczególnych konkurencjach
          alpejskich oraz dopuszczalną wysokość płyty podwyższającej wiązanie, ponieważ
          te dwa czynniki mają wpływ na wielkość sił działających na nasze kolana. W
          narciarstwie amatorskim wybór należy do nas. Pozostawiam specjalistom ocenę jak
          dużym zagrożeniem dla naszych kolan jest carving ale odradzam zdecydowanie
          stosowanie wysokich płyt pod wiązanie narciarzom początkującym. Do nart o
          krótkim promieniu (slalomowe, funcarvingowe) płyta jest niezbędna ale nie
          polecam stosowania podwójnych płyt tzw. „XXL” podwyższających nas o 10 cm.
          Powracając do pytania zawartego w tytule niniejszego artykułu można
          odpowiedzieć, że carving to nowy sprzęt, to także nowa technika jazdy, a przede
          wszystkim wspaniała zabawa na nartach i większy luz.

          Przypis (wyjaśnienie pojęcia techniki fun (snow) W nowoczesnej technice jazdy
          rozróżnia się jej dwa typy: fun (snow -board) charakteryzujący się pochyleniem
          całego ciała do wewnątrz skrętu bez załamania w pasie biodrowym, stosowany w
          jeździe fun oraz typ race stosowany przez zawodników charakteryzujący się
          wyraźnym załamaniem w pasie biodrowym (skierowaniem bioder do stoku),podczas
          gdy górna część ciała jest mniej pochylona do stoku niż nogi."

          Powracam teraz do Twoich pytań. Stosowanie nowej techniki nie eliminuje
          oczywiście stosowania technik dotychczasowych. Słusznie sugerujesz, że na
          stromym wąskim stoku najlepszym rozwiązaniem może być zjazd śmigiem hamujacym,
          z tym że pod pod pojęciem wąskiego stoku mam raczej na myśli stromą drogę
          leśną, przecinkę w lesie lub żleb. Jeśli chodzi o jazdę po muldach (wspaniała
          zabawa)to oczywiście również nie wykonujemy tu pełnych skrętów ciętych lecz
          wykorzystujemy głównie garby, tj. moment w którym narty znajdują się na i
          szczycie, podparte są tylko pod butem i wystarczy wbicie kijka
          powodujące "przyhamowanie" i mamy zmianę kierunku jazdy. Dominuje tutaj
          technika kompensacyjna, tj. musimy uginać nogi najeżdżając a garb
          (skompensować "uderzenie" podłoża)z kolei w muldach czyli dołkach prostujemy
          nogi aby utrzymać kontakt z podłożem. W jeździe po muldach najważniejszy jest
          luz, nasze ciało musi być jak guma, gdy się usztywnimy to kolejny
          garb "wyrzuci" nas w powietrze i wybije z rytmu jazdy i nie wiadomo na czym
          wylądujemy. Moja druga rada to nie uciekać od linii spadku stoku i trzymać
          rytm. Zobacz jak jeżdżą zawodnicy w tej konkurencji, jadą prościutko w dół i
          wykorzystują każdy garb do na swej drodze do skrętu i lekkiego przyhamowania.
          Trochę się zagalopowałem, mieliśmy dyskutować o carvingu. Wracając do tematu,
          moim zdaniem, narty carvingowe nie są ani gorsze ani lepsze od nart
          tradycyjnych w jeździe po muldach. Nie wykorzystuje się tutaj ich właściwości
          skrętnych, atutem jest ich na ogół mniejsza długość. W jeździe po muldach narty
          powinny być krótsze (zawodnicy startujący w tej konkurencji maja narty dość
          krótkie).
          W śniegu głębokim też nie jeździmy śladem ciętym, a więc nie wykorzystujemy
          taliowania nart. W śniegu głębokim powinniśmy zwęzić prowadzenie nart, nie
          należy też gwałtownie obciążać jednej z nart (spowoduje to rozjechanie się nart)
          raczej jedziemy na dwóch nartach, w ciężkim śniegu w zapoczątkowaniu skrętu
          pomaga energiczne wbicie kijka, które powoduje rotację ciała przenoszoną na
          narty.O jeździe po muldach pisałem, że to wspaniała zabawa, jazdę w kopnym
          śniegu uważam natomiast za największą ucztę narciarską!
          Jeśli chodzi o narty carvingowe mają tutaj też zaletę, są szersze mają więc
          lepsze "noszenie", tj. do wyjeżdżania dziobami z głębokiego sniegu.
          W przypadku jazdy po lodzie,przewaga nart mocno taliowanych o dużej sztywności
          poprzecznej jest bezdyskusyjna, jazda śladem ciętym jest tutaj najwłaściwszym
          rozwiązaniem. Kształt nowych nart (szersze dzioby i piętki) powoduje, że
          postawione na krawędzi narty lepiej wgryzają się w lód. W austriackim
          podręczniku dla instruktorów "Carven. Skilaufperfekt" wśród zalet carvingów
          autorzy podaja m.in. taką: "trzymanie" na lodzie tych krótszych nart jest lepsze
          ( gdy zmniejszymy powierzchnię to zwiększy się nacisk. Nacisk= Siła przez
          powierzchnię) krótsze krawędzie wywwieraja większy nacisk"

          Pozdrawiam
          Sławek
          • maryszka Re: pomieszam dalej.. 24.12.02, 09:27
            Hmm.. No dobrze. Wybieram się za dwa tygodnie na narty i wypożyczę sobie te
            carwingi na dzień lub dwa. Rzeczywiście warto przynajmniej spróbować.
            Mam jeszcze dwa pytania nie należące całkiem do tematu.
            Na muldach radzę sobie jako tako dopóty nie rozpędzę się za bardzo. Wtedy jest
            po zabawie. Zaczyna mną rzucć I jestem szczęśliwa, jeśli się nie wyłożę.
            Piszesz, żeby nie odchodzić za bardzo od linii spadku. Ale co robić, gdy
            szybkość za bardzo wzrośnie? Czubek muldy wykorzystuję do wykonania łatwego
            przeciwskrętu (parę razy udało mi się nawet coś na kształt połknięcia :o) ale
            hamuję ześlizgiem za czubkiem a nie na nim. A może to błąd? Jeśli miałabym
            hamować na czubku to musi to też być chyba coś w rodzaju mocnego zejścia i
            ostrego kantowania (tyłami). Ale jak sam piszesz narty dotykją wtedy śniegu
            tylko tuż pod stopami. Dzioby i zwłaszcza tyły nie mają kontaktu ze śniegiem.
            Czym tu wyhamować?
            Bywają też ekstremalnie twarde gatunki lodu, na których żadna krawędź nawet ta
            najostrzejsza nie trzyma. Jakoś sobie radzę na lodzie bo daję się “nieść” w
            takich sytuacjach. Jeśli krawędzie mnie nie trzymają i jadąc w skos stoku (mimo
            nawisu) zaczynam dryfować to się nie przejmuję. Ostre, krótkie zakantowanie
            tyłami nawet mimo słabego trzymania i poślizgu zawsze mi wystarczy, żeby
            wykonać przeciwskręt i wyhamować.
            Często wolę to dryfowanie (jazda na wprost z równoczesnym ześlizgiem w bok) niż
            wgryzanie się na siłę w lód za wszelką cenę. Nieprzyjemne bywają sytuacje, gdy
            na krótkim odcinku takiego lodu najpierw uciekają przody (tyły jeszcze
            trzymają) a w chwilę potem przody łapią kontakt (z miększym np. nawianym
            śniegiem) a tyły gwałtownie sciąga w dół na lodzie.
            W takich sytuacjach (przynajmniej z mojego doświadczenia) lepiej czasami unikać
            ostrego kantowania i sytuacja jest łatwiej do opanowania, jeśli się jedzie na
            bardziej płaskich nartach, po części ześlizgiem w bok. Przynajmniej ja czuję
            się wtedy znacznie bezpieczniej.
            Co robić w takich sytuacjach jadąc na carvingach?
            • slawek.banaszak Re: pomieszam dalej.. 24.12.02, 12:38
              Ad1. Wypożycz sobie mocno taliowane narty z grupy fun lub slalom na średnio
              wysokiej płycie. Sprawdź czy są naostrzone to warunek jazdy na krawędziach.

              Ad2. Na czubku garbu wykonujemy skręt, hanowanie natomiast odbywa sie moment
              wcześniej gdy wjeżdżamy na garb czyli mały przeciwstok uginamy wówczas nogi
              pochłaniając część energii kinetycznej. Niezwykle ważne jest zachowanie rytmu,
              wystarczy że odpuścimy jeden skręt to prędkość wzrośnie i na kolejnym garbie
              nie damy rady już wyhamować.

              Ad.3 Odkąd używam nart nowej generacji, praktycznie nie spotykam tak śliskich
              nartostrad żebym nie mógł po nich jeździć śladem ciętym. Moje narty sa zawsze
              ostre (ostrzę je ręcznie średnio co dwa, trzy dni jazdy)ale głównie jest to
              kwestia techniki jazdy, tj. odpowiednio mocnego pochylenia kolan i bioder w
              przód w skos, w kierunku środka zamierzonego skrętu. Szczególnie ważny (trudny)
              jest moment zapoczątkowania skrętu, kończąc poprzedni skręt,
              musimy "przerzucić" swoje ciało, a szczególnie kolana i biodra, w dół od stoku,
              w kierunku środka zamierzonego skrętu. Konsekwencją takiego ruchu jest zmiana
              krawędzi i wówczas nasze narty (carvingi) zaczynają skręcać.
              Zdarzają się oczywiście sytuacje np. jakieś placki lodu lub np. zamarznięty
              strumyk, na które wjeżdżam nieprzygotowany i moje narty wpadają w ześlizg,
              wówczas rozluźniam napięcie mięśni nóg,pozwalam jechać nartom ześlizgiem do
              końca "lodowego placka" starając się jak najszybciej w ześlizgu powrócić do
              utraconej na moment równowagi.

              Sławek
              • krzysztof.kuzaniak Re: mieszanie dalej 26.12.02, 19:54
                fajny artykul! jest bardzo podobny w tresci i wymowie do tego co lansuje sportXXI w swoim NTNie ale
                przeciez o nowej szkole mozna mowic tylko w superlatywach.
                przyznam szczerze ze z nowych technik najbardziej lubie Reuele (roayale) czyli skrety na narcie
                dostokowej z odstokowa uniesiona ponad snieg. W szkolce NTNu przedstawiaja to jako wstep do
                funcarvingu a wedlug mnie jest to prawie szczyt przyjemnosci i finezji narciarskiej.
                Inna sprawa ze z takich royali dosyc latwo przejsc do bodycarvingu, szczegolnie na stromym stoku.
                Gdy tylko mam kawalek dosyc plaskiego stoku jade niespiesznie krecac wlasnie reuele - nie potrafie
                tego opisac...to jest po prostu jak balet na sniegu! mozna podniesiona narte zawijac za ta noge ktora ma
                kontakt ze sniegiem, podnosic wyzej, nizej, mozna regulowac szybkosc i amplitude
                wychylen....CUDOWNE!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! po prostu cudowne. nie jest to ekstremalny funcarving ale wrazenia
                estetyczne niezapomniane
                Slawek Banaszak - co w temacie reueli powie ekspert???
              • maryszka Re: pomieszam dalej.. 27.12.02, 10:59
                Serdeczne dzięki za wszystkie porady, zwłaszcza te dotyczące jazdy na muldach i
                lodzie.
                Mimo, że jazda na moich wiekowych dechach satysfakcjonuje mnie już wystarczyąco
                i stanowi ciągle dla mnie ciągle nowe wyzwanie, wypożczę sobie carvingi choćby
                na dzień lub dwa.
                Mam jeszcze inne pytanie ale to na innym, nowym wątku. Myślę, że w równej
                mierze może być ciekawe dla wszystkich.
      • makaz Re: Odczarowac Carving II 31.01.03, 06:48
        W ramach odpowiedzi z watku 358
        wracam do tego tematu bo wybor narty o to [ varving ]tez
        sie ociera.

        No wiec tak mam trzy a moze nawet wicej par nart.
        Kupuje czesto bo z racji, racji mamy roane okazje kupowac
        sprzet po znacznie obnizonych cenach.
        Ale to juz inna sprawa.

        Tak czy inaczej moje 3 grosze na ten temat sprowadzaja
        sie do tego co juz nie raz pisalem.
        Nie dajmy sie oszolomic, oczywiscie ze nowa technologia
        wprowadza wiele udogodnien, ulatwia wiele.
        Jest to zmiana ewolucyjna a nie jak marketingowcy
        staraj sie nam wcisnac rewolucyjna.
        Z ta ewolucja to tak jak w zyciu:
        zawsze jest cos za cos.

        Np latwosc skretu za obnizenie stabilnosci
        zwiekszenie wagi no i oczywiscie zwikszenie ceny co
        jest podstawa tego calebo przedsiewziecia
        czyli propagandy carvingu.

        Niby waga nie jest tak istotna no ale czasami ma to
        znaczenie. Zwlaszcza przy np wedrowkach z nartami po
        terenach oddalonych od gwarnych i przepelnionych
        nartostrad no Okolice Ornaku, Chocholowskiej np na Rakon,
        itp ale kto by sie tam drapal i po co(?)

        Co do stabilnosci to stoja w garazu moje stare volkle
        P10 o nich mozna powiedziec ze byly stabilne moglem je
        skierowac prosto w dol i jechalo sie jak po szynach.
        Ale to juz historia.

        Hej Ispa piszesz :
        Masz 3 pary nart? i co heady najbardziej rajcujace? :)))
        Yeap ma niezlego kopa.

        Tak to swietna narta ale tez bardzo wymagajaca musisz byc
        caly czas aktywny i czuje sie ja w stawach po dluzszej
        jezdzie np dzien w dzien po 8 godzin.
        Daltego tez cenie sobie rowniez Rossi Viper STX
        ma carvingowy profile ale cowazniejsz to daje
        duzy relax duza frajda maja tez kopa ale bardziej
        relaksowego. No a tegoroczne RPM to nowsza wersja
        znanego Bandit XX i to juz inna historia na nieco
        powaniejsze zjazdy.


        Rozumiem ze wiekszosc z forumowiczow jezdzi amoatorsko
        2-3 tygodnie w sezonie. W takim przypadku wybor narty
        jest bardzo wazny jako ze wybieramy narte podstawowa
        na dluzszy czas jako jedyna i do wszystkiego.

        Carving nie za krotki lub allmoutain z seri dla expertow
        powinien byc OK Nie szedl bym w kierunku nart
        zawodniczych nie schodzil bym ponizej advanced.


        Wiadomo nalepiej przejechac sie na demo ale, czy to jest
        wszedzie mozliwe nie mam pojecia

        Carving czy allmoutain - to zalzezy od indywidualnych
        preferencji i kierunku w ktorym sie chce isc.

        Wszystkie sa tljowane mniej lub wiecej na wszystkich
        jezdzi sie latwo.

        Mysle ze wazniejsza sprawa jest dobranie odpowiednich
        i wygodnych butow ale o tym sza na forum a jakze to wazne
        w narciarstwie !!!!?

        Pozdrowienia KM.






        • ispa Re: Odczarowac Carving II 31.01.03, 19:42
          hey,
          watki i odpowiedzi autorstwa karkass to moje (zmiana nicka) i dalej podtrzymuje ze carving to najlepszy
          wynalazek od kiedy zaczalem jezdzic na nartach, czyli od 25 lat :)))

          Mam dwie pary desek: Atomic 9.20 Race (grupa racecarve) 190 cm i Head XTI (funcarve)160 cm i oto
          krotka charakterystyka (na obydwu jezdze bez kijow)

          Atomic: Swietne, bombowe, czadowe, dobre do slalomu i do giganta, jada jak po szynach, na lodzie jak
          po szynach, sa PRAWIE jak funcarvery, sila, ciag, stabilnosc - najwyzsza klasa, wykop czyli przyspieszenie
          przy wyjsciu ze skretu - fenomenalne.

          Head: zywe, skretne, czadowe, niesamowicie przyspieszajace i rajcujace, jako slalomowki duzo lepsze
          od Atomica, jako gigantowki tylko do sredniej predkosci, jako funcarvery wzorcowe

          Generalnie czesciej uzywam Headow bo sprawiaja naprawde mnostwo frajdy, to jest jak taniec, jak balet
          na stoku, nie moge tego opisac.

          Jesli jednak chodzi o pojecie ":dobrych nart" w starym znaczeniu moj wybor padlby na Atomiki - oferuja
          mniej zabawy niz Heady i nie sa tak zwawe i chetne do tanca ale ten ciag, ta pewnosc robia swoje.

          Tak wiec ocenilbym w skali 0-10:

          skretnosc - H 10, A 8
          funfactor - H10, A 8
          szybkosc, stabilnosc, slalom gigant - H 7, A 10

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka