yapkovitz
17.08.04, 10:47
Miasto powoli budziło się do życia. Śnieg padał cała noc, po zaułkach smętnie
przemykały wychudłe żuki gnojaki. Zima spowodowała zastój w interesie, żuki
nie mogły toczyć swych kulek.
Jeden nieborak próbował utoczyć ze śniegu kulkę. Toczył kulkę przez ulicę.
Gdy nagle jak z zakrętu wypadł czarny mechaniczny potwór. Żuk przyspieszył
proces turlania kulki, nerwowo pchał do przodu, ale kulka zaczęła się obracać
w miejscu. Błyszczący Star w kolorze czarnym zbliżał się co raz bardziej. Żuk
gnojak od dawna nie miał takiego moralnego dylematu, zostawić swoja kulkę na
pastwę losu czy dalej kontynuować walkę o jej uratowanie.
Ostatnio Żuk tak się czuł gdy tłumaczył swojemu malutkiemu synkowi dlaczego
są żukami gnojakami. Mały mózg Żuka podjął decyzję o ucieczce. Star był już
naprawdę blisko. Nagle stała się jasność, oniemiały Żuk stanął i patrzył.
Nagle sobie przypomniał że widział podobne zdarzenie. To było na premierze
amerykańskiej super produkcji „Dzień niepodległości”. Przemykając z kulka
utoczoną z czipsów widział podobną jasność i podobny pojazd na ekranie kina.
Podobny pojazd ale nie taki sam. Pojazd w kolorze białym wirował jak bączek
nad Starem, samochodem ze Starachowic. Zobaczył że ze Stara unosi się do góry
postać człowieka w kufajce i walonkach. Żuk poczuł wilgoć w łapkach, to kulka
stopiła się od ciepła dochodzącego z wirującego pojazdu. Postać człowieka
zniknęła w pojeździe. Nagle wszystko zgasło, na opustoszałej drodze stał
czarny Star a między jego kołami przemykał Żuk gnojak.
Żuk nawet nie przypuszczał jak bardzo zmieni się jego życie za sprawą
człowieka w kufajce i walonkach.