Dodaj do ulubionych

...jak rozmawiać trzeba z psem...

    • lahliq Re: ...jak rozmawiać trzeba z psem... 01.02.05, 19:47
      Do labradora Angusa:
      - Aniusiu, nie płacz, przecież wiesz że pani musi iść zarobić na Twoje pyszne
      kulki.
      • Gość: wungiel_weśta Re: ...jak rozmawiać trzeba z psem... IP: *.chello.pl 11.08.05, 02:58
        U nas jest tak samo, moja siostra stewardessa, jak idzie do pracy, to zawsze
        mówi do naszego boksera: Nino, pani musi iść do pracy, żeby zarobić na twoja
        kubanę (karma - Eukanuba), a ja na to: Przestań, wymuszasz w nim poczucie winy!
        Swoja drogą pies ma tzw."syndrom białej bluzki" podobnie jak dzieci stewardess -
        nie znosi jak jego"matka" wkłada mundurek ;-)

    • Gość: blondynka_z_psem Re: ...jak rozmawiać trzeba z psem... IP: *.206.112.242.telsat.wroc.pl 02.02.05, 18:40
      Poskładajmy fakty:
      1. autor tekstu ma IP z Wrocka
      2. Ja jestem też z Wrocka
      3. Mam psa, który notorycznie coś żre na dworze
      4. Jestem blondynką
      5. I tekst "co żresz padalcu" jest mój!!!!
      Podsumowanie: jeśli to było na osiedlu Skarbowców, to ja tak gadałam do psa, a
      jeśli nie, to pozdrawiam tę blondynkę!!!
      • Gość: Burek Re: ...jak rozmawiać trzeba z psem... IP: *.dint.wroc.pl 03.02.05, 11:54
        hmmm... ;)
        • Gość: niuta Re: ...jak rozmawiać trzeba z psem... IP: 80.51.224.* 04.02.05, 16:59
          mój łobuz usłyszał już chyba wszystko, co miałam kiedykolwiek do powiedzenia.
          kocham go z każdym dniem coraz bardziej (jesli to mozliwe). ma 13 lat i teraz
          juz nie udaje mu sie ukryc na twarzy niezbitej pewnosci: 'mow se co chcesz,
          nawet chetnie poslucham, ale to JA wiem lepiej, ok?' i robi swoje.
          to ja krzyczalam do niego, ze STOJ to jak wszystkie lapki sa w miejscu i nie
          poruszaja sie :)
          aha i jak nas sledzi po domu to jest sledzikiem :)
          jak wracam do domu (mamy), zaprasza mnie na moje stare lozko i pozwala sie
          calowac (jesli myje rece i dlugo sie rozbieram, to oczywiscie wysluchuje
          wyrzutow, ze co tak dlugo), co jest wielka laskawoscia z jego strony. ale na
          spacerze, jesli chce go przytulic albo pocalowac, to wiem po minie, ze prosilby
          raczej zeby przy ludziach nie robic scen :D
          • Gość: niuta Re: ...jak rozmawiać trzeba z psem... IP: 80.51.224.* 04.02.05, 17:02
            Aha, standardowa odpowiedzia na pytanie przy odkurzaniu czy zamiataniu: czy
            moglbys sie przesunac? jest: moglbym, ale wolalbym nie. chyba ze cos wyjmiesz z
            lodowki :D
            lodowke ma obcykana (co na ktorej polce), bo jak tylko sie ja otwiera miesci
            sie w niej caly leb psa.... karze mu zawsze zapamietywac dokladnie, co gdzie
            lezy i pokazuje 'twoje klade tutaj, pamietaj, druga polka od gory' :)), a leb z
            lodowki wylazi dopiero jak drzwi sa na granicy fizycznego przyciecia lba :)
          • Gość: wungiel_weśta Re: ...jak rozmawiać trzeba z psem... IP: *.chello.pl 11.08.05, 03:03
            Mój też, absolutnie żadnych "romansów" na spacerze - on jest wtedy bardzo
            macho, zachowuje sie jak osiedlowe dresy jego mina mówi: "Nie dotykaj! Jestem
            twardziel" , a po spacerze buzi, buzi, przytulania itd.
    • Gość: diwina Re: ...jak rozmawiać trzeba z psem... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.02.05, 09:06
      Jak uczyłam mojego psa chodzić w kagańcu, to mówiłam do niego "badź dzielny i
      zostaw tą klatkę na mordzie, jesteś bardziej męski".Nagadałam się baaardzo
      dużo, ale bez problemu da się ubrać w kaganiec! Teraz wystarczy
      powiedzieć "morda w kubeł i na spacer" pozdrawiam psiarzy
      • Gość: Burek Re: ...jak rozmawiać trzeba z psem... IP: *.dint.wroc.pl 11.02.05, 13:24
        tak z ciekawości...
        na haslo: "morda w kubel" pies sam zaklada sobie kaganiec?!
        • Gość: diwina Re: ...jak rozmawiać trzeba z psem... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.02.05, 09:42
          Niestety nie! a szkoda
          • milongaa Re: ...jak rozmawiać trzeba z psem... 12.02.05, 11:43
            slyszalam o psie ktory sam przynosi kaganiec do swojego wlasciciela zeby ten
            mogl mu go zalozyc zeby isc na spacer.
    • Gość: wisienka Re: ...jak rozmawiać trzeba z psem... IP: *.bremultibank.com.pl 13.02.05, 01:28
      Mam goldena. Super pasiak. Zreszta głównąprzyczyna kupienia piesiora było to
      żeby moc z kims pogadać;-)
      Jak był niewielki niestety miał duże problemy gastryczne więc przylgnęło do
      niego Jazzio-smrezio ( Jazz ma na imię) ale reaguje tez na Dzidzisiu, Misiek,
      Gnoju, Fisiu. Jest dobrym wychowanym psem-jak chcemy dłużejpospać to po prostu
      mówimy mu Jazzik, śpimy jeszcze i pies idzie na swoje posłanie.Przecież grunt
      to się dogadać.
      • Gość: Burek Re: ...jak rozmawiać trzeba z psem... IP: *.dint.wroc.pl 14.02.05, 15:41
        Moim psom tłumaczę cały czas, że związek to ciągłe kompromisy, ale niestety one
        tego nie biorą w ogóle pod uwagę...

        Mała ma małą siłę przebicia, więc zawsze przegrywa, ale.....
        jak duży chce wyjść, a ja chcę jeszcze pospać, to kończy się tym, że w pewnym
        momencie rude ponad 30 kilo kładzie się na mnie całym swym jestestwem i wkłada
        mi język do ucha, nosa... działa błyskawicznie!
        Jak ja tego nie cierpię!!! i ten zimny, mokry nos w oku... To jest przyjemność...

        Zawsze sobie wtedy powtarzam, że następnym razem zabiję kundla, ale potem mi
        przechodzi... szkoda, bo dziś mi zrobił to samo :/
        • mk55 Re: ...jak rozmawiać trzeba z psem... 14.02.05, 16:57
          a moja sunia jest dobra, bo wchodzi do łózka dopiero jak wszyscy zasną, ale
          kiedyś udawałam że spię :)i słyszę ze zsuwa się z posłania i powolutku skrada
          się do mnie, podchodzi od głowy i gadziena słucha czy mam równy oddech! postoi
          tak z 2 minuty, żeby się upewnić i wtedy spokojnie od strony nóg włazi na
          łożko, ale co najlepsze to zawsze jak spi na swoim posłaniu to chrapie tak
          głośno ze nie da się spać natomiast jak wie ze jest na nielegalu na łózku to
          jest cichutka jak mysz pod miotłą, a jak jej si ejuz coś wymsknie niemrawo to
          bierze szybciutko poprawkę, układa inaczej głowę i już nie ma żadnych odgłosów

          a jak nie chce z nią wyjść, czyli ja wychodze a ona zostaje, to kłuci się w
          niebogłosy!!! dopiero jak dam jej kabanosa to do czasu aż go zje jest cisza,
          ale własnie wtedy nabiera superszybkiego tempa jedzenia :)
          • Gość: szanel Re: ...jak rozmawiać trzeba z psem... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.03.05, 12:46
            moj ojciec zazwyczaj po spacerze z nasza suka wracal i roztaczal opwiesc jaka
            to ona mąąąąądra i jaka kochaaaana i jaka grzeeeeeczna .Kiedys wrocili, pies
            polozyl sie ladnie pod kaloryferem, tatus patrzy mysli i mowi do niej z
            wyrzutem " KOchanie jak mnie nie bedziesz sluchac to cie oddam do azylu i wezme
            sobie kota!!! "
            • milongaa nie mam co jesc 06.03.05, 14:32
              wczoraj odwiedzil mnie moj pies(w tygodniu pomieszkuje w innym niz rodzinne
              miescie, czasem zostaje na weekendy). wypila dwie miski wody. zjadla
              dwadziescia deko drogiej szynki, 5 parowek, dwa kawalki chleba z maslem :-)
              teraz nie mam nic w lodowce :-D dodam ze psina wazy 10 kilo wiec takie
              obzarstwo jej sie rzadko zdarza. ale jak mnie nie ma to podobno w ogole nie
              chce jesc :-( podobno teskni :-( JA TEZ TESKNIE ZA NIA!!! :-(
              • trond o,kuchnia! 06.03.05, 14:44
                podoba mi się pies pascala z programu telewizji TVN: pascal,po prostu
                gotuj.najbardziej mi się podoba jak piesek wciska się na półeczkę szafki obok
                piekarnika.jest wówczas mały i płaski jak futrzana deska do rozbijania kotletów
                lub siekania warzyw,ale pascal jest zbyt otrzaskanym specem,żeby malucha z
                deseczką pomylić.pychota piesula,teqila.;-)
    • Gość: ma Re: ...jak rozmawiać trzeba z psem... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.03.05, 22:24
      Z odwrotnej strony.
      Moja psica rozumiała naprawdę wiele słów. Wszyscy w domu oczekiwali kiedy sama
      zacznie mówić, bo niemal codzień do swojego "słownika" dodawała nowe dźwięki
      tzn. warknięcia, pomruki oraz przeróżne rodzaje szczeknięć i z tego powstawały
      jej wypowiedzi.Czasami leżąc zadowolona na wersalce nuciła sama do siebie psie
      mruczanki. Niestety już nie żyje.
      Ale ja wierzę, że w końcu jakiś pies nauczy się mówić. Szkoda Lisico, że to nie
      będziesz Ty!
      • Gość: Burek Re: ...jak rozmawiać trzeba z psem... IP: *.dint.wroc.pl 08.03.05, 11:01
        jeden z moich sąsiasdów do własnego szczekającego psa:

        -A może ko ko kukuryku?

        Pies uznał, że nie ma o czym ze swoim właścicielem rozmawiać i poszedł pod drzewko.
        • Gość: Burek Re: ...jak rozmawiać trzeba z psem... IP: *.dint.wroc.pl 14.03.05, 16:42
          Właśnie kolażanka weszła do firmy z wielkim kudłatym bydlakiem, na oko ze 45
          kilo. Wzięła dziś nagle wolne. Pytam, co się stało, że tak nagle, i co słyszę?!

          - Niania nie przyszła dziś do dziubdziusia, więc musiałam zostać w domu.

          po czym przytuliła się do niego i mówi: A Dziubdziuś nie lubi być sam w domu,
          prawda?!

          Nawet mi ręce opadły ;)
          • Gość: ania Re: ...jak rozmawiać trzeba z psem... IP: *.chem.kent.edu 14.07.05, 21:18
            up!.... waterk rewelacyjny:)
    • fruwam Re: ...jak rozmawiać trzeba z psem... 20.04.05, 17:02
      Sweterku...
      Grzdylku...

      O patrz, patrz slonik idzie!!! idzie (biedactwo rozglada sie na okolo)

      Mialam jakies 12 lat i wyszlam z psem (jeszcze szczeniakiem) na ogrod. Po
      chwili zniecierpliwienia pytam: sr.sz czy nie? (dzis sie tak nie wyrazam...)
    • fruwam Re: ...jak rozmawiać trzeba z psem... 20.04.05, 17:08
      idziemy z moim "sweterkiem" ulica, inne psy za plotem glosno szczekaja, widzac,
      ze moj ma ochote im odpowiedziec, mowie: " kochanie nie znizaj sie do ich
      poziomu" ;)
      • fruwam Re: ...jak rozmawiać trzeba z psem... 20.04.05, 17:15
        moj ukochany, najukochanszy sweterek juz niestety nie jest wsrod nas :°(... ale
        kiedy jeszcze byl to wzbudzal wiele komentarzy przede wszystkim swoim wygladem
        (wielki, przerosniety owczarek francuski - blondyn z bardzo dlugim wlosem)

        trojka studentow na rowerach. pierwszy gwaltownie sie zatrzymuje, pozostali na
        niego wpadaja... "sorry... ale widzicie to? pies-kwiat!!!"

        male dziecko: "mamusiu ten piesek nie ma oczow"

        przesympatyczny "kark" do swojej blond-towarzyszki, wysiadajac z
        ospojlerowanego malucha:
        "jak fajny piesek! wyglada zupelnie jak alf" (rozwalil mnie :)))

        pozdrawiam serdecznie burka!!!!!! dzieki za watek, mam lzy w oczach...
        • Gość: Burek Re: ...jak rozmawiać trzeba z psem... IP: *.dint.wroc.pl 21.04.05, 10:51
          ponieważ wątek jakimś cudem odżył, dorzucę najnowsze obserwacje:

          Właściciel do yorka:
          - Ty pies jesteś, ja jestem człowiek. Może nie różnimy się za bardzo, ale to JA
          Ciebie prowadzę na smyczy! Nie odwrotnie!

          Ten sam właściciel do tego samego yorka na dłuuugiej syczy (kilka metrów
          odległości między podmiotami):
          - Samik! Dłuższych smyczy już nie byyyło!

          Owy york bardzo boi się mojego psa, więc na nasz widok wdrapuje się na
          właściciela. Im wyżej tym lepiej. Właściciel w trakcie takiej właśnie akcji:
          - Na Boga! tylko nie na głowę!!!
          :)
    • Gość: wymiocinyskowronka Re: ...jak rozmawiać trzeba z psem... IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 22.04.05, 10:17
      Jestem właścicielką psa i kota. Piesek został znaleziony (pamiątka z wakcji)
      już jako dorosły osobnik więc jest przyjęty z dobrodziejstwem inwentarza
      czyli "jakim mnie stworzono takiego mnie macie". Posiada "uroczy" charakter
      jest bojaźliwo-agresywny. Poszczekuje wesoło na wszelkie pieski ale na uwagi
      słowne (zaznaczam) reaguje panicznym strachem. Wobec kota czasem się zapomina i
      łażąc za nim próbuje go zaczepiać, wtedy Zenek vel Król Lew szybko pokazuje psu
      gdzie jego miejsce, ale zawsze ostrzegamy Ryjka (czyli psa), zostaw kotka bo
      dostaniesz z liścia w twarz.
      • Gość: iga Re: ...jak rozmawiać trzeba z psem... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.04.05, 18:53
        Moja koleżanka do sojego owczarka:
        -Wilk, opanuj się, człowieku!
        Ja do swoich mówię normalnie, jak do ludzi.
        • Gość: Magda Re: ...jak rozmawiać trzeba z psem... IP: *.olsztyn.cvx.ppp.tpnet.pl 02.05.05, 00:31
          Scena miala miejsce na psim "spacerniaku" kolo domu. Ja bylam na spacerze z
          polroczna jamniczka, obok nas zatrzymala sie pani z kilkuletnim bernardynem.
          Pies byl flegmatyczny i mial nastroj filozoficzny ;-), zastanawial sie nad
          kazdym krokiem, wachal uwaznie kazda trawke. Pani wyraznie zniecierpliwiona
          wreszcie pociagnela psa za smycz i powiedziala do niego lekko poirytowanym
          glosem: "Maks, chodz do domu, czy ty nie wiesz, ktora jest godzina???"
          Chyba nie wiedzial ;-)
          • buba12 Re: ...jak rozmawiać trzeba z psem... 05.05.05, 14:35
            jamniczek mój szorstkowłosy nie lubi jak pada deszcz. Wtedy stara się nie
            sikać. Wypychany na spacer staje w progu i patrzy na mnie z pretensją -
            wyraźnie uważa, że jestem odpowiedzialna za to, że pada i natychmiast!!!
            powinnam tę wodę zakręcić. Na polecenie "trzeba siku zrobić" - idzie pod
            pierwszy lepszy krzak i sika, a potem pędem wraca... Gdy leje dłużej, trzeba
            jednak robić też kupę. Muszę mu wtedy powiedzieć "jeszcze kupa, bez kupy nie
            wracamy" Obrażony idzie pod drugi krzak (poza typu Kłapouchy - głowa nisko
            opuszczona, ogon też, męczony jest ten pies)szybko robi, otrzepuje się i
            biegiem do domu - aż podskakuje z radości...
            • Gość: Uzo Re: ...jak rozmawiać trzeba z psem... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.06.05, 22:39
              odświeżę wątek, bo włąśnie coś usłyszałem :)

              facet szedł z Yorkiem, widać, że to raczej nie jego pies (żony?). Piesek
              histerycznie szczeka na mojego (sporego) psa. Facet komentuje:
              - Nie szczekaj! po prostu zabij!

              po chwili, już z dala słyszę:
              - Nie mogłeś urosnąć taki duży?! a tak to możesz najwyżej robić za jego pchłę!
              • 7nga Re: ...jak rozmawiać trzeba z psem... 15.07.05, 01:10
                mój ukochany wątek wrócił do łask :)

                sąsiad kupił beagla, strasznie żywe maleństwo, ostatnio odważył się go spuścić
                ze smyczy. Gdy nastała pora powrotu ganiał za nim przez godzinę próbując go
                złapać.
                między innymi padło:
                - no proszę Cię, wróć!
                - nie widzisz, że proszę?!
                - wracaj kundlu przebrzydły!
                - nie będę Cię więcej prosił!
                - no proszę wracaj!

                w końcu zlitowałam się i poradziłam, żeby zaczął uciekać przed psem. Pan na to:
                - no tak! przecież to pies gończy! :)))
                • Gość: Uzo Re: ...jak rozmawiać trzeba z psem... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.07.05, 19:27
                  a jakby to był wodołaz?! :)))
    • Gość: szadoka Re: ...jak rozmawiać trzeba z psem... IP: 212.160.172.* 30.08.05, 11:58
      moja krolewna reaguje na "suko" rownie skutecznie jak na imie wlasciwe.
      Swietnie reaguje na komende "poczekaj". Robi koleczko wokol wlasnej osi i
      czeka. Odblokowje sie ja na haslo " idziemy".
      Za to bardzo nie lubi deszczu. Jak pada to z zalatwianiem sie jest lepszy cyrk.
      Najpierw trawniczek po jednej strony sciezki. Lapka na trawe- nie mokro. No to
      moze z drugiej. Lapka na trawe- tez nie, mokro. I ta mina " czy ja naprawde
      musze?"
      • hispana Re: ...jak rozmawiać trzeba z psem... 30.08.05, 12:01
        pies mojej mamy zupelnie nie reaguje na psie polecenia - reaguje na jezyk polski
        wyglada to tak:
        - Fiodorku, pozwol tu na chwile, chcialabym ci podac obiad - Fiodor natychmiast
        pozwala
        - Fiodorku, zostan tutaj, badz uprzejmy zaczekac za drzwiami przez chwilke i
        nie wchodz do srodka - i od razu Fiodor jest uprzejmy i czeka
        - Fiodorku, no widzisz ze nie bylo to takie straszne (szczepienie),
        niepotrzebnie sie bales, to bylo tylko male uklucie pod skore, prawda, ze nie
        takie straszne jak to sobie wyobrazales? - Fiodor twierdzaco potakuje glowa,

        przy czym zadne, "chodz tu!", cmokniecia i inne przywolywania nie dzialaja
        • Gość: Uzo Re: ...jak rozmawiać trzeba z psem... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.10.05, 20:17
          zasłyszane - właściciel do swojego charta:

          "Natychmiast zabierz z mojego talerza nos" - nos lekko się odsunął
          "I całego psa też!"
          • Gość: mamar Re: ...jak rozmawiać trzeba z psem... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.12.05, 22:41
            czas fajerwerków, ludziska zaczęli testować przed sylwestrem, owczarek
            niemiecki bardzo się przestraszył, tekst właściciela:
            - Ty miałeś być zdaje się obronny!
            • Gość: trusiaa Re: ...jak rozmawiać trzeba z psem... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.01.06, 19:44
              A moja miała być stróżująca - hovawart. Na dwór nie wyjdzie sama za skarby!
              W Wigilię opchnęła wszystkie pierniki z choinki, wpadła do spiżarni i wyżarła
              pół blachy sernika (na szczęście był niedobry - taka jedna ciocia upiekła), a
              korzystając z okazji, że witałam się z mamą - wsadziła łeb do koszyka z
              jedzeniem i sprzątnęła talerz "niepotrzebnych" panierowanych grzybów. Dodam, że
              pies żyje i ma się dobrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka