Dodaj do ulubionych

Nigdy więcej nie pójdę do tego sklepu

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.05.05, 21:56
Zainspirowany wątkiem o nadąsanych i chamskich ekspedientkach.
Piszcie czego najbardziej nienawidzicie w sklepach.
Szlag mnie trafia jak ledwo wejdę, a obsługa skacze koło mnie jak pieski - to
mnie płoszy, albo jak jestem ubrana w stylu "nie widać, że ma forsę" -
ignorowanie. Ponownie tych sklepów z reguły nie odwiedzam.
Obserwuj wątek
    • braineater Re: Nigdy więcej nie pójdę do tego s 09.05.05, 22:00
      Nienawidzę - 'Czy mogę panu pomóc?" - szczególnie w księgarniach, kiedy mam
      ochotę sobie pogrzebac po półkach
      Pozdrowienia:)
      • Gość: T-800 Re: Nigdy więcej nie pójdę do tego s IP: *.tpnet.pl / *.tpnet.pl 09.05.05, 22:03
        To typowy, bezmyślnie zapożyczony amerykanizm (Can I help you?).
        • zenia78 Re: Nigdy więcej nie pójdę do tego s 25.07.05, 13:49
          Tak naprawdę to nie wina sprzedawców.Byłam kiedyś świadkiem jak jakiś KIEROWNIK
          opierdzialał panienkę, że nie powiedziała do klienta "Dzień dobry. W czym mogę
          pom óc?" To dopiero parażka.I co? W takich sytuacjach sprzedawca bezmyślnie
          powtarza formułkę, zeby mieć święty spokój z przełożonym.
          • Gość: dzidzia Re: Nigdy więcej nie pójdę do tego s IP: *.range86-133.btcentralplus.com 13.08.05, 15:25
            pracowałam kiedyś w sklepie, w którym za niemówienie "dzień dobry, w czym mogę pomóc" obcinano nam pensje :/ każdego klienta trzeba było tym uraczyć, a że sklepy duże, to klient słyszał to za każdym razem wchodząc do kolejnego pomieszczenia. czasem kończyło się na wyzywaniu i wrzaskach, że "nie jestem przecież niepełnosprawna!" nie dziwię się zresztą... raz, kiedy coś takiego usłyszałam, jakiś dziadzio stanął w mojej obronie, ze ekspedientki są tu urocze i trzeba docenić naszą troskę o klienta ;) korzystając z okazji pozdrawiam szefa sieci sklepów z używaną odzieżą ROBAN w krakowie i polecam nie kupować w tychże sklepach (nie wspierajcie wyzysku pracowników!).
            co do obsługi "wybranych" klientów. moja koleżanka miała niezły ubaw kiedy korzystając z sezonu wyprzedaży we francji i bonów na zakupy, które dostała, maszerowała od sklepu do sklepu z coraz większą ilością toreb. ekspedientki stawały się coraz milsze - proporcjonalnie do ilości już wydanych przez nią pieniędzy.
        • Gość: mlekota Re: Nigdy więcej nie pójdę do tego s IP: *.aster.pl / *.aster.pl 31.10.05, 17:39
          :) pamiętam, jak byłem z kumplem na zakupach w mall of america w gapie,
          spieszyliśmy się, byliśmy poirytowani, bo nie mogliśmy znaleźć rozmiarów spodni
          na nas i napatoczyła się miluchna dziewucha "can i help u?". ja bez
          zastanowienia odparowałem "we can not find the size for us" - normalnie każdy
          by zrozumiał, o co chodzi. ta się spojrzała :|, rzekła "uhm, ok" i sobie
          poszła... później się zastanowiłem, że mogła nie usłyszeć "not", albo źle
          zrozumieć w ogóle i się głupio mi zrobiło, że wyszdłem na gbura.
      • Gość: beata5 Re: Nigdy więcej nie pójdę do tego s IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.05.05, 22:05
        A ja nie znosze, jak panie sklepowe chodza za mna krok w krok, miedzy polkami,
        patrzac mi na rece, jakbym miala zamiar wyniesc pol sklepu.
        • Gość: KLIENT NASZ PAN Re: Nigdy więcej nie pójdę do tego s IP: *.wro.vectranet.pl / 213.199.196.* 22.05.05, 09:00
          pierwesza wizyta w osiedlowym sklepie po zmianie miejsca zamieszkania:
          [jest poniedzialek 8 rano slonce swieci ptaszki spiewaja ale jak sie okazalo
          nie wszyscy mimo pieknej pogody maja dobry humor]...
          wchodze do sklepu PANIE SPRZEDAWCZYNI:co chcesz?
          ja:....
          pani sprzedawczyni :no co jest?
          ja:.....yyy ...jogurt
          [pani sprzedawczyni podaza miedzy polkami i dochodzi do
          lodowki zapada minuta krepujacej cisz
          pani sprzedawczyni ze zloscia]:no halo jaki smak tego jogurtu?
          ja: a jakie sa?[pytam niesmialo]
          i otrzymuje wyczerpujaca odpowiedz :WSZYSTKIE!!!!!!!!!! hehe zabawna
          kobieta:
      • Gość: fikumiku Re: Nigdy więcej nie pójdę do tego s IP: *.243.118.91.static.cablesurf.de 09.05.05, 22:05
        nie cierpie, jak mowia do mnie na ty.
        • dirgone Re: Nigdy więcej nie pójdę do tego s 09.05.05, 22:12
          a ja nie cierpię, jak mówią do mnie na pani. ja mam dwadzieścia (z hakiem)lat,
          ona ma dwadzieścia lat i sobie paniujemy.
          • Gość: szadoka Re: Nigdy więcej nie pójdę do tego s IP: 212.160.172.* 29.08.05, 11:41
            a ja z premedytacja zwracam sie per pan/pani do dzieci, ktore sprzedaja np
            owoce na ulicy. Skoro dzieciak pracuje to juz jest dorosly :)
        • yabol428 Re: Nigdy więcej nie pójdę do tego s 22.05.05, 11:13
          Miałem kiedyś to samo. Dopiero jak zapuściłem brodę (w wieku 21 lat), to się
          skończyło.
      • Gość: volica Re: Nigdy więcej nie pójdę do tego s IP: *.biz.mindspring.com 09.05.05, 22:20
        Ale widzisz, skad sprzedawca ma wiedziec ze nie wiesz czego szukasz? Dla mnie
        takie pytanie jest najbardziej na miejscu, o ile po chwili inna osoba mnie o to
        nie zapyta
        • Gość: studentka Re: Nigdy więcej nie pójdę do tego s IP: *.internetdsl.tpnet.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 09.05.05, 23:20
          Warzwyniak osiedlowy. Pani ekspedientka robi laske, ze w ogole cos sprzedaje i
          daje to wyraznie odczuc wszystkim klientom. Po zapytaniu, skad sa brokuly
          zostalam wyproszona ze sklepu, jak mi sie nie podoba. (do tej pory nie wiem, o
          co chodzilo). Acha, i jeszcze nigdy mi sie nie zdarzylo, zeby Pani popatrzyla na
          mnie, zawsze sie gapi na ulice, a klientow ma w glebokim powazaniu.
          • spinelli Re: Nigdy więcej nie pójdę do tego s 10.05.05, 04:59
            > Warzwyniak osiedlowy. Pani ekspedientka robi laske<<

            A to napewno warzywniak?:))))))))))))))))))))))

            Pozdrawiam radosnie
            Spinelli
            • eboniet Re: Nigdy więcej nie pójdę do tego s 11.05.05, 14:30
              spinelli napisała:

              > > Warzwyniak osiedlowy. Pani ekspedientka robi laske<<
              >
              > A to napewno warzywniak?:))))))))))))))))))))))
              >
              > Pozdrawiam radosnie
              > Spinelli

              Spinelli, Ty zawsze wiesz, do czego sie przyczepic:-))) (nawiasem mowiac - moje
              wlasne skojarzenie:-)))

              E.
          • quba Re: Nigdy więcej nie pójdę do tego s 10.05.05, 13:02
            > Warzwyniak osiedlowy. Pani ekspedientka robi laske, ze w ogole cos sprzedaje i
            > daje to wyraznie odczuc wszystkim klientom. Po zapytaniu, skad sa brokuly
            > zostalam wyproszona ze sklepu, jak mi sie nie podoba. (do tej pory nie wiem, o
            > co chodzilo). Acha, i jeszcze nigdy mi sie nie zdarzylo, zeby Pani popatrzyla
            n
            > a
            > mnie, zawsze sie gapi na ulice, a klientow ma w glebokim powazaniu.



            mam wrażenie że Twój warzywniak to mój warzywniak, w którym na dodatek

            baba na widok ze ktos idzie do niej aby cos kupic - warzywaniak jest tak
            ulokowany ze wiadomo - jak ktos idzie konkretna drogą to idzie do niej -
            zamyka sklep !!!
            juz od stycznia tam nie kupuje !
            w innym sklepie jest milo i sympatycznie chociaz troszke dalej, a towar zawsze
            świeży i superowy !
      • 1kama Re: Nigdy więcej nie pójdę do tego s 09.05.05, 23:41
        Nie rozumiem twojej irytacji. Ja w takiej sytuacji mówi: dziękuję, chcę się
        rozejrzeć. I mam spokój. Mnie bardziej irytuje sytuacja,gdy wchodzę do sklepu a
        dla personelu jestem niewidoczna ( kobieta za ladą dalej piłuje sobie
        paznokcie).Do takiego sklepu już więcej nie wejdę.
    • triskell Re: Nigdy więcej nie pójdę do tego s 10.05.05, 08:46
      Tu w Stanach jest jeszcze lepiej, ekspedienci pytają "How is it going?", po czym
      odchodzą, nie czekając na odpowiedź. Ciągle sobie obiecuję, że kiedyś zacznę
      takiego ścigać po całym sklepie i mu opowiadać. Ze szczególami. ;-P
      • morgen_stern Re:Nigdy więcej nie pójdę do tego s 10.05.05, 09:14
        A mnie doprowadza do szału ignorowanie form grzecznościowych. Wchodzę i mówię
        głośno i wyraźnie "dzień dobry". Cisza. Ew. nadęte "słucham" w odp. na
        moje "dzień dobry". Wychodzę ze sklepu - "do widzenia". Cisza. Totalne olewanie.
        No i kwestia braku drobnych, często podnoszona. Ja rozumiem, że może się
        zdarzyć awaryjna sytuacja, najazd klientów z setkami, ale do takich rzeczy się
        trzeba przygotować. Rano trzeba mieć w kasie nie 200 zł w drobnych, ale 500 na
        przykład, po prostu trzeba umieć nad tym zapanować. Niech szef przyjeżdża np. w
        ciągu dnia drobnymi, wie się takie rzeczy, w handlu sie kiedyś pracowało :-)),
        ale tu niestety trzeba trochę dobrej woli.
        A poza tym miło by było usłyszeć choć "przepraszam, nie mam drobnych" zamiast
        pretensji. Ostatnio pokłóciałm się z kobietą z kiosku, w którym bez przerwy
        jest ten problem (ciekawe, w innych w okolicy są drobne, tylko tam ciągle nie
        ma), a wkurzyło mnie to, że zostałam wręcz opieprzona za to, że śmiałam płacić
        pięćdziesiątką, a przecież ona NIE MA DROBNYCH! Zero przepraszam, przykro mi
        itp. Ponieważ zdarzyło sie to nie pierwszy raz, obiecałam sobie, że moja noga
        tam więcej nie postanie.
        • morgen_stern Re:Nigdy więcej nie pójdę do tego s 10.05.05, 09:16
          Oczywiście szef ma przyjechać w ciągu dnia Z drobnymi, uciekła mi literka.
          • Gość: ....... a mnie wpieniaja minima płatności kartą IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.05.05, 09:24
            które nie istnieją, tylko sobie sklepy je wymyślają. A jeśli już to dlaczego w
            większości tego nie NAPISZĄ WIELKIMI LITERAMI?

            Pół biedy jeśli jest to 5PLN (ostatnio to standard), ale jak jest 20 a ja
            właśnie chcę kupić coś za 10, to mam dylemat szukać coś innego na siłę czy olać
            sklep.

            Dla mnie sytuacja jest mało zrozumiała, bo VISA/Master sciągają procent od
            zakupów, nie zaś jakąś opłatę. Więc tyle samo na mnie zarobią/stracą -
            niezależnie od kwoty.
            • Gość: :DD i jeszcze ci co pakują w supersamach/hipermarketac IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.05.05, 09:26
              bo ja lubię poukładać sobie tak jak chcę w siatkach (zwłaszcza, by tego nie było
              50 tylko 2, oraz by coś się nie pogniotło)
              • Gość: yep Re: i jeszcze ci co pakują w supersamach/hipermar IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.05.05, 10:14
                zwlaszcza harcerzyki pakujacy do siatek wszystko jak leci nie patrzac na to czy
                cos delikatnego sie zgniecie czy nie.
                • e_katt zawsze 07.06.05, 10:48
                  w przypadku pakowania zakupów przez harcerzy/wolontariuszy staram się szybko
                  przechwycić moje zakupy i pakować je jak chcę (do toreb, a czasem plecaka)

                  raz to harcerka była szybsza ode mnie;)
                  jednak gdy kategorycznie powiedziałam: "bardzo proszę nie pakować mi zakupów do
                  toreb" - i ona, i kasjerka dziwnie się na mnie popatrzyły...
                  • Gość: naiwna pakowanie zakupów IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.08.05, 00:03
                    hmm, to ciekawe co piszecie o tych pakowaczach w polskich sklepach... Ja się
                    jeszcze z nimi nie spotkałam w Polsce, za to w USA pakowacze są specjalnie
                    przeszkoleni (na etatach, nie żadni wolontariusze), i pakują "profesjonalnie",
                    tzn. np. nie wrzucą szamponu czy proszku do prania do jednej torby razem z
                    żywnością, itp... No i rzeczy łatwo się gniotące kładą na wierzch... Pakowacze
                    są zwykle ludźmi starszymi albo osobami z jakąś niepełnosprawnością, i często
                    mam uczucie, że to nie wypada, żeby taka babcia pakowała dla mnie zakupy, kiedy
                    ja sobie zdrowa i młoda obok niej stoję z rękami w kieszeniach :P Takie polskie
                    wychowanie w szacunku dla osób starszych... Nieraz mam ochotę powiedzieć: nie,
                    nie, proszę zostawić, ja sobie sama poradzę! Ale z drugiej strony po półrocznym
                    pobycie w USA przy pierwszych wizytach w supermarkecie w Polsce zwykle przy
                    kasie najpierw czekam "na pakowacza" :P i dopiero po chwili sobie uświadamiam,
                    że przecież muszę sobie spakować sama! :)
                  • Gość: szadoka Re: zawsze IP: 212.160.172.* 29.08.05, 11:48
                    malo tego , oczekuja , ze cos im odpalisz...to dla mnie inny rodzaj zebrania.
                • grenzik Re: i jeszcze ci co pakują w supersamach/hipermar 29.08.05, 19:18
                  ożeszty ! a u mnie w niewielkim s-markecie ciągle jacys 'obóz karate' zbierają
                  i te ich puszki sterczą mi prosto w twarz jak stoję przed kasą i głupio mi aż,
                  ale nie daje :)
            • Gość: dzidzia Re: a mnie wpieniaja minima płatności kartą IP: *.range86-135.btcentralplus.com 13.08.05, 15:48
              tak! kiedyś chciałam zapłacić kartą kwotę ok 20 zł i usłyszałam "taką małą kwotę? no proszę pani!" powiedziałam, ze mogę w takim razie wrócić z pieniędzmi kiedy indziej, na co pani stanowczo zaczęła mnie zatrzymywać - słusznie się przestraszyła, że już nie wrócę. ciekawe, że tak jej zależało na sprzedaniu tych majtek, ale przestało, kiedy płaciłam kartą! z wypowiedzi w tym wątku wynika, że ekspedienci w sklepach są targani wewnętrznymi sprzecznościami.
              • Gość: Greg Re: a mnie wpieniaja minima płatności kartą IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.08.05, 22:23
                To chyba nie jest kwestia sprzeczności, tylko pewnych wyobrażeń:
                Po pierwsze, jeżeli klient płaci kartą, to znaczy że ma sporo pieniędzy, ale
                nie chce się z nimi nosić, czyli w tym przypadku karta = większe zakupy.
                Po drugie, banki liczą sobie sporą prowizję za obsługę terminala, więc od 20 zł
                mogło się sklepowi nie opłacać.
                Sam miałem kiedyś taką sytuację: zakup rzędu 250 zł, a pani w sklepie od razu
                powiedziała: jeżeli zapłaci Pan gotówką, a nie kartą, to dam rabat ( nie
                pamiętam ile - 5 czy 10 % ), ale do bankomatu poszedłem.
                • Gość: annika Re: a mnie wpieniaja minima płatności kartą IP: *.ae.wroc.pl 29.08.05, 12:21
                  Gość portalu: Greg napisał(a):

                  > Sam miałem kiedyś taką sytuację: zakup rzędu 250 zł, a pani w sklepie od razu
                  > powiedziała: jeżeli zapłaci Pan gotówką, a nie kartą, to dam rabat ( nie
                  > pamiętam ile - 5 czy 10 % ), ale do bankomatu poszedłem.

                  uuu ale to całkiem inna sytuacja... Tu się babka fair zachowała.
              • Gość: marta Re: a mnie wpieniaja minima płatności kartą IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.08.05, 13:47

                > ekspedienci w sklepach są targani wewnętrznymi sprzecznościami.
                Jak to powaznie i dramatycznie zabrzmiało, powiało Hamletem i Judymem :D
            • Gość: naiwna Re: a mnie wpieniaja minima płatności kartą IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.08.05, 23:56
              to u nas w Polsce też takie "minima" już są? No cóż, przynajmniej nie jest to
              piętnaście dolców, jak w większości amerykańskich sklepów... :/ Przy czym tam
              też nigdzie nie widziałam żadnej tabliczki informującej o takim minimum; po
              prostu moja przyjaciółka rodowita Amerykanka twierdzi, że tak po prostu jest i
              sprzedawcy nie chcą uskuteczniać transakcji kartą, jeśli zakup jest za mniej
              niż 15 dolarów :\
          • Gość: Y_Sam Re:Nigdy więcej nie pójdę do tego s IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.05.05, 10:18
            A właśnie - kwestia drobnych. W ostatnim czasie stało się to już nagminne (nie
            wiem, czy też tak macie, czy tylko ja mam takie szczęście) że gdziekolwiek bym
            nie płacił jakiejkolwiek kwoty gotówką, to ekspedientka prosi mnie o końcówkę w
            drobnych. Pół biedy jeśli chodzi o 2, 3 grosze. Ale szczytem było kiedyś, gdy
            płaciłem bodajże 27,94 i usłyszałem: "a 7,94 by pan nie miał ?" No myślałem że
            mnie szlag trafi, więc spokojnie odpowiedziałem że może mam, ale nie chce mi się
            szukać.
            • yabol428 Re:Nigdy więcej nie pójdę do tego s 10.05.05, 10:32
              Ciekawe, że te końcówki oraz narzekanie na brak drobnych to się chyba tylko w Polsce zdarza. W każdym razie bywałem wielokrotnie na Słowacji i ani raz tam mi się to nie zdarzyło. Zdarzyło mi się nawet płacić banknotem 1000-koronowym w kiosku za zakupy wartości 10 koron - kobieta wydała resztę bez żadnego komentarza. Tak więc to jęczenie o drobne to tylko polska specjalność.
              • Gość: gosia Re:Nigdy więcej nie pójdę do tego s IP: 212.160.172.* 10.05.05, 11:02
                te końcowki to jakas zmora ostatnich czasów, w sklepie w którym robie codzienne
                zakupy to jest nagminne, nieistotne czy to jest 10 groszy , 17 czy 99 zawsze
                prosze o końcówkę!!! Ciekawe po co przeecież wtedy mają wiećej do liczenia przy
                zdawaniu kasy??
                • stary.prochazka Re:Nigdy więcej nie pójdę do tego s 10.05.05, 16:30
                  śmiejcie się, ale te drobne to naprawdę problem, niedawno pisała o nich Wyborcza
                  w dziale "Gospodarka". Na rynku brakuje drobnego bilonu bo ludzie nie chcą
                  płacić miedziakiami i trzymają je w domu. 5 albo 2 grosze to dla nich nie jest
                  pieniądz i na szerszą skalę to powoduje właśnie takie problemy.
                  • Gość: b4 Re:Nigdy więcej nie pójdę do tego s IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.05.05, 07:54
                    Produkcja nizszych nominalow monet jest nieoplacalna, panstwo musi do nich
                    doplacac. A ludzie chomikuja bez sensu. O drobne prosza prawie w kazdym
                    sklepie, wiec widocznie problem jest. Jesliby tego nie robili, to po jakims
                    czasie dochodzi do sytuacji, gdy sprzedawca stwierdza, ze nie moze wydac reszty
                    i "odda nastepnym razem" - dopiero wtedy warto sie denerwowac.
                    • Gość: mariken Re:Nigdy więcej nie pójdę do tego s IP: 193.109.123.* 25.07.05, 12:46
                      nie jest nieopłacalna - pisałam kiedyś o tym tekst, zbadałam sprawę m.in. w
                      nbp. koszt wyprodukowania monety 5gr to mniej lub 5gr, więc nie jest to
                      nieopłacalne ;)).

                      m.
                    • Gość: Łukasz Re:Nigdy więcej nie pójdę do tego s IP: *.chello.pl 25.07.05, 17:02
                      Kiedyś zapytałem "to kiedy się spotkamy, żeby mi Pani oddała", ale babka
                      poznała się, że nie zależy mi na tych 2 groszach tak na serio ;-)
                    • Gość: G. Re:Nigdy więcej nie pójdę do tego s IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.08.05, 09:52
                      jesli chodzi o drobne to w moim sklepie osiedlowym jest zwykle tak, ze pani
                      wydaje reszte i informuje mnie, ale bez 2 gr .... Ciekawe jest jednak to, ze
                      gdy mi brakuje 2 gr. musze to doniesc :) mimo ze pewnego tygodnia obliczylam
                      przy wydawaniu reszty pani wydawala codziennie o 1-2 gr mniej bo nie miala, no
                      oczywiscie nie robie z tego powodu afery, choc w skali roku to sie troche tego
                      uzbiera :)
                    • zbig72 Re:Nigdy więcej nie pójdę do tego s 29.08.05, 16:14
                      to po co w ogóle wprowadzać takie końcówki? zokrąglić ceny do 10 groszy i
                      przestać produkować miedziaki...
                  • avarja Re:Nigdy więcej nie pójdę do tego s 11.05.05, 15:38
                    Tylko, że kiedy się przyniesie do jakiegoś sklepu przykładowo 2zł w pięcio-,
                    dwu-, czy jednogroszówkach to robią wieeelką łaskę, że to wymienią. Najczęściej
                    jednak odsyłają do innych sklepów... :/
                    • Gość: nova Re:Nigdy więcej nie pójdę do tego s IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.05.05, 10:28
                      > Tylko, że kiedy się przyniesie do jakiegoś sklepu przykładowo 2zł w pięcio-,
                      > dwu-, czy jednogroszówkach to robią wieeelką łaskę, że to wymienią.
                      Najczęściej
                      > jednak odsyłają do innych sklepów... :/

                      dokładnie ja mam w domu pół reklamówki z takimi miedziakami,bo dgy pójdę do
                      sklepu je wymienic albo chocby kupic gazete to sie słyszy"pani z takimi
                      klepokami,ile ja bede to liczyc",a zawsze mam ze sobą kilka drobnych zeby nie
                      miec z koncówką kłpotu chyba ze mowa je st o takiej 7,98.A poza tym u nas co
                      roku na dniach miasta z PCK zbierają własnie tylko takie miedziaki to im daje.
                      • Gość: yoma Re:Nigdy więcej nie pójdę do tego s IP: *.crowley.pl 13.05.05, 10:59
                        a nie szykuje Ci się jakiś ślub w okolicy? Ja w końcu wykorzystałam miedziaki
                        na obrzucanie kumpla i jego Pani i tyle tego było, że wszystkich weselników
                        obdzieliłam. Niech też sobie porzucają. :)
                        • Gość: em.em.em Re:Nigdy więcej nie pójdę do tego s IP: *.godot / *.dip0.t-ipconnect.de 23.05.05, 09:57
                          BTW to troche pasuje do watku, "co chcieliscie zrobic, ale nie zrobiliscie":
                          otoz na wlasnym slubie mialem przygotowane w kieszeniach marynarki: bilon w
                          jednej i ryz w drugiej (skad nawiasem mowiac taki cholernie kretynski zwyczaj
                          obrzucania ryzem - co my chinczycy jestesmy, czy co?). I majac przygotowany
                          arsenal (bilon i ryz) czekalem na pierwszego chetnego, ktory zacznie. A ja
                          wtedy mialem oddac.
                          Nikt ni rzucil pierwszy.
                          Pewnie nie bylo tam nikogo, kto bylby bez grzechu. ;-)
              • Gość: dzidzia Re:Nigdy więcej nie pójdę do tego s IP: *.range86-135.btcentralplus.com 13.08.05, 15:40
                to prawda. mieszkam w anglii i starym polskim zwyczajem, kiedy moje zakupy mają "końcówkę" pytam, czy może chcieliby te 17 pensów. zawsze mówią, że nie trzeba, przez co mam teraz w domu górę miedziaków.
                za to w polsce pewna pani sprzedająca lody wręczyła mi niemal całą sumę (nie pamiętam ile, ale kilka złotych na pewno) w miedziakach! poinformowała mnie przy tym uprzejmie, że się ich pozbywa. byłam w takim szoku, że zgarnęłam je do kieszeni nic nie mówiąc...
        • ender_san Re:Nigdy więcej nie pójdę do tego s 19.05.05, 15:10
          ja mam drobne w portfelu ;)...........i przeważnie tylko drobne...hahahaha:))
        • e_katt kioskowe opowieści 07.06.05, 10:43
          ja co prawda nie pokłóciłam się z kioskarką, ale ostentatycjnie omijam jej
          przybytek: jej kiosk mam najbardziej o drodze i u niej jeszcze rok temu
          kupowałam naręcza gazet.. teraz lubię jej tym stosem prasy (kupionym gdzie
          indziej) machnąć przed szybą

          tyle, że nie o brak drobnych poszło - raczej ich nadmiar

          kiedyś chciałam zapłacic za gazetę - 2,8 zł - miałam gotową sumę, częściowo w 5
          i 2 gr
          Pani-Z-Kiosku, jak tylko te drobne zobaczyła - przewróciła gałami i z łaską je
          zgarnęła, z komentarzem: "a pani chciałaby, żeby pani ktoś płacił takimi
          drobnymi??.."

          (kurde, a gdzie mam to gromadzić? dlaczego nie mogę ich wydawać? bo Pani Z
          Kiosku ma takie widzimisię, że drobnych nie przyjmuje.. bo co: nie chce jej się
          z lady zgarniać czy co?!)


          no i co, koniec tego taki, że paniusia nie chciała drobnych to teraz nie ma
          żadnej kasy (z mojego portfela)
          • Gość: szadoka Re: kioskowe opowieści IP: 212.160.172.* 29.08.05, 11:57
            dziwne to co piszecie... kiedys zaplacilam za dzieciowy prezent (kosztowal ok
            50 zl) wlascnie drobym bilonem i Pani w sklepie byla zachwycona, zreszta co
            jakis czas robie czystke w skarbonce mojej corki (tzn wymieniam jej drobniaki
            na grubsze) i place tymi moniakami bez stresu.
            Ale do szalo doprowadza mnie stwierdzenie "nie mam drobnych, prosze isc
            rozmienic" Ja mam rozmieniac??? Kiedys zapytalam nawet jedna pania jak jest
            przygotowana do pracy.
          • mycha70 Re: kioskowe opowieści 09.09.05, 18:57
            Ja kilka dni temu pozbyłam się KILKUSET złotych w monetach 1 i 2 złotowych. Były
            pięknie popakowane w ruloniki po 50 sztuk. Żadnej sensacji nie wzbudziłam, choć
            płaciłam nimi w kilku miejscach (najwięcej kontrahentowi - 400 zł), oraz
            uszczęśliwiłam kilka sklepów. W sklepach panie kasjerki rozpakowały, przeliczyły
            monety (przy drugim ruloniku już tylko rozpakowały).
            Akcję taką przeprowadzam co jakiś czas.
            Na zdziwione spojrzenia (bo takich nie brakuje) odpowiadam, że to od księdza.
            • ruthinia Re: kioskowe opowieści 31.10.05, 15:20
              mycha70 napisała:

              > Ja kilka dni temu pozbyłam się KILKUSET złotych w monetach 1 i 2
              złotowych. ... (cut)... (najwięcej kontrahentowi - 400 zł), oraz
              > uszczęśliwiłam kilka sklepów. ...(cut)...

              Hmm, nam w pracy klient zapłacił nam ostatnio właśnie takimi monetami, kwotę
              około 400 zł ;) W swojej działalności gospodarczej ma m.in. automaty do gier,
              które stoją w knajpach. Bardzo sympatyczny facet zrasztą...

              Kiedyś wzięłam schomikowany nie wiadomo po co bilon aby go wymienić w banku. I
              wyobraźcie sobie, że pewien bank, taki z lwem zażądał wówczas prowizji od
              wymiany. Coś ponad 15%! Poszłam do innego.
              --------------------------
              Diabeł nie śpi. Z byle kim. <S.J. Lec>
              Ja też nie. <Ruth>
        • Gość: MM Re:Nigdy więcej nie pójdę do tego s IP: 69.37.31.* 09.09.05, 16:54
          Momentalnie wychodze ze sklepu jak widze gdy ekspedientka doslownie po
          sekundzie poprawia przekrzywione przeze mnie ubranie. Jakby nie mogla poczeac
          chwile az wyjde. A w takiej sytuacji zreszta wychodze od razu.
          Co zas sie tyczy drobnych i ich wydawania to zawsze odpowiadam ze poczeam i
          zeby pani poszla rozmienic. dziwnie sie patrza ale coraz czesciej odchodzea
          rozmieniac. A na argument ze nie moga zostawic pustego stoiska odpowiadam im ze
          popilnuje.
          Co zas do opryskliwych kioskarek... z nimi sie juz nic nie da zrobic. Kiedys
          przyszlam do takiej z odliczona kwota na gazete. Wszystko bylo by moze ok ale
          to byly same 5, 2 i 1 groszowki. I taka sie na mnie wydarla co to za smieci jej
          przynosze. To jej palnelam kazanie ze to jest srodek platniczy powszechnie
          uzywany w Polsce, zatwierdzony przez ministra finansow i takie tam... babke w
          pierwszym momencie zatkalo ale potem sprzedala mi ta gazete z najwieksza laska
          na jaka ja byla stac i przeliczyla cala kwota baaardzo dokladnie zanim dostalam
          gazete do reki
        • bodomlake Re:Nigdy więcej nie pójdę do tego s 31.10.05, 22:53
          morgen_stern napisała:

          > A mnie doprowadza do szału ignorowanie form grzecznościowych. Wchodzę i mówię
          > głośno i wyraźnie "dzień dobry". Cisza. Ew. nadęte "słucham" w odp. na
          > moje "dzień dobry". Wychodzę ze sklepu - "do widzenia". Cisza. Totalne
          olewanie
          > .
          > No i kwestia braku drobnych, często podnoszona. Ja rozumiem, że może się
          > zdarzyć awaryjna sytuacja, najazd klientów z setkami, ale do takich rzeczy
          się
          > trzeba przygotować. Rano trzeba mieć w kasie nie 200 zł w drobnych, ale 500
          na
          > przykład, po prostu trzeba umieć nad tym zapanować. Niech szef przyjeżdża np.
          w
          >
          > ciągu dnia drobnymi, wie się takie rzeczy, w handlu sie kiedyś pracowało :-
          )),
          > ale tu niestety trzeba trochę dobrej woli.
          > A poza tym miło by było usłyszeć choć "przepraszam, nie mam drobnych" zamiast
          > pretensji. Ostatnio pokłóciałm się z kobietą z kiosku, w którym bez przerwy
          > jest ten problem (ciekawe, w innych w okolicy są drobne, tylko tam ciągle nie
          > ma), a wkurzyło mnie to, że zostałam wręcz opieprzona za to, że śmiałam
          płacić
          > pięćdziesiątką, a przecież ona NIE MA DROBNYCH! Zero przepraszam, przykro mi
          > itp. Ponieważ zdarzyło sie to nie pierwszy raz, obiecałam sobie, że moja noga
          > tam więcej nie postanie.

          Też mnie to wkurza, zwłaszcza że ciągle się te 2 rzeczy powtarzają.
      • Gość: naiwna uprzejmość w amerykańskich sklepach... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.08.05, 23:53
        triskell, piszesz: "w Stanach jest jeszcze lepiej, ekspedienci pytają "How is
        it going?", po czym odchodzą, nie czekając na odpowiedź" - mnie też to za
        każdym razem konfunduje :P, ale u nich to znaczy po prostu "dzień dobry", więc
        tak naprawdę nie czekają na odpowiedź. To ONI mają być uprzejmi i powitać
        klienta, a czy klient będzie równie uprzejmy i odpowie, w zasadzie im zwisa :P
        A tak nawiasem mówiąc, to zwyczajowa odpowiedź na: "how's it going" to
        krótkie "fine", po czym obie osoby uważają, że przywitały się wystarczająco
        uprzejmie. Co mnie śmieszy w związku z "kulturą" sprzedawców/pakowaczy w
        amerykańskich sklepach, to że na do widzenia, kiedy powinni powiedzieć: "have a
        nice day" albo "have a nice evening" (w zależności od pory dnia) mówią: "have a
        nice one". To już uważam za opieprzanie się! Najwyraźniej nie chce im się
        zawracać sobie głowy porą dnia, więc po prostu rzucają klientowi "miłego"!
    • yellow1 Re: Nigdy więcej nie pójdę do tego s 10.05.05, 12:18
      Do szalu doprowadzila mnie ostatnio taka sytuacja: robie zakupy w sklepie na
      osiedlu (supersam), zakupy calkiem spore, przy kasie pani nabija, ja
      zapakowalam to wszystko w siaty, wyciagam karte do zaplacenia i slysze: "ale
      terminal sie zespul, prosze gotowke". Czemu, do ciezkiej cholery, nie
      powieszono jakiejs kartki?? Wiedzialabym, ze tu zakupow nie zrobie! To samo
      zdarzylo mi sie raz u fryzjera, tylko byl problem, bo o ile zakupy moge
      zostawic, to fryzury nie bardzo ;) W tempie ekspresowym musialam wzywac meza z
      gotowka, przy okazji nasluchalam sie o "ze nie lubia jak sie karta placi"- po
      co w takim razie zakladaja ten cholerny terminal?
      • dirgone Re: Nigdy więcej nie pójdę do tego s 10.05.05, 12:35
        ale wy jesteście dziwni z tymi drobnymi. widocznie strasznie lubicie, jak wam
        się moniaki walają po kieszeniach, portfelu i tak dalej. ja od czasu do czasu
        pomagam w sklepie i z reguły jak jest cena z końcówką, to to każdy klient
        mówi "no to ja dam końcówkę". sama tak robię. jak płacę 24.79 i akurat mam te
        4,79, to po co mam rozmieniać pieniądze i nosić jeszcze więcej moniaków? a jak
        nie dacie, to potem w kasie ten ktoś nie będzie miał komu innemu wydać.no chyba
        że jesteście tacy bogaci, że płacicie tylko banknotami powyżej 50 zł, a moniaki
        wyrzucacie na ulicę.

        a jak ekspedientka w sklepie poprosi o końcówkę, to dlatego, że ludzie często
        sami nie myślą, co mają w portfelu. i większość się tego moniastwa z chęcią
        pozbywa.
        i klient mówi "proszę", a ekspedientka "dziękuję". i wszystko jest w porządku.
        ekspedientka też człowiek. jak taki wróg końcówek na nią burknie, że co ona
        sobie wyobraża, przecież tu "klient wasz pan przyszedł", no to trudno, żeby go
        jeszcze po rękach za to burknięcie całowała.
        • morgen_stern Re: Nigdy więcej nie pójdę do tego s 10.05.05, 12:41
          Tak, bo każdy, kto płaci banknotami powyżej 50 zł, to jest straszny bogacz :-)))
          O mówieniu "proszę" i "dziękuję" wspomniałam (przynajmniej ja) nie w kontekście
          awantur, ale przy okazji normalnego obsługiwania.
          Poza tym prawdziwą sztuką jest nie "burczeć" przy niemiłym kliencie i po jakimś
          ostrym zwróceniu uwagi miło się uśmiechnąć i zachować spokój. Rozbraja każdego,
          sprawdzone osobiście, polecam. Ale nie każdy to potrafi. Kultura handlu w
          Polsce umarła wraz z wprowadzeniem komuny.
          • dirgone Re: Nigdy więcej nie pójdę do tego s 10.05.05, 13:06
            no cóż... spokój nie zawsze jest tak łatwo zachować i uśmiechać się usłużenie,
            bo ten klient nasz pan.
            przykład: (który na samo wspomnienie powoduje u mnie palpitacje)

            sprzedałam kobiecie srebrną bransoletkę (dmuchana,dziewczyny wiedza o co
            chodzi).
            klientka przychodzi za 3 dni z reklamacją, bo "jej się popsuło!" ja patrzę, a
            ona chyba po tej bransolecie skakała! cała maksymalnie pognieciona i popekana!
            więc grzecznie mówię, że niestety towar reklamacji nie podlega. przy innych
            klientach zostałam wyzwana od debilek, dziwek i postraszona policją.
            odpowiedziałam, że jak chce, to ja sama mogę wezwać policję. następny wysyp
            inwektyw, dopiero jak sięgnęłam po telefon, to wyszła.a potem dowiedziałam się
            od jej znajomej, że faktycznie, bransoletka spadła, a ona na nią nadepnęła.
            (małe miasto, takie wieści się rozchodzą).

            i niestety,nie raz i nie dwa razy się zdarzyły podobne sytuacje. ja, niestety,
            jestem impulsywna i widocznie nie nadaję się do tego typu pracy, bo zaczyna mną
            rzucać, jak ktoś się na mnie wydziera.

            po dwóch stronach barykady stoją ludzie i dobrze wychowani i chamscy. tak jak
            są chamskie ekspedientki, tak są chamscy klienci. szkoda, że nie można im
            nakazać,by kontaktowali się tylko między sobą.

            a jak są chamskie ekspedientki, to mądry własciciel to zauważy i taką wymieni
            na milszą. chyba że sprzedaje właścicielka, ale wtedy wystarczy taki sklep
            omijać.

        • vertige Re: Nigdy więcej nie pójdę do tego s 10.05.05, 16:21
          Racja, ja nawet odkładam drobniaki czyli te żółte i 10, 20, 50 groszówki, a po
          jakimś czasie, jak sie tego uzbiera jakieś parędziesiat złotych to idę to
          zamienić na "grube". Nie lubię dziadostwa w portfelu a w kazdym sklepie biorą
          to z pocałowaniem reki.
        • Gość: tim Re: Nigdy więcej nie pójdę do tego s IP: 195.136.112.* 24.07.05, 22:05
          dirgone napisała:

          > ale wy jesteście dziwni z tymi drobnymi. widocznie strasznie lubicie, jak wam
          > się moniaki walają po kieszeniach, portfelu i tak dalej. ja od czasu do czasu
          > pomagam w sklepie i z reguły jak jest cena z końcówką, to to każdy klient
          > mówi "no to ja dam końcówkę". sama tak robię. jak płacę 24.79 i akurat mam te
          > 4,79, to po co mam rozmieniać pieniądze i nosić jeszcze więcej moniaków? a
          jak
          > nie dacie, to potem w kasie ten ktoś nie będzie miał komu innemu wydać.no
          chyba
          >
          > że jesteście tacy bogaci, że płacicie tylko banknotami powyżej 50 zł, a
          moniaki
          >
          > wyrzucacie na ulicę.

          Ja też tak robię, a raczej chcę robić. Zwykle, kiedy mówię, że mam końcówkę, to
          pani mówi: nie, dziękuję, to mi nic nie da. Ale MNIE da, k... mać! Nie będę
          musiał rozmieniać i pozbędę się drobnych. Tylke te babska wolą swoja wygodę niż
          wygodę klienta i dlatego czasem klientów tracą. Oczywiście zwykle maja to
          gdzieś, bo one tam tylko pracują, traci właściciel, a właściciel nie widzi jak
          złe ma pracownice. Czasem mnie korci, żeby mu donieść.
      • dirgone Re: Nigdy więcej nie pójdę do tego s 10.05.05, 12:47
        a jeśli chodzi o karty płatnicze, to jest niesłychanie irytujące, że można
        robić zakupy powyżej jakiejś kwoty.
        pamiętam, że kilka lat temu kupiłam nawet gumy do żucia za złotówkę i
        zapłaciłam kartą. a potem nagle się to zmieniło. właściciel sklepu mi tłumaczył
        dlaczego, ale nie pamiętam dokładnie, więc pewnie palnę jakąś bzdurę - czy to
        możliwe, że oni ponoszą jakieś koszty od każdej transakcji?
        • xxx131 Re: Nigdy więcej nie pójdę do tego s 10.05.05, 12:57
          > a jeśli chodzi o karty płatnicze, to jest niesłychanie irytujące, że można
          > robić zakupy powyżej jakiejś kwoty.

          chyba sie nie oplaca, nie wiem ale sa jakies prowizje i rozne takie...
        • Gość: j Re: Nigdy więcej nie pójdę do tego s IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 10.05.05, 13:04
          O ile wiem, to banki nie są instytucjami charytatywnymi :(
          Z reguły sprzedawca płaci stałą opłatę za terminal lub ryczałt za jedną transakcję plus koszty lokalnego połączenia telefonicznego plus kilka (2-3) % od każdej transakcji. Tak że transakcja kartą za 1 zł może ich kosztować ponad 1 zł...
          W tzw. świecie dość często spotykam się z zasadą, że kartą można płacić od 5 czy 10 euro.
          Ale co to ma wspólnego z Forum Humorum, to doprawdy nie wiem...
          • dirgone Re: Nigdy więcej nie pójdę do tego s 10.05.05, 13:15
            i jescze raz ja.
            najbardziej denerwują mnie panie w sklepach z ubraniami. biorę coś,
            przymierzam, on włazi do środka "no i jak?". ja mówię, że się zastanawiam, a
            wtedy ona:
            -wariant pierwszy - krzywi się, jednocześnie się uśmiechając. najczęściej robią
            to te typu "solarium moim domem jest", ważące 40 kilo. ja ważę 50, więc przy
            nich jestem wielorybem. ten krzywy uśmiech ma pewnie oznaczać, że nie za dobrze
            w tym wyglądam, ale ja to odbieram, że ogólnie jestem maszkarą skończoną

            -wariant drugi- pięknie sztucznie się uśmiecha i mówi "rewelacja! pasuje
            idealnie!" raz się na to nabrałam. przyszłam do domu i moja mama mało co ze
            śmiechu nie skonała, bo panna mi wmówiła, że wyglądam przecudownie w kiecce,
            która może na wieszaku była piękna, ale na mnie... szkoda mówić.

            no ale, niestety. za szczerość im nie płacą i powiedzą wszystko, żeby tylko
            sprzedać towar. a doradzić rzadko też potrafią.

            chociaż nie - raz mi się zdarzyło. kupowałam stanik i ekspedientka tak mi
            doradziła, że do dzisiaj jej dziękuję. spytała zza zasłony, czy może zobaczyć,
            jak leży stanik, który przymierzałam. ja się zgodziłam, a ona mi wytłumaczyła,
            co i jak powinnam nosić, a czego się wystrzegać. szkoda, że już tam nie
            pracuje...
          • Gość: Grylzdyl Fataan Re: Nigdy więcej nie pójdę do tego s IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.05.05, 13:49
            Ja to myślałem że skonam jak jakiś hiper ogłosił WILEKIMI LITERAMI W SWOJEJ
            SUPER ULOTCE, że rezygnuje z możliwości opłat kartą dla mojego dobra! Tak! Oni
            łaskawie znieśli taką możliwość, żeby było taniej. I dokładnie w ulotce
            wytłumaczyli dlaczego są lepsi mimo, że są gorsi.

            Ja na przykład jestem ciekawszym rozmówcą niż przeciętny obywatel, ponieważ się
            nie myję, a tak zaoszczędzony czas przeznaczam na wymyślanie ciekawych tematów
            rozmów. Taka logika.
            • Gość: miriam Re: Nigdy więcej nie pójdę do tego s IP: *.206.112.242.telsat.wroc.pl 10.05.05, 16:59
              A nie możesz wymyślać w wannie????
          • lakomy_l Re: Nigdy więcej nie pójdę do tego s 18.05.05, 11:29
            No tak wlasnie, charytatywnie czy nie pobieraja te 2-3%, ale % od 1PLNx100 jest
            taki sam jako od 1x100PLN. Polaczenia telefoniczne tez nie wchodza w rachube,
            bo wiekszosc terminali przy malych kwotak takowych nie wykonuje. A tak "by the
            way" - mozna sie poskarzyc na takiego sprzedawce firmie od ktorej ma takowy
            terminal, oficjalnie limity na kwoty minimalne sa niedozwolone, ale praktyka
            swoja droga...
        • yabol428 Re: Nigdy więcej nie pójdę do tego s 22.05.05, 11:18
          dirgone napisała:

          > a jeśli chodzi o karty płatnicze, to jest niesłychanie irytujące, że można
          > robić zakupy powyżej jakiejś kwoty.
          > pamiętam, że kilka lat temu kupiłam nawet gumy do żucia za złotówkę i
          > zapłaciłam kartą. a potem nagle się to zmieniło.

          A dla mnie jest irytujące, jak ludzie przede mną w kolejce płacą kartą jakąś
          drobną sumę. Karta jest po to, żeby płacić nią duże sumy (np. kilkaset
          złotych), aby nie nosić przy sobie takiej gotówki. Natomiast płacenie kartą
          sumy np. 10 zł to idiotyzm. Mam wrażenie, że osoby tak postępujące robią to
          złośliwie, aby zdenerwować osoby stojące za nimi w kolejce.
          • Gość: em.em.em Re: Nigdy więcej nie pójdę do tego s IP: *.godot / *.dip0.t-ipconnect.de 23.05.05, 10:05
            sam jestes zlosliwy, bo stajesz na pewno specjalnie za takimi osobami w
            kolejce. Ja to czuje, ile razy mam zaplacic 10 PLN karta, to czuje to sapanie,
            westchnienia - a trzeba bylo stawac w kolejce za mna ??? ;-)

            Jak kupowalem telefon komorkowy za 1 PLN + 22% VAT. Kiedy przyszlo do zaplaty
            pan sie pyta: placi Pan karta, czy gotowka?
            Zaplacilem karta, skoro mozna.

            Ja osobiscie lubie placic karta, bo mam wieksza kontrole wydatkow.
            • Gość: olo Re: Nigdy więcej nie pójdę do tego s IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.08.05, 02:01
              A ja pamiętam jak pewnego razu wzięło mnie ostro w drodze, podjechałem do
              Supermarketu z kibelkiem i apteką, gdzie w tej drugiej z rozbrajającą
              szczerością zapytałem "wiem że to dla pani gó..any interes ale czy mogę za
              węgiel (3 zł) zapłacić kartą?" Nie było oporów.
              • ruthinia Re: Nigdy więcej nie pójdę do tego s 31.10.05, 15:33
                Gość portalu: olo napisał(a): "wiem że to dla pani gó..any interes ale czy
                mogę za
                > węgiel (3 zł) zapłacić kartą?" Nie było oporów.

                ROTFL
                --------------------------------------
                Diabeł nie śpi. Z byle kim. <S.J. Lec>
                Ja też nie. <Ruth>
          • Gość: naiwna czemu idiotyzm? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.08.05, 00:20
            yabol, czemu uważasz, że płacenie kartą za zakup w wysokości 10 zł to idiotyzm?
            może osoba płacąca weszła do sklepu chcąc kupić coś za 8,50 zł, i tyle gotówki
            przy sobie miała, a tam okazało się, że produkt podrożał i kosztuje 10 zł. Co
            ma zrobić? Wyjść, szukać bankomatu, kiedy może spieszy się na autobus? Poza tym
            nie wydaje mi się, żeby sprawnie przeprowadzona traksakcja, w której płaci się
            kartą 10 zł trwała dłużej niż podobna w której płaci się 57,32 zł, prawda?
            Wpisanie PIN-u w obu wypadkach zajmuje tyle samo czasu. I jeszcze jedno; w
            dzisiejszych czasach cena rzadko wynosi równe 10 zł. Więc jeśli założymy, że
            coś kosztowało 9,95 zł albo 10,59 zł, i klient zacznie szukać "koncówki", o
            którą najprawdopodobniej poprosi go kasjerka... jesteś pewien, że płacenie
            gotówką w tym wypadku "zmarnuje" mniej Twojego cennego czasu? Bo ja wątpię.
            • xxx131 Re: czemu idiotyzm? 16.08.05, 02:28

              idiotyzm, bo nie chodzi o czas, tylko o prowizje ktore trzeba zaplacic za placenie karta.
              • Gość: zed Re: czemu idiotyzm? IP: *.ssmb.com 29.08.05, 17:54
                xxx131 napisał:

                >
                > idiotyzm, bo nie chodzi o czas, tylko o prowizje ktore trzeba zaplacic za
                place
                > nie karta.

                jakie prowizej ? prowizja jest stała (procentowo od kwoty transakcji) i płaci
                się za połączenie telefoniczne terminala bo informacje są przesyłane pakietowo,
                a nie impulsowo
          • Gość: annika Re: Nigdy więcej nie pójdę do tego s IP: *.ae.wroc.pl 29.08.05, 12:36
            yabol428 napisał:

            > A dla mnie jest irytujące, jak ludzie przede mną w kolejce płacą kartą jakąś
            > drobną sumę. Karta jest po to, żeby płacić nią duże sumy (np. kilkaset
            > złotych), aby nie nosić przy sobie takiej gotówki. Natomiast płacenie kartą
            > sumy np. 10 zł to idiotyzm. Mam wrażenie, że osoby tak postępujące robią to
            > złośliwie, aby zdenerwować osoby stojące za nimi w kolejce.


            a ja uważam, że płacenie kartą wcale nie musi trwać dłużej niż mozolne liczenie
            pieniędzy, wydawanie reszty z banknotu o wysokim nominale (często jeszcze
            rozmienianie) itd.
            Denerwuje mnie jeszcze to, że rzadko kiedy czeka się aż pozbieram swoje manele,
            zapakuję resztę i paragon i odejdę od kasy. Szczególnie w małych sklepach i
            sieciach typu Biedronka tak jest. Z jakiej racji mam pilnować czy ktoś mi nie
            zakosił części zakupów? Albo pakować jak popadnie?
            • Gość: asd Re: Nigdy więcej nie pójdę do tego s IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.11.05, 12:09
              > Denerwuje mnie jeszcze to, że rzadko kiedy czeka się aż pozbieram swoje
              > manele, zapakuję resztę i paragon i odejdę od kasy.

              To oburzajace, ze kasjerka nie chce poczekac az jasnie pani sie spakuje.
              Przeciez te kilka/kilkanascie osob w kolejce moze sobie postac. Wpisalas sie do
              ksiazki zazalen?
      • Gość: Tekla Re: Grosiki IP: *.acn.waw.pl 11.05.05, 14:37
        A mnie wnerwia jak w sklepie ciagle pani jest mi winna 1 grosz: "Grosz bede
        winna" - nie pytajac o moja zgode. W tym samym sklepie ta sama baba czeka az
        starszy mezczyzna przeszuka caly swoj portfel, kieszenie w poszukiwaniu 2
        groszy.
        • dirgone Re: Grosiki 11.05.05, 15:55
          heh, u mnie podobnie. To "grosz będę winna" doprowadza mnie do wściekłości. Bo
          może akurat to ja chcę być winna i niech ona mi wyda w takim razie dwa.
          Teraz trochę się mnie denerwuję, bo kiedyś pani w "będę winna" sklepie, wydając
          mi resztę (miała wydać 10 groszy - wydała 20) powidziała :"byłam winna,
          oddaję".
          • yoma Re: Grosiki 11.05.05, 16:01
            Do Cinema City mnie raz zaciągnęli, no to kupiłam sobie colę, żeby ten film
            popijać. Cola kosztuje ileś,99 zł, chłopiec w bufecie wszystkim uroczo mówił,
            że będzie winny. Ciekawe, ile im się na koniec dnia z tych jednogroszówek
            nazbiera.

            Napiwki tak! Ale dobrowolne. (Tak jak nie chodzę do knajp, gdzie liczą "10% za
            obsługę")
        • Gość: ilka Re: Grosiki IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.05.05, 22:41
          Oj, tak! Kiedyś w osiedlowym supersamie, gdzie nagminnie "będzie mi grosz winna" miałam zapłacić 6,10. Miała drobne, dałam 6 zł, 10 groszy - nie. Powiedziałam - to za te jedno- i dwugroszówki, co mi pani jest winna. Baba gały wywaliła, ale nic nie powiedziała...
      • Gość: dzidzia Re: Nigdy więcej nie pójdę do tego s IP: *.range86-135.btcentralplus.com 13.08.05, 15:59
        w uroczej restauracji na jednej z reprezentacyjnych ulic miasta zjadłam obiad z mamą. po czym mama musiała mnie zostawić jako "okup" na miejscu i pobiec do bankomatu - ponieważ terminal zepusty i żadnej informacji na ten temat na zewnątrz. wspaniale. mogłyśmy chociaż dostać po lampce wina za to... :/
    • paul_78 Re: Nigdy więcej nie pójdę do tego s 10.05.05, 13:17
      Co do "w czym mogę pomóc?" znakomicie działają dwie odpowiedzi:

      a) "No właśnie, zastanawiam się, w czym pani/pan może mi pomóc?"
      b) "Może mi pani pożyczyć 200 złotych?"
      • dirgone Re: Nigdy więcej nie pójdę do tego s 10.05.05, 15:27
        mój brat, na pytanie wystrojonej ekspedientki : " w czym mogę pomóc?"
        odpowiedział kiedyś "w zmianie koła w samochodzie". jednak nie pomogła.
        • Gość: Nowijka Re: Nigdy więcej nie pójdę do tego s IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.05.05, 22:30
          Takie odpowiedzi sa tak głupie ze szkoda gadac. Ona musi Ci sie tak pytac bo
          tego wymaga od niej szef i pomysl ze takie błyskotliwe odpowiedzi słyszy od co
          drugiego. wogóle sie odechciewa wszyskiego , one nie sa wogóle smieszne.
          • Gość: janek Re: Nigdy wiecej nie pojde do tego s IP: 84.218.22.* 19.05.05, 14:11
            Ciekawe, ale jakos chyba nigdy nikt mnie nie pytal w czym moze pomoc.
            Moze to ze mna jest cos nie tak, ze zwykle mnie ekspedientki z daleka omijaja :))
            Widok mojej zony pomaga, ale wtedy zawsze slyszymy "czy moge panstwu pomoc" w wariantach roznych, ale zawsze nie "w czym" ale "czy", w zaleznosci od naszych checi pani moze pomoc albo nie i tyle.
            Moze do zlych sklepow chodze, bo narzekac nie mam na co :)))))
            • yoma Re: Nigdy wiecej nie pojde do tego s 19.05.05, 14:33
              Janek - jak będę musiała iść na te cholerne zakupy - pomożesz?
      • Gość: yoma Re: Nigdy więcej nie pójdę do tego s IP: *.crowley.pl 10.05.05, 15:30
        A ja specjalnie jeżdżę po farby na koniec miasta, bo tam pracuje dwoje młodych
        ludzi, którzy

        a) nie rzucają się na klienta, tylko dają mu czas, żeby się rozejrzał
        b) jak już, to pytają CZY MOGĘ SIĘ NA COŚ PRZYDAĆ? co mnie ujęło, bo
        faktycznie, klient sklepu z farbami nie musi się znać i fachowa obsługa może
        się przydać
        c) i rzeczywiście się przydają, wiedzą czym handlują
        d) farby ostatni raz były mi potrzebne 5 lat temu i technika od tego czasu
        poszła do przodu - więc jak wyraziłam niesmak na siebie, że jakichś prostych
        rzeczy nie wiem, otrzymałam czarujący uśmiech i odpowiedź Ależ po to tu
        jesteśmy.

        Jak by to było pięknie, jakby wszędzie tak było...
    • Gość: ww Re: Nigdy więcej nie pójdę do tego s IP: *.012-5-65736b10.cust.bredbandsbolaget.se 10.05.05, 15:37
      najbardziej wkurza mnie OBOWIAZEK brania koszyka w sklepie samoobslugowym. on
      ma byc dla mojej wygody, a nie jako obowiazkowy balast, jesli chce kupic jedna
      rzecz.a jesli mam ochote kupic pol niedzwiedzia i niesc go do kasy w zebach, to
      tez moja sprawa. jesli sprzedawcy usiluja mnie zmusic do wziecia koszyka-
      zrywam dozywotnio kontakty ze sklepem.
      • Gość: yoma Re: Nigdy więcej nie pójdę do tego s IP: *.crowley.pl 10.05.05, 15:46
        A ja nie biorę! I niech za mną latają! Ruch to zdrowie!

        Ciekawe, że jak się chce kupić kilkanaście drobnych rzeczy i ten koszyk by się
        przydał, to nigdy nie ma. Kolejne prawo Murphy'ego, czy co?
        • ruthinia Re: Nigdy więcej nie pójdę do tego s 31.10.05, 15:42
          Gość portalu: yoma napisał(a): Ciekawe, że jak się chce kupić kilkanaście
          drobnych rzeczy i ten koszyk by się
          > przydał, to nigdy nie ma. Kolejne prawo Murphy'ego, czy co?


          No właśnie to mi się dziś zdarzyło!

          --------------------------
          Diabeł nie śpi. Z byle kim. <S.J. Lec>
          Ja też nie. <Ruth>
      • Gość: Brach Re: Nigdy więcej nie pójdę do tego s IP: *.ztpnet.pl 11.05.05, 03:01
        A jak nabierzesz tyle towaru że w rękach nie pomieścisz i wsadzisz coś do
        kieszeni a przy kasie zapomnisz wyciągnąć, po czym oczywiście obsługa wezwie
        ochronę, ochrona policję i zostaniesz sklasyfikowany jako złodziejaszek to
        dopiero kopara ci opadnie. Widziałem takie zajście i stąd wiem po co jest
        koszyk w samie.
      • yabol428 Re: Nigdy więcej nie pójdę do tego sklepu 22.05.05, 11:11
        Gość portalu: ww napisał(a):

        > najbardziej wkurza mnie OBOWIAZEK brania koszyka w sklepie samoobslugowym

        To znaczy że jesteś wieśniakiem. Tylko wieśniaki nie wiedzą, jak się zachować w
        sklepie samoobsługowym (bo u nich w GS-ie tego nie ma) i wchodzą bez koszyka.
        Człowiek kulturalny wchodzi zawsze z koszykiem.
        • the_dzidka Re: Nigdy więcej nie pójdę do tego sklepu 23.05.05, 09:46
          > Człowiek kulturalny wchodzi zawsze z koszykiem.

          Bzdura (pomijając twoje inwektywy pod adresem "wieśniaków") - nie po tym się
          poznaje kulturę człowieka, neistety.
          Jeśli idę do sklepu po jedną czy dwie rzeczy - a czasem się tak zdarza - nie
          będę zabierała koszyka, bo ktoś może go bardziej potrzebować. Natomiast przy
          większych zakupach oczywiście koszyk biorę, ale dla własnej wygody, a nie z
          obowiązku - koszyk ma być ułatwieniem dla mnie i gdybym miała fantazję nieść
          butelkę wody, pięć puszek piwa i trzy paczki z mięsem w rekach i w zębach -
          nikomu nic do tego.
          • Gość: em.em.em Re: Nigdy więcej nie pójdę do tego sklepu IP: *.godot / *.dip0.t-ipconnect.de 23.05.05, 10:09
            (chyba sie w koncu zaloguje)

            BTW te kozsyki w sklepach sa takie brudne, lepia sie i w ogole sa jakies takie
            oblesne.
            Nie musze to nie biore - a jak ochrona ma ochote na spacerek, to niech sobie
            chodza. A co mi tam.
    • gixera Re: Nigdy więcej nie pójdę do tego s 10.05.05, 16:30
      ja nigdy wiecej nie kupie nic w pewnym kiosku, codziennie po drodze go mijam.
      Pewnego dnia szlam zakatarzona i skonczyly mi sie chusteczki, z nosa mi
      cieknie, poszlam do kiosku, poprosilam chusteczki i podalam 10 zl, a ona
      powiedziala, ze nie ma wydac i mi nie sprzedala, nie mialam drobniejszych i
      poszlam zalamana, pocierajac nos reka.
      • stary.prochazka Re: Nigdy więcej nie pójdę do tego s 10.05.05, 16:35
        miałem podobną sytuację (też 10 PLN) tylko że w autobusie.
        • Gość: Y_Sam Re: Nigdy więcej nie pójdę do tego s IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.05.05, 08:49
          W autobusie to inna para kaloszy. W każdym niemal autobusie na kabinie kierowcy
          jest (przynajmniej dawniej była) naklejka z cenami biletów i z komunikatem, że
          "tylko za odliczoną kwotę". To akurat można zrozumieć bo autobus to nie bazar
          więc kierowca ma kierować a nie przeliczać bilon.
          • em.em.em Re: Nigdy więcej nie pójdę do tego s 23.05.05, 10:14
            A ja kiedys chcialem u pani w kiosku rozmienic pieniadze, bo potrzebowalem 1
            PLN do automatu, coby za parkowanie zaplacic.
            Pani powiedziala, ze mi nie rozmieni.
            To ja jej na to: "paczke zapalek poprosze" (10 gr)
            O dziwo sprzedala, ale wsciekla byla straszliwie.

            Dlaczego nie chca rozmieniac pieniedzy w kioskach (sklepach) - rozumiem, ze ich
            statutowym zadaniem jest sprzedawac, ale jak ktos potrzebuje na gwalt drobnych -
            banku bede szukal? A jak w tym czasie mi wlepia mandat, bo nie mialem biletu
            na parkowanie?
            • Gość: ziewam Re: Nigdy więcej nie pójdę do tego s IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.05.05, 12:30
              > A jak w tym czasie mi wlepia mandat, bo nie mialem biletu
              > na parkowanie?
              Nic nie będzie,zapłacisz mandat i tyle.
              I nie będzie to wina pani z kiosku
      • Gość: yoma Re: Nigdy więcej nie pójdę do tego s IP: *.crowley.pl 10.05.05, 16:35
        A to nie był kiosk w Wawie na Wiejskiej przed Sejmem?
        • gixera Re: Nigdy więcej nie pójdę do tego s 11.05.05, 08:33
          to byl kiosk na Pulawskiej.
    • Gość: zytka Douglas Wola Park IP: 194.246.107.* 11.05.05, 10:24
      nienawidzę jak obsługują ludzi tak po stroju. przekonałam się na własnej skórze
      w Wola Park w Douglasie
      po pracy w garniturku w makijażyku pojechałam po prezent - Panie skakały,
      w weeken ubrana najnormalniej w świecie (te same panie)- zostałam olana...
      jak ja to kocham
      podobny przypadek miała znajoma w jakimś eleganckim butiku w Galerii Mokotów -
      upatrzyła sobie kostium dosyć kosztowny, ale chciała się z tym przespać...
      pojechała tez w weekend, na sportowo i tez babsztyle, które wczesniej skakały
      jak małpji totalnie ją olały. nie kupiła!
    • Gość: Opty Re: Nigdy więcej nie pójdę do tego s IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.05.05, 13:08
      Tez miałam sytuację : "w czym mogę pomóc?" . Było to w sklepie AGD, szukałam
      określonej pralki. Na pytanie sprzedawcy wymieniłam wszystkie moje życzenia co
      do idealnej pralki dla mnie. Facet zbaraniał i stwierdził, że jestem zbyt
      wymagająca i dał mi czas na buszowanie po sklepie.
      Odnośnie braku drobnych to mam pewna teorię: jest to w pewnym sensie wina braku
      drobnych nominałów banknotów w bankomatach. Kiedyś można było wybierać 20,- zł
      teraz tylko 50,- 100,- i jak z takim czymś iść do sklepu na osiedlu?
      Wiadomo, że większe zakupy robi się kartą i nie ma tego problemu.
      A w sklepie denerwują mnie panienki, które gadają do siebie obsługując klienta.
      Co mnie obchodzą ich sprawy? Raz specjalnie zasłuchałam się i co chwilę
      wtrącałam im się do rozmowy, pytając : no i co? co dalej, co ty? co ci zrobił?
      pozdr.
      • Gość: yoma Re: Nigdy więcej nie pójdę do tego s IP: *.crowley.pl 11.05.05, 13:28
        mojego banku bankomaty dają po 20

        Inna sprawa, że w tym kraju mieć 100 zł w 1 kawałku, to tak jak nie mieć w
        ogóle pieniędzy. Najbardziej kocham tych z Empiku wytresowanych w pytaniu o
        końcówkę (rachunek wynosi 27,99, daję 30, pytanie: A może 7,99?) Przy takich
        obrotach żeby nie mieć wydać?

        Nie lubię miedziaków w kieszeni i się ich pozbywam, jak płacę na okrągło,
        znaczy nie mam miedziaków.
        • Gość: yoma Re: Nigdy więcej nie pójdę do tego s IP: *.crowley.pl 11.05.05, 13:45
          A do sklepu nie pójdę takiego jednego wielobranżowego, ale markowego z ciuchami
          (wielobranżowego, bo to i koszule, i palta, i kiecki). Przed świętami to było,
          szukałam koszuli dla ojca na prezent. Sprawa ciężka, bo potrzebny jest rozmiar
          46/192. Jak wiadomo, koszule męskie w tym kraju szyje się tak, że jak wzrost
          192, to kołnierzyk 36, a jak kołnierzyk 46, to wzrost 164.

          No to wchodzę. Sklep jak najbardziej samoobsługowy, koszule leżą na regale.
          Przyglądam się - bez ładu i składu leżą, nie według numerów, no to trzeba
          będzie ich parę przerzucić. Przerzucam, odkładam, przerzucam, odkładam (tam
          skąd wzięłam, taka grzeczna jestem). Wreszcie bingo, jest. Ale z wielką plamą
          na gorsie... odkładam.

          I słyszę za sobą: I czego pani tak grzebie, ja to potem muszę układać!
          Patrzę - stoi oparta o regał. Tipsy na 10 cm, nie wiem, jak można nimi co
          ułożyć, i żuje gumę.
          Ja: Jeśli to jest poukładane, to proszę mi wskazać koszulę 42/192.
          Ona: - Nie ma!
          Ja: Są, przed chwilą miałam jedną w ręku.
          Ona: - Mówię chyba, że nie ma! i wzrok taki, że zwiałam, lubię swoją twarz (od
          czasu do czasu), co mam szponami dostać.

          Potem się przez resztę dnia zastanawiałam, skąd się taki relikt wziął - bo nie
          z PRL-u, za młoda.
          • dirgone Re: Nigdy więcej nie pójdę do tego s 11.05.05, 15:07
            hyyy, nie cierpię tipsiastych...
            a na takie to powinien jeszcze jeden relikt wrócić - wiszący na sznurku zeszyt
            ze skargami i zażaleniami.
            • yoma Jeszcze w temacie reszty 12.05.05, 11:11
              Hm, gdzie by tu się podczepić? Podczepię się na dół drzewka.

              No więc dzisiaj mnie dobiło. Nabywałam drogą kupna towar o oszałamiającej cenie
              3,95 zł, wręczyłam w kasie 5 zł i usłyszałam... no tak, tak, zgadliście,
              usłyszałam: Nic drobniej?

              I tak chodzę sobie od rana z rozdziawioną gębą/opadnięta szczęką.

              To było w dużej sieci supermarketów drogeryjnych, która m.in. ma paszteciki,
              które uwielbia mój kot.
              • yoma Ponownie w temacie reszty 18.05.05, 09:29
                Ale przeprowadziłam dzisiaj działalność charytatywną na rzecz Empiku, no!
                Kupiłam 2 gazety, nabiło 9,79, pan zajrzał do kasy i rozbrajająco
                stwierdził "te 21 gr to mogę pani jednogroszówkami wydać".

                Oczywiście poradziłam mu, żeby se dał siana, a awantury nie zrobiłam, bo była 9
                rano i nie chciało mi się dnia sobie psuć. Ale jak dojdą do 25 gr...
                • Gość: sabba a co jednogroszowki to IP: *.d.pppool.de 06.06.05, 22:10
                  jakies gorsze pieniadze???:)
          • Gość: tomeczek A skoro już mowa o koszulach... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.05.05, 12:32
            Gość portalu: yoma napisał(a):

            > Jak wiadomo, koszule męskie w tym kraju szyje się tak, że jak wzrost
            > 192, to kołnierzyk 36, a jak kołnierzyk 46, to wzrost 164.

            ... to może ktoś wie gdzie w Warszawie kupić koszule z nr kołnierzyka 38 na
            wzrost 168 lub 174? Najlepiej jednak takie tańsze od używanego malucha, bo mi
            kiedyś w Wólczance zaśpiewali >200 zł za koszulę. Dopiero jak wyszedłem ze
            sklepu, to zobaczyłem szyld firmy, inaczej w ogóle bym tam nie wchodził...
            • yoma Re: A skoro już mowa o koszulach... 23.05.05, 16:17
              Spróbuj w Corze na Terespolskiej, tyle że właśnie tam się przestraszyłam tej
              opartej o regał i z tipsami ;)
        • Gość: luiu apropo banknotow w bankomatach. IP: *.mlyniec.gda.pl 13.05.05, 21:07
          W jednym z bankow bankomaty wydaja nawet 10 zl banknoty, ale ostatnio
          przesadzili z tymi 10, wstukalem 600zl i dostalem 60 banknotow 10 zlotowych.
          Kieszenie to mi pekaly od takiego majatku.
    • Gość: mikka Re: Nigdy więcej nie pójdę do tego s IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.05.05, 01:13
      Ostatnio robiłam zakupy w Centrum Wileńska, zajrzałam sobie do sklepu z
      galanteria skórzana i w zalewie toreb, torebek zauważyłam śliczne wieczorowe
      maleństwo, torebusia za...och...o zgrozo 20 zł...podchodząc do kasy zauważyłam
      że jasnie pani ekspedientka rozmawia przez komórke...myślicie że przerwała?
      Kontunuujac prywatne pogaduchy przyjęła pieniązki, zapakowała torebke i
      zapomniała...dziękuje powiedziałam sobie a muzom...
      • Gość: ja Re: Nigdy więcej nie pójdę do tego s IP: *.sgh.waw.pl / *.sgh.waw.pl 18.05.05, 11:39
        Kiedy w sklepie (jakimkolwiek) pytaja mnie w czym moga służyc, pomóc???
        odpowiadam: kawe latte i serniczek poproszę:))))
        Fajnie to działa
      • agul77 Re: Nigdy więcej nie pójdę do tego s 18.05.05, 20:07
        Gość portalu: mikka napisał(a):

        > Ostatnio robiłam zakupy w Centrum Wileńska, zajrzałam sobie do sklepu z
        > galanteria skórzana i w zalewie toreb, torebek zauważyłam śliczne wieczorowe
        > maleństwo, torebusia za...och...o zgrozo 20 zł...podchodząc do kasy zauważyłam
        > że jasnie pani ekspedientka rozmawia przez komórke...myślicie że przerwała?
        > Kontunuujac prywatne pogaduchy przyjęła pieniązki, zapakowała torebke i
        > zapomniała...dziękuje powiedziałam sobie a muzom...



        ja w takich sytuacjach grzecznie pytam panią ekspedientkę : przepraszam czy ja
        pani nie przeszkadzam?? :)

        Aga
        • Gość: mikka Re: Nigdy więcej nie pójdę do tego s IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.05.05, 01:43
          Tak własnie zachował sie ostatnio mój ojciec jak go pani w pzu tak olala...a ja
          po prostu zajełam się konwersacja z osoba mi towarzyszącą,musiało to nieźle
          wyglądac z boku...
    • yoma Re: Nigdy więcej nie pójdę do tego s 18.05.05, 13:39
      Słuchajcie, kto mi powie, co znaczy napis na sklepie: PRZECENA NON STOP CAŁY
      ROK?

      Bo jak non stop i cały rok, to na mój rozum nie żadna przecena, tylko stałe
      ceny w tym sklepie? Bo przecena powinna być względem czegoś?

      I czy to czasem nie podlega donosowi do UOKiK-u jako wprowadzające klientów w
      błąd?
      • stallorder Re: Nigdy więcej nie pójdę do tego s 05.06.05, 16:15
        A gdzie jest powiedziane, że przecena dotyczy przez cały rok każdego rodzaju
        towaru? Po prostu w miesiącu A jest przecena towaru x, w miesiącu B przecena
        towaru y itd, a więc przecena jest względem normalnych cen tych towarów.
        Jesienią przeceniają pewnie kostiumy kąpielowe, a wiosną zimowe płaszcze. I tak
        przez cały rok coś :-)

        Tak to widze.

      • Gość: marta Re: Nigdy więcej nie pójdę do tego s IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.08.05, 14:42
        mnie wkurza jak idę do marketu, a na wejściu każą mi zostawic plecak w
        przechowalni (tak jest np. w tesco i media markt). Dlaczego jak panie chodza z
        wielgachnymi torbami (ale takimi osobistymi), to jest OK? Ja lubie chodzic z
        plecakiem, a nie z torba i to moja sprawa, a dlaczego na wejściu mam sie
        przepakowywać, zwłaszcza ,że nie zawsze mam dośc duże kieszenie,żeby przełozyć
        portfel, dokumenty i np. komórke. A poza tym po zapłaceniu nie moge się
        spakowac w plecak, tylko muszę brac te siaty i lecieć z nimi do przechowalni.
        DYSKRYMINACJA PLECAKÓW!!!
        A najgorzej, jak chce wskoczyc do sklepu po jakis drobiazg a ochrona mnie goni,
        że plecak do przechowalni (na szczęście rzadko się to zdarza)

        A z pozytywnych zdarzeń - opowiem Wam jak kupowałam trampki na bazarze (co będę
        za zwykłe trampki stówę płacić)
        Poszłam do budy, patrzę, super czerwone trampki, ale nie było mojego rozmiaru,
        więc dogadałam się z panem, że w nastepnym tygodniu przywiezie. W anstepnym
        tygodniu poleciałam, ale pan bardzo mnie przeprosił, że nie był w hurtowni. No
        trudno, poszłam pare dni później. Okazało się, że w moim rozmiarze (37) nie ma,
        ale może wezmę 38, nie były duzo większe, pan mi troche z ceny spuscił.
        Zapłaciłam, wracam do domu... okazało się, że jeden but był 38, a drugi 39 :D.
        to ja z powrotem do pana. Bardzo uprzejmy był i strasznie mu było głupio, ale
        tak spakowali w hurtowni. Wziął tę felerna parę, oddał mi kasę i jeszcze raz
        pojechał do hurtowni. Ostatecznie kupiłam od niego trampki, nie czerwone, ale
        tez ładne i w moim rozmiarze, a za to, ze nie były czerwone pan jescze spuścił
        cenę. Ciekawe jest to, że podobno zawsze schodzą duże rozmiary, a małych jest
        nadmiar :D
        • the_dzidka Re: Nigdy więcej nie pójdę do tego s 29.08.05, 15:02
          > mnie wkurza jak idę do marketu, a na wejściu każą mi zostawic plecak w
          > przechowalni (tak jest np. w tesco i media markt). Dlaczego jak panie chodza
          z wielgachnymi torbami (ale takimi osobistymi), to jest OK?

          Mnie też się zawsze wydawało, że gdybym chciała ukraść cos ze sklepu, to
          łatwiej byłoby mi dyskretnie ten batonik wpuścić do lekko uchylonej torebki,
          niż:
          zdjąć plecak z ramion, rozsznurować, odpiąć zatrzask, wrzucić batonik... ;)
    • Gość: lila Re: Nigdy więcej nie pójdę do tego s IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.05.05, 15:35
      Sephora i Douglas-jesli nie wygladam jak milion dolarow nie moge spokojnie
      "niuchnac" zapachu ani niczego obejrzec.To znaczy moge,ale z ochroniarzem i
      ekspedientka na karku.Dzial z kosmetykami(powiekszony niedawno)w Galerii Centrum
      na Marszalkowskiej w Wawie-co stoisko to "moge w czyms pomoc?". Rozumiem raz,ale
      jak po raz 10-ty musze tlumaczyc "nie,dziekuje" to moja irytacja siega zenitu i
      trudno mi nawet grzecznie odmawiac.Wiem,ze ekspedientka nie jest jasnowidzem i
      nie musi wiedziec,ze ja akurat mam pojecie,po co przyszlam,ale jak chec pomocy
      zmienia sie w namolnosc...Wrr.Zeby bylo smieszniej(?)dosc czesto ekspedientka ma
      male pojecie o tym,co sprzedaje i nie daj Boze,jak zorientowany w temacie klient
      zacznie podpytywac.Jak ognia unikam sklepow,ktore nie maja luster w
      przymierzalniach tylko na ich zewnetrznych drzwiach (napewno tak jest w Tally
      Weijl i J.Riu w centrach handlowych).Zeby sie obejrzec trzeba paradowac przed
      calym sklepem,a ekspedientki rzucaja sie do komentowania.Jak jestem z kims i
      kabina obok jest pusta to kombinujemy otwierajac jej drzwi (z lustrem wlasnie),a
      swoje tylko uchylam ,zeby na sekunde rzucic okiem.Ale wtedy...podlatuje
      ekspedientka i nawija,ze na scianach sa lustra,mozna sie spokojnie przejrzec.Nie
      odpuszczą! Nie mam potrzeby pokazywania sie nikomu w tym,co przymierzam i bedac
      w pojedynke nie wchodze do tych sklepow.Tak sie traci klientele,ale skoro tego
      chca...Prosby o drobniaki jakos znosze,czasem wrecz z ulga sie pozbywam,jesli
      mam za duzo. A co do placenia karta to raczej wkurzaja mnie osoby,ktore chca
      placic karta za byle pie.. (paluszki,guma do zucia).Cala akcja dla zlotowki
      czy dwoch.To juz przesada.
      • Gość: co mi tam Re: Nigdy więcej nie pójdę do tego s IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.05.05, 20:05
        Nienawidzę sklepu Orsay - do tego stopnia, że nawet nie oglądam wystawy. Miałam
        raz dużo wolnego czasu i jakoś to było przy wypłacie więc robiąc rajd po
        sklepach "nadziałam się" na ten przybytek. Ubranko, które miałam na sobie
        wskazywało, że drobniakami płacić nie będę. Ekspedientki kręciły się koło mnie
        jak na karuzeli. Poprzymierzałam sporo rzeczy, ale stwierdziłam, że przemyślę
        sobie zakup spodni ( miałam na mysli rozejrzenie się za innym kolorem ). Wtedy
        sprzedwaczynie zniknęły, jakby ktoś różdżką machnął. Odechciało mi się spodni i
        tego sklepu.
        • Gość: lila Re: Nigdy więcej nie pójdę do tego s IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.05.05, 22:58
          W Orsay i paru innych przybytkach mozna brac do przymierzalni okreslona ilosc
          rzeczy-w sumie rozumiem,ale panie czesto nakazuja,ze tylko jedna rzecz ma prawo
          byc w srodku,a reszta ma wisiec na zaslonce,tak,zeby bylo je widac.Pilnuja
          tego,jak kury grzedy-zagladaja i zwracaja uwage!Zgroza,zaliczylam kiedys z tego
          powodu "uprzejma" wymiane zdan i kobitka dala mi wreszcie spokoj:)
          • Gość: mikka Re: Nigdy więcej nie pójdę do tego s IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.05.05, 01:45
            o żesz, jak ja tego nie cierpię!!! Szczyt chamstwa, biorę powiedzmy 5 rzeczy a
            tu wieszaja mi to na pałąku tak że sie zasłonic nie mogę...a nie mam zamiaru
            wystawiać tyłka obcym...
            • Gość: Czeraj Re: Nigdy więcej nie pójdę do tego s IP: *.local.pl / *.crowley.pl 19.05.05, 02:32
              dziewczyny wybaczcie paniom w przykładowym Orsayu, ale one finansowo odpowiadaja
              za skradziony towar a nie zarabiają poselskich pensji by im przyszlo lekko
              pokrywać deficyty. Generalnie w handlu zrobił sie ostatnio mały sajgon i
              niektórzy po 10 lub 14 godzinach pracy (często wcale nie lekkiej) mają prawo
              mieć dość. Bądźcie ludkowie wyrozumiali.
              Ja staram sie byc uprzejmy i uśmiechnięty i to pomaga bo sprzedawcy to
              odwzajemniają...
              A nigdy więcej nie pójdę do Adlera... bo juz nnie ma ich w Polsce hehe
              Bardziej od sklepów to nie cierpię niektórych urzędów.. ale to inna historia...
              • yoma Re: Nigdy więcej nie pójdę do tego s 19.05.05, 10:38
                one finansowo odpowiadaj
                > a
                > za skradziony towar a nie zarabiają poselskich pensji

                To niech szefowie wieszają czujnik z piszczałką na towarze, a nie ekspedientkę
                na człowieku! I zmęczone mniej będą (ekspedientki), mniej się za klientem
                uganiając.
              • Gość: duża dziewczynka Re: Nigdy więcej nie pójdę do tego s IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.05.05, 11:54
                Nie opowiadaj bzdur. Są tacy, którzy dużo ciężej pracują i za mniejsze
                pieniądze, a chamscy nie są. Taki chip kosztuje złotówkę. A namolna
                ekspedientka mnie poprostu odstrasza! Więc zero zysku dla sklepu!
            • yoma Re: Nigdy więcej nie pójdę do tego s 19.05.05, 10:36
              Dlaczego, jeśli zgrabny tyłek?
      • Gość: dzidzia Re: Nigdy więcej nie pójdę do tego s IP: *.range86-135.btcentralplus.com 13.08.05, 16:22
        > Sephora i Douglas-jesli nie wygladam jak milion dolarow nie moge spokojnie
        > "niuchnac" zapachu ani niczego obejrzec.
        a w krakowie w chyba wszystkich sephorach ekspedientki od zawsze wiedziały, że większość ludzi przychodzi "poniuchać" i nawet kiedy byłam smarkulą, która na pewno niczego nie kupi, uprzejmie pytały, czy mogą mi pomóc. no proszę! :)
    • Gość: Emily Re: Nigdy więcej nie pójdę do tego s IP: *.atman.pl / *.atman.pl 19.05.05, 09:24
      - Na "Mogę w czymś pomóc?" polecam: "O, na pewno coś się znajdzie! Muszę
      dzisiaj umyć okna, iść na pocztę, wyprowadzić psa..."

      (Najciekawsze jest to, że kiedy faktycznie chcę o coś zapytać, to panienka robi
      wielkie oczy i mówi, że nie wie, lub czyta mi info z metki / ulotki. Czytać
      potrafię, więc obejdę się bez tej "pomocy".)

      - Wyglądam na młodszą niż jestem, więc sprzedawczynie nagminnie zwracają się do
      mnie per ty. Odwdzięczam się tym samym.

      - Nie mam tylko sposobu na konsekwencje przyjścia ubraną w stylu "nie widać, że
      ma forsę". Mierzenie wzrokiem z góry na dół i porozumiewawcze uśmieszki
      sprzedawczyń to norma. Nie mam w zwyczaju odpieprzać się na zakupy jak na
      odpust, zakładam adidasy (jak inaczej mam przejść przez 20 sklepów, zanim coś
      znajdę? W szpilkach?) i nie robię makijażu, żeby nie został na przymierzanych
      bluzkach. Miny sprzedawczyń wskazują, że robię źle.
      • Gość: anka Re: Nigdy więcej nie pójdę do tego s IP: *.lnet.pl 19.05.05, 10:48
        Te adidasy coś mi przypomniały.
        To było ładnych kilka lat temu, wtedy ceny na metkach podawano w w setkach
        tysięcy lub nawet w milionach złotych.
        Musiałam zakupić obuwie wyjściowe do sukienki, na wesele.Czas naglił a tu nic w
        odpowiednim kolorze nie było.
        Jednego dnia wędruję sobie ul. Piotrkowską w Łodzi i ... SĄ!!!Idealne
        pantofelki, w idealnym kolorku.
        Tego dnia padało, szaruga, błotko, a ja wystroiłam się w dżinsy, adidasy, w tych
        warunkach mocno ubłocone, Włosy jak kura zmokła...
        Wchodzę do eleganckiego sklepu, proszę o buty w moim rozmiarze- są, jedyna para
        leciutko na czubku przybrudzona, ale dało się wytrzymać.Patrzę, cena przystępna-
        500000 (500 tys., prawda, że trudno się doliczyć zer?), czyli jakieś 50 zł.
        obecnie.No kurczę, biorę! Za tę cenę???
        Ekspedientka upewnia się- na pewno odpowiadają? no bo wie pani, ubrudzone...no i
        nie każdego stać na buty "na raz" za tę sumę...Tu spojrzenie wymowne na mój
        IMAGE tego dnia!
        I to mi dało do myślenia...co ona mi tutaj?!...oczy mi się ósemkują od tych
        zer...5 000 000 (obecne 500 zł)!!!
        - O nie_ mówię- ale takie brudne, jednak dziękuję, nie wezmę.
      • Gość: marta Re: Nigdy więcej nie pójdę do tego s IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.08.05, 14:10
        A jak sprzedawczynie/-cy reaguja jak im odpowiadasz na ty? bo ja mam taki sam
        problem (nie przeszkadza mi to jeśli ekspedientka jest w moim wieku lub jest
        starsza pania), ale jeszcze sie nie odważyłam "tyknać" takiej osoby...
    • ebusia_fam_fatal drobniaki 19.05.05, 10:10
      ja drobniakow nie nosze - ciesze sie ze ktos mi zolte wydaje, bo do skarbonki
      od razu wrzucam, takze przy sobie najdrobniejsze mam 50groszowki..
      a potem ktoregos pieknego dnia oprozniam skarbonke, licze forsunie, roluje po
      50 sztuk, zanosze do banku i wplacam na ksiazeczke:)

      co do "bede pani winna" w sklepiku blisko mojego domu czasem tez bywa "no to
      bedzie pani winna" io rachunek sie wyrownuje :) ewentualnie czasem ekspedientka
      faktycznie mi oddaje;)

      co do "w czym moge pani pomoc" to faktycznie zawsze jest na odwrot niz by sie
      chcialo - jak potrzebna pomoc, to ekspedient(ka) krzyzowke rozwiazuje, a gdy
      wiem co chce i gdzie to lezy i w ogole to nadskakuje :)

      a koszyka w sklepach nie biore, chyba ze ide na MegaZakupy. najciekawsze jest
      to, ze nigdy za mna zaden ochroniarz nie lazil, dopiero jak poszlam z kumplem -
      zapalonym motocyklowcem (skora, cwieki, tatuaze) i nie wzielismy koszyka to nam
      zwrocono uwage: koszyk trzeba wziac. (ja: nie chce mi sie) a dlaczego? (ja: bo
      za ciezki) i nas zostawili, ale obserwowali :) musze przyznac, ze troche za
      nami pobiegali ;)
      • katmoso Re: drobniaki 22.05.05, 00:30
        ja drobniaki składam też w do skarbonki i któregoś dnia muszę kupić gazetę,
        mleko czy cokolwiek z codziennych rzeczy a tu w portfelu pustki, bankomat
        daleko i nie bardzo chce mi sie wybywać na pół godziny z domu więc zbieram te
        miedziaki - zawsze te parę złoty sie uzbiera:-)
        • micca73 Re: drobniaki 22.05.05, 02:44
          A ja sie chetnie pozbywam. Pracowałam w handlu i wiem co to za ból jak sie nie
          ma z czego wydać, ogałacałam wszystkich ze złota i końcówek chętnie dzieki temu
          wydając bardziej estetyczną resztę...;)Niestety wiekszości klientów po prostu
          nie chce sie szukac w portfelach, widze ze tam aż kipi ale pani podaje mi
          elegancka 50-ke mimo ze spokojnie mogłaby dać równo...dlatego staram sie zawsze
          w miarę mozliwosci dać akuracik, chociaz końcówke. Nigdy tez nie uprawiałam
          procederu "bedę pani winna", nic sie nie stanie jak zaokrągli sie z korzyścia
          dla klienta, szczególnie na ten 1 gr.
          • Gość: Memole Euro :| IP: *.chello.pl 22.05.05, 14:21
            Ostatnio z rodzinką bylismy w Galerii Mokotów i poszliśmy do Euro, w celu
            obejrzenia drukarek. Żeby nie łazic po cały sklepie i szukac, przy wejściu
            pytamy się młodej solarki - ekspedientki, gdzie jest stoisko z drukarkami, na
            co pani mówi, że tutaj to drukarek nie ma, są w sklepie niżej. Ok, schodzimy,
            pytamy się, i co słyszymy? "Nie, tutaj drukarek nie ma, są przecież w euro, na
            1 piętrze". No i wracamy do Euro, uspokajając po drodze ojczulka (troche
            nerwowy jest), wchodzimy, oczywiście tatko coś "miłego" powiedział solarce.
            Uff, dotarliśmy do drukarek. No ale znów problem! Kilku panów "doradców" stoi,
            ale żaden nie podejdzie (boją się?). No to podchodzę, uśmiecham się, pytam
            która najlepsza, i mówie do czego potrzebuje, bla, bla, bla. Pan już
            zbladł, "to ja pójde po kolege, on sie zna". O masz Ci los! Ależ panike
            wywołałam :D Potym, jak przyszedł trzeci pan, i przebąkiwał coś o zaletach,
            oczywiście, najdroższej drukarki (przy czym czytał co na karteczce było
            napisane), zwątpiliśmy, podziękowaliśmy, i wyszliśmy ze sklepu z mocnym
            postanowieniem, że TAM już nigdy ne pójdziemy.
            • blue_ice1 Re: Euro :| 22.05.05, 15:39
              tego typu zachowania obserwuje czesto w Holandii,gdzie mieszkam.Dostaje furii!!-
              czytac z ulotek informacyjnych tez umiem:(
            • hiolka Re: Euro :| 10.09.05, 20:01
              Pan już
              > zbladł, "to ja pójde po kolege, on sie zna".

              Euro w innym miescie, ale sytuacja podobna. Wypatrzylam w gablocie ustawionej
              przy wejsciu specjalna szczoteczke do czyszczenia aparatow orto. Na opakowaniu
              zdjecie czyjegos zadrutowanego usmiechu, wiec nie mialam watpliwosci, ze
              znalazlam to czego szukalam.

              Przy pustym stoisku pojawil sie po jakims czasie sprzedawca, tlumacze o co mi
              chodzi i gdzie znalezc produkt, pan zdezorientowany zaczyna grzebac wsrod
              drobnych akcesoriow, po czym podaje mi jakies koncowki do irygatorow, cos
              przypominajacego male dysze. No kurcze, to jakbym poprosila o wibrator, a pan
              dal mi gruszke do lewatywy! Wiec ja jeszcze raz, nie... poprosze szczoteczke,
              wyglada tak i tak, i lezy tam w gablocie, moge ja panu pokazac.

              I tu jak w poprzednim poscie "pan zbladl, "to ja pójde po kolezanke, ona sie
              zna". Chyba ucza ich tego jako najwlasciwszej reakcji w sytuacjach
              kryzysowych ;)

              Doczekalam sie w koncu i kompetentnej kolezanki, i szczoteczki, na ktora wydano
              mi plachte A4 pt. "dowod wydania towaru" - co wymagalo zaangazowania dluzszej
              chwili czasu i drukarki iglowej + przemierzenia calego sklepu w drodze do kasy.
              I po uiszczeniu calych 25 PLN towar mi wydano. Ulga nieopisana ;)

              Pomijajac humorystycznosc tej sytuacji, zastanawiam sie, czy Urzad Pracy nie
              jest zbyt nadgorliwy, starajac sie zapewnic wszystkim prace...
      • postka Re: drobniaki 12.08.05, 15:50
        u mnie pani w spozywczym w bloku ma tiki nerwowe. Siedzi przy kasie i liczac
        produkty jednoczesnie je kanapki, pije herbate (siorbiac oczywiscie), wyciera
        rece w usmolony fartuch, a co nagorsze, ma obrzydliwe, poobgryzane paznokcie
        wiecznie z resztka lakieru i CIAGLE, miedzy jedna czynnoscia a druga dotyka
        palcami ust i nosa wycierajac go dlonia!!! TRAGEDIA!!! nie powiem na co mi sie
        zbiera jak w kryzysie (pieke ciasto nie mam jajek) musze pojsc do tego sklepu.
        POwstrzymuje sie solidnie zeby jej nie powiedziec WYJMIJ LAPSKA Z TEGO NOSA!!!
    • Gość: zakupoholiczka Re: Nigdy więcej nie pójdę do tego s IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.05.05, 14:39
      W moim mieście istnieja sklepy, w których sprzedawcy palą! I to nie jeden! W
      kilku sklepach z ciuchami czuć smród tytoniu, a rzeczy przesiąknięte sa tym
      zapachem. W jednym sklepie AGD sprzedawczyni siedziała przy ladzie pijąc kawę i
      paląc papierosa. Moje wejście do sklepu nie zrobiło na niej wrażenia. Wyszłam
      czym prędzej i więcej tam nie wrócę. Denerwuje mnie jeszcze jedna rzecz-
      zaglądanie do wózka, czy aby na pewno wszystko wyjęłam na taśmę, mimo, że jest
      lustro nad czytnikiem. Kasjerki zapuszczają żurawia do kosza a ja czuję się
      upokorzona, tak samo jak wtedy, gdy pod swiatło sprawdzają prawdziwość
      banknotu. Raz się odwzajemniłam- po wydaniu ze stówki pięćdziesiątki,
      sprawdziłam legalność banknotu w taki sam sposób- po światło. Guzik sie na tym
      znam, ale kasjerce było głupio. Tak jak mi wczesniej
      • blue_ice1 Re: Nigdy więcej nie pójdę do tego s 22.05.05, 15:42
        W moim mieście istnieja sklepy, w których sprzedawcy palą! I to nie jeden! W
        > kilku sklepach z ciuchami czuć smród tytoniu, a rzeczy przesiąknięte sa tym
        > zapachem. W jednym sklepie AGD sprzedawczyni siedziała przy ladzie pijąc kawę
        i
        > . Kasjerki zapuszczają żurawia do kosza a ja czuję się
        > upokorzona, tak samo jak wtedy, gdy pod swiatło sprawdzają prawdziwość
        > banknotu. Raz się odwzajemniłam- po wydaniu ze stówki pięćdziesiątki,
        > sprawdziłam legalność banknotu w taki sam sposób- po światło. Guzik sie na
        tym
        > znam, ale kasjerce było głupio. Tak jak mi wczesniej
        SWIETNIE ZROBILAS!- zrobie to samo w podobnej sytuacji :))
      • vanillaice Re: Nigdy więcej nie pójdę do tego s 22.05.05, 16:05
        Kiedyś chciałam kupić sukienkę w sklepie Camaieu, wzięłam, mierzę, niestety za
        duża była ( rozmiar 36 ) i komentarz ekspedientki - "z takimi wymiarami to
        musisz w Smyku kupować " zrobiło mi się bardzo przykro. Teraz omijam wszystkie
        sklepy tej firmy.

        • morgen_stern Re: Nigdy więcej nie pójdę do tego s 23.05.05, 09:20
          O rany, ale przegięcie! No, niech bym to ja była na Twoim miejscu!
        • xemxija Re: Nigdy więcej nie pójdę do tego s 23.05.05, 12:26
          to komplement byl, kobieto:)
        • Gość: nana Re: Nigdy więcej nie pójdę do tego s IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.05.05, 15:44
          vanillaice napisała:

          > Kiedyś chciałam kupić sukienkę w sklepie Camaieu, wzięłam, mierzę, niestety za
          > duża była ( rozmiar 36 ) i komentarz ekspedientki - "z takimi wymiarami to
          > musisz w Smyku kupować " zrobiło mi się bardzo przykro. Teraz omijam wszystkie
          > sklepy tej firmy.
          >
          Ehhh,miec takie problemy.Gdybym uslyszala taki tekst uznalabym go za komplement:)
          • vanillaice Re: Nigdy więcej nie pójdę do tego s 23.05.05, 16:00
            No dla mnie to nie był komplement. Zdaję sobie sprawę z tego, ze to miał być
            żart, ale dla mnie byl wybitnie nie na miejscu. Może nie znam sie na zartach,
            ale ja bym tak dp klientki nigdy nie powiedziała.
            • Gość: Mufka Re: Nigdy więcej nie pójdę do tego s IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.08.05, 10:32
              Rozumiem cie doskonale, ja niestety naprawde ubieram sie w sklepach z ubraniami
              dzieciecymi i mlodziezowymi ( ze wzgledu na wymiary)...
              A i jeszcze jedno mam 30 wygladam na 17, szczegolnie jak jestem bez makijazu
              ubrana sportowo, trudno taki urok moj, ale bardzo mnie denerwuje jak
              sprzedawczynie mowia mi na ty, lub patrza ze zgorszeniem gdy moje dziecko w
              wieku szkolnym mowi do mnie mamo ( hihi pewnie mysla ze w wieku 12 lat zaszlam
              w ciaze, zero wyobrazni...)
        • ruthinia Re: Nigdy więcej nie pójdę do tego s 31.10.05, 16:02
          vanillaice napisała: Kiedyś chciałam kupić sukienkę w sklepie Camaieu,
          wzięłam, mierzę, niestety za
          > duża była ( rozmiar 36 )

          Komentować nie powinna, to fakt, ale w Camaieu rozmiary są chyba od 36 do 44(?).


          --------------------------
          Diabeł nie śpi. Z byle kim. <S.J. Lec>
          Ja też nie. <Ruth>
      • Gość: nika Re: Nigdy więcej nie pójdę do tego s IP: *.unregistered.net.telenergo.pl 23.05.05, 18:22
        No tak, świetnie zrobiłaś, tyle że kasjerka ma odpowiedzialność finansową i musi być pewna że przyjmuje prawdziwy banknot.
        Sama jestem kasjerką, więc wiem o czym mówię.
        Inna sprawa, że są jeszcze inne metody na sprawdzenie banknotu, niż ten po światło, tak robię gdy banknot jest dość mocno zniszczony.
        Co do reszty to ja nigdy nie mówię "będę winna", tylko zawsze zaokrąglam, i przy wydawaniu mówię "odda pani przy okazji" (oczywiście gdy nie mam wydać).
        A drobniaki to osobna historia, moje miejsce pracy jest przy miejscowym targu i wszyscy w dni targowe przychodzą od samego rana ze 100 PLN lub 50 PLN, a o drobniakach już nie wspomnę ;)- i tłumaczą że potrzebują na targ, ile by sie nie miało na początek dnia to na koniec jesteś wyczyszczona.
        Tak się kiedyś zastanawiałam, gdzie te drobne sie podziwają ?? w końcu gdzieś muszą krążyć w obiegu :)
        Mówicie o chamskich ekspedientkach, nie mówię że takich nie ma, ale uwierzcie że gdy podejdzie do kasy zmanierowana panienka, gadająca przez komórę nie odpowiadająca na dzień dobry, dziękuję, a na koniec zdziwiona że nie spakowane, podczas gdy ja mam w kolejce przynajmniej 5 osób, to odechciewa mi się wszystkiego.
        Najlepszą "bronią" na takie jest uprzejmość (tak samo w drugą stronę, gdybym była nieuprzejma dla klienta to nic by mnie tak nie upokorzylo jak jego uprzejmość i uśmiech, ale może się mylę ...).
        pozdrawiam
        ~Nika
        • orissa Re: Nigdy więcej nie pójdę do tego s 23.05.05, 19:23
          Gość portalu: nika napisał(a):


          > Najlepszą "bronią" na takie jest uprzejmość (tak samo w drugą stronę, gdybym
          by
          > ła nieuprzejma dla klienta to nic by mnie tak nie upokorzylo jak jego
          uprzejmoś
          > ć i uśmiech, ale może się mylę ...).

          Masz rację :) I mówię to z własnego doświadczenia ;) Chamskiego klienta i
          nieuprzejmej ekspedientki (lub odwrotnie) nic nie wnerwi bardziej jak wyjątkowo
          miłe i uprzejme potraktowanie, z uśmiechem na twarzy i przysłowiowym sercem na
          dłoni :)
        • Gość: madzia Re: Nigdy więcej nie pójdę do tego s IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.08.05, 14:27
          całkowicie się z Tobą zgadzam , też sprzedaję w sklepie i uważam że to
          najbardziej niewdzięczne zajęcie. Starasz się być miła, a ludzie i tak swoje
          wiedzą. O drobne to czasem niewarto pytać bo klient już na odległość strzela
          gromami.
          Najgorzej wkurza mnie to powiedzenie "klient nasz pan"!!! Kiedyś nie chciałam
          kobiecie sklepu otworzyć po 18.00 (miałam już wydruk z kasy zrobiony, spieszyłam
          się na kolejkę, drzwi zamykam) a ona do mnie KLIENT WASZ PAN, a ja mówie
          "naszczęście tylko w godzinach pracy!!!"
          I jeszcze co mnie denerwuje to, to jak każą sobie ważyć po jednym ciasteczku,
          każde w inną torebkę w sumie ze 3 sztuki, i koniecznie potrzebują siatkę. To już
          mnie cholera strzela.
      • Gość: bambi7 Re: Nigdy więcej nie pójdę do tego s IP: *.csk.pl 24.07.05, 12:50
        to co z Ciebie za zakupoholiczka skoro nie wiesz jak szybko sprawdzić czy
        banknot jest dobry? uuuu......

        a tak w ogóle to nie ma nic złego jesli któras ze stron chce sprawdzić "papier"
        (dla sprzedawcy jest to wręcz obowiązek)
    • thebitch Re: Nigdy więcej nie pójdę do tego s 22.05.05, 16:17
      Ja ostatnio czytalam w grocholi, skadinad z wywiadu z nia wiem ze historia
      autentyczna w co mimo wszystko trudno uwierzyc. W sklepie napalila sie na jakis
      ciuch zapytala czy jest jej rozmiar a lala za lada raczyla jej odpowiedziec : i
      tak pania nie stac. O rany nawet mnie by zazylo.

      Z osobistych doswiadczen to 50letni brazowy bomarszczony wieloryb o bialych
      wlosach z fioletowymi pasemkami ktory mnie obslugiwal z twarza wscieklego
      buldoga w pokiku sluzacym za przymierzalnie po skonczonym seansie(pomagala mi
      sie ubrac) wyszla zostawiajac drzwi na osciez a mnie prawie naga. A nie mam
      natury striptizerki :/

      Natomiast pytanie czy ma Pani drobne zawsze bylo podane mi na tacy z usmiechem
      i nie rozumiem dlaczego w tej formie budzi tyle emocji. Jesli ktos jest dla
      mnie mily to ja dla niego. Proste. Ja sie przychylam do postu ze chamstwo
      istnieje po obu str. I szczerze to wlasnie tak bym zaklasyfikowala odzywke pt w
      myciu kibla czy tez samochodu na w czym moge pomoc. Ale niektorzy napewno czuja
      sie wazni po takim tekscie.
      • xemxija Re: Nigdy więcej nie pójdę do tego s 23.05.05, 12:28
        A ja to sobie mysle, ze te panie, ktore oceniaja klientow po wartosci odziezy
        na grzbiecie, to chyba czerpia psychologiczna wiedze z "Pretty Woman", haha!!
        • oko_jeza Re: Nigdy więcej nie pójdę do tego s 23.05.05, 18:01
          szukałam eleganckiego kostiumu. Weszłam do sklepu, byłam w nim tylko ja i pani sprzedawczyni. nie odpowiedziała na moje "dzień dobry", nie chciała sprawdzić czy jest spódniczka w moim rozmiarze, potem z łaską zgodziła się, żebym przymierzyła kostium...była bardzo nieuprzejma. niestety zostawiłam w tym sklepie parasol, więc po 10 minutach wróciłam. przejęzyczyłam się i powiedziałam że zostawiłam parasol w szatni", na co pani mi powiedziała, że ona "nie ma szatni na sklepie" :P po czy weszła kobiecie bez pytania do przymierzalni, wzięła mój parasol, oddała mi z łaską....nigdy więcej.
          sklep w Gliwicach przy hali targowej, nie polecam :P
          • Gość: Sineira Re: Nigdy więcej nie pójdę do tego s IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.05.05, 20:43
            Boshe... Mnie do pasji doprowadzają wyfiokowane lafiryndy pakujące mi się do
            przymierzalni z pytaniem "No i jak", zwłaszcza kiedy jestem półgoła. Czy one
            mają jakieś niezdrowe skłonności? Postanowiłam, że nigdy więcej nie pójdę do
            Orsaya, kiedy panienka zadała mi to pytanie po raz szósty.
            • morgen_stern Re: Nigdy więcej nie pójdę do tego s 24.05.05, 09:49
              Na takie "no i jak?" po raz szósty, można by odpowiedzieć głośno i
              zdecydowanie: "SRAK!". Pewnie się nie odważę, ale pomarzyć można :-)
              • Gość: Chuda Re: Nigdy więcej nie pójdę do tego s IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.06.05, 15:14
                Tylko cięta riposta wujka Staszka! Ja się odważyłam zapytać czy lubi jak ktoś
                się wpieprza bez pytania do przymierzalni w chwili gdy jest się prawie nago, bo
                ja nie pragnę robić striptizu dla klientów jej butiku - wymiotło ją do tego
                stopnia, że płaciłam u jakiejś innej panny! Haha
      • Gość: G Re: Nigdy więcej nie pójdę do tego s IP: 212.244.126.* 08.06.05, 10:00
        Mnie sie to tez przytrafilo:) w perfumerii zapytalam ile kosztuja takie i taki
        perfumy - a solarka wypalila (oczywiscie - syndrom tykania) - "i tak cie nie
        stac". wiecej tam nie poszlam i nie pojde, kazdemu odradzam zakup w ttym sklepie
    • mesmeredia Re: Nigdy więcej nie pójdę do tego s 05.06.05, 17:13
      Mój niegdyś ulubiony optyk z bardzo miłą i tanią panią doktor przeprowadził
      remont i co za tym idzie - zmianę image. Panienki, które tam pracowały, z miłych
      stały się wrednymi zołzami traktującymi klienta jak natarczywą reklamę w środku
      filmu. Ceny też poszły odpowiednio w górę. Po jedynej wizycie po owej przemianie
      - nigdy tam nie wrócę. Wybrałam optyka droższego ale z przyjemnym panem, dla
      którego dobranie soczewek i przymierzanie 30 oprawek nie stanowi problemu.
      A co do ciuchów, z opowieści znajomego pracującego w Reserved wynika, że klient
      zawsze, ale to zawsze do przymierzalni weźmie taką sztukę odzieży, która była
      ładnie ułożona na spodzie. A potem odłoży byle gdzie. :-D
      I nienawidzę gdy się mnie popędza przy kasie, gdy biorę kilka rzeczy i jeszcze
      muszę schować portfel z resztą a panienka za ladą juz chce skończyć obsługiwać
      klienta za mną.
      I.
    • mietowe_loczki Re: Nigdy więcej nie pójdę do tego s 05.06.05, 19:06
      Mnie wnerwiają sytuacje, kiedy zaraz po otwarciu sklepu po 10 robią przyjęcie
      towaru, półki świecą pustkami, towar nie jest jeszcze gotowy do sprzedaży,
      sprzedawczynie buszują w kartonach i łypią złym okiem, bo śmiałam im
      powiedzieć, że bardzo mi się spieszy. Dziwią się, że chcę jakiś określony
      towar - skoro one mają pod ręką balsam kokosowy, dlaczego JA chcę ten o zapachu
      gruszki, przecież będą musiały poszukać. Na pytanie, czy jest mleczko xy,
      dostaję odpowiedź - GDZIEŚ JEST!!!!! Mleczka oczywiście nie kupuję, bo na tym
      stwierdzeniu ich pomoc się kończy. (Poznań, Yves Rocher, ul. Gwarna)

      Drugi przypadek - chcę sobie kupić określony model butów, właśnie TAKI a nie
      inny, muszę błagać panie ekspedientki, żeby zadzwoniły do innego sklepu w sieci
      na drugim końcu miasta i dowiedziały się, czy można te buty dla mnie stamtąd
      ściągnąć. Rozmowy nie będę streszczała, ale to było 15 żenujących minut i
      wysłuchiwania odpowiedzi typu: jak będą to będą, może będą w przyszłym
      tygodniu, może będą czarne, a może nie będzie, może przywiozą, a może nie
      przywiozą, no dlaczego pani się tak denerwuje!!!, etc etc. (Poznań, sklep
      Meritum, ul. Gwarna)

      Jakikolwiek spożywczak (dialog - nowa wersja Finnegans Wake):
      "No i wiesz zadzwoniłam do Kryśki a ona mówi że nic nie wie - poproszę dwa
      jogurty - zupełnie nic a nic - malinowe - słucham???? - poproszę dwa jogurty
      malinowe - mówi że Irka jej słowem na ten temat nie pisnęła - i pół chleba - a
      Ania już urodziła wiesz córeczkę!!! słucham?? - pół chleba poproszę - miała
      szczęście duża zdrowa dziewcz - i 6 jajek - ynka 3800!! i co jeszcze?????"
      W tzw międzyczasie przychodzi inny klient, staje z boku i pyta o jakieś tam
      fajki, sprzedawczyni, która do tej pory mnie obsługiwała (?) rzuca wszystko i
      tuż przed podaniem mi ostatecznej sumy do zapłaty zaczyna tłumaczyć mu, jakie
      ma faje, i czy mają filtr, i czy są z mentolem, czy nie, i czy z czerwonym
      paskiem czy z granatowym, i że nie, tych nie ma, ale może chce takie? Skąd sie
      biorą takie kosmitki?? Kto takie bezmózgi przyjmuje do pracy?
      • stary.prochazka Re: Nigdy więcej nie pójdę do tego s 05.06.05, 19:13
        może to była właścicielka?:)
        • mietowe_loczki Re: Nigdy więcej nie pójdę do tego s 05.06.05, 19:24
          Przypomniało mi się jeszcze coś sprzed kilku lat, coś co bije wszystko inne na
          głowę, chciałam sobie kupić jeansy z prostymi nogawkami (czyli nieposzerzane w
          biodrach, tak jak dla panów), od "pani sklepowej" w butiku dowiedziałam się, że
          nie mogę sobie kupić TAKIEGO modelu - ponieważ? - ponieważ mam za grube uda.

          PS. całkiem obiektywnie i na marginesie - byłam w tamtym czasie straszną
          straszną chudzinką :)
          • Gość: Puchatek Re: Nigdy więcej nie pójdę do tego s IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.06.05, 16:46
            Ano, są takie relikty PRL...

            1. Sklep w samym centrum Warszawy, róg Mokotowskiej i Koszykowej - teraz tam
            jest salon Plus GSM, ale jeszcze kilka lat temu był taki zawszony sklepik z
            mydłem i powidłem: warzywa, owoce, podstawowe spożywcze... Ceny jak w
            elekganckich delikatesach (co jeszcze jestem w stanie zrozumieć, samo centrum
            jako rzekłem). Za to obsługa... Jakieś takie okropne baby - pegieerówy w
            wiecznie brudnych fartuchach, mające pretensje do klientó, że im rozmowy
            przerywają. Wchodzę tam kiedyś (mieszkałem niedaleko, czasem musiałem "nagle"
            kupić chleb czy mleko) - widzę: stoi babsztyl oparty o półkę z pieczywem (!) i
            pali papierosa. Na zwrócenie uwagi (grzeczne! ja generalnie tak mam, że mówię
            grzecznie, spokojnie i przyjaźnie...), że chyba nie wolno poalić w sklepie
            spożywczym, i to tuż obok jedzenia - usłyszałem wyniosłe "...jak się nie podoba,
            to niech kupuje gdzie indziej!". Więc wyjaśniłem pani, że jek JEJ się nie
            podoba, to mogę wezwać policję, a kupować NIEWĄTPLIWIE będę gdzie indziej.

            Słowa dotrzymałem - więcej tam nie wszedłem...

            2. Teraz od kilku lat mieszkam pod Warszawą. Sklep "SPołem" w Grodzisku
            Mazowieckim, przy stacji WKD. Wchodzę, mam 3 (słownie: trzy) minuty do odjazdu
            kolejki. Proszę panią przy kasie o gazetę. Pani patrzy na mnie jak na pluskwę i
            mówi, że owszem, gazety już przyjechały, ale szefowa ich jeszcze nie posortowała
            i "nie wprowadziła w komupter". Tłumaczę grzecznie, że mam zaraz kolejkę, że mam
            odliczone 2,80, więc czy pani nie mogłaby wyjść na top zaplecze (drzwi są za
            nią, sklep jest mały, obok druga pani sprzedawczyni...) i przynieść mi jedną
            gazetę... Nie, niestety, nie mogę, bo szefowa... i tak dalej. Niech pan poczeka,
            za dziesięć minut będą.

            Więc poinformowałem panoią, że za dziesięć minut planuję być kilka stacji stąd i
            poszedłem.

            Ech...
            • Gość: sIK Re: Nigdy więcej .... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.08.05, 15:29
              > 2. Teraz od kilku lat mieszkam pod Warszawą. Sklep "SPołem" w Grodzisku
              > Mazowieckim, przy stacji WKD. Wchodzę, mam 3 (słownie: trzy) minuty do odjazdu
              > kolejki. Proszę panią przy kasie o gazetę. Pani patrzy na mnie jak na pluskwę
              i
              > mówi, że owszem, gazety już przyjechały, ale szefowa ich jeszcze nie
              posortował
              > a
              > i "nie wprowadziła w komupter". Tłumaczę grzecznie, że mam zaraz kolejkę, że
              ma
              > m
              > odliczone 2,80, więc czy pani nie mogłaby wyjść na top zaplecze (drzwi są za
              > nią, sklep jest mały, obok druga pani sprzedawczyni...) i przynieść mi jedną
              > gazetę... Nie, niestety, nie mogę, bo szefowa... i tak dalej. Niech pan
              poczeka
              > ,
              > za dziesięć minut będą.

              Coż sprzedająca starała się być miła bo gazety były, ale nie były jeszcze
              wystawione na sprzedaż, skąd miała poznać, że się na kolejkę śpieszysz.
              Widocznie kierowniczka siła wyższa nie daje grzebać w nieposortowanych przez
              siebie gazetach. Sprzedająca mogła powiedzieć, że nie ma i koniec.

              - Jest Gazeta ?
              - Nie ma
              (po chwili)
              - Jak nie ma jak jest widzę tam leży
              - Nie ma będzie za 10 minut

              Tak źle i tak niedobrze
              • Gość: szadoka Re: Nigdy więcej .... IP: 212.160.172.* 29.08.05, 14:04
                to moja dzisiejsza konfrontacja w spozywczym ( w ktorym notabene bardzo
                skrupulatnie sprawdzam reszte bo nnotorycznie pani sie myli):
                "poprosze mleko chude, garwolinskie"
                -tluste?
                -nie , prosze Pani chude (pani przychodzi z dwoma kartonami mleka)
                -chcialam tylko jedno...i jeszcze platki owsiane (pani majac je na wysokosci
                oczu, wpatruje sie intensywnie w polke:
                -nie ma...
          • Gość: pietnacha40 Re: Nigdy więcej nie pójdę do tego s IP: *.tsi.tychy.pl / 80.55.186.* 07.06.05, 09:45
            Dlaczego w sklepach nie lubią żółtego bilonu?Bo sklep,to nie bank,a tak czasem
            jest traktowany.Dziecko zbiera sobie grosiki i przychodzi kupić sobie gazetkę
            za 8,70,po czym wywala te pieniądze na ladę.Moje kobitki mają obowiązek przyjąć
            ten bilon,bo ja też uważam,że pieniądz ,to pieniądz.Więc panna liczy.8,70,gdzie
            najwyższym nominałem jest 20 gr.A któreś z was stoi w kolejce.Stoi,stoi,bo ona
            liczy.Czasem może się pomylić w połowie,bo to nie bankowa maszynka.No i
            policzyła.Kolej na was.Kupujecie,do wydania jest 5,87.Ręka do góry,kto to
            weżmie z uśmiechem i bez gadania w żółtych?
      • Gość: bambi7 Re: Nigdy więcej nie pójdę do tego s IP: *.csk.pl 24.07.05, 13:00
        myślisz, że będa specjalnie dla Ciebie jedną parę butów sprowadzać z drugiego
        końca miasta (i że pewnie jeszcze w ten sam dzień...hehehe zapomnij)
        • Gość: panna_gosia Re: Nigdy więcej nie pójdę do tego s IP: *.chello.pl 02.11.05, 13:23
          Dla mnie kiedys w opolskim Quiosque z INNEGO MIASTA sprowadzili plaszcz w takim,
          a nie innym kolorze. Z inicjatywy ekspedientki. Byl na drugi dzien, w dodatku
          jak go przyszlam kupic to trafilam w jakas specjalna godzine i dostalam ilestam
          % znizki :>
    • Gość: sabba niezle te sklepowe odyseje IP: *.d.pppool.de 06.06.05, 22:15
      ale nijak nie moge pojac czemu wam tak przeszkadzaja te panie co sie pytaja czy
      moga lub w czym moga pomoc. Wystarczy powiedziec dziekuje w niczym, poradze
      sobie, moze pozniej, wole sama sobie ojerzec, dziekuje itp. U mnie jakos dziala
      a kupuje w roznych sklepach.
    • Gość: apja już tam nie kupię rogala IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.06.05, 10:18
      Pisalam już o tym w innym wątku ale co tam. Nie pójdę tam dlatego że to mi
      wstyd.
      A więc:
      O godz. 6.30 poszlam z moim rocznym synkiem do sklepu córce po rogala z
      marmeladą.
      Mój synek potrafi powiezieć tylko mama i baba i wszelkie odmiany tych slów,
      czyli: am, mamamamamamama, amamamamam, babek, bababab itd...
      Pani w sklepie zaczęlam się dziwić cukierkowym glosem mówiąc : "kto tak
      wcześnie wstaje" a ja "wstaje bo musi" i pani do niego tiutiutiu itd....
      Mój synek przyglądal się pani i w końcu ze stoickim spokojem powiedział
      "dupa" . No i co byście zrobili na moim miejscu? Bo ja na szczęście już
      zaplacilam i powiedzialam pani dowidzenia.
      • yoma Re: już tam nie kupię rogala 07.06.05, 10:58
        Czysty Mrożek, nie przejmuj się.
    • Gość: rzaroofka Re: Nigdy więcej nie pójdę do tego s IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.07.05, 20:50
      odświeżam wątek - wypłata blisko.
    • Gość: Yanissa Re: Nigdy więcej nie pójdę do tego s IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.07.05, 09:14
      Nienawidzę sklepów ze sprzętem komputerowym gdzie od czasu do czasu jestem
      zmuszona robić drobne zakupy (atrament do drukarki, dyskietki itp.). Za
      poważniejsze rzeczy nawet się nie zabieram, bo nie lubię jak robi się ze mnie
      idiotkę. Zwykle w sklepach tego typu pracują młodzi faceci, którzy uwielbiają
      popisywać się swoją fachową wiedzą z określonej dziedziny - popisywaniem jest
      to do pewnego momentu, potem staje się to już zwykła chęć zrobienia z klienta
      barana. Nie jestem laikiem, trochę znam się na tym i owym, choć do
      profesjonalisty to mi jeszcze daleko. Kilka razy już zdarzyło mi się tak, że
      kiedy chciałam coś kupić i powiedzmy - zapytałam o coś, albo zaskoczyła mnie
      jakaś informacja napisana np. na opakowaniu, miałam jakieś wątpliwości -
      poproszony o pomoc pan zaczynał sypać terminami wziętymi z kosmosu niemal
      upajając się widokiem, jak moje oczy robią się wielkie niczym spodeczki. No bo
      to przecież baba i do tego jeszcze jasne włosy (nie chodzę ubrana na różowo),
      więc klient drugiej kategorii. Kiedyś pewien wyjątkowo chamski pan w bluzie
      dresowej z łbem wygolonym na zero zrobił ze mnie idiotkę, przeprowadzając
      opisany przeze mnie już numer tak, aby jego świadkiem byli wszyscy klienci
      obecni w sklepie (jakieś 10 - 15 osób). Od tamtej pory o zakupy związane z
      komputerem zawsze proszę chłopaka kuzynki. Z facetem zawsze rozmawiają inaczej,
      nawet gdyby nie bardz wiedział, co to klawiatura.
      • morgen_stern Re: Nigdy więcej nie pójdę do tego s 25.07.05, 14:41
        Yanissa, jak ja Cie rozumiem!
        Każda wizyta w sklepie z narzędziami albo w jakimkolwiek innym, na którego
        asortymencie się nie znam to bardzo nieprzyjemne przeżycie... Nie robię z
        siebie słodkiej idiotki, nie przymilam się, logicznie i rzeczowo informuję, że
        się nie znam i proszę o pomoc w zakupie... W 8 sklepach na 10 sprzedwaca płci
        męskiej robi głupie miny bądź komentarze, uśmiecha się z pobłażaniem lub
        ironią - no, słowem, koszmar i żenada. Nie mówiąc już o obleśnych podrywaczach,
        ale oni są wszędzie... Jakiś obleś, któremu się wydaje, że zaraz zemdleję z
        wrażenia po usłyszeniu jego durnych zaczepek, bueeee...
        Panowie, trochę więcej szacunku! :-)
        • hiolka Re: Nigdy więcej nie pójdę do tego s 10.09.05, 20:33
          Ciekawe, bo mi sie zdarza trafiac na balwanow wlasnie w takich sklepach
          (kolejny przypadek zmniejszania przez urzedy pracy na sile bezrobocia... ;)

          Kiedys postanowilam pomalowac pokoj na zielono (w tym przypadku istotne), kolor
          mial byc zblizony do butelkowej zieleni. Pojechalam do NOMI, ide do dzialu z
          farbami, z paskow wybieram odpowiedni odcien koloru. Na marginesie, dla
          niewtajemniczonych: wieksze ilosci farby w nietypowych kolorach otrzymuje sie
          przez zmieszanie np. 10 litrow "bazy" z porcja barwnikow.
          No to uderzam ja do polki z "bazami", a tam puchy odpowiednio z napisem "Baza
          A", "baza B". Ceny rozne, ale opisy na puszkach identyczne, na zadnej z nich
          nie znalazlam informacji, co rozni obie bazy. Pytam mlodziana w firmowym
          kombinezonie, jaka jest miedzy nimi roznica. Otrzymalam odpowiedz mniej wiecej
          taka "Yyyy...., bo to jest baza A, a to jest baza B" (???). Potem okazalo sie,
          ze wbilam drugi gwozdz do trumny, bo chcialam sie dowiedziec, jaka jest roznica
          miedzy farba akrylowa a emulsyjna. A gdzie sie tego dowiedziec, jak nie na
          specjalistycznym stoisku? Odpowiedz byla podobna "Yyyyyy, bo ta jest emulsyjna,
          a ta akrylowa" Rece mi opadly, czulam sie jak nauczycielka wyciagajaca matola
          na "3=", pytania pomocnicze nie pomagaly ;) Biedak nic chyba na temat
          sprzedawanych farb nie wiedzial...
          Wybralam w koncu baze, podalam nr koloru jaki chce otrzymac i pan po
          konsultacji z kolega przystapil do mieszania. I namieszal. Zamiast ciemnej
          zieleni wyszla mu jasna pistacja (blada zielen), bo pomylil barwniki...
          I zostal tak z glupia mina i 5 litrami farby w niesprzedawalnym kolorze.

          Farbe kupilam juz gdzie indziej :)
      • hiolka Re: Nigdy więcej nie pójdę do tego s 10.09.05, 20:10
        Hi,hi. Ze dwa lata temu zapytalam w komputerowym, czy maja pendrive'y (wtedy
        byly akurat nowoscia), a pan mnie zaprowadzil do gablotki, gdzie lezala pokazna
        tablica z rysikiem, ktora mozna podlaczyc do komputera. Uslyszal "pen" i tak mu
        sie chyba jakos skojarzylo ;) Sama wiec widzisz, jacy z nich
        czasami "specjalisci"
    • Gość: stokrotka Re: Nigdy więcej nie pójdę do tego sklepu!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.07.05, 10:03
      Mam swój, nawiasem całkiem fajny, styl i nie chodze ubrana jakbym własnie
      wyszla ze sklepu typu house czy reserved . Irytuje mnie to że kiedy wchodze do
      sklepu i costam ogladam ochrona lazi za mna i wydaja sie nei wierzyc ze jescze
      czegos nie zwinelam... oczywiscie nie moga sie powstrzymac od komentarzy
      typu: "hm.. ale potem wszystko ma wrocic na miejsce..."
      ygh.. sa okropni
    • jakfajnie Re: Nigdy więcej nie pójdę do tego s 24.07.05, 21:13
      nigdy nie robie zakupów po raz drugi w sklepie, w którym sprzedawczyni
      poślinionymi paluchami otwiera woreczek lub reklamówke i na dodatek pomaga
      sobie dmuchając do opakowania. Sama sobie nie pluję do jednorazówek. Rozumiem,
      że sie sklejają, że ciężko je rozdzielić ale higiena to podstawa.

      Kupowałam buty na targowisku - nie było mojego rozmiaru, już chciałam odejść
      aby poszukać na innym stoisku a tu sprzedawczyni krzyczy na całe
      gardło: "Anka!!! masz 40 z tych czarnych na pasku!!!"
      Dobrze, że to były tylko buty, inaczej bym nie przeżyła upublicznienia mojego
      rozmiaru.
      • zla_wrona Re: Nigdy więcej nie pójdę do tego s 25.07.05, 11:03
        Rzecz miała miejsce w prowincjonalnym sklepie pseudo-kurortu.
        [wyjaśniam: wiocha na końcu świata, 500 łebków zimową porą, staje się docelowym
        miejscem wypoczynku warszawki gorącym latem].
        Ceny jak w centrum stolicy.
        Sklep z gatunku tych większych, asortyment: spożywcze, chemiczne i prasa.

        Ustawiłam się w obowiązkowym ogonku do lady, po 20 minutach dotarłam do okazałej
        sklepowej (solarka, ale po (!) 50). Poprosiłam o serek wiejski.

        Baba: ODTŁUSZCZONYCH NIE MAMY.

        Hehe? Jakaś aluzja?
        Wyprostowałam, że zależy mi na normalnym nabiale.
        Babol rozwiał wszelkie wątpliwości.

        B: ŻEBY PANI JESZCZE BARDZIEJ W UDA POSZŁO?

      • zla_wrona Re: Nigdy więcej nie pójdę do tego s 25.07.05, 11:05
        Rzecz miała miejsce w prowincjonalnym sklepie pseudo-kurortu.
        [wyjaśniam: wiocha na końcu świata, 500 łebków zimową porą, staje się docelowym
        miejscem wypoczynku warszawki gorącym latem].
        Ceny jak w centrum stolicy.
        Sklep z gatunku tych większych, asortyment: spożywcze, chemiczne i prasa.

        Ustawiłam się w obowiązkowym ogonku do lady, po 20 minutach dotarłam do okazałej
        sklepowej (solarka, ale po (!) 50). Poprosiłam o serek wiejski.

        Baba: ODTŁUSZCZONYCH NIE MAMY.

        Hehe? Jakaś aluzja?
        Wyprostowałam, że zależy mi na normalnym nabiale.
        Babol rozwiał wszelkie wątpliwości.

        B: ŻEBY PANI JESZCZE BARDZIEJ W UDA POSZŁO?

        Moje uda to moja sprawa, ale zapewniam, że nie są w tak krytycznym stanie, by
        wzbudzać oburzenie u publiki :).

    • istna Zainspirowana wątkiem.. A teraz pozytywnie:) 25.07.05, 17:54
      Przykład wyjątkowej uprzejmości, naprawdę profesjonalnej i miłej obsługi. Jest
      taka drogeria na Kazimierza Wielkiego w Krakowie. Pracujący tam pan to ideał
      sprzedawcy. Wchodzę, oczywiście słyszę "dzień dobry, w czym mogę pomóc?" (nie ma
      tam samoobsługi). A ja chcę kupić np. kredkę do oczu nie droższą niż 10zł, co
      zaznaczam. Pan ekspedient pokazuje mi cały asortyment tanich kredek bez
      mrugnięcia okiem, bez żadnego dziwnego wyrazu twarzy, poświęcając mi dokładnie
      tyle uwagi, jak gdybym kupowała najdroższe kosmetyki. Uwagi typu "klientki
      chwalą firmę x, te ołówki są miękkie, te twarde" etc. Potrafi też dobrze
      doradzić np. w wyborze kremu, zna mniej więcej skład i działanie produktów,
      które sprzedaje (z pamięci, nie z kartki). Cały czas jest uprzejmy i miły, ale
      nie ma w nim sztuczności. Na koniec (obojętne, czy kupiłam tę kredkę za 5 zł czy
      w ogóle nic) mówi "Czy pozwoli pani, że pozostawię panią na resztę dnia z
      pięknym zapachem?" i, jeśli sobie tego życzę, pryska mi nadgarstek czymś
      naprawdę ładnym, podając przy tym nazwę, producenta i cenę. Dodam, że chodziłam
      tam za czasów studenckich i wyglądałam jak nastolatka, nie jak dama.
      • Gość: Iskra Re: Zainspirowana wątkiem.. A teraz negatywnie IP: *.crowley.pl 25.07.05, 20:05
        Ostatnio przestalam robic zakupy w auchan. Nie wiem jak w innych miastach, ale
        we Wroclawiu nie ma mozliwosci zostawienia w przechowalni plecaka lub wiekszych
        zakupow z innego sklepu. Niby nic wielkiego , ale irytuje:). Szczegolnie jesli
        wracajac do Wroclawia postanawiam zrobic zakupy na bielanach i prosze rodzicow
        aby mnie wysadzili. Jestem przekonana ze plecak ze stelazem to zaden problem:)
        Bo przeciez maja przechowalnie bagzy:)) Juz nie maja:). A nie daj Boze zrobic
        zakupy w dziale z winami :) Zle rozmagnesuja i potem w kazdym kolejnym sklepie
        piszczy sie na bramce:)
      • Gość: naiwna Re: Zainspirowana wątkiem.. A teraz pozytywnie:) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.08.05, 03:32
        To ja też pozytywnie, bo Twoje, istna, wspomnienie przywołało z mojej pamięci
        pewien mały sklep z damską bielizną, który już niestety nie istnieje :( Byłam w
        nim parę razy jakieś dziesięć-dwanaście lat temu. Najpierw, jako że byłam o
        tych dziesięć-dwanaście lat młodsza, przeżyłam lekki szok, ponieważ w sklepie
        był sprzedawca - płci męskiej :P Skoro już jednak weszłam, postanowiłam zamiar
        zakupu biustonosza przeprowadzić, choćbym się przy tym miała trochę rumienić.
        Spytałam o dany fason, rozmiar, kolor... Młodzieniec bez mrugnięcia okiem
        zaczął szukać tego, o co mi chodziło. Kiedy okazało się, że akurat
        odpowiedniego koloru/rozmiaru/fasonu (nie pamiętam dokładnie) nie znajduje,
        poprosił o pomoc drugiego pana, chyba właściciela, który znajdował się na
        zapleczu. Przypuszczam, że młody mężczyzna był synem albo jakimś innym krewnym
        tego pana w średnim wieku. Obaj bardzo profesjonalnie i kulturalnie uzgodnili,
        o co mi dokładnie chodzi - zrobili to w taki sposób, że nawet szczegóły takie,
        jak kształt miseczki itp. brzmiały w ich ustach tak, jakby chodziło o np.
        rodzaje silników samochodowych. Przestałam się rumienić. Poczułam się
        fantastycznie. Do dziś jestem pod wrażeniem profesjonalizmu tych dwóch panów, i
        ubolewam nad tym, że sklep już nie istnieje. W dwóch innych w tym samym mieście
        pracujące w nich PANIE nie potrafią potraktować klientki z taką uprzejmością i
        szacunkiem. :\

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka