hippolit.kwass
02.10.05, 18:45
Spotkałem wczoraj dawno niewidzianą koleżankę. Pcha biedaczka przed
sobą "twixa" czyli wózek dziecięcy dwuosobowy. Znaczy się bliźniaki powiła.
Jakaś taka zmarnowana, sińce pod oczami, błędny wzrok.. Pytam jednak
kurtuazyjnie:
- Co słychać?
- Daj spokój... Taka jestem zaorana, że na nic nie mam czasu. Siedzę całymi
dniami w domu na tym przeklętym wychowawczym, te dwa zasrańce żyć nie dają, a
jeszcze jest jedno starsze do pierwszej klasy właśnie poszło... koszmar!
Nagle przestała mówić i wzrok jej utkwił na przejeżdżającym akurat aucie.
Patrzę więc i ja i widzę, że to jej mąż jedzie. Nagle rozlega się głos
przerażenia:
- Boże! Z kim on dzieci zostawił?!
Spojrzała przed siebie, zdała sobie sprawę, co pcha przed sobą i rzekła:
- K**wa, źle ze mną...