Dodaj do ulubionych

Absurdy uczelniane

04.10.06, 23:06
Obiekt właśnie oznajmił, że "Mamy fizykę z facetem, który zmarł rok temu.
Założę się, że nie przyjdzie na zajęcia" (Politechnika Warszawska)
Obserwuj wątek
    • kochanica-francuza Re: Absurdy uczelniane 04.10.06, 23:06
      kochanica-francuza napisała:

      > Obiekt
      obiekt uczuć
      • Gość: zenotka Re: Absurdy uczelniane IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.10.06, 23:24
        czy to jakas pozna pora czy co ,nie rozumiem o czym piszesz;DD
        • kochanica-francuza Re: Absurdy uczelniane 04.10.06, 23:33
          Gość portalu: zenotka napisał(a):

          > czy to jakas pozna pora czy co ,nie rozumiem o czym piszesz;DD
          mają w harminogramie zajęć wpisanego nieboszczyka jako wykładowcę
          • absurdello Może to hermionogram a nie harmonogram ;)))) 09.02.07, 18:26
            W Harry Potterze też duchy nauczały ;))))
            • edwood1 Re: Może to hermionogram a nie harmonogram ;)))) 09.02.07, 18:35
              z drugiej strony biurka - zajęcia ze studentami zaocznymi jedej z uczelni:

              temat podstawy psychoanalizy i kiedy zacząłem mówić na temat kompleksu Edypa,
              jedna ze studentek (ok 40 lat) nie wytrzymała i zapytała wprost - czy my musimy
              słuchać tych wszystkich świństw?

              największym absurdem była sytuacja z dziewczyną, która przychodziła na
              zaliczenie 3 razy i za każdym razem kiedy ją odsyłałem (bez wpisu) prosiłem o
              przygotowanie się jedynie z tych pytań, które przed chwila usłyszała (wraz z
              odpowiedziami).
              nie udało się.
              to była pierwsza ndst którą musiałem postawić, po trzech semestrach pracy.
              • Gość: Przemek Re: Może to hermionogram a nie harmonogram ;)))) IP: *.tele.pw.edu.pl 09.02.07, 18:56
                Kolega odbieral od studentow jakies sprawozdania z wykonania projektu czy
                cwiczenia laboratoryjnego. Wchodzi studentka, przedstawia sprawozdanie, kolega
                proponuje jej (w uprzejmych slowach) dokonanie niewielkich uzupelnien. Na to
                studentka... rzuca sprawozdanie na biurko i krzyczy "K...! Zawsze cos jest nie
                tak!" :-)
                • Gość: ave Re: Może to hermionogram a nie harmonogram ;)))) IP: *.broker.com.pl 09.02.07, 20:21
                  Laborki z fizyki:
                  Sekcja składająca się z dwóch znajomych z grupy, kręci się niespokojnie po sali
                  z kilkunastoma stanowiskami laboratoryjnymi. Podbija doktorant zadaje im 3
                  pytania, oni nie odpowiadają na żadne bo nie mają pojęcia o co w nich chodzi,
                  więc wylatują.
                  Dopiero po 30 minutach zorientowali się, że zostali przepytani z całkiem innego
                  ćwiczenia przy którym akurat przypadkiem się znaleźli

                  Inny przedmiot:
                  Docent odrzuca kilkanaście razy sprawozdanie - i to nie jednej osobie ale
                  wszystkim którzy mieli z nim laborki. Co ciekawe przy każdej wizycie okazuję się
                  że rzeczy które były wcześniej dobrze (i nie zostały zmienione) nagle są
                  całkowicie źle ;)


                  Jeszcze inny przedmiot:
                  Profesor każdy wykład zaczyna od reklamowania swojej książki


                  Na polibudzie absurdy są na porządku dziennym:)
                  • Gość: qubek Logika na UG IP: 89.174.82.* 09.02.07, 23:15
                    UG - zajęcia z logiki:
                    Podaję grupie zadanie, po chwili biorę do tablicy "nieprzeciętnie zdolnego"
                    studenta i go męczę:)
                    Po pownym (dłuższym) czasie inny student (zdenerwowany prymus) mówi do mnie z ławki:
                    - Niech go pan zostawi, przecież on nic nie kuma.
                    Na co delikwent przy tablicy:
                    - KUM, KUM
                    • kszynka Re: Logika na UG 10.02.07, 08:55
                      kolega przy tablicy wykazał się poczuciem humoru, a jak wiadomo to cecha
                      charakterystyczna ludzi inteligentnych
                      :-)
                    • Gość: kania Re: Logika na UG IP: *.chello.pl 10.02.07, 14:42
                      LOgika na UG! To ty bierzesz z tego do tablicy?hahhahha
                      Nowik i Szyskowski daj wpisy kazdemu na koniec semestru... nikt na to nie chodzi..
                      • Gość: Roman Giertych Re: Logika na UG IP: 195.26.78.* 10.02.07, 15:39
                        Ja też nie chodziłem.
                  • badjuk Re: Może to hermionogram a nie harmonogram ;)))) 10.02.07, 00:31
                    Pierwszy dzień na zajęciach na polibudzie, kierunek elektrotechnika, wchodze do
                    sali, wszyscy siedza. Wszyscy nieznajomi - to normalne bo i tak nikogo nie znam
                    w mojej grupie, siadam, pani prof zwraca mi uwage ze sie spoznilem. Patrze na
                    tablice jakies tajemniczo wygladajace znaczki, wzory - ale nic, notuję. W pewnym
                    momencie pani profesor zwraca uwage ze powinnismy juz to umiec bo to bylo na
                    drugim roku o_0 !!! Zorientowawszy sie ze jestem nie w swojej grupie (malo tego
                    - nie na tym roku) zabieram sie i wychodze. Nagle pani prof zwraca mi uwage ze
                    niepowinienem teraz wychodzic bo to bedzie na zaliczeniu, reszta grupa milczy.
                    Ja przepraszam i wychodzę. ^_^!
                  • Gość: normal Re: Może to hermionogram a nie harmonogram ;)))) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.02.07, 15:11
                    to standart a chyba wszystkich uczelniach technicznych, zawsze jest koles ktory
                    ocenia jak mu sie podoba, projekty, sprawozdania... nie ma czegos takiego jak
                    poprawne sprawozdanie, jest tylko "poprawne dzis", wiekszosc zaliczonych juz
                    projektow i laborek ten sam prowadzacy odrzucilby gdyby je zaniosl ktos inny w
                    innym terminie, patologia...
                    • Gość: nieznany Re: Może to hermionogram a nie harmonogram ;)))) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.02.07, 15:47
                      Niema czegoś takiego jak poprawne sprawozdanie etc. "Z drugiej strony biurka" -
                      mam "parę" grup laboratoryjnych. Staram się, w ramach jednego ćwiczenia, aby
                      program nieco się różnił. I nie chodzi tylko o zamiany parametrów. Czasem coś
                      odpuszczę, czasem dołożę z poza programu ćwiczenia (zawsze grupa te dokładki
                      robi pod moje "dyktando"). Pomiędzy prowadzącymi też są różnice. I cytując
                      kolegę: "większość zaliczonych już projektów i laborek JA (ten sam czasem
                      prowadzący) odrzucę gdy przyniesie ktoś inny...zwykle podaję czyją pracę
                      wykorzystał (bądź od którego prowadzącego). Nie tylko odrzucam ale dodaję
                      "odsetki karne" - zwykle po 2 sprawkach mam problem z głowy.
                      Patologią jest natomiast rżnięcie cudzych opracowań (np. sprawozdań) nie
                      sprawdzając nawet różnic w porównaniu do tego co samemu miało się wykonać...
                      • madzad Re: Może to hermionogram a nie harmonogram ;)))) 10.02.07, 16:24
                        jeżeli poziom laborki i metodologia oceny są adekwatne do znajmości ortografii to
                        współczuję tym biedakom z drugiej strony biurka
                        D
                • Gość: tom Re: Może to hermionogram a nie harmonogram ;)))) IP: *.culm.net 10.02.07, 10:36
                  Doktorat z Polskiego, p.prof z uporem maniaka przy każdym kolejnym spotkaniu
                  skreśla i nakazuje poprawiać akapity, które sama wcześniej zaproponowała tonem
                  nie znoszącym sprzeciwu. Na uwagę, że to pomysł p.prof, urażona, obraża się i
                  kończy spotkanie. Nie dziwie się studentce z komentarza wyżej!
                  • alpepe Re: Może to hermionogram a nie harmonogram ;)))) 10.02.07, 15:47
                    na germanistyce na UŚ też tak było, najgorzej było chyba u córki tego Wilhelma
                    Szewczyka, ta stara skleroza potrafiła po 10 razy zmieniać zdanie, podbnie
                    zresztą inni pracownicy naukowi. Ja miałam taki sposób, że pytałam, czy jak
                    poprawię to, to, i to, to będzie to wersja ostateczna do oceny, z konsultacji
                    nie wychodziłam bez ostatecznego "tak" od osoby sprawdzającej...
            • frred Re: Może to hermionogram a nie harmonogram ;)))) 19.02.07, 16:06
              Zgadza się, w Hogwarcie duchem jest prof. Binns od historii magii.

              Ale patrząc na panie z dziekanatu to racze HORMONOGRAM
          • xanaxy Re: Absurdy uczelniane 09.02.07, 19:45
            Wielkie mi co. W Instytucie Psychiatrii i Neurologii / wiodaca placowka W
            stolicy/ przez 2 lata , jako szef Kliniki Nerwic istnial niezyjacy juz niestety
            prof. Leder!!!! Winni sa ...odpowiedzialni za aktualnosc strony internetowej. I
            tyle. Najbardziej to trzeba sie zajac ... hrabinami z ..dziekanatow!
          • Gość: J. Re: Absurdy uczelniane IP: *.chello.pl 09.02.07, 23:10
            kochanica-francuza napisała:

            > mają w harminogramie zajęć wpisanego nieboszczyka jako wykładowcę

            Ja tez jestem wykładowcą, ale jeszcze nie nieboszczykiem. Jak zemrę, napiszę ci z zaświatów, czy jestem jeszcze w planie zajęć (podobno u św. Piotra internet już działa).

            Nara!
        • karoleczek23 [...] 09.02.07, 22:11
          Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
      • Gość: rybka Nemo Re: Absurdy uczelniane IP: *.w83-196.abo.wanadoo.fr 05.10.06, 14:37
        Opuściłam juz uczelniane mury, ale nie mogę się powstrzymać od komentarza na
        temat dziekanatu jednego z wydziałów UJ.
        Otóż siedzę sobie kiedyś (kolejka od metra), i czekam na załatwienie arcyważnej
        sprawy i... co widzę... otóż widzę jak babka, która tam pracuje i normalnie
        powinna być zajęta papierkową robotą ... wraca z zakupów a w siatce niesie
        kurczaka! Z relacji innych studentów, wiem, że wypady na miasto to standard.
        Może ta Pani nie wie co to zakupy przez Internet, albo ja jestem jakaś
        nadmiernie wymagająca? Ach ta dzisiejsza młodzież!
        • Gość: kobita Re: Absurdy uczelniane IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.02.07, 18:34
          chcialabys zeby kupowala kurczaka przez internet?! hmm
          • petersylia Re: Absurdy uczelniane 09.02.07, 20:24
            Absurdem jest to, co Ty Nemo opowiadasz...może kobitka przyszła dopiero do
            pracy, a po drodze zrobiła zakupy (rano jest lepszy wybór mięsa). A może
            załatwiała jakąś sprawę urzędową i przy okazji kupiła kurczaka? Popracuj sama
            (sam) w dziekanacie, zobaczysz, czy to tak super jest obcować z bandą
            rozwydrzonych studentów. (gwoli wyjaśnienia: nie pracuję w dziekanacie, ale znam
            osoby, które kiedyś pracowały i znają tą sytuację od drugiej strony).
            • Gość: prawo umk Re: Absurdy uczelniane IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.02.07, 20:40
              a ja na swój dziekanat złego słowa nie powiem, nigdy nie było żadnych
              problemów :)
              • Gość: infa umk Re: Absurdy uczelniane IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.02.07, 20:48
                ja wrecz przeciwnie
                • dioskorides Nic na dziekanat prawa na umk ?? 10.02.07, 13:40
                  jezus maria co ja sie na ich temat nasłuchałem
                • Gość: aniol Re: Absurdy uczelniane IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.02.07, 16:24
                  UR.Wypłata stypendium odbywa się z bardzo dużym opóźnieniem. W moim przypadku
                  (studia zaoczne)pieniądze są wyczekiwane,mimo że to nawet niewielka kwota.
                  Jednak panie które pracują w dziekanacie nie interesuje to że ktoś może z tej
                  kwoty opłacać czesne.Po ogłoszonym terminie wypłaty stypendium, stwierdzając że
                  kasa za socjalne nie wpłyneła na moje konto wybieram się do dziekanatu.Okazuje
                  się że baba przeoczyła mnie przy wypłacie i będę mieć wyrównane dopiero na
                  anstępny miesiąc. Słów mi brak w oczach łzy, ale taki świat i tacy ludzie....
            • Gość: Jarek Re: Absurdy uczelniane IP: *.gwardii.osi.pl 09.02.07, 23:07
              petersylia napisała:

              > po drodze zrobiła zakupy (rano jest lepszy wybór mięsa)

              ROTFL :))

              > A może załatwiała jakąś sprawę urzędową i przy okazji kupiła kurczaka?

              Z pewnością. Poszła załatwiać np. paszport w urzędzie wojewódzkim i przy okazji
              kupiła kurczaka :))

            • arius5 Wiesz, po sa sa zatrudniane panie do dziekanatu ? 09.02.07, 23:28
              Po to, zeby siedzialy na dupie w biurze i zalatwialy wszystkie sprawy.
              Ot, proste, ciekawe ze nie wszyscy jeszcze dorosli do tego.
            • Gość: loth Re: Absurdy uczelniane IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.02.07, 09:25
              ee u mnie tabliczk ana dziekanacie głosi ze dziekanat jet otwarty dla studentow
              w godzinach 9.45 - 13.45
              w z zeczywistosci otwierają go o
              10.30 a zamykaja okolo 13

              poza sesją to jest nawet nie zauważalne ale w trakcie sesji kiedy kazdy ma kilka
              spraw do zaltwienia i musi stac w kilometrowych kolejkach nei jest zbyt przyjemne


              chcesz mi powiedziec ze to wina studentow ? te faktyczne godziny otwarcia
              dziekanatu ? :>
              • Gość: s Re: Absurdy uczelniane IP: *.ghnet.pl 10.02.07, 11:46
                na PK dziekanat otwarty jest od 11-13 (procz srody zeby bylo smieszniej) i
                nooormalnie w zaden sposob sie tam nie dostaniesz zeby cos zalatwic. studenci
                wiedza jak to ominac - heheh dzwonia spod zamknietych drzwi :P
                p.s. pozdrowienia dla wszystkich niemilych pan w dziekanatach co mysla ze sa
                swietymi krowami na indyjskich ulicach
        • Gość: kult.międzynar.UJ Re: Absurdy uczelniane IP: *.crowley.pl 10.02.07, 00:10
          grudzień, 'naste' starania o wydanie legitymacji przez sekretariat (nie tak,
          żebym nie dopełniła jakichkolwiek formalności!) 'zmęczona' moimi wizytami
          sekretarka, zapytała zupełnie serio -A PO CO PANI TA LEGITYMACJA?'? (dodam że
          żadne aspekty formalne mnie nie wyróżniały).
          nie powiem, co ja na to, ale po 2 minutach jakoś legitymacja zjawiła się...
        • eeeee1 Re: Absurdy uczelniane 10.02.07, 00:20
          a o istnieniu przerwy obiadowej Panstwo slyszeli?
          • Gość: Petersylia Re: Absurdy uczelniane IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.02.07, 00:36
            Skoro w prywatnych firmach jest przewidziana jest przerwa (godzinna) na obiad,
            to równie dobrze Pani z dziekanatu może wykorzystać przewidziane w kodeksie
            pracy 15 minut np. na zakup kurczaka, czyż nie? A tego, co się orientuje, to np.
            pracownicy administracyjni WOZ CMUJ, często kursują między CMUJ (ul. Anny)a WOZ
            (ul. Michałowskiego), właśnie, żeby pozałatwiać w kadrach różne sprawy
            administracyjne, więc chyba mogą kupić coś po drodze...
            • Gość: rikona Re: Absurdy uczelniane IP: *.chello.pl 10.02.07, 13:57
              a to pod tauczelnia sprzedaja kurczaki? tak dbaja o studentow i wpracownikow? bo
              watpie zeby panie z dziekanatu zdazyly w 15 minut isc do marketu i kupic
              kurczaki zalatwiajac przy tym jakies papierki....
              • Gość: Pudliszek Re: Absurdy uczelniane IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.02.07, 16:36
                hmmm....z ulicy Anny na Michałowskiego idzie się około 20 minut. Po drodze jest
                pełno marketów, nic tylko wejść i kupić kurczaka....
      • grasshopper Wybierz świadomie swoją przyszłość 09.02.07, 19:07

      • Gość: pinona Re: Absurdy uczelniane IP: *.remedium.bochnia.pl 09.02.07, 21:31
        na mój dziekanat chwała bogu nie mam co narzekać (CM UJ WOZ) ale mamy panią
        magister Motykę od promocji zdrowia z którą każdy student WOZ ma problemy. Baba
        ma męża doktora, ona sama do dottoratu podchodziła 3 razy. A problrmy stwarza
        sama baba, co 5 minut ma inne zdanie i wprost uwielbia jak student za nią
        chodzi i [rosi, do żadnegogabinetu nie ma tak długiej kolejkki jak do niej. A
        jej najsłynniejsze hasełko to " bo państwo będziecie mieli kulukwium z prymycji
        zdrowia"
        Poprostu można dostać szału
        • Gość: profesor Re: Absurdy uczelniane IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.02.07, 14:38
          no to dlaczego nie postaracie sie,żeby taka prymitywna wykładowczyni została
          zwolniona? Nagracie ją i potem puśćcie to dziekanowi. Ale może nie ona popełnia
          błedy( oprócz językowcy, których też nie powinan) tylko Wy nie jesteście w
          porządku???
    • vandikia Re: Absurdy uczelniane 05.10.06, 00:00
      dostalam sie na 2 najbardiej oblegane specjalizacje, wybralam 1. na 2 roku
      specjalizacji o włos nie wylecialam z uczelni - bo nie wykreslili mnie z tej z
      ktorej zrezygnowalam i jakis profesor sie wkurzyl, ze nie przyszlam na egzamin.
      byla afera. w sumie moglam przeprosic, wykuc i isc. jak oni mi 1 rok
      specjalizacji zaliczyli to do dzis nie wiem :)))
      • vandikia Re: Absurdy uczelniane 05.10.06, 09:37
        aha... sie to dzialo na U. Warszawskim, Wydzial Polonistyki :)
        • Gość: linia frontu Re: Absurdy uczelniane IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.02.07, 18:28
          No to chyba wiem o czym mówisz:))). Za dobrze... ;D
          Za nic bym tego nie zamieniła~! :)
      • croyance Re: Absurdy uczelniane 05.10.06, 13:28
        Mnie z uczelni wyrzucali trzy razy, ale w koncu zostalam szczesliwym
        magistrem :-D
        Dwa razy, bo nie zaplacilam na czas (odwolywalam sie i bylo ok), raz, bo;
        a) musielismy zapisac sie na trzy fakultety
        b) wybralam trzy
        c) dostalam pismo, ze na dwoch nie ma miejsca, dostalam sie tylko na jeden
        d) po roku okazalo sie, ze pismo przyszlo od Bog wie kogo, na zajeciach miejsca
        byly, ja jestem na listach, i wlasnie mam wylatywac bo mam dwa niezaliczenia ;-D
        e) oczywiscie corpus delicti w postaci pisma dawno byl wyrzucony, ale jakos
        wybrnelam, uf

        • croyance Re: Absurdy uczelniane 05.10.06, 13:31
          Wlasnie mi sie przypomnialo, ze to bylo wlasciwie 4 razy; raz zostalam
          wykreslona z listy studentow, bo panie z dziekanatu zgubily moj indeks, a ja
          nie pamietalam, ze go zlozylam i myslalam, ze to ja go zgubilam ...
        • Gość: b_lebowski Re: Absurdy uczelniane IP: *.ten.net.pl 09.02.07, 21:55
          Wiadomość dla croyance i kilku innych wypowiadających się tutaj absolwentów.
          Naprawdę ciężko mi uwierzyć, że byliście w stanie samodzielnie napisać pracę
          magisterską.
    • Gość: braat1 Re: Absurdy uczelniane IP: *.centertel.pl 05.10.06, 09:28
      Politechnika Warszawska, Wydział Elektroniki i Technik Informacyjnych,
      dziekanant Instytutu Informatyki, słynna Pani Wiesia. Pod koniec każdego
      semstru należy złożyć deklarację przedmiotów na semstr następny, zazwyczaj jest
      tak, że jest na to tydzień czasu, ale wszyscy przychodza ostatniego dnia i są
      straszne kolejki. Więc ja ponieważ nie chciałem stać w kolejkach przyszedłem na
      dzień przed końcem terminu i co mi powiedziała Panie Wiesia?? "Co Pan mi tutaj
      głowę zawraca!!!! Ma pan jeszcze czas do jutro, wiec prosze przyjsc jutro!!"
      • Gość: gosc z Anglii UWM wydzial Prawa i Administracji IP: *.force9.co.uk 09.02.07, 18:22
        Jeszcze 3 lata temu dziekanat wydzialu miescil sie w malym obskurnym budynku.
        Bydunke byl maly ciasny a studentow byla cala masa ( tylko na mojim roku bylo
        300 osob ) Najgorzej bylo cos zalatwic na poczatku pazdziernika gdy masy
        studenckie zalatwialy sobie roznegoe ordzaju zaswiadczenia.
        POwiem tylko ze srednio kolejka liczyla z 300
        • Gość: YB Re: UWM wydzial Prawa i Administracji IP: *.chello.pl 09.02.07, 19:11
          ale jestes bucem
          • Gość: delobbe Re: UWM wydzial Prawa i Administracji IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.02.07, 19:24
            to nie buc tylko bajkopisarz;)
            • Gość: kriz-is Re: UWM wydzial Prawa i Administracji IP: 62.145.19.* 09.02.07, 19:30
              na pisarza, nawet bajko-, to trzeba sie jeszcze znac na ortografiji.
              a sloma z butoof powojnym krawatem i tak wychodzi.
              • Gość: portka Re: UWM wydzial Prawa i Administracji IP: *.pptp.stw-bonn.de 09.02.07, 22:02
                zaradny i tyle!
                • Gość: YB Re: UWM wydzial Prawa i Administracji IP: *.chello.pl 09.02.07, 23:51
                  Taki zaradny jak poseł Pęczak albo Fryzjer
        • Gość: YB Re: UWM wydzial Prawa i Administracji IP: *.chello.pl 09.02.07, 19:12
          straszliwy buc z ciebie
          • Gość: Zarycki Re: UWM wydzial Prawa i Administracji IP: *.bojko.krakow.pl 10.02.07, 09:50
            Zazdrościcie i tyle. Dodam, że niemal w identyczny sposób dostałem się na
            ekskluzywny wykład Ryszarda Kapuścinskiego w Auli UJ :)
            • Gość: YaBasta Re: UWM wydzial Prawa i Administracji IP: *.chello.pl 12.02.07, 01:07
              musze cie rozczarowac ale bucostwa nie zazdroszcze nikomu
            • Gość: jood Re: UWM wydzial Prawa i Administracji IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.03.07, 14:09
              > ekskluzywny wykład

              Co w tym wykładzie było ekskluzywnego? Słuchacze siedzieli na skórzanych
              fotelach, a piękne kelnerki roznosiły drinki z palemkami? Czy też przygrywała
              do wykładu Sinfonia Varsovia, a notatki robiliście złotymi piórami na czerpanym
              papierze?

              Ponglish w natarciu :-D
        • Gość: te rence Re: UWM wydzial Prawa i Administracji IP: *.elb.vectranet.pl 10.02.07, 00:49
          wy chyba buca nie widzieliście dzieciaczki...

          pozdrowienia dla absolwentów UWM!

          UWM: egzamin z bichemii u niejakiego Strzeżka, dopytka do drugiej poprawki żeby na 3 wyciagnąć, wszedłem - cykl amoniaku, napisałem NH3, usłyszałem WON! z palcem w kierunku drzwi, wstałem, powiedziałem dowidzenia i wyszedłem, trwało to 30 sekund góra... jeszcze za plecami usłyszałem "ja ciebie zapamiętam" ... ale że niedyskutowałem to niezapamietał hehe śmieszne to było (cyklu ni wząb nie znałem)
          a zdałem za trzecią poprawką (4 podejścia legalne) a i tak 1/3 roku warunki miała, ależ to była ulga!
          Strzeżek Strzeżek ty chu ju

          inny przedmiot, mam iśc po wpis z jakichs wykładów co to na oczy nie widziałem, znam tlko nazwisko, które nic nie mówi, w sekretariacie palnąłem "pani" i nie trafiłem bo to był facet, ale była hryyyja! baba zczerwieniała, zaczeła wrzeszczeć, chciała moje nazwisko i chciała mi indeks zabrać, salwowałem się słuszną ucieczką, musiałem prosić kogoś żeby mi poszedł po wpis... i po co te nerwy, po co te nerwy hehe (nie nie jestem dumny z tego ze nie chodziłęm na te akurat wykłady)

          "Idę zażyć niewiedzy!" powiedziała na laborkach pani doktor do drugiej wstając i zaczynając przepytywanie :)

          albo

          na laborkach - co robisz? ekstrahuje -to zrób nam też ze dwa :)

          • Gość: q_p Re: UWM wydzial Prawa i Administracji IP: *.as.kn.pl 10.02.07, 01:12
            jesteś zwyczajnym prostaczkiem i nie wiem co robisz na studiach??
          • Gość: olki Re: UWM wydzial Prawa i Administracji IP: 83.12.61.* 10.02.07, 08:30
            i ty po paru latach może powiesz że masz wyższe wykształcenie? Będziesz w błędzie, co najwyżej będziesz miał skończone studia, ale w twoim przypadku to nie to samo co wyższe wykształcenie.
            • Gość: iwa Re: UWM wydzial Prawa i Administracji IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.02.07, 15:01
              o kurde jaka się mądrala znalazła, zaradność w życiu to podstawa...
              • Gość: YaBasta Re: UWM wydzial Prawa i Administracji IP: *.chello.pl 10.02.07, 20:09
                i na tym polega wasz problem! nie odrozniacie zaradnosci od chamstwa i prostackiego cwaniactwa.
          • Gość: 123 Re: UWM wydzial Prawa i Administracji IP: *.olsztyn.mm.pl 10.02.07, 14:29
            hahaha
            'WON za drzwi bedziesz siedzial do konca na korytarzu!'
            odsiedzialem, zaliczylem. 10 lat temu to bylo.
        • Gość: ANIA_23 Re: UWM wydzial Prawa i Administracji IP: *.chello.pl 10.02.07, 15:20
          A mi się ta opowieść podobała:D.Słyszałam od koleżanki która chodziła
          jeszcze...do końca roku 2006:D na Uniwersytet Szczeciński na jakiś tam dość nowy
          kierunek, że nie tylko że płaci za semestr prawie 2 tys to jeszcze trzeba płacić
          dodatkowo za to że zdajesz egzaminy!i to nie mało ale albo 700żł albo 900 zł(nie
          pamiętam), absurd.
      • xanaxy Re: Absurdy uczelniane 09.02.07, 19:48
        Gość portalu: braat1 napisał(a):
        I co zrobiles??? Ja bym ....nie wyszedl!!!
        > Politechnika Warszawska, Wydział Elektroniki i Technik Informacyjnych,
        > dziekanant Instytutu Informatyki, słynna Pani Wiesia. Pod koniec każdego
        > semstru należy złożyć deklarację przedmiotów na semstr następny, zazwyczaj
        jest
        >
        > tak, że jest na to tydzień czasu, ale wszyscy przychodza ostatniego dnia i są
        > straszne kolejki. Więc ja ponieważ nie chciałem stać w kolejkach przyszedłem
        na
        >
        > dzień przed końcem terminu i co mi powiedziała Panie Wiesia?? "Co Pan mi
        tutaj
        > głowę zawraca!!!! Ma pan jeszcze czas do jutro, wiec prosze przyjsc jutro!!"
      • Gość: Majar Re: Absurdy uczelniane IP: *.acn.waw.pl 10.02.07, 11:57
        Historia o Wiesi numer 2
        Warunkiem zaliczenia przedmiotu było oddanie projektu w wyznaczonym terminie. Z
        przyczyn od nas niezależnych przekroczyliśmy jednak termin. Powstał problem -
        wykładowca był nieuchwytny. Nie pozostało nic innego jak udać się do
        sekretariatu instytutu (którym trząsła Wiesia) i prosić o kontakt. Wchodzimy do
        sekretariatu - tłumaczymy sytuacje. Wiesia krzyczy, że zawracamy jej głowę, że
        sami jesteśmy sobie winni, że ona nic nie może zrobić, że jak śmiemy itd itp.
        Kiedy już byliśmy zrezygnowani Wiesia stwierdza, że ona w drodze wyjątku
        zadzwoni do wykładowcy (mega zaskoczenie).
        Rozmowa telefoniczna wygląda mniej więcej tak:
        "- Dzień dobry panie doktorze. Mam tu kilku studentów, którzy się trochę
        spóźnili z projektem. To dobre chłopaki, kiedy mogliby się z Panem umówić? Ach i
        zapomniałam dodać, że moja siostrzenica też trochę się z tym projektem spóźniła
        ..."
        :))))
    • one_slip Re: Absurdy uczelniane 05.10.06, 13:38
      U nas w sekretariacie była taka starsza pani, co pięknie kaligrafowała
      ogłoszenia uczelniane. Literami okrągłymi, stylizowanymi, cudownym. Ale kartka
      czasem kończyła się szybciej niż litery wiadomości, a myślników i przenoszenia
      do następnego wiersza pani nie uznawała. Więc czytaliśmy:
      "Dnia 12.10.2004 zajęcia z prof XXxxxxx będą odby"
      I sobie zgadywać trzeba było :D
      A raz na tablicy ogłoszeń wisiało wykaligrafowane:
      "Pan Aaaa z roku II jest proszony proszony o zgłoszenie się do sek"
      Ciekawe, czy przybył przybył.
      • badjuk laborki 10.02.07, 01:44
        Poszedlem zaliczac laborki z 'urzadzeni elektrycznych'. Siadam przed panem prof.
        i zaczynam nawijac na temat przekaznikow termicznych. 'Egzaminator' mnie
        wysluchal, zgodzil sie co do moich wywodów i na koniec zadal pytanie za 100
        punktow ;)
        - czy wiesz jak wyglada taki przekaznik ???
        Ja odbaknolem ze kiedys widzialem. Facet pomyslal troche i zaprowadzil mnie do
        laboratorium, pokazal mi mase roznych przekaznikow i zademonstrowal dzialanie.
        Podziekowalem za lekcje, zaliczenie na 4 i poszedlem.
    • heca7 Re: Absurdy uczelniane 05.10.06, 18:29
      Kiedy byłam na I roku prawaUW na zajęcia, które odbywały się na parterze
      starego budynku czekaliśmy na zewnątrz. Dlaczego? Ano dlatego, że dzrzwiami
      wychodzili studenci ze wcześniejszej godziny a my wchodziliśmy oknami. A to
      wszystko z powodu ogromnego przepełnienia roku. Poprostu na sali mogły zostać
      osoby, które miały miejsca siedzące, pozostali musieli wyjść.
      W czasie zapisów na ustny z socjologii mgr nie opanował tłumu, który wtargnął
      do gabinetu- ślady stóp były odbite na scianach.
      Żeby dostać się do dziekana trzeba było przyjść pod budynek o 7 rano i czekać
      na otwarcie potem pędem po schodach by zrobić listę kolejkową. Dziekan
      przyjmował koło 15 ale często się mocno spóźniał.
      • Gość: delobbe Re: Absurdy uczelniane IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.02.07, 19:26
        teraz wszystko załatwia się przez USOS, ale i tak nikt nie jest zadowolony
        • gooralka Re: Absurdy uczelniane 09.02.07, 20:03
          A ja tam lubiałam kolejki do dziekanatu :-)
          Zawsze kogoś znajomego się spotkało. Pogadało się i wogole ;-)
          • Gość: b_lebowski Re: Absurdy uczelniane IP: *.ten.net.pl 09.02.07, 23:02
            Lubiałaś, ale studiów nie skończyłaś, mam nadzieję.
            • Gość: monika b_lebowski Ty chyba masz jakis problem... IP: *.chello.pl 10.02.07, 10:28
              • Gość: p_g Re: b_lebowski Ty chyba masz jakis problem... IP: *.chello.pl 19.02.07, 16:00
                Rzeczywiście, ma. Jest po prostu strasznym bucem.
    • kaja86 Re: Absurdy uczelniane 05.10.06, 19:55
      Ja dziś stałam w kolejce do dziekanatu, aż nagle otworzyły się drzwi gabinetu
      pani dziekan i zapachniał grzybami. Na serio unosił się taki zapach, jakby oni
      sobie tam obiad gotowali.
      • uczen_121 Re: Absurdy uczelniane 09.02.07, 03:08
        Swego czasu pojawiły się przedmioty obieralne.
        Zaproponowano 4, do wyboru 2.
        Powstał problem, jak przygotować nagle 4 przedmioty.

        W pierwszym roku wybrano do realizacji 2.
        Dziekan: "A gdzie jest powiedziane, kto obiera?"

        Szczegóły znane redakcji :)

        Pozdrawiam
        • ibelin26 Re: Absurdy uczelniane 09.02.07, 08:57
          U mnie panowała obsesja kolejkowo - listowa. Z uwagi na zawsze za małą liczbę
          terminów (lub zadziającą popularność niektórych np. w poniedziałek 100 osób, w
          środę 10) trzeba było przychodzić bradzo wczesnie i zapisać się na listę. Z
          reguły im dalsza pozycja tym:
          po pierwsze - mnniejsze szanse na wejście dane go dnia (kto przepyta 100 osób ?)
          po drugie - znacznie obnizone szanse na zdanie egazminu (po paru godzinach psor
          ma dosyć i bez ceregieli oblewa).

          Mój rekord - na egzamin z karnego pojechałam na 6.00 rano (zacynał się o 9.00)
          a i tak była piata, bo cztery laski, ukrywając się tolaceie spędziły noc na
          wydziale, żeby wejśc jako pierwsze. Co zadziwjące -zdały. Ja bym chyba nie dała
          rady po nieprzespanej nocy
          • alpepe Re: Absurdy uczelniane 09.02.07, 17:45
            niezłe te laski były, naprawdę
            • badjuk Re: Absurdy uczelniane 10.02.07, 01:54
              chyle czola tym dziewczynom
            • Gość: YaBasta Re: Absurdy uczelniane IP: *.chello.pl 10.02.07, 02:13
              U pewnego doktora D. laborki byly istnym koszmarem. Nigdy nikogo nie wyrzucal, ale na przyklad z usmiechem pytal przez 2 godziny (to znaczy zadawal pytanie jak sie nie wiedzialo to szedl na pol godziny meczyc inna grupe meczyc) po zakonczeniu pytania objasnial co nalezy zrobic na laborce po czym patrzyl na zegarek i mowil "no dzisiaj juz panstwo nie zdaza prosze sie na odrobke zapisac", tym sposobem wiekszosc cwiczen byla do odrabiania. Jednak prawdziwym przebojem bylo zaliczanie u niego sprawozdan ktore z luboscia odrzucal.
              Rozpoczynajac konsultacje o 0900 konczyl o 1100 a minuty dluzej, ale poniewaz odrzucal w kolko sprawozdania za kazdym razem bylo coraz wiecej ludzi przychodzilo, co jednak go nie martwilo i poswiecal kazdej grupie po pol godziny, aby dostac sie do niego na konsultacje ludzie wyczyniali cuda kolega poszedl ze sprawozdaniem o 0600 (na kons. o 0900) i niestety byl ktorys w kolejce bo pare grup ze spiworami nocowalo pod jego drzwiami.
          • Gość: luki Re: Absurdy uczelniane IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.02.07, 15:10
            wydział prawa UŁ egzamin ustny godz 9,00 rano godz 1,00 przystąpienie do
            egzaminu :D heheh byli tacy co weszli pozniej :)
      • Gość: misia Re: Absurdy uczelniane IP: *.selsoft.pl 10.02.07, 16:20
        Grzyby to nic!!u nas na UŚ Wydzial Etnologii i Nauk o Edukacji w Cieszynie,
        pani prodziekan z sekretarką tak jarają, że gwarantuje że w palarni jest o
        wiele czystsze powietrze!!!!. Kiedyś to jeszcze zamykaly drzwi, teraz palą
        oficjalnie. Nawet widzialam jak kiedyś matka studentki załatwiała jakąś sprawę
        u pani prodziekan a ta jej w gębę dmuchała. To jest dopiero kultura!!!!!
    • corrii Re: Absurdy uczelniane 09.02.07, 09:59
      Z pół roku po oboronie przeze mnie duplomu dowiedziałam się, że zostały one w
      końcu wspaniałomyślnie wypisane, podpisane i mogę go sobie odebrać kiedy chcę.
      Dzwonię więc do dziekanatu [u nas dziwnym trafem łatwiej było coś załatwić
      telefonicznie niż osobiście] i upewniam, czy mogę wpaść JUTRO. Pani potwierdza.
      Pytam w jakich godzinach. Pani odpowiada. No ok. Nadchodzi "jutro", ładuję się w
      pociąg, jadę 250km, pukam do dziekanatu, wchodzę, grzecznie mówię "dzień dobry",
      na które pani mi odpowiada:
      - Wyjść! Dziś dziekanat zamknięty! Czytać na drzwiach nie umie?!
      Początkowo zamurowało mnie.
      - Ale ja wczoraj dzwoniłam i pani mi powiedziała, że śmiało moge przychodzić po
      dyplom. Nawet na godzinę się umówiłam.
      - Dyplomów nie ma! Dziekan jeszcze nie podpisał!
      No żesz... Dostałam piany na usta. Raz, że czekałam na niego pół roku. Dwa,
      specjalnie jechałam taki kawał. Dzień wolny, takie tam. Trzy, wyraźnie
      powiedzieli, że są... Cztery, błysnęło mi przez myśl, już mi przecież nic nie
      mogą zrobić.
      - Nie wyjdę dopóki nie dostanę.
      - To niech przyjdzie za dwie godziny!
      - Dobra, w takim razie siedzę pod drzwiami i się nie ruszam dopóki nie dostanę.
      Po dwóch godzinach, okazało się, że jeszcze pół godzinki. Potem kolejne pół. Ja
      z uporem maniaka uprzykrzam paniom życie. W końcu znalazły się, ale tylko kopie.
      Na moje pytanie, dlaczego tak, pani odpowiedziała, że oryginały będą rozdawać na
      "uroczystym rozdaniu" i wydać ich nie może. Przy okazji wyraziła swoją
      dezaprobatę do podpisywania zdjęć [i po co mi te zdjęcia podpisujecie? przecież
      ja was znam! a potem wam się długopisy na mordach odbijają! i jak wyglądacie?!].
      Zastanowiło mnie, jakim rozdaniu, skoro z naszego roku w terminie obroniło się
      15 osób na 100. No ale szczegół. Lepsze kopie, niż nic.
      Rozdania uroczystego oczywiście nie było. Oryginały można było odebrać
      "normalnie w dziekanacie" po kolejnych czterech miesiącach.
      • Gość: scin Re: Absurdy uczelniane IP: 195.116.246.* 09.02.07, 23:19
        Ty chyba studiowałas tam gdzie ja!
        Gdy po mniej więcej pół roku od obrony telefonicznie dowiedziałam się, że
        dyplom jest, pojechałam szczęśliwa na wydział no ale dyplomu nie
        było...Potrzebowalam jednak jakiegos dokumentu potwierdzającego ukończenie
        studiów, więc grzecznie poprosiłam panią o wypisanie krotkiego zaświadczenia.
        Nakrzywiła sie, powzdychała i mówi, że mam przyjśc za 20 minut. Mówię ok. Po 20
        minutach przychodzę a ta jednym plauszkiem (!) stuka w klawiaturę, kasuje,
        znowu stuka, męczy się co by tu napisac.W końcu wypociła 3 zdania, ale...zero
        nagłówków, spacje przed przecinkami zamiast po... Dobrze, że nie musiałam
        nikomu tego swistka pokazywac, bo bym się chyba ze wstydu spaliła. Dodam, że
        uczelnia państwowa - Uniwersytet, a pani młoda, na oko 25 letnia...

        Za to wczesniej mieliśmy fajną babkę w dziekanacie - miała czasami humory, żeby
        jej nie stać nad głową bo ona PRACOWAC W TAKICH WARUNKACH NIE MOZE (dodam, ze
        bylo to upalne lato, w dziekancie miły chłodek, bo klima chodzi a pod
        dziekanatem 100 osób i temperatura ok 40 stopni). No ale pani Krysia była
        niezłą jajcarą, nigdy nie zapomnę jak wkreciła studenta 1. roku, który się
        dopytywał dlaczego to studenci sami sobie wyszukuja indeksy w kartonach...;)
        • badjuk Re: Absurdy uczelniane 10.02.07, 02:09
          Swego czasu pracowalem w dziekanacie pewnej uczelni i wiem jak to jest. Po
          obronie pracy studenci co piec minut dzwonia i sie pytaj kiedy beda rozdawane
          dyplomy. Kiedy podalem 'oficjalna' date rozdania okazalo sie ze dziekan nie
          podpisal wszystkich. Po nastepnej 'oficjalnej' dacie rozdania okazalo sie ze sa
          jakies bledy na dyplomach ( dziekan sie pomylil i w zly miejscu podpisal, albo
          pieczec jest niewlasciwa). W nastepnym terminie (oficjalnym zreszta) dziekan
          zaczol sie zastanawiac czy nalezy przed nazwa ukonczonego kierunku dodawac
          'licencjat' czy tez nie. No i oczywiscie kolejnym opoznieniem byla wielkosc
          czcionki na dyplomach itd. Kiedy juz wreszcie dyplomy zostaly rozdane,
          poszczegolne sztuki wracaly z bledami. Wiec radze dovrze sprawdzic co jest na
          tym dyplomie.
          • Gość: scin Re: Absurdy uczelniane IP: 195.116.246.* 10.02.07, 14:34
            zaczoł??? a ja się dziwiłam, że pani w dziekanacie (po studiach!) nie potrafi
            napisac prostego tekstu w wordzie! Sorry nie czepiałam się braku dyplomu, ale
            tego, że urzędnik nie potrafi napisac 3 zdań w edytorze tekstu...
        • corrii Re: Absurdy uczelniane 10.02.07, 16:23
          nie, u mnie to była polibuda. ale faktycznie, klimaty identyko :D
    • inaa1 Re: Absurdy uczelniane 09.02.07, 11:40
      jednym wielkim absurdem były sceny w kolejce do dziekanatu tuż po wprowadzemiu
      elektronicznej rekrutacji w na wydziale Prawa i Administracji UJ.

      A gubienie indeksów i kart egzaminacyjnych w sekretariacie to przykra
      codzienność.
      • Gość: Kalor Re: Absurdy uczelniane IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.02.07, 18:40
        E tam kolejki...

        Rozmowa z pania z dziekanatu WPiA UJ:
        -dzien dobry-prosze pani chcialbym zapytac o to i o to...
        -nie wiem
        -ale ja koniecznie musze wiedziec bo od tego wiele zalezy-rok powtarzam itd itp
        -no nie wiem
        -no ale prosze pani ja musze koniecznie...
        -ja nie mam czasu na biezaco sie dowiadywac o te nowe regulacje-musze studentow obslugiwac!

        W tym momenci koledze zaczyna skakac powieka i zaczyna wyrazac swoja opinie o takim dostepie do informacji (ale kulturalnie)

        - co mi pan tutaj filozofuje?! co pan sobie wyobraza?! Pan w ogole jest zarejestrowany do dziekanatu? Nie?!! Do widzenia!

        Zyc nie umierac:P
    • aiczka Re: Absurdy uczelniane 09.02.07, 14:24
      U nas wprowadzono system komputerowy, w którym powinny znajdować się wszystkie
      oceny wszystkich studentów etc. Oczywiście, jeśli ktoś zaczął studia przed
      wprowadzeniem systemu, części ocen wpisanych nie miał (pomijając fakt, że
      wykładowcy nie wywiązywali się z obowiązku umieszczania ich w systemie). Dziekan
      zdecydowała więc, że każdy kto chce dostać absolutorium albo spis ocen, musi
      wpisać sobie oceny sam a potem stawić się w dziekanacie do sprawdzenia. Po
      jednym dniu okazało się, że system nie działa zupełnie dobrze - studenci fizyki
      otrzymali oceny m.in. z "Nauczania rosyjskiego dzieci", "Prawa karnego",
      "Resocjalizacji"(szwankowała wymiana danych pomiędzy częścią internetową i
      zasadniczą bazą). Z dziekanatu prawa oburzone panie telefonowały, z wymyślaniem,
      że studenci fizyki shakowali system i robią sobie dowcipy.
    • alpepe Re: Absurdy uczelniane 09.02.07, 17:47
      to mnie nie dziwi, u mojego brata na prawie UŚ też figurował nieboszczyk zmarły
      albo w wakacje, albo przed, ciężko się obronić, ze zmarł nagle...
      • Gość: Olsacha Re: Absurdy uczelniane IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.02.07, 17:56
        Dziś wróciłam z egzaminu... na przyjęcie czekałam od 9:30 do 16:30. Dlaczego? Bo Pan profesor zaprosił wszytskie 25 osób na egzamin ustny na tę samą godzinę, chyba z myślą: "jakoś to będzie". Wrrr
        A abstrahując od tego, egzamin był bardzo przyjemny, tak zresztą jak i Pan. :)
        • Gość: AAA Re: Absurdy uczelniane IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.02.07, 23:36
          Och - toż to luksus. U nas nieraz zapraszają 200 osób na jedną godzinę :/
    • uczen_121 A wąteczek wypełzł na stronę główną Gazety ... 09.02.07, 18:03
      gratulacje dla kochanicy :)

      Pozdrawiam
      • Gość: Kala Re: A wąteczek wypełzł na stronę główną Gazety .. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.02.07, 18:39
        Eee, to wygląda na to, że u mnie jest całkiem normalnie (WDiNP UW). W srode
        31.01 mielismy egzamin, profesor powiedzial, że wyniki będą "w piatek,
        najpozniej poniedzialek rano, w USOSie". Oczywiście były w środę wieczorem na
        drzwiach gabinetu psora.
        Przy okazji jakas polowa studentow pierwszego roku zebrala w sekretariacie
        opieprz, ze w ogole sie o te wyniki dopytuje, bo panie nic nie wiedzą, poza tym
        co usłyszały od nas. Gites.
        • Gość: Kala Re: A wąteczek wypełzł na stronę główną Gazety .. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.02.07, 18:45
          Oczywiście były w środę wieczorem na
          > drzwiach gabinetu psora.

          Acha. Oczywiscie w nastepna srode, nie tego samego dnia.
      • Gość: miss WSMiP Uniwersytet Łódzki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.02.07, 18:44
        Zanim wprowadzono elektroniczny system zapisów na zajęcia opcjonalne i języki
        obce dwa razy w roku na Wydziale Stdudiow Międzynarodowych i Politologicznych
        odbywały się ZAPISY. Czas ten obwieszczały kolorowe komunikaty dziekanatu
        rozwieszane przez naszą kochaną p.Iwonkę. Ceremoniał rozpoczynał się około
        południa w przeddzień właściwych zapisów. Rozstawiano grille, rysowano linie do
        gry w siatkówkę, szykowano karimaty, a jeśli zapisy były na semestr letni to
        parkowano na okolicznych ulicach samochody, żeby jakoś przetrwać noc, a mamy
        szykowały nam termosy z gorącą herbatą. W międzyczasie sporządzane były listy,
        obecność sprawdzano co godzinę... I tak grając, grillując i imprezując pod
        naszym ukochanym WSMiP doczekiwaliśmy poranka, a następnie:
        -lista ginęła
        -wszyscy tratując się wbiegali na górę, gdzie odbywały się zapisy;
        -tworzono nową listę...

        Dzięki ci USOSie Web, że jesteś :)
        • eeeee1 Re: WSMiP Uniwersytet Łódzki 10.02.07, 00:50
          ja na UJocie kiedys pol nocy spedzilem pod drzwiami wykladowcy tylko po to by
          zapisac siebie i kilku swoich kolegow do grupy cwiczeniowej porannej, podczas
          gdy innym osobom z roku pozostaly jedynie cwiczenia wieczorem; ale oplacilo
          sie - caly semestr mialem z tego ogromna satysfakcje; oprocz tego tak sobie
          ulozylem zajecia na 3 roku, ze zadnych nie mialem w czwartki i piatki, czyli
          caly letni semestr 4 dni wolnego w tygodniu :)

        • Gość: mokisz Re: WSMiP Uniwersytet Łódzki IP: *.chello.pl 10.02.07, 10:14
          Przednie, dzieki!
          :))
        • Gość: Student UŁ Re: WSMiP Uniwersytet Łódzki IP: *.toya.net.pl 10.02.07, 17:18
          Zacząłem studia przed wprowadzeniem usosa i nie pamiętam takich scen. Jasne,
          były imprezy przy prezentacji specjalizacji które mieliśmy sobie wybrać, ale
          takiego armageddonu to nigdy nie doświadczyłem.

          My narzekaliśmy na kolejki przed pokojem w którym dokonywano zapisów, a usos
          jest jedną z najbardziej znienawidzonych rzeczy na WSMiP. ;)
    • Gość: titta Re: Absurdy uczelniane IP: *.botany.gu.se 09.02.07, 18:38
      Studia skonczylam ale pewnych rzeczy nigdy sie nie zapomni. Kiedy zaczelam studia na SGGW
      zrozumialam, ze na UW wszyscy sa mili, mysla logicznie i wszystko da sie zalatwic. Na tej uczelni
      panowal natomiast (poza balaganem) panie z dziekanatu i stosunki pachnace czasem Orwelem.
      Kiedys prawie polowa osob z roku, ze...roku nie zaliczyli i maja placic. Okazalo sie ze zginely podania o
      wykreslenie z fakultetu (zapisy odbywaly sie z dobre pol roku przed podaniem planu i potem trzeba
      bylo zlozyc oficjalne pismo w sprawie wykreslenia, bo inaczej mialo sie tzw dwoje dziekanska).
      Pamietna byla sesja, ktora odbylismy bez indeksow, bo jeszcze ich dziekanat (po zaliczeniu
      poprzedniego roku) nie wydal...i tak dalej.
      Ale osobiscie dla mnie najwiekszym hitem bylo, jak po zmianie systemu wyplacania stypendium
      pieniadze przestaly wplywac na konto. Bank poinformowal, ze przelew byl ale na osobe o innym
      imieniu. Poszlam wyjasniac do dziekanatu i tam dowiedzialam sie, ze...przeciez nie nalezy mi sie
      stypendium tylko pani powiedzmy AAxxx Iksinskiej (ja niech sie nazywam BBxxxx Iksinska, dwie litery
      roznicy), a tak w ogole nie jestem ich studentka, wiec czego chce? (na trzecim roku!). Oczywiscie
      dowodem moglam sobie pomachac, bo stwierdzal ze mam na imie B. nie A. , imie ojca nie
      przekonywalo - bo moze byc zbieznosc, adres nieaktualny, pselu nie mialy. Kobieta oczywiscie zrobila
      literowke wpisujac moje imie do komputera, w zwiasku z czym na uczelni pojawilo sie moje alter ego
      na ktore zostalo przydzielone stypendium, wystawiona karta egzaminacyjna itp. A ja stracilam mnostwo
      czasu i nerwow udowadnaijac glupiej babie, ze oceny itp. sa moje. No bo moze jednak sie podszywam,
      albo cos kombinuje?
      Jak one sobie radzily jak mialy tak samo nazywajacych sie studentow - nie wiem.
      • mada.d.n Re: Absurdy uczelniane 09.02.07, 19:20
        WNGiG, UAM
        u mnie byla sytuacja odwrotna
        kolezanka o tym samym imieniu i nazwisku (rozrozniali nas po drugim imieniu)
        dostawala stypendium dojazdowe i socjalne, ja tylko socjalne
        na 3 chyba roku ja zaczelam dostawc jej (2x wieksze od mojego) stypendium. po 2
        miesiacach kapneli sie w dziekanacie (siedziala tam jakas cizia, bo pani Ania,
        ktora zajmuje sie stypendiami, byla na macierzynskm). chcieli zebym zwracala
        kase, ale udalo mi sie przekonac, ze za miesiac praktyki wyjazdowe musze
        zaplacic, a z socjalnego musialabym oddawac... w koncu nie dostalam tylko
        ostatniego, czerwcowego, stypendium
        kolazance zwrocili roznice, a reszte chyba ta panienka jakos pokryla...


        134 dni :)
        Przestrzeń sugeruje, by się przemieszczać,
        jednak jedynym celem podróży mędrców jest ich dom.
    • Gość: wnerwiona Re: Absurdy uczelniane IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.02.07, 18:53
      Jednak szczytem wszystkiego było dla mnie w tym roku (na podyplomówce wdział
      prawa Uwroc) to, że podając wykładowcy indeks i kartę zaliczeniową otrzymywałam
      z powrotem wpis tylko do karty. Nie sprawdzając na miejscu (któż by śmiał
      sprawdzac tak wysokie tytułu naukowe) musiałam biegac po wpisy do indeksu tylko
      dlatego,że jasnie pan jeden z drugim nie raczył wykazac się odrobiną
      ODPOWIEDZIALNOSCI ,..... teraz nie dziwię się już dlaczego jest w Polsce jak
      jest ... :((((
      • Gość: kl Do wnerwionej IP: *.devs.futuro.pl 09.02.07, 19:48
        A ty sie panno nigdy nie mylisz? Odpowiedzialna sie znalazala!
        • Gość: kl Re: Do wnerwionej IP: *.devs.futuro.pl 09.02.07, 19:49
          Wykladowca ma duzo indeksow i kart, a to student swieta krowo powinien sprawdzic
          czy wszystko gra.
          • Gość: birnbaum Re: do kl IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.02.07, 20:34
            Gdyby Wnerwiona miała temperament Anety K.,
            powinna dać ci, kl-u, 48 godzin na odwołanie tej "krowy".
            Ma Wnerwiona rację. To prowadzącego zajęcia obowiązek
            wpisać zaliczenie i ewent. ocenę.
            Wszak ten obowiązek masz wpisany w umowie o pracę
            (czy etatowej, czy zleconej).
            Nie umiesz z niego się wywiązać, to znajdź sobie inną robotę.
            Student ma swoje obowiązki, wynikające z regulaminu studiów
            (i nic tam nie ma o odpowiedzialności studenta
            za niewłaściwy wpis prac. dydaktycznego w indeksie).
            Bywają kiepscy studenci, bywają kiepscy dydaktycy.
            Świetnym sposobem na dyscyplinowanie kiepskich dydaktyków
            jest anonimowa ankieta, wypełniana przez studentów na koniec zajęć.
            Poddajesz się takiej weryfikacji, kl-u?
            W dobrych prywatnych uniwersytetach kiepsko oceniany dydaktyk
            po prostu nie dostaje studentów i szuka innego zajęcia.
            Powodzenia! I tobie, wnerwiona, i tobie, kl-u.
            • aurita Re: do kl 09.02.07, 21:26
              > Wszak ten obowiązek masz wpisany w umowie o pracę
              > (czy etatowej, czy zleconej).


              mylisz sie kotku zadnych takich bzdetow nie mamy wpisanych
              • Gość: birnbaum Re: do aurity IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.02.07, 21:50
                Aurito,
                a ja mam i każę to wpisywać wszystkim,
                których zatrudniam.
                Robię to w oparciu o doświadczenie
                z paru dobrych uczelni zachodnich.
                To jak sobie radzi twój pracodawca
                z wiecznie pomylonymi wpisami pseudodydaktyków?
                Moi muszą po każdych zajęciach
                weryfikować oceny.
                Nie mam dzięki temu kłopotów
                ze studentami, którzy w jednym dokumencie zaliczają,
                a w drugim nie.
                Polecam zwiększenie wymagań, także od prowadzących zajęcia.
                PS. dobrze, że nazywasz mnie "kotkiem",
                a nie, jak to zrobił "kl" w stosunku do Wnerwionej, krową.
                Te zoologiczne epitety wskazują,
                że jesteście z jakiejś uczelni rolniczej?
                • Gość: zbik Re: do aurity IP: *.adsl.alicedsl.de 10.02.07, 14:34
                  FU Berlin, Sorbona, Oxford - to moi (byli) pracodawcy; aż sprawdziłem - żadna z
                  tych nie zaprzeczysz chyba, że "dobrych uczelni zachodnich" nie wpisywala do
                  mojego kontraktu wykładowcy akademickiego obowiązku udzielania studentom wpisów
                  do indeksów etc.
                • Gość: aurita Re: do aurity IP: *.aster.pl 10.02.07, 16:33
                  heh, ja juz wykladalam w Strasbourgu, Winnipeg a teraz na UW. Zagranica to nawet
                  indeksow nie bylo. Strasznie mnie dziwia w Polsce te kartki, indeksy, karty
                  oceny i inne karteluszki. Po cholere to?

                  PS. "kotku" i bo mnie rozczuliles, nazywac kogos pseudodydaktykiem bo wpisu nie
                  robi? a nie wazne jest JAK naucza? no coz, kazdy ma swoje kryteria :)
                  Nie wiem jak sobie radzi moj pracodaca, nigdy sie nie skarzyl na bledne wpisy.

        • Gość: xxx Re: Do wnerwionej IP: *.chello.pl 10.02.07, 17:03
          student święta krowa - wykładowca ma pilnować jej indeksu
      • Gość: student [...] IP: *.ds1.tuniv.szczecin.pl 10.02.07, 16:22
        Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • Gość: gruby Re: Absurdy uczelniane IP: *.aster.pl 09.02.07, 18:56
      Minęło już parę ładnych latek od kiedy studiowałem archeologię na UW ale do tej
      pory pamiętam, że najbardziej uderzał przy pierwszym zetknięciu swoisty chaos
      jaki panował w instytucie :) Po pierwszym roku człowiek się jakoś
      przyzwyczajał, że „w tym szaleństwie jest metoda” i po prostu należy przede
      wszystkim słuchać tego co mówią inni studenci a mało zważać na oficjalne
      wymagania i zarządzenia. Czytam teraz powyżej, że tu i tam próbuje się wszystko
      skomputeryzować „ku chwale ładu i porządku” a i tak wychodzi jak zwykle... Mam
      wrażenie, że zawsze wygrywa w takich „starciach” entropia :)

      Kiedyś pewien magister (z gatunku perfekcjonistów) opowiadał nam, jak za
      pierwszym podejściem nie udało mu się zdać na uniwerek (co go mocno zdziwiło) i
      musiał po roku znów powtarzać egzamin. Nie byłoby w tym nic dziwnego, ale
      zdążyło się, że instytut przeprowadzał się kiedy po skończonych studiach ów
      magister w nim pracował. I traf chciał, że odsuwając pewną szafę znalazł za
      nią... swoją pożółkłą pracę z pierwszego egzaminu na studia zaliczoną na 5!
      Ktoś ot tak mu zafundował „wolny” rok :) To tak a propos rzeczy, które tu i tam
      znikają w odmętach uniwersyteckiej biurokracji.

      Mój osobisty faworyt do największego uczelnianego absurdu to jednak WF. Nigdy
      nie potrafiłem pojąć po jakie licho dorosłym ludziom funduje się obowiązkowe
      zajęcia wychowania fizycznego jako niezbędny dodatek do tego czym postanowili
      zajmować się z upodobaniem na uniwersytecie. Jeśli ktoś lubi i ma czas na jakiś
      sport to zapewne sam sobie coś tam uprawia. Zmuszanie tych którzy ani lubią ani
      czasu nie mają do „odbębnienia” liuśtam obowiązkowych godzin dreptania, grania
      w piłkę, „pakowania” na siłowni itp. bo jak się ich nie wymęczy to nie dostanie
      się zaliczenia semestru, roku czy w reszcie całości studiów niezależnie od
      pozdawanych egzaminów i zaliczonych zajęć to moim zdaniem czysty absurd.
      • Gość: iksik Re: Absurdy uczelniane IP: *.chello.pl 09.02.07, 19:23
        W-F jak wf, jakos sie przezyje, ale nich ktos mi wyjasni, dlaczego taka ekonomia
        czy inne wydzialy UW maja obowiazkowe 4 semenstry a filologia klasyczna 6? To ci
        jest dopiero zagadka;)

        A z podsluchanych - polowa listopada, rozmowa w dziekanacie pani sekretarki i
        dyrektora ds studenckich: 'Pani doktorze, AAA nie zaliczyl roku, nie oddal nawet
        indeksu, nie pojawil sie w dziekanacie. Musimy go wykreslic z listy
        studentow''Ale pani Basiu, naprawde musimy? Nic sie nie da zrobic?''Teraz
        wykreslimy, ale potem go wpiszemy znowu'. I niech ktos mi jeszcze narzeka na
        panie w dziekanacie pewnego wydzialu na UW...
        • Gość: Olsacha Re: Absurdy uczelniane IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.02.07, 19:38
          Już w czasie czytania miałam wrażenie, że znam ten dziekanat i Pana dyrektora :D
          A może nie tylko u mnie są tacy przyjaźni ludzie?! ;P
          • Gość: gosc Re: Absurdy uczelniane IP: *.bumc.bu.edu 09.02.07, 19:42
            dziekanat wydzialu biologii UW?
            • Gość: Olsacha Re: Absurdy uczelniane IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.02.07, 19:46
              Oooo! jest więcej takich wydziałów na UW.. :D
              • Gość: pzd Re: Absurdy uczelniane IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.02.07, 19:52
                Aż tak źle jest w tych Waszych dziekanatach? To ciekawe co studenci sądzą o
                pracy mojej i moich koleżanek. Albo nie, wcale nie jestem ciekawa.
                Pozdrawiam
                • mada.d.n Re: Absurdy uczelniane 09.02.07, 20:05
                  naszym kierunkiem zajmuje sie niejaka pani Olga (na poczatku byla pani Iza, ale
                  wszystko co dobre, niestety szybko mija..). pani ta przez caly rok wydaje sie
                  osoba malo kompetentna, nie rozumiejaca o co chodzi, zawsze "nie, nie mozna,
                  nie da rady, nie podpisze, nie przekaze, nie wiem". bylam w wakacje w
                  dziekanacie zalatwic sprawy zwiazane z dyplomem. okazalo sie, ze pani Olga jest
                  bardzo mila osoba, mozna sobie z nia calkiem sympatycznie pogadac, wzjamnie
                  zyczylysmy sobie udanych wakacji i zyczyla mi powodzenia w pisaniu pracy. w
                  ciagu roku ma chyba po prostu za duzo pracy na usmiech, a jak student w wakacje
                  sie pojawi, to jest jakas rozrywka przynajmniej :) no i absolwent to co
                  innego :)


                  134 dni :)
                  Przestrzeń sugeruje, by się przemieszczać,
                  jednak jedynym celem podróży mędrców jest ich dom.
                  • Gość: lorelei_l Re: Absurdy uczelniane IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 09.02.07, 20:11
                    WNS na UWr
                    p. Krysia osoba bardzo mila i przyjacielska a kompletnie nie poinformowana mimo
                    pracy w dziekanacie, kiedys udalam sie do niej aby dowiedziec sie na jaki dzien
                    wyznaczono przeszkolenie BHP, ale niestety pani Krysia nie wiedziala, wiec jakie
                    bylo moje zdzownie gdy dzien pozniej ujrzalam na korytarzu ogloszenie o
                    przeszkoleniu z data sprzed dwoch tygodni a zeby bylo smieszniej szkolenie bylo
                    wyznaczone wlansie na ten dzien, z tym ze nie moglam odebrac indeksu z
                    dziekanatu bo mial je na biurku dziekan i nie mozna bylo mu przeszkadzac, takich
                    sytuacji bylo i pewnie bedzie jeszcze mnostwo
                    • Gość: UAM Re: Absurdy uczelniane IP: 213.156.113.* 09.02.07, 20:30
                      UAM WCh II rok, Toksykologia, profesor genialny, ale ocenia koszmarnie :) 5 razy!!!slownie piec razy zdawalem ten sam egzamin pisemny!!! z tymi samymi sciagami, te same odpowiedzi!!! Za 5 razem sie udalo hehe. A Panie w dziekanacie to byla poezja. Jak juz nie jestes anonimowy, to zrobia dla Ciebie wszystko, trzeba tylko wiedziec jak zagadac.
                  • Gość: cherie Re: Absurdy uczelniane IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.02.07, 20:54
                    Ja mialam taka historie.Po licencjacie trzeba bylo wniesc oplate na studia
                    magisterskie,we wrzesniu udalam sie do dziekanatu zeby odebrac dyplom
                    licencjacki i pytam czy wszystko jest w porzadku -tzn. czy jestem wpisana na
                    studia magisterskie.Jakiez bylo moje zdumienie gdy dowiedzialam sie ze
                    nie.Okazalo sie ze pani ktora w tym samym dniu wydawala mi dyplom licencjacki i
                    przegladala cos tam jeszcze w teczce -wiec widziala moje nazwisko - szukala go
                    teraz pod "c" a nie pod "h" - ubzdurala sobie ze pisze sie przez "ch" a
                    nie "h" -jak jest w rzeczywistosci.Sytuacja byla trudna bo po weekendzie
                    zaczynaly sie zajecia,a na moje pytanie co w takim razie mam teraz zrobic- bo
                    jest malo czasu itd. odpowiedziala bardzo uprzejmie: Nie wiem, to pani sprawa!
                    Chyba nie musze dodawac ile mnie ta jej 'pomylka' kosztowala nerwow...
                  • Gość: Mateusz K. Re: Absurdy uczelniane IP: *.icpnet.pl 09.02.07, 23:45
                    Studiowałaś na Tir dziennym. Nie mogę rozszyfrować nicku. Ale jak jesteś
                    pierwszym rocznikiem lub też drugim pozdrawiam. Mateusz.
                    • mada.d.n Re: Absurdy uczelniane 09.02.07, 23:50
                      drugi rocznik :) skonczylam w zeszlym roku
                      hehe ale mnie zaskoczyles
                      pozdrawiam


                      134 dni :)
                      Przestrzeń sugeruje, by się przemieszczać,
                      jednak jedynym celem podróży mędrców jest ich dom.
      • frau-schmidt Re: Absurdy uczelniane 10.02.07, 10:37
        "Kiedyś pewien magister (z gatunku perfekcjonistów) opowiadał nam, jak za
        > pierwszym podejściem nie udało mu się zdać na uniwerek (co go mocno zdziwiło)
        i
        >
        > musiał po roku znów powtarzać egzamin. Nie byłoby w tym nic dziwnego, ale
        > zdążyło się, że instytut przeprowadzał się kiedy po skończonych studiach ów
        > magister w nim pracował. I traf chciał, że odsuwając pewną szafę znalazł za
        > nią... swoją pożółkłą pracę z pierwszego egzaminu na studia zaliczoną na 5!
        > Ktoś ot tak mu zafundował „wolny” rok :) "

        Ja bym wystąpiła o odszkodowanie! To oburzające!
    • Gość: xxx-xxx pewnien wydz.architektury IP: *.dial-up.dsl.siol.net 09.02.07, 21:18
      pani dr zrobila egzamin ustny na 8.00 w sali powiedzmy 300. Przyszlo 50 osob
      (nie ma u nas opcji 'na godziny').Stoi stado przed sala, na ktorej drzwiach
      wisi kartka z info,ze o 8.30 zaczyna sie tu zupelnie inny egzamin z innym
      wykladowca.zglaszamy watpliwosc:'mozemy nie zdazyc,jest 40 osob do
      odpytania'.Odp.pani dr:'prosze sie nie martwic,na pewno zdazymy'.dziwne.no ale
      chyba wie co mowi...moze zrobi ustny w formie pisemnej(takie niespodzianki
      nikogo nie dziwia).egzamin zaczyna sie o 8.15,jednak jest ustny.po 15 min
      trzeba opuscic sale,bo zaczyna sie nastepny egzamin,ten zapowiedziany na
      kartce.w ciagu tych 15 min zostala przepytana 1 osoba z tych 40.przenosimy sie
      do gabinetu.przepytanie 40 osob trwalo 8 godzin.o 16.00 zmeczona dr byla
      wsciekla,giela projekty,wydzierala sie,ale nikogo nie oblala,bo nie miala
      podstaw.ostatnim osobom,ktore czekaly 8 godzin,kazala przyjsc w sesji
      poprawkowej,bo ma juz dosc.to nie jej wina,ze tyle osob zrobilo dobre
      projekty,oddalo w terminie i zostalo dopuszczone do egzaminu.koledzy sie
      wsciekli.wtargneli do gabinetu i kazali sie przepytac,ich projekty zostaly
      pogiete, ale zaliczyli.wtedy (na 2 roku) zrozumialem,ze kadra wydzialu to w
      sporej czesci przechowalnia nieudacznikow i ciamajd.szkoda ze jestesmy 'pod
      nimi'.pozdr!
      • Gość: avant Re: pewnien wydz.architektury IP: *.kolornet.pl 09.02.07, 21:54
        Śmieszne studia - śmieszni ludzie. "Na" i "pod".
    • Gość: miro WAT rok 1982, scena żywcem wzięta do Misia Barei IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.02.07, 22:07
      WAT rok 1982, egzamin z matematyki u doc.Romana Leitnera.
      Trwa egzamin ustny, w sali siedzi 4 podchorążych 1-go roku cybernetyki i
      przygotowuje się do odpowiedzi. W pewnym momencie wpada sekretarka i mówi: panie
      docencie, parówki do kantyny rzucili. W ciągu 15 minut wszyscy czterej oblali
      (ja też) z terminem następnym w sesji poprawkowej... Potem studiowałem na kilku
      innych uczelniach (głównie na matematyce) i stwierdzam, że był to jednak świetny
      wykładowca. Wykłady pamiętam do dzisiaj.
      • micko2 Re: WAT rok 1982, scena żywcem wzięta do Misia Ba 09.02.07, 23:25
        Wydział Filozofii i Socjologii UW
        śp. prof Henryk Jankowski

        jakaś panienka - panie profesorze, uczy pan etyki juz ze 40 lat a tak się pan
        zachowuje...
        - prosze pani, a czy ornitolog musi umiec latac?

        Jankowski był wiele lat dziekanem tego wydziału i chyba w 1989 postanowil, ze
        wszystko co bylo tajne bedzie jawne i zaczal wywieszac na tablicy protopoly
        posiedzen rady wydzialu. Niestety cytuje z pamieci:

        - posiedzenie otworzyl dziekan, Prof. Jankowski i powiedział, ze trzeba
        przeprowadzić wybory na stanowisko prodziekana ds obronności.
        - prof. Pelc powiedział, ze właśnie mamy na świecie odprężenie i tworzenie
        takiego stanowiska nie jest potrzebne.
        - prof. Jankowski wyjaśnił, że to stanowisko było zawsze, ale było tajne i on
        je zajmował, a w związku z odprężeniem i demokratyzacją je ujawnia.
        - Zgromadzeni, uznając, że prof. Jankowski doskonale pełnił to stanowisko
        wybrali go jednogłośnie na następną kadencję.
        • Gość: m Re: WAT rok 1982, scena żywcem wzięta do Misia Ba IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.02.07, 09:14
          To ja tylko dodam, że w IFie niewiele się zmieniło, jeżeli o ilość absurdalnych sytuacji chodzi. Tak tu już
          chyba zawsze będzie :-)
          • micko2 Re: WAT rok 1982, scena żywcem wzięta do Misia Ba 10.02.07, 09:48
            i dlatego na świecie jest weselej :-)
    • Gość: zbynio50 Re: Absurdy uczelniane IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.02.07, 22:43
      Tak sobie czytam i czytam.
      Teraz to "małe Miki".
      Studium Wojskowe na uczelniach (egzamin na III roku) to było COŚ.
      "Drogowskaz" na całe zycie.
      Pozdrawiam (w tym roku 25-lecie dyplomu).
      • mamabianusi Re: Absurdy uczelniane 10.02.07, 12:55
        skonczylam studia 2 lata temu.oj dzialo sie tam,dzialo...problem polegal na tym
        ze mozna bylo (teoretycznie)wybierac sobie prowadzacych i godziny zajec.do tych
        fajnych przychodzil caly rok i zaczynal sie sajgon.pierwsze 2 tygodnie kazdego
        roku bylo koszmarem.kolejki,listy,klotnie,darcie list,losowania itp.bywalo ze po
        tych 2 tygodniach moj plan zajec byl prawie pusty:)a ile znajomosci zostalo
        przez to nadwyrezonych...
        na roku bylo nas w pewnym momencie 150.w grupie moglo byc maksymalnie 30
        osob.grup utworzono 4...30 osob tulalo sie az w koncu poszlo pismo do dziekana.
        a zapisy na egzamin?pamietam tlum u pewnego profesora.zapisywal osobiscie w
        gabinecie.przed drzwiami tlok taki ze nie ma czym oddychac.drzwi sie otworzyly
        wyszla delikwentka i sila naporu wpadlam do srodka.profesor kazal mi wyjsc a ja
        mu na to ze przepraszam ale nie dam rady:)zapisalam sie:)
        z rozczuleniem wspomianam lacine i Hanke-esesmanke...te tlumy na poprawkach
        zaliczenia.zawsze brala sale bo w gabinecie za nic bysmy sie nie zmiescili.na
        zaliczeniach trzeba bylo miec slownik.babka miaala ze 20 na stanie,wiec nie
        kupowalam wlasnego.no i przychodze a ona na mnie z morda ze nie mam slownika.w
        koncu z laska mowi zebym go wziela sobie z szafki.widze jakis przedpotopowy
        mebel i nie wiem jak tu sie za niego zabrac.babka patrzy na mnie z furia i
        mowi:no nie wytrzymam!sama mi otworzylajakims przedziwnym sposobem.nastepnym
        razem wycwanilam sie i poszlam do biblioteki wypozyczyc slownik.wiadomo ze
        slownikow generalnie nie pozyczaja no ale zrobiono mi wyjatek.ide zadowolona
        zaliczac.pech byl ze dostalam taki wielki.jak babka go zobaczyla to znow sie
        wsciekla i kazala i tak mi isc po swoj.i tyle mojego poswiecenia.teraz to
        wszystko wspominam z usmiechem ale wtedy...horror.
        zbieranie podpisow na karcie obiegowej tez jest wesole.potrzebowalam na przyklad
        podpisu pani z biblioteki pedagogicznej.nawet nie wiedzialam gdzie ona byla.ale
        juz wiem:)
        • mada.d.n Re: Absurdy uczelniane 10.02.07, 13:15
          co do obiegowki - ja przy podbijaniu dowiedzialam sie, gdzie sa bibioteki
          wszystkich uczelni w naszym miescie. bo jakos przez 5 lat studiow korzystalam
          tylko z glownej UAM-u, wydzialowej i raz trafilam na AWF. a reszte - do czasu
          podbijania obiegowki - jakos udalo mi sie szerokim lukiem omijac :)


          133 dni :)
          Przestrzeń sugeruje, by się przemieszczać,
          jednak jedynym celem podróży mędrców jest ich dom.
          • Gość: jood Re: Absurdy uczelniane IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.03.07, 14:41
            U nas w dziekanacie wierzy się studentowi - pani pyta przy wydawaniu
            obiegówki "z biblioteki publicznej pan korzystał? a z pedagogicznej?" i jak
            nie - to skreśla okienko. W ogóle u mnie jest spoko dziekanat (PŁ, WIPiOŚ), a
            szczególnie p. Ela - od mojego kierunku. W piątek mam obronę, panie dostaną ode
            mnie kawę i jakąś bombonierkę, żeby wypiły i zjadły za moje zdrowie :-)

            Pomijając ewidentne wypadki chamstwa czy buractwa, chyba z większością pań z
            dziekanatu da się dogadać. Wystarczy nie podchodzić do każdego problemu tak,
            jakby ktoś wyrządzał studentowi osobistą krzywdę. Ja zawsze pytam "dlaczego się
            nie da? a jest takie rozporządzenie? a moze jednak da się coś zrobić?". W
            większości wypadków działa. Na przykład - byłem na praktykach za granicą, i
            skończyło mi się jakieś zezwolenie. Żeby wystąpić o następne, trzeba było
            złożyć nowe zaświadczenia z uczelni. Napisałem je sobie sam i wysłałem do
            dziekanatu, a pani Ela je podrukowała, zaniosła dziekanowi do podpisu, odesłała
            faksem, a oryginały pocztą. Na prawdę w porządku kobieta!
    • Gość: Naked Re: Absurdy uczelniane IP: *.eranet.pl 09.02.07, 22:46
      hehe,czekalem na taki watek
      PW pani od chemii,egzamina zaliczam 9 razy!!!!za kazdym razem te same pytania,,
      tylko zestawy inne,no po trzecim zaliczaniu pamietam wszystkie odpowiedzi.
      oczywiscie nie zaliczam, poszedlem do babki porozmawiac, co u mnie nie tak w tej
      pracy jest.wiec ona mi pokazuje jakas tabele z liczbami i mowi: no na pierwsze
      pytanie slabo, bardzo slabo, drugie max pkt i tak po kolei. sek w tym,ze ja
      mialem juz to w d... i na drugie pytanie to nic nie napisalem, a pkt dostalem:))

      uslyszane od znajomej
      laska poszla sie spytac co dostala z egzaminu, wykaldowca jej na to ze nie
      zaliczyla, wiec dziewczyna prosi go o wglad w prace,kolo odpowiada, ze nie moze
      jej pokoazac bo jeszcze nie sparwdzil.

      ja kiedys nie zaplacilem na czas za szkole i skreslili mnie z listy
      egzaminacyjnej. napisalem podanie do dziekana, ze nie mam chwilowo kasy i zeby
      mi platnosc odroczyl i do sesji dopuscil. po tygodniu w dziekanacie dowiaduje
      sie ze podanie nie moze byc rozpatrzone bo za szkole nie zaplacilem i jak
      zaplace to mam wtedy podanie napisac.
      • Gość: nuki Re: Absurdy uczelniane IP: *.zar.vectranet.pl 09.02.07, 23:39
        UZ
        Egzamin z flozofii. Test taki, ze plakac sie chce, kazda odpowiedz moze byc
        prawidlowa (badz zadna). Pani magister podpowiada wiec goraczkowo zakreslamy co
        trzeba. Przychodza wyniki i co sie okazuje?? Wszystkim kozystajacym z
        podpowiedzi wpadla soczysta 2 do indeksu. Wychodzi przemila podpowiadajaca i
        oznajmia, ze ona nie rozumie jakim cudem nie udalo sie tego zaliczyc :)

      • Gość: chopinnn Re: Absurdy uczelniane IP: *.debica140.tnp.pl 09.02.07, 23:43
        egzamin z topologii na matematyce drugi rok
        umówiliśmy się z kolegą na egzamin o piątej przychodzimy na sale a tam ruch jak
        w południe siedziałem w samym przodzie - od tej pory na egzaminy pisemne
        przychodziłem na krótko przed
    • Gość: dgsttr Re: Absurdy uczelniane IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.02.07, 23:35
      Ae Katowice
      Ogloszenie wynikow. Siedzimy przed gabinetem dr J.G.
      Wchodzi studentka i pyta o ocene
      "Pani?? Pani nie zaliczyła"
      Pewna, że rozwiazała wszystkie zadania, po konsultacji z innymi egzaminowanymi,
      którzy zaliczyli studentka pyta:"Czy ja mogłabym zobaczyć moją pracę??"
      "Tu ich nie mam"-pada odpowiedz
      "A gdzie są??"- brnie dalej
      "W śmietniku"
      Następny wchodzę ja razem z kumplem, który zdał. Ta sama sytuacja: wszystkie
      zadania, te same wyniki a jednak 2,0, to samo pytanie:
      "Moge zobaczyć prace"
      Odpowiedz doktora:
      "Idż se pan z kolegą na piwo a mnie pan głowy nie zawracaj" i wyrzuca mnie z
      gabinetu
    • defetysta Absurdy uczelniane 09.02.07, 23:48
      Absurdów na wyższych uczelniach nie brakuje. Zastanawiam się, kto odstawia
      większe numery - wykładowcy czy studenci? Polecam do poczytania stronę
      www.ocen.pl - zwłaszcza ranking wykładowców czytany od końca. Można się solidnie
      pośmiać.
    • Gość: Mia.pl Re: Absurdy uczelniane IP: 83.147.141.* 10.02.07, 04:35
      moj promotor jako temat pracy licencjackiej zaproponowal mi "umowy zawierane w
      agroturystyce", tyle ze w agroturystyce nie zawiera sie umow...
    • Gość: student_WEL_WAT Re: Absurdy uczelniane IP: *.spray.net.pl 10.02.07, 11:40
      Nie wiem czy ktoś już się z Wojskowej Akademii Technicznej już wypowiadał, ale u
      nas na wydziale elektronicznym jest chyba jakaś kumulacja wszystkich absurdow
      jakie sie moga pojawic na kazdej uczelni... wystarczy, ze napisze o tym
      wszystkim o czym WY i jeszcze dodam Plucińskiego... zainteresowani wiedzą o kogo
      i o co chodzi...
    • lilith.b F I L O Z O F I A 10.02.07, 11:52
      Na egzaminie z historii filozofii starożytnej:
      siedzi piątka studentów, dostaja kolejno pytania- Sokrates, Epikurejczycy,
      filozofowie przyrody i Plotyn. Na co panienka z wyrzutem stwierdza chyba Platon!

      Wszyscy zaniemówili a prof. po chwili wybąkał żeby dała indeks - wpisał jej dwóje

      Plotyn to ważny filozof- neoplatonik, twórca teorii emanacji. była ona
      podstawową myślą systemu Plotyna. Świat był dla niego kolejnym emanowaniem coraz
      to nowych istnień. Założył, że kolejne byty są mniej doskonałe. Byty doskonałe
      mają większą moc twórczą. Twór jest zawsze mniej doskonały od twórcy. Zauważa
      więc porządek zmniejszających się doskonałości. Szereg ten zaczyna się od bytu
      najdoskonalszego - Absolutu
    • lilith.b F I L O Z O F I A 10.02.07, 11:54
      Na egzaminie z historii filozofii starożytnej:
      siedzi piątka studentów, dostaja kolejno pytania- Sokrates, Epikurejczycy,
      filozofowie przyrody i Plotyn. Na co panienka z wyrzutem stwierdza chyba Platon!

      Wszyscy zaniemówili a prof. po chwili wybąkał żeby dała indeks - wpisał jej dwóje

      Plotyn to ważny filozof- neoplatonik, twórca teorii emanacji. była ona
      podstawową myślą systemu Plotyna. Świat był dla niego kolejnym emanowaniem coraz
      to nowych istnień. Założył, że kolejne byty są mniej doskonałe. Byty doskonałe
      mają większą moc twórczą. Twór jest zawsze mniej doskonały od twórcy. Zauważa
      więc porządek zmniejszających się doskonałości. Szereg ten zaczyna się od bytu
      najdoskonalszego - Absolutu
      • gibor egzamin 10.02.07, 12:14
        Do mnie kiedyś przyszedł student zaoczny i mówi: Proszę pana, chciałbym zdać u Pana egzamin. Pytam: z
        jakiego przedmiotu? Odpowiada: z tego, co pan z nami ma. Pytam dalej: a jaki to jest przedmiot? on: no
        ten co my mamy z panem, jestem z 2 roku tej a tej specjalizacji. Ja na to: a jaka jest nazwa przedmiotu. I
        milczenie. Nie wie. Mówię, niech mi pan da indeks, a on na to: nie mam, i poszedł.
        Opowiadałem kiedyś o tym koleżance, a ona na to, że tacy przychodzą do niej na studium stacjonarnym,
        a nie zaocznym.
        Żona z kolei mówiła o gościu, który był na 2. roku pracy socjalnej i mylił ją z socjalizmem.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka