Dodaj do ulubionych

Absurdy uczelniane

    • Gość: Łukasz Re: Absurdy uczelniane IP: *.121.225.195.static.bait.pl 10.02.07, 12:19
      Wydział Zarządzania UW

      Wydrukowałem jedną stronę (10gr) w pracowni kompiuterower. Podchodzę do
      babeczki zarządzającej salą i daje jej dwie pięciogroszówki. Ona na to "Żółtych
      nie przyjmuję"....
      • micko2 Re: Absurdy uczelniane 10.02.07, 22:17
        kiedyś jechałem autobusem PKS z Czarnej do Ustrzyk w Bieszczadach i płaciłem
        wymiętoszonymi dziesięciozłotówkami (tymi z Bemem, przed denominacją)
        - siana nie biorę - powiedzial kierowca
        I pojechalem za darmo...
    • student_umcs Re: Absurdy uczelniane 10.02.07, 12:31
      Najbardziej zadziwia mnie kultura, tych wszystkich doktorów, profesorów. Po
      takim człowieku należałoby sie czegoś w tym względzie spodziewać. Być może mój
      przykład jest banalny i trywialny- doktor spóźnił się na egzamin z nauki
      administracji dwie godziny- nawet nie powiedział przepraszam, po czym przepytał
      24 osoby w 30 minut, nie dając studentowi szans na cokolwiek. Być może nie było
      samych dwój, ale są studenci którzy aspirują do czegoś więcej. A w ciągu 1,5
      minuty chyba nie da się tego za bardzo pokazać.
      • Gość: doral2 Re: Absurdy uczelniane IP: *.crowley.pl 10.02.07, 13:20
        po dwóch latach na uczelni niektórzy studenci nie są w stanie POPRAWNIE napisać
        nazwy WŁASNEJ uczelni.....szok!!!
        • Gość: bobik Re: Absurdy uczelniane IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.02.07, 13:36
          WA PK, pierwsze zajecia z przedmiotu budownictwo ogolne. Profesor mowi o
          odpowiedzialnosci jaka wkrotce spadnie na nas, podaje przyklad architekta z
          Monachium czy tam skads, ktory zle zaprojektowal budynek i ten na wskutek
          zaniedban zaczal pekac. Gosciu zostal oczywiscie oskarzony, skazany na
          wiezienie, po odsiedzeniu wyroku bankrut. Profesor: noi jak wyszedl z wiezienia
          to sie rzucil z tego swoejgo feralnego wiezowca. Cala sala jak makiem zasial.
          Ciicho.
          Profesor stwierdza fakt:

          -Powialo groza...

          (Rzeczywiscie nie wiedzielismy jak na ta opowiesc zareagowac;)
          Po czym usmiecha sie promiennie. Wszyscy myslimy ze nas pocieszy...

          ...

          -Ale to nie pierwszy przypadek!
    • Gość: nana Re: Absurdy uczelniane IP: 217.153.99.* 10.02.07, 13:44
      U mnie też było wesoło:

      1. Pierwsze zajęcia z języka angielskiego (uczelnia techniczna). Pani magister się przedstawia i od razu wykłada zasady obowiązujące na jej zajęciach: "U mnie nie ma spóźnień [po tym jak wchodziła do sali, zamykała drzwi na klucz] i nieobecności. Z moich zajęć zwalnia Was tylko akt zgonu. Wasz własny akt zgonu". Oj, nie było łatwo...

      2. Laboratoria z łączności zaczynały się od wejściówki. Kto jej nie zaliczył, nie mógł zrobić ćwiczenia i musiał przyjść na "odróbkę" późnym popołudniem. Pytania były z zakresu łączności, ale prawie nigdy z ćwiczenia, które danego dnia miało być przerabiane. W związku z czym ciężko było dostać ocenę pozytywną i przed salą zawsze stał tłum ludzi, pragnący w końcu zaliczyć jakiekolwiek ćwiczenie. Z tygodnia na tydzień tłumek rósł w oczach i dostanie się na popołudniowe "odróbki" zależało od umiejętności przepychania się. Jakże prowadzący ćwiczenia byli z siebie dumni, kiedy widzieli ten tłum! Zawsze się zastanawiałam czemu wolą się wieczorem użerać ze studentami, zamiast wrócić do domu... My i tak będziemy na nich od rana czekać. No, nie będę wnikać.

      3. Pod koniec semestru nadszedł czas na zaliczenie pewnego przedmiotu. Zajęcia były w godzinach rannych. Pani doktor wchodzi do sali i zdziwiona stwierdza: "No nie, Was jest za dużo [przez kilka miesięcy nie zauważyła, że prowadzi wykłady dla 120 osób], nie dam rady w takich warunkach przeprowadzić zaliczenia. Przyjdźcie tu o 18:00". Przyszliśmy przed 18:00, a pani doktor - po 19:00. Nawet nas nie przeprosiła za spóźnienie.

      4. Na pewnym roku mieliśmy zajęcia z automatyki, które odbywały się w budynku odległym od innych (położonych blisko siebie) o około 20 minut szybkiego marszu. Ciekawe czemu ktoś ułożył plan tak, że od zakończenia poprzedzających automatykę zajęć do jej rozpoczęcia mieliśmy 10 minut? I to teoretycznie, bo pan prowadzący te poprzedzające ćwiczenia zawsze je przeciągał... Raz prowadzący automatykę się nawet na naszą grupę obraził, "bo się zawsze spóźniamy".

      5. Na mojej uczelni od początku było sporo laboratoriów. Ale pod koniec studiów zawsze, na każdym semestrze już po rozpoczęciu zajęć okazywało się, że w niektórych salach laboratoryjnych było zbyt mało stanowisk w stosunku do liczby studentów. W związku z czym organizowano dodatkową grupę i niektórzy "szczęśliwcy" szli sobie na zajęcia na 19:00... I zawsze coś takiego okazywało się po ułożeniu planu.

      6. Jeszcze a propos sprawozdań do laborek (już ktoś o tym wcześniej chyba pisał): czasami jakieś uwagi czy wnioski zawarte sprawozdaniach były poprawne, a jak ktoś inny wpisał takie same następnym razem (wiadomo, że studenci się wymieniają... informacjami), to zostało odrzucane. Za jakiś czas znów pierwsza wersja była przez wykładowcę akceptowana. Ciekawe...

      7. I na koniec kwiatek z mojej drugiej uczelni: na ćwiczeniach z komputerami na 26 osób były 3 komputery. Siedzielismy przy nich w kilku rzędach. I to nie były lata 80-te, ani 90-te, tylko rok 2005.

      W czasie studiów może to wszystko nie było śmieszne i strasznie nas - studentów - wkurzało, ale teraz przynajmniej jest co wspominać. Pozdrawiam ;-)
    • Gość: atram Re: Absurdy uczelniane IP: *.piotrkow.net.pl 10.02.07, 14:18
      mam sprawe do zalatwiena u dzikana. Jest piatek. Widze kartke, na drzwiach ze
      dziekan w czwartek (i tu data poprzedniego dnia) jest nieobecny. Wiec wchodze
      do sekretariatu i pytam czy zastalam dziekana. Na to Pani krzyczy na mnie ze
      nie umiem czytac! Wiec jej odpowiadam, ze dzis mamy piatk. A ta do mnie ze to
      oczywiste, ze jak jest nieobecny w czwartek to w piatek tez nie...
    • me2free pisze prace mgr na polibudzie slaskiej, kombinuje 10.02.07, 14:32
      jak przyslowiowy kon pod gorke. na konsultacjach Prof mowi mi: wiem, czytalem,
      rozumie, ale moze pan poglebic... to zagadnienie i pada jakis przyklad,
      sparalizowany mowie panie profesorze temat mojej pracy brzmi..... ble, ble, a on
      na to idz i lepiej przygotuj sie na nastepne spotkanie, wychodze z gabinetu, w
      drzwiach mijam ciekawa laske, gosc bierze ja ... i patrzac w gleboki dekold
      mowi: no widze pani jest dzisiaj dobrze przygotowana, gwoli sprawiedliwosci, na
      obronie byl super wlacznie z teoria chaosu
    • Gość: ded Re: Absurdy uczelniane IP: 88.198.180.* 10.02.07, 15:08
      A tak wyglądają akademiki PW:
      tiny.pl/chmg
      tiny.pl/chmt
      tiny.pl/chm7
      • terwase Re: Absurdy uczelniane 10.02.07, 15:13
        podejmując wątek...
        Gdańskie akademiki też doczekały się stronki:)
        A "kosz systemowy" wymiata...
        basniowyswiat.prv.pl/
    • bridgetb Re: Absurdy uczelniane - biuro karier na UG 10.02.07, 15:58
      TO jest najwiekszy absurd na uniwerku. W jednym pokoju siedzi Pani, ktorap omaga
      zalatwiac praktyki. Przyjmuje od 9.00 do 14/15.00. Zeby zdazyc zalatwic swoja
      sprawe niektorzy czekaja pod drzwiami juz od 6.45. Nierzadko bylo tak, ze po 3 h
      czekania okazywalo sie, ze Pani dzis nie przyjdzie. Raz siedzialysmy grupka i
      czekalysmy az sie zjawi. Bylo juz przed 12.00 a miala byc od 9.00. No wiec
      zaczelysmy dzwonic do rektoratu czy moze nie wiedza co z nia. Okazalo sie, ze
      nat ta kobieta to w sumie nikt nie ma kontroli, wiec nic dziwnego ze pracuje jak
      chce. Dziwie sie, ze nikt nie wpadl na pomysl, zeby zatrudnic jeszcze jedna osobe.
      • Gość: 3miasto Re: Absurdy uczelniane - biuro karier na UG IP: *.eia.pl 10.02.07, 16:54
        Ta pani o ktorej mowa to byla poslanka AWSu, dostala ta robote po znajomosci
        jak skonczylo sie poselskie wynagrodzenie. Ma po prostu plecy. A w trakcie
        zalatwiania praktyki glosno wyglasza swoje proPiSowskie poglady.
        • bridgetb Re: Absurdy uczelniane - biuro karier na UG 11.02.07, 18:45
          To juz sie nie dziwie, czemu AWS sie rozpadlo. No cos tej pani daleko do
          profesjonalizmu. Z propispowskimi pogladami sie jesscze nie spotkalam, bo dawno
          tam nie bylam, ale pamietam, ze ciagla gadala, ze trzeba sie ladnie ubierac na
          praktyki i takie tam bzdety,.
    • Gość: :) Re: Absurdy uczelniane IP: *.cable.ubr10.newm.blueyonder.co.uk 10.02.07, 16:49
      Dziewczyna z trzeciego roku napisala prace semestralna dala ja do sprawdzenia
      dr XXX, dostala ledwo 3. Rok pozniej ta sama prace przynosi kumpel do dr XXX
      ocena 5.
      ps. tylko krowa nie zmienia pogladow:)
    • profes79 Re: Absurdy uczelniane 12.02.07, 07:58
      1. Uniwersytet Lodzki. Oplaty ( za cokolwiek - od legitki po oplaty zwiazane z
      dyplomem). Wchodzi sie do pokoju. Mowi sie czego sie chce. Pani wypisuje kwitek
      po czym podaje go przez okienko do kasy. Wychodzi sie z pokoju, idzie sie obok
      do kasy i sie placi :) Paranoja.
      2. WPiA tegoz uniwersytetu. Egzamin z prawa pracy. Ustny. o 9 rano. Mija 9 -
      profesora nie ma. Mija 10 - dalej go nie ma. o 10.30 sekretarka zdecydowala sie
      do niego zadzwonic.
      "To ja mam dzisiaj jakis egzamin?"
      Sprawiedliwosc trzeba oddac - byl na miejscu pol godziny pozniej (nie wiemy jak
      to zrobil). Tyle ze tego samego dnia mial obrony. Ostatni ludzie wchodzili do
      niego sporo po 19...
      3. Jedna z profesorek od prawa europejskiego cieszyla sie "niesamowita"
      reputacja (nie bez powodu). Egzamin zerowy bede pamietal dlugo - przedmiot
      prowadzony dla prawa i administracji, dziennych i wieczorowych - w sumie jakies
      700 osob. Albo i lepiej. Do egzaminu przystapilo nas 7 osob...
      Ale za to kazdy mial wlasnego asystenta ktory pilnowal zeby nie bylo
      sciagania :D
    • yabol428 Re: Absurdy uczelniane 19.02.07, 00:42
      Karierę studencką na UJ zakończyłem już 8 lat temu, ale różne absurdy pamiętam.
      Na przykład taki WF. W ogóle jednym wielkim absurdem jest sam fakt istnienia
      obowiązkowego WF dla studentów. Ale przechodząc do szczegółów. Sala
      gimnastyczna była taka duża, że mieściły się na niej 2 grupy. Tak więc 2 grupy
      studentów miały równocześnie zajęcia, wyglądało to tak że było dwóch
      nauczycieli, każdy robił zbiórkę i sprawdzał obecność w swojej grupie, po
      czym... jeden siadał, a drugi prowadził zajęcia dla całości! Był taki rok, że
      miałem WF o 7:00 rano, nauczyciele o tej porze byli tak skacowani, że często
      nie chciało im się robić nic i zdarzały się takie sytuacje, że zbiórkę
      prowadził... konserwator, który wesolutki kręcił się po sali od samego rana.
      Wyglądało to tak, że stawaliśmy na zbiórce, a konserwator wygłaszał swoje
      mądrości w stylu: "chłopaki, po co wy ćwiczycie, ten WF tak wam potrzebny jak
      k.u.r.w.i.e majtki" albo "chłopaki, idźcie się napić, dzień bez gorzały jest
      dniem straconym".
      • Gość: jaija Re: Absurdy uczelniane IP: *.elblag.dialog.net.pl 19.02.07, 16:09
        Pewien uniwerek, litościwie przemilczę, który. Koleżanki przychodzą na obronę
        prac magisterskich. Okazało się, że pani odpowiedzialna za papierkową robotę w
        komisji nie doniosła indeksów z dziekanatu (wydział mieścił się gdzie indziej,
        ileś km od siedziby głównej). Zaproponowała, żeby ktoś po nie pojechał... jako
        że godzina szczytu to była, nie było szans, żeby zdążyć przed zamknięciem
        dziekanatu. Obrona się nie odbyła w tym dniu :/ No, świetnie po prostu,
        genialnie, a osoby, które się psychicznie nastawiły, wystroiły i przyniosły
        kwiaty, po prostu czuły się, jakby w pysk dostały. Gdyby było wiadomo, o co
        chodzi, to przecież każda z nich mogłaby wcześniej te indeksy sama przywieźć.
        To tylko podsumowanie tego, co czasem miało miejsce na tejże uczelni.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka