foxy_lady
30.03.07, 11:08
na pewno nie raz przytrafiło wam się walnąć jakąś głupotę za granicą, w
szczególności jeśli jest to miejsce, gdzie przebywa wielu Polaków :)
zacznę od dwóch: miejsce akcji - autobus w Londynie, czas akcji - lato 2003,
osoby - ja (J), moje koleżanki Paulina (P) i Marysia (M), oraz pewien młody
facet (F)
Usadowiłyśmy się na tyłu autobusu - J, obok mnie P, obok niej M, a obok M
usiadł F. Mija chwila jazdy, w końcu M się odzywa:
- Dziewczyny, ten koleś obok mnie to taka włoska uroda, prawda?
J i P szybki rzut oka na F, może i włoska, ale na stówę będzie Polakiem, więc
nic nie mówimy, tylko dajemy M znak, żeby się nie odzywała, bo to na pewno
będzie Polak. M nie załapała i brnie dalej:
- Dziewczyny, no powiedzcie mi, bo ja nie będę się tak chamsko odwracać i
gapić, wy macie lepszy kąt widzenia. Włoska uroda, taki przystojny, prawda?
J i P już się zdusiłyśmy ze śmiechu, bo M ciągnęła to dalej i dalej. W końcu
F wyciąga komórkę, dzwoni gdzieś i mówi:
- Cześć stary, słuchaj, jade sobie autobusem właśnie, obok mnie siedzą jakieś
dziewczyny. Wiesz, co jak ja się jeszcze trochę zjaram, to nie wiem już za
kogo będą mnie brać.
J i P prawie się zsikałyśmy ze śmiechu, M cała czerwona na twarzy, a F się
śmiał, żebyśmy uważały na przyszłość :)
pozdrawiam was dziewczyny :)