Dodaj do ulubionych

O myśliwych

IP: *.olawa.sdi.tpnet.pl 30.07.03, 21:30
Poszedł myśliwy na polowanie i zobaczył niedźwiedzia.
Wymierzył, strzelił. Podchodzi...a tu niedźwiedź zrywa się na z ziemi,
kładzie mu łapę na ramieniu i mówi:
- wiesz stary, ja mam taka zasadę: jak ktoś mnie nie upoluje - robi mi laskę!
Kilka dni później, myśliwy uzbrojony w sztucer 40 mm z kulami na słonie,
znowu podkrada się do niedźwiedzia.
Wymierzył, strzelił. Podchodzi, a niedźwiedź zrywa się z ziemi i mówi:
- stary, zasady już znasz!
Wkurzył się myśliwy. Załatwił granatnik przeciwpancerny i zasadził się na
niedźwiedzia. Kiedy ten wylazł z krzaków
myśliwy wystrzelił do niego. Po chwili z chmury dymu wyłazi niedźwiedź,
idzie do myśliwego i mówi:
- coś mi się wydaje stary, że ty tu wcale nie przychodzisz polować!
Obserwuj wątek
    • leeon1 Re: O myśliwych 30.07.03, 21:52
      Las. Myśliwy poluje na zająca. Przedziera się ze strzelbą przez chaszcze i -
      nagle- widzi: zając jakieś 50 metrów od niego szamie trawę. Przycelował ... i
      BACH!!!!. Patrzy a zając dalej szamie trawę. Myśliwy podkradł się nieco bliżej
      wyjrzał zza krzaka i BACH w zająca. A ten dalej szamie trawę. Gość podczołgał
      się do krzaka jakieś 5 metrów od szaraka, przymierzył i BACH prosto w
      gryzonia. A to bydle nic, siedzi i żre trawę. Myśliwy wkurwił się, podszedł do
      zwierzaka, przystawił mu lufę do czoła i BACH!!!! Zającem rzuciło gdzieś w
      krzaki. Po chwili wylazł otrzepując się z lekka, i mówi:
      - pojebało cię, czy jak???

      Podczas rutynowego badania lekarz pyta 80-letniego pacjenta o samopoczucie.
      - Nigdy nie czułem się lepiej panie doktorze. W dodatku mam 18-letnią
      narzeczoną, która wkrótce urodzi nasze dziecko...
      - Coś panu powiem - zaczyna ostrożnie lekarz. - Mój kolega jest zapalonym
      myśliwym.
      Pewnego dnia wybierał się na polowanie w wielkim pośpiechu i zamiast sztucera
      wziął parasol.
      Idzie przez las i nagle wyskakuje przed nim niedźwiedź! Znajomy podnosi
      parasol do ramienia, szarpie za rączkę, parasol się otwiera... A niedźwiedź
      pada martwy z kulą w piersi.
      - To niemożliwe! - wykrzykuje staruszek. - Ktoś inny musiał go zastrzelić!
      - No właśnie... - odpowiada lekarz!

      Myśliwy przyłapał swą najmłodszą córkę na seksie z listonoszem. Bez
      zastanowienia pobiegł po swoją strzelbę i wymierzył nią sprawiedliwość.
      Krzyczący z bólu listonosz pobiegł do miejscowego lekarza aby ten obejrzał
      jego podziurawiony kulami interes.
      Doktor zbadał listonosza i mówi ? niestety nie ma żadnej nadziei?
      Przerażony listonosz pyta ?Na pewno nic nie da się zrobić?!?
      ?Hmm właściwie to jest wyjście, niedaleko mieszka pewien mężczyzna niech pan
      go odwiedzi?
      ?Czy to jakiś specjalista?? ? pyta listonosz
      ?Nie to muzyk. Gra na flecie ? nauczy pana jak trzymać fiuta żeby nie obsikać
      sobie twarzy?


    • leeon1 Re: O myśliwych 30.07.03, 22:12
      Jeszcze znalazłem dwa:
      Dwóch przyjaciół wybrało się na polowanie. Jeden z nich miał swoje ulubione
      miejsce gdzie polował od lat. Niestety, kiedy się tam znaleźli, okazało się,
      że cały teren jest w znakach "TEREN PRYWATNY - NIE WCHODZIĆ". Zaskoczony
      powiedział kumplowi, że pójdzie obgadać tę sprawę z właścicielem.
      Zapukał więc do drzwi farmera i pyta:
      -Proszę Pana, poluję tu od lat i nigdy nie robił mi Pan z tego powodu żadnych
      wyrzutów. Czy mogę i tym razem skorzystać z Pańskiej gościnności?
      -Wie Pan, zgodzę się tylko dlatego, że Pana znam. Ale pod jednym warunkiem. -
      rzekł farmer.
      -Jakim?
      -Za domem stoi krowa, którą musimy niestety ubić. Jednak cała moja rodzina
      bardzo kocha nasze zwierzęta, więc nikt nie ma serca jej zabijać. Jeśli ją Pan
      zastrzeli to pozwolę Panu skorzystać z łowiska.
      Zadowolony myśliwy zgodził się na taki układ, ale wracając do swego
      przyjaciela wpadł na geniealny pomysł jak zadrwić z kumpla. Podszedł do niego
      i powiedział:
      -Ten stary ch*j nie chce nam pozwolić polować. Już ja mu k*rwa pokażę! Chodź,
      za domem stoi jego krowa. Zaraz zobaczysz jak się robi polowanie.
      I kiedy znaleźli się za domem, koleś wymierzył w krowę i BANG!... posłał jej
      kulkę prosto między oczy. Naraz słychać jeszcze dwa strzały i głos kumpla:
      -HA! Odstrzeliłem jeszcze psa i kota! Dawaj, spie*dalamy!

      Inny znowu koleś miał pecha. Polował cały dzień na kaczki i nie zabił ani
      jednej. W końcu miał już się zbierać, gdy zobaczył jak lecą kluczem. Szybko
      przymierzył, strzelił i jedna z nich spikowała w dół. Niestety okazało się, że
      spadła na środek podwórka jakiegoś gospodarza. Koleś jednak był tak
      zdesperowany, że przeskoczył płot i już, juz miał ją chwycić, gdy drogę
      zastawił mu jakiś cień. Tym cieniem okazał się być farmer o skromnych
      wymiarach 2x2. Chwycił swą potężną dłonią kaczkę i pytająca spojrzał na
      myśliwego:
      -Ej.. Ty... Co robisz z moją kaczką? - spytał niepewnie myśliwy
      -Z "Twoją" kaczką? Przecież leży na moim podwórku. - powiedział spokojnie
      farmer
      -A właśnie, że moją! Bo to ja ją zestrzeliłem! - piekli się myśliwy
      Farmer podrapał się swoją wielką jak bochen dłonią po głowie i powiedział:
      -Dobra, jak chcesz. Załatwimy to tak, jak się to u nas na wsi załatwia.
      Będziemy się lać na przemian. Ostatni, który będzie się trzymał na nogach
      zabiera kaczkę. Chyba, że się boisz mieszczuchu?
      -Dobra! Stawaj! - rzekł myśliwy i zaczął podwijać rękawy
      -Hola, hola, Panie! Ponieważ jesteś u mnie to ja zaczynam, chyba że Ci to nie
      pasi?
      Myśliwy się zgodził i przygotował sie na przyjęcie ciosu. Farmer obszedł go po
      woli do okoła, zatrzymał się przed nim i biorąc solidny zamach posłał mu
      potężnego kopa w krocze. Myśliwy od razu padł na ziemię, zwinął się w kłębek i
      zaczął jęczęć. W tym czasie 3 razy zmieniał kolor na twarzy i o mało co się
      nie udusił.
      Jednak po pół godziny doszedł do siebie i z dziarską miną wstał. Wtedy farmer
      spojrzał na niego, rzucił mu kaczke i spokojnie rzekł:
      -Wiesz co? Już nie chcę tej kaczki. Jest Twoja.

      Pzdrwm

    • Gość: el. Re: O myśliwych IP: *.pleszew.sdi.tpnet.pl 31.07.03, 12:39
      Cudowneeee :))))) Prosze o więcej!!!

      pozdro, el.
      • leeon1 Re: O myśliwych 31.07.03, 18:58
        Gość portalu: el. napisał(a):

        > Cudowneeee :))))) Prosze o więcej!!!
        >
        > pozdro, el.

        No to prosze:

        Podczas rozprawy sądowej.
        - Niech oskarżony powie, dlaczego oddał strzał w kierunku sąsiada.
        - Ponieważ myślałem, że to sarna.
        - A kiedy zauważył oskarżony swą pomyłkę?
        - Gdy sarna odpowiedziała strzałami

        Idzie zajączek lasem i kuleje na jedna nogę. Spotyka go drugi zajączek i pyta:
        - Co się stało?
        - Myśliwy.
        - Postrzelił?
        - Nie, nadepnął.
        Syberyjski myśliwy Wania przyniósł ciężarną żonę do syberyjskiego szpitala i
        zapowiedział że wróci za trzy miesiące z polowania i jeżeli będzie coś nie tak
        z żoną lub dzieckiem to On się zemści.
        Poród przebiegł pomyślnie ,ale dziecko urodziło się czarne.
        Po trzech miesiącach wraca myśliwy Wania niesie na plecach ubitego
        niedzwiedzia i od drzwi krzyczy że chce zobaczyć dziecko.
        Ordynator przestraszony wysyła lekarza aby pokazał dziecko.
        Lekarz każe to zrobić pielęgniarce.
        Pielęgniarka przerażona daje dziecko salowej.Salowa doświadczona życiowo bez
        obawy bierze dziecko i wychodzi do myśliwego.
        - długo byłeś na polowaniu ?
        --trzy miesiące
        -a kidy ostatnio się myłeś ?
        • Gość: eli Re: O myśliwych IP: *.pleszew.sdi.tpnet.pl 07.08.03, 15:26
          Dziekuję! Dziękuję!

          Rewelacyjne! Może masz jeszcze jakiś w zanadrzu...?

          Ja posyłam wam taki (niby nie o myśliwych, ale tez dobry)

          UWAGA! Jest tu kilka brzydkich slow.........

          Idzie mis i zajączek na impreze zajączek mówi do misia:
          - Sluchaj, ile razy jestesmy na imprezie i ty sie najebiesz to potem mnie
          bijesz. Obiecaj ze dzisiaj nie będziesz.Mis: - Ok, nie ma sprawy. Rano zajac
          sie budzi caly posiniaczony, we krwi i bez 2 zebów. Wkurwiony biegnie do misia
          i mówi:
          - Kurwa ! obiecales, ze nie będziesz mnie bic !
          A miś na to:
          - Sluchaj zajac, poszliśmy na impreze ty sie najebales i zaczeles szalec,
          najpierw zaczales mnie bluzgac ze jestem grubym gejem i debilem.Juz mialem ci
          zajebac ale mysle ok obiecalem... Potem zaczales jechac moja dziewczyne ze to
          kurwa i pruje sie z kazdym w calym lesie. Ledwo co wytrzymalem ale ok mysle
          jesteś najebany i w ogole... Potem dojebales sie do mojej matki... Ledwo co
          mnie ludzie utrzymali ale nic ci nie zrobilem... Ale jak wróciliśmy do domu a
          ty nasrales mi do lozka, wlozyles w to gówno 3 kredki i powiedziales:
          JEZYK SPI DZISIAJ Z NAMI to nie wytrzymalem...
    • Gość: frank Re: O myśliwych IP: 81.15.170.* 31.07.03, 18:35
      Impreza po suto zakrapianym polowaniu. Towarzystwo nawalone jak stodoły po
      żniwach. Jeden z uczestników podchodzi do rzędów upolowanych zajęcy i jeleni
      leżących na ziemi. Wśród nich zauważa człowieka z nagonki. Podnosi krzyk, robi
      się zamieszanie, w końcu wezwano lekarza, żeby pomógł biedakowi. Lekarz
      przyjechał, zbadał, po czym odwrócił się ze zrezygnowaną miną:
      - Gdyby to był tylko postrzał, to może byłaby jakaś szansa, ale musieliście go
      jeszcze WYPATROSZYĆ?
      • leeon1 Re: O myśliwych 31.07.03, 19:00
        Gość portalu: frank napisał(a):

        > Impreza po suto zakrapianym polowaniu. Towarzystwo nawalone jak stodoły po
        > żniwach. Jeden z uczestników podchodzi do rzędów upolowanych zajęcy i jeleni
        > leżących na ziemi. Wśród nich zauważa człowieka z nagonki. Podnosi krzyk,
        robi
        > się zamieszanie, w końcu wezwano lekarza, żeby pomógł biedakowi. Lekarz
        > przyjechał, zbadał, po czym odwrócił się ze zrezygnowaną miną:
        > - Gdyby to był tylko postrzał, to może byłaby jakaś szansa, ale musieliście
        go
        > jeszcze WYPATROSZYĆ?

        Extra tego nie znałem
        • pakuz Re: O myśliwych 31.07.03, 19:39
          hrabia zaprosil znajomego na polowanie na zajace
          ida po polach , zajac wyskakuje spod krzaka
          znajomy hrabiego sklada sie do strzalu
          - nie strzelaj , to nasz kumpel , zajac mateusz - krzyczy hrabia
          ida dalej , wyskakuje drugi zajac , znajomy podnosi strzelbe
          - nie strzelaj , to nasz koles , zajaczek jozek - krzyczy hrabia
          ida dalej , zza krzaka wyskakuje zajac
          znajomy niepewnie patrzy na hrabiego
          - a do tego mozna strzelac?
          - taaa, to ten skurwiel maciek , do niego zawsze strzelamy
          • Gość: hubert Re: O myśliwych IP: *.olawa.sdi.tpnet.pl 31.07.03, 19:46
            Początkujący myśliwy tłumaczy swojemu sąsiadowi:
            - Nie ma bardziej chytrych zwierząt od lisa. Wczoraj przez cały dzień tropiłem
            jednego lisa, a gdy w końcu go zastrzeliłem, okazało się, że to pies!

            Grupa myśliwych wynajęła mały samolot, by zabrał ich z polowania w dzikich
            lasach. Pilot rzucił okiem na ich łup i powiedział:
            - Ten samolot nie zabierze więcej niż jednego bizona.
            - Ale w tamtym roku pilot pozwolił nam zabrać dwa bizony tej samej wielkości -
            zaprotestowali.
            - No cóż, jeśli zrobiliście to w zeszłym roku, myślę, że i teraz się uda.
            Samolot wystartował wraz z trzema myśliwymi i dwoma bizonami. Ale nie mógł się
            wznieść na odpowiednią wysokość i się rozbił.
            Mężczyźni z trudem wydostali się z wraku i rozejrzeli się. Jeden myśliwy
            spytał drugiego:
            - Jak myślisz, gdzie jesteśmy?
            Ten rozejrzał się dokładnie:
            - Myślę, że jesteśmy jakieś dwie mile na lewo od miejsca, w którym rozbiliśmy
            się rok temu.
    • Gość: Palnick Re: O myśliwych IP: *.stenaline.com 31.07.03, 21:41
      Po ostatnim polowaniu w roku kolo lowieckie robi sobie imprezke na swiezym
      powietrzu. Jest bigosik, wódeczka i dziczyzna, jak zwykle na takich imprezkach.
      Impreza staje sie nudna, wiec jeden z mysliwych wpada na pomysl, ze
      upolowana zwierzyne zbiora na stos i po kolei wszyscy mysliwi z zawiazanymi
      oczami beda wyciagac z tego stosu zwierzaki i poprzez macanie zgadywac co to
      za zwierz i w jaki sposób zostal zabity.
      Podchodzi pierwszy mysliwy troszke zawiany, zawiazuja mu oczy, idzie do
      stosu ze zwierzakami, lapie kawal futra, ciagnie, zaczyna macac i mówi:
      - hmmmm... sarna... zabita ze sztucera z 50 metrów.
      Ludzie bija mu brawo bo zgadl bezblednie. Podchodzi drugi mysliwy z
      zawiazanymi oczami, troszke bardziej zawiany od pierwszego, wyciaga kawal futra
      i mówi:
      - ten tego... zajac... zabity ze srutówki z 25 metrów.
      Wszyscy bija brawo bo tez zgadl.
      Podchodzi trzeci mysliwy pijaniutki, ze ledwo sie na nogach trzyma. Z
      ledwoscia mu oczy zawiazali i puscili w kierunku stosu zwierzaków, zeby sobie
      jakies wybral. Biedak tak byl pijany, ze po drodze sie potknal i wpadl
      miedzy nogi zony gajowego. Twardo jednak wstaje na kolana, wyciaga rece
      i zaczyna macac zone gajowego. Ludzie milcza, zona gajowego oczy ma jak
      pingpongi, gajowy z wrazenia zaniemówil, a mysliwy nagle mówi radosnym
      glosem:
      - TO JEST JEZ!
      Chwile sie zastanawia i dodaje:
      - ...zabity saperką...
    • Gość: vik Re: O myśliwych IP: *.chello.pl 02.08.03, 02:43
      Dwaj policjanci wracają smutni z polowania:
      "Wiesz co?" - mówi jeden, "Albo te kaczki latają za wysoko, albo za nisko psa
      podrzucamy"

      Facet wybiera się na polowanie. Budzi się rano, ulewa straszna, ziąb. Zaczyna
      się ubierać, a żona się pyta:
      - Co, idziesz?
      - Tak, chlopaki czekają.
      Wyszedł, dotarł na umówione miejsce, ale nikogo nie zastał. Poczekał chwilę i
      postanowił wrócić. Wchodzi do sypialni, szybko zrzuca ubranie i wskakuje pod
      kołdrę.
      - Brrr, ale ziąb - mówi szczękając zębami.
      - Taaa... A mój stary, głupi, na polowanie poszedł.
    • penery_strycka_homeboye Re: O myśliwych 07.08.03, 18:55
      Na przyjęciu hrabia opowiada o polowaniach, w jakich brał udział w młodości:
      "Złożyłem się, panie dziejku, z biodra. Strzeliłem, bach! i padła sarna,
      panie dziejku. Podeszliśmy bliżej - wielka sztuka była, ale jako że sam
      ją ustrzeliłem, sam też chciałem do domu przynieść. Zarzucam więc, jedna noga
      na lewe ramię, druga na prawe..."
      W tym momencie przerwał hrabiemu kamerdyner, prosząc go do telefonu. Hrabia
      powrócił po sześciu minutach, usiadł za stołem i pyta:
      "Na czym to ja skończyłem?"
      "Jedna noga na lewe ramię, druga na prawe." - podpowiada jeden z gości
      "Panie dziejku - wzdych hrabia - te Rosjanki, cóż to były za kobiety!"

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka