Dodaj do ulubionych

"Czy mogę Pani/Panu w czymś pomóc?"

IP: *.wro.vectranet.pl 19.11.07, 20:42
Ilekroć tak mówią do mnie w sklepie, chcę wypalić: "A czy ja
wyglądam na niepełnosprawnego? Chcę w spokoju pooglądać towary, jak
będę potrzebował, to sam Panią/Pana znajdę". A wydaje mi się to zbyt
prymitywne, zastanawiam się, czym by tu zaskoczyć nadgorliwego
sprzedawcę. Ostatnio nie wytrzymałem, sprzedawca dwa razy do mnie
podszedł i wyraził chęć pomocy, i za namową Lubej zapytałem, gdzie
jest wyjście; ale jakoś mało ciekawie wyszło, bo nie zachowałem
należytej powagi i wypowiedziałem to z uśmiechem-niestety nie
ironicznym.
Macie jakieś pomysły?
Pozdrawiam,
zirytowany zakupowicz
Obserwuj wątek
    • light.t Re: "Czy mogę Pani/Panu w czymś pomóc?" 19.11.07, 20:57
      Ja kiedys powiedzialam: Poprosze butelke wody mineralnej niegazowanej.
      Ekspedientka w sklepie odziezowym(z usmiechem i zaklopotaniem): Nie mamy.
      Ja: A wiec nie moze mi pani w niczym pomoc.
      Podzialalo :)
      • ewa9717 Re: "Czy mogę Pani/Panu w czymś pomóc?" 19.11.07, 21:01
        Ja powiedziałam: kochaniutka, z nieba mi spadasz, stówka do
        pierwszego!
        Ale panienka chyba mnie miała za starą wariatkę, odskoczyła z
        autentycznym strachem w tęczowo wymalowanych oczkach.
        • Gość: jacek226315 Re: "Czy mogę Pani/Panu w czymś pomóc?" IP: *.proxy.aol.com 20.11.07, 15:27
          zapraszam do Stanow ,tu tez od drzwi juz :"May I help you" a
          najgorsi to dilerzy samochodowi ,czekaja na zewnatrz i juz atakuja
          • Gość: spr1 Re: "Czy mogę Pani/Panu w czymś pomóc?" IP: *.range86-145.btcentralplus.com 20.11.07, 16:18
            Odpowiadam:
            "Tak. Czy wie Pan/Pani gdzie sie podzial niegdysiejszy Snowden?"

            Jako ze zyje w niezawielkim miescie zazwyczaj mnie zapamietuja i mam swiety
            spokoj :)
            • sokolasty Re: "Czy mogę Pani/Panu w czymś pomóc?" 20.11.07, 16:34
              Kuwa, a nie możecie odpowiedzieć "Dziękuję, nie"?

              Wyżyć się na kimś fajnie, a potem będą wątki na forum pt "Wkuwiający
              klienci"

              PS
              Tak, mam wadę wymowy :)
              • ewosia Re: "Czy mogę Pani/Panu w czymś pomóc?" 20.11.07, 17:15
                sokolasty napisał:

                > Kuwa, a nie możecie odpowiedzieć "Dziękuję, nie"?
                >
                > Wyżyć się na kimś fajnie, a potem będą wątki na forum
                pt "Wkuwiający
                > klienci"
                >

                Możemy, mówimy
                nie zawsze spotykamy się z reakcją: a to spoko, proszę oglądać a jak
                coś się nasunie, to zachęcam do zadawania pytań. nawet niewerbalną.
                Pójdź sobie kiedyś do dowolnej perfumerii w jakimkolwiek centrum
                handlowym.
                • Gość: chinique Windowshoperom mówimy zdecydowane nie. IP: *.centertel.pl 20.11.07, 23:54
                  Jak se chodzicie do sklepów pobrołsować, poprzymierzać, pooglądać, pomacać, w
                  czym celują zwłaszcza kobiety, a już na pewno nastolatki chodzące do galerii
                  handlowych na wagary, to się nie dziwcie, że kerownycy sprzedaży wdrożyli
                  narzędzia przyspieszające waszą decyzję, albo powodujące, że jeżeli nie chcecie
                  kupić, to szybciej wychodzicie ze sklepu i nie psujecie powietrza. Sprzedawca
                  jest odpowiedzialny i premiowany za kros i apsel, czemu tu się dziwić, że się
                  pyta? Nie stać Was, to nie wchodźcie do sklepu z drogimi np. ciuchami, wybijcie
                  sobie w ogóle te marki z głowy, zamiast przychodzić, przymierzać i mechacić.
                  Powierzchnia w centrach handlowych jest za droga, żeby chodzili po nich ludzie,
                  nie będący potencjalnymi klientami.

                  Osobiście lubię, jak sprzedawca jest na posterunku i może przynieść inny rozmiar
                  albo kolor przykładowo ciucha.
                  • Gość: ania Re: Windowshoperom mówimy zdecydowane nie. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.11.07, 00:00
                    jeżeli ktoś musi nosić drogą markę,bo bez niej ani rusz,to wiadomo
                    że musi ją kupić,choćby wyglądał w niej żle i ze sklepu nie wyjdzie
                    bez zakupu :)).
                    Natomiast nie widzę powodu dlaczego miałabym opisywać sprzedawcy to
                    co mogę sama wziąć bez zbędnych rozmów,po to jest chyba ekspozycja
                    towaru w sklepie,a nie na zapleczu :))
                  • Gość: baska Re: Windowshoperom mówimy zdecydowane nie. IP: *.amg.gda.pl 21.11.07, 09:04
                    co ma piernik do wiatraka?
                    zamożnych i tych mniej zamożnych denerwują nadgorliwi sprzedawcy,
                    którzy wyskakują natarczywie ze swoją formułką i łażą za klientem po
                    sklepie i chwalą wszystko co się przymierzy, okropność. a najgorsi
                    są ochroniarze w perfumeriach, czuć ich oddech na plecach, a jeden
                    kiedyć to tak potem "jechał", że na metr nie podchodź
                    • Gość: maja sephora IP: *.044-7-73746f48.cust.bredbandsbolaget.se 21.11.07, 12:47
                      Zdarzyło mi sie w Sephorze w jednym z krakowskich marketów, że ochroniarz,
                      stojąc tuż za mną powiedział do zbliżającej się do mnie ekspedientki "surowe jajo".
                      Myślał pewnie, że używa arcysekretnego kodu i, że ja się nie domyślę co to oznacza.
                      Tym więcej czasu spędziłam wtedy w Sephorze na rozpylaniu perfum i chociaż
                      zamierzałam wydac tam sporo pieniędzy, wyszłam z niczym.
                    • Gość: ggg Re: Windowshoperom mówimy zdecydowane nie. IP: 82.195.186.* 22.11.07, 13:27
                      To było kolesia psyknąć testerem i po krzyku :)
                  • nills Re: Windowshoperom mówimy zdecydowane nie. 21.11.07, 10:25
                    Przypuszczam, że to co napisałeś/aś w swoim poście można było zrobić po polsku.
                    Nie trzeba było używać jakiegoś pseudoslangu. Zachęcam do nauki języka
                    polskiego. Pozdrawiam :-)
                    • Gość: gonzo Re: Windowshoperom mówimy zdecydowane nie. IP: 217.30.157.* 21.11.07, 10:35
                      > Przypuszczam, że to co napisałeś/aś w swoim poście można było zrobić po polsku

                      Nie żebym się czepiał, ale słowo "post" to też nie za bardzo po polsku :-)
                      • Gość: eLżunia Re: Windowshoperom mówimy zdecydowane nie. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.11.07, 10:41
                        Gość portalu: gonzo napisał(a):

                        > > Przypuszczam, że to co napisałeś/aś w swoim poście można było
                        zrobić po p
                        > olsku
                        >
                        > Nie żebym się czepiał, ale słowo "post" to też nie za bardzo po
                        polsku :-)

                        sjp.pwn.pl/haslo.php?id=2505831
                        pozdrawiam
                  • Gość: Mada Re: Windowshoperom mówimy zdecydowane nie. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.11.07, 10:30
                    Dokładnie! Po to tam są, żebym ja nie musiała szukać konkretnego
                    ciucha i pomocy, tylko taka pani/pan mają być zwarci i gotowi żeby
                    mi pomóc. Za to im płacą....i za układanie ciuszków przez
                    przymierzających (tylko) wagarowiczów też. Tego ostatniego akurat
                    szczerze współczuję. Żenujące.
                  • Gość: elskede Re: Windowshoperom mówimy zdecydowane nie. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.11.07, 12:24
                    Pomyślcie o tym że te dziewczyny stoja w tym sklepie po kilka godzin
                    i tak samo maja ochote nakopac wam jak i wy im. problem polega na
                    tym ze tam po tym sklepie kreci sie gdzies manager od siedmiu
                    bolesci i one maja problemy jesli nie liza wam tylkow jak tylko
                    wejdziecie do sklepu... w kazdej ksiazce traktujacej o obsludze
                    klienta przeczytacie, ze klient nie moze zostac zostawiony sam sobie
                    (nawet jesli bardzo by tego chcial...:/) a druga sprawa - chodzi o
                    kradzieze. wchodzisz do sklepu i jak trzech do ciebie podejdzie,
                    zapyta, usmiechnie sie - to daja ci do zrozumienia ze beda w
                    poblizu, ze wiedza ze wszedles, ze beda obserwowac czy czegos ci nie
                    trzeba, a mysla o tym czy nie trzeba ci tego tak bardzo ze jestes
                    gotowy to ze soba zabrac bez przystanku przy kasie.... mnie tez taka
                    nachalnosc denerwuje, ale ja je rozumiem bo sama kiedys pracowalam w
                    takim sklepie i zapewniam was ze ma to swoje "uroki"...:/
                    • Gość: szmatan Re: Windowshoperom mówimy zdecydowane nie. IP: 91.198.246.* 21.11.07, 14:06
                      nigdy nie stosuję takich technik wobec obsługi sklepów do których sam przychodzę.

                      za to z bezwzględną surowością traktuję telemarketerów - ostatnio zażądałem
                      informacji czy zaproszenie na prezentację będzie posiadało stalowe obramowania,
                      lub chociaż wieńce z drutu kolczastego
                    • Gość: GOŚKA Re: Windowshoperom mówimy zdecydowane nie. IP: *.unreg.tvk.wroc.pl 21.11.07, 21:48
                      ZGADZAM SIĘ Z TOBĄ ,DO DZIŚ PRACUJĘ W SKLEPIE:-((I TAK WŁAŚNIE
                      JEŚ ..REGIONALNY KIEROWNIK,TAJEMNICZY KLIENT!!!!DZIEŃ DOBRY ,JAK
                      TYLKO KTOŚ SIĘ POJAWI W SKLEPIE,I WCHODZENIE W TYŁEK KLIENTĄ BO TAK
                      MA BYĆ!!!SZKODA,ŻE TO NIE DAWNE CZASY KIEDY TO SPRZEDAWCA
                      BYŁ "PANEM",BO OBECNIE TO NIEKTÓRYM KLIENTĄ POPRZEWRACAŁO SIĘ W
                      TYŁKACH..NA MAXA!!!
                      • kotek.filemon Re: Windowshoperom mówimy zdecydowane nie. 21.11.07, 23:00
                        > SZKODA,ŻE TO NIE DAWNE CZASY KIEDY TO SPRZEDAWCA
                        > BYŁ "PANEM"

                        Byś się niunia nadawała na sprzedawczynię na mięsnym w latach 80-tych. Niestety
                        za młoda jesteś i błyskotliwa kariera w handlu uspołecznionym przeszła ci koło
                        nosa...

                        > BO OBECNIE TO NIEKTÓRYM KLIENTĄ POPRZEWRACAŁO SIĘ W
                        > TYŁKACH..NA MAXA!!!

                        No - i matury też nie trzeba było do tej roboty mieć...
                    • viking2 Re: Windowshoperom mówimy zdecydowane nie. 22.11.07, 04:19
                      Gość portalu: elskede napisał(a):

                      > Pomyślcie o tym że te dziewczyny stoja w tym sklepie po kilka godzin
                      > i tak samo maja ochote nakopac wam jak i wy im. problem polega na
                      > tym ze tam po tym sklepie kreci sie gdzies manager od siedmiu

                      Tak, stoja tam po kilka godzin - dokladnie tak samo, jak my, klienci, stoimy w
                      fabryce montujac dla nich pralki albo wytlaczajac nocniki, siedzimy przy
                      maszynie do szycia szyjac dla nich buty, siedzimy przy biurkach wpatrzeni w
                      ekran kompa projektujac dla nich rozne pozyteczne rzeczy... Ostatnim razem,
                      kiedy sprawdzalem, to na tym wlasnie polegalo pojecie PRACY: robienie czegos dla
                      kogos nie z dobrego serca, dla zabicia czasu, albo dla przyjemnosci, tylko z
                      ekonomicznego przymusu, dla pieniedzy. I - ciekawa rzecz - nad nami jakos sie
                      nikt tak nie lituje...
                      • Gość: olo Re: Windowshoperom mówimy zdecydowane nie. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.11.07, 09:58
                        poza tym,jeżeli ktoś coś ogląda,to może to kupi,bo bez oglądania
                        to raczej nie :))
                    • Gość: er Re: Windowshoperom mówimy zdecydowane nie. IP: 82.195.186.* 22.11.07, 13:30
                      Zapraszam do Stanów. Tak się czasem zastanawiam - przecież tu by się
                      dało połowę towaru wynieść bez wysiłku. Druga połowa wymaga tylko
                      odrobiny wysiłku.
                  • Gość: kookie ktoś lubi,gdy się wokół niego skacze - jego sprawa IP: *.chello.pl 21.11.07, 15:33
                    A ja z kolei nie lubię, jak ktoś wokół mnie skacze i w istocie przeszadza mi w wybraniu towaru. Nie muszę się dowartościwywać usłużnym zachowaniem sprzedawcy. Za to lubie sobie w spokoju coś obejrzeć, zastanowić się - kupić, czy jednak nie? Często jest tak, że przyjdę raz, drugi, dopiero za trzecim się zdecyduję. Nachalny sprzedawca mnie do tego nie zachęci. Ostatnio na pytanie - w czym mogę pani pomóc poprosiłam o pomoc w wyborze odcienia szamponu pogłębiającego kolor - bo z etykiety, nienajlepiej przetłumaczonej na polski, niewiele mogłam się domyslić - sprzedawczyni orientowała się niewiele lepiej niż ja. Było to w jednej z tzw. "galerii",tam gdzie od razu podlatuje do ciebie sprzedawca. Cholera, skoro cały towar jest zwykle wyłożony, sprzedawca wcale się tak doskonale nie zna na tym, co sprzedaje, to po co męczyć klienta? Najwyżej niech spyta raz a potem da sobie spokój.
                  • Gość: eli Re: Windowshoperom mówimy zdecydowane nie. IP: 192.132.229.* 05.12.07, 16:24
                    Byłam kiedyś sprzedawcą i MUSIAŁAM podchodzić do klientów, gdyż tego
                    wymagał kierownik, który patrzył co jakiś czas na Ciebie. Gdy nie
                    podchodziłeś - zwracał Ci uwagę (albo i leciał po premii). Gdy
                    klient mimo zapytania wyjątkowo długo kręcił się po sklepie kazano
                    nam podchodzić po raz kolejny z pytaniem "Czy mogę w czymś pomóc?".
                    Osobiście nienawidziłam tego, bo sama nie cierpię, gdy do mnie
                    podchodzą.
                    Aczkolwiek miałam kilka razy sytuację w stylu "przepraszam, gdzie
                    mogę znaleźć to czy to (kolor, rozmiar, model,...)?" a słyszałam w
                    zamian "ja tak na oko to nie wiem, proszę sobie poszukać".
                  • bszalacha Re: Windowshoperom mówimy zdecydowane nie. 01.06.08, 00:26
                    Oni SĄ potencjalnymi klientami.
                    • Gość: z brukseli Re: Windowshoperom mówimy zdecydowane nie. IP: *.214.50.248.coditel.net 01.06.08, 13:42
                      cieszcie sie ze nie mieszkacie w belgii, nie wiem czy w kazdym
                      sklepie ale gdzie nie wejde do kazdego obuwniczego. to dosyc ze od
                      razu pytanko w czym pomoc i ktore buty sobie upatrzylam i jaki
                      rozmiar mi przyniesc. to jeszcze klekaja przed toba, zkladaja ci
                      buta na stope, dociskaja do piet i oni wyrazaja tez opinie czy
                      wygodne! paranoja.
                      • Gość: mo Re: Windowshoperom mówimy zdecydowane nie. IP: *.limes.com.pl 02.06.08, 15:08
                        nienawidze takiego podejscia do klienta z calego serca i sama szybko
                        uciekam z takiego sklepu. niestety ci sprzedawcy musza tak robic
                        (pracowalam w sklepie z ciuchami to wiem): od tego zalezy nie tylko
                        dalsza praca w tym sklepie, ale kwota wynagrodzenia: premia, premia
                        premia do marnej pensyjki.pensyjka jest czesto ucinana o kwote
                        skradzionych rzeczy, wszystkiego upilnowac sie nie da niestety a
                        narod kradnie na potege.
                        ja mam metode nastepujaca: robie cos tam, np. ukladam rzeczy w tym
                        czasie klient sie rozglada. podchodze po paru minutach a nie zaraz
                        jak tylko przekroczy prog sklepu. niestety z miny szefowej
                        wnioskuje, ze byla zdania: olewa klienta.i badz tu madry.
                        wiem, wiem; nikt mi nie kaze pracowac w sklepie, ale z powietrza sie
                        nie utrzymam. ;-)
              • Gość: zleb Pragne zauwazyc IP: *.zicom.pl 20.11.07, 17:20
                ze w sklepach internetowych nikt Ci nie zada pytania typu "w czym moge pomoc"...
                • dorsai68 Re: Pragne zauwazyc 20.11.07, 20:50
                  Jak żeś taki mundry, to przymierz w tym internecie buty :P
              • pjanu Re: "Czy mogę Pani/Panu w czymś pomóc?" 20.11.07, 19:41
                Wczoraj już taki wątek był na pierwszej stronie gazeta.pl;)
            • Gość: ruuudi Re: "Czy mogę Pani/Panu w czymś pomóc?" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.11.07, 18:16
              a panie w galerii centrum w krakowie uparcie i juz od dobrych kilku
              lat zadaja niesmiertlene oytanie: ''pomóż w wyborze kosmetyku?'' :)
              • Gość: Zuza Re: "Czy mogę Pani/Panu w czymś pomóc?" IP: 86.155.174.* 21.11.07, 16:58
                no i co, pomogłaś? ;)
            • Gość: ted Re: "Czy mogę Pani/Panu w czymś pomóc?" IP: *.chello.pl 21.11.07, 14:19
              kto to jest hiszpania?
          • Gość: Lewand Re: "Czy mogę Pani/Panu w czymś pomóc?" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.11.07, 23:07
            Do klienta powinno się mówić: Czy mogę Panu/Pani w czymś doradzić :) to wtedy
            nie powie, że chce wodę gazowaną :)
            • callisto1 No tak...Ale! Może poprosić o doradę jaka woda 21.11.07, 08:06
              mineralna jest lepsza: niegazowana czy gazowana hi hi hi
          • dziewczynamalina a w Kanadzie.. 21.11.07, 08:55
            w Kanadzie zostawią cię totalnie w spokoju, pokażą ci się tylko na
            oczy, że istnieją a kiedy tylko będziesz potrzebować to pojawią się
            natychmiast, albo podejdą i powiedzą, żebyś się rozejrzała i
            zawołała ich jeśli będziesz czegoś potrzebowała.
            Reagują b. szybko miło i profesjonalnie.
            Byłam zachwycona, nie czulam sie zaszczuta, że muszę coś kupić.
            • Gość: GOŚKA Re: a w Kanadzie.. IP: *.unreg.tvk.wroc.pl 21.11.07, 21:53
              WITAM.
              OOOO..BARDZO FAJNIE ....JUTRO ZASTOSUJĘ W PRAKTYCE:-)))
              POZDRAWIAM.MAM NADZIEJE .ŻE KIERONIKĄ TO SIĘ SPODOBA.

              POZDRAWIAM.
              • Gość: monika Re: a w Kanadzie.. IP: *.acn.waw.pl 24.11.07, 17:36
                Gość portalu: GOŚKA napisał(a):

                > WITAM.
                > OOOO..BARDZO FAJNIE ....JUTRO ZASTOSUJĘ W PRAKTYCE:-)))
                > POZDRAWIAM.MAM NADZIEJE .ŻE KIERONIKĄ TO SIĘ SPODOBA.

                komu??? "kierowniką" ??? oj niunia, jak bedziesz takie błedy waliła
                to do końca życia bedziesz w tym swoim sklepie gniła za 800 zł
                miesiecznie
          • Gość: urghath nachalni? nadgorliwi? BZDURA!!!! IP: 212.160.172.* 21.11.07, 12:04
            Ani nachalni, ani nadgorliwi...

            Po prostu jest cos takiego jak "stadard obsługi klienta" i czy to
            sie sprzedawcom i klientom podoba, czy tez nie - sprzedawca musi ten
            standard zachwywac. zwłaszcza gdy ktos mu wisi w koncie i obserwuje
            go.

            A słyszeliscie o tzw. Tajemniczym Kliencie? Takim podstawionym,
            ktory anonimowo sprawdza, czy stardard jest zachowywany?

            Troche dystansu do sprawy i szacunku dla sprzedawców :)
            • Gość: kookie Re: nachalni? nadgorliwi? BZDURA!!!! IP: *.chello.pl 21.11.07, 15:36
              cóż to za świetne standardy, które denerwują większość klientów :>
              poza tym standardy swoją drogą, a przesada sprzedawców swoją. Niektórzy w tym "pomoaganiu klientowi" jakoś tak "wychodzą przed szereg" i naprawdę mogą zamęczyć. I to właśnie takich się ma ochotę uszkodzić.
              • Gość: chomsterek Re: nachalni? nadgorliwi? BZDURA!!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.11.07, 15:39
                Kiedy delikwent do pomocy by sie przydal, to z kolei wszyscy sprzedawcy sa nagle
                wyjatkowo zajeci :/
                • Gość: GOŚKA Re: nachalni? nadgorliwi? BZDURA!!!! IP: *.unreg.tvk.wroc.pl 21.11.07, 21:55
                  ABYŚ NIGDY NIE MUSIAŁA PRACOWAĆ W SKLEPIE.....
                  • Gość: olo Re: nachalni? nadgorliwi? BZDURA!!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.11.07, 22:12
                    a kto pracuje w sklepie,snujące się panienki,młodzieńcy
          • Gość: screen Re: "Czy mogę Pani/Panu w czymś pomóc?" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.11.07, 14:25
            Ciekaw jestem gdzie w Stanach? Bo chyba nie w NY. Zeby znalezc kogos, kto moglby
            odpowiedziec na najprostsze pytanie trzeba skontaktowac sie z pierwszym
            biegajacym po sklepie w firmowej koszulce, potem z opiekunem danego dzialu,
            pozniej z jego menago. Zaden z nich nie potrafi odpowiedziec na banalne pytanie.

            • Gość: jacek226315 Re: "Czy mogę Pani/Panu w czymś pomóc?" IP: *.proxy.aol.com 21.11.07, 14:53
              w Stanach najlepsze jest to ,ze pelno towaru na wystawie czy na
              polce np.telefony,tv ,ale jak przychodzi do kupna konkretnego
              egzemplarza to go nie ma,kiedys chcialem kupic telefon ,w kilku
              sklepach upadlych juz sklepow WIZ stal na polce ,ale nie mieli go ,a
              z polki nie chcieli sprzedac.Mowie im to zdejmijcie z polki,czarny
              ekspednjent na to ze i tych komputerow tez nie ma /wskazal przy tym
              na dzial z komputerami/ i tv , tych tez nie ma ,a ja mu na to to
              zamknij sklep.Pamietam jak bedac w Warszawie w sklepie Royall
              Collection,chcialem kupic koszulke ,ale nie bylo mego rozmiaru,i
              przy wyjsciu ze sklepu natknalem sie na manekin odziany w moj
              rozmiar,sciagnieto tea koszulke z manekinu i zadowolony opuscilem
              sklep z zakupem.Nie dopomyslenia jest to w Stanach
            • Gość: ania Re: "Czy mogę Pani/Panu w czymś pomóc?" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.11.07, 15:44
              tak jest w Auchan :))
        • arius5 Po prostu powiedz, ze chcesz poogladac. 20.11.07, 22:04
          Chamstwa jest dosc na codzien, nie potreba jeszcze Twoich "bystrych" ripsot.
          Latami czlowiek narzekal, ze mamy mamy chamskich sprzedawcow, teraz sa uprzejmi
          ale Wam dalej zle.
          Polakowi, qrwa, nigdy nie dogodzisz.
          • Gość: varciasz Re: Po prostu powiedz, ze chcesz poogladac. IP: *.wro.vectranet.pl 20.11.07, 23:32
            zgadzam sie. Polacy zawsze nie zadowoleni. Czy tak ciężko zrozumieć że to ich praca? Jeszcze sie z nich nabijać trzeba? Chamstwem jest utrudnianie pracy innym dla własnej frajdy.

            Przecież część tych sprzedawców również chętnie olałaby pytanie i narzucanie się z pomocą. Ale takie są wymagania pracodawcy. Dajcie im spokój - wystarczającą ilość świrów spotykają pracując codziennie z ludźmi.
            • Gość: GOŚKA Re: Po prostu powiedz, ze chcesz poogladac. IP: *.unreg.tvk.wroc.pl 21.11.07, 22:12
              PRAWDA.POZDRAWIAM..
          • ml2403 Re: Po prostu powiedz, ze chcesz poogladac. 21.11.07, 08:59
            Mylisz pojęcia, to sakramentalne pytanie czy mogę w czymś pomóc ?,
            było wyznacznikiem dla PRL jak może być inaczej. Wtedy
            zastanawiający się klient najczęściej słyszał Proooszęęęę, co
            należało przetłumaczyć bierz, albo spadaj. Obecnie zbyt często to
            sakramentalne, czy mogę w czymś pomóc ? jest stawiane w taki sposób,
            że potencjalny klient ma wrażenie, że albo przeszkadza zbyt długim
            przebywaniem w sklepie, albo jest tylko ofiarą sprzedawcy, który od
            razu go atakuje by mu coś wcisnąć. Sądzę, że prawidłowa postawa
            sprzedawcy znającego się na rzeczy powinna być taka, że najpierw
            pozwala się klientowi swobodnie pooglądać, a gdy widać, że coś
            chciałby wybrać podejść i zapytać oczywiście najlepiej zwracając się
            czy mogę coś doradzić, a nie stosować typowej angielskiej kalki.
            Chodząc po sklepach widzę, że coraz więcej sprzedawców stosuje tę
            zasadę. Jest tu jeden haczyk, ocena momentu kiedy klient skończył
            oglądać, ale tu właśnie wychodzi doświadczenie handlowca.
        • Gość: jura baran Trzeba powiedzieć: "Dziękuję bardzo!", proste co? IP: *.swipnet.se 20.11.07, 23:21
      • Gość: arturaspl Re: "Czy mogę Pani/Panu w czymś pomóc?" IP: *.era.pl 20.11.07, 14:06
        spory sklep z gadzetami samochodowymi w Warszawie.
        namolny sprzedawca - taki cwaniak z wygladu zawraca glowe, a moze to a moze
        tamto - nie docieralo do niego, ze na razie ogladam.
        wkoncu wkurzony poprosilem o breloczek do kluczy - z jakim napisem? i oczywiscie
        zapewnia ze do wszystkich marek na swiecie maja breloczki.
        ZUK odpowiadam molowi. - po dluzszej chwili: obawiam sie ze takich nie mamy -
        odpowiada zbity z tropu i z nieco rozowa twarza mol
    • leniwa_kluska Re: "Czy mogę Pani/Panu w czymś pomóc?" 19.11.07, 22:40
      Ja też mam chęć odpalić jakimś tekstem, ale zawsze (niestety!!!)się
      powstrzymuję... a szkoda.
      Nawet przygotowałam sobie kilka i obiecuję sobie, że kiedyś to
      powiem:
      - "Czy mogę Pani/Panu w czymś pomóc?"-sprzedawca
      - Tak, z nieba mi pan spadł, proszę podrapać mnie po plecach z
      prawej strony...
      inne
      - Tak, poproszę hamburgera i frytki do tego...

      • the_dzidka Re: "Czy mogę Pani/Panu w czymś pomóc?" 19.11.07, 23:23
        Ja co prawda rozumiem, że oni tak MUSZĄ...
        Ale zawsze mam ochotę odpowiedzieć:
        - Chętnie, mam poważne problemy osobiste, ale czy pan/pani jest
        pewien/pewna, że będzie w stanie mi pomóc?
        • Gość: T-800 Re: "Czy mogę Pani/Panu w czymś pomóc?" IP: *.multimo.gtsenergis.pl 19.11.07, 23:51
          Ja mam ochotę wyciągnąć zeszyt, książkę itp. (których zresztą nigdy
          przy sobie nie mam) i poprosić o pomoc w rozwiązaniu zadania z
          fizyki.
      • Gość: GOŚKA Re: "Czy mogę Pani/Panu w czymś pomóc?" IP: *.unreg.tvk.wroc.pl 21.11.07, 22:17
        HA,HA,ŚMIESZNE..PAMIĘTAJ,KIEDYŚ TEŻ MOŻESZ PRACOWAĆ W SKLEPIE!!!!
        NIGDY,NIE MÓW NIGDY!!!!!!!!!!!

        SPRZEDAWCA F.O.W-w
        • Gość: olo Re: "Czy mogę Pani/Panu w czymś pomóc?" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.11.07, 22:29
          ale przymusu nie ma ? można się zwolnić ? :))
          • Gość: ania Re: "Czy mogę Pani/Panu w czymś pomóc?" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.11.07, 22:38
            nie mogą,to są ofiary marketigu,narzekają,biadolą,cierpią i pracują
            za te nędzne grosze,i jeszcze boją się,że wpadnie szef i zabierze
            punkty,hi,hi.Co za ludzie :))
        • Gość: k Re: "Czy mogę Pani/Panu w czymś pomóc?" IP: 217.153.172.* 21.11.07, 22:43
          Dziewczyno, zobacz co tam masz miedzy tabem i shiftem i wezze to w koncu wylacz.
    • Gość: T-800 Re: "Czy mogę Pani/Panu w czymś pomóc?" IP: *.multimo.gtsenergis.pl 19.11.07, 23:50
      W dodatku to kalka z "what can I help you".
      • Gość: le ming Re: "Czy mogę Pani/Panu w czymś pomóc?" IP: *.aster.pl 20.11.07, 13:30
        Albo "Can I help you?", albo "How can I help you?". Tertium non datur. Poza tym
        zgadzam sie - to jest kalka z angielskiego.
        • Gość: marcia Re: "Czy mogę Pani/Panu w czymś pomóc?" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.11.07, 14:10
          tak! najlepiej finansowo:)
        • Gość: fucktheduck A jednak "datur" - May I help you ? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.11.07, 14:11
          .
          • Gość: gupi Re: A jednak "datur" - May I help you ? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.11.07, 16:06
            May I help you? to już chyba za bardzo agresywnie...

            Najlepszy tekst "help ju" jaki słyszałem w sklepie (sprzedawca nie native
            anglik) - "Can you be helped?" [czyli się mnie wydaje coś a la "czy tobie (w
            ogóle) da się pomóc?"]

            • ewosia Re: A jednak "datur" - May I help you ? 20.11.07, 16:30
              Zazwyczaj grzecznie dziękuję. Kilka razy jednak, przy kolejnym
              pytaniu szło tak (mniej więcej)
              S: czy mogę pani pomóc?
              ja: tak.
              S: (patrzy zdumiona, czeka, bo ja się grzecznie usmiecham) W czym
              mogę pomóc?
              ja: nie wiem, to pani proponuje pomoc.
              S. odchodzi - idzie do koleżanki, pokazuje mnie brodą, widać po
              gębie, że ma mnie za wariatkę.

              Jednak moje ulubione to pewna znana wywiadownia gospodarcza, która
              opóźniła mi się z realizacją raportu, pani przez telefon usiłowała
              mi wytłumaczyć, że to jednak moja wina jest a nie ich, itp. W końcu
              pani powiedziała, że mnie połączy z kierownikiem. Zaprotestowałam,
              że nie chcę drugi raz tej smutnej historii opowiadać, ale to już do
              melodyjki mówiłam.
              Nagle: Zenon Koziedupski, firma XXX w czym mogę pani pomóc?
              Zalała mnie krew, bo czemu mam mu to wszystko od nowa tłumaczyć i
              nagle pomysł. Ja: Boli mnie biodro. Pan: Nie rozumiem... Ja: BOLI
              MNIE BIODRO, PROSZĘ PANA. Pan: ale o co chodzi? Ja: Proponuje mi pan
              pomoc, a mnie boli biodro, co pan na to? Długa cisza. Powiedziałam,
              że nie chce mi się drugi raz tej samej historii opowiadać, niech mu
              pani Marzęka streści, proszę o telefon w tej sprawie. Zadzwonił po
              godzinie.

              -
              • Gość: Stud Re: A jednak "datur" - May I help you ? IP: *.chello.pl 20.11.07, 22:48
                A Marzęka ciągle stęka? Może czasami lepiej wziąć głęboki oddech
                zamiast wyżywać się na biednym kierowniku z firmy XXX.
              • ernest_von_ruchaufest Re: A jednak "datur" - May I help you ? 03.01.08, 02:29
                Tak sie sklada, ze w mojej pracy dosc sporo czasu spedzam przy
                telefonie i tez niejednokrotnie musze sie przedrzec przez cala
                kadre, ale jesli w miedzyczasie zorientuje sie, ze i tak pewnie
                niewiele mi pomoga, po dotarciu do zrodla zamawiam od pani/pana "ta
                ladna muziczke", ktora mnie juz kilkakrotnie raczyli i o dziwo
                calkim czesto zyczenie zostaje spelnione.
            • Gość: test1 Re: A jednak "datur" - May I help you ? IP: *.compi.net.pl 22.11.07, 11:58
              May I help you? - a dlaczego niby agresywnie, toż to oznacza w wolnym
              tłumaczeniu "Czy mógłbym Pani/Panu pomóc?"
        • t-800 Re: "Czy mogę Pani/Panu w czymś pomóc?" 20.11.07, 23:45
          No właśnie tę drugą formę miałem na myśli. Ale późno już było. ;-]
      • Gość: Robert Re: "Czy mogę Pani/Panu w czymś pomóc?" IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.11.07, 14:17
        Ja mówię tylko: Jestem dziennikarzem GW i właśnie... - zawsze
        uciekają !!! Sprawdzony patent ! Polecam.
        : -)
      • Gość: kate Re: "Czy mogę Pani/Panu w czymś pomóc?" IP: *.dsl.bell.ca 20.11.07, 15:03
        Zadna kalka.Nikt na zachodzi tak pytania ci nie zada, bo bedzie to
        odebrane jako dosc niezreczna iniegrzeczna forma.
        • Gość: romek Re: "Czy mogę Pani/Panu w czymś pomóc?" IP: *.icpnet.pl 20.11.07, 20:53
          na całym zachodzie... na świecie ... wszędzie ... co za bzdura a
          skąd wiesz jak jest na całym zachodzie, owszem w usa takie pytanie
          zadają często i gęsto
          • Gość: ole Re: "Czy mogę Pani/Panu w czymś pomóc?" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.11.07, 21:06
            ale w Londynie na szczęście nie
          • Gość: kate Re: "Czy mogę Pani/Panu w czymś pomóc?" IP: *.dsl.bell.ca 21.11.07, 02:14
            O tak?No to przepraszam, tu gdzie mieszkam nie wypada zadac pytania
            w ten sposob - what can I help you?
            Popatrza na ciebie jak na gbura.Ale moze ty wiesz lepiej.
            • Gość: joa Re: "Czy mogę Pani/Panu w czymś pomóc?" IP: *.sol2.cable.ntl.com 21.11.07, 03:06
              Pewnie ze nie wypada, a nawet nie mozna, bo to niepoporawnie skonstruowane pytanie.
          • Gość: gosc Re: "Czy mogę Pani/Panu w czymś pomóc?" IP: *.dsl.club-internet.fr 21.11.07, 18:08
            We Francji zadaja w bardziej lub mniej wyszukany sposob. w bardzo
            eleganckich sklepach klient jest kulturalnie witany, a potem
            sprzedawca nawiazuje niezobowiazujaca rozmowe na temat towaru.
            najgorzej jest w gamie sredniej. a najgorzej w sephorze, tam maja
            bardzo agresywne techniki sprzedazy... i brak kwalifikacji do
            sprzedawania kosmetykow. zenada.

            W Londynie rowniez zadaja to pytanie.
            Tyle mojego doswiadczenia.
    • Gość: ole Re: "Czy mogę Pani/Panu w czymś pomóc?" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.11.07, 02:03
      to jest straszne,wchodzę do sklepu,zaczynam się spokojnie rozglądać
      a nawet delektować,gdy spada na mnie pytanie,albo dobiega wraz z ek-
      spedientką i jeszcze bywa,że stoi obok i szczebioce,bo może to a mo-
      że tamto. Kiedyś w Paryżu wszedlem sobie do perfumerii i zaczynam
      spokojnie i systematycznie oglądac sobie półki,gdy dopada mnie milu
      sia ekspedientka i pyta,w czym może pomóc,ja na to,że dziękuję,roz-
      glądam sie,a ona nie odpuszczała a może takie perfumy,ja na to,dzię-
      kuję,znam je,a ona psik mi na rękę,więc ja,że dziękuję nie,a ona dru
      gie psik mi na rękę,mówię,że nie,w końcu mówię,że szukam takich a
      takich,a ona mówi,że nie mają,ale może sprobować takie i psik mi na
      rękę trzecie.Węch stracilem po tej mieszance i szybko musiałem uciec
      a chciałem sobie jeszcze trochę dyskretnie powąchać inne.Na ulicy
      czułem się jak skunks.
      • Gość: Fidel Re: "Czy mogę Pani/Panu w czymś pomóc?" IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.11.07, 13:09
        Nie, ale może to ja mógłbym Pani pomóc poznać prawdziwą drogę do
        zbawienia. Czy chce Pani o tym porozmawiać? Warto przy tym tekście
        mieć ze sobą jakąś kolorową broszurkę. Gorzej jak trafimy
        na "współwyznawcę"
      • owocoskala Re: "Czy mogę Pani/Panu w czymś pomóc?" 20.11.07, 14:22
        a ona nie odpuszczała a może takie perfumy,ja na to,dzię-
        > kuję,znam je,a ona psik mi na rękę,więc ja,że dziękuję nie,a ona
        dru
        > gie psik mi na rękę,mówię,że nie,w końcu mówię,że szukam takich a
        > takich,a ona mówi,że nie mają,ale może sprobować takie i psik mi na
        > rękę trzecie.Węch stracilem po tej mieszance i szybko musiałem
        uciec
        > a chciałem sobie jeszcze trochę dyskretnie powąchać inne. Na ulicy
        > czułem się jak skunks.
        Tyle że w Polsce nikt tak się nie zachowuje. Wystarczy grzecznie
        podziękować i tyle. Ja chyba nie wyglądam na bogatą bo raczej mam
        odwrotne sytuacje - chcę coś kupić np konkretnego np. w Euro, jestem
        zdecydowana, tylko chcę jeszcze poprosić o prezentację, czekam 7
        minut, nikt nie podchodzi, więc wychodzę i kupuję coś droższego u
        konkurencji.
        • Gość: Konstanty52 Re: "Czy mogę Pani/Panu w czymś pomóc?" IP: *.adm.uni.wroc.pl 21.11.07, 09:34
          W Euro? To mnie nie dziwi. Mieszkam we Wrocławiu. W Euro w "Koronie"
          jest najbardziej nieuprzejma i leniwa obsługa.
        • Gość: gosc Re: "Czy mogę Pani/Panu w czymś pomóc?" IP: *.dsl.club-internet.fr 21.11.07, 18:11
          jakos nigdy sie z czym takim nie spotkalam... dziwne...
      • Gość: titta Re: "Czy mogę Pani/Panu w czymś pomóc?" IP: *.botany.gu.se 20.11.07, 15:27
        Kiedys w "Clinique" dopadla mnie taka ekspedientka i nie
        dopuszczajac do slowa, zaczela opowiadac o najnowszej lini, maziac
        roznymi kremami, wklepywac serum pod oczy itp. Kiedy wreszcie
        przycichla wyjasnilam, ze chcialam tylko zapytac gdzie jest
        toaleta...
      • Gość: ole Re: "Czy mogę Pani/Panu w czymś pomóc?" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.11.07, 18:35
        ten skunks miał dalsze skutki,otóż po kilku metrach ulicy nie moglem
        znieść tego zapachu,co podniosłem rękę bliżej twarzy,więc zacząłem
        się rozglądać za WC,gdzie by tu umyć tę rękę,no i miałem zajęcie.
        Natomiast w Polsce zdarzyło mi się w małej restauracji,że kelner
        czy właściciel zapytał przy rachunku,czy smakowało!!!. Koszmar.
        Więcej tam nie poszedłem.
        W arabskim kraju uznałem to za odmianę kulturową i nie raziło,nawet
        odpowiedziałem uprzejmie.
        • Gość: ole Re: "Czy mogę Pani/Panu w czymś pomóc?" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.11.07, 20:47
          ale odpowiedziałem tylko dlatego,żeby nie być podejrzanym o rasizm
          i nie obrazić włąściciela,chociaż jedzenie mi smakowało,to bałem się
          tam pójść jeszcze raz :))
          • Gość: pamelka Re: "Czy mogę Pani/Panu w czymś pomóc?" IP: *.adsl.inetia.pl 20.11.07, 22:55
            O jejku to z Ciebie taki podróżnik?? no popatrz, to moze napisz do mnie na
            maila, jestem słodka i ponetna i gdzies razem wyskoczymy...
            • Gość: ole Re: "Czy mogę Pani/Panu w czymś pomóc?" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.11.07, 23:07
              ale ja lubię podróżować sam,nie lubię -czy może chcesz cukierka?
              a może trochę soku ? a może tu pójdziem?,nie ? ojej? :))
        • Gość: k Re: "Czy mogę Pani/Panu w czymś pomóc?" IP: 217.153.172.* 20.11.07, 22:21
          > Natomiast w Polsce zdarzyło mi się w małej restauracji,że kelner
          > czy właściciel zapytał przy rachunku,czy smakowało!!!. Koszmar.
          > Więcej tam nie poszedłem.

          No nie no, bracie, to faktycznie potworne. Powaznie smial zapytac, czy Ci
          smakowalo? No w pale sie nie miesci, no. Ja bym im te bude podpalil normalnie
          czy cos.

          A tak powaznie, niektorym dogodzic sie nie da. Nie pytaja - chamstwo, pytaja -
          impertynencja. Zapiszcie sie na jakas terapie, spoleczni autysci.
    • misiania Re: "Czy mogę Pani/Panu w czymś pomóc?" 20.11.07, 13:42
      a "Dziękuję, nie" - nie skutkuje?
      • Gość: nocny patrol czuwa Re: "Czy mogę Pani/Panu w czymś pomóc?" IP: *.eranet.pl 20.11.07, 14:00
        Ja zwykle odpowiadam tak,jak śpiewała Urszula:'Pomóż mi odnalezc
        nasze najpiękniejsze dni..'.Zawsze skutkuje.
      • martkaok Re: "Czy mogę Pani/Panu w czymś pomóc?" 20.11.07, 14:02
        na pytania Pana w sklepie odzieżowym "czy szuka pani czegoś
        konkretnego?" odpowiedziałam "tak, męża!"
        hihi trzeab było widzieć minę tego Pana - jakby właśnie otrzymał
        propozycję matrymonialną hahaha - a ja na prawdę męża szukałam ,
        ponieważ wczesniej wszedł do tego sklepu :)
        • Gość: ankh_23 Re: "Czy mogę Pani/Panu w czymś pomóc?" IP: *.acn.waw.pl 20.11.07, 23:17
          A ja takim klientkom odpowiadam, że nową dostawę mężów będę miała w przyszłym
          tygodniu, bo to poszukiwany towar i rozchodzi się jak świeże bułeczki.

          Proponuję uważać na zgryźliwe ekspedientki ;)
        • Gość: kate Re: "Czy mogę Pani/Panu w czymś pomóc?" IP: *.dsl.bell.ca 21.11.07, 02:21
          A wiesz ze mialam podobna syt, tylez ze pan sie przejal strasznie bo
          mialam mine troche nie tego( no coz dopadl mnie taki bol glowy ze
          musialam meza z tego budowlanego raju wyciagnac teraz natychmiast)
          bo powiedzial ze jak to bardzo wazne to oni moga mi go wywolac przez
          megafon - szybko i bezbolesnie.
      • panistrusia Re: "Czy mogę Pani/Panu w czymś pomóc?" 20.11.07, 14:03
        Albo: "jeśli będę potrzebować pomocy, poproszę panią"?
        Przecież zdarza się, że jak się już człowiek naogląda, to jednak zdecyduje się
        coś kupić, a wtedy sprzedawca się przydaje;)
    • Gość: smutas Przykro IP: *.blich.krakow.pl 20.11.07, 14:09
      się to czyta. Co sprzedawcy Wam takiego zrobili? Oni tam pracują i ich
      obowiązkiem jest pomaganie klientowi. Nie widzę nic denerwującego i
      niestosownego w takim pytaniu. Czy jest to kalka z angielskiego, to zupełnie
      nieistotnie. Ktoś się do Was grzecznie zwraca, oferując pomoc, a Wy chcecie go
      "zagiąć". Świadczyć to może jedynie o Waszym braku kultury. Zawsze odpowiadam,
      zazwyczaj uśmiechając się - "nie dziękuję" i to zawsze wystarcza.
      • Gość: wt Re: Przykro IP: 145.64.134.* 20.11.07, 14:15
        no właśnie. jest to znacznie mniej denerwujące, niż rozglądanie się za
        sprzedawcą, gdy się chce coś kupić albo zapytać, a obsługa udaje, że nie istniejesz.
        • Gość: mika Re: Przykro IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.11.07, 15:29
          Zgadzam się. Najgorsze są babska ze sklepu gino rossi - zajęte rozmową i ledwo
          można się doprosić o pomoc. I nie chodzi mi o jakiś konkretny sklep, we
          wszystkich ich salonach w jakich byłam (ok 5) jest taka obsługa. Myślicie, że to
          przypadek czy taka polityka firmy. A i nie jestem niegrzecznym, upierdliwym
          klientem, tylko miłą, uśmiechniętą "babą" , która śmiała im przerwać pogawędki,
          żeby dowiedzieć się czy dostanie buty w swoim rozmiarze.
          • Gość: Lulu Re: Przykro IP: 212.160.172.* 20.11.07, 16:25
            Ja zwykle mówię "nie, dziękuję" i styka. Bardziej jednak denerwuja mnie osoby, które kiedy wchodzi sie do sklepu, snują sie za tobą i przystają, że niby tak tylko stoją. Zawsze wtedy przechodzi mi ochota na oglądanie/kupno czegokolwiek.
            • Gość: neimka Re: Przykro IP: 212.244.167.* 20.11.07, 17:04
              Dokładnie. Mnie nie denerwuje też samo zapytanie "Czy mogę w czymś pomóc" tylko
              sytuacja, w której sprzedawca, mimo, iż usłyszał "Nie dziękuję, rozglądam się"
              czy też coś w tym stylu, uparcie zawisa nade mną i dziamga, że a może jednak, a
              może to, a może tamto... Powiedziałam bardzo wyraźnie: "Nie, dziękuję".
              Normalnemu człowiekowi to wystarcza, a niektórych niestety trzeba "zagiąć", jak
              to określiła smutas, bo bez tego nie da spokoju. To naprawdę zniechęca.
              Kiedyś taka jedna nadgorliwa sprzedawczyni koniecznie chciała mi coś wcisnąć i
              bez zapytania o zgodę niemalże oblała mi rękaw perfumami, które w moim odczuciu
              po prostu nieziemsko śmierdziały i nie nadawały się do niczego. To kto tu jest
              niekulturalny???
            • Gość: malina Re: Przykro IP: 81.210.48.* 21.11.07, 10:40
              he he:) w tym celowaly ekspedientki w dawnych Domach Centrum :D
          • Gość: kacha Re: Przykro IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.11.07, 21:24
            ooooooo, muszę zaprotestować, choć wiem, że to nie miejsce na rozwijanie tego
            tematu. Nie generalizujmy, myślę, że miałaś pecha. Ja właśnie kupiłam buty w
            g.r. i mogłam liczyć na pomoc bardzo miłego i kompetentnego sprzedawcy.
            Zapraszam do galerii łódzkiej.

            Poza tym faktycznie widać, że z wątku, który zapowiadał się śmiesznie wyłania
            się obraz raczej smutny: sfrustrowani klienci malkontenci;)
      • Gość: kierownik Żaden z Ciebie smutas, tylko normalny, kulturalny IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.11.07, 14:15
        człowiek. Też miałem ochotę tym wszystkim mistrzom ciętej
        riposty /której muszą się niestety nauczyć wcześniej na pamięć/
        napisać coś w tym duchu.
        • Gość: rozciamkany klient mnie nie interesuje gadanie z kimkolwiek IP: *.crowley.pl 20.11.07, 14:23
          więc nie mam ochoty na odpowiadanie na pytania zadawanych przez sprzedawcę.

          ostatnio brałem coś dla dzieciaka w dzieckowym sklepie. i tam obsługa była
          naprawdę na medal, nikt nie podbiegł do mnie z nachalnymi pytaniami, tylko był w
          zasięgu wzroku - potrzebowałem porady i pracownik był na miejscu. i tak być
          właśnie powinno - na pewno tam wrócę
          • Gość: soyokaze Re: mnie nie interesuje gadanie z kimkolwiek IP: *.icpnet.pl 21.11.07, 04:05
            jak i wielu innym, współczuję Ci, jeśli wchodząc do sklepu bardziej przejmujesz
            się sprzedawcą, niż zakupami. to dla mnie dziwne, że decyduje o nich to, czy
            ekspedient(ka) zada Ci pytanie. a jeśli nie lubisz rozmawiać - ubierz czapeczkę
            z odpowiednim przesłaniem. na pewno lepiej podziała od fochów.
            • Gość: rozciamkany klient proszę po prostu nie zaczepiać i dać spokój IP: *.crowley.pl 21.11.07, 08:44
              i nie ja się mam dostosowywać do sprzedawcy a to on do mnie.
      • Gość: andy toronto Re: Przykro IP: *.dsl.bell.ca 21.11.07, 15:58
        bardzo wygodnie z takim spredawca..la lestem zajety od rana do wieczora
        kiedy ide do sklepu to wiem po co. podchodzi sales person ,mowie co potrzebuje
        on pokazuje doradzi pokarze cos nowego,place wychodze.przywaznie zadowolony
        [nobody is perfect ]zaoszczedzilem co najmniej pol godziny. a czy cena jest fer
        tosdam wiesz ,przecierz [lub przeciez ]nie urodziles sie wczoraj [przepraszam za
        ortografie,mam malo okazji pisac po polsku.pozdrawiamz toronto.strasznie u nas
        pada dzisiaj.
        • Gość: sprzedawczyni plochliwi klienci IP: *.tcl110.dsl.pol.co.uk 23.11.07, 00:02
          prowadze sklep z bizuteria itd. Staram sie nie nadskakiwac ale kiedy widze ze
          ktos przydlugo sterczy przed polkami wstaje zeby zapytac ... tymczasem dana
          osoba nie patrzac na mnie wykonuje zwrot w tyl i zaczyna odmarsz jakbym co
          najmniej miala w reku kalasznikowa... haha smieszne to
          najlepsi sa tacy ktorzy od razu mowia czego szukaja mamy albo nie mamy prosta
          sprawa.
          ci ktorzy pol godziny szukaja natchnienia wgapiajac sie w towar doprowadzaja
          mnie do szalu. czy mam czytac gazete? czy byc w gotowosci? - nie chce sie
          bezczelnie na nich gapic...
          no wlasnie dlaczego wielu z nich nie powie nie dzieki tylko uciekaja hahaha
    • Gość: rozciamkany klient powiedz, że trzeba Ci okna umyć w domu IP: *.crowley.pl 20.11.07, 14:11
    • mortutia Re: "Czy mogę Pani/Panu w czymś pomóc?" 20.11.07, 14:14
      Ostatnio nie wytrzymałem, sprzedawca dwa razy do mnie
      > podszedł i wyraził chęć pomocy, i za namową Lubej zapytałem, gdzie
      > jest wyjście; ale jakoś mało ciekawie wyszło, bo nie zachowałem
      > należytej powagi i wypowiedziałem to z uśmiechem-niestety nie
      > ironicznym.



      Genialne:))))))))))
      Muszę to spróbować!!


      Proponuję:
    • Gość: cynek Re: "Czy mogę Pani/Panu w czymś pomóc?" IP: *.crowley.pl 20.11.07, 14:14
      W zdobyciu większej gotówki.
      Działa zawsze.
    • Gość: ens Re: "Czy mogę Pani/Panu w czymś pomóc?" IP: 62.69.213.* 20.11.07, 14:24
      polski gbur zawsze znajdzie temat zeby na forum z innymi gburami pogadac.


      Aspoleczne świry :)
      • Gość: zdegustowana Re: "Czy mogę Pani/Panu w czymś pomóc?" IP: *.compower.pl 22.11.07, 19:37
        w stu procentach się z tobą zgadzam!
        wynika to też z tego że większość z tych jakże to "mądrych" osób nigdy nie
        pracowała w sklepie.
        Ja jako sprzedawca mam dość takich tępych klientów!
        Tam gdzie ja pracuje ledwo zrobi się kilka kroków i już łańcuszek ludzi stoi z
        pytaniami co i jak [odzwierciedlających ich IQ]..
        po całym dniu ma się dość..
        niektórzy po prostu nie są w stanie zrozumieć, że to nie sprzedawca jest winień
        za tą nachalność [w mniemaniu u niektórych którzy pewnie nie poradziliby sobie w
        sklepie jakby ktoś nie podszedł z pomocą]tylko regulamin i wymogi kierownictwa.
        jeżeli myślicie że każdy chętnie do Was podchodzi z tym pytaniem[choć już sie go
        w niektórych sklepach nie stosuje] to się grubo mylicie!
        zastanówcie się następnym razem kiedy wypowiadacie sie o sprzedawcy oraz robicie
        tępe uwagi bo zdarzyć się może że na te wasze inteligentne odpowiedzi
        zaciągnięte od przedszkolaka ktoś w końcu odpyskuje i wam się głupio zrobi.

        "nie śmiej się dziadku z cudzego przypadku."
    • Gość: bam Re: "Czy mogę Pani/Panu w czymś pomóc?" IP: 193.120.72.* 20.11.07, 14:27
      Mnie tez denerwuje kiedy ekspedient nie zostawia mi ani troche prywatnosci, ale
      oni maja placone procent od sprzedanych towarow, dlatego sa tacy namolni. Kiedy
      nie maja placone za sprzedane towary, nigdy ich nie uswiadczysz jak sa potrzebni :)

      Ale!

      Usmiechajcie sie, uzywajcie zwrotow grzecznosciowych, SZANUJCIE ekspedientow, bo
      to sa zwykli ludzie ktorzy zarabiaja swoja praca na zycie.
      • Gość: romek Re: "Czy mogę Pani/Panu w czymś pomóc?" IP: *.icpnet.pl 20.11.07, 21:12
        ekspedientów szanuję zawsze, ekspedientki czasami
    • Gość: eva Re: "Czy mogę Pani/Panu w czymś pomóc?" IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.11.07, 14:32
      też mnie to denerwuje, ale gdyby nas ekspedienci "olewali", dopiero byśmy byli
      niezadowoleni.
      • Gość: ijaa Re: "Czy mogę Pani/Panu w czymś pomóc?" IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.11.07, 10:55
        A mnie wkurzają, kiedy zapyta się taka/i czy może pomóc, ja że tak, niech mi
        wytłumaczy... coś tam. No i się okazuje, że niestety nic więcej niż ja ten
        pan/pani nie wie. Ostatnio kupowałam telewizor. W jednym sklepie, każdy
        sprzedawca ma inną teorię i każda się nadaje tylko, żeby ją pod tramwaj położyć.
        Za taką pomoc to ja serdecznie dziękuję. To powinni być fachowcy, niestety jaka
        płaca tacy fachowcy.
    • Gość: aggolek Re: "Czy mogę Pani/Panu w czymś pomóc?" IP: *.uscs.susx.ac.uk 20.11.07, 14:40
      szacunek za szacunek - klienta trzeba tez szanowac; jak mnie
      sprzedawca w sklepie z ciuchami zarzuca roznymi typami dzinsow,
      chociaz powiedzialam mu, ze szukam tylko dzwonow, a on odpowiedzial,
      ze akurat nie maja, ALE... - to juz jest przesada.
      ale zawsze na pytanie sprzedawcy, oczywiscie gdy nie potrzebuje
      pomocy, odpowiadam po prostu: NIE.
    • Gość: sewa efekt murowany IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.11.07, 14:45
      polecam wizyte w krajach arabskich , osobiscie tez irytowalo mnie nachalne
      pomaganie w wyborze w polskich sklepach , ale po krotkim urlopie w Tunezji gdzie
      co drugi sprzedawca "wciagal" mnie do sklepu i ubieral lub wciskal do kieszeni
      etc najrozniejsze niepotrzebne produkty patrze na nasza obsluge z uznaniem.
      P.S.Rada dla innych , nie pokazywac nigdy pieniedzy (u nich) bo wyciagna
      wszytsko!!! a po drugie , zdarzylo mi sie wejsc do sklepu sprzedawca wciska
      towar za 200 dinarow, to ja zeby sie "#$^$#%" mowie ze mam 10D , w Polsce koles
      dał by sobie spokój a tam ... NIE !!?? po krotkiej licytacji wciska mi badziew
      za 15D , niby utargowalem ponad 90% ale mi to do szczescia absolutnie nie bylo
      potrzebne ;D Po kilku takich przygodach przestalem reagowac na zaczepki, za co
      slyszalem bluzgi itp , ale przynajmnej skutkowalo. "Pamiatki" z Tunezji
      zosatwilem staram sie aby przypominaly mi o asertywnosci :P (sorry ze troche nie
      na temat, ale te wspomnienia naprawde pomagaja mi przyjaznym okiem spojrzec na
      polskich naciagaczy)
      • Gość: mm Re: efekt murowany IP: *.acn.waw.pl 20.11.07, 20:10
        Wystarczy nauczyć się kilku słów po arabsku. Między innymi
        prostego "dziękuję" :-)
        Działa również w krajach arabskich.
    • Gość: are Z perspektywy sprzedawcy IP: 83.238.201.* 20.11.07, 14:47
      Pracuję w sklepie i uwierzcie, wcale mi nie jest przyjemnie podchodzić do
      każdego klienta i z uśmiechem na twarzy pytac się "czy mogę w czymś pomóc".
      Takie idiotyczne polecenie wydaje nam szef, mówi że jak się nie podoba to nie
      musze tam pracować. W bramkach poza tym są czytniki, ile osób odwiedziło sklep i
      potem pod koniec miesiąca szef sprawdza ile zostało kupionych rzeczy, w stosunku
      do liczby klientów, jeśli za mało to mogę pożegnac się z premią. Dlatego proszę,
      odpowiadajcie grzecznie po prostu "nie, dziękuję", nie bądźcie chamscy w
      stosunku do ludzi, którzy po prostu chca zarobić.
      • Gość: Lena36 Re: Z perspektywy sprzedawcy IP: *.gn.ae.wroc.pl 20.11.07, 14:55
        Samo pytanie, jeśli zadane raz, nie denerwuje mnie tak bardzo,
        mówię "nie dziękuję" i koniec. Ale raz zdażyła mi się ekspedientka
        która prawie właziła za mną do przebieralni. Lubię w spokoju sama
        poprzymierzać, zastanowić się, pooglądac na sobie, a ta stała pod i
        darła się:" no i jak? pasuje?". Tego nie cierpię.Nic wtedy nie kupię
        bo mnie to mocno deprymuje.
        • Gość: homard Jakbym o sobie czytał lena36 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.11.07, 20:40
          Lubie panować nad sytuacją i jeśli ktoś próbuje wymusić w ten sposób
          coś na mnie to dziękuje...
        • Gość: Lena 37 Re: Z perspektywy sprzedawcy IP: *.4web.pl 21.11.07, 12:25
          Następnym razem kup słownik ortograficzny. Nie będziesz musiała
          przymierzać i nie zdaRZy ci się ekspedientka w przymierzalni. Za to
          będziesz mogła zajrzeć do niego zanim walniesz byka na forum!
          • Gość: MruK Re: Z perspektywy sprzedawcy IP: *.net.upc.cz 21.11.07, 18:27
            Odstąpisz mi trochę swego ego ?
      • Gość: kotek Re: Z perspektywy sprzedawcy IP: *.50.akron.net.pl 20.11.07, 15:03
        jak zwykle medal ma dwie strony...
        zawsze odpowiadam grzecznie "nie, dziękuje", ale kiedy ekspedientka
        dalej nade mną ślęczy i szczebiocząc proponuje kolejne rzeczy,
        uniemożliwiajac mi tym samym spokojne poogladanie szlak mnie trafia
        i coś głupiego mam ochotę odpowiedzieć
        więc do ekspedeienkte ( i niektórych mężczyzn;) nawet grzeczne i
        uprzejme "nie" znalczy NIE, czasami "nie, dziękuję"
      • the_dzidka Re: Z perspektywy sprzedawcy 20.11.07, 15:05
        > Pracuję w sklepie i uwierzcie, wcale mi nie jest przyjemnie
        podchodzić do
        > każdego klienta i z uśmiechem na twarzy pytac się "czy mogę w
        czymś pomóc".
        > Takie idiotyczne polecenie wydaje nam szef,

        No właśnie, w tym, rzecz. Dlatego ja to rozumiem. ALE: nie każdy
        sprzedawca umie nie przesadzać. Co innego spytac grzecznie "czy mogę
        w czymś pomóc" i na odpowiedź "nie" usunąc się i pozostawac w
        zasięgu wzroku, gdyby klient jednak porady potrzebował - a co innego
        nachalne obskakiwanie klienta. Nadgorliwość w kazdej dziedzinie jest
        gorsza od faszyzmu.
      • panistrusia Re: Z perspektywy sprzedawcy 20.11.07, 15:40
        > Pracuję w sklepie i uwierzcie, wcale mi nie jest przyjemnie podchodzić do
        > każdego klienta i z uśmiechem na twarzy pytac się "czy mogę w czymś pomóc".
        > Takie idiotyczne polecenie wydaje nam szef, mówi że jak się nie podoba to nie
        > musze tam pracować.


        Yyyyyyyyyyyyyy, ale co innego jako sprzedawczyni chciałabyś robić? No tak,
        wydający idiotyczne polecenia szef...
      • Gość: lola Re: Z perspektywy sprzedawcy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.11.07, 16:28
        sprzedawco,trzeba znać się na ludziach.Jeżeli klient potrzebuje kon
        kretnej rzeczy,to wpada do sklepu,pruje w konkretne miejsce w skle-
        pie albo do sprzedawcy i sam pyta !! Jak klient przychodzi porozglą
        dac się,co tu nowego,ciekawego,może coś kupię,to po co go molestować
        i wkurzać ??
        • kochanica-francuza Re: Z perspektywy sprzedawcy 20.11.07, 19:22
          Gość portalu: lola napisał(a):

          > sprzedawco
          chyba: szefie?

          ,trzeba znać się na ludziach.
          • Gość: lola Re: Z perspektywy sprzedawcy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.11.07, 19:42
            wchodze do sklepu z komórkami,jest promocja,mam 50 lat,wyglądam może
            trochę mniej albo i tyle,ale nie na 20,ubior standard-klasyka,i mło-
            dy sprzedawca pokazuje telefon z promocji i wymienia zalety,takie,
            nijakie,no i 5 wymiennych kolorowych paneli i 50 gier i 20 dzwonków,
            świetna rzecz. Dobre,co ?

      • Gość: obs Re: Z perspektywy sprzedawcy IP: *.adsl.inetia.pl 20.11.07, 23:13
        > Dlatego proszę odpowiadajcie grzecznie po prostu "nie, dziękuję",
        > nie bądźcie chamscy w stosunku do ludzi, którzy po prostu chca
        > zarobić.

        A Wy dajcie nam żyć i nie pytajcie za każdym razem w czym można
        pomóc. Uwierz mi, za którymś razem jest to nie do zniesienia,
        przynosi odwrotny skutek niż zamierzony (na pewno nic nie kupię
        tylko wyjdę trzaskając drzwiami). Weź pod uwagę efekt skali i efekt
        braku symetrii. Ty setki razy mówisz to do klienta, ale też klient
        setki razy słyszy to od różnych sprzedawców. Naprawdę lepiej byłoby,
        gdyby sprzedawcy wykazali się nieco mniejszą fasadową
        naduprzejmością, a nadrobili to fachowością w konkretnych sytuacjach.
        Jak dobrze wiesz, z tym ostatnim bywa bardzo kiepsko. Co mi po nawet
        kłaniającym się sprzedawcy, który nic albo prawie nic nie wie o
        sprzedawanych rzeczach?
        Mniej fasady, więcej konkretów- to i sprzedaż wzrośnie i premie będą.

        • Gość: ex-sprzedawca Re: Z perspektywy sprzedawcy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.11.07, 15:19
          proponuje Tobie, abys spedzil/-a kilka dni w roli sprzedawcy i dokladniej
          dowiedzial sie o tym, jakie stawia sie przed osoba na takim stanowisku wymagania
          i jakie sa STANDARDY OBSLUGI klienta... I dowiedz sie rowniez o tym, kim jest
          tzw tajemniczy klient i jakie sa konsekwencje, jesli zostanie "olany" po dosc
          krotkim czasie, bo w zaleznosci od sieci/salonu taki typ ma 3-4 minuty na
          rozejrzenie sie po salonie. Jesli po tym czasie nikt do niego nie podejdzie, w
          ankiecie wpisuje, ze nie uzyskal pomocy. Wiec nastepnym razem jak bedziesz robil
          glupie uwagi sprzedawca, ktorzy musza znosic takich gburów jak Ty nie rzadko i
          po 12h dziennie z jedna pol godzinna przerwa, pomysl sobie ze wcale ta praca nie
          sprawia im przyjemnosci, tylko robia to dla pieniedzy... dla marnych kilkuset
          zlotych. Wiec jesli masz juz jakis problem z zachowaniem sie w takij sytuacji to
          po prostu wyjdz z salonu bez slowa zamiast uprzykrzac zycie mlodemu czlowiekowi,
          ktory chce sobie dorobic.
      • Gość: 80c51 Czym mogę służyć. IP: 212.114.200.* 21.11.07, 15:49
        Polecenie rzeczywiście idiotyczne, bo pytać należy "Czym mogę służyć?".
        • Gość: porazka Re: Czym mogę służyć. IP: *.compower.pl 26.11.07, 15:46
          TAK! może od razu Panie i władco?
          to by Cię na pewno usatysfakcjonowało?
          • Gość: 80c51 Re: Czym mogę służyć. IP: 212.114.200.* 30.11.07, 13:36
            Skoro nalegasz...
            Ale zanim zaczniesz służyć, naucz się języka, którego używasz.
    • Gość: kate Re: "Czy mogę Pani/Panu w czymś pomóc?" IP: *.dsl.bell.ca 20.11.07, 14:59
      Odpowiem ci z puntu widzenia tego "nachalnego sprzedawcy".Przez dosc
      dlugi czas pracowalam w butiku.Przychodzily tam zblazowane panie i
      moim obowiazkiem tak jak i kazdej z nas pracujacej tam , bylo w
      przeciagu 30 sekund od wejscia delikwentki do butiku wita sie ja i
      zagaduje.Nastepnie jedna z nas zapytuje czy jest cos w czym mozna
      jej pomoc, czy szuka czegos konkretnego.CZasami od razu wie czego
      chce , czasami nie i nalezy zostawic kobite samej sobie przez pare
      minut.Uwierz mi w butiku gdzie pracowalam tych ciuchow jednorazowo
      bylo jakos 500 i wiecej wiec nie ma szans ze klient znajdzie
      wszystko.Nie jest w stanie wiedziec co i gdzie jest w sklepie.Jezeli
      wie dokladnie czego szuka i moze to sprecyzowac szybko i dokladnie
      podaje jej jak na tacy szmatki do przymiarki i do wgladu.Zakupy sa
      latwe i przyjemne.Ale taki polinteligent jak ty nie zrozumie idei
      pytania czy moge pomoc, badz w czym moge pomoc.Wystarczy odrobina
      rzyczliwosci i odpowiedz ze poki co nie potrzebujesz pomocy.Ja wiele
      razy wchodze do sklepu i sama do konca nie wiem czego chce.Ale wiem
      ze obsluga musi, powinna mi zadac to pytanie.I wiesz zupelnie
      inaczej idzie rozmowa jak odpowiem takiej czasami tez zblazowanej,
      zmeczonej czy znudzonej panience( bo np spotkala takiego neruska co
      to jej inteligentnie odpowiedzial) ze sama nie wiem co chce ze jak
      cos krzyknie do mnie kup to natychmist dam jej znac zeby mi cos do
      twego dopasowala.Od razu usmiech na twarzy i milej sie konwersacja
      toczy.Ludzie zwlaszcza przed swietami, pomyslcie o tych dziewczynach
      ( glownie dziewczynach) ze wcale nie jest to latwa praca,ze dobre ,
      mile slowo i usmiech potrafi zdzialac cuda nawet u padajacej juz na
      nos ekspedientki.Ale nie taki klient rzada od panienki cudowi nie
      przyjmie do wiadomosci ze ona czegos nie jest w stanie zrobic.JA nie
      mowie jezeli obsluga faktycznie jest chamska i nieuprzejma, ja nie
      mowie jezeli klient jest chamski i nieuprzejmy, ale wlasnie takie
      proste pytanie - czy moge pomoc i kretynskia odzywka czy jestem
      niepelnosprawny forumowicza flemskiego
      • the_dzidka Re: "Czy mogę Pani/Panu w czymś pomóc?" 20.11.07, 15:07
        > Ale taki polinteligent jak ty nie zrozumie idei
        > pytania

        W tym momencie u mnie już byś wyleciała z roboty. Z hukiem. Ciekawe
        czy wiesz, dlaczego?
        • laenia Re: "Czy mogę Pani/Panu w czymś pomóc?" 20.11.07, 15:31
          Oj, the-dzidko, odrobinę rzyczliwości miej wobec pracowników i nie rządaj od
          nich zbyt wiele, jak radzi Kate.
          A w ogóle to przecież Forum Humorum jest i niezły temat na zabawny wątek, ale
          jak zwykle pojawiło się sporo ponuraków, którzy nie potrafią przymrużyć oka, no
          i go położyli.
          Mnie się najbardziej spodobała propozycja Fidela :)
          • Gość: ppp Re: "Czy mogę Pani/Panu w czymś pomóc?" IP: *.icpnet.pl 20.11.07, 18:50
            "życzliwości" i "żądaj", a nie "rzyczliwości" i "rządaj"
            • laenia Re: "Czy mogę Pani/Panu w czymś pomóc?" 21.11.07, 00:36
              Ja tylko cytowałam niejaką Kate z wpisu powyżej, mądralo.
            • Gość: kate Re: "Czy mogę Pani/Panu w czymś pomóc?" IP: *.dsl.bell.ca 21.11.07, 02:30
              Kajam sie, ortografia nie byla moja mocna strona, przez polonistyke
              przepchnela mnie mamusia i pan rektor.
              Sorki, kazdemu sie przytrafi literowka czy blad ortograficzny.
              • Gość: student Re: "Czy mogę Pani/Panu w czymś pomóc?" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.11.07, 10:31
                Napisz coś więcej jak cie rektor przepychał. Pliz
                • Gość: ssak Re: "Czy mogę Pani/Panu w czymś pomóc?" IP: *.pam.szczecin.pl 21.11.07, 17:04
                  i mamusia...;)
        • Gość: kate Re: "Czy mogę Pani/Panu w czymś pomóc?" IP: *.dsl.bell.ca 20.11.07, 15:58
          The_dzidka wyobraz sobie ze moja opinia o tym kolesiu wyrazona na
          tym forum ze jest polinteligentem nie rozumiejacym idei pytania jest
          tylko i wylacznie na tym forum.Podczas mojej pracy spotkalam sie z
          gorszymi przypadkami i opinie o tych osobach zachowywalam dla siebie
          i komentarz na temat tychze osob wyglaszalam w zaciszu domu bo wiem
          ze tego typu komentarzy nie wypowiada sie w miejscu pracy.Wiec nie
          mialabys powodow mnie wywalac z hukiem.Ja tylko tutaj staralam sie
          uzmyslowic niektorym IDEE pytania.Ty sie oburzasz.Czy tobie tez
          nalezy wytlumaczyc idee zadawanego pytania CZY moge w czyms pomoc?
          Jezeli jestes szefowa to nie polecasz swoim pracownikom w jakis
          sposob dawac do zrozumienia wchodzacym klientom do twojego sklepu ze
          zostali zauwazeni, ze obsluga jest do ich dyspozycji?Ja rozumiem ze
          nie nalezy isc krok w krok za delikwentem, pytac sie co minute a
          moze jednak, a moze to, tamto, siamto bo to faktycznie moze
          zirytowac.Ale jedno pytanie czy moge pomoc nie powinno wyprowadzic z
          rownowagi.A jezeli sie danego dnia ktos wybral na zakupy czy na
          ogladactwo w sklepach no to sorki, ale musi sie liczyc z tym ze w
          kazdym sklepie beda sie go pytac czy nie potrzebuje pomocy.I zwykle
          nie, dziekuje powinno wystarczyc.I tez nie trzeba sie wsciekac jak
          ktos inny z obslugi tego sklepu podejdzie bo nie zauwazyl ze kolega,
          kolezanka juz nas zaatakowali pytaniem.Wiec troche wyrozumialosci.A
          nie , mam wrazenie ze dosc spora czesc ludzi idzie do tych sklepow
          tylko po to zeby sie odgryzc na tych panienkach i tych kolesiach bo
          mieli czelnosc zadac pytanie.Jest to ZALOSNE.
        • Gość: ja Re: "Czy mogę Pani/Panu w czymś pomóc?" IP: *.centertel.pl 20.11.07, 16:23
          a ty nie dopuszczasz myśli że ekspedientka może być świadoma że obsługuje
          zakompleksionego debila/prostaka?

          jeśli jest inteligentna co wiąże się z rozpoznawaniem takich klientów to należy
          ją wywalić powodzenia :)


      • ml2403 Re: "Czy mogę Pani/Panu w czymś pomóc?" 21.11.07, 09:22
        Sprawa jest tak prosta, ze aż dziwne jak dużo budzi kontrowersji.
        Sprzedawca ma pomóc, a nie być nachalnym. Przewżają tu opisy
        zachowania w butikach, ale nie są to dobre przykłady gdyż dużo tam w
        wyborze towaru zależy od gustu, co szczególnie wychodzi jak
        sprzedawczyni ma lat 20, a klientka 50. Sprzedawcy kompetentni są
        jednak nieocenieni jeśli chodzi o inne grupy towarów. Weźmy np.
        grupę towarów technicznych. Po pooglądaniu kilkunastu rodzajów myjek
        ciśnieniowych uprzejmy sprzedawca podszedł do mnie i szczgółowo
        wyjaśnił ich parametry i zastosowanie. Z taką wiedzą z łatwością
        mogłem dopasować konkretny model o konkretnych możliwościach do
        możliwości finansowych i o to chodzi.
    • vtec_z Re: "Czy mogę Pani/Panu w czymś pomóc?" 20.11.07, 15:13
      Gość portalu: flemsky napisał(a):

      > Ilekroć tak mówią do mnie w sklepie, ...

      Czy mogę Pani/Panu pomóc w znalezieniu dobrego kursu asertywności?
      Takiego, gdzie nauczą jak odmówić by nie obrazić i przy tym pokazać
      co jest celem wizyty w sklepie. I powiedzą co zrobić z namolnym
      sprzedawcą. Taka wiedza wyzwoli w Pani/Panu pokłady przyjaznych
      ludziom uczuć i lotnego dowcipu.
    • Gość: Doom Jak sprzedawca nie zapyta to... IP: *.mt.gov.pl 20.11.07, 15:20
      się mówi że obsługa nie interesuje się klientem. Moment w którym
      sprzedawca to zrobi to juz kwestia wyczucia, ale odpowiedź klienta
      to w kazdym przypadku wizytówka jego kultury. pozdrawiam
    • Gość: rybka Nemo Re: "Czy mogę Pani/Panu w czymś pomóc?" IP: *.dsl.club-internet.fr 20.11.07, 15:27
      Mowimy tu o typie "namolnego sprzedawcy", a widze ze wielu sie
      obrusza - zupelnie niepotrzebnie. Mile jest " Czy moge w czyms
      Pani/Panu pomoc" zadane RAZ i JEDNA odpowiedz "Nie, dziekuje,
      rozgladam sie". Mam spora cierpliwosc, ale po 3 zapytaniu, milczac
      wychodze ze sklepu - juz mi sie nie chce robic tam zakupow i
      niepotrzebnie wdawac w niegrzeczne odzywki.
      Niecierpie za to ochrony typu "wieczny cien klienta", i omijam takie
      butiki szerokim lukiem. Skoro kazdego traktuja z gory jak zlodzieja,
      to watpliwa przyjemnosc robienia tam zakupow.
      Lubie za to, jak ekspedientki w sklepach mowia "Do widzenia,
      zapraszamy ponownie, milego dnia" nawet jesli nic akurat nie kupuje,
      to mam faktyczna ochote tam kolejny raz zajrzec.

      • maheda Ochrona typu "cień klienta" 21.11.07, 10:26
        może teoretycznie być przydatna.
        Ja kiedyś chciałam takiemu dać do potrzymania/ponoszenia parasol, bo mi
        przeszkadzał :)
        Stwierdziłam, że skoro i tak za mną chodzi...
        Gość się zmył. Szkoda.
        :-)
    • Gość: Doom Lubisz komuś tak bezinteresownie dowalić? IP: *.mt.gov.pl 20.11.07, 15:28
      bo takie odpowiedzi to chamstwo, ale trudno spodziewać się kultury
      od kogoś kto musi beznadziejnych odzywek szukac u innych. Kultura
      obowiązuje wobec wszystkich pracowników sektora hadlu i usług którzy
      muszą czasem sięgać na szczyty opanowania i kultury żeby nie stracić
      pracy przez klientów odzywających się po chamsku.
      • drzejms-buond drodzy sprzedawcy 20.11.07, 15:55
        nie raz było mi was szkoda bo wiem ,ze wasza nadgorliwość wynika z pomysłów
        właściciela sklepu
        ale i nie raz miałem ochotę odszczeknąć się wybitnemu natrętowi.
        pamiętając, że wasza postawa wynika z chęci większego zarobku.

        jedno:-czy mogę pomóc? to luksus! gorzej gdy trafi się na osobnika
        wybitnie wkurzającego,który nie odstępuje na krok i próbuje nawiązać rozmowę. a
        takich niestety coraz więcej

        Tym wątkiem dajemy wam do zrozumienia,
        że Wasza nadgorliwość strrrrrrrrrrrrasznie nas wkurza
        i jest ZBYTECZNA.
        zwykłe- dzień dobry,pełne życzliwości, w zupełności wystarczy.

        Gdy natrafię na jakąś natrętną muchę
        -wiecej do takiego sklepu nie wchodzę!Efekt odwrotny od zamierzonego.
        z rozmów z moimi znajomymi wynika, ze oni robią tak samo.

        Jeśli nie macie odwagi przeciwstawić się waszemu szefowi
        pokażcie mu TEN WĄTEK!!!
        może dzięki temu polepszą sie wam warunki pracy a nam będzie przyjemniej robić
        zakupy!

        podpisano:
        dżimi
      • Gość: malina Re: Lubisz komuś tak bezinteresownie dowalić? IP: 81.210.48.* 21.11.07, 10:45
        dokladnie...
        i jeszcze koles oburza sie ze nikt na "humorum" nie zlapal sie na
        ten zart.. ha ha, bardzo zabawne chamstwo. boki zrywac://///
    • Gość: dzidek Re: "Czy mogę Pani/Panu w czymś pomóc?" IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.11.07, 15:40
      Gość portalu: flemsky napisał(a):

      > Ilekroć tak mówią do mnie w sklepie, chcę wypalić: "A czy ja
      > wyglądam na niepełnosprawnego? Chcę w spokoju pooglądać towary,
      jak
      > będę potrzebował, to sam Panią/Pana znajdę".

      hi, hi, sprobuj kogos znalezc w markecie budowlanym, jak juz
      znajdziesz to i tak sie okaze ze nie z tego dzialu
      • Gość: Shigella Re: "Czy mogę Pani/Panu w czymś pomóc?" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.11.07, 00:08
        Gdy kilka lat temu odwiedzilam Leroya Merlina w Piasecznie, to wzruszylam sie
        jak stary siennik, bowiem w odroznieniu od Obiego czy Castoramy Panowie z
        obslugi byli mili, nienachalni i kompetentni.
        Gdy 'obslugant' widzial jak klienci z durna mina stoja przed polka z silikonami,
        to podszedl, spytal czy potrzebujemy porady, zadal serie malo skomplikowanych
        pytan i wybral nam cos, co z perspektywy lat okazalo sie trwale i znakomite do
        okreslonego przez nas celu.

        Ostatnio przyjemnie zdziwilam sie w Mango w Galerii Mokotow - przylazlam tam
        ubrana 'zawodowo' czyli jak informatyk (gustowny waciak, stare dzinsy etc.).
        Potrzebowalam wymienic marynarke (reklamacja) i kupic spodnie.
        Obsluga 5 minut szukala dla mnie stosownego rozmiaru i okreslala mnie uprzejmie
        jako 'pania z krotkimi wlosami i w niebieskiej kurtce', a nie 'gruba babe ubrana
        jak lajza' :)
        Dzieki temu zostawilam tam troszke wiecej mamony niz planowalam.
        • Gość: sznurek Re: "Czy mogę Pani/Panu w czymś pomóc?" IP: *.halleracaffe.broadband.pl 21.11.07, 09:58
          Nie odpowiadam w ogóle. Podobne pytania nie są "życzliwą chęcią pomocy", tylko
          strategią handlową, a czasami wręcz manipulacją. Niby dlaczego mam w niej
          uczestniczyć, tracić czas i odrywać się od myśli na inny temat?
          Była kiedyś na forum dyskusja o roznosicielach gazetek reklamowych i padały te
          same argumenty: roznosiciel też człowiek, taka jego praca, szef mu kazał. Otóż
          mało mnie obchodzą motywacje pracowników i ich szefów, nie życzę sobie dzwonków
          do drzwi i sterty kolorowych śmieci na schodach.
          W przypadku sprzedawców nie życzę sobie rozmów z nimi, dopóki nie jest mi to
          potrzebne. Brak odpowiedzi nie jest brakiem uprzejmości, jest nią natomiast
          nagabywanie obcych ludzi we własnym interesie i oczekiwanie, że poświęcą
          natrętowi choćby krótkie "nie, dziękuję".
          • Gość: saymen Re: "Czy mogę Pani/Panu w czymś pomóc?" IP: 87.204.212.* 21.11.07, 12:34
            Sznurek, przypuszczam poprostu, że jesteś gburem i prymitywem. Jeśli
            wchodzisz do czyjegoś sklepu to powinieneś jako dobrze wychowany
            człowiek powiedzieć chociaż "dzień dobry". A jeżeli sprzedawca chce
            pomóc Ci to możesz z tego skorzystać albo grzecznie odmówić.
    • ponury.szlifierz Re: "Czy mogę Pani/Panu w czymś pomóc?" 20.11.07, 15:48
      To jeszcze pół biedy, bo rozumiem, że tak muszą. Natomiast szlag
      jasny mnie trafia i mam ochotę torturować i zamordować jak podchodzi
      delikwent(ka) do mnie i wyjeżdża "czy mogę panu pomó_Ż_"... I nie
      mówię tu o placu targowym, gdzie przekupa leci "wiejszczyzną" ale o
      sklepy, gdzie dorabiają studenci...
    • Gość: hhhzdtrfbc Re: "Czy mogę Pani/Panu w czymś pomóc?" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.11.07, 16:01
      najlepsze jest poprawianie wieszaków dwa kroki za mną w trakcie oglądania rzeczy
      w sklepie z ubraniami :)))
      zawsze mam ochotę zapytać, czy tych ubrań nie wolno aby ruszać ???
      jakiekolwiek pytania o pomoc to przy tym pikuś, bo człowiek się czuje jakby co
      najmniej bałagan w domu robił :)) zresztą te pytania nie drażnią tak - jak
      sterczenie przy przymierzalni i dopytywanie jak to na mnie leży, i żebym się
      pokazała bo na pewno wyglądam świetnie :) a mi na przykład spodnie odstają pół
      metra.....
      • Gość: segolene Re: "Czy mogę Pani/Panu w czymś pomóc?" IP: *.net81-66-91.noos.fr 20.11.07, 17:28
        albo ugrzezły (po nadludzkich wysiłkach) gdzieś w polowie drogi
        miedzy kolanami a tyłkiem i "ani w te ani we wte"... a za firanka
        rozszczebiotana sprzedawczyni - "No i jak?! Prawda, ze miałam rację,
        od razu wiedzialam, ze to model idealny dla pani. Moze by pani
        sprobowala jeszcze razem z ta marynareczka (2000,-), zobaczy pani,
        bedzie super!..." eh.
        Sama pracowalam w butiku, tyle ze to bylo jescze gorzej bo to
        byl "interes rodzinny"= olbrzymia presja, kazda osoba wchodzaca,
        zagladajaca nawet! do sklepu MUSIALA cos kupic, a jesli nic nie
        kupila to byla to MOJA osobista wina. I zamiast pytania " w czym
        mogłabym pani pomóc" etc. bylo " Czy zna pani nasze atelier?/nasze
        produkty?" - i tu zwykle po szczerej, czasem lodowato szczerej
        odpowiedzi - "nie" musialam opowiadac (w sposob jak
        najbardziej "naturalny", wlasnymi slowami i za kazdym razem
        inaczej...heh... ) historie butiku ( "jestesmy blablabla
        projektantami i wykonawcami balblabla" ), z grubsza technike
        wykonania produktow, nazwy dostawcow elementow, zalety, zalety,
        zalety... w sumie w wersji mini bylo to 2-3 min spaceru za klientka,
        w czasie gdy ona mierzyla i ogladala bizuterie. Tragedia. Jako, ze
        zwykle bylo to pod czujnym (mniej lub bardziej) okiem kogos z
        wlascicieli - nie bylo przepros. Doskonale rozumiem, ze nie kazdemu
        taki rodzaj traktowania odpowiada, czesto obie strony - i ja i
        klientka zdawalysmy sie byc lekko zazenowane cala sytuacja no ale
        coz.Mimo wszystko zawsze staralam sie odnosic do klientow z
        szacunkiem i zrozumieniem i chyba dzieki temu, mimo wszystko dobrze
        to wspominam. Ciekawe bylo, ze zwykle po kilku chwilach
        ludzie "wchodzili w gre", zadajac pytania, proszac o wskazowki. Milo
        bylo gdy po jakims czasie wracali by dokupic cos jeszcze - albo w
        ogole kupic cokolwiek (po pierwszej -czysto turystycznej wizycie)
        Nigdy nie lubilam tego typu sklepow, w zasadzie jako osoba zbyt
        grzeczna i raczej ulegla omijam je zawsze szerooookim lukiem tyle,
        ze po tym doswiadczeniu patrze na sprzedajace tam osoby troche
        inaczej.
        • Gość: lola Re: "Czy mogę Pani/Panu w czymś pomóc?" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.11.07, 18:21
          to dziwne,bo moi znajomi opowiadają,że np. nie pójdą do tego sklepu
          bo tam sprzedawca jest namolny i zawraca głowę
    • 36krzysiek Re: "Czy mogę Pani/Panu w czymś pomóc?" 20.11.07, 16:02
      Njaczęściej sprzedawcy tak na prawdę nie mogą pomóc bo nie potrafią.
      Wiem, że to studenci na dorobku i nikt od nich nie wymaga porad
      stylistycznych, za zadanie mają wcisnąć i sprzedać towar. Ale na
      litość boską, jeżeli 40 letni facet z brzuszkiem, czyli ja, pyta o
      fajnego t-schirta do jeansów, to nie nalezy mu prezentować dzianinki
      nabitej dżetami i cekinami! Dopiero może byc potrzebna pomoc, kiedy
      wpadnę w depresję, że juz mi nie wypada chodzić w takich
      koszulkach !

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka