Dodaj do ulubionych

dziecko (dorosłe) a striptiz

IP: *.dsl.emhril.sbcglobal.net 05.12.07, 11:12
Temat może trochę zbyt poważny - a może tylko mi się tak wydaje - na
to forum, ale z drugiej strony może lepiej podejść do sprawy
humorystycznie? Powiedzcie mi jak byście się zachowali na wiadomość,
że Wasze dziecko (20 lat) pracuje jako striptizerka w klubie nocnym?
Co byście sobie pomyśleli?

Dla ścisłości: dziecko nie mieszka z nami, a informacja o tym, że
pracuje w takim właśnie charakterze w takim właśnie miejscu pochodzi
od byłego chłopaka córki. Córka zaprzecza, ale niedawno mówiła, że
wybiera się na rozmowę o pracę (pracuje już na pół etatu i studiuje,
ale narzekała na szefa i brak pieniędzy). Co mnie wtedy zastanowiło,
to fakt, że na rozmowę o pracę wybierała się na siódmą wieczór,
ubrana w obcisłe dżinsy, wysokie buty na obcasie i powiewną
bluzeczkę - na rozmowę o pracy w dużym domu towarowym. Co Wy na to?
Obserwuj wątek
    • Gość: nocny patrol czuwa Re: dziecko (dorosłe) a striptiz IP: *.eranet.pl 05.12.07, 11:41
      jest pełnoletnia i wszystko,co robi,to już jej życie i jej
      sprawa..chyba nie możecie tego zmienić..a może chłopak(już były)
      opowiada głupoty,żeby się zemścić i narobić bigosu,skoro już nie są
      razem..
    • julia.salamantina Re: dziecko (dorosłe) a striptiz 05.12.07, 11:54
      Praca jak każda inna ;> Lepiej pracować w klubie nocnym niż kraść.
      Pozwólcie jej żyć własnym życiem.
      • Gość: Lui Re: dziecko (dorosłe) a striptiz IP: *.dsl.emhril.sbcglobal.net 05.12.07, 13:04
        Nie no, ja nie mówię, że lepiej kraść niż tańczyć na golasa (czy co
        tam robią, jeśli robią... i zakładam, że jednak to zajęcie nie ma
        nic wspólnego z prostytucją). Jednak ja chyba z takiego pokolenia a
        może po prostu takiego domu, że przekonuje mnie myśl, że "twoje
        ciało jest świątynią". W związku z czym nie bardzo mi się podoba
        myśl "rozmieniania się na drobne" w tej kwestii. Poza tym myślę
        trochę przyszłościowo: a jeśli ona spotka w przyszłości kogoś kogo
        naprawdę pokocha, a ten ktoś ją, a potem okaże się, że tej osobie
        będzie trudno zaakceptować, że dziewczyna prezentowała swoje wdzięki
        podpitym typkom w nocnym barze? a jesli będzie chciała mieć dzieci i
        te dzieci się dowiedzą, jak mama zarabiała na życie? Zaznaczam, że
        ona wcale w tej chwili nie głoduje, stać ją na nowe ciuchy, własne
        jedzenie i paliwo do auta, co prawda nie nowego, ale na chodzie.
        Więc motywem podjęcia się pracy striptizerki musiałby chyba być albo
        ekshibicjonizm, albo chęć szybkiego dorobienia się, bo na pewno nie
        konieczność utrzymania małego dziecka bez żadnej pomocy z zewnątrz,
        jak to często przedstawia się z łzawych filmach.

        Jej były ZADZWONIŁ do nas z wiadomością o tym jej rzekomym nowym
        zajęciu. Na swoje szczęście i ku mojej wściekłości zadzwonił pod
        naszą nieobecność i informację przekazał 16-letniemu
        bratu "striptizerki". Dodał, że w owym klubie jest również "pokój na
        tyłach", w którym striptizerki "mogą sobie dorobić". Córka na
        wiadomość o tym telefonie od eksa stwierdziła, że on zmyśla. Ale nie
        wydawała mi się wstrząśnięta ani zdziwiona. Może on rzeczywiście
        zmyśla, może ona już go dobrze od tej strony zna?

        Co ciekawe, choć nigdy nie interesowały mnie striptizy na żywo,
        wręcz wydaje mi się, że ludzie, którzy na nie chodzą to idioci
        (płacić za oglądanie golasa?), to zdarzyło mi się obejrzeć parę razy
        rozbierane obrazki w Internecie, i nigdy nie dręczyła mnie myśl, że
        osoby które do nich pozowały były czyimiś córkami... :\

        Chętnie się dowiem, co o tej całej sytuacji myślą osoby dorosłe,
        którym dorastają w tej chwili dzieciaki... Bo wiem, że osoby które
        dopiero co wkroczyły w dorosłość powiedzą po prostu, że "ona jest
        już dorosła i ma prawo żyć tak, jak jej się podoba". Z perspektywy
        rodzica inaczej to jednak wygląda...
        • Gość: Lui Re: dziecko (dorosłe) a striptiz IP: *.dsl.emhril.sbcglobal.net 05.12.07, 13:06
          Może jeszcze dodatkowe pytanie dla osób w wieku 16-30 lat: jak
          byście się poczuli i jak byście zareagowali dowiedziawszy się, że
          Wasza przyjaciółka pracuje jako striptizerka?
        • kochanica-francuza Re: dziecko (dorosłe) a striptiz 05.12.07, 17:37
          Ja ani z pokolenia (JP czyżby?) ani z domu, ale nie akceptuję.

          Córkę wywlekam za włosy z klubu i walę mówkę umoralniającą, z akcentami na
          walenie konia przez obcych oblechów i tym podobne aspekty (obrzydzanie jest
          bardzo skuteczne).

          Przyjaciółka? Yyyy... słynę z wyobraźni, ale przyjaciółka musiałaby chyba z
          głodu zdychać, żeby robić coś takiego.
          • kochanica-francuza Re: dziecko (dorosłe) a striptiz 05.12.07, 17:37

            > bardzo skuteczne).
            >
            > Przyjaciółka? Yyyy... słynę z wyobraźni, ale to mi się we łbie nie mieści.
            Przyjaciółka musiałaby chyba z
            > głodu zdychać, żeby robić coś takiego.
            • Gość: Lui Re: dziecko (dorosłe) a striptiz IP: *.dsl.emhril.sbcglobal.net 08.12.07, 10:10
              Dzięki za wszystkie uwagi i porady. Niestety wygląda na to, że ona
              to chyba LUBI. Przyszła skorzystać z naszego kompa a po jej wyjściu
              okazało się, że powysyłała parę e-maili do znajomych chwaląc się w
              nich, jak to się cieszy ze swojej nowej "kariery", i że to
              najłatwiejsze pieniądze jakie w życiu zarobiła. Na próbę
              konfrontacji (jeszcze przed odkryciem, że to wszystko prawda)
              zareagowała powtarzając kilka razy, że jej były opowiada bzdury,
              żeby się na niej odegrać za to, że go zostawiła, i że ona NIE JEST
              STRIPTIZERKĄ. No cóż, z tego co sama napisała do znajomych wynika,
              że chyba uważa się za "tancerkę". Nie wiadomo, śmiać się czy płakać.

              Powtarzam prośbę do jej rówieśników, powiedzmy dwudziestolatków: jak
              byście zareagowali, gdyby okazało się, że wasza
              siostra/przyjaciółka/dziewczyna jest albo była kiedyś gołą (lub
              prawie gołą) "tancerką" w nocnym klubie? Chcę mieć jakieś
              rozeznanie, bo może dwudziestolatkowie dzisiaj mają zupełnie inną
              mentalność niż my, stare pryki czterdziestoletnie... Chcę się jakoś
              przygotować do rozmowy z nią, bo mimo wszystko uważam, że trzeba z
              nią pogadać i powiedzieć jej, co się o tym myśli.
              • kochanica-francuza Zaraz, a GDZIE dokładnie pracuje? 08.12.07, 14:54
                Nazwa klubu, firmy, cokolwiek.
                • kochanica-francuza Nie żebyście podawali na forum ;-), tylko zapytaj 08.12.07, 14:55
                  cie
          • czwarty.wymiar Re: dziecko (dorosłe) a striptiz 08.12.07, 18:24
            kochanica-francuza napisała:
            [...]
            > Córkę wywlekam za włosy z klubu i walę mówkę umoralniającą[...]

            Chyba za dużo filmów się naoglądałaś.
            • kochanica-francuza Re: dziecko (dorosłe) a striptiz 08.12.07, 18:53
              czwarty.wymiar napisał:

              > kochanica-francuza napisała:
              > [...]
              > > Córkę wywlekam za włosy z klubu i walę mówkę umoralniającą[...]
              >
              > Chyba za dużo filmów się naoglądałaś.

              Chodzę do kina bardzo rzadko. ;-PPPPP

              No to może nie za włosy; zwłaszcza że muszę poczekać, aż się ubierze. ;-)
          • naprawdetrzezwy A może po prostu ją zabijesz? ;> 08.12.07, 19:07
            "Córkę wywlekam za włosy z klubu"

            Żówno ci do tego jak zarabia dorosła osoba. (jeśli nie łamie prawa)

            (jesteś katoliczką?)
            • kochanica-francuza O, widzę, że jesteś bardzo tolerancyjny 08.12.07, 19:13
              wobec ludzi o odmiennych niż twoje poglądach.

              I już się napaliłeś, żeby mnie wyzwać od moherów - na razie chcesz się upewnić,
              jakiego jestem wyznania i obrządku.

              Nie zabiję jej, bo to moja córka. I nie będę akceptować ani nawet tolerować
              zarabiania gibaniem się nago na rurze - bo to moja córka.

              Żówno ci do cudzych stosunków rodzinnych. ;-)
      • drzejms-buond Re: dziecko (dorosłe) a striptiz 05.12.07, 13:08
        przede wszystkim. zakładając,ze to prawda.
        spytałbym czy MUSI czy LUBI rozbierać sie przed innymi?
        Jeśli LUBI, to musiałbym to zaakceptować. Jeśli "MUSI"
        bo chce np.mieć dużo forsy, to dostałaby takie manto,że
        przez miesiąc NIKOMU nie mogłaby się pokazać!
        • kicior99 Re: dziecko (dorosłe) a striptiz 08.12.07, 10:40
          Biciem niczego nie załatwisz. Dziecko ucieknie z domu, a kasę na życie ma. Tylko
          szczera rozmowa, spokojna, bez emocji i niepotrzebnego ADHD.
          • moniakos1 Re: dziecko (dorosłe) a striptiz 08.12.07, 10:55
            witaj,
            wiesz może ja jakaś inna jestem ale naprawdę nie zrobiło by to na
            mnie jakiegoś specjalnego wrażenia gdyby siostra/przyjaciółka była
            striptizerką. Ogólnie dla mnie sex jest czymś wstydliwym ale ciało
            (nagie) nie. Ciało jak ciało, każdy ma podobne a to że na facetów
            dziła nagie ciało kobiety nie jest niczym nowym ani że płacą za jego
            oglądanie bo to ich rozrywka to także nic nowego. Ja osobście nie
            widzę w tym żadnego problemu. To nie chodzi o to że jest dorosła i
            może robić co chce, tyle że najzwyczajniej w świecie czasy się
            zmieniają co widać po podejściu do róznych spraw kolejnych pokoleń.
            • Gość: Lui Re: dziecko (dorosłe) a striptiz IP: *.dsl.emhril.sbcglobal.net 08.12.07, 11:26
              Moniakos, a w jakim jesteś wieku? Bo właśnie zastanawia mnie to, czy
              to nie przypadkiem po prostu taka zmiana w mentalności nastąpiła, że
              właśnie dwudziestolatki nie widzą nic dziwnego w takim zajęciu?

              Mnie tez ciało ludzkie nie wydaje się niczym wstydliwym, ale inną
              sprawą jest np. rozbieranie się przed obcym jesli ten obcy jest
              lekarzem i traktuje nas jako pacjenta a czym innym jest rozbieranie
              się przed grupą obcych napalonych facetów i taniec który właśnie ma
              za zadanie pobudzić erotycznie. Dziewczyna jest naprawdę bystra i
              MOŻE zarabiać GŁOWĄ, a ciało mogłaby sobie zostawić na prywatny
              użytek. Nie wiem, ilu facetów chciałoby mieć za stałą partnerkę
              kobietę, o której wiedzą, że robiła lap dances tłumom innych facetów
              ubrana tylko w stringi a może i nawet nie to. Że jej faceci wtykali
              banknoty za ten sznureczek. To mi się jednak wydaje jest mimo
              wszystko traktowanie kobiety jako przedmiotu wyłącznie. Ale może
              feministki uważają teraz, że to taka zemsta kobiet że każą sobie
              słono płacić za oglądanie ciała, a jeszcze bardziej słono za
              dodatkowe usługi (bo w tym klubie w którym ona pracuje są jakieś
              dodatkowe pokoje w których świadczone są dodatkowe usługi... info z
              reklamy klubu w internecie) a nie muszą się płaszczyć przed panem i
              władcą ani gotować mu obiadków czy prać skarpet. Tyle, że w jej
              wypadku akurat na pewno takiego wzorca z domu nie wyniosła, że
              kobieta ma siedzieć w kuchni przy garach... więc u niej na pewno nie
              taki był motyw. Z jej własnych słów wynika, że jej ta "nowa kariera"
              bardzo odpowiada...

              A tak na marginesie, to na stronie reklamowej tego klubu są
              zdjątka "tancerek", również takie, w których po dwie występują razem
              symulując uprawianie seksu... czy twoim zdaniem to się zalicza do
              tego "niewstydliwego" obnażania się czy już do tego "wstydliwego"
              seksu? :\ Nie wiem, może one wbiły sobie do głów, że to jakieś
              świetne aktorstwo i w końcu zostaną odkryte przez jakiegoś wielkiego
              producenta i zrobią karierę w filmie czy coś...
              • moniakos1 Re: dziecko (dorosłe) a striptiz 08.12.07, 13:02
                witaj,
                mam 26 lat, od 5 lat jestem mężatką i mam 4 letnią córeczkę. Czuje
                się na wiecej lat, nie przebywam z rówieśnikami, nie bawią mnie juz
                imprezy itp. to tak po krótce nakreśliłam Ci moją osobę.
                Sama się zastanawiam co to bedzie za 15 lat, jaka wtedy bedzie moja
                córka?
                Jeżeli chodzi o symulację stosunku o którą pytasz to uważam to już
                za niesmaczne. Ja sama gdybym nie miała innej sytuacji myślę że
                mogłabym tańczyć, sex za pieniądze? Też możliwe. Nie zrobiłabym
                niczego co w moim mniemaniu jest uwłaczające dla mnie, po czym źle
                bym się czuła psychicznie np. udawanie super zabawy z kobietą:-)
                Wszystko zależy od tego gdzie u każdego z nas jest granica.
          • Gość: Lui Re: dziecko (dorosłe) a striptiz IP: *.dsl.emhril.sbcglobal.net 08.12.07, 11:12
            Kicior, mnie bicie w ogóle do głowy nie przyszło; nigdy nie
            stosowaliśmy takich metod, tym bardziej nikt ich nie będzie stosował
            wobec dwudziestolatki. A do rozmowy właśnie usiłujemy sie jakoś
            przygotować. Tyle, że po prostu jest to dla nas szok - dziewczyna
            chodziła do katolickiego liceum, w domu nikt nie ma zapędów do
            ekshibicjonizmu, nawet nie jesteśmy naturystami. Będąc w liceum
            poznała przez internet nowych znajomych z innych liceów, zaczęli się
            spotykać na imprezach, i chyba stopniowo była pod coraz większym ich
            wpływem. W domu zachowywała się jak zwykle, ale wygląda na to,
            że "prowadziła podwójne życie", jak być może większość nastolatków,
            w tym sensie, że próbowała papierosów, alkoholu, może innych rzeczy
            też. Jednak do osiemnastki do domu zdarzyło jej się wrócić później
            niż o ustalonej porze tylko raz, i dostała za to niezłą burę. No i
            niby "normalna dziewczyna", i studia zaczęła, i pracę znalazła,
            potem dodatkową, żeby więcej zarobić, ale w tej drugiej pracy
            niezbyt się dogadywała i zwolniła się dość szybko. No i teraz
            wygląda na to, że cholera "znalazła swoje powołanie" :\ Coś czuję,
            że nie da się jej od tego odwieść. I coś czuję, że to jej nowy
            chłopak jej zasugerował tę pracę, a to znaczy, że on to akceptuje. A
            jeśli tak, to cholera wie, do czego jeszcze może spróbować ją
            nakłonić.
            Zastanawia mnie, o czym świadczy to, że nie przyznaje nam się do
            tego co robi. Czy to jakieś resztki przyzwoitości czy sumienia czy
            też nie chce staruszków biednych martwić? Bo z tych jej e-maili
            wynikałoby, że sama nie uważa tego co robi za zdrożne ani dziwaczne.
            Co byś, Kicior, takiej pannie powiedział?
            • iwu Re: dziecko (dorosłe) a striptiz 08.12.07, 11:34
              Może powinniście pójść na jej występ i klaskać najgłośniej ze
              wszystkich. Musiałaby później z wami porozmawiać, nie miałaby
              wyjścia.
            • kicior99 Re: dziecko (dorosłe) a striptiz 08.12.07, 11:42
              Czym innym jest nagie ciało, czym innym pokazywanie go dla pieniędzy. Mając 22
              lata pojechałem na roczne stypendium do Finlandii. Tam nieodłącznym elementem
              sobotniej rozrywki jest saunailta - wieczór w saunie. Na początku było okrutnie
              :) później przyzwyczaiłem się i oswoiłem z nagością - i to w przypadku obu płci
              w każdym wieku. Bywało że chodziłem do sauny z trzypokoleniową rodziną. Do tego
              stopnia zobojętniała mi nagość, że striptiz mnie nie rusza, a coś takiego jak
              pójście do sauny czy opalanie sie na nagiej plaży jest dla mnie czymś
              oczywistym. No ale ja jestem facet :)
              Zupełnie inaczej jest pokazywanie ciała dla pieniędzy. Wiem, że już Tuwim
              napisał "bo jej jest rzecz i jej jest DE" ale bez przesady. Nie mam dzieci
              (przynajmniej nic mi nie wiadomo :) ale gdyby moje własne dziecko zarabiało w
              biznesie erotycznym, uznałbym to za ogromną porażkę. Dziewczyna chyba odebrała
              dobre wychowanie, skoro do pewnego momentu jej "walk of life" układał się
              prawidłowo. Nie dziwie się, że nie przyznaje się do tego co robi - i to też,
              paradoksalnie, możesz poczytać za element swego sukcesu. Podejrzewam zatem, że
              doszło u niej do pewnego przewartościowania.
              Za studenckich czasów udzielałem korepetycji pewnej striptizerce, która uparła
              się zrobić wieczorowo liceum. Poznałem przy okazji trochę to środowisko - fajne
              dziewczyny, ale faktycznie kilka z nich nie tylko striptizem zarabiało na życie.
              Była jednak część "profesjonalistek". które w zasadzie interesował tylko taniec
              - zatem tak nisko nie upadły. Nie tańczyły zresztą w złym klubie -
              nieistniejącej już Lewadzie na poznańskiej Woli. Wypada tylko mieć nadzieje, że
              Twoja córka właśnie w takiej grupie się udziela. Wiem, że takie życie wciąga i
              możesz mieć ogromne kłopoty z wyperswadowaniem jej tego. Poza tym pociesz się,
              że z tego biznesu dość łatwo wypaść, sorry, że będę okrutny, ale te, które się
              opatrzyły dostają kopa. Może taki los czeka Twoją córkę? Nie byłoby to jeszcze
              najgorzej.
              Pamiętaj tylko o jednym - jak będziecie rozmawiać, nie lansuj na siłę podejścia
              "Bóg, honor, ojczyzna". Współczesna młodzież ma o wiele bardziej
              materialistyczne podejście do życia. Raczej postaraj się jej wyłuszczyć
              nieciekawe perspektywy w przyszłości - skończy jak Pati Koti :) we wczorajszym
              Superexpressie - w najmniej odpowiednim momencie ktoś sobie przypomni...
        • czwarty.wymiar Re: dziecko (dorosłe) a striptiz 08.12.07, 18:21
          drzejms-buond napisał:

          >[...] "MUSI"
          > bo chce np.mieć dużo forsy, to dostałaby takie manto,że
          > przez miesiąc NIKOMU nie mogłaby się pokazać!

          Prymitywne i bez sensu.
    • naprawdetrzezwy Co pomyślelibyśmy? 08.12.07, 11:54
      Że skoro zarabia i mieszka z anmi, to musi się dołożyć do kosztów utrzymania.
      A jeśli nie mieszka z nami, to nie musi.
    • mik80 Re: dziecko (dorosłe) a striptiz 08.12.07, 22:43
      dałbym się pociąć za takich rodziców
    • yabol428 Re: dziecko (dorosłe) a striptiz 09.12.07, 23:54
      Polecam cytat z klasyka:
      www.alternatywy4.net/dg,to-jest-jak-zaraza-to-jest-jak-dzuma,3743.html
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka