raks5
02.01.04, 00:33
Przygody w tychze...
Te pamietam w tej chwili:
Restauracja, Ciechocinek, poczatek lat dziewiecdziesiatych.
Kelnerka przynosi kawe, klientka mowi, ze prosila mala kawe... Na to
kelnerka: "to jest mala kawa, tylko duzo wody sie nalalo"
Bufet u mnie na wydziale...
Bufetowa powiesila kartke: Prosze nie zajmowac miejsc bez KONSUMCJI.
Powiedzialem jej na osobnosci, ze sie pisze "konsumpcji". Stwierdzila, ze mi
to sie nie da nabrac... Kartke poprawila po paru tygodniach.
Ten sam bufet, 10 rano, zamowilem nozki w galarecie. W trakcie jedzenia
czuje, ze sa zamarzniete. Probuje reklamowac. Okazalo sie, ze to moja wina,
bo kto to zamawia nozki o 10 rano we wtorek... Cala kolejka byla tak
oslupiala, ze nikt (lacznie ze mna) nie mial sily na dalsza dyskusje...