01.03.10, 21:17
Jek to godoł proboszcz w gminie Trumiejki na Mazurach
'Sześć jest liczbą doskonałą w Skiroławkach smile'

https://www.e-gify.strefa.pl/gify/dla_stron_i_blogow/liczniki/liczniki12.gif

https://www.e-gify.strefa.pl/gify/hobby/cyrk/cyrk25_%28www.e-gify.pl%29.gif

smile
Obserwuj wątek
    • rita100 Re: (60606) 02.03.10, 21:38
      Ziam, co jek sia goda A to trza poziedzieć tyż B i tak aż do kóńca abeceja smile
      A zianc do Trumiejek przycióngnół ksiójdz Mizerera. Jontek jamu buło na jimnie i
      łón z gór pochodzi. Lejdowoł paść baranki. Lejdowoł tyż i czorne łozieczki.
      Kedy buła psiyrsza suma, do kościoła ściungli wszistkie łokoliczne ludzie. I
      tedy ksiódz Jontek Mizerera gromko grzmioł z kazolnicy:

      "- O parafii Trumiejki słyszałem, ze jest najbiedniejsza z całej diecezji, a
      ludzie tutaj mają serca zatwardziałe i wielu odwraca się od Boga. A czy wiecie,
      że wiara jest darem łaski bożej, którą Pan Jezus między ludzi rozdzielił. Otóż
      ja przybyłem tu po to, aby ową łaskę dla was odnaleźć. Zobaczyć gdzie się
      ukryła. I odnajdę ją, choćbym pod ziemię musiał schodzić, do stodół i obór
      zaglądać, z szatanem się zmagać. I powiadam wam, ze maluczko, a przywrócę wam tę
      łaskę."

      Cisza nastała w kościele, jek makiem zasioł. Ludzie jekby pomerli, a ksiójdz
      Jontek Mizerota grzmioł dali (cdn)

      Musiwa przecie dojść do liczby szyść, daczemu je łóna taka doskonała ?
      • rita100 Re: (60666) 03.03.10, 20:43
        sama doskonałość, bo liczba sześć jest doskonała, a tyle szóstek to zwala z nóg
        • rita100 Re: (60666) 03.03.10, 21:54
          Cisza dali w kościele, a proboszcz Mizerera łupnół psiańśció w pulpit i dali
          gromi ludzi:

          "- Poprzednik mój, Panie świeć jego duszy, z głodu umarł, boście go zamorzuli,
          żałując datków na kościół. W męce strasznej konał, a żoden z wos nie pomyśloł
          coby jamu dać choć tłustego szpeku, boczku, słoninki abo jojeczek złotych czy
          dziczyzny przynieść. Po jinszych parafiach to proboszczozie jek basiory wilcze
          sia noszo, w futra sia łodziewajó - a wy swojego proboszcza głodem
          zamorzyliście! Ale poziadam woma, ze to sia skończuło."

          Ludzie sia zestrachali, ślypsiajó na siebzie i ze zdziwieniem patrzó na dochtóra
          Niegłowicza, chtóry też przyszed na mszę, a który wie, że poprzedni ksiójdz na
          raka żołóndka pomer i żodnych pokarmów nie móg przyjmować, a co zjod to zwrocoł.
          Ale dochtór nie patrzuł na ludzi, jeno w sklepienie koscioła skónd woda ciurka
          na dyle, a na środeczku tworzy sia zielgie bagienko.

          A proboszcz Jontek Mizerera dalij goda i dalij (cdn)
          bośwa eszcze nie doszli do liczby sześć smile
          • rita100 Re: (60666) 04.03.10, 21:52
            Tak na tyj ambónie proboszcz Jontek Mizerera goda:
            " - Zakasałem sutannę i jak pielgrzym obszedłem swoją parafię, po polach
            chadzałem, po mniedzach i lasach. I co am zidzioł ? Aaaaa, łoto nic am nie zidzioł !
            Ani zajónczka, co radośnie kica, ani kuropatewki, co drobiąc nózkami w życie
            młodym się kryje, ani dzików włochatych, ani koziołków i sarenek nadobnych. Co
            sia stało z tymi zwierzakami ? Cośta z niami łuczynili, z tam dziełem i tworem
            bożym ?
            Bo kłusujecie ? Bo sidła zastawiacie i wnyki rozmaite.
            Ale poziadam woma, że żoden kłusownik rozgrzeszenia u mnie nie dostanie, zanim
            krzyżem nie poleży w tej oto kałuży, co to ją widzicie na środku kościoła.
            - Kłusownicy, lenie, nieroby, cudzołożnicy, poganie ! Gdzie jest diabeł i gdzie
            jest Pan Bóg ? Otóż, diabeł miszka w tych co zło czynią. Pan Bog mieszka w
            sercach i duszach co kosciół miłują, dobre uczynki sprawiają. I w Domu Bożym Bóg
            też mieszka, spójrzcie na dziurę w dachu, czy tak ma wyglądać Dom Boży ?"

            A ludzie patrzą i słuchają, co to Jontek Mizerera goda.
            I nie tletygo, eszcze dali bandzie praziuł proboszcz, aże dojdziewa do
            doskonałej liczby jaka je sześć smile
            • rita100 Re: (60666) 06.03.10, 21:56
              Po takam kazaniu , czias na historije kościoła i tak dali goda:
              "Kościół nasz jest zabytkowy, z XIV wieku, i jako zabytek kultury wszystkim
              ludziom służy ku nauce. Dlatego wspólnym wysiłkiem musi być odnowiony.
              Konserwator wojewódzki obiecał dać 100 tys na dach kościoła, jeśli i wy dacie
              100 tys. Tak więc będzie trzeba, aby było dwakroć 100 tys. złotych. Potem trzeci
              raz potrzeba będzie 100 tys złotych na remont plebanii, a potem czwarte 100 tys
              na pojazd dla mnie, abym nie latał po parafii z wywieszonym językiem, ale za
              kierownicą siedział, dobrze łodziany i rozparty wygodnie. Piąte 100 tys.
              zbierzecie na wikarego, aby był godzien swojego proboszcza. I szóste 100 tys.
              także trzeba będzie zebrać na dzwon kościelny.
              Bo jak powiada o liczbie 'sześć' święty Augustyn: "liczba 'sześć' jest doskonała
              albowiem pozostaje ona dokładnie sumą swoich części
              ". I tak powiada dalej
              święty Augustyn: "Ze względu na doskonałość liczby 'sześć' całość stworzenia
              dokonana została przez sześciokrotne powtórzenie tego samego dnia. Liczba
              'sześć' oznacza doskonałość dzieł bożych. Wszak jest to liczba, ktora pierwsza
              stanowi sumę swych części i połowy, czyli sumę jedynki, dwójki, trójki, które po
              dodaniu tworzą właśnie sześć." Zresztą nie bande woma ło tam rozprawiał, bo
              rozumnym to nie je potrzebne, a głuptosy i tak nie zmniarkujó. Należy jednak
              wiedzieć, ze 'sześć' jest liczbą doskonałą, dlatego sześć razy po 100 tysięcy
              będziecie musieli zebrać.
              A gdy kożdy z was w tej sprawie do sakiewki
              sięgnie, przekona się jakie go dziwne uczucie ogarnie, jakby ssanie we wnętrzu i
              żałość głęboka. W ten sposób właśnie objawi się w was łaska wiary."

              Tchu zabrakło proboszczowi a w kościele trwała zupełna cisza, jak makiem zasiał
              • rita100 Re: (60666) 07.03.10, 21:55
                Suma sia skóńczuła.
                Myśl o tej wielkiej sumie 'sześćset tysiecy złotych' zwala z nóg. Ludzie w
                kościele zmniarkowali co nie skónczy sia to na jednej złotówce na tacy. Nie na
                dwóch złotóweczkach, nie na sześciu złotóweczkach, co jest liczbą doskonałą ale
                na sześćiusiet złotych.
                Ludzie w milczeniu opuszczali święty przybytek, w milczeniu i w lęku o swoje kiesy.
                - Poziadam woma, przyciungnół do Trumniejek Zielgi Człoziek
                - Pozinien sia mianować Pazerera, a nie Mizerera.

                Ale nie mnieli rechtu. Dalej łobaczyta i choć doszliwa do liczby 'sześć' to
                doskanale dalij akcja sia dzieje.
                • rita100 Re: (60666) 10.03.10, 21:54
                  Atoli, jak pisze dalej Zbigniew Nienacki, mieszkał we wsi Skiroławki gospodarz
                  bogaty ale skąpy, nazwiskiem Kondek. I ten Kondek wszystkim oznajmił, ze on to
                  na kościół nie da ani grosza, choć jest wierzący. Uważał, ze religia ma być za
                  darmo. I innych też podburzał.
                  Ale Mizerera to ksiądz cierpliwy, czekał aż serce Kondka zmięknie. Ale nic,
                  Kondek coraz bardziej hardział i twardział. Na domiar tego ludziom nie wypłacał
                  pensji, a sam z góry kazał sobie płacać. Taki to był gbur Kondek.
                  I cóż zostało proboszczowi Mizerery? Uciekł się do jedynej broni czyli modlitwy.
                  Tak więc co niedzielę proboszcz głośno modlił się o łaskę bożą dla człowieka
                  nazwiskiem Kondek. A wraz z nim co niedzielę modlić się zaczęli i ci, ktorym
                  Kondek zalegał z zapłatą.
                  I tak to trwało kilka tygodni, aż....
                  • rita100 Re: (60666) 11.03.10, 20:24
                    Zaniepokoiła się tą modlitwą rodzina Kondka. Żona, córki zastanawiały się czy
                    aby nie jest chory Kondek. Sam Kondek zaniepokojony zaprzągnął konie i
                    porejzowoł do samego doktora Niegłowicza.
                    - Modlą się za mnie jak za umarłego - powiada Kondek ze złością - Ale ja zdrów
                    jestem, prawda ? Niech mnie doktór zbada.
                    A doktór:
                    - Zbadam , was Kondek, ale pamiętajcie, że w ośrodku zdrowia w Trumiejkach leczę
                    za darmo, a u siebie w domu za pieniądze.
                    - Chcę za pieniądze, byle dokładnie - oświadczył w strachu o siebie Kondek

                    No i dochtór zaczuł badać Kóndka
                    • rita100 Re: (60666) 12.03.10, 22:37
                      Zbadał dokładnie doktór Kondka i powiedział, ze zdrów jest całkowicie, a za
                      wizytę należy się sześćset złotych.
                      Kondek gębę rozwar i goda:
                      - Eeeeee....., a dlaczego aż tyle ? Słyszałem, ze doktór brał trzysta złotych.
                      - I słusznie, ale to się zmieniło odkąd proboszcz Mizerera wyjaśnił mi, że
                      liczba 'sześć' jest znaczniej doskonalsza od liczby 'trzy'.
                      - To wszystko przez Mizererę, przez niego mam kłopoty. Ale zdrów jestem. Może
                      sobie proboszcz ile chce modlić sie za moją duszę.

                      Różnie bywa, odpowiada doktór, bo i bywa tak, ze człowiek całkiem zdrów ledwie
                      wyjdzie za próg domu, wali się jak spróchniałe drzewo. Nie wiem, Kondek, czy Bóg
                      jest, czy go nie ma. Wiadomo mi natomiast, ze należy się od was sześćset złotych
                      za poradę, jak i wiadomo, ze proboszcz Mizerera potrzebuje pieniedzy na odbudowę
                      naszego zabytkowego kościoła.

                      A nazajutrz....
                      • rita100 Re: (60666) 14.03.10, 21:56
                        "A nazajutrz, Kondek udał się do Bart, żeby wnieść sprawę do Sądu Rejonowego. I
                        nawet znalazł się adwokat, który za grube pieniądze powództwo przeciw
                        proboszczowi napisał, ale Sąd Rejonowy powództwo oddalił, tak uzasadniając swoją
                        decyzję: " Nie jest sprzeczne z prawem, aby ktoś w kościele modlił się za duszę
                        innego człowieka albo by czyniło to kilka osób".
                        I tak Kondek stracił pieniądze na adwokata.
                        To jeszcze nie wszystko, bo wprawdzie proboszcz Mizerera pokrył dach kościoła,
                        ale zabrakło mu na rynny i postanowił proboszcz udać się po sumie do zagrody
                        Kondka. Osobiście się pofatygować.
                        Oj, co się tam bandzie działo.
                        • rita100 Re: (60666) 16.03.10, 21:55
                          Zobaczył Kondek przez okno swego domu nadchodzącego proboszcza i czym prędzej
                          ukrył sie w stodole. Zakopał sie w stercie słomy. Widząc to jego córki i żona,
                          które dość już miały jego skąpstwa kazały ojcu, aby sam z proboszczem godał
                          sokoro taki jest mocny w gębie.
                          I wtenczas Kondek zaczął się miotać po podwórzu, aż siekierkę dopadł i stanął
                          krzycząc: - "Głowę utnę, jeśli ktoś moją furtkę otworzy i na moje podwórze wejdzie"
                          Zobaczył to proboszcz Mizerera i wcale się nie uląkł tylko znakiem krzyża
                          przeżegnał Kondka, żonę Kondka i córki Kondka. Wtedy z rąk Kondka wyleciała
                          siekiera, a sam Kondek padł na kolana, a proboszcz zaś przekroczył furtkę, objął
                          Kondka potężnymi ramionami i razem z nim zapłakał....
                          Tedy Kondek dał znać ręką żonie, a ta z domu wyniosła zwitek banknotów - sześć
                          razy po sześćset złotych lecz....... - poczkajta do jutra.
                          • rita100 Re: (60666) 17.03.10, 23:00
                            "Tedy Kondek dał znać ręką żonie, a ta z domu wyniosła zwitek banknotów - sześć
                            razy po sześćset złotych - lecz Mizerera pieniędzy przyjąć nie chciał.
                            - Nie po pieniądze ja tu przyszedłem - głośno obwieścił proboszcz. - Ale jako
                            pasterz po owcę zabłąkaną, aby ją przywieść do stada.
                            A potem wszyscy razem uklękli i modlili się długo i głośno. Zaraz po
                            modlitwie.... dobryj nocki
                            • rita100 Re: (60666) 18.03.10, 21:31
                              "Zaraz po modlitwie zaprząg Kondek konie i przywiózł proboszcza do Trumiejek,
                              ale czy dał coś na kościół nie wiadomo. Pewnikiem, ze na wiosnę nowe rynny było
                              już widać na kościele. Nie tylko, bo jak to na bogatego gbura przystało
                              baldachim nosił podczas święta Bożego Ciała."
                              Tak to było
                              • rita100 Re: (60666) 22.03.10, 20:56
                                "I tak oto nie minęły jeszcze dwa lata i dach kościoła parafialnego w
                                Trumiejkach był nową blachą pokryty, proboszcz Mizerera jeździł fiatem koloru
                                yellow bahama, a wikary emzetką. Potem odremontowano plebanię i dzwonnicę.
                                Proboszcz zaczął zbierać na dzwon tak potężny, żeby go było słychać w
                                Skiroławkach, siedlisku bezbożności i pogaństwa."
                                • rita100 Re: (60666) 23.03.10, 21:50
                                  "Na polach podfruwały radośnie stada kuropatw, w lasach zaczęło przybywać saren
                                  i jeleni, przywędrowały skądś łosie, a stada dzików pchały się na kartofliska
                                  bliżej lasów położone. Proboszcz Mizerera wkrótce został łowczym koła
                                  myśliwskiego "Ogar".

                                  I od tej chwili nie tylko ogary szły w las.
                                  • rita100 Re: (60666) 24.03.10, 22:11
                                    Ziyta co, jek eśwa só w tych Skiroławkach to eszcze takie je fejniste
                                    łopoziadanie, ło tam jek to jedan cieśla sia topsiuł.
                                    A buło to tak:
                                    • rita100 Re:(60666) 24.03.10, 22:14
                                      Sewrukowe topienie

                                      Cieśla Franciszek Sewruk, to był taki człowiek, który szybko się nudził swoją
                                      pracą. Co zaczął nigdy nie skończył. Cieśla Sewruk przyciungnół do Skiroławek
                                      dawno tamu. Jego droga prowadzi poprzez rozliczne wsie i osady, gdzie pozostały
                                      po nim niedokończone stodoły, obory, ganki, studnie, szopy. Gminne władze w
                                      Skiroławkach rade były z przybycia cieśli i dały mu do dyspozycji dom, ziemię, a
                                      potem Sewruk wystarał się o pożyczkę na kupno krów, owiec i traktora. Rokował we
                                      wsi na dobrego gbura. Lecz....wyszło inaczej

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka