Dodaj do ulubionych

Siegfried Lenz

16.03.07, 21:41

"Urodzony w 1926 roku w Ełku, upamiętnił swoją ojczyznę w mazurskich
opowiadaniach i w powieści "Muzeum ziemi ojczystej". Powieść Lenza jest gorącą
obroną historii Mazur przed polityczną instrumentalizacją."

Koniecznie trzeba tą książkę przeczytać, za czym napijemy się wspólnie
kieliszeczek nikolaszki.

A żebyście nie myśleli, że to nudna książka to taki uryweczek dla uśmiechu
bandzie i jó tan kóntek wyrychtowała coby ni zaboczyć (nie zapomnieć) ło tyj
ksiójżce.
Obserwuj wątek
    • rita100 Re: Siegfried Lenz 16.03.07, 21:43
      "A więc zdun Eugen Lawrenz opowiadał, że szedł długą drogą wysadzaną brzozami do
      Panistrugi, z niczym innym jeno życzliwością w sercu - szedł drogą, którą jego
      nogi znały, że tak powiem, na pamięć - kiedy w pewnej chwili stwierdził, że
      stare drogowskazy do Marcinowa i Maleczewa zostały zastąpione innymi: zamiast do
      znanych mu miejscowości, odgałęzienia drogi prowadziły teraz do Martinschohe i
      Maleten. Sądził, ze to pomyłka, albo durny żart, poszedł dalej w kierunku
      Panistrugi, bo po prostu stamtąd chciał powędrować dalej do Skrzypek i Krzyżewa,
      jak to zawsze robił. (...)
      Gdy zbliżal się do miejscowości Panistruga, jak zawsze nadfrunęły stada czajek,
      ktore machając skrzydłami zbiły się w gromadę i atakowały go z obu stron drogi,
      dopóki nie dotarł do gospody Thurowa. Stała tu tablica z nazwą miejscowości;
      była ona przemalowana i głosiła, że znajduję się w Herrenbach. Eugen Lawrenz
      poczuł się wtedy tak ogłupiały, że, jak twierdził, niczego nie potrzebował
      bardziej niż kieliszka nikolaszki; tak więc wkroczył do gospody, gdzie przy
      narożnym stole z nieruchomym wzrokiem siedział żandarm Iwaschkowski. Przepili do
      siebie, a potem zdun zapytał, czy w powiecie nie wybuchła przypadkiem jakaś nowa
      choroba, choroba zmieniania nazw, na co żandarm poradził pytającemu, aby na
      przyszłość nie zwracał się do niego per Iwaschowski, ale Hausbruch, Waldemar
      Hausbruch.
      Rozeźlony Lawrenz ruszył do Krzyżewa, minął Królową Wolę, która nazywała się
      teraz Konigswald, i z zamkniętymi oczami przeszedł przez Kałęczyny, obecnie
      Lenzendorf, powlókł się przez zaciszne Skrzypki, które przemieniły się w
      Geigenau (...). No i mamy, powiedział, zrobili z Mazur dom wariatów."
      • rita100 Re: Siegfried Lenz 17.03.07, 20:07
        "W Muzeum ziemi ojczystej Zygmunt Rogalla pieczołowicie gromadzi wszystko, co
        dawałoby świadectwo bogatych dziejów Łukowca - bez upiększania i bez
        selekcjonowania. Ale gdy funkcjonariusze Heimatvereinu chcą przejać jego
        ukochane zbiory, widzi tylko jeden sposób ocalenia historii Mazur przed narodową
        przemocą: podpalenia muzeum, aby nikt już nigdy nie manipulował dziejami Mazur
        wedle swego widzimisię. Zygmunt Rogalla dokładnie wie, że ich zaginiona kultura
        nie odrodzi się ani w Republice Fedralnej, ani na Mazurach, że nic już nie
        bedzie przypominało o tym, co było kiedyś:
        "Ale my przecież musim wrócić, Zygmunt, musim, bo wszystko tam na nas czeka:
        drzewa i jeziora, i góra zamkowa, i pola, i stara rzeka, co niesie tratwy.
        - Nie, Simon, powiedziałem, nikt tam już na nas nie czeka w Łukowcu, ci, którzy
        by mogli na nas czekać - tych juz nie ma. Żadnego dźwięku, który by cię
        wspominał, żadnej twarzy, ktora by się rozjaśniła na twój widok, żadnej ręki,
        ktora by odnowiła nieuniknione związki - bo tam tych nie ma, zaginęli i
        pogrązyli się w mroku, dlatego chwila, na którą czekasz, nie nadejdzie."

        S.Lenz "Muzeum ziemi ojczystej"
        • rita100 Re: Siegfried Lenz 19.03.07, 21:36
          Siegfried Lenz przytacza też w tej książce legendę o 'jeziorze tatraskim',
          'krwawym jeziorze' i o 'Górze Tatarskiej".
          • szwager_z_laband Re: Siegfried Lenz 21.03.07, 21:01
            czymu "tatarske". i kere to som te jezioro i ta gora?
            • rita100 Re: Siegfried Lenz 21.03.07, 21:10
              szwager_z_laband napisał:

              > czymu "tatarske". i kere to som te jezioro i ta gora?

              Laband, bo to sięga do strasznych czasów tatarskich , kiedy ogień .... dziś ci
              nie wytłumacze , bo jestem po przejściach, cięzki dzień miałam dziś, bardzo cięzki.
              To są legendy zamieszczone właśnie w kisążce Lenza.
              Najazd tatarski był straszny, dwa raz najeżdzali i za każdym razem strasznie
              tragicznie. Nikt prawie nie pozostał, ale już sie rozkręcam , to jest legenda o
              konietach , które uratowały swoich mężczyzn z jasyra, a Tatarów zabzili - bach !
              To je fejn legenda, tlo głoziczki dzisioj nie mom. Taka je prowda !
              Psije zino, bo tak musi być !
              • szwager_z_laband Re: Siegfried Lenz 21.03.07, 21:29
                rozumia, no to wszyskego dobregosmile

                wiysz legynda o kobiytach co uratowaua Glywice nawionzuje tysz do inkszyj
                legyndy we keryj kobiyty uratowauy swoich chopow - idzie sam o to:

                www.forumromanum.de/member/forum/forum.php?action=ubb_show&entryid=1046961442&mainid=1046961442&USER=user_239103&threadid=2

                to tak ino przi okazjismile
                • rita100 Re: Siegfried Lenz 22.03.07, 20:47
                  szwager_z_laband napisał:

                  > rozumia, no to wszyskego dobregosmile
                  >
                  > wiysz legynda o kobiytach co uratowaua Glywice nawionzuje tysz do inkszyj

                  Laband, tak pamiętam, jak kobiety gliwickie gorącą kaszą odparły szturm. Ta
                  legenda do dziś jest kultową legendą Glywic i w różny sposób upamiętniona.
                  Na Mazury Tatarzy najeźdzali trzy razy, po raz trzeci w 1657. Dlatego do dziś
                  utrzymuje się wiele nazw noszące znamie tych tragicznych dni. Tatarskie wały,
                  tatarski kamień, jezioro tatarskie.
                  Koło Ełku leży Jezioro Tatarskie - i według legendy, w lesie obok tego jeziora
                  ukryli się ełczanie, ale ktoś ich zdradził. Tatarzy ich wysiekli, a ciała
                  wrzucili do jeziora. Podobno jezioro zabarwiło się na czerwono i nawet zwane
                  było "krwawym jeziorem". Wzgórze nad jeziorem zwało się Górą Tatarską. i właśnie
                  tą legędę przytacza nie czytana jeszcze przeze mnie - Muzeum ziemi ojczystej.
                  Ale też jest jeszcze inna legenda pisana przez Toeppena:
                  "Kiedy Tatarzy napadli na Prusy (1656-1957) i zapuścili się w głab kraju,
                  niszcząc , mordując i paląc po drodze. Najsilniejszych ludzi uprowadzali ze sobą
                  w niewolę. Po zdobyciu Ełku, zaprowadzono gromadę pojmanych i powiązanych mężów
                  do pobliskiego lasu, gdzie Tatarzy mieli odpocząć i przenocować. Nasamprzód
                  wprawdzie urządzili pijatykę, gorliwie oddając się zrabowanym napojom, aż pijani
                  i wyczerpani pokładali się na ziemi i pogrążyli w śnie głębokim. Z tej
                  okolicznosci skorzystały wierne żony jeńców, przekradły się przez zarośla,
                  poprzecinały łyka krępujące mężów i tym sposobem ich uwolniły. Uwolnieni tedy
                  mężowie porąbali pijanych Tatarów ich własnymi mieczami i wrócili z żonami z
                  Tatarskiej Góry do Łeka (Ełku).

                  A wiesz, że był też naoczny świadek z drugiego najazdu tatarskiego ?
                  Był nim Krzysztof Hartknoch (1644-1687). On to zdołał uciec przed Tatarami przez
                  okno i uciec do lasu gdzie przez wiele dni sie ukrywał. A potem był jednym z
                  najwybitniejszych historyków dziejów Prus Wschodnich i Zachodnich. Hartknoch
                  należy do klasyków staropruskiej historiografii doceniany zarówno w Niemczech
                  jak i w Polsce.
                  • szwager_z_laband Re: Siegfried Lenz 23.03.07, 15:18
                    widza ze wyznano zesje we temcie i robi ci to szpassmile

                    jo u wos wola czytac, bo mauo znom wasze dzieje itd - bezto mi wyboczcie jak
                    sie ino niykedy cos spytomsmile

                    no ze tymi ozartymi Tataroma ale to niywia eli to tak moguo byc richtik - we
                    legyndzie mozno i ozarte byliwink
                    • rita100 Re: Siegfried Lenz 23.03.07, 20:27
                      Laband, Tatarzy tyż psili i buli łożyrokami. A gorzałecka na Mazurach zawdy fejn
                      buła - mnidówecka łod pszczółek. Godaj jek nojziancej. Som ziysz co po to je
                      Forum. Mysla ło zrobzieniu lygend tatarskich. Je jich ziele, bo i bajecki musze
                      eszcze przeglóndnóńć. Trza to wszystko eszcze łuporządkować.
                      • szwager_z_laband Re: Siegfried Lenz 23.03.07, 22:58
                        a jo na dniach postarom sie dac na alera obrozek suowackyj miodoweczki - taki
                        do smiychusmile

                        pyrsk!
                        • gajowy555 Re: Siegfried Lenz 23.03.07, 23:01
                          szwager_z_laband napisał:

                          > a jo na dniach postarom sie dac na alera obrozek suowackyj miodoweczki - taki
                          > do smiychusmile
                          >
                          > pyrsk!

                          No jó, takoż po sznapsku gdokniem z Labandem. Po naszamu - na zdrozie !!!
                          schlesien.nwgw.de/foto/albums/userpics/thumb_207.JPEG
                          • szwager_z_laband Re: Siegfried Lenz 23.03.07, 23:04
                            no to jeszcze roz Pyrsk!

                            ale tera ida nynac, bo moja wachujesmile
                            • rita100 Re: Siegfried Lenz 23.03.07, 23:23
                              Wszystkie rybki spią w jeziorze
                              Tiula, la, tiula, la, la
                              Moja stara spać nie może
                              Tiula, la, tiula, la, la.

                              A ty stary nie kręć gitary
                              Tiula, la, tiula, la, la
                              Nie zawracaj kontramary
                              Tiula, la, tiula, la, la.

                              Dobranoc Labanad smile
                              dzianki że wpadłeś

                              Ahoj, ahoj, ahoj !
                              • rita100 Re: Siegfried Lenz 23.03.07, 23:24
                                Jak to miło w wieczór bywa,
                                w wieczór bywa,
                                kiedy dzwonek do snu wzywa,
                                do snu wzywa,
                                bim, bam, bom,
                                bim, bam, bom.
                                • hanys_hans Re: Siegfried Lenz 18.09.07, 23:44
                                  www.dbc.wroc.pl/Content/1573/Kultura+reminiscencji.pdf
    • artwilk Re: Siegfried Lenz 21.03.07, 12:29
      Cieszę się, że sięgacie po książki, o których wspominałem w kątku „Biblioteka”.
      Lenza polecam jeszcze „Słodkie Sulejki” – bardziej sielankowa niż „Muzeum”, w
      sam raz dla tych, których los z ojczystej ziemi na obczyznę rzucił.
      • rita100 Re: Siegfried Lenz 21.03.07, 20:53
        Pomalutku Artwilk, wcale mi się nie śpieszy wychodzić z Sowiego Zakamarku.
        Jeszcze pobędę z dziećmi Jerominów.
        Przyjdzie czas na Lenza. Nie zapomnij założyć specjalny wzniosły wątek Miesiąca
        Wiecherta. Wart jest tego.
        Wart jest pięknej etiudy fortepianowej, którą nam zagrał.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka