Dodaj do ulubionych

"Ta chwila olśnienia" - Ogrodziński

12.04.07, 21:31
Władysław Ogrodziński czyli Stefan Sulima
Wyszła nowa ksiójżka:
"Ta chwila olśnienia"
(60 lat publicystyki o Warmii i Mazurach)
Olsztyn 2006 rok

A motto tej ksiójżki je psiankne:

"Bo to jest właśnie ona, to jest ta srebna struna,
Podług niej zdania stroję, by gwarzyły razem....."

Żonie i bliskim sercu dedykuje autor
Obserwuj wątek
    • rita100 Re:Postscriptum 12.04.07, 21:32
      "Książkę tą zacząłem pisać do komputera. Ciekawskim: co też tam znowu piszesz ?
      opędzałem się pomrukiem.
      Najchętniej wydrukowałbym tę książkę nakładem własnym i rozdał przyjaznym
      współuczestnikom życiowej przygody. Szkoda, że w większości poprzenosili się na
      rajskie niwy, gdzie obojętne stały im się zadrukowane karty papieru.
      Tylko żona wykazała zrozumienie dla pomysłu. Młodzi zbyli go wzruszeniem ramion:
      "było minęło. Dziś trzeba myśleć praktycznie".

      Panie Władysławie Ogrodziński, Krakusie drogi, mam tą książkę w rękach i czytam,
      a co przeczytam tym się dzielę. Łuż zidza w tekście psiankne konski, tą
      migotliwość momentu oczarowania. Olśnienie przestrzenią Warmii i Mazur, które i
      mnie doświadczyło.

      smile
      • rita100 Re:Postscriptum 12.04.07, 21:36
        Nopisołam Krakusie poniewż, jó jestem Krakuska z Olsztyna, a Ogrodziński
        Olsztyniak z Krakowa. Jak się wymieniliśmy miejscami wink)))
        • rita100 Re: Skąd taka srebna nuta w motto Pana książki ? 14.04.07, 21:34
          Skąd taka srebna nuta w motto Pana książki ?
          Pan Ogrodziński odpowiada:

          "Z osobistego marzenia, że kiedyś, kiedy da się pisać o tej ziemi otwartym
          tekstem. Właśnie wtenczas w smutnych czasach socrealistycznej sztampy, kiedy
          brzydło pisanie pod strychulec, w krakowskim 'Przekroju' jak gejzer poetycki
          trysnęła 'Kronika Olsztyńska'. (...)
          Gdy poeta umarł mieszkałem jeszcze w Krakowie, ale przenosząc się do Olsztyna,
          wycinek z 'Przekroju' zabrałem ze sobą; Kronika olsztyńska wyprzedziła mnie i
          była już na ustach recytatorów, mnie zaś zdawało się, ze podobnie jak Gałczyński
          ze stóp otrząsłem pył krakowskich ulic."

          Nie wiem jak Wy, ale i mnie zauroczyła ta Kronika olsztyńska i chyba gdzieś ją
          mamy na Warniji. Zaraz znajdę. Na pewno mamy, ten wiersz zamieścił Edward
          Martuszewski jako pierwszy w książce w "W oczach poetów"

          Tyś jest jezioro moje,
          ja jestem twoje słońce,
          światłem ciebie stroję,
          szczęście moje szumiace.

          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=38446&w=46719674&v=2&s=0
          • rita100 Re: Skąd taka srebna nuta w motto Pana książki ? 15.04.07, 20:56
            schlesien.nwgw.de/board/viewtopic.php?t=516
            Tak oto wyglónda ta ksiójżka. Jekbyśta zidzieli w ksiójgariniji to kupta moi
            mnili - warto !
            • tralala33 Re: Skąd taka srebna nuta w motto Pana książki ? 15.04.07, 22:24
              Łobacze - może bandzie.
              • rita100 Re: Skąd taka srebna nuta w motto Pana książki ? 15.04.07, 22:44
                Warto, bo wyjaśnia od swojej strony sytuację Olsztyna powojenną i jego stosunki
                wtenczas panujące.
                • rita100 Re: Rozmowa z samym sobą 16.04.07, 21:29
                  To bardzo ciekawy rozdział, w którym autor odpowiada na dociekliwe pytania.
                  Wiemy już, że pierwszą powojenną napisaną ksiązką była "Ziemia odnalezionych
                  przeznaczeń" Ogrodzińskiego chociaż powstała i druga Leona Sobocińskiego "Na
                  gruzach Smętka" jednak nawiązywała ona do reportażów Melchiora Wańkowicza.
                  Popatrzcie jak nam się tu wszystko pięknie łączy, jak można wszystko lepiej
                  zrozumieć.
                  Ogrodziński też nawiązuje do Wańkowicz, bo bez znajomości tej ksiązki nie dałoby
                  się zrozumieć tej krainy.
                  - Czułem się wtedy cofnięty co najmniej o epokę. - mówi Ogrodziński
                  "W roku 1946 miało się tylko nadzieję, że funkcjonują jako tako nieliczne linie
                  kolejowe. Nie to wszakże powodowało rozbicie widzianego obrazu na kształt
                  spękanego lustra. Województwo olsztyńskie powstało formalnie 29 maja 1946
                  roku.(...) Nowi ludzie na nowym terenie tworzyli nową administrację, podstawy
                  nowego ustroju dla nowego społeczeństwa. Ludzi pasjonowało zupełnie co innego
                  niż subtelności tematyczne reportażysty literackiego."
                  • rita100 Re: Rozmowa z samym sobą 16.04.07, 21:30
                    "Po latach Edmunt Wojnowski, porządkując fakty i wydarzenia tego okresu,
                    sformułował w swej książce "Warmia i Mazury 1945-1947" specjalny rozdział. Poza
                    tym nie istniały w tych latach źródła informacji o aktualnym stanie województwa,
                    takie jak to sobie dzisiaj wyobrażamy. Po prostu władze nie ogarniały całości
                    faktów i wydarzeń choćby ze względu na stan ówczesnej komunikacji oraz
                    przypadkowy skład administracji terenowej. Nie było po prostu warunków do
                    prowadzenia wyczerpującej, precyzyjnej dokumentacji urzędowej.
                    Przewrót tamtych dni nie miał kronikarza. Stąd właśnie nasz niedosyt. I piszący
                    i czytający czują, że nie został przez nas wyczerpany temat zgoła epicki."

                    Nie mogła powstać wcześniej taka książka reportażowa jak Wańkowicza, ponieważ,
                    nie było do tego żadnego przygotowania, tego typu jaką miał Wańkowicz po przez
                    dokumenty, źródła wcześniej przygotowane i zaplanowane. Na te ziemie wkroczyło
                    się nagle. Tej ziemi dopiero co trzeba było sie uczyć, ale , ze Ogrodziński
                    zdobył przygotowanie i w jaki sposób to dowiemy się później, chyba , ze
                    wcześniej przeczytacie smile
                    • rita100 Re: Kiedy był pan dyrektorem Muzeum Warmii i Mazur 17.04.07, 20:55
                      Witajcie w chwili olśnienia. Jest też taki fajny wywiad zamieszczony. Jedno
                      pytanie i odpowiedź warto przytoczyć.

                      - Kiedy był pan dyrektorem Muzeum Warmii i Mazur, zakupami zainteresował się
                      ponoć prokurator ?

                      - Proszę, jak to ludzie karykaturują sprawy i w intencjach, i w działaniu.
                      Zawsze ktoś próbuje sprowadzać człowieka do parteru durnia i łajdaka.
                      Prawdopodobnie pytanie dotyczy sprawy gromadzenia świątków. W polowie lat
                      siedemdziesiątych podnieśliśmy alarm, że giną rzeźby w przydrożnych kapliczkach.
                      Próbowaliśmy zastępować oryginały kopiami. Po pewnym czasie do dawnego dyrektora
                      skansenu w Olsztynku zgłosiła się grupa domokrążnych rzemieślników i
                      powiedzieli, że podczas reperacji dachów i poddaszy znajdują świątki. Przyniesli
                      i sprzedali do muzeum za psie pieniądze dwie rzeźby. Los zesłał nam dar
                      wyjątkowy - dwadzieścia parę rzeźb. Fenomen zgłosiliśmy wojewódzkiemu
                      konserwatowi zabytków, po czym sprawą zainteresowały się władze milicyjne. Całą
                      bandę ujęto, a ja występowałem na procesie jako świadek."

                      Uważam, że dobrze zrobił Ogrodziński, odkupując unikaty, bo gdyby nie wykupił to
                      przeszły by w inne ręce - na pewno złodzieje by sprzedali, ni bój żaby. I rzeźby
                      trafiły może w inny region, a tak dwadzieścia pare rzeźb uchroniono przed
                      całkowitym zaniknięciem w ciszy złodziejskiej. Nie ma na to rady, do dziś
                      jeszcze znikają świątki z kapliczek, kościołów.
                      • rita100 Re: My popełniamy fatalne błędy. 18.04.07, 21:29
                        Tu mowam take cikowe pytanie redachtora do Ogrodzińskiego

                        - Każdy polski dziennikarz i pisarz (pan tu nie jest wyjątkiem), który zetknął
                        się z W i M, uważa za swój obowiązek poświęcić tym stronom książkę bądź artykuł,
                        traktujący o polskości tych ziem, o mazurskim losie. Jak dotąd ilośc tych
                        publikacji nie przeszła w jakość. I tu nie jest pan wyjątkiem.

                        - My popełniamy fatalne błędy. Na pewnej sesji naukowej pewien z naszych młodych
                        krytyków nawoływał, żeby naśladować Lenza czy Wiecherta. Możemy tylko
                        zazdrościć, że pisarze ci znaleźli odpowiedni punkt odniesienia i dla nich
                        Mazury są czymś przeżytym, bardziej stronami ojczystymi niż ojczyzną. Dla nas to
                        przede wszystkim może problem winy politycznej, ktorą się ukrywa lub zmywa. W
                        stosunku do tych ziem mamy szczególne służebności, których nigdy porządnie nie
                        wypełniliśmy. Chciałbym być dobrze zrozumiany. Nie twierdzę, że jak nas jest
                        trzydzieści siedem milionów, wszyscy powinniśmy pisać na klęczki i wznosić ręce."

                        Jak widać, to i Ogrodziński czuje ten niedosyt odpowiedniej twórczości , takiej
                        twórczości , która by serca poruszyła.
                        Ale redachtór buł uparty i drążył dalej temat....
                        cdn
                        • rita100 Re: Trzeba honorować fakty. 19.04.07, 20:54
                          - Myślę, że w stosunku do Warmiaków i Mazurów win już nie odkupimy, bo ich tu
                          prawie nie ma.

                          - Ponieśliśmy porażkę w skali narodowej, ale było ogromną naiwnością sądzić -
                          pisałem o tym w 1947 roku - że my jednym 'kochajmy się' potrafimy załatwić
                          problem. Żaden pesymista w Polsce nie przewidywał, że my te ziemie odzyskamy w
                          tak straszliwym momencie historycznym, tak zniszczone i że będziemy do tego tak
                          katastrifalnie nieprzygotowani. Dzisiaj dobrze biadać, ale myśmy tu niczym nie
                          mogli zaimponować.

                          - To znaczy, że musiało się stać jak się stało ?

                          - Nie wiem czy musiało, ale trzeba honorować fakty. Waleniem w piersi i
                          przerzucaniem całej sprawy w plan moralny niczego intelektualnie nie posuwamy
                          naprzód.
                          cdn
                          • rita100 Re: epopeja trwa ! 20.04.07, 20:12
                            I dalej są pytania do Ogrodzińskiego:
                            - Czyli w kwestii mazurskiej nie poczuwa się pan do
                            winy ?
                            - Czy się poczuwam ? To jest jeden z największych bólów, jakie noszę i z jakim umrę.

                            - Wyjazdy tutejszej ludności nasiliły się w latach siedemdziesiątych, kiedy
                            Warmiaków i Mazurów przehandlowaliśmy za kredyt. Prawda ?
                            - To znowu jakieś płaskie rozumowanie. Największej części tych ludzi pozbyliśmy
                            się w latach 1945-1947. To nie były czasy dokładnych statystyk i trudno
                            powiedzieć, ilu Warmiaków i Mazurów opuściło te ziemie. I nie wiem, czy
                            kiedykolwiek do wiarygodnych liczb dojdziemy. W chwili, kiedy zaczęła się
                            odradzać państwowość niemiecka na Zachodzie, kiedy zaczęto honorować
                            przedwojenne oszczędności i ubezpieczenia społeczne, służbę w Wehrmachcie,
                            emerytury itd. zostaliśmy skazani na to, co odwiecznie nas dystansowało na tych
                            ziemiach: na handel duszami za pieniądze i korzyści.

                            - My chcieliśmy przemawiać do dusz, a nie do kieszeni i tę rywalizację
                            przegraliśmy ?
                            - Nieprawda. Wańkowicz, siedząc w 1935 roku w cieniu Tannenbergdenkmalu,
                            przytłoczony ogromem tego pomnika i świadomością sytuacji historycznej,
                            powiedział jednak:
                            epopeja trwa !
                            • rita100 Re: łokładka ksiójżki 20.04.07, 21:28
                              schlesien.nwgw.de/board/viewtopic.php?p=2481#2481
                              A tak ksiójzeczki wyglóndajó
                              • rita100 Re: wymagano przede wszystkim partyjności 26.04.07, 20:56
                                "W 1956 roku otrzymałem mieszkanie w Olsztynie. W inteligenckiej ponoć
                                dzielnicy, coś około 5 procent mieszkańców posiadało średnie wykształcenie."
                                (...)
                                "Przypomnę, ze dopiero w latach pięćdziesiątych skończył się czas mojej
                                konspiracji literackiej pod pseudonimem Stefana Sulimy."

                                W prasie i w pracy wymagano przede wszystkim partyjności. Tutejsze układy były
                                skomplikowane i różne siły działały na siebie. Były nadzwyczaj trudne warunki
                                pracy, bo i napływowi ludzie byli z róznych regionów. Cieżko się na pewno było
                                dogadać i porozumieć. Najtrudniejszy był czas stalinowski.

                                No tak , to teraz mogę zrozumieć, dlaczego posiadam tyle zaświadczeń szkolnych
                                swego ojca z pieczątkami olsztyńskimi. W tych czasach trzeba było udowodnić
                                swoje wykształcenie. A czasy przecież były powojenne. Bardzo ciekawe są te
                                świadectwa, nie takie jak dzisiaj.
                                • rita100 Re: wymagano przede wszystkim partyjności 14.04.08, 21:23
                                  Musza tyn kóntek podnieść, bo by noma przepodł, a eszcze mowam co do psisania.
                                  • rita100 Re:Medal dla Władysława Ogrodzińskiego 13.05.08, 22:16
                                    Am zaboczuła ło kuntku, na szczajście Gajowy przybaczuł i przyniósł nowo
                                    nozinke, tako barzo przyjemno i kokanti.
                                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=38446&w=79500566
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka