rita100 15.02.08, 20:09 "Pochodzę gdzieś z Marchii. Jestem Prusakiem. Moje barwy, które znacie - to czerń i biel. Czerń - to noc. A biel - to dzień. Jestem dniem i nocą." Alfred Henschke, zwany Klabundem, ur.1890 r. w Crossen w Marchii. Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
rita100 Re: Jestem Prusakiem czyli dniem i nocą 15.02.08, 20:12 "Bo czerń i biel - barwy Prus - symbolizują sąsiedztwo sprzeczności w tym państwie, które upadło; kto widzi tylko jedno, nie widząc także drugiego, nie oddaje Prusom sprawiedliwości." "Prusy" - krajem nieograniczonych możliwości - to jest teza postawiona przez Bernta Engelmanna, autora ktory jest berlińczykiem, Prusakiem. Książka Engelmanna wprowadza nas w gąszcz problematyki pruskiej. Odpowiedz Link
rita100 Re: Jestem Prusakiem czyli dniem i nocą 15.02.08, 21:03 "Tak, kochamy ten kraj...... I wśród wszystkich przeciwieństw trwa - niewzruszona, bez sztandaru, bez katarynki, bez sentymentalizmu i obnażonego miecza - cicha miłość do naszej ojczyzny." Kurt Tucholsky ur. w 1890 w Berlinie Odpowiedz Link
rita100 Re:Co rozumiemy przez "Prusy" ? 15.02.08, 21:05 Co rozumiemy przez "Prusy" ? Czy europejską wspólnotę ? Koszary zorganizowane w formie państwa ? Państwo zorganizowane na kształt koszar ? Siłę porządkową ? Przeżytek ? Zmorę ? Styl żucia ? A może tylko fikcję ? Nie, to kraj nieograniczonych mozliwości. Jeden przykład: w tym samym czasie, w którym jedni uciekali z niemożliwej do zniesienia niewoli pruskiej - inni znajdowali tam azyl i słwili Prusy jako ostoję wolności i tolerancji w Europie. Odpowiedz Link
rita100 Re:Barwy Prus 15.02.08, 21:10 Barwy Prus Dedykacja dla Premiera Kaczyńskiego bez żadnej złośliwości, tak jedynie na przyszłość "Czerń i biel - to barwy Prus i w czarno-białej manierze próbuje się też osądzać to, co niegdyś było pruskie. Przy tym jedni widzieli i widzą tylko to, co białe, inni zaś to, co czarne. Tymczasem prawda nie leży - jak to się często zdarza - pośrodku. Nie. Prusy trzeba pojmować na podobieństwo ich flagi, jako współistnienie czerni i bieli. Prusy powstały w stałej sprzeczności z sobą i w oparciu o tą dialektykę - i tak tylko można je zrozumieć. Sprawę tę pomijało się i pomija często - i nierzadko rozmyślnie. Tak pisze Engelmann w swoim kraju nieograniczonych możliwości. "Bo czerń i biel - barwy Prus - symbolizują sąsiedztwo sprzeczności w tym państwie, które upadło; kto widzi tylko jedno, nie widząc także drugiego, nie oddaje Prusom sprawiedliwości." Odpowiedz Link
rita100 Re:Prusy upadły 15.02.08, 21:52 "W ustawie nr 46 alianckiej Rady Nadzorczej - "najwyższej władzy" w Niemczech, ustanowionej przez mocarstwa zwycięskie w drugiej wojnie światowej - postanowiono w dniu 25 lutego 1947r, a wkrótce potem ogłoszono w jezykach: angielskim, francuskim i rosyjskim oraz - dla zwyciężonych - w niemieckim, co następuje: "Niniejszym rozwiązuje się państwo pruskie, jego rząd i wszystkie podległe mu władze". Odpowiedz Link
rita100 Re:Kto to powiedział ? 16.02.08, 19:39 "Sądzę, ze stolica Niemiec powinna znajdować się na południowym zachodzie aniżeli na wschodzie. Jeśli tylko Berlin zostanie znowu stolicą, nieufność zagranicy nigdy nie przeminie. Ten, kto uczyni Berlin nową stolicą, stworzy duchowe nowe Prusy". Napisano w "Die Welt" 30 litopada 1946r, na stronie 3 I właśnie będziemy szukać ducha Prusów. Jaki on jest naprawdę. Odpowiedz Link
rita100 Re:Kto to powiedział ? 16.02.08, 22:51 dr Konrad Adenauer, pierwszy Kanclerz RFN Odpowiedz Link
rita100 Re:"Pruski duch" 16.02.08, 22:52 Jak i co rozumieć pod pojęciem 'pruski duch' ? Czy to co oświadczył w roku 1968 Georg Lukacs - że żywi 'ogromną nienawiść do wszystkiego co pruskie' ? A może chodziło o wypowiedź Winstona Churchilla w 1943 roku, ktory na konferencji w Teheranie powiedział: "Chciałbym podkreślić, że źródłem zła są Prusy" ? Czy ".... korzeniem zła są Prusy" ? Prusactwo i związany z nim nierozerwalnie militaryzm to umysłowość poddańcza, którą Prusy XIX wieku narzuciły Niemcom. W jaki sposób Prusy potrafiły w XIX w. zawładnąć duszą niemiecką ? Trzeba by było prześledzić rozwój państwa zwanego "Prusami" i zacząć od Marchii Brandenburskiej, bo to właśnie ten bardzo biedny, słabo zaludniony kraik na północno-wschodniej granicy Świetego Cesarstwa Rzymskiego Narody Niemieckiego przekształcił się w owo wielkie mocarstwo europejskie, które pod nazwą "Prus" nie dało wytchnąć światu. (fragmenty z "Prusy" kraj nieograniczonych możliwości - Bernt Engelmann.) Odpowiedz Link
rita100 Re:"Pruski duch" 16.02.08, 22:54 A więc Prusy kojarzą nam się: że szczękiem broni i bitewną chwałą, z fryderycjańskim duchem agresji, skromnością i surowością, dzielność i poświęcenie, najściśleszą dyscypliną i jej poprawność jak i również wielki upór. Kojarzą się nam również z równym krokiem armii pruskiej, żelaznymi stemplami do nabijania broni, a przede wszystkim straszliwy dryl prowadzący do unicestwienia samoświadomości i wszelkich innych uczuć. Bardziej żołnierze mają sie bać swoich instruktorów niż wrogów. Typowo pruskie są sądy i sędziowie w nich, typowo pedantycznie wiernych ustawom, sądzących sprawiedliwie nawet najbiedniejszych, występujacych przeciwko najpotężniejszym. Odpowiedz Link
rita100 Re:"Pruski duch" 17.02.08, 16:03 Oto cytat Francois Andrieux, poety francuskiego: "Stare Prusy uchodzą za autorytarne państwo butnych wojskowych, do przesady dokładnych urzędników, wszechobecnej policji, nadętych junkrów i pobrzękujących szablami monarchów. Uchodzą za kraj uzbrojony po zęby, a przy tym bardzo biedny i dlatego zawsze żądnych podbojów i zdobyczy, zagrażający swoim sąsiadom. Uchodzą za anachroniczną wspólnotę, bardzo zacofaną pod względem politycznym, nader biurokratycznie rządzącą swoimi wyzbytymi praw obywatelami od kolebki po grób, uchodzą za kraj, w którym uczeni i artyści cieszyli się niewielkim szacunkiem, kupcy - bardzo małym, za to szlachetnie urodzeni oficerowie - ogromnym. Uchodzą za kraj, gdzie 'ograniczonym umysłom poddanych' nie wolno było krytykować posunięć władzy, nie mówiąc już o zarządzeniach wojskowych i gdzie gorliwa służba Bogu, królowi i nazwanemu 'ojczyzną' państwu była dożywotnim obowiązkiem każdego obywatela, który winien był podporządkować jej wszelkie interesy prywatne." łobaczym czy tak rychtycznie buło ? Odpowiedz Link
rita100 Re:Arcypiaskownica 18.02.08, 20:03 Świętego Cesarstwa Rzymskiego Każdy kraj powinien mieć swoją stolicę. W Monarchii Brandenburskiej były dwa miasta Berlin i Kolln położone naprzeciwko siebie nad Szprewą i to one w XV wieku odegrały największą rolę w tworzeniu się Państwa Brandenburgii. Nie było łatwo ponieważ Cesarstwo Rzymskie cieszyło się złą sławą. Tu działali najwięksi rabusie i mordercy ówczesnej Europy. Rycerze rozbójnicy w wieku XIV i XV terroryzowali Marchię Brandenburską i byli plagą tego kraju, rujnującą mieszkańców. Napadali na wsi i miasteczka, rabowali bydło, mordowali, gwałcili i łupili. Z ziemi siłą wydartej chłopom rycerstwo Marchii utworzyło swoje wielkie majątki, a ich nieszczęsne ofiary musiały uprawiać pola swoich ciemiężców. Ale rycerzom rozbójnikom było wciąż mało, trwonili pieniądze, dlatego też wkrótce zaczęli podejmować nowe wyprawy podbojowe. Odpowiedz Link
rita100 Re:Brandenburscy Hohenzollerzy 18.02.08, 20:48 Sytuacja się zmieniła na lepsze, kiedy to Brandenburgia otrzymała nowego pana, który przyrzekł kres tym stałym zamętom. Nowym margrabią i księciem elektorem w 1411r został burgrabia norymberski, Fryderyk von Hohenzollern. Niestety wojna trzydziestoletnia i zarazy, epidemie jak czerwonka potem dżuma spustoszyła miasta. Mimo tego wyeksploatowana Brandenburgia powiększyła się o nowe tereny. W 1660 roku w dwanaście lat po podpisaniu pokoju westfalskiego, który zakończył wojnę trzydziestoletnią w Niemczech, zdobyła władzę daleko na wschodzie, nad Prusami. Był to bardzo korzystny wynik pokoju dla brandenburskich Hohenzollerów, który Polacy i Szwedzi zawarli w Oliwie pod Gdańskiem. Odtąd Prusy stały się odległą kolonią, o której sami Niemcy nie wiele wiedzieli. Odpowiedz Link
rita100 Re:Brandenburgia stała się Prusami 18.02.08, 20:53 Zakon Krzyżacki po wojnie trzynastoletniej zbankrutował, musiał wysprzedawać swoje dobra, twierdze, miasta, posiadłości. Polacy odnieśli ostateczne zwycięstwo. Już w 1456 roku żołnierze najemni Zakonu sprzedali wszystkie nieruchomości królowi Polski i zostali zmuszeni do opuszczenia Malborka, zaś Prusy Wschodnie bez Warmii i ziem wokół Gdańska i Elbląga pozostała w reku Zakonu jako kraj lenny Polski. Ostatni z Wielkich Mistrzów, margrabia Albrecht von Ansbach z dynastii Hohenzollerów rozwiązał państwo zakonne i przekształcił się w księstwo świeckie. Zawarł pokój z królem Polski i w 1525 roku w Krakowie oddał mu Ksiestwo Pruskie w lenno. Trwały spory na tle wyznaniowym, jedni osłabiali władzę książęcą, a inni z konfliktem zwracali się do króla polskiego. Rokowania się ciągły, aż wreszcie za olbrzymią sumę zakwestionowano prawa lenne i władzę elektorską objęli Brandenburczycy. W 1660 roku Wielkiemu Elektorowi Fryderykowi Wilhelmowi udało się z pomocą szwedzką pozbyć polskiej władzy lennej. Ale nie było to łatwe bo.. Odpowiedz Link
rita100 Re:I o jakim 'duchu pruskim' mówił ? 18.02.08, 20:56 bo pruskie miasta i stany ziemskie nie chciały uznać nowego elektora i żądały swoich przywilejów i zwolnień z podatków. Pod przywództwem burmistrza Królewca Hieronima von Rotha i generała Albrechta von Kalcksteina, właściciela Knauten, sprzeciwili się zarządzeniom elektora i wydali mu walkę zbrojną. Dopiero po dwuletniej walce i pacyfikacji kraju przez wojska brandenburskie powstańcy ulegli. Księstwo Prusy Wschodnie (Prusy Książęce) miało swoją stolicą w Królewcu. I o jakim 'duchu pruskim' mówił Konrad Adenauer skoro nie znajdujemy w nich ani służalczości, ani ślepego posłuszeństwa, ani militaryzmu, ani nadmiernego zdyscyplinowania, ani przesadnej surowości - takie pytanie stawia Engelmann. Odpowiedz Link
rita100 Re:Sprawa mieszanki krwi 18.02.08, 20:59 Jak się ona przedstawia ? Prusowie, stare plemiona pruskie nie były ani Słowianami, ani Germanami, ale jeśli prześledzimy pojęcie "Prusy" do wieku XVIII to faktycznie mieszkała ludność zgermanizowana lub zniemczona, jednakże z pochodzenia w większej części słowiańska. Na południu Prus Wschodnich mieszkała ludność pochodzenia słowiańskiego i mowiło się wyłącznie po mazursku, a na północnym wschodzie tej prowincji ludność mówiła wyłącznie po litewsku w większości częśc. Co więc miał na myśli i jak należy rozumieć przez "Prusy" i przez 'ducha pruskiego', którego Adenauer uważał za szkodliwego ? Należy wykluczyć, ze miał na myśli kraj Prusów czy też kraj Zakonu Krzyżackiego, czy stare księstwo. Dawne, w dużym stopniu niezależne i podległe władzy zwierzchniej Polski Ksiestwo Pruskie ożywiał raczej duch bardziej wolnościowy niż u większych innych ówczesnych państw europejskich. Prawda, ze ciekawie pisze ten Engelmann. Odpowiedz Link
rita100 Re:Ick jeh' jedem aus'm Weje 18.02.08, 21:06 "Szerokie masy mieszkańców Prus nigdy bowiem nie były militarystyczne i agresywne ani też pedantyczne, głupie i zarozumiałe. Były one co najwyżej trochę bardziej twarde, uparte - i jeśli chodzi o warstwę mieszczańską - bardziej tolerancyjne. Formuła, ktora kierowali się w życiu, brzmiała - mowiąc słowami starego dorożkarza berlińskiego: "Schodzę każdemu z drogi, ale żądam, zeby mi też każdy schodził z drogi !" "Ick jeh' jedem aus'm Weje, aber ick verlange, det mir ooch jeder aus'm Weje jeht !" Odpowiedz Link
rita100 Re:Przedsiębiorstwo rodzinne 19.02.08, 21:01 No bo jak inaczej można nazwać tych pionierów jedności niemieckiej z rodu Hohenzollerów jek: "Wielki Elektor" Fryderyk Wilhelm (1620-1688) król Fryderyk II zwany Wielkim (1712-1786) oraz Wilhelm I, król pruski i cesarz niemiecki, którego wnuk, Wilhelm II, a także zwany Wielkim, jak również jego "żelazny kanclerz" Otto von Bismarck. Wszyscy brandenburscy Hohenzolerowie uważali zdobyte tereny za prywatną własność, za odziedziczoną posiadłość rodzinną i która miała być dziedziczona dalej. Mieszkańcy tych ziem byli poddanymi i zaliczali się do żywego inwentarza. Wcale nie troszczyli się o cesarza i Rzeszę. Do armii werbowano ludzi siłą najczęsciej bezrobotnych, włóczęgów, zebraków, chłopaków wiejskich jak i cudzoziemców. Wśród zwerbowanych cudzoziemców, było bardzo wielu łotrzyków, skłonni do dezercji, tak że bez surowości nadzoru i ćwiczeń wojskowych armia ta w mgnieniu oka przekształciłaby się w bandę rozbójników i morderców. W celu obrony osobistej elektora utworzono kompanie z wybranych Szwajcarów. Engelmann wspomina w tym rozdziale o pochodzącym z polskiej Warmii Otto Fryderyk von der Groben, który potem jako generał przeszedł do służby polskiej. Założył on dla Brandenburgii-Prus kilka baz w Afryce i przez cztery lata prowadził handel niewolnikami. Najwyrażniej musiał wpaść i uciekł do Polski Odpowiedz Link
rita100 Re:Smutny obraz po Tatarach 19.02.08, 22:03 Szczególnie smutny obraz przedstawiało Ksiestwo Pruskie. Kraj ten został spustoszony podczas wojny szwedzko-polskiej. Najgorzej zaś poczyniali sobie Tatarzy, ktorych Polacy wezwali na pomoc. "Nie sposób opisać to nieszczęscie. Tatrzy uprowadzili chrześcijan, mężczyzn sprzedawali, przykuwali do galer, kobiety i dziewczęta zatrzymywali do nierządów. Brali w jasyr żołnierzy, pachołków, dziewczyny, kobiety i dzieci z Prus. Ludzie ci nigdy już nie ujrzeli swoich bliskich, zostali uprowadzeni do straszne tatarskiej i tureckiej niewoli, a tam nadzy i bosi, zostali pojmani i publicznie sprzedani jak bydło. Postradało wówczas życie takze wielu szlachciców. Te straszne wydarzenia trwały zaledwie dwa do trzech tygodni. Jednakże katastroficzne skutki napadów Tatarów odczuwano wyraźnie jeszcze przez wiele dziesiatków lat." Wobec tej sytuacji dla Fryderyka Wilhelma, którego kraj cierpiał na brak ludności przyszła nadzieja, bo oto rozpoczęły sie w innych krajach, szczególnie we Francji prześladowania religijne i dzięki przyzwoleniu elektora przyjeźdzali masowo uchodźcy z Francji zasiedlając ten kraj Hohenzollerski. Odpowiedz Link
rita100 Re:Miłość Fryderyka do Holandii 20.02.08, 20:40 a była to bogata, kwitnąca kraina. Potem było małżeństwo elektora Fryderyka Wilhelma z Holenderką Luizą Orańską. Dzięki temu i miłości do Holandii na ziemie Pruskie ściągali imigranci. Holendrzy zakładali gospodarstwa zwane 'holendernami', sprowadzili bydło holenderskie, a sama małżonka elektora jako pierwsza posadziła w swoim pieknym ogrodzie gdzie potem zbudowano pałac Monbijou - ziemniaki, które wcześniej w Prusach nie były znane. Przybysze z Holandii ściągali do Prus i zakładali swoje kolonie. Znacznie więcej jednak napłynęło ludności francuskiej, którzy masowo opuszczali swoją ojczyznę przed prześladowaniami religijnymi. Byli to protestanci francuscy zwani hugenotami.(Także osiedlali się w Królewcu i Kłajpedzie.) Najważniejszym ośrodkiem hugenockim stał się Berlin. I oni to wciągu niewielu pokoleń przekształcili to wyludnione i zubożałe miasto w europejską metropolię. Odpowiedz Link
rita100 Re:"Saure Jurken sind auch Kompott" 20.02.08, 21:04 "Saure Jurken sind auch Kompott" "Kiszone ogórki to też kompot" - mówi stare berlińskie porzekadło, którego autorstwo przypisuje się sławnemu żydowskiemu oberżyscie, Frankowi. Jeśli jednak ktoś spodziewał się brzoskwiń albo truskawek, to nie wiele entuzjazmu wzbudzi w nim podany w zamian kiszony ogórek." A chodzi tu o gminy żydowskie z Wiednia i Dolnej Austrii, ktore w latach 1670/71 postanowił cesarz Austrii wypędzić ze swojej stolicy, a "Wielki Elektor" Fryderyk Wilhelm postanowił sprowadzić do Berlina pięćdziesiąt rodzin najbogatszych Żydów. Zaczeły się pertraktacje..... i jak widzicie Prusy zasilą i Żydzi. Odpowiedz Link
rita100 Re:Żydzi 'wiedeńczycy'. 20.02.08, 22:23 Zaczęły się pertraktacje elektora z Żydami wiedeńskimi. Żydzi jak to Żydzi, przyjęli z szacunkiem tą propozycję ale....wypertraktowali sobie najlepsze warunki ich życia w Berlinie to znaczy mieli korzystać ze specjalnych uprawień korzystając ze specjalnej goscinności. Po podpisaniu odpowiedniego dokumentu gwarantującego Żydom profity przybyło najpierw 12 rodzin żydowskich, a potem stopniowo przybywało ich więcej, tak , ze liczba pięćdziesięciu rodzin znacznie została przekroczona. "Wiedeńczycy", jak ich nazywano w Berlinie, należeli do intelektualnej elity w Rzeszy Niemieckiej. Byli wykształceni, zamożni i znacznie przewyższali pod względem stylu życia berlinczyków Odpowiedz Link
rita100 Re:I tak powstały publiczne ustępy. 20.02.08, 22:24 I tak pomijając okazały pałac elektora Fryderyka Wilhelma, co było jedynym bogactwem i luksusem to w 1671 roku znajdowały sie w Berlinie wspaniały domy prywatne: pałac Danckelmanna i pałac Gerfflingerów, następnie pałac von Schombergów ( w XIX wieku była to siedziba następcy tronu). Ale ogólnie miasto było tak brudne, ze elektor Fryderyk Wilhelm musiał w 1680r rozkazać: "Jeśli ktoś wyrzuca śmieci na ulicę, trzeba by mu je z powrotem wrzucić do domu. Kto w nieprzystojny sposób zanieczyszcza ulice bedzie postawiony pod pręgierz, dzieci karać rózgą". I tak powstały publiczne ustępy. Odpowiedz Link
rita100 Re:Nikt nie staje się Prusakiem 21.02.08, 21:08 Ale kiedy przybyli zamożni Zydzi do Berlina w 1671 r, ta smętna mieścina zamieniła sie w wielkomiejskie życia. Pojawili się 'wiedeńczycy' czyli wielcy kupcy, uczeni, jubilerzy i bankierzy. Berlinczycy śledząc ich wyładowane wozy nie mogli wyjśc z podziwu. Takich rzeczy niw było nawet w zamku książęcym. Cuda to były w postaci żyrandoli, mebli, materiałów. 'Wiedeńczycy' zamierającą gospodarkę tej mieściny zamieniali w rozkwitłą i pełna blasku przedsiębiorstwa. Sami berlinczycy uczestniczyli w tym rozkwicie jako robotnicy pomocnicy. Żydów przybywało coraz więcej z różnych stron świata i to bez zezwolenia, ale przybywali biedniejsi, ktorzy zaczeli robić konkurencję rodzimym bogatszym. W Berlinie ludnośc zaczęła protestować. Ale jak sie okazało, najbardziej protestowali i szukali poparcia u elektora ci najbogatci Żydzi. Odpowiedz Link
rita100 Re:chyba że z konieczności........ 21.02.08, 21:11 Pierwszym domem berlińskiego Żyda był to wspaniały Pałac Ephraima jaki kazał sobie zbudować w 1765r mincerz FryderykaII i zaliczał sie najpiekniejszej budowli Berlina. (Na szczęscie pałac ten nie został zburzony ale tak rozebrany by można go odbudować) Nastepnym architektem był rodowity Holender Johann Arnold Nering (Długi Most - Lange Brucke) Holendrami byli też pierwsi założyciele fabryki fajansu, ale manufakturę porcelany w Berlinie założył w 1760r pochodzący z Polski Jan Ernst Gotskowski, która potem stała się królewską i istnieje do dziś jako państwowa fabryka porcelany w Berlinie. Powstała też fabryka broni, stalownia itd. W każdym razie "Wielki Elektor" Fryderyk Wilhelm pozostawił po sobie metropolię marchijską. A wszytko to dzieki przyjeciu uchodźców z Francji, Belgii, Holandii, Szwajcarii, Austrii, Czech i Polski. Odpowiedz Link
rita100 Re:a jeśli nim został, dziekuje Bogu! 21.02.08, 21:12 a jeśli nim został, dziekuje Bogu ! Dlatego wśród uchodźców, zarówno chrześcijan, jak i Zydów krążyło popularne porzekadło: "Nikt nie staje się Prusakiem, chyba że z konieczności........ a następnym wierszem tego porzekadła brzmiała nastepująco: "..... a jeśli nim został, dziekuje Bogu !". Odpowiedz Link
rita100 Re:Fryderyk III "Krzywy Fryc" 21.02.08, 22:40 "Wielki Elektor" Fryderyk Wilhelm miał ze swoją pierwszą małżonką Luizą Orańską (Holandia) trzech synów. Przezył ojca tylko ten średni i najsłabszy Fryderyk, którego natura potraktowało po macoszemu, dając mu słabowite ciało, skrzywiony kręgosłup i próżność duchową. Dzięki jednak swojemu wychowawcy, ktorym był Eberhard von Danckelmann, pochodzącym z Holandii mógł rządzić i został Fryderykiem III, którego berlińczycy nazywali "krzywym Frycem" i bezlitośnie wyszydzali: "być głupim, to lepsze niż być garbatym, tego tak nie widać, i pomyśleć, ze Frycek jest jedym i drugim". A Eberhard von Danckelmann ściągnął do Berlina swoich sześciu braci i powierzył im wszystkie stanowiska administracyjne. Jak mówili wtenczas berlinczycy : "Siedmiokonny zaprzęg Danckelmanna" kierował przedsiębiorstwem rodzinnym - Brandenburgią-Prusami - przez dziewięć lat do 1697r Odpowiedz Link
rita100 Re:"Siedmiokonny zaprzęg Danckelmanna" 21.02.08, 22:44 Więc widzicie, ze Brandenburgią zawładneli Holendrzy, zbiegli hugenoci z Francji i oni to zostali twórcami pięknych ogrodów i pałaców. Zręczność Danckelmanna z jaką potrafił kierować na rozsądne drogi prózność Fryderyka III była rozsądna. Założył on też w Berlinie Akademie Sztuk Pięknych. Fryderyk III pojął za żonę Sophie Charlotte, księżną a córkę pózniejszego elektora Hanoweru, zbudowano pałac z ogrodami w Charlottenburgu na wzór wersalski. Niestety Danckelmann popadł w niełaskę Fryderykowi w 1970 roku ponieważ pojawili sie w Berlinie różni przybysze w poszukiwaniu szczęścia jak kuglarze, alchemicy, tancerze, dziewczęta lekkich obyczajów i zabałamucili frywolnośc 'krzywego Fryca'. Powstawały gospody, domy publiczne i zaczęto uganiać się za przyjemnościami. Na dworze Fryderyka III pojawiła się córka szynkarza i handlarza win Katarzyna Rickers z Emmerich, przepiękna dziewczyna. Fryderyk sie w niej zakochał i wydał ją za koniuszego von Kolbe robiąc ich baronami. Byli to teraz Kolbe von Wartenberg. Za radą Kolbego 'krzywy Fryc' wtrącił Danckelmanna dozywotnio do cieżkiego więzienia i skonfiskował jego majątek. Odtąd o całej polityce brandenburko-pruskiej decydowało jedynie małżeństwo Kolbe, które plądrowało kraj. Ambicją Fryderyka III było zostanie królem. W zamian za zgodę, całą armię brandenburko-pruską oddano na dziesięć lat Habsburgom. (za pieniadze) Odpowiedz Link
rita100 Re:Berlin - Schloss-Charlottenburg - foto 21.02.08, 22:52 upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/c/c6/Berlin_-_Schloss-Charlottenburg.jpg/800px-Berlin_-_Schloss-Charlottenburg.jpg Fryderyk III pojął za żonę Sophie Charlotte, księżną a córkę pózniejszego elektora Hanoweru, zbudowano pałac z ogrodami w Charlottenburgu na wzór wersalski. Ponieważ ten pałac musiał być zbudowany szybko, Fryderyk III zniósł szewskie poniedziałki Odpowiedz Link
rita100 Re:Koronacja Fryderyka III 22.02.08, 21:00 Odbyło się to z niezwykłym przepychem 18 stycznia 1701 roku w Królewcu i Fryderyk wręcz pławił się ze szczęścia. Z okazji koronacji Fryderyka III Kolbe został mianowany marszałkiem Prus oraz kanclerzem założonego przez siebie "Zakonu Czarnego Orła" z bajecznym wynagrodzeniem. Teraz dopiero apetyty wzrosły, plądrowanie kraju nie miało granic. To co uczynili feldmarszałek Wartensleben i marszałek dworu, hrabia Wittgenstein, którzy związali sie z hrabiną Katarzyną Kolbe tego nawet Napoleon sto lat później nie uczynił. Wartenberg, Wartensleben i Wittgenstein - to była ta 'potrójna udręka', jak lud berliński z gorzką ironią nazywał trio rabusiów. A sama Katarzyna Kolbe von Wantenberg nazbierała niezliczone ilości klejnotów, diamentów, domów, obrazów, dywanów , dzięki temu cesarz w Wiedniu, Józef I podniósł do rangi hrabstwa von Wartenberg bezpośrednio podległe do Rzeszy. W ten sposób hrabiowie von Wartenberg stali się równi pozostałym panującym domom w Rzeszy Niemieckiej i mieli już własny kraj do rządzenia. Odpowiedz Link
rita100 Re:Łatwiej policzyć muszle na plaży 22.02.08, 21:12 Takie wesołe ich życie w Berlinie nie mogło trwać wiecznie, przecie kasy, arsenały i koszary były prawie puste. A tu jeszcze przez Marchię bez przeszkód przechodziły liczne wojska uwikłane w Wojne Północną jak rosyjskie, polskie i saksońskie. Wobec takiej syutacji 'krzywy Fryc' stał się stary, chory i czuł zbliżającą sie śmierć. Niestety król Fryderyk III już nic nie mógł zrobić Kolbom, ani całemu trio, ponieważ podlegali już oni Rzeszy, jedynie co mogli zrobić to opuscić Prusy. Co do samej hrabiny Katarzyny von Kolbe von Wantenberg to pozostawiła po sobie taki majątek, ze sama na łożu śmierci powiedziała "Łatwiej policzyć muszle na plaży Scheveningen" ( i z których czerpie esce po dziś dziań paru bogatych ludzi w Republice Federalnej) Odpowiedz Link
rita100 Re:Fryderyk I Hohenzollern 23.02.08, 22:07 pl.wikipedia.org/wiki/Fryderyk_I_Pruski Szydercy mówili, że "jeżeli Fryderyk każdego dnia wstawał o godz. 3 nad ranem, to dlatego, by móc się dłużej cieszyć przyjemnością bycia królem". Odpowiedz Link
rita100 Re:Podsumowanie okresu FryderykaI 23.02.08, 22:10 To widzicie jak Królestwo Pruskie we wczesnych latach XVIII wieku cierpiało nie tylko z powodu korupcji 'potrójnej udręki', ale teraz doszły jeszcze epidemie dżumy, które docierały z Polski. Największe straty ludności były w Prusach Wschodnich. Zaraza zaoszczędziła Berlin. Nastąpił nagły rozwój miasta na skutek nowej fali imigracji z Włoch, Szwajcarii, Czech i z Polski. Armia pruska służąca jako mięso armatnie w interesie Habsburgów wykrwawiała się. Zołnierzy tej armii rekrutowano przeważnie z zasiedziałej ludności wiejskiej Marchii Brandenburskiej, Pomorza, Prus Wschodnich. Służyli też cudzoziemcy z Irlandii, Szkoci, Holendrzy, Szwedzi jak i synowie polskiej i litewskiej szlachty. Synowie biednych chłopów i szlachty wiejskiej musieli płacić największy haracz krwi, podczas gdy imigranci jak i obywatele miasta Berlina byli zwolnieni od służby wojskowej. Pytanie, czy siły zbrojne z 1713 roku były 'typowo pruskie' ? Nie były, tak pod względem składu czy liczebności. W każdym razie armia ta nie mogła zagrażać innych państwom. "Okres panowania Fryderyka I nie przebiegał w sposób 'typowo pruski'. Nie dokonano żadnych podbojów, otrzymano tylko parę spadków i zakupiono nowe tereny, a panujący na dworze luksus i rozrzutność nie mówiły też o skromności i surowych obyczajach." Odpowiedz Link
rita100 Re:Koronacja Fryderyka Wilhelma I 23.02.08, 22:34 Gdy "krzywy Fryc" ukrywał swojego garba pod długą peruką ukoronował się w 1701 roku na pierwszego króla w Prusach wydał z wielką pompą sześć milionów talarów. Jego syn i następca, Fryderyk Wilhelm I koronował się w 1713 roku i wydał na nią 2547 talarów i 9 fenigów i oświadczył uroczyście, ze jest to jego ostatnia rozrzutność, ktorą toleruje. I tak na następny dzień zwolnił większą część dworu. Nie było już muzyki dworskiej, zwolniono kapelę , wystawiono na licytację luksusowe konie, karoce oraz wina zmagazynowane w piwnicach zamkowych. Nie mówiąc o dywanach, meblach czy garderobe. Odtąd elegancka odzeż, perfumy i szminki były na dworze zakazane. Takie były rygorystyczne posunięcia oszczędnościowe. Setki rzemieślników utraciło swoją klientelę. Przerwano budowę zamku królewskiego, a zwolnieni robotnicy umieścili na głównym wejściu napis " Ten zamek łącznie ze stolicą Berlinem jest na sprzedaż". Dobre ! Odpowiedz Link
rita100 Re:"Król żołnierzy" 23.02.08, 22:55 Teraz Fryderyk Wilhelm rozpoczął natychmiast powiększać swoją armię. Zaczęła się rekrutacja w Berlinie i okolicach. Wydawano ogromne sumy pieniędzy, by do armii zaciągnąć mocnych i silnych zołnierzy. Fryderyk Wilhelm I upodobał sobie 'długich chłopaków' i 'olbrzymiów'. Zaangażował się nawet w to Car Rosji Piotr I, ktory corocznie dostarczał w imię przyjąźni olbrzymów ze Syberii, Fin, Kozaków. Ochotników też werbowano fałszywymi obietnicami. Podatnicy pruscy musieli za wszystko płacić, przy czym straty pieniezne nie były jeszcze najgorszą rzeczą. Król zezwolił swoim werbownikom na łamanie wszelkich praw. Odpowiedz Link
rita100 Re:Handel żywym towarem 23.02.08, 22:57 " W Prusach odbywało się formalne polowanie z nagonką na takich mocnych chłopaków. Nikt nie uchodził uwadze szpiegowskim oczom i pięściom werbownikom jeśli miał to nieszczęście, być bardzo wysokim. Chwytano go i przebierano za żołnierza, albo się wykupić i w zamian dostarczyć innego olbrzyma. Żaden wysoki student Prus nie chciał juz studiować w Berlinie, bojąc sie o własna osobę. A gorliwie tropiący werbownicy zaczeli podróżować już po sąsiednich krajach... Na skutek tego Fryderyk Wilhelm popadł z tego powodu w konflikt z sąsiadami bliski wojnie. Kraje sąsiednie zaczęły wykorzystywać tą słabość króla Prus i pertraktować dobre warunki za przysłanie królowi olbrzymów. Sama cesarzowa Anna podesłała czterech skrzydłowych w zamian za jakiś tam układ. Taki sposób okazania wdziecznośći przekształciła się w formalny handel żywym towarem. Żaden nakaz rozumu, żadne przykazanie religijne nie mogły powstrzymać krola przed tą pasją... Sądził, ze natura stworzyła wysokich ludzi wyłącznie dla niego". Odpowiedz Link
rita100 Re:Król 'olbrzymów' 24.02.08, 22:39 Nawiasem mówiąc 'olbrzymi' z pułku gwardyjskiego jeśli poddali sie losowi mieli dobrze, nie uciekali, mieli podwójny żołd i o wiele lepiej niż inni żołnierze. Król chętnie pozwalał się żenić i dawał im nawet żony silne i wysokie, obdarowywał ich ziemią i domami by tylko rodziły sie olbrzymie dzieci, bywał nawet ojcem chrzestnym potomstwa 'olbrzymów', a cały Poczdam zaludniał się 'długimi chłopakami', a miasto Poczdam stał się dziełem Fryderyka Wielkiego, przekształcił się w siedzibę garnizonu 'olbrzymów'. Stąd i miasto nie było typowo pruskie, zasiedlali je cudzoziemcy. Była to kosztowna zabawa z tymi 'olbrzymami'. Przez dwadzieścia lat Fryderyk Wilhelm I zachowywał pokoj, powiększył armię pruską, a licząca prawie 3000 żołnierzy gwardia złożona z 'olbrzymów' stanowiła trzon sił zbrojnych. Ponadto armia pruska za czasów 'króla żołnierzy' zdobyła sobie wielka sławę bardzo zdyscyplinowanej armii całej Europy. Mówiono nawet, ze potrafo szybciej maszerować, ładować broń i strzelać trafiając do każdego celu. Sąsiedzi Prus patrzyli na tą potężną machinę wojenną z niepokojem. Odpowiedz Link
rita100 Re:Rozwój gospodarki 25.02.08, 20:23 Aby zaspokoić armię pruską trzeba było rozwijać gospodarkę. Król dał zielone światło dla licznych manufaktur. Sprowadzał do Prus coraz to nowe gałęzie przemysłu. Zasiedlił ludnością kolonialną Prusy Wschodnie, której ludność wymarła przez zarazę. Schronienie tu znalazła ludność protestancka, dostarczono im pieniędzy i innego wsparcia. Dzięki napływowi zagranicznych sił robotniczych przemysł pruski nabierał rozmachu. Coraz bardziej brakowało rąk do pracy. Większość oficerów pruskich pochodziła ze szlachty, z rodzin junkierskich, nic więc dziwnego, ze traktowali żołnierzy jak dziedzicznych poddanych i również musieli pracować. Szwajcar Ulrich Braker, schwytany i przywieziony do Berlina przez werbowników pruskich, pisze w swoich wspomnieniach, ze żołnierze wykonywali w mieście różne prace, wszędzie tam gdzie mógł sobie coś dorobić. Widziałem jak setki zołnierzy zajmowały sie załadunkiem i wyładunkiem towarów, w koszarach trudniono sie róznym rzemiosłem. Żony ich zajmowały się kramarstwem, inni prowadzili 'garkuchenie'. Szefowie kampanii za zatrudnienie żołmierzy w fabrykach dostawali prowizję. A kto nie chciał pracować w warunkach niewolniczych uchodził za dezertera, ponieważ żołmierze podlegali sądowi wojskowemu. Wszyscy byli przymuszani do pracy w manufakturach. Czas pracy w manufakturach wynosił 14 godzin, a potem ćwiczenia wojskowe jeszcze. Odpowiedz Link
rita100 Re:"Z drogi, król jedzie !" 25.02.08, 21:37 I wtenczas Fryderyk Wilhelm I zlikwidował wolne poniedziałki, doszło na jednej budowie do strajku czeladników, wtenczas to król nakazał powiesić przywódce, a że przywódca uciekł powieszono pierwszego lepszego. Kary za nie pracę były drakońskie. W Berlinie i Poczdamie, kiedy ludność widziała, ze zbliża sie król krzyczeli - "Z drogi, król jedzie !". Szczególnie krzyczeli szewczykowie, a ludzie uciekali, ulice pustoszały. Bo jesli król schwytał jakiegoś nie pracującego nieszczęśnika to grzmocił go batem i to mocniej przy słowach: "Nie macie się mnie bać, tylko kochać !" Ale jego poddani go nie kochali i czym usilniej nakłaniał tym bardziej szczególnie berlinczycy go nie kochali. Protesty przeciw werbowaniu żołnierzy zmusiły 'krola żołnierzy' do spasowania, ponieważ ludność zaczeła samowolnie wyrzynać 'werbowników'. Odpowiedz Link
rita100 Re:"Tak szybko Prusacy nie strzelają" 26.02.08, 20:51 Legendą jest niestety to, ze Fryderyk Wilhelm ujarzmił junkierstwo. Za pewnie tego chciał, ale jego władza tak daleko nie sięgała. Junkrzy z Marchii najbardziej przeciwstawiali się królowi i protestowali daninom jakie żądał król. Fryderyk Wilhelm grzmiał na 'nieposłuszne pospólstwo' wśród których określił jako 'najgorszych': von Schulenbergów, von Alvenslebenów i von Bismarcków. Prawdziwymi panami miast stali się szefowie garnizonów i oni mogli zachowywać się bezkarnie. Jeśli tylko z kogoś byli niezadowoleni obrzucano obelgami i bito; żaden uczony nie był bezpieczny przed ich ordynarnymi żartami i prześladowaniem. Armia , króla żołnierzy' zżerała dochody państwowe, i nie była typowo 'pruska', wielu żołnierzy, szczególnie 'dłudzy chłopcy' byli cudzoziemcami. Armia była skorumpowana do szpiku kości, a większość żołnierzy harowała w majątkach ziemskich, albo jako niewolnicy w manufakturach. Nie była prowadzona żadna poważna polityka, a i inne mocarstwa zauważyły, ze z armią pruską nie ma co sie poważnie liczyć. Wówczas to zrodziło się następne powiedzenie o 'pruskim wietrze', co zamieniło się w porzekadło: "Tak szybko Prusacy nie strzelają" ("So schnell schiessen die Preussen nicht" - tak szybko to nie idzie). Odpowiedz Link
rita100 Re:Fryderyk Wielki - 'Stary Fryc' 26.02.08, 22:58 Na tronie zasiadł w 1740 po śmierci ojca, wychowany na 'francuskiego lekkoducha' Fryderyk Wielki... Fryderyk II, stał się szermierzem nowych , lepszych czasów, nie tylko dla Prus, lecz dla całych Niemiec, których był największym synem - jak pisze Person. Fryderyk wybierał sobie najchetniej Francuzów za przyjaciół jako doradców i ministrów. On to jako król napadł w grudniu 1740 roku na kwitnącą prowincję austrijacką Śląsk i przez to umożliwił aneksje Alzacji Francuzom, rywalizując z Habsburgiem o hegemonię w Europie. Kraj i ludzie byli własnością jednowładcy, a kraj król określał jako 'moja własność'. Przymus i ucisk w której żyli poddani sprawiła, ze kraje pruskie stały się postrachem. Cudzoziemiec unikał pobytu, a nawet nie chciał przejeźdzać przez nie. Syn szewca, Johann Joachim Winckelmann uczony swoich czasów, uciekł z Prus do Włoch. Powiedział on później: "Lepiej być obrzezanym Turkiem niż Prusakiem, przechodzi mnie dreszcz od stóp do głowy, kiedy myśle o pruskim despotyzmie i o kacie narodów (Fryderyka II). Fryderyk II jako "Stary Fryc" doprowadził do tego, ze jego kraj był najbardziej niewolniczym w owym czasie krajem Europy. Przeważająca część pruskich poddanych epoki fryderycjańskiej żyła nie wiele lepiej niż murzyni na plantacjach. Odpowiedz Link
rita100 Re:Chłopi jako inwentarz. 27.02.08, 21:33 Chłopi pruscy byli przypisani do ziemi. Jako żywy inwentarz należeli do majątku. Można było z nimi wszystko zrobić, nawet wygrać lub przegrać w karty. Podlegali władzy policyjnej, sądowniczej i swoich panów. Byli po większej częsci analfabetami, a na skutek ubóstwa, głodu i nędzy byli tym co się zowie 'zdeprawowanym motłochem'. Zaczęły się tworzyć grupy arystokracyjne. Pierwsi byli Francuzi, którzy w tym pruskim tyglu zmieniali nazwiska na niemieckobrzmiące. Drugą grupą niepruską byli Żydzi, nauczyli się mówić czystą niemczyzną, przy czym bogaci się opłacali, a biedni musieli opuszczać teren. Dużo Żydów przeszło w tym czasie na chrześcijaństwo. Trzecią grupą były kolonie czeskie jako grupa uprzywilejowana. Wszyscy się zintegrowali. Po wojnie siedmioletniej i innych wojnach napastniczych, które przyniosły wielkie straty Fryderyk II znów zasiedlał swoje posiadłosci i nie pytał o narodowości ani o wyznanie. W 1740 roku zlikwidowano tortury, ale w rzeczywistości mógł je zastosować sędzia śledczy. Odpowiedz Link
rita100 Re:Kara łamania kołem 27.02.08, 22:57 Dopiero w 1811 roku zniesiono w Królestwie Pruskim karę łamania kołem. Polegała ona na tym, 'że miażdzono lub łamano przestępcy cięzkim kołem najpierw golenie i przedramiona, potem uda i ramiona, a następnie kładziono go, jeszcze żywego, na koło, i koło to wbijano na pal, tak, że nieszczęśnicy żyli jeszcze niekiedy wiele dni'. Odpowiedz Link
rita100 Re:Proces młynarza Arnolda 28.02.08, 20:19 Był to proces, który ciągnął się dziewięć lat. Arnold posiadał młyn wodny i nie zapłacił dzierżawy właścicielowi majątku, hrabiemu Schmettau, motywując to tym, ze hrabia zakładając staw z karpiami powyżej młyna, pozbawił go wody. Wyższy sąd prowincjonalny po dokładnym rozpoznaniu sprawy odrzucił zarzut jako nie uzasadniony. Młynarz Arnold w tym wypadku zwrócił się ze skargą do króla i Fryderyk jako, ze prawo musi być równe tak dla bogatych i biednych rozkazał jednemu swojemu zaufanemu oficerowi zbadać sprawę. Oficer przyznał rację młynarzowi choć dookoptowany do sprawy rzeczoznawca potwierdził wyrok sądu. Doszło do nowej rozprawy przed Sądem Apelacyjnym w Kostrzynie i on po rozpoznaniu sprawy młynarza uznali, ze skarga Arnolda nie ma żadnych podstaw. Król nie wytrzymał. Osobiście przekazał sprawę młynarza Sądowi Kameralnemu w Berlinie do ponownego rozpatrzenia. Ci zauważyli, ze król zagolopował się i sądząc, że młynarzowi dzieje się krzywda i odrzucili wniosek o rewizję wyroku. Co król na to ? Ano król strasznie się rozłoscił z tej decyzji i zwymyślał radców nazywając ich 'największych łobuzów na świecie', a sam wyrok 'krętactwem' i podejrzewając ich o korupcję zapytał, ile zapłacił sędziom landrat von Gersdorff, który za pozwoleniem hrabiego Schmettau kazał założyć kwestionowany staw z rybami. i słuchajcie do dalej się dzieje Odpowiedz Link
rita100 Re:Proces młynarza Arnolda 29.02.08, 21:07 Natychmiast uwieziono odpowiedzialnych za decyzję Sądu Kameralnego. Król zniósł wyrok Sądu Kameralnego. Młynarz Arnold mógł powrócić do swego młyna. Na rozkaz króla zniszczono staw z karpiami należący do landranta von Gersdorffa; a on sam i jego przełożony, prezydent trybunału Nowej Marchii, hrabia Finck von Finckenstein, utracili swoje urzędy bez możliwosci obrony. Na tym jednak nie koniec. Król chciał, aby zwykłe sądownictwo osądziło i surowo ukarało także sędziów berlińskiego Sądu Kameralnego. Ażeby nie zaszła żadna pomyłka, ustalił z góry kary. I w piśmie do sędziów napisał król: "A więc wzywam was, zebyście natychmiast tych trzech ludzi z Sądu Kameralnego osądzili ostro i zgodnie z ustawą skazali na pozbawienie urzędu oraz areszt w twierdzy. Powiadam wam przy tym, że jeśli się to nie stanie z całą surowością, to wy i całe kolegium kryminalne bedziecie mieli ze mną do czynienia". A król był znany ze swej 'łaskawości' I co dalej, bo sprawa jeszcze się nie zakończyła, bo oto.... Odpowiedz Link
rita100 Re:Proces młynarza Arnolda 01.03.08, 21:30 W sprawie młynarza Arnolda senat Sądu Kameralnego i urzędnicy całych Prus stawili zdecydowany opór królowi i wbrew wszystkim rozkazom i groźbom króla. Sędziowie poczuli się obrażeni i zrozumieli, ze orzecznictwo sądowe zamieniło się w farsę, a sądownictwo pruskie stało się marionetką w reku króla i przedmiotem drwin całej Europy. Tak więc radcy Sądu Kameralnego nie chcieli przeprowadzić procesu dyscyplinarnego, nie chcieli ukarać kolegów, za coś co sami po zbadaniu sprawy najdokładniej uznali za słuszne. Także minister sprawiedliwości, baron Karl Abraham von Zedlitz z Landeshut na Śląsku, oświadczył krolowi, ze nie widzi możliwości 'wydania wyroku przeciwko urzędnikom sądowym, aresztowanym w związku ze sprawą młynarza Arnolda'. Wówczas król sam musiał nagiąc prawo. Zarządził, ze 'winni' mają wpłacić 'odszkodowanie' młynarzowi (który juz tymczasem zmarł) i kazał radców Sądu Kameralnego wtrącić na rok do twierdzy w Spandau. cdn Odpowiedz Link
rita100 Re:Wyjaśnienie sprawy Arnolda 02.03.08, 19:45 Nie ma wątpliwości, ze król od samego początku do końca sprawy postępował niesłusznie. Twierdzenie młynarza, ze jego młyn staną dlatego, iż założono tam staw z karpiami, okazało się zupełnie nieprawdziwe. Miedzy tym stawem a młynem Arnolda znajdował się bowiem tartak, który w owym czasie nie cierpiał na brak wody. Tak więc ingerencja króla w sprawę Arnolda była bezprawnym aktem sadownictwa rządowego. Ale o co w tym wszystkim chodziło ? - pytacie O to, że rozpowszechnił się pogląd w całej Europie, ze król pruski w przeciwieństwie do innych panujących w innych krajach tyranów, jest naprawdę sprawiedliwy, że broni słabych przed potężnymi, że ostro karze urzędników, jeśli się tylko dzieje krzywda poddanemu, choćby to był tylko biedny młynarz. Sprawa młynarza Arnolda była w owych czasach najsłynniejszą sprawą Europy. Odpowiedz Link
rita100 Re:'Fryderyk Jedyny'jak go zwali, czy 'Stary Fryc' 03.03.08, 21:04 A więc w samym królestwie, ludzie mieli mało powodów by kochać Fryderyka, żaden bowiem władca przed i po nim tak nie znęcał się nad krajem jak właśnie "Fryderyk Jedyny" jak go zwali czy 'Stary Fryc'. Prowadził trzy wojny napastnicze, które przyniosły bardzo wątpliwe korzyści. Prowadzono je, poświęcając życie i zdrowie setek tysięcy ludzi. Pod koniec wojny siedmioletniej, gdy juz wyczerpano wszystkie rezerwy ludzi, rekrutowano przymusowo także dziadków i wyrostków. Żołnierze musieli atakować pozycje nieprzyjaciela zawsze zwartym szyku, stanowiąc nieomylny cel dla ognia wroga. W swoich bardzo obcisłych mundurach mogli się poruszać tylko wolno, musieli równym krokiem maszerować do bitwy, nadzorowani i popędzani kijami przez kaprali i sierżantów, mając za sobą konnych podchorążych i oficerów z gotowymi do strzału pistoletami. Inaczej zbiegliby, jak to miało miejsce w ziemie 1744/1745 podczas odwrotu z Czech, kiedy to w ciągu paru dni zdezertowało 15000 żołnierzy. Wiele dziesiątek tysiecy inwalidów z tych czterech wojen, nawet jeśli było Prusakami, tylko w wyjątkowej sytuacji mogło liczyć na wsparcie. Większość kalek odesłały władze wojskowe do rodzinnych gmin, wręczając im - jako zapłatę za dobre sprawowanie - zezwolenie na uprawianie żebractwa. !o Odpowiedz Link
rita100 Re:Nędza w kraju była ogromna 04.03.08, 22:39 Fryderyk II - prowadził wojny i przekształcił swoje przedsiębiorstwo rodzinne Brandenburgię-Prusy w państwo europejskiej rangi. Jego armia podbiła Ślask, zagarnęła ziemie polskie podczas pierwszego rozbioru w 1772r. Wielkie mocarstwo, ale mocarstwo wykrwawione, zubożałe i o wiele słabsze niż się pozornie wydawało. Nędza w kraju była ogromna, a najgorzej działo się właśnie na Śląsku, który, zanim Fryderyk go zagarnął, był najbogatszą prowincją Habsburgów. Urywki pracy Lujo Brentano "Die feudale Grundlage der schlesischen Leineningustrie" - dla ścisłości podaje. "Bardzo Slonskowi zaszkodziła polityka pruska, a przede wszystkim tkaczom. Wprawdzie już w okresie przedfryderycjańskim tkacze slonscy byli zmuszeni harować jak niewolnicy na swoich panów, których byli dziedzicznymi poddanymi, później jednak zostali uwolnieni od tego jarzma dzięki reformom Józefa II, na terenach pozostałych przy Austrii. Dla nowych poddanych 'oświeconego' króla Prus niewolnictwo trwało jednak nadal, a nawet się powiększało." Odpowiedz Link
rita100 Re:Nędza w kraju była ogromna 05.03.08, 21:13 Polityka pruska bardzo zaszkodziła na podbitym Slonsku przez Starego Fryca i to własnie najbardziej tkaczom. Byli skazani na dożywotnią harówkę przy pomocy przestarzałych wrzecion recznych, a wkrótce także na śmierć głodową, ponieważ lniarstwo czeskie i irlandzkie szybko wyprzedziło tkactwo slonskie. Lujo Brentanto pisze: "Często byli bliscy śmierci glodowej i utrzymywali się przy życiu tylko w ten sposób, ze ściągali padłe zwierzęta i jedli je, albo też zamiast chleba jedli pieczywo z mchu... Nie było zadnego bodźca dfo pracy poza przymusem, głodem i barbarzyńskimi karami... Jednakże ani ciężkie roboty, ani kij, ani pręgierz czy więzienie nie mogły poprawić złej jakości tkanin śląskich." Na dodatek krol kazał zakwaterować w domach 'opiekunów policyjnych', czyli zandarmów konnych i to też nie pomogło tkaczom ślonskim. W tym wypadku król postanowił powierzyć ekspertom francuskim cały zarząd finansami w Prusach. Fachowcy od ściągania podatków załozyli "Rege" czyli zarząd. Ci wymyślili podatki od spożycia i danin. Król zaś zachęcał do intensywnego zbierania podatków słowami: "Bierzcie tylko od tych, którzy mogą płacić; daruję ich wam" Słowa zamieniły się w czyny. Francuscy 'markizy-rozbójnicy' pojeli apel krola i dawj... wyciskali ludzi do ostatka. Rozrosła się administracja. Dwustu do trzystu 'zarządców' francuskich przystąpiło do plądrowania Prus i opodatkowania. Wszystko co potrzebne do życia i śmierci zostało opodatkowane . Momentalnie najbardziej lubiana kawa stała się niesłychanie droga. I tu się troche zatrzymamy. Odpowiedz Link
rita100 Re:Nędza w kraju była ogromna 05.03.08, 21:14 Czym więcej żądał monopol tym więcej kwitł czarny handel surową kawą. W celu jego zwalczania zarząd monopolu zatrudniał całą armię celników i szpicli. Zwano ich 'wąchacze kawy', bo chodzili i próbowali po zapachu wykryć potajemne palenie kawy, a kary były drakońskie. W ten sposób król wzniecił nienawiść do obcych, a przede wszystkim do Francuzów. Matka filozofa Artura Schopenhauera też przeżyła szykany celników francuskich i opisała jak to celnicy się przed niczym nie cofali podczas rewizji. Wtenczas weszły w modę szerokie suknie kobiece, składające się oczywiście z wielu kieszeni po stronie wewnętrznej sukni. Wtenczas też wyrosło przekonanie, ze najkulturalniejszym językiem jest francuski. Nawet w Pruskiej Akademi najchętniej widziani byli Francuzi. Nikt wtenczas nie zwaracał uwagi na filozofa Kanta czy na "Cierpienia młodego Wertera". Tak muzyka ja Mozarta, Haydna czy Glucka była dla krola okropieństwem. I Bach musiał się przenieść do Hamburga, bo go król nazwał cymbalista. Tylko Antoine Pesne, ktory już za czasów Fryderyka Wilhelma I był dworskim malarzem, miał szczęście być Francuzem i przynajmniej zostać dyrektorem Akademii Berlińskiej. I gdzież tu szukać 'ducha pruskiego' kiedy 'maniery francuskie' zaczęły rządzić. Wśród innych monopoli, rozkwitały publiczne, uprzywilijowane burdele, które z mocy prawa też miały coś zaspakajać. Życie kwitło tej warstwy uprzywilejowanej w winiarniach, hulankach, grach i innych uciech. "Chmara obcych, ktorzy zbiegali się tu ze wszystkich stron świata, przyczyniały się do zatarcia pozostałych jeszcze resztek szlachetnych cech charakteru dawnych berlinczyków. Przez małżeństwa powstawała mieszanina nadto pstra i lekkomyślna". Odpowiedz Link
rita100 Re:Śmierć "Starego Fryca" 1786r 06.03.08, 21:17 Reasumując zatem, nie było nic dziwnego, ze raczej nie opłakiwano śmierci "Starego Fryca" w stolicy Prus. "Wydaje się, ze żal jest tu bardzo mały" - zauważył Rumancow w sierpniu 1786 roku, w parę dni po śmierci Fryderyka II, owego króla, którego potomni uważali wprost za ucielestnienie prusactwa, a który przecież myślał i działał zupełnie inaczej niż jego Prusacy, którzy po jego śmierci odetchnęli z ulgą, a których on ze swej strony darzył tylko pogardą." W miarę dystansu czasowego wizerunek króla przekształcił się, o paradoksie, w pruski ideał. "Stary Fryc" zmarł bezdzietnie w 1786 roku. Pozostawił swojemu bratankowi i następcy tronu Fryderykowi Wilhelmowi II poważnie powiększone królestwo. Było w całych Prusach ogromna ilośc manufaktur, kopalni, stoczni i innych zakładów przemyslowych. Prusy dysponowały olbrzymią armią. Po pierwszym rozbiorze Polski w 1772 roku wcielono do królestwa jako "Prusy Zachodnie" Warmię, województwo pomorskie, malborskie i chełmskie, a także część Kujaw i rekrutów nie werbowano już cudzoziemców. Większość żołnierzy pochodziła teraz z poddanej ludności Połabia. Ich językiem ojczystym był przeważnie polski, litewski kaszubski lub mazurski; prawie nie znali niemieckiego i niemal wszyscy bez wyjątku byli analfabetami. Odpowiedz Link
rita100 Re:Fryderyk Wilhelm II, król armat 07.03.08, 21:53 A zatem po śmierci "Starego Fryca" wszystko pozostało po staremu - poza tym, ze zwolniono francuskich urzędników i odesłano do domów. Ale ulgi im to nie przyniosło, podatki dalej trzeba było płacić. Tylko zmiana ekipy nastąpiła. Nowy krol Fryderyk Wilhelm II, ktorego lud nazywał "Wilhelmem Grubym", czasem dodając: "król z kraju armat", był mało ważnym władcą. Zajmował sie swoimi metresami niż polityką. Ciekawostką jest to, ze jego pierwszą metresą była Wilhelmina Enke, córka trębacza. Wilhelmina urodziła mu pięcioro dzieci, które zostały mianowane hrabiami i hrabinami. Chociaż wkrótce wyparła ją inna dama dworu Wilhelmina zachowała sympatię krola i została mianowana jako hrabina von Lichtenau. Inna dama dworu Julia von Voss została mianowana na hrabinę Julia von Ingenhein i też urodziła mu syna. Po jej śmierci król pojął za żonę hrabinę Sophie von Donhoff, potem się z nią rozszedł. Syn jej otrzymał nazwisko hrabia Wilhelm von Brandenburg i pewnie jeszcze do tego nazwiska nawiążemy. Odpowiedz Link
rita100 Re:Wkracza Rewolucja Francuska 1789r 09.03.08, 20:53 Już w 1764 roku Prusy dały się wodzić za nos Rosji i to bardzo grzecznie, bez żadnych oporów, ponieważ już 'Stary Fryc" zrozumiał, ze dla istnienia pruskiego systemu ucisku i wyzysku dla rozwoju posiadłości Henzollerów (Prus) konieczne było poparcie Rosji. Rosja to kierowała siłami pruskimi aby zapędzić w swoje sieci polską i turecką dzicz - jak pisze Franz Mehring. I za rządów Fryderyka Wilhelma II wieki sąsiad na Wschodzie dyktował politykę zagraniczną Prus. "Z diabelską zręcznością - pisał dalej Mehring - w interesie swoich polskich wojen zbójeckich caryca Katarzyna namówiła króla do awanturniczej wojny z Rewolucją Francuską", która wybuchła w Paryżu 1789 roku i wstrząsnęła podwalinami feudalnej Europy." Gdy jesienią 1789, w parę tygodni po wybuchu Rewolucji Francuskiej, w gazetach berlińskich zaczeły się mnożyć głosy radosne wychwalając wojnę domową dzielnych Franków i wtedy to.... wkroczyła cenzura, a gazety berlińskie uchodziły za najbardziej nudne na świecie. Za Fryderyka Wilhelma II cenzura prasy została jeszcze bardziej zaostrzona. Został wydany "Edykt ku ochronie najświętszej religii" Odpowiedz Link
rita100 Re:Burę dostał nawet Emanuel Kant. 16.03.08, 13:11 "Ostrą burę dostał także filozof Emanuel Kant w 1794 roku nawet w odległym Królewcu. Konni pocztylioni zużyli osiemdziesiąt sześć godzin aby mu dostarczyć pismo z Berlina. Kant musiał przyrzec, ze wstrzyma się od wszystkich rozważań religijnych , bo jak się wstrzyma to w imieniu króla bedą nieprzyjemne zarządzenia Chcąc utrzymać stary porządek przed rewolucyjnymi ideami nie wiedzieli tajniacy, ze Kant w Królewcu już dawno owocnie przeprowadził rewolucję w filozofii. Już w 1781 roku czyli osiem lat przed atakiem na Bastylię napisał Kant "Krytykę czystego rozumu" i dowiódł, ze jest rewolucjonistą, a nawet wprost burzycielem starych sił. To tak, tytułem wstępu o Kancie. Jeszcze do niego wrócimy. Odpowiedz Link
rita100 Re:Wkroczy przez Bramę Brandenburską 23.03.08, 21:54 Nikt, ani w Berlinie, ani w Prusach Wschodnich nie wiedział co to są rewolucje, co to przewrót i dlatego wojska pruskie nie rozumiały celu walki, jedynie pod presją carycy Katarzyny w 1972 roku Prusy włączyły się w walkę. Oczywiście właściciele fabryk i wielcy kupcy cieszyli się z wysokiej koniunktury, którą wywołała wojna. "Berlinianki płakały nad kochankami czy mężami, którzy pociagnęli w pole. Wszyscy byli przekonani, ze armia wróci już wkrótce zwycięsko do domu i wkroczy przez Bramę Brandenburską, oddaną do użytku w ubiegłum roku. Nawiasem mówiąc, temu dziełu Ślązaka, Karla Gottharda Langhansa, brakowało jeszcze - do r 1795 - owego poczwórnego zaprzęgu z brązu z boginią zwycięstwa, wznosząca w niebo herb Prus. Pracował jeszcze nad tym Gottfried Schadow, niepokojąc się, ze może nie ukończyć swojego dzieła na czas uroczystego wejścia zwycięskich wojsk pruskich." Odpowiedz Link
rita100 Re:Brama Brandenburska 23.03.08, 22:09 Brama Brandenburska pl.wikipedia.org/wiki/Brama_Brandenburska Budowana po wojnie siedmioletniej, w czasach umacniania Prus (kiedy w Polsce trwał Sejm Czteroletni), w roku rewolucji francuskiej została wzbogacona kwadrygą, którą powoziła naga wówczas Wiktoria, bogini zwycięstwa uwieńczona dębowymi liśćmi. Na biało pomalowana budowla nazwana została wtedy Bramą Pokoju i nikt na nią nie zwracał specjalnej uwagi. Znaczenie nadał jej dopiero Napoleon Bonaparte, wywożąc kwadrygę do Paryża. www.berlimix.net/zabytki/inne/bramabrandenburska.php Odpowiedz Link
rita100 Re:Planowany spacer do Paryża 24.03.08, 19:59 "Wprawdzie w Berlinie i w całych Prusach szybko rozniosło się, że 'planowany spacer do Paryża', przekształcił się w uciążliwą kampanię, ze żołnierze utknęli w błotach Szampanii, że są sparaliżowani przez epidemie dyzenterii. Nie wierzono też w pogłoski jakoby żołnierze pruscy sympatyzowali z Francuzami, którzy uwolnili się od przymusu i pańszczyzny. Ale myśli pruskich żołnierzy nie grają roli; zawsze maszerowali przeciw wrogowi, bardziej obawiając się swoich przełożonych niż kul nieprzyjacielskich. Korpus francuski zdobywał twierdze, zajął też twierdzę w Moguncji. Wszystkie dwory książęce Niemiec zachodnich ogarnęło przerażenie. Wszędzie chowano pośpiesznie skarby w bezpieczne miejsca i lękano sie przed zalewem całych Niemiec przez francuską armię rewolucyjną. Ale ludnośc podbitej Moguncji witała tą francuską armię z entuzjazmem jako wyzwolicielkę. Wojsko francuskie zniosło poddaństwo, przywileje szlachty, ciężary lenne, dziesięcinę, a przede wszystkim prawo panów do polowań. Wojna przeciwko Francuzom przybrała obrót rozczarowujący Prusy i ich sojuszników. Po poczatkowych sukcesach musieli sie oni pod koniec 1793 r wycofać. I co się dalej dzieje ? - pytacie Odpowiedz Link
rita100 Re:Brutalny handel 25.03.08, 20:48 Ano, król Fryderyk Wilhelm II wrócił sam do Berlina, a żołmierzy i część armii pruskiej wynajął Brytyjczykom i Holendrom do wykorzystania. I ten brutalny handel przyniósł mu wiele zysku. Była to transakcja. "Na mocy tej umowy, wynajął król swoich poddanych za gotówkę obcym państwom. Odtąd hańba sprzedaży żołnierzy ciążyła na Prusach. Bezwstydu takiego handlu nie zmniejszało, przeciwnie jeszcze go zwiększalo to, że Prusy faktycznie oszukiwały angielskiego kupca, ponieważ zagarnęły wprawdzie brytyjskie złoto, ale żywy towar dostarczały niechętnie i skąpo, a na koniec nie dostarczyły go wcale. Gdy Anglicy dostrzegli, ze zostali oszukani i wstrzymali wypłatę złota, Prusy oświadczyły, niewinnie i beztrosko jak zawsze, ze Anglia zerwała umowę i wobec tego Prusy są wolne od zobowiązań." Tak pisze Prusak Kurt Eisner (Kurt Eisner, jeszcze dziś znany jako przywódca rewolucji w Monachium w listopadzie 1918 roku, zamordowany już w lutym 1919 roku, pierwszy premier wolnego państwa Bawarii.) Odpowiedz Link
rita100 Re:Co trzeci Prusak był polskiej 26.03.08, 22:23 "Niemal równocześnie z rozpoczęciem sprzedaży żołnierzy pruskich na zachodzie Polacy zerwali się do ostatniej, rozpaczliwej walki o zachowanie niepodległości. Pod wodzą Tadeusza Kościuszki pobili 4 kwietnia 1794r Rosjan pod Racławicami i zmusili ich do odwrotu. Następnie, 18 kwietnia, wybuchło powstanie także w Warszawie. Tym razem Fryderyk Wilhelm II, nie chcąc stracić polskich zdobyczy, musiał przyjść z pomocą Rosjanom. Polacy bronili się skutecznie. Niestety, arystokracja polska nie była zadowolona, ponieważ Kosciuszko znosił poddaństwo i tak Polacy zostali skłóceni, przez co powstania polskie upadły. Niepodlewgła Polska powstała po dopiero 124 lata póżniej, w listopadzie 1918 roku, po bankructwie "trzech koronowanych rozbojników" - rosyjskich carów, pruskich Hohenzollerów i austriackich Habsburgów - kiedy to ich armie złożyły broń. Jednakże w czasie, gdy królestwo Hohenzollerów rozrastało się coraz bardziej na wschód i juz co trzeci Prusak był polskiej narodowości, a jego jezykiem ojczystym był polski." Odpowiedz Link
nereus1 Re:Co trzeci Prusak był polskiej 26.03.08, 23:40 Ich bin ein Ostpreußer und Ermländer zugleich! Odpowiedz Link
rita100 Re:Co trzeci Prusak był polskiej 27.03.08, 20:14 nereus1 napisał: > Ich bin ein Ostpreußer und Ermländer zugleich! Nereus, prosze, przetłumacz - bardzo ciekawa jest historia Prus. To jest dla mnie wielka przyjemność pisać w tym temacie. Odpowiedz Link
rita100 Re:Śmierć Fryderyka Wilhelma II 27.03.08, 21:44 Śmierć Fryderyka Wilhelma II która nastąpiła w listopadzie 1797r przyjęto w Berlinie i całych Prusach bez większego współczucia, ale też bez ulgi. Ludność, a zwłaszcza mieszczaństwo powitało z nadziejami objęcie rządów przez Fryderyka Wilhelma III. Nowy król i jego młoda aktualna żona królowa Luiza zapowiadała nowe czasy, w których miały zniknąć różnice stanowe. Wówczas to zrodziło się w Berlinie powiedzonko: "W życiu jest tak jak w lecie, tylko że nie tak ciepło." Odpowiedz Link
nereus1 Re:Śmierć Fryderyka Wilhelma II 27.03.08, 22:17 Hallo Rita, na Twoje zyczenie przetłumaczę Ci mój wpis. Jestem wschodnim Prusem i jednocześnie Warmiakiem. Tylko tu ludzie pod słowem Warmiak rozumieją inaczej, to po prostu katolik z Prus Wschodnich. Odpowiedz Link
rita100 Re:Śmierć Fryderyka Wilhelma II 27.03.08, 22:23 No właśnie, Warmiak to też Prusak Wschodni - a najczęsciej mówi się o Mazurach pomijając Warmię. Odpowiedz Link
rita100 Re:Prusy i Fryderyk Wilhelm III 27.03.08, 22:25 "Sytuacja w Prusach zaostrzyła się, a to z powodu rządów Napoleona w Europie. Nienasycony Bonaparte wybrał sobie Królestwo Pruskie na następną ofiarę. We wrześniu 1806 roku król Prus, ktorego berlińczycy uważali za postępowego i oświeconego, a którego Engels nawał trafnie 'jedynym z największych tępaków, jaki kiedykolwiek zasiadł na tronie' popełnił zgubny dla Prus błąd. A to król Fryderyk Wilhelm III wystąpił z ultimatem do Napoleona, a ten (Napoleon) przyjął wyzwanie z wdziecznością i miał pretekst do zaatakowania Prus. Z oszałamiającą prędkścią Napopleon zaczął działać. Kierownictwo pruskie natomiast opanowała ślepota, albowiem wierzyło ono że armia pruska jest doskonale przygotowana." Odpowiedz Link
rita100 Re:Sztuka wojenna a Napoleon 28.03.08, 20:53 "A tymczasem armia pruska nie była ani dobrze wyposażona ani dobrze uzbrojona. Zołnierze cierpieli z powodu ogłupiającego drylu, złego zaopatrzenia i kijów wymierzanych im przez kaprali. Ani młodzi ani starzy oficerowie nie mieli pojęcia o zmienionej sztuce wojennej. Wszyscy oni znali i cenili jedynie sztukę drylu i mieli blisko stuletnie reguły atakowania w zwartym szyku. "Oburzenie budził widok jak niedorośli oficerowie bili starych żołnierzy za najmniejsze uchybienie, zostawiając ich na wpół żywych.." - pisze Piersona - " Zgodnie bowiem ze starą modą żołnierze byli obładowani ciężkim bagażem, oficerowie zaś wiedli ze sobą ogromne tabory... Tak więc wojska ciągnęły, obładowane jak juczne zwierzęta, źle ubrane, źle odżywione i często bite. Ludzie ci nie czuli ani miłości do ojczyzny, ani entuzjazmu. Służbę traktowali jako brzemię. Nigdy nie mogli zostać oficerami, zawsze groził im kij, byli maltretowani przez własnych przełożonych. Nie było więc nic dziwnego, ze większość obywateli sympatyzowała po kryjomu z Francuzami, maltretowani zaś żołnierze - 'wzwyż do stopnia sierżanta' zwycięstwa życzyli Napoleonowi. Zwłaszcza w zachodnich prowincjach Prus ludność kokietowała już wkraczajacych 'nieprzyjaciół' i upatrywała we Francuzach swoich wyzwolicieli." Odpowiedz Link
rita100 Re:Kapitulacja oddziałów pruskich 29.03.08, 20:53 W dniu 7 października 1806r Napoleon dostał ultimatum pruskie co było pretekstem do uderzenia na Prusy. Tegoż samego dnia wojska napoleońskie wkroczyły do walki i 10 października rozbili odział pruski. Już 14 października Francuzi zaatakowali wojska pruskie miedzy Eisenach a Jeną. Pogrom był wielki, a króla Wilhelma III jako widza zamurowało i nie mógł podjąć żadnej korzystnej decyzji. Pruski major August Neithardt von Gneisenau tak pisze: "To było straszne! Lepiej tysiąc razu umrzeć, niż przeżyć to jeszcze raz." W dwa dni po klęsce pod Jeną i Auerstedt, 16 października, książę Orański oddał bez walki twierdze Erfurt. W następnych dwudziestu dniach twierdze pruskie kapitulowały jedna po drugiej." Odpowiedz Link
rita100 Re:Napoleon w Bramie Brandenburskiej 30.03.08, 12:26 Zaraz po katastrofie pod Jeną pośpiesznie przybył do Berlina jeden z oficerów, który nie stracił głowę pruski rotmistrz von Dorville i zarządził w Berlinie stan gotowości gdyż tam zmagazynowane były wielkie ilości broni i amunicji w twierdzy Spandau, oraz umieścić w bezpiecznym miejscu rodzinę królewską, skarby państwa i tajne archiwa. Po ucieczce dworu królewskiego, po części do Szczecina, a po części z Fryderykiem Wilhelmem III do Kostrzyna, także pozostali w Berlinie arystokraci opuścili pośpiesznie Berlin. A w samym Berlinie zdjęto wszystko co przypominało orła; nawet listonosze odrywali z rękawów mosiężne oznaki. Ukryto popiersie króla i cara a ludność w pośpiechu wykonywała rysunki Napoleona. Kiedy wszyscy ważniacy opuścili stolicę urząd gubernatora objął książę Ludwig von Hatzfeld, generał- porucznik w stanie spoczynku. Wydał proklamację o zachowanie spokoju i wyjechał pośpiesznie do Poczdamu na spotkanie z cesarzem Napoleonem. Tam ofiarował mu klucze od Berlina oraz twierdzy Spandau nad którą powiewała biała flaga. W dniu 26 października Napoleon po obejrzeniu Spandau zajął kwaterę w zamku Charlottenburg. Odpowiedz Link
rita100 Re:Napoleon w Bramie Brandenburskiej 31.03.08, 21:29 Vive l'Empereur ! Niepojęte było, ze żołnierze napoleonscy byli na luzie. Jakiś francuski jeździec siedział na koniu z potężnie dymiącą fajką w zębach, a maszerowali przez ulice reprezentanci nowego czasu. Na ulicach i placach Berlina zapanował zgiełk i wrzawa. Piwo i wódka lały się strumieniami. Nastrój był karnawałowej zabawy. Nic więc dziwnego, ze także cesarza Napoleona witano z wielką radością i głośnymi okrzykami: Vive l'Empereur! gdy 27 października po południu, przy pięknej pogodzie, biciu w dzwony i strzałach armatnich, z wielkim orszakiem złożonym z mameluków, ze strażą przyboczną i pułkamu gwardii wymaszerował przez Tiergarten i Bramę Brandenburską do stolicy. Tak Napoleon komentował: "Szeroka aleja z Charlottenburga do Berlina jest bardzo piekna, a ta brama Brandenburska - wspaniała !" Berlińczycy ze swej strony byli również pod wrażeniem małego Korsykanina i jego pewnych siebie żołnierzy, nie popędzanych kijami kapralów, dzwięku fanfar i obcej muzyki janczarów." Odpowiedz Link
rita100 Re:Ślubowanie wierności Napoleonowi 01.04.08, 20:31 Fryderyk Wilhelm III gratulował swemu "Panu Bratu" Napoleonowi w okazji wejścia do stolicy i napisał do niego: "Pragnę gorąco, zeby Wasz Majestat został w moich pałacach przyjęty i potraktowany w miły dla Niego sposób i z zapałem podjąłem już w tym celu wszystkie środki, na jakie pozwalają mi okoliczności. Oby mi się udało!" Także wszyscy w Berlinie wysocy urzędnicy i całe duchowieństwo miasta, przysięgali 'wieczną wierność' cesarzowi Francuzów. Ślubowali też 'popierać ze wszystkich sił zarządzenia wydane w służbie armii francuskiej i nie utrzymywać żadnych kontaktów z wrogiem". Odpowiedz Link
rita100 Re:Friedrich Karl vom und zu Stein 02.04.08, 20:14 "Generałowie pruscy poddali swoje twierdze bez walki. W dniu 28 października skapitulował von Massenbach, w dniu 29 października poddał się Szczecin, 1 listopada Kostrzyn. Tylko paru było takich, którzy wykazywali odwagę, rozsądek i charakter. 1. Pochodzący z Nadrenii baron Friedrich Karl vom und zu Stein, który był odpowiedzialny za sprawy finansowe stanu i który uratował z własnej inicjatywy skarb państwa i wywiózł go do Królewca. 2. Gebhard Leberecht von Blucher, Maklenburczyk, rodem z Rostocku, piastował funkcję gubernatora Westfalii przebił się z żołnierzami do Lubeki gdzie pod wpływem przerażającej przewagi francuskiej musiał skapitulować. 3. Gerhard Johann David Scharnhorst, z rejonu Hanoweru. 4. Simon Kremser Żyd, pochodzący z Wrocławia - uratował kasę wojenną armii. 5. Joachim Nettelbeck, syn chłopa z Kołobrzegu z poświęceniem zapobiegał kapitulacji twierdzy Kołobrzeg. 6. August Wilhelm Anton Neithardt von Gneisenau, rodem z Saksonii - również odznaczył się wielką bojownością o Kołobrzeg. 7. Ferdynand Baptysta von Schill - również przebił się do Kołobrzegu i tam na Pomorzu napadał na tylne odziały oblegających. Odpowiedz Link
rita100 Re:Najlepsza dwunastka wojowników 02.04.08, 20:15 8. Karl Georg Wilhelm von Grolman, berlińczyk, syn mieszczanina, uczestniczył w bitwie pod Jeną. Podczas kapitulacji twierdzy Prenzlau uciekł i przedostał się do armii w Prusach Wschodnich, gdzie awansował na majora i organizował obronę na linii Wisły. 9. Rene Guillaume de l'Homme de Courbiere - gubernator Grudziądza nie oddał bez walki tej twierdzy nad Wisłą, w przeciwności do komendantów wszystkich twierdz pruskich. W nagrodę za to został mianowany feldmarszałkiem, a twierdza nad Wisłą otrzymała ku jego czci nazwę "Fest Courbiere". 10. Wilhelm Antoine von L'Estoq, bronił uparcie lini Wisły. Później został podporządkowany nieudolnemu dowódcy wojsk ruskich przysłanych na pomoc Prusakom, Benningsenowi i tu 8 lutego 1807 roku rozstrzygnął bitwę pod Iławą. Była to jedyna bitwa, której Napoleon nie wygrał. 11. Hermann von Boyen urodzony w Kreuzburg w Prusach Wschodnich, pochodzący z rodziny uchodźców czeskich. Został ranny pod Auerstedt, zdołał się jednak uratować z niewoli i po wyzdrowieniu przebić do armii w Prusach Wschodnich, gdzie został majorem w sztabie generalnym i bliskim współpracownikiem Scharnhorsta. 12. Joseph Zerboni di Sposetti - pruski radca wojenny, został karnie wtrącony do więzienia za to, ze gorąco protestował przeciwko złej gospodarce junkrów i szlachty. To było dwunastu patriotów pruskich owego czasu. Odpowiedz Link
rita100 Re:Ucieczka króla do Kłajpedy 03.04.08, 22:05 " Zawstydzającym było szczególnie przedwczesna ucieczka Fryderyka Wilhelma III i jego rodziny, która przyśpieszyła klęskę. Król uciekł wraz z resztką dworu przez Kostrzyn, Kwidzyn, Szczytno i Wehlau do Królewca, gdzie 10 grudnia 1806 roku zajął kwaterę w starym zamku. Po drodze w Kwidzynie, gdzie dla całej królewskiej rodziny znalazły sie tylko dwie nędzne izby, a dla urzędników posłania na słomie, dla wszystkich zaś skąpa żywność Fryderyk Wilhelm III wyruszył w dalszą ucieczkę przez mierzeję Kurońską i dalej zatoką do Kłajpedy, najodleglejszego zakątka królestwa, które poza tym było całkowicie zajęte przez wroga." Tak pisze Franz Mehring: "Fryderyk Wilhelm III, na drodze długiej ucieczki z Jeny do Kłajpedy, wzdłuż której każdy kamień milowy był świadkiem nowej klęski, wskutek której tracono wszystko, przede wszystkim honor, uratował jeden cenny, nienaruszony i nieokaleczony klejnot: całą promienną, zadowoloną z siebie głupotę wiary w to, ze jego władza pochodzi z łaski bożej." Odpowiedz Link
rita100 Re:Pokój w Tylży 04.04.08, 20:11 21 czerwca 1807 roku zawarte zostało tajne przymierze miedzy Francją a Rosją, potem pokój w Tylży. Największego upokorzenia doznał Fryderyk Wilhelm III wtedy kiedy Napoleon polecił mu zakomunikować, że jedynie z szacunku dla cara zezwala na zwrot niektórych terenów pruskich. Polacy, którym Napoleon podczas marszu przez Prusy przyrzekł przywrócenie niepodległosci narodowej i uwolnienie chłopów od ciężarów feudalnych i bili Prusaków na tyłach, znowu odeszli z kwitkiem. Pokój w Tylży, który przypieczętował upadek starej monarchii pruskiej święcono w Berlinie iluminacją. To znaczy zostało zarządzone, by wieczorem we wszystkich oknach było oswietlenie i wywieszony transparent. Pewien kupiec berliński zamieścił na swojej wystawie sklepowej transparent oświetlony z tyłu mnóstwem świec z napisem: "Wprawdzie nie wiem, co to znaczy pokój, ale z posłuszeństwa i z obowiązku spalam także moje ostatnie światło !" Odpowiedz Link
rita100 Re:'Odnowa duchowa' Prus 05.04.08, 21:35 Upadek państwa pruskiego spowodowany był tym, ze w Prusach nie było miast i mieszczan. Wspólnoty, które zarazem były majątkami ziemskimi lub garnizonami. Mieszczaństwo dopiero się tworzyło tak w Królewcu jak i we Wrocławiu. W stolicy Prus budziło się "duchowe odrodzenie" szczegolnie u obywateli pochodzenia niepruskiego. W rzeczywistości ta 'odnowa duchowa' i odrodzenie Prus zaczęła się od Żydów berlińskich, z których wielu było ochrzczonych. Ich powiedzeniem było: "Być cierpliwym, to nie znaczy być obojętnym." "Duldsam heisst nicht, gleichgultig seyn." Jednym z tych odnowicieli był: David Friedlander, urodzony w 1750 roku w Królewcu, fabrykant jedwabiu w Berlinie. Tak pisał Theodor Fontane: "że prężniejsze życie towarzyskie w Berlinie inspirowane było tylko przez Żydów - rzekłbym: przez Żydówki." Przede wszystkim oni, zwłaszcza w Berlinie, zastępowali wielkie mieszczaństwo, które jeszcze nie istniało. To własnie jeszcze formalnie pozbawieni praw Żydzi pruscy przyczynili się do moralnego, umyslowego i politycznego odrodzenia państwa, które zdecydowali sie uznać za swoją ojczyznę. Odpowiedz Link
rita100 Re:Zu Stein i Oktoberedikt 06.04.08, 19:46 Po zawarciu Pokoju Tylżyckiego Fryderyk Wilhelm III powołał ponownie barona von und zum Stein, ktorego wypędził pół roku temu i udzielił mu zgrzytając zębami pełnomocnictwa, które wcześniej odmówił. We wrześniu 1807 roku Stein był ministrem całej administracji cywilnej Prus. Był on zwolennikiem idei demokratycznych jak i zjednoczenia Niemiec, i z miejsca wziął się do pracy, a więc: Juz w październiku 1807 roku Stein wydał sławny edykt (Oktoberedikt), ktorego paragraf 12 mówił: "Wraz z dniem Św. Marcina - 11 listopada 1810r - ustaje wszelkie poddaństwo... Po dniu Św.Marcina 1810 roku będą tylko wolni ludzie". No i się zaczeły protesty szlachty wiejskiej, nienawiśc do Steina junkrów pruskich, no i sprzeciw Fryderyka Wilhelma III. "Pochodzący z drobnej szlachty kaszubski generał Johann David von Yorck, który miał zwyczaj nazywać swoich chlopów "robactwem", a po zawarciu Pokoju Tylżyckiego został komendantem Kłajpedy, nazwał edykt październikowy "szyderstwem ze szlachty", a barona vom Steina - "arcylumpem". Junkrzy, tak niezadowoleni z edyktu długo utrzymywali jej treść w tajemnicy przed chłopami. Odpowiedz Link
rita100 Re:Zu Stein i Oktoberedikt 07.04.08, 20:19 Następnym wielkim dziełem Steina była nowa pruska ordynacja miejska z 19 listopada 1808r, przewidywał on wybór magistratu oraz tajne i równe wybory deputowanych miejskich przez obywateli, do których po raz pierwszy zaliczano Żydów. Za nim ustawa weszła w życie junkrzy w podstępny sposób wymusili ustąpienie znienawidzonego reformatora. "Jedna szalona głowa została już podeptana - cieszył się generał Yorck, gdy potępiony Stein musiał w grudniu uciekać z Prus i rządy objęła grupa reakcyjna hrabiego Dohna i barona Altensteina - a drugi pomiot żmii rozpuscił się we własnej truciźnie!" Po ucieczce Steina - najpierw do Czech, potem do Petersburga - jego następcy starali się dogodzić okupantom francuskim, a rozpoczęte wyzwolenie chłopów tak przekształcili, że państwo i chłopi mieli zapłacić junkrom wielkie odszkodowania za to, przez co nie zdołali spełnić finansowych żądań okupantów francuskich i zaproponowali królowi aby w zamian odstąpił Francji prowincje śląską. Fryderyk Wilhelm III się wściekł i zwolnił swoich reakcyjnych ministrów powołując nowego kanclerza Karla Augusta von Hardenberga. Odpowiedz Link
rita100 Re:Pruski system oświatowy - Humboldta 08.04.08, 20:08 Wilhelm von Humboldt przejął zacofany system oświatowy i zreformował go - "wycisnął on swoje piętno na całym systemie oświatowym Niemiec ! Było to jego największe osiągnięcie, dzieło stulecia. System szkolny Humboldta obowiązywał aż do naszych czasów: dla całego narodu - szkoła podstawowa; dla mieszczan i urzędników - gimnazjum; i uniwersytet jako swobodne pole do badań naukowych" - pisał Hellmut Diwald. Uniwersytet Berliński, dzieło Humboldta przepojony był jego duchem i wyzwolonego mieszczaństwa. "I naprawdę zakrawało na ironię to, że przez 139 lat nosił imię swego króla Prus, Fryderyka Wilhelma III, który bardzo nieufnie traktował intelekt i wykształcenie, który z wielką niechęcią przystał na założenie uniwersytetu i przez całe życie odnosił się do niego wrogo. Dopiero w 1949 roku uczelnia ta otrzymała wreszcie imię swojego twórcy." Odpowiedz Link
rita100 Re:Biedne Niemcy ! 09.04.08, 20:35 Kiedy wybuchła wojna między Rosją a Francją, Prusy chciały być neutralne. Niestety w 1812 roku pod wpływem nacisków i układowi paryskiemu król pozwolił Napoleonowi wykorzystać Prusy jako teren koncentracji wielkiej armii przeciwko Rosji. "Z tchórzostwa podpisaliśmy poddańczy pokój, który okrywa nas hańbą, a krew i majątek narodu wydaje na łup obcej samowoli! - pisał Gneisenau - Biedne Niemcy ! Twoi najuczciwsi synowie, zmuszeni przez swoich książąt do niewolnictwa, będą mogli w przyszłości walczyć tylko za obcy kraj..." Krótko potem Gneisenau, Boyen i Clausewitz opuścili 'splaminą hańbą' królestwo i udali się do zbiegłego towarzysza swych poglądów, barona vom Steina, do Rosji. Wraz z nimi tłumnie opuścili i inni oficerowie patriotyczni. Zwłaszcza ze Sląska - jak pisał poseł Wirtembergii - nadchodziły całe pakiety podań o zwolnienie." Odpowiedz Link
rita100 Re:Taurogi - to spotkanie zmiana bieg 10.04.08, 20:46 Późną jesienią 1812 roku do Prus nadeszły pierwsze wiadomości, ze wielka armia Napoleona przystąpiła do odwrotu. Całkowita katastrofa Napoleona, a w Prusach Wschodnich zaczeły się mnożyć oznaki świadczące, ze wkrótce rozpoczną się powstania zbrojne przeciwko okupantowi francuskiemu. Yorck przekonywany przez Steina zaczął myśleć i zdecydował się wreszcie na samodzielne działanie. W dniu 30 grudnia spotkał się on w młynie położonym w pobliżu małego litewskiego miasteczka Taurogi z komendantem korpusu rosyjskiego Hansem von Diebitsch (Iwan I.Dybicz), urodzonym w Wielkiej Lipie na Ślasku i wyszkolonym w berlińskiej szkole kadetów oraz z innymi oficerami, którzy przeszli z armii pruskiej do rosyjskiej z powodów haniebnych układów Fryderyka Wilhelma III z Napoleonem. I tu właśnie w tym małym miasteczku Taurogi grupa ludzi zmieniła zwrotnicę sytuacji. Feudalni ciemiężcy mieli teraz uwolnić Niemcy od panowania Napoleona. Generał von Yorck podjął ryzyko. Franz Mehring nazywa tą konwencję z Taurogów jedną z najśmielszych akcji historii Prus. Wbrew woli króla, Yorck opuścił Francuzów, aby na własną rękę decydować o polityce państwa pruskiego." Odpowiedz Link
rita100 Re:Król jedzie na Śląsk..... 11.04.08, 20:21 Niestety Fryderyk Wilhelm III , uniósł się wielkim gniewem i choć musiał z przymusu zaakceptować postawę Yorcka natychmiast go pozbawił dowództwa za zdradę stanu, a sam przeniósł swoją rezydencję z Berlina do Wrocławia. Ponieważ stolica Śląska nie była okupowana przez Francuzów. miał tam król lepsze szanse przetrwania. Władzę na terenach Prus Wschodnich sprawował dalej baron von Stein. "Mówiąc krótko, Jego Królewska Mość - był w 'wielkich tarapatach', a nie mająca szacunku dla króla młodzież berlińska kpiła z niego wcześniej śpiewając: "Nasz dureń pojechał do Kłajpedy", a potem ułożyła inne powiedzonko: "Król jedzie na Śląsk, wkrótce przestanie być królem" "Der Keenich macht nach Schlesjen, bald isser Keenich jewesien!" Odpowiedz Link
rita100 Re:Król wezwał i przyszli wszyscy 12.04.08, 19:44 "Żadna pruska legenda nie jest tak ubarwiona i z taką miłością kultywowana jak legenda o potężnym powstaniu narodowym wiosną 1813 roku. Król wezwał i przyszli wszyscy, ale to wszyscy. W rzeczywistości Fryderyk Wilhelm III, ze strachu i z największym trudem dał się nakłonić przez swoje otoczenie, aby zaakceptował sojusz z Rosją i apel "Do mojego ludu". Sam Stein przybył do Wrocławia jako pełnomocnik cara Rosji by króla przekonać. Apel krolewski "Do mojego ludu" był pierwszym, którego władca pruski poniżył się do tego by zwrócić się bezpośrednio do ludu zobowiązanego do 'ślepego posłuszeństwa'. Jak historycy piszą prześcigując się w tej legendzie: zwłaszcza w Prusach Wschodnich, Prusacy, którzy nie byli niemieckiego pochodzenia, postępowali tak samo jak ci co byli Niemcami, chwycili za broń i śpieszyła wszelkimi drogami i ścieżkami do Grudziądza, do Wrocławia i na oczach garnizonów francuskich dokonywał się istny wymarsz (!) ludzi na Sląsk, do króla przerywając wszelkie tamy. !" No cóż prawdziwi historycy udowodnili jaki to był strasznie fantazyjny wymarsz, jak rzeczywistość wyglądała zupełnie inaczej. Odpowiedz Link
rita100 Re:Prasa pruska - cenzura 14.04.08, 20:30 W pierwszych dziesiecioleciach XIX wieku ludzie odczuwali potrzebę szybkiej informacji. Dlatego liczba gazet i czasopism była coraz większa. Szczególnie po zakończeniu wojen napoleońskich bardzo dużo sie działo. Szybkośc informacji pozostawała jednak dużo do życzenia. Poczta konna z Kolonnii do Berlinna trwała osiem dni, a z Królewca do Berlina - pięć dni. Tak więc informacje gazetowe, zanim dotarły do czytelnika, były już nieaktualne. Cenzura pruska do 1840 roku była niezwykle surowa. Każdy czytelnik czytał w miarę możliwości wiele gazet codziennie i porównywał informacje majac nadzieję, ze cenzura coś przepuściła. Z tego też powodu powstawały w Berlinie cukiernie, kawiarnie, winiarnie w których tworzyły się kółka czytelnicze. Najczęściej tworzone przez szwajcarskich cukierników. Odpowiedz Link
rita100 Re:Genialna cyganeria niemiecka 15.04.08, 20:31 Powstawały kółka czytelnicze i ośrodki czytelnicze. Jednym z najbardziej popularnym takim ośrodkiem było koło Braci Serafiońskich. Mieli oni swoje miejsce w winiarni przy Gendarmenmarkt. Goścmi tej winiarni, którą potem nazywano 'genialną cyganerią niemiecką' byli młodziutki Heinrich Heine jak i E.T.A. Hoffmann - założyciel tego koła. Ernst Theodor Wilhelm Hoffman - był wielbicielem Mozarta z tego też powodu trzecie imię zmienił sobie na Amadeusz i zostało E.T.A. Hoffmann. (Jedyny rdzenny Prusak) Heinrich Heine - był uczniem Hegla na Uniwersytecie Berlińskim, którego zdanie "wszystko co istnieje, jest rozsądne" oznacza w rzeczywistości: "wszystko, co jest rozsądne, być musi." Odpowiedz Link
rita100 Re:E.T.A. Hoffmann - Radca Sądu Ka... 16.04.08, 21:32 E.T.A. Hoffmann - Radca Sądu Kameralnego Wszyscy ci pruscy poeci, artyści, intelektualiści przeważnie byli pochodzenia żydowskiego, hugenockiego lub włoskiego. Jedynie 'prawdziwym' Prusakiem był Hoffmann. Bardzo ciekawa osobowość tego 'rdzennego' Prusaka i warto poświęcić mu czas i bliżej się z nim zapoznać. A więc tak, zacznijmy od interesującej sytuacji w jego życiu. A jest to sprawa kota Hoffmanna, który w kręgach Braci Serafiońskich był bardzo znany. Elita Berlina otrzymała pocztą nekrolog wydrukowany ozdobną antykwą. Jego tekst brzmiał: " W nocy z 29 na 30 listopada br zasnął, aby zbudzić się do lepszego życia, mój drogi, ukochany wychowanek, kot Murr, w czwartym roku swego obiecującego życia. Kto znał tego wpisanego do wieczności młodzieńca, kto widział, jak kroczy drogą cnoty i prawa, zrozumie mój ból i uczci go milczeniem." Tak, wspaniale inteligentny był to kot. Zawsze wylegiwał na pulpicie do pisania, a ktorego - jak pisze właściciel kota - zgłaskiwał iskry z sierści. Odpowiedz Link
rita100 Re:E.T.A. Hoffmann - Radca Sądu Ka... 17.04.08, 20:27 "Hoffmann przyszedł na świat w Królewcu, w Prusach Wschodnich, w dniu 24 stycznia 1776 roku jeszcze za rządów Fryderyka II. Jego ojciec, prusko-królewski adwokat i późniejszy radca kryminalny, Hoffmann utalentowany, oryginalny i bardzo impulsywny człowiek, był jeszcze tak uprzejmy, ze z okazji urodzin syna zamówił muzykanta, który matce i noworodkowi odegrał jakiś utwór na lutni. Potem jednak pan radca Hoffmann zniknął z życia obydwojga. Kazał się przenieść do sądu w Insterburgu (Wystruć), rezygnując z zabrania rodziny i nigdy się więcej nie pokazał. Z domu w Królewcu wypędziło go pedantyczne zamilowanie żony do porządku, mającej skłonność do wielogodzinnych szlochów. Syn, Ernst Theodor Wilhelm - bo Amedeuszem nazwał się później - chował się u starszego brata matki. Wuj Otto był bardzo muzykalny, ale poza tym dość głupawy. Co wieczór tańczył po pokojach ubrany w oliwkowy albo śliwkowy surdut, przy wtórze muzykującej rodziny i przyjaciół." Odpowiedz Link
rita100 Re:E.T.A. Hoffmann - dzieciństwo 18.04.08, 20:06 Biografka Hoffmanna, Gabrielle Wittkop-Menardeau tak opisuje: "Było to z pewnością dziwne dzieciństwo, jakie E.T.A. Hoffmann przeżył w wielkim, szarym domu przy Poststrasse, którego ogród stykał się z ogrodem pensji dla dziewcząt. Wyobraźmy sobie zamożny dom w dawnych Prusach z piecami z ozdobnymi kaflami, z cymbałami i harfą, wyplatanymi z trzciny krzesłami i pomalowanymi na szaro podłogami, z lodowatą czystością i ciążącą nad wszystkim nudą. Nudą, tak, ale nie ciszą, od czasu do czasu bowiem przeszywało cały dom wycie obłąkanej babci. Obłąkana, której krzyki przepoiły dzieciństwo poety, zajmowała na wyższym piętrze mieszkanie, które dzieliła z synem, Zachariasem Wernerem. E.T.A. Hoffmann nigdy w życiu nie zdołał nawiązać kontaktu ze starszym o sześć lat Zachariasem Wernerem, który później zdobył wielką sławę jako poeta. Już w pierwszym roku szkolnym nawiązał natomiast ścisły kontakt i przyjaźń z Theodorem Gottliebem Hippelem, i ta sympatia, jaka się wówczas zrodziuła, przetrwała aż do smierci obydwóch. Odpowiedz Link
rita100 Re:E.T.A. Hoffmann - po mieczu Polak 19.04.08, 19:23 "Po zakończeniu nauki w szkole, którą ukończył Hoffmann mając 16 lat, zaczął studiować prawo na uniwersytecie w Królewcu. Został znakomitym prawnikiem, chodził na wykłady Kanta lecz nie okazywał żadnego zainteresowania Kantem i jego filozofią - jak sam wyznał - wcale jej nie rozumiał, mógł ze swej strony poszczycić się tym, ze jego przodkowie po mieczu pochodzili ze starej szlachty polskiej, mianowicie z rodu Bagieńskich, a po części z Węgier, co dzisiejsi biografowie Hoffmanna uważają za rzecz udowodnioną. To jednak, ze E.T.A Hoffmann, oprócz innych jezyków, mówił także trochę po polsku, mało inne przyczyny bowiem został zatrudniony przy rządzie pruskim w Poznaniu." Odpowiedz Link
rita100 Re:E.T.A. Hoffmann - karykatury 20.04.08, 09:28 "W ten sposób dla asesora Hoffmanna zaczęło się poważne życie, choć młody królewiecczanin nie zdawał sobie z tego sprawy. Uznał, że życie w Poznaniu jest niesłychanie puste i nudne. I aby ożywić trochę stare akta, którymi musiał się zajmować, rysował niekiedy na marginesie karykatury. Ponieważ był bardzo utalentowanym rysownikiem, dopuścił do tego, ze jego karykatury obiegłszy kolegów i znajomych dotarły przed oblicze przełożonych. Pewien pan generał von Zastrow poczuł się zniesławiony i sprawił, ze Hoffmanna przeniesiono do Płocka nad Wisłą." Odpowiedz Link
rita100 Re:E.T.A. Hoffmann - żona Misia 21.04.08, 20:38 "Zanim Hoffmann wyjechał tam, gdzie było jeszcze bardziej pusto i nudno niż w Poznaniu, poślubił dziewczynę nazwiskiem Maria Michalina Rorer-Trzyńska, zwaną Misią. Była to młoda Polka z długimi, czarnymi rzęsami i promiennymi, fiołkowymi oczami. Misia była o wiele wyższa od Hoffmanna i wcześnie zaczęła tyć. Jej dobroć i cierpliwość były bezgraniczne, tak że akceptowała wszystko co wyprawiał ten mały, chudy kobold, będący jej mężem. Nigdy nie robiła mu wyrzutów i wytrwała przy nim przez dwadzieścia lat aż do wczesnej i załosnej śmierci Hoffmanna." Odpowiedz Link
rita100 Re:E.T.A. Hoffmann - w Warszawie 22.04.08, 21:46 W 1803 r E.T.A. Hoffmann został radcą rządu w Warszawie. Dzięki przyjacielowi Hippela, który na skutek bogatego spadku stał się szlachcicem i właścicielem wielkiego majątku Hoffmann zawdzięcza, ze wyszedł z kłopotów finansowych i z nudnego Płocka, gdzie żył z jałmużny bowiem asesor nie dostawał pieniędzy. Teraz nasz Hoffmann stał się zamożnym radcą rejencyjnym i uważał, ze w Warszawie znalazł się u celu pragnień. No niestety, tą idyllę przerwał mu Napoleon, bowiem w listopadzie 1806 roku weszli Francuzi i kariera urzędnicza Hoffmanna się nagle załamała. Został zwolniony z posady i pozbawiony dochodów. Wraz z Misią znaleźli się w beznadziejnej sytuacji. Odpowiedz Link
rita100 Re:E.T.A. Hoffmann - w pracy 27.04.08, 20:58 Hoffmann zdecydował się udać z prośbą do Berlina. Niestety, nie znalazł i tam pracy mimo, że obiecano mu posadę dyrektora muzycznego w Bambergu, jak się później na miejscu okazało ktoś inny zajął to stanowisko. Aż do 1813 roku Hoffmann radził sobie pracując jako kompozytor za 30 guldenów miesiecznie, udzielał też lekcji, aż udało mu się znaleźć pracę w zespole aktorskim w teatrze lipskim gdzie przeniósł się z Misią. Przykrą mam wiadomość dalszą, bo oto zamęt wojny wyzwoleńczej doprowadził do zamknięcia tego teatru. Odtąd aż do jesieni 1816 roku utrzymywał siebie i Misię pisząc, komponując i rysując karykatury Napoleona, by wreszcie dzięki staraniom przyjaciela Hippela i Hitziga powrócił do pruskiej służby państwowej. Odpowiedz Link
rita100 Re:E.T.A. Hoffmann - w pracy 01.05.08, 21:33 "W 1816 roku pan radca sądu kameralnego Hoffmann z żoną wprowadzili się do nowego mieszkania w Berlinie i szybko się rozniosło, ze pan radca nie tylko przesiaduje często w Cafe Manderlee, lecz płaci co wieczór znaczne rachunki w winiarni Lutter & Wegener. Zaczeło uchodzić, że pan radca swoją pracę wykonuje nadzwyczaj dokładnie i poprawnie, a z działalności pisarskiej uzyskuje poważne wpływy. Przyjaciele przyzwyczaili się także do jego kaprysów, min i nieopanowanej gestykulacji, a nawet do strasznych żartów, które miał zwyczaj robić sąsiadom przy stole w winiarni; napędził im na przykład strachu 'małym przeklętym pędrakiem', którego nagle dostrzegł, wypełzającego ze szpary w podłodze, przy czym całe jego zachowanie nie dopuszczało wątpliwości, że miał rację." Odpowiedz Link
rita100 Re:E.T.A. Hoffmann - w pracy 02.05.08, 22:33 "Ten śmieszny, poza służbą bardzo swobodny radca Sądu Kameralnego Hoffmann, przy tym niesłychanie pracowity pisarz, mający już sukcesy, ale stale cierpiący na brak pieniędzy, również wynalazca trunku - z wina reńskiego i szampana - zwanego "kardynałem", ktory to trunek miał zwyczaj przygotowywać osobiście swoim Braciom Serafiońskim, zakładając biały fartuch na brązowy frak i żółte spodnie - otóż ten własnie pan radca Hoffmann zajmował się ważną sprawą powierzoną przez rząd królewski, a mianowicie ściganiem demokratycznych i innych zagrażających państwu machinacjach. A więc stał na czele 'komisji specjalnej do śledzenia powiązań, mających na celu zdradę stanu'." Odpowiedz Link
rita100 Re:E.T.A. Hoffmann - w pracy 04.05.08, 21:22 "Stał się Hoffmann kimś w rodzaju pełnomocnika do spraw ochrony państwa w najwyższej instancji karnej Prus, odpowiedzialnej za wykroczenia polityczne. Na skutek tego miał Hoffmann wystarczająco wiele sposobności do prowadzenia ze swoim kotem rozmów nie tylko o krasnoludkach i demonach, lecz także o poważnych rzeczach. Szczególny dowcip w prawie powierzenia panu radcy Sądu Kameralnego E.T.A. Hoffmannowi polegał na tym, ze Hoffmann nie miał celu doprowadzać przekazanych mu spraw do prokuratury i karania obwinionego. W rozmowie z mruczącym kotem Murrem wysilał swój prawniczy umysł, aby w niepodważalny sposób, wykazać, że ujęci przez policję 'demagodzy' nie powinni zostać ukarani przez prawo." Będzie przykład Odpowiedz Link
rita100 Re:E.T.A. Hoffmann - w pracy 05.05.08, 20:50 "Hoffmann starał się wykazać, że ujęci przez policję polityczną 'demagodzy' nie powinni zostać ukarani przez prawo. Starał się wykazać, ze założyciel paramilitarnej organizacji sportowej Friedrich Ludwig Jahn - przeciwko któremu toczyło się śledztwo - był wprawdzie strasznym grubianinem i chętnie zmyślał i fantazjował, a nawet podstępne myśli o demokratycznej gimnastyce na poręczach i przeciaganiu liny mogą być ważne z punktu widzenia prawa karnego dopiero wówczas, jeśli można je powiązać przyczynowo z udowodnionym przestępstwem." Odpowiedz Link
rita100 Re:Śledztwo przeciwko Hoffmannowi 05.05.08, 20:52 "Bardzo filozoficznie rozpatrywał Hoffmann sprawy i uwolnił od wszelkiej winy Jahna, a resztę urzędowego papieru zużył Hoffmann na napisanie historyjki o duchach. Ich postacie ujrzał w winiarni tak żywe, ze gruba Misia musiała usiąść tuż przy nim z robotą na drutach, zeby atramentowe krasnoludki nie ukradły mu słów z papieru, a może i myśli z głowy." hahahaha, doskonałe Niestety w owych czasach odpowiedzialnym za policję był von Kamptz, kreatura, który uważał, że wyniki śledztwa prowadzonego przez Hoffmanna były niezadawalające i Kamptz kazał jednak zaaresztować tak starannie przez Hoffmanna oczyszczonego z winy Friedricha Ludwiga Jahna i na dodatek wszczął tajne dochodzenie przeciwko samemu radcy Sądu Kameralnego Hoffmanna." i co dalej ? Odpowiedz Link
rita100 Re:Śledztwo przeciwko Hoffmannowi 07.05.08, 21:52 "I teraz zaczęła się łamigłówka, która nie miała sobie równych w nowszej historii literatury niemieckiej. Hoffmann dowiedział się - bo miał jeszcze dobrych przyjaciół - że von Kamptz planował skonfiskować manuskrypt "Mester Floch" i napisał do wydawcy o zmiane pewnych słów, mając nadzieję, ze w ten sposób uniknie kłopotów. Jednakże list został przejęty przez pruską policję. Kamptz wniósł oskarżenie przeciwko Hoffmannowi i kazał skonfiskować manuskrypt. Zawiadomiono nawet Fryderyka Wilhelma III i król kazał przedłożyć sobie protokół przesłuchania natychmiast. Mimo to Hoffmannowi z pomocą różnych prawnych sztuczek, przy poparciu swoich przyjaciół Hippela i Hiziga udało się otrzymać pozwolenie na druk w zmienionej wersji i tak ocenzurowane strony w 1905 roku udało się odnaleźć w pruskim Tajnym Archiwum Państwowym." Odpowiedz Link
rita100 Re:Śledztwo przeciwko Hoffmannowi 09.05.08, 21:18 "Śledztwo przeciwko Hoffmannowi trwało jednak dalej i mimo interwencji przyjaciół Kamptz był zdecydowany postawić Hoffmanna przed sądem jako wroga państwa. Hoffmann jednak uniknął wszelakiej ziemskiej kary, ponieważ już 24 lipca 1822 roku zmarł po wielkich cierpieniach, na skutek swego nieregularnego trybu życia, na uwiąd rdzenia. Tyle przykładowy życiorys jednego z niewielu wielkich Prusaków, który był naprawdę Prusakiem, a ponadto człowiekiem obowiązkowym, wykonujący wzorowo swój zawód, bardzo wytwornym, a przy tym niekiedy surowym także wobec siebie, nieprzekupnym i wybierający raczej niełaskę, jeśli posłuszeństwo nie przynosiło zaszczytu." Odpowiedz Link
rita100 Re:Hoffmann był 'typowo pruski' 11.05.08, 22:34 "E.T.A. Hoffmann był 'typowo pruski' jeszcze pod jednym względem; wypełniała go i powodowała nim owa wewnętrzna sprzeczność, która decydowała o charakterze dawnych Prusaków. Właśnie on, prawdziwy lub domniemany potomek polskiego szlacheckiego rodu Bagieńskich odmówił w 1807 roku złożenia przysięgi na wierność nowemu rządowi Księstwa Warszawskiego. Król pruski natomiast, wobec którego czuł się jeszcze zobowiązany, zaniedbał swój obowiązek, otoczenia opieką wiernego mu radcy Hoffmanna, który w następnym dziesięcioleciu często był bliski śmierci głodowej." Odpowiedz Link
rita100 Re:Hoffmann sam o sobie. 13.05.08, 20:29 Jak sam stwierdził Hoffmann - "Bardzo charakterystyczne w moim życiu jest to, że dzieje się zawsze to, czego wcale nie oczekiwałem, bez względu na to, czy jest to coś dobrego, czy złego, i że zawsze jestem zmuszony robić to, co jest sprzeczne z moją właściwą, głębszą zasadą." I tyle mamy o Hoffmannie, ale bardzo ciekawy jest też rozdział o życiu Emanuel Kant ( nie wiem jak sie to odmienia). Odpowiedz Link
rita100 Re:Emanuel Kant 14.05.08, 21:58 "Trudno jest opisać historię życia Emanuela Kanta. Nie miał on bowiem ani życia, ani historii. Prowadził uporządkowane mechaniczne, prawie abstrakcyjne życie starego kawalera, przy cichej, ustronnej uliczce w Królewcu... Wstawanie, picie kawy, wykłady na uniwersytecie, jedzenie, spacer - wszystko miało swój określony czas i sąsiedzi wiedzieli dokładnie, ze wybiło wpół do czwartej, kiedy Emanuel Kant w szarym surducie, z hiszpańską trzcinką w ręku przekraczał próg domu i wędrował wąską alejką lipową.... Spacerował tam i z powrotem osiem razy, o każdej porze roku, a kiedy było pochmurno... widziano, jak jego sługa, stary Lampe, z trwożliwym niepokojem szedł za nim, z parasolem pod pachą, jak wcielenie Opatrzności." cdn Odpowiedz Link
rita100 Re:Emanuel Kant 15.05.08, 21:11 "Dziwny to kontrast między codziennym życiem tego człowieka, a jego rewolucyjnymi, burzącymi świat ideami ! Doprawdy, gdyby obywatele Królewca przeczuli całe znaczenie tych idei, baliby się tego człowieka o wiele bardziej niż kata, który uśmierca tylko ludzi. Ale ci poczciwcy widzieli w nim jedynie, profesora filozofii, i kiedy mijał ich o określonej porze, pozdrawiali go przyjaźnie i nastawiali według niego swoje zegarki.... A przecież - jak w pracy Heinego pisze z 1834 roku - "szturmował niebo, wyciął w pień całą załogę. Władca Świata pływał we własnej krwi, nie było już miłosierdzia.....cdn Odpowiedz Link
rita100 Re:Emanuel Kant 16.05.08, 21:24 "...Nie było zapłaty na tamtym świecie za zachowanie wstrzemięźliwości na tym.... a stary Lampe stał przy tym z parasolem pod pachą... i łzy spływały mu po twarzy. Wówczas Emanuel Kant zlitował się i pokazał, że jest nie tylko wielkim filozofem, lecz także wielkim człowiekiem. Na wpół z ironią powiedział: "Stary Lampe musi mieć Boga, inaczej ten biedny człowiek nie bedzie mógł być szczęścilwy - tak mówił praktyczny rozum" "A może dodał Heine z ironią - "Kant zaakceptował Zmartwychwstanie nie tylko z powodu starego Lampe, lecz także ze względu na policję ? A może też i naprawdę działał z przekonania ?" cdn Odpowiedz Link
rita100 Re:Emanuel Kant 17.05.08, 21:55 "Bez względu na to, jak było naprawdę, teoretyczny rozum Kanta - według jego określenia "czysty" rozum zniweczył Boga, zaś jego rozum praktyczny zwrócił go ludziom, i onże Bóg musiał z każdym bądź razie mieć wiele poczucia humoru, skoro dał spotkać się dwom tak skrajnie odmiennym Prusakom, Kantowi i Hoffmannowi, w rodzinnym mieście ich obu, Królewcu, chyba tylko po to, aby wskazać, jak dalece różne rzeczy można zmieścić w rubryce zatytułowanej "Duch pruski". Odpowiedz Link
rita100 Re:Emanuel Kant 18.05.08, 22:16 "Należy przy tym zauwazyć, ze sam Emanuel Kant zawsze podkreślał, iż jest pochodzenia szkockiego. Niektórzy badacze twierdzili jednak później, ze to nieprawda. W każdym razie sam filozof wcześnie zmienił początkową literę swojego nazwiska. Jego ojciec, który mieszkał na poczatku XVIII wieku w Kłajpedzie, był drobnomieszczaninem, rymarzem. Później przeniósł się ze swoją rodziną do Królewca i pisał się jeszcze Cant. Opowiadał też dzieciom, ze jego ojciec przybył do Prus angielskim statkiem z Wielkiej Brytanii." cdn Odpowiedz Link
rita100 Re:Emanuel Kant 19.05.08, 20:23 "W owych czasach była też w Królewcu - obok kolonii francuskiej i holenderskiej, gminy żydowskiej, bardzo wielu Polaków oraz emigrantów ze wszystkich państw nadbałtyckich i Szwajcarii - takze poważna liczba Anglików, którzy osiedlili się tam, podobnie jak w innych pruskich miastach portowych." I tyla je ło Kancie Odpowiedz Link