Dodaj do ulubionych

Kozica Cyganica

17.04.08, 20:20
Kozica Cyganica
Janina Porazińska

To bandzie bajecka no dzieciuków

Za górami, za lasami wandrowała dziywcynecka. Zuzula mniała na jimnie. Sama
jena buła na tam śwecie. Ani to matuli, ani to łojczulka, ani to bruderka, ani
to siostri ni mniała. Dziasiań lot jij buło i spłowiały wełniaczek na sobzie
mniała łodziany.
Wandrowała tak to szyrokam gościncam, to wąsko ścieżynko i szukała służby.
Czy nojdzie ? Czy aby chtoś jó przyjmnie do służbi ?
Obserwuj wątek
    • rita100 Re: Kozica Cyganica 18.04.08, 20:03
      Az Zuzula zaszła do wsi i zabukała w dzwiyrze do psiyrszej chałupsi.
      Fiut-frut... łodemknyły sia stare wrota kołatkami nabzijane. Wyszła gospodyni.
      - Zitoj pospodyni i ło służbe sia pytom.
      - W som roz mi przyłazisz dziywczoku. Akuratnie sznupsie pastuszki do mojij
      kozy, com jó sobzie wczoraj na jermerku kupsiuła.
      I Zuzula łostała łu gospodyni.
      • rita100 Re: Kozica Cyganica 19.04.08, 19:15
        Na drugij dzionek zrenka gospodyni goda:
        - Wypandź precz, Zuzulko, koze na psatwisko. Za tó grobelkó bandzie łónczka. Paś
        tam koze do zieczora.
        Poszła Zuzula koze paś. I pasie jó, pasie, pasie gzie trowka nobujniejsza,
        nosoczystsza, gzie zioła najmnilej puchajo. I eszcze jij z zagajnika listecki
        przynosi. I eszcze jij konikozie (koniczynę) zrywo.
        Sfutrowała (nakarmiła) Zuzula koze, napasła i łu źródełka napojuła i do dom
        wartko pandzi, gospodyni pokazać jek psianknie swojo służbe wyrobziuła.
        • rita100 Re: Kozica Cyganica 20.04.08, 09:27
          Wychodzi gospodynia przed dóm.
          - Najadłaś sia kózko ?
          A kozicha-cyganicha tak goda:

          "Nic am nie jadła, gospodyni!
          Jakem bziegła bez mostecek
          chwyciułam jedan listecek.
          Jakem bziegła bez grobelke
          chwyciułam wody kropelke".

          - Aleć przecie gruba jek becka - mózi gospodyni.
          A Kozica-Cyganica na to:

          "Tan jedan boczek
          spuch łod niejydzenia,
          tan drugi boczek
          spuch łod nie psicia.
          Toć ani za grosik
          nie ma we mnie życia".

          Zjadoziuła sia łokrutnie godpodyni na Zuzulkę i ziecierzy ji ni dała.
          - Łobacz Zuzulko jek to fejn mnieć pusto w bełku (brzuchu)!
          • rita100 Re: Kozica Cyganica 21.04.08, 20:33
            Na drugi dziań znowój Zuzulka pandzi koze na łónke. I znowój pasie dobrze, pasie
            do zieczora. A potam eszcze do źródełka jidzie jó poić i do dóm przygania.

            Wychodzi gospodynia psrzed dóm.
            - Najadłaś sia kózko ?
            A kozicha-cyganicha tak goda:

            "Nic am nie jadła, gospodyni!
            Jakem bziegła bez mostecek
            chwyciułam jedan listecek.
            Jakem bziegła bez grobelke
            chwyciułam wody kropelke".

            - Aleć przecie gruba jek becka - mózi gospodyni.
            A Kozica-Cyganica na to:

            "Tan jedan boczek
            spuch łod niejydzenia,
            tan drugi boczek
            spuch łod nie psicia.
            Toć ani za grosik
            nie ma we mnie życia".

            Zjadoziuła sia łokrutnie godpodyni na Zuzulkę i z chaty jó wygnała precz.
            - Jidźe na sztyry ziatry! Takej pasterki jo nie brukuje!
            I Zuzulka poszła precz.
            • rita100 Re: Kozica Cyganica 22.04.08, 21:36
              Przyłazi do gospodyni psiesek Hałasek.
              - Hau, hau! Kaj Zuzuzlka ?
              - Precz jó przegonił-am.
              - Źleście zrbzili, gospodyni.

              Przylazuje kotek Wónsatek.
              - Miau, miau ! Kaj je Zuzulka ?
              - Precz jó przegonił-am.
              - Źleście zrbzili, gospodyni.
              - Jek to szpetnie, kedy ma koze głodziuła!
              - Hau, hau! Miau, miau! Nie ziadomo, czy to żywo prowda.

              Zamyślała sia gospodyni

              - Ano, soma sia przekonam - poziedziała
              • rita100 Re: Kozica Cyganica 27.04.08, 20:52
                Na trzeci dziań gospodyni sama koze wypandziuła. Dla niepoznaki łodziała krótki
                wełniaczek i sznoptuch dziywczanco zaziójzuje. Za Zuzulka sia rychtuje.
                Pasie koze, pasie, dzie trawi nobujniejsze, dzie ziółka najwonniejsze. I eszcze
                liście z zgajniczka jej przynosi, i eszcze konikozie (koniczynkę) z rowu zbziera.
                Przypandziuła koze do domu i do jizby wartko smyko. Rozbiera wełniany kubraczek
                i czepek gburki łodziewa i przed sień wychodzi.
                - Nafutrował-aś sia, kózko ? - pyto.
                A Kozica-Cyganica na to:

                "Nic nie jadł-am, gospodyni!
                Jekem bziegła bez mostecek,
                chyciuła-am jedan listeczek.
                Jekem bziegła bez grobelkę,
                chyciuł-am wody kropelkę.
                A eszcze do tygo
                pastuszka nie żałowała
                kija dambowego.
                Łobziuła mnie niepoczciwie,
                ze ledwie żywie...."

                - Toś ty taka machlaczka ! - ryknie gburka - Pasłam cia caluśki dzionek, a ty
                godosz, żeś głodna ! Traweczkó cia zaganiałam, a ty godasz, ześ kijam łobita !
                Łeb ci utne!

                I pobziegła gospodyni po sikiereczkę. Koza przerażona zerwała sia ze sznura i
                hopsasu do lasu! do lasu!
                Uciekła.
                • rita100 Re: Kozica Cyganica 28.04.08, 20:58
                  Jidzie koza po lesie, po lesie i myśli:
                  "Brok by sobzie jeke mnieszkanie spatrzyć".
                  Natrasiuła na chate lisa. Zabukała i gromkim głosem zaryczała:
                  "Am je koza niezabita !
                  Mom żelazne rogi,
                  żelazne kopyta!
                  Rogami cia zakole,
                  łogonkam cia wymniote
                  w szczyre pole!
                  Precz, pókond żyw!"

                  Zestrachał sia lis i uciekł. A koza zamnieszkała w lisiej chacie.
                  • rita100 Re: Kozica Cyganica 01.05.08, 21:26
                    Jidzie lis lasem, jidzie i myśli:
                    "Gzie jo sia tero podzieje ? Przecie to buła moja chatka! Póde do zilka,
                    poprosza jygo, nichaj tygo zwierza z mojej chaty wypandzi.
                    Jidzie, jidzie... trasiuł zilka.
                    - Zilczku, zilczku, szary bracisku, pomóż mi. Mniał-em chatke no siebzie, no
                    bziołki, no dziatek. Przyszoł jekiś srogi zwierz i wygnoł mnie. Ni mom dzie sia
                    podziać. Wypandź, zilczku, szary barcie, tygo zwierza.
                    - Ano, fejn - mówzi zilk - Prowadź mnie do swej chaty.
                    Poszli.
                    • rita100 Re: Kozica Cyganica 02.05.08, 20:34
                      Przyszli. Zilk łapo we drzwiyrza zabukoł i woło:
                      - Hej, hej! Chtoś tam wloz, wychodź zaroz, bo to lisia chatka!
                      A koza gromkim głosam zaryczała:

                      "Jestem koza niezabita!
                      Mom żelazne rogi,
                      żelazne kopyta!
                      Rogami cia zakole,
                      łogonkam cia wymniote
                      w szczyrne pole!
                      Precz, pókónd żyw!"

                      Zestrachał sia zilk i uciekł precz.
                      • rita100 Re: Kozica Cyganica 03.05.08, 16:41
                        Jidzie zonwój lis lasem, jidzie i rozmyślo:
                        "Gzie jo sia tero podzieje ? Przecie to buła moja chatka. Póde do niedźwiydzia,
                        niechoj mi tygo zwierza z chatki wypandzi".
                        - Misiu, misiu, mocny bracie, pomóż mi. Mniał am chatke no siebzie, no bziołki,
                        no dzieciuków. Przylozł jekiś srogi zwierz i wygnoł mnie precz. Ni mom dzie sia
                        podziać. Mocny bracie, wypandź tygo zwierza.
                        - Ano dobrze - mówzi niedźwiydź. - Prowadź mnie do swej chaty.
                        Przyszli.
                        • rita100 Re: Kozica Cyganica 04.05.08, 21:16
                          Przyszli. Niedźwiydź łapó we dzwiyrze zabukoł i woła:
                          - Hej, hej! Chtoś tam wloz, wychodź zaroz, bo to lisia chatka!
                          A koza gromkim głosam zaryczała:

                          "Jestem koza niezabita!
                          Mom żelazne rogi,
                          żelazne kopyta!
                          Rogami cia zakole,
                          łogonkam cia wymniote
                          w szczyrne pole!
                          Precz, pókónd żyw!"

                          Zestrachał sia niedźwiydź i łuciekł precz.
                          • rita100 Re: Kozica Cyganica 05.05.08, 20:46
                            Jidzie znowój lis lasam i rozmyśla:
                            "Gzie jo sia tero podzieja ? Przecie to buła moja chatka. Póde do jeża,
                            poprosza, niechaj mi tygo zwierza z chaty wypandzi".
                            - Jeżu, jeżu, małi bracie, pomóż mi. Am mnioł chatke no siebzie, no bziołki, no
                            dzieciuków. Przyloz jekiś srogi zwierz i wygnoł mnie precz. Nie mom gzie sia
                            podzioć. Wypandź mały bracie, tygo zwierza.
                            - Ano, dobrze - mówzi jeż. - Prowadź mnie do swej chaty.
                            Poszli.
                            • rita100 Re: Kozica Cyganica 07.05.08, 21:44
                              Przyszli. Jeż łapó we dzwiyrza zabukoł i woła:
                              - Hej, hej ! Chtoś tamój wlaz, wyłaź zaraz, bo to lisia chatka.
                              A koza gromko zaryczała:

                              "Am je koza niezabita !
                              Mom żelazne rogi,
                              żelazne kopyta !
                              Rogami cia zakole,
                              łogonka cia wymniote
                              w szczyre pole !
                              Umykoj, pókiś żyw !"

                              Ale jeż sia nie zestrachał, tlo srogam głosem zaryczoł:

                              "A jo, jeż,
                              kole tyż !
                              Kolcami cia zatłuke,
                              bandziesz mniała nauke !"

                              Wdrapał sia jeż na strzeche, zwinół sia w kulke i dymnikam ryms ! prosto na kozy
                              schaby (grzbiet) !
                              Koza łokrutnie zaryczała, rogami dzwiyrza wyważyła i w śwat pognała.
                              • rita100 Re: Kozica Cyganica 09.05.08, 20:57
                                Jidzie Zuzulka pustym gościńcam i płacze. Nocka niedaleczka, a łóna nie ziy, kaj
                                sia podziać. Głodna i utrodzona.....
                                Łobaczuła stóg sianka na łónce.
                                "W tam stogu sobzie lygne - myśli. - Może jutro do jekiej zioski dojada".
                                Juz sobzie przydziukła, kedy słyszy co gościńcam chto jidzie i szlocha:

                                "Och, jo koza nieszczajśliwa!
                                Jide, jide ledwie żywa.....
                                Dźwigam na schabach jeża,
                                łokrutnego zwierza.
                                Krewka po boczkach sia toczy,
                                krewaka zalewa mi łoczy.
                                Och, jo koza nieszczajśliwa!
                                Jide, jide ledwo żywa...."

                                Wyjrzoła Zuzulka na szosyje.
                                Toć to Kozula-Machluja ! Jeż sia na nij kula, jij na schabach mniota, kolcami
                                kole ! W sierści kozy sia zaplóntał i wyplóntać sia nie może!

                                - A pójdźże lof, kozo, jo ci pomóc moga!
                                I wyplóntała Zuzulka jeża z koziej sierści.
                                Tero łobie sia przespałi.
                                A rankiem...... no chodźta spać tero.
                                • rita100 Re: Kozica Cyganica 11.05.08, 22:27
                                  A rankiem, kedy słóneczko wstało, do gospodyni nazod powandrowałi łobie.
                                  Przyszli pod dźwiyrze. Koza zaro na progu uklankła, rogami w próg powaliuła i
                                  pokornie zabeczała:

                                  "Ach, jo kozucha,
                                  buła-am machlucha.
                                  Dobrzem jadła
                                  dobrzem psiła
                                  i nigdym bita nie buła.
                                  Darujcież mi, godpodyni !"

                                  Łobaczuła gburka koze, łobaczuła Zuzulke i barzo buła reda. Zaro koze zakryła w
                                  zagródce i sianeczka ji do złóbka dała. Potam stół bziołym łobrusem nakruła,
                                  dzban z ksitnónco gałajzio lipy w niam postaziuła, glanki chlyba nakroiła, mlyka
                                  z mniodam w kubki nalała.
                                  - A pódźże, Zuzuleńko! Daruj mi wine ! I na znak co nie mosz do ma pretensji
                                  chlybam sia przełammy.

                                  Do dzisiejszego dzioneczka za górami, za lasami żyjó sobzie szczajśliwie gburka,
                                  Zuzula i koza. A tero, keby koza juz nie machluje brok by ji nowe mniano dać.
                                  Ale jeke ?
                                  Może chto nojdzie fejniste miano dlo kozy ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka