Dodaj do ulubionych

ubieranie choinki

21.12.06, 09:24
Lubicie ubierać choinkę? Bo ja tak. Ale nie pamiętam, czy był moment, że n ie
lubiłam. Zawsze ubierałam z tatą (wcześniej jeszcze z bratem), mama w kuchni
gotowała pyszności, tylko co jakiś czas do nas zaglądała i dawała rady w
kwestii estetycznej wink)
JUż wtedy nuciliśmy sobie z Tata kolendy, bo śpiewć lubimy bardzo.
Nie lubiła za to choinki rozbierać.
Ale już mówię, o co mi chodzi. Jechałam rano tramwaje, i usłyszałam rozmowę 2
nastolatek, o tym włąśnie, że rodzice sami ubierają choinkę, bo one nie
lubią, nie chce im się, choć pamiętają, ze jako małe dziewczynki, robiły to z
ochotą.
Czy to wina rodziców, że nie potrafia wprowadzić takiej świątecznej
atmosfery, że jest im obojętne, że dzieciak w tym czasie gra w coś na kompie?
Czy to po prostu taki egzemplarz dzieciaka?
Teraz, jak ubieramy choinkę z Olą i mężem, to nie ma mowy, zeby był w tym
czasie np. włączony telewizor. Z radia po cichutku sączy się muzyczka, a my
mamy frajdę z ubierania hoinki, z ozdabiania mieszkania.
Co myślicie o tym wszystkim?
Obserwuj wątek
    • kika2345 Re: ubieranie choinki 21.12.06, 09:29
      ja tez uwazam ze jest to fantastyczna chwila ktora zbliza rodzine . Nasz
      Patryczek jest jeszcze malutki ale z tatusiem zawieszal bombki a przy tym
      lecialy koledy i nawet moj szanowny malzonek spiewal; razem ze mna. Uwielbiam
      takie chwile.
    • anik801 Re: ubieranie choinki 21.12.06, 09:35
      Lubię ubierać choinkę i w ogóle przystrajać domsmileLubię nawet sprzątać przed
      świętami.Myślę,że dużo zależy od rodziców.byłam świadkiem jak moja znajoma
      ubierała choinkę z dzieckiem.Totalna beznadzieja!Co chwila poprawiała po
      dziecku,mówiła że to tak ma być,a to nie może być tu.Myślę,że to zniechęca
      dzieci.One też chcą w tym uczestniczyć,mieć swój wkład.To nie jest ważne jak
      powieszą bombkę.Pozwólmy dzieciom by to była miła zabawa,a nie przykry
      obowiązek!
    • sweet.joan Re: ubieranie choinki 21.12.06, 09:40
      Ja zawsze lubiłam. Ubierałam podobnie z tatą i bratem, a mama zaglądała co
      chwila z kuchni smile Ubieraliśmy zawsze w Wigilię. Najpierw tata ustawiał choinkę,
      zabezpieczał przed wywróceniem się. Potem było rozplątywanie lampek. Lampki
      stare, już wyblakłe, nie kolorowe. Wielkie pudło bombek. Każda inna wink
      W tym roku znów będzie tak samo. Tylko jeszcze mąż i Młody doszli smile

      A co myślę?
      Ostatnio trochę przybiła mnie wypowiedź pewnej słuchaczki Trójki. Była dyskusja
      o Bożym Narodzeniu. Jedna z osób powiedziała coś takiego: nie umiemy przebywać z
      rodziną, nie umiemy rozmawiać, nie mamy wspólnych tematów i dobrze, że jest
      telewizor, bo przynajmniej skupia wszystkich razem przy stole i można wspólnie
      pooglądać. A gdyby tak nagle wyrzucić/wyłączyć/zabrać tv, zrobiło by się drętwo,
      nudno. To straszne.

      Moja rodzina w sensie męża i syna jest jeszcze malutka, młodziutka i taka...
      dziecinna. I wszystko wydaje się takie, jakie powinno być. Radość z ubierania
      choinki, te pierniczki, atmosfera - wydaje się, że wszystko gra, że tak własnie
      wyglądają rodzinne Święta. Ale jeśli chodzi o rodziców... Przykro mi to pisać,
      ale często stwierdzam, że właśnie nie umiem z nimi przebywać tak beztrosko i
      fajnie. Jakoś się tak spinam, staję się niepewna... i zaczynam oglądać tv sad
      Choć zwykle nie mam potrzeby.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka