Dodaj do ulubionych

Czytam i czytam, ale zapytam:)

30.10.17, 14:48

Kanaryjczycy Złoci,

Chcę w zimie na Kanary! Tydzień. Wymagania: jak najwięcej słońca, jak najmniej wiatru, hotel 4*+, AI, bliskość plaży (spacery/biegi) i ewentualnie coś do zobaczenia na wyspie.
Proszę podzielcie się ze mną swoim doświadczeniem. Chłodny deszczowy poniedziałek jest inspiracją do napisania do Was:)

Dzięki olbrzymie za sugestie.
Obserwuj wątek
    • Gość: haniala1 Re: Czytam i czytam, ale zapytam:) IP: *.lukman.pl 30.10.17, 17:48
      Polecam hotel Tar Beach na Fuerteveturze. Hotel położony dosłownie na plaży. Plaża piękna - długa, szeroka, piaszczysta. Doskonała do zarówno do długich spacerów, jak i biegania. Wyżywienie bardzo dobre. Duży wybór alkoholi, smaczne drinki do śniadania szampan. W pobliżu przystanek autobusowy i wypożyczalnie samochodów. Jak dla mnie hotel idealny pd każdym względem.
      • ja.s.i.u Re: Czytam i czytam, ale zapytam:) 31.10.17, 08:24
        Czytaj ze zrozumieniem. Wymagania - jak najmniej wiatru. I to kładzie właściwie cały region. A już Fuerteventurę i Lanzarote w szczególności. Pasowałaby Teneryfa, np Puerto Santiago, ale tam spacery czarną plażą tam i z powrotem 200 metrów. O to chodzi? Moim zdaniem temat trudny.
        • cherbata.mientowa Re: Czytam i czytam, ale zapytam:) 31.10.17, 09:27
          Dziękuję za odpowiedzi. Słońce i nieobecność uporczywego wiatru to główne wymagania. Pozostałe wymagania mogę lekko nagiąć:) W dalszym ciągu czytam i czytam, i równolegle
          liczę na Waszą doświadczoną pomoc w podjęciu decyzji.

          Słonecznie (dzisiaj) pozdrawiam.
          • ja.s.i.u Re: Czytam i czytam, ale zapytam:) 31.10.17, 11:35
            Byłem też zimą na wyspach, różnych wyspach i wszędzie mniej lub bardziej wieje. Na Lanzarote i Fuerteventurze bardziej, na Teneryfie i Gran Canarii ciut mniej, ale wiatr jest. Prawdopodobieństwo deszczu też jest. Taki region. Stuprocentowo nikt ci nie zagwarantuje pogody. Przynajmniej zimą. To też zależy w dużym stopniu od konkretnego miejsca na konkretnej wyspie. Na Teneryfie, na północy będzie 3-5 stopni chłodniej, niż na południu. Chmury i deszcz też bardziej prawdopodobne. No ale taniej, co dla wielu się liczy. Chcesz cieplej, może Cabo Verde? Dwie godziny lotu dalej. Ciut drożej, ale może to dla ciebie jest jakaś alternatywa?
          • aseretka Re: Czytam i czytam, ale zapytam:) 31.10.17, 15:42
            W drugim tygodniu stycznia 2017 r. byłam na Lanzatote w miejscowości Playa Blanca w hotelu Club Playa Blanca. Wiatry w tej części wyspy nie były uciążliwe, w przeciwności do tych, jakie wiały w zachodniej i północnej części wyspy. Miasteczko Playa Blanca niezwykle urokliwe. Ładne plaże, bardzo długa promenada nad oceanem, gdzie można pospacerować lub pobiegać. Przy promenadzie duża ilość sklepów, sklepików, restauracji i kawiarni, gdzie można napić się pysznej kawy cortado (espresso z dodatkiem gorącego mleka) lub słynnej leche y leche (słodkie espresso ze zwykłym mlekiem oraz mlekiem skondensowanym).
            Składający się z bungalowów hotel położony jest pośród pięknie zaprojektowanego ogrodu, pełnego kwiatów, kaktusów i innych egzotycznych roślin. Można tu odpocząć pośród natury siedząc na tarasie przed domkiem, bądź też spacerując lub biegając alejkami rozległego terenu. Wypoczynek przy basenach super! Jeden jest z podgrzewaną wodą i można korzystać w okresie zimowym.
            Jedzenie smaczne i bardzo urozmaicone. Każdy znajdzie coś dla siebie. Na kolację codziennie mogłam spróbować potraw innej kuchni: hiszpańskiej, kanaryjskiej, meksykańskiej, włoskiej, francuskiej chińskiej, hinduskiej. Zawsze do wyboru było 6-8 różnych potraw z drobiu, wołowiny, wieprzowiny, jagnięciny, ryb i owoców morza. Miałam możliwość posmakowania kanaryjskich papas arrugadas, czyli ziemniaków gotowanych w wodzie morskiej lub pieczonych w soli, rancho canario (odmiana rosołu z kluseczkami, mięsem i ziemniakami), sancocho de pescado - duszonej ryby, serwowanej z ziemniakami i warzywami oraz ciasteczek rybnych smażonych na głębokim tłuszczu zwanych churros de pescado. Pyszna była kaczka po pekińsku, paella z kurczakiem, polędwiczki wieprzowe z mozzarellą, wołowina po burgundzku oraz lamb kofta curry – pulpeciki jagnięce w sosie pomidorowym. Przepyszne były też serwowane codziennie, chrupiące z zewnątrz i miękkie w środku, hiszpańskie churros z gorącym sosem czekoladowym. Duży wybór warzyw, sałatek i owoców: banany, winogrona, kiwi, jabłka, gruszki, pomarańcze, mandarynki, arbuzy, melony, grejpfruty.
            Moją opinię o hotelu możesz przeczytać tu:
            forum.gazeta.pl/forum/w,54131,163309063,163309063,Lanzarote_Club_Playa_Blanca.html
            W okolicach Playa Blanca warto zobaczyć:
            - górujący nad miastem uśpiony wulkan Montana Roja, z którego rozciągają się przepiękne, pocztówkowe widoki na miasto i okolicę,
            - oddaloną ok 3 km od miasta latarnię morską Pechiguera, która uznana została jako zabytek dziedzictwa kulturowego Lanzarote,
            - położoną na wschód od Playa Dorada Marinę Rubicon, gdzie dwa razy w tygodniu (w środy i soboty) odbywają się targi, na których można kupić lokalne produkty: wyroby rzemieślnicze oraz wina,
            - usytuowany na przylądku Punta del Aquila (ok. 200 metrów na wschód od Marina Rubicon), XVIII-wieczny bastion Castillo de las Coloradas.
            - najbardziej znaną ze wszystkich plaż w okolicy plażę Papagayo, która składa się w rzeczywistości z kilku mniejszych plaż, położonych w osłoniętych zatoczkach oddzielonych wysokimi klifami.
            Do wszystkich tych miejsc najlepiej dojechać lokalnym środkiem komunikacji (autobus nr 30) kursującym co pół godziny (od 6:30 do 22:00) z Faro Park w zachodniej części miasta do Las Coloradas na wschodzie. Bilet kosztuje 1,40 euro niezależnie od odległości przebytej po mieście, a kupuje się go u kierowcy.

            • ja.s.i.u Re: Czytam i czytam, ale zapytam:) 31.10.17, 17:20
              W uzupełnieniu.
              Ta sama wyspa. Pierwszy tydzień stycznia 2016. Na tygodniowy pobyt dwa dni z deszczem. W jednym dniu wiatr był naprawdę porywisty. W inne dni po prostu wiało. Hotel z podgrzewanym basenem. Na zamoczenie się w oceanie nie miałem odwagi, choć kilka osób próbowało się kąpać. Miejscowość Costa Tequise
              • cherbata.mientowa Re: Czytam i czytam, ale zapytam:) 31.10.17, 17:59
                Dziękuję za informacje. Wracam do oglądania wymienionych hoteli. O Cabo Verde myślałam jako bezpieczniejszej pogodowo alternatywie ale mam je w planie z przyjaciółmi na przełomie kwietnia/maja. Na Kanarach jeszcze nie byłam i czas aby je zaliczyć:)
                Aseretko, dzięki za obszerne informacje. Wszystko z wyjątkiem animacji (rozrywam się sama:)
                i cukru (kawa, churros) może okazać się przydatne.
                Ja.s.i.u, zapytam hipotetycznie: Gdybyś w ciągu najbliższego tygodnia znalazł w skrzynce, pocztowej zupełnie niespodziewanie:) bezpłatny kupon na okaziciela do wykorzystania w ciągu grudnia-lutego dla dwóch osób na Kanarach to gdzie byś poleciał, uwzględniając przynajmniej część moich wymagań? Proszę podaj dwie wyspy i ich strony.

                Czytam dalej...
                • ja.s.i.u Re: Czytam i czytam, ale zapytam:) 01.11.17, 16:22
                  Może tak.
                  Jeśli mam jechać z dziećmi, to wracam do Dorado Beach na Gran Canarii.
                  Jeśli tylko z żoną, to o ile to możliwe, na La Palmę. Ale ja lubię na nogach łazić, a tam są możliwości. No i autobusami, razem z tubylcami podróżuje się fajnie. Jak nie, to taksówka 1 euro za kilometr. Jak się jedzie w czwórkę, wychodzi naprawdę niedrogo. Tyle, że plaże trudne, czarne, kamieniste, ale zimą kąpiel w oceanie nie jest dla mnie priorytetem. Wolę przejść się calderą de taburiente. Albo na południu zajrzeć do krateru tenequii.
              • aseretka Re: Czytam i czytam, ale zapytam:) 31.10.17, 19:51
                Costa Teguise leży bardziej na północnym-wschodzie Lanzarote, a tam niestety wiatry są bardziej porywiste. Doświadczyłam tego podczas objazdu wyspy. W porównaniu z zachodnią i północną częścią wyspy w Playa Blanca był raj. :) Jest tu zdecydowanie bardziej zacisznie i spokojne, ponieważ zamknięte zostało wewnątrz kilku zatok osłoniętych cyplami.
                Pewnie, że pogody nigdy nie da się w 100 % przewidzieć. Podczas mojego pobytu dwa dni były pochmurne, a nawet trochę pokropiło (jak ksiądz kropidłem na Wielkanoc). Nawet jednak w te pochmurne dni podczas spaceru promenadą wszyscy chodzili lekko ubrani:
                fotoforum.gazeta.pl/72,2,91,77896855,163289071.html
                fotoforum.gazeta.pl/72,2,91,86891493,163411122.html
                a nawet moczyli się w oceanie. :)
                Z hotelowego, podgrzewanego basenu korzystało sporo osób, w tym nawet moja "zmarzła" wnuczka. :)
          • cherbata.mientowa Re: Czytam i czytam, ale zapytam:) 03.11.17, 15:16

            Haniala1, zachęcona Twoją opinią i opiniami na stronach Itaka/TripAdvisor rozważam teraz hotel
            Taro Beach. Proszę, napisz czy dopłacałaś do pokoju z widokiem czy dostałaś standardowy pokój.
            Nie zależy mi na wpatrywaniu się w morze przez okno:) ale w opiniach czytam, że istnieje ryzyko dostania "piwnicznego" pokoju i absolutnie nie chcę spędzić tygodnia w suterynie:)
            Czy podczas pobytu w hotelu otarłaś się o tę kwestię?
            • aseretka Re: Czytam i czytam, ale zapytam:) 03.11.17, 16:29
              > (...)i opiniami na stronach Itaka/TripAdvisor rozważam teraz hotel Taro Beach.
              Chociaż nie dotyczy to akurat tego hotelu, niestety muszę stwierdzić, że Itaka zamieszcza na swojej stronie tylko wyraźnie pozytywne opinie z pobytu w hotelach. Mimo, że nie miałam żadnych obiekcji, co do pracy rezydentki - jak bowiem napisałam: "Duże brawa należą się rezydentce p. Magdalenie Blachurze, która jest osobą niezwykle kompetentną i rzetelnie spełniającą swoje obowiązki. Zakres jej pracy wykraczał bowiem bardzo daleko poza oferowanie wycieczek fakultatywnych. Podczas swoich dyżurów była niezwykle pomocna wczasowiczom i służyła swoją wiedzą na temat Majorki, informowała o miejscach, które warto odwiedzić , pomagała przy wypożyczeniu samochodu i doradzała we wszystkich sprawach". To już niestety opinia na temat samego hotelu nie była słodziutka i nie złagodziły jej nawet słowa, że ogólnie z urlopu jesteśmy zadowoleni, a hotel spełnił oczekiwania, jak na ***. Czekałam prawie miesiąc na zamieszczenie mojej opinii, ale niestety się nie doczekałam :( Widocznie niezbyt wygodna dla biura jest prawda, że:
              - trochę mnie zdziwiła informacja, iż hotel nie ponosi odpowiedzialności za pozostawione w pokojach rzeczy. Zgodnie bowiem z konwencją europejską z 17.12.1962 r. o odpowiedzialności utrzymujących hotele za rzeczy wniesione przez gości hotelowych, która w stosunku do Rzeczpospolitej Polskiej weszła w życie 19.06.1997 r., właściciele hoteli lub innych baz noclegowych ponoszą przede wszystkim odpowiedzialność określoną kodeksem cywilnym za utratę lub uszkodzenie rzeczy wniesionej przez swoich gości na teren prowadzonej działalności;
              - jeszcze bardziej zdziwił mnie fakt, iż chcąc otrzymać suchy prowiant , czyli tzw. lunch box (zwany w Hiszpanii picnickiem) należało przedstawić dowód zakupu wycieczki fakultatywnej lub umowę wypożyczenia samochodu (!). Pierwszy raz się z takim czymś spotkałam. A co w przypadku, gdy chciałabym np. pojechać na cały dzień do Palmy publicznym środkiem komunikacji ? Poza tym, komu pozostającemu w hotelu zależałoby na ta „zdobyciu” takiego suchego prowiantu, który składa się z butelki (250 ml) wody, kanapki z wędliną z chleba tostowego , jednego jabłka i jednej śliwki;
              - wyżywienie w hotelu słabiutkie, chociaż każdy mógł znaleźć coś tam do zjedzenia. Na lunch i kolację sporo dań warzywnych: podsmażane na oliwie cienkie plasterki bakłażanów, ziemniaków, cukinii lub czerwonej papryki, które być może zadawalały wegetarian. Natomiast dania mięsne (zwykle były to różne kawałki kurczaka: bądź to kawałki nóżek, bądź skrzydełka lub kawałki piersi) suche i zbyt wypieczone. Żuło się to i żuło… Również ichniejsza pizza, czyli chrupiący placek coca, był tak „chrupiący”, że można było sobie na nim połamać zęby. Z dodatków: frytki, makarony, ryż i ziemniaki pod różnymi postaciami. Jednak apetycznie wyglądające ziemniaczki (i te obrane, i te w łupinkach) były niedogotowane , wpół surowe. Z kolei makaron, który dla urozmaicenia każdego dnia był w innej formie (spaghetti , rurki, wstążki, kokardki, świderki ), codziennie były z tym samym sosem a`la bolognese, bo tak naprawdę to na ten sos składał się głównie rozrzedzony i doprawiony ziołami ketchup. Słynne na Majorce frito mallorquí , czyli danie przygotowywane ze smażonych na oliwie ziemniaków, wieprzowych lub jagnięcych podrobów, papryczek, pomidorów, cebuli oraz czosnku, też jakoś nie specjalnie zachwycało;
              - desery dobre, ale każdego dnia takie same: galaretka (raz żółta, a raz czerwona, krem, pyszne ciasto tortowe i równie dobre ciasteczka podobne do ptysi. Mało owoców - tylko jabłka, arbuz, melon i śliwki;
              - animacje zapewniane przez p. Tomka, który to niezwykle się starał, były jednak bardzo słabiutkie… Poranna gimnastyka na tarasie, spacer z kijkami (nordic walking), water aerobics ok. 11:30, wspólne oglądanie TV i wieczorem quizy typu: „Jaka to melodia” lub „żałosne” występy karaoke w wykonaniu naszych rodaków po kilku drinkach.
              Ogólnie jednak z samego urlopu ja jestem zadowolona, ale z podejścia Itaki do opinii klientów już nie. :( 
              • miszasty Re: Czytam i czytam, ale zapytam:) 03.11.17, 16:32
                To prawda, że Itaka "robi" różne "numery": u mnie na przykład właśnie na wspomnianej Fuercie hotel 3* sprzedawała jako 4*. Hotel rzeczywiście miał niewielką część 4*, ale z Itaki nikt tam nie został zakwaterowany - a wszyscy w 3* części.
                Itaka to masówka i pojedynczy klient z jakkolwiek (nawet bardzo) wypchanym portfelem się tam nie liczy, niestety!
              • cherbata.mientowa Re: Czytam i czytam, ale zapytam:) 03.11.17, 20:43
                aseretka napisała:

                "...muszę stwierdzić, że Itaka zamieszcza na swojej stronie tylko wyraźnie pozytywne opinie z pobytu w hotelach."

                Dla pełni obrazu dodam, że moja krytyczna opinia o hotelu 5* (Żagiel Itaki) na Maderze
                została opublikowana na stronie Itaki. I jest w towarzystwie równie krytycznych opinii.
            • Gość: Haniala1 Re: Czytam i czytam, ale zapytam:) IP: *.lukman.pl 03.11.17, 18:38
              Faktycznie są pokoje piwniczne i one się nie nadają. Ja dostałam pokój z widokiem na palmę, morze i dach. Przed wyjazdem też czytałam o pokojach w piwnicy i nie miałam ochoty takiego dostać, chociaż w pokoju tylko śpię i nie zależy mi na spektakularnych widokach. W obawie przed piwnicznym pokojem napisałam maila do hotelu, że cierpię na migrenę i może się zdarzyć, że będę musiała dużo czasu spędzać w pokoju w związku z tym proszę o lepszy pokój, nie w przyziemiu. I udało się. Para, która przyleciała z nami dostała właśnie ten zły pokój, ale na drugi dzień zgłosili rezydentce i bez problemu dostali inny pokój w budynku głównym.
                • ja.s.i.u Re: Czytam i czytam, ale zapytam:) 04.11.17, 08:06
                  Nie zawsze pomaga.
                  Biuro turystyczne wykupuje konkretne pokoje w hotelu. Wiadomo, polskie biura te pokoje najtańsze. Na miejscu, jeśli mają wolne, możesz dopłacić do pokoju o wyższym standardzie, droższego. Sztuczki z Egiptu nie działają. Jeśli będą wolne pokoje z puli wykupionej przez biuro, to ci zamienią, a w słabszy pokój wcisną kolejnego gościa z biura, które pokoje wykupiło. A z Taro powinnaś być zadowolona, ale polar zabierz. W Costa Calma wieje dość porządnie, chyba, że masz All, a po zachodzie słońca czas spędzasz przy barze.
                  • cherbata.mientowa Strategie pokojowe:) 04.11.17, 13:34
                    Etniczne "dyskryminacje" pokojowe są mi znane. To nic osobistego to tylko uwarunkowania ekonomiczne. Podróżuję z założeniem, że chcę dostać najtańszy pokój w dobrym/drogim hotelu. Infrastruktura hotelowa nie zmienia się dla gości płacących mniej:) Z reguły dobre hotele mają małą liczbę "piwnicznych" pokoi" i moim zadaniem jest za wszelką cenę ich uniknąć. Omawianym przykładem jest Taro Beach.

                    Zanim dotrę do hotelu wiem już o nim sporo. Dobre hotele odpowiadają na krytykę/pochwały gości. Na TripAdvisor można znaleźć imię i nazwisko managera lub osoby odpowiadającej za hotelowe PR. Czytając formę odpowiedzi na krytykę można przewidzieć kierunek ewentualnej reklamacji. Jeżeli dyrektor/ka hotelu ma psa/kota znam przed zameldowaniem się imię zwierząt:) Dobrze jest w miarę możliwości mieszkać w sieciówkach. Sieciówki konkurują ze sobą w opiniach gości i dobrze ulokowana, racjonalna reklamacja czyni cuda:) Odwrotnie jest
                    z małymi rodzinnie prowadzonymi hotelami - w nich nigdy gość nie ma racji. Z rodziną się nie wygra:)

                    Gdyby to wszystko zawiodło, mogę wytoczyć najcięższą polową armatę którą wożę ze sobą na dnie bagażu rejestrowanego. Na szczęście dotychczas nie było takiej potrzeby. I absolutnie nie dopuszczam spędzania wakacji w pokoju "piwnicznym". Nie ma takiej przegranej opcji:)

                    • ja.s.i.u Re: Strategie pokojowe:) 04.11.17, 17:02
                      Jeśli myślisz, że postraszysz czerwonym na holidaychecku, to się grubo mylisz. Pod twoją opinią pojawi się wyjaśnienie, że kupiłaś pokój oszczędny, że została ci przedstawiona oferta dopłaty do pokoju normalnego, a ty ją odrzuciłaś. Uwierz mi, w wielu hotelach na wyspach byłem świadkiem podobnych podchodów, nie działa. Proponują reklamację u organizatora wczasów. Dlatego bardzo ważne jest to, co masz napisane w umowie. Jaki rodzaj pokoju. Ewentualnie dopłacasz kilkanaście euro dziennie i masz pokój jaki chcesz. I nie ma sensu dowiadywać się o psa menadżera. Nie na Kanarach, szczególnie jak się jedzie z biurem ostatniej kategorii.
                      Aha, za napiwek podziękują, ale nie dadzą czegoś, za co nie zapłaciłaś, choć gość w barze będzie się uśmiechał za kilka euro, a drink będzie ciut mocniejszy czasem.
                      • cherbata.mientowa Re: Strategie pokojowe:) 06.11.17, 09:34
                        ja.s.i.u napisał:

                        "Jeśli myślisz, że postraszysz czerwonym na holidaychecku, to się grubo mylisz."

                        Haniu, do czasu pierwszego użycia mojej armaty polowej nie będę zdradzała szczegółów:)

                        Ja.s.i.u, nie myślę tak jak Ty myślisz, że ja myślę. I nie mylę się grubo. Ani chudo. Sens mojej wypowiedzi uszedł Twojej uwadze. Dobrze spędzone wakacje są bardzo ważne i pisałam wcześniej o moim odrabianiu zadania domowego przed wyborem hotelu. W moim żartobliwym opisie szerokości zbieraniu wszelkich informacji - imię psa/kota/świnki morskiej menadżera hotelu - zacząłeś dopatrywać się sensu. Zawierane umowy czytam z uwagą i zrozumieniem. Znam klasyk: "you get what you pay for" i nie wymagam niczego ponad to co zapłaciłam. Nie mam trudności z dopłaceniem na miejscu za coś co wymaga dopłaty. Nie wspomniałam o HolidayCheck więc Twoje elementarzowe hipotetyczne wywody co zrobię ja/HC/ja/HC mnie nie dotyczą.

                        Co do kategorii biura z jakim mogę ewentualnie lecieć to nieuzasadnienie nabierasz rozpędu.
                        Głównym wyróżnikiem jakości pobytu jest kasa. W każdym biurze możesz sobie wybrać poziom komfortu na jakim chcesz spędzić wakacje. To chyba wiesz? Jeżeli Itaka jest dla Ciebie ostatnią kategorią BP to możesz przejrzeć katalog ofert Itaka&Gala. Nie uwierzę, że nie znajdziesz tam czegoś dla siebie. Utożsamianie się tylko z biurem podróży obsługujących głównie emerytowany Wehrmacht nie świadczy o szerszym spojrzeniu.

                        Ze swoim zrozumieniem definicji "napiwek" też nie masz racji. Napiwek daje się po otrzymaniu dobrej usługi. Nigdy przed. To przed określa się inaczej...

                        Poniedziałkowo pozdrawiam.

                        • ja.s.i.u Re: Strategie pokojowe:) 06.11.17, 20:00
                          Pozdrowieniami się odwzajemniam. Po prostu quzo (a może raki?) było za dużo, dlatego nie wyjaśniłem, "co poeta miał na myśli".

                          Po prostu na Kanarach jest bardzo duże bezrobocie i dlatego każdy tam stara się wykonywać swoją pracę najlepiej, jak tylko można, tak, żeby nie stworzyć podejrzeń, że w niewytłumaczalny sposób jednej osobie daje się warunki lepsze, innej gorsze. Skoro biuro wykupiło konkretne pokoje, to z puli tych pokoi przydziela się miejsca właściwie według kolejności. Oczywiście czasem, jeśli hotel ma warunki, można i bez dopłaty (ale nie wszędzie) dostać dobry pokój i wtedy wystarczy tylko uśmiech przy zameldowaniu.

                          Przyczyna jest prozaiczna. Czasem wyłącza się grupę pokoi, obsługiwaną przez jakąś osobę z personelu, którą można na czas słabszego sezonu zwolnić, ewentualnie przesunąć do innych czynności. Czasem ta grupa pokoi poddawana jest np. renowacji.

                          Co do organizatorów, to ja zawsze wykupuję urlopy z biur, które w swojej stronie internetowej mają na końcu literki .de. Po prostu najwygodniej mi wylatywać z Frankfurtu, Kolonii, czy Düsseldorfu. Regułą jest, że te biura dysponują dobrymi, jeśli nie najlepszymi pokojami. Czasem, jak znam hotel, biorę tzw. pokój oszczędny (Sparzimmer) i zwykle jestem zaskoczony. Zawsze dostaję pokój dużo lepszy, niż bym się spodziewał. Czasem wręcz pytam, czemu dostałem prezent, w postaci fajnego pokoju i wówczas odpowiedź jest zawsze ta sama. Bo jeśli ktoś przyjeżdża z Niemiec, nawet z polskim paszportem (nie mam innego!), to gwarantuje, że pokój będzie oddany w nienagannym stanie, bez zniszczeń, dlatego warto takie osoby kierować np. do pokoju świeżo po renowacji.

                          I to właśnie miałem na myśli, pisząc o Itace. We wszystkich hotelach, najgorszą grupą gości są Brytyjczycy, Polacy z reguły są odbierani ciut lepiej. Nie, nie chodzi jedynie o brak napiwków. Chodzi o zachowanie się w hotelu, czy szanowanie hotelowego wyposażenia. Rodziny z maleńkimi dziećmi, często z płaczącymi po nocach niemowlętami, z barierą językową, wciąż kłócące się (szczególnie po większej ilości alkoholu), marnujące jedzenie (weźmie na talerz i zostawi) albo wynoszące jedzenie z restauracji do pokoju (przecież przy HP dziecko zgłodnieje), no i o napiwkach starają się nie pamiętać, bo oni już raz wszystko zapłacili. A pokój oddawany jest często w stanie bardzo brudnym, z plamami na ręcznikach, prześcieradle. Wiem, to stereotypy, ale niestety funkcjonują i to przykre, ale przez te stereotypy nie lubią nas, Polaków, w wielu hotelach.

                          Znasz komunikatywnie hiszpański, albo niemiecki? Jeśli tak, to rzeczywiście może okazać się twoją armatą. Aha, angielskiego w kanaryjskich hotelach się boją, jeśli trafią ci się Anglicy na urlopie, zrozumiesz dlaczego.
                          • cherbata.mientowa Podróże z biur mających literki .de na końcu:) 07.11.17, 21:09
                            ja.s.i.u napisał:

                            Hola Ja.s.i.u,

                            "...na Kanarach jest bardzo duże bezrobocie..."

                            Dziękuję za przybliżenie mi trudnej sytuacji na rynku pracy na Kanarach. Lo siento mucho.

                            "...ja zawsze wykupuję urlopy z biur, które w swojej stronie internetowej mają na końcu literki .de. Po prostu najwygodniej mi wylatywać z Frankfurtu, Kolonii, czy Düsseldorfu.
                            ...jeśli ktoś przyjeżdża z Niemiec, nawet z polskim paszportem (nie mam innego!), to gwarantuje, że pokój będzie oddany w nienagannym stanie, bez zniszczeń...Polacy z reguły są odbierani ciut lepiej. Nie, nie chodzi jedynie o brak napiwków... Rodziny z maleńkimi dziećmi, często z płaczącymi po nocach niemowlętami...o napiwkach starają się nie pamiętać... nie lubią nas, Polaków, w wielu hotelach."

                            Potwierdziłeś dręczące mnie przypuszczenia, że Polacy podróżujący z biur z końcówką .de
                            cieszą się olbrzymią estymą wśród hotelarzy europejskich. Podziwiani są za doskonałe europejskie obycie, coolness i hojne napiwki. Natomiast rodacy kupujący pobyty zagraniczne w biurach z końcówką .pl to...ech, szkoda mówić/pisać. W lipcu Guia de Gran Canaria opisywała turystę z Polski ( BP.pl) który podzielił swój pokój hotelowy murowaną ścianą i wynajął część pokoju imigrantom z Bangladeszu. Wiadomość ta pogłębiła tylko i tak widoczną niechęć do turystów z Polski podróżujących z BP.pl.

                            Niemcy natomiast nie podróżują z płaczącymi niemowlętami. Są już poza wiekiem prokreacyjnym. Znani są w świecie jako turyści dający hojne napiwki. Wiem to z najbliższej ręki ponieważ moja siostra pracowała w dwa lata w Genewie jako kelnerka a brat mojej mamy prowadzi restaurację w Świnoujściu chętnie odwiedzaną przez Niemców. Personel restauracji po roku pracy może sobie kupić z napiwków uzyskanych od turystów niemieckich Fiata Tipo.
                            Woleliby VW Polo ale na taki samochód musza pracować dwa lata. Pod warunkiem, że mają dużo turystów z Bawarii.
                            Uebrigens (przepraszam za brak niemieckich znaków diakrytycznych), czy byłeś od wyjazdu do Niemiec w Polsce? Nie jest tak źle jak przypuszczasz. Staramy się jak możemy:)

                            Niemcy również jako turyści znani są ze spokojnego i cichego sposobu bycia. Prawie ich nie słychać. Siedzą cichutko pijąc piwo i tylko słyszy się leciutkie skrobnięcie ołówka po obrusie znaczące kolejna kolejkę piwa aby, broń Boże, nie zapłacić za kolegę. Order muss sein:) Są powszechnie lubiani jako turyści. W takiej Grecji na przykład po prostu ich kochają. Miłość ta datuje się od lat 40-tych ubiegłego wieku gdy liczne grupy młodych Niemców po raz pierwszy przybyły do Grecji. Kreta szczególnie ich wielbi.

                            "Znasz komunikatywnie hiszpański, albo niemiecki? Jeśli tak, to rzeczywiście może okazać się twoją armatą. Aha, angielskiego w kanaryjskich hotelach się boją, jeśli trafią ci się Anglicy na urlopie, zrozumiesz dlaczego."

                            Z komunikatywnością jakoś sobie daję radę. Do tego stopnia, że nigdy nie miałam pokoju
                            z którego nie byłam zadowolona. Prawie tak jak Ty:) I, optymistycznie, sądzę, że Kanary nie będą wyjątkiem. Anglików darzę sympatią. Po kilku wizytach na Maderze moja sympatia do nich utrwaliła się.

                            Miło mi wymienia się z Tobą doświadczenia i opinie. W wolnej chwili napisz coś jeszcze o swoich podróżach z biur z literkami .de na końcu: z Frankfurtu, Kolonii i tego trudnego miasta na literę D. Ciekawie się Ciebie czyta:) Pisz koniecznie...

                            Saludos wtorkowe!

                              • cherbata.mientowa Wolna jazda kolejką podmiejską 08.11.17, 10:03
                                e_podmiejska napisała:

                                "Jedź na te Kanary..."

                                Kolejna kolejko Podmiejska, Tobie wszystko kojarzy się z jazdą. Na Kanary nie dojedziesz.
                                To wyspy:) Jeżeli nie wiesz - zapytaj. I to nie bicie piany. To puszczanie kolorowych baniek mydlanych:) Ale czytasz i poirytowana piszesz. I to się liczy:)

                                Słonecznie pozdrawiam.
                                • ja.s.i.u Re: Wolna jazda kolejką podmiejską 08.11.17, 17:01
                                  cherbatko, ja właśnie w poniedziałek wróciłem z Krety. W hotelu (Creta Beach, Amoudara) trochę Francuzów i ogromna przewaga Niemców. Na holidaychecku hotel ma ocenę 5.4 na maksymalną 6, a 94 procent turystów daje mu łapkę z kciukiem w górę. Jak myślisz, czemu ci Kreteńczycy tak się dla tych Niemców starają, skoro twoim zdaniem, a zresztą, sama sobie przeczytaj, co o Krecie i Niemcach piszesz.

                                  Jeśli lubisz Anglików, polecam wizytę w Magaluf. Tak, Majorka jest piękna, ale jeśli trafisz do Magaluf, nie wierzę, że sympatię do Anglików zachowasz.

                                  Po kilku wizytach na Maderze. Hmmmm, możesz rozwinąć temat, jakie to hotele? Może mamy różne spostrzeżenia. A widziałaś, jak Anglik robi kupę do brodzika, w którym bawią się dzieci? A widziałaś Anglika sikającego z góry na przechodzących pod jego balkonem? No to mało widziałaś.

                                  I czemu u ciebie tyle ironii i złośliwych, opartych na stereotypach wypowiedzi? Może faktycznie e_podmiejska ma rację? Jedź, przepraszam, leć, faktycznie, masz rację, tam autostrady nie ma.
                                • e_podmiejska Re: Wolna jazda kolejką podmiejską 09.11.17, 16:59
                                  Żeby nie było na Twoje, ale wyszłam z założenia, że "Cherbata Mientowa" to i na Kanary dojedzie :) Moja ironia dotycząca "jazdy" nie została właściwie odczytana. Na Kanarach byłam i wkrótce też będę, więc wiem jakim środkiem transportu tam nawygodniej i najszybciej dotrzeć. Dla pasjonatów przygód jest jeszcze opcja: samochód (autobus lub pociąg) + prom + samochód (autobus lub pociąg) + prom, a więc można też i "jechać " i popłynąć. To tak, dla uzupełnienia .... Również cieplutko pozdrawiam.
      • Gość: Amantka Re: Czytam i czytam, ale zapytam:) IP: *.play-internet.pl 12.11.17, 11:57
        Hotel Taro Beach również polecam, byłam w tym roku. Jedzenie pyszne, długie plaże do spacerów. Pokój dostałam ogromny, ale z tarasem tuż przy "ścieżce" hotelowej, z widokiem na nią i inne budynki...taki ciemny, może nie piwnica ale kompletnie bez szału... siedzisz na tarasie i wszyscy idący na kolacje Cię mijają. Natomiast ja dopłaciłam z bodajże 50 zł za pokój z widokiem na ocean, pokazałam w recepcji i 3 min później miałam przepiękny pokój z widokiem takim jaki mamy w katalogu hotelu, czyli na plazę i wodę :) Ale bez dopłaty za pokój z widokiem recepcja by nie uwzględniła mojego widzi mi się raczej napewno:)
    • boczek150 Re: Czytam i czytam, ale zapytam:) 12.11.17, 15:46
      Kup lot - zarezerwuj wynajem samochodu (do odbioru na lotnisku) - i szukaj / udaj się do zarezerwowanej kwatery. Jeżeli nie jesteś typem "all-in" to szkoda pieniędzy na hotel - a samochód kosztuje tyle co nic (a i tak trzeba mieć żeby nie być uwiązanym do najbliższej okolicy). Z wysp, które znam o tej porze roku wybrałbym Lanzarote. Wyspa zadbana i sporo do zobaczenia. Fuertaventurę zaś odradzam - owszem plaże super (ale to nie ta pora roku), ale wnętrze wyspy ubogie i średnio ogarnięte.
    • roza2004 Re: Czytam i czytam, ale zapytam:) 12.11.17, 17:50
      Zima bylam na wszystkich wyspach ale najpiekniejszym miejscem jest Gran Canaria...Hotel Lopesan Costa Meloneras..polozony w pieknym palmowym ogrodzie z 5 basenami ...przepiekny zadbany resort nad samym oceanem...biala plaza w poblizu.
      Hotel Lopesan Costa Meloneras Resort Spa & Casino Kod: LPACOSG-R
      Wyspy Kanaryjskie \ Gran Canaria

      Luksusowy, w stylu kolonialnego pałacu, zachwyca piękną architekturą i wysmakowanymi wnętrzami. Piękne dziedzińce, zdobione balkony i fontanny nawiązują do klasycznych hiszpańskich tradycji. Otoczony wspaniałym parkiem o powierzchni 76.000 m², gdzie rośnie ponad dwa tysiące palm. Prezentem dla zmysłów jest wizyta w hotelowym Spa Corallium.
      POŁOŻENIE:
      na południu wyspy, w miejscowości MELONERAS, przy promenadzie ze sklepami, ok. 500 m od słynnego rezerwatu przyrody Dunas des Maspalomas, tuż przy symbolu miejscowości - latarni morskiej w Maspalomas, w pobliżu centrum handlowego, ok. 6 km od Playa del Ingles; ok. 40 km od lotniska Las Palmas; ok. 200 m od przystanku autobusowego.
      PLAŻA:
      Maspalomas, publiczna, piaszczysta, wyróżniona certyfikatem Błękitna Flaga, ok. 200 m od hotelu.

      www.itaka.pl/wczasy/wyspy-kanaryjskie/gran-canaria/hotel-lopesan-costa-meloneras-resort-spa-casino,LPACOSG.html?affiliate=274836&utm_source=criteo&utm_medium=cpc&utm_campaign=rem_criteo
    • Gość: Amantka Re: Czytam i czytam, ale zapytam:) IP: *.play-internet.pl 12.11.17, 18:20
      Niejasno napisałam, już podczas zakupu wycieczki dopłaciłam za widok :) Z tym zwiedzaniem na Fuerte nie do końca się zgodzę, oprócz znanego Corralejo, jest sporo innych fajnych miejsc. Choć większość z nich to po prostu urocze zatoczki itp - fakt. =Chociaż sam środek wyspy, po poprzednim pobycie na Gran Canarii, przyznaję rozczarował mnie nieco porównując. GC zdecydowanie bardziej rozrywkowa, zależy czego szukamy czy miasteczek czy pustych plaż.

      Hotel Lopesan o którym piszesz pewnie i super ale weź pod uwagę cenę - autorka pisała o Taro Beach który jest jednak tańszy, pytanie jaki budzet jest.
      • wielkimurchiny Re: Czytam i czytam, ale zapytam:) 01.12.18, 01:37
        Dwa lata temu byliśmy na przełomie grudnia i stycznia na Gran Canarii w regionie Maspalomas, piękne słonko za dnia, plażowanie, kąpiel w oceanie jak latem ale niestety noce chłodne, w sylwestra na plaży zmarzłam ubrana w kurtkę.
        W zeszłym roku okres sylwestrowy spędziliśmy na kilku wyspach pływając po oceanie statkiem Ocean Majesty, rejs z polskiego biura podróży. Dokładnie byliśmy na Gran Canarii, Teneryfie, Gomerze, El Hierro i La Palmie. Również noce były chłodne ale za dnia ciepło, momentami nawet gorąco, czasami gdzieś wyżej w górach trzeba było założyć bluzę ale generalnie polskie lato. Ciężko doradzić, która wyspa, obie są piękne o zbliżonym klimacie, ja wybrałabym Teneryfę przez sentyment. Pozdrawiam
    • zawodowiec_l.e.o.n.e.k Re: Czytam i czytam, ale zapytam:) 18.10.18, 11:33
      Ja sugeruję... wziąć internet :P Zawsze się tak mówi że się jedzie odpoczywać, ale kontakt ze swiatem trzeba mieć, a na kanarach jak na lekarstwo z netem - myślałem że roaming mi dopomoże ale jak wróciłem, miałem kosmiczny rachunek.
      PS. aż tak ciepło to nie będzie :P

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka