evel86
17.07.06, 21:46
jak wszystkim chyba nam tutaj brak mi bliskiej kolezanki... myslalam ze mam
przyjaciolke, nawet dwie, ale niestety..
pierwsza znalazla sobie chlopaka i kazda sekunde niemalze spedza razem z nim,
wiec jesli chce sie z nia spotkac to musze rowniez z jej chlopakiem, nie
twierdze ze go nie lubie, bo bardzo sympatyczny chlopak, ale o czym moge z
nia przy nim porozmawiac?
druga "przyjaciolka" rowniez ma chlopaka i to bardzo zaborczego i zazdrosnego
o nia, a do tego nie lubimy sie.. poza tym przez prawie rok w ogole do mnie
nie przychodzila (ani raz) choc mieszkamy 30 metrow od siebie, ja wpadalam do
niej co jakis czas az pomyslalam sobie "po co ja to robie, przeciez jej wcale
nie zalezy na przyjazni ze mna"! za kazdym razem kiedy mowila ze przyjdzie do
mnie, nie przychodzila...wiec napisalam jej ktoregos dnia co o tym wszystkim
mysle i ze nie chce jej juz nawet jako kolezanki. coz, chyba sie tym nie
przejela... teraz gdy przychodze pogadac z jej mama i kiedy ja widze czuje
sie jakbym widziala swojego bylego chlopaka ktory w okrutny sposob mnie
porzucil... moze to dziwne ale naprawde boli mnie przy niej serce
kiedy mam problem nie mam z kim o tym pogadac, nie mam sie komu wyzalic, nie
mam z kim sie cieszyc, nie mam z kim pojsc na zakupy, na piwko, posmiac
sie!!! mam chlopaka, ale to nie to samo, potrzebna mi przyjaciolka...
Ciezko mi, poniewaz jestem raczej skryta, nielatwo mi sie przed kims
otworzyc, kolezanki z klasy sa dla mnie tylko kolezankami z klasy, nic
wiecej. brak mi bratniej duszy, ktora wyslucha, zrozumie, bedzie sie cieszyc
razem ze mna. Zawsze bylam bardzo wesola osoba, teraz rzadko kiedy sie
usmiecham, po prostu brak mi przyjaciolki!
Pozdrawiam

Ewelina