Nigdy nie sądzilam że będe miec w życiu aż tak ciężko...
Mam 21 lat, w wieku 19 zaszlam w ciąże z facetem który (wtedy) byl dla mnie
całym światem, myślalam że bede z nim do końca i będziemy szczęśliwi.
Tak sie jednak nie stało bo 21 letni "chłopczyk" nie nadaje sie ani na ojca
ani na męża.
Po 2 latach małżeństwa zaczelismy sie traktowac bardziej jak znajomych niz jak
męża czy żone. Od miesiaca mieszkamy osobno a w niedalekiej przyszlośći
bierzemy rozwó.
Czasami przytłacza mnie to wszystko bo studiuje zaocznie, musze znalesc prace
zeby sie utrzymac (mieszkam z rodzicami wiec żyje na ich "garnuszku") ale
najpierw musze dac mojego malego do żłobka i boje się jak on sie tam
zaklimatyzuje.
Czasami czuje sie tak samotna ze nie wiem co ze soba zrobic.
Przyjaciół nie mam za wielu bo przez ten czas siedzenia w domu jakos pourywały
sie znajomości.
Jestem co prawda szczesliwsza, bo nie ma kłótni, wiecznych pretensji, ale
brakuje mi bardzo kogos z kim moge pogadac o wszystkim, przytulic sie ...
Staram sie trzymac ale czasami mi to nie wychodzi
Pomocy