alex.stela
26.07.04, 13:14
Czyli można się bawić bez CD i MP3 ;-)
:
W Istebnej Stecówce odbyło się bowiem III Spotkanie Gajdoszów i Dudziarzy. Pojawili się tu wszyscy, którzy w Beskidach potrafią jeszcze pięknie grać na tak oryginalnych instrumentach. Nie zabrakło też muzykantów z Podhala, Wielkopolski, Czech, Słowacji a nawet Holandii.
Spotkanie zorganizowali członkowie Istebniańskiego Centrum Kultywowania Tradycji Regionalnej muzykujący w zespole Wałasi. - Od 20 lat gramy, występujemy, prowadzimy zajęcia dla dzieci. Chcemy, żeby ta nasza tradycja była ciągle żywa. W dalszym ciągu są ludzie, którzy chcą słuchać takiego muzykowania, dlatego trzeba to robić - mówi Zbigniew Wałach, jeden z organizatorów.
Gajdy to instrument o skomplikowanej budowie. Z przodu ma gajdzicę do wygrywania melodii, zrobioną m.in. z krowiego rogu, z tyłu bas. Powietrze płynie do nich z worka uszytego z koziej skóry, koniecznie sierścią do wewnątrz. Do worka nie dmucha się ustami (tak jak w dudach), ale specjalnym mieszkiem zwanym dymlokiem.
Jan Kaczmarzyk z zespołu Wałasi opowiada, że gajdy były kiedyś najpopularniejszym instrumentem wśród górali, który towarzyszył im w codziennym życiu. Grywano na nich przy ślubach, pogrzebach, chrztach i zabawach. On sam muzykuje na nich od 15 lat. - Zagrały mi kiedyś w uszach, jak stałem na przystanku w Koniakowie i postanowiłem się nauczyć. Zajęło mi to dwa lata. Ten instrument trzeba poznać, zrozumieć. Granie na gajdach to niesamowita przyjemność - opowiada.
Można to było zauważyć na sobotnim spotkaniu. Zaczęło się od mszy świętej na Stecówce w intencji zmarłych i żywych muzykantów góralskich. Potem wszyscy przeszli w korowodzie do gospodarstwa agroturystycznego Henryka Kukuczki. Tu gajdosze muzykowali już do późnej nocy.
miasta.gazeta.pl/katowice/1,35056,2198022.html