Dodaj do ulubionych

OFIARY POLSKIEGO IMPERIALIZMU

01.09.03, 19:11


Niemcy leczą kompleksy, przerzucając na Polaków odpowiedzialność za zbrodnie
nazizmu

Co naprawdę myślą Niemcy o nazizmie, okupacji Polski, Holocauście? Czy
powszechny w naszym kraju zachwyt słowami Joschki Fischera, szefa
niemieckiego MSZ, że nie ma znaku równości między tragedią ofiar a dramatem
sprawców wypędzonych ze stron ojczystych, jest uzasadniony? Uczniowie
niemieckich gimnazjów oprócz szczegółowej analizy Holocaustu dokonanego przez
nazistów, czyli grupę ludzi skupionych wokół Adolfa Hitlera, nie mają okazji
dowiedzieć się zbyt wiele o niemieckich zbrodniach popełnionych na Polakach i
na innych narodach. Wiedzą, że wybuchła wojna, Polska była okupowana, a potem
Niemcy przegrały wojnę.

Niemiecka lekcja historii
Moja córka chodziła do przyzwoitej prywatnej szkoły katolickiej niedaleko
Bonn. Według programu literatury europejskiej największym polskim pisarzem
wszech czasów był nieżyjący już Andrzej Szczypiorski, często zapraszany do
RFN. Krytycy byli nim zachwyceni, bo napisał książkę, w której występowali
dobrzy Niemcy. O polskich laureatach literackiego Nobla nie uczono. Na lekcji
historii córka dowiedziała się, że Józef Piłsudski był imperialistą i
dyktatorem, który napadł na młode państwo radzieckie, odbierając mu
odwiecznie rosyjskie terytoria, a potem dokonał faszystowskiego przewrotu.

Polak morderca
Od wielu lat działa polsko-niemiecka komisja podręcznikowa, której zadaniem
jest przywrócenie prawdy o stosunkach między obu państwami. Działa opieszale,
więc można się obawiać, że prawdę zastąpią stereotypy, publikacje działaczy
Związku Wypędzonych oraz deklaracje polityków - zarówno z lewicy, jak i
prawicy - przyglądających się ze spokojem, jak Erika Steinbach, chadecka
posłanka do Bundestagu, bez najmniejszego wstydu oskarża Polaków o czystki
etniczne dokonane na Niemcach.
Tymczasem w Internecie można przeczytać elaborat działacza wypędzonych Rolfa-
Josefa Eibichta o polskim i czeskim imperializmie.
Już w 1919 r. - według Eibichta - Polska, która uwolniła się od Rosji,
zagarnęła wielkie terytoria, które nigdy do niej nie należały. W ten sposób
Niemcy, Litwini, Białorusini i Ukraińcy znaleźli się pod panowaniem Polski,
zostali obrabowani i wypędzeni z ojczyzny. Dowiadujemy się też, że Republika
Weimarska liczyła się wciąż z inwazją polskich wojsk, z dążeniem Warszawy do
zagarnięcia Prus Wschodnich, Gdańska, Pomorza, Śląska i części Brandenburgii.
Więcej - zamierzano rozszerzyć terytorium Polski po linię przebiegającą na
wschód od Bremy, Hanoweru, Kassel i Norymbergi.

Fałszerze przeszłości
Zdaniem Eibichta, pierwsze obozy koncentracyjne w Europie Środkowej powstały
właśnie w Polsce - tu w latach 20. torturowano i mordowano Niemców. Między
1919 r. a 1939 r. przed prześladowaniami uciekło z Polski 800 tys. Niemców.
Okrucieństwa wobec Niemców spotęgowały się latem 1939 r., jeszcze przed
wybuchem II wojny światowej. I to było powodem wypowiedzenia Polsce wojny
przez III Rzeszę. Orgia mordów osiągnęła swoje apogeum po rozpoczęciu walk.
Wkraczające oddziały niemieckie napotykały ciała tysięcy zamordowanych
volksdeutschów, wielu innych było torturowanych, a kobiety brutalnie
gwałcone.

Przełom bez przełomu
Niełatwo być dziś Niemcem, choć jeszcze trudniej być sąsiadem Niemiec. Kiedy
w 1989 r. kanclerz Helmut Kohl i premier RP Tadeusz Mazowiecki uścisnęli się
w Krzyżowej na znak pojednania między obu narodami, wydawało się, że w
stosunkach polsko-niemieckich nastąpił długo oczekiwany przełom. I
rzeczywiście, przez następne lata polskie media mówiły, że najważniejsza jest
przyszłość i dobrosąsiedzka współpraca, że co było, minęło. Okazało się, że
radość była przedwczesna, zaś rzeczywistość jest ponura.
Jak mogła powstać publikacja Rolfa-Josefa Eibichta? Jak mogło dojść do
wpuszczenia na salony polityczne Republiki Federalnej Niemiec Eriki
Steinbach, która myśli to samo co ów politolog, choć wyraża to w zawoalowanej
formie. Niemców uważa się w Europie za chory naród i wiele jest w tym prawdy.
Po straszliwych zbrodniach popełnionych na narodach Europy nastąpiła
denazyfikacja, która jednak ograniczyła się do Holocaustu i potępienia
sprawców tych zbrodni. A sprawcami byli "oni". W niemieckich rodzinach
skrzętnie ukrywa się przed dziećmi zbrodnie popełnione przez ojców i
dziadków.

Zakładnik Kwaśniewski
Niemcy mają trudności z przezwyciężeniem przeszłości, ale nie mają prawa
leczyć swoich kompleksów kosztem Polaków. Co najmniej zdumienie musi budzić
fakt zaangażowania się polskiej elity rządzącej (a zwłaszcza polskiego
prezydenta) w ideę tzw. Europejskiego Centrum przeciw Wypędzeniom. Europa nie
pragnie takiej instytucji. Nie domagają się jej nawet Polacy wypędzeni z
kresów wschodnich. W jakiej sprawie zatem Aleksander Kwaśniewski powołuje
grupę roboczą i umawia się z prezydentem Rauem? Gdziekolwiek powstałoby to
centrum - na Bałkanach czy w Afryce - będzie naznaczone moralnymi
roszczeniami inicjatorów, czyli niemieckich wypędzonych, a na to nie możemy
pozwolić.

www.wprost.pl/ar/?O=48704
Obserwuj wątek
    • Gość: kat Re: OFIARY POLSKIEGO IMPERIALIZMU IP: *.dip0.t-ipconnect.de 01.09.03, 20:23
      Ty duchu histori idz ty no ino do hazla , bos blady
      • bebokk A coś na temat ? 01.09.03, 20:40
        Ten facet napisał stek idiotyzmów, żywcem ściągniętych od Goebbelsa.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka