Dodaj do ulubionych

Ciąża cud

18.03.11, 12:29
To prawdziwie wzruszająca historia! Sama jestem w ciąży i wiem, że jest to najpiękniejszy okres w życiu... Każdej kobiecie oczekującej dziecka życzę takiego rozwiązania!
Obserwuj wątek
    • muzakate Ciąża cud 18.03.11, 12:40
      Jakbym o sobie czytała... Przechodziliśmy z mężem przez prawie wszystko to, o czym pisała autorka; U nas niestety dotąd cudu nie było i tekst zamiast dodać otuchy, zdołował mnie;
      W takim stanie prawie nic nie jest w stanie podnieść na duchu... Do tego dochodzą nowonarodzone dzieci znajomych, szczęśliwe ciąże, nieczułe pytania rodziny, znajomych o dzieci, a właściwie o ich brak...
      Chciałabym móc za jakiś czas przysłać podobny tekst do WO- gratuluję autorce z całego serca!
      • laferme Re: Ciąża cud 18.03.11, 12:57
        a ja trzymam kciuki za Ciebie i czekam na Twój artykuł :)
      • olabak Re: Ciąża cud 18.03.11, 14:43
        Polecam in vitro. Jestem w 6 miesiacu ciazy dzieki in vitro wlasnie. Tez nazywam to cudem. Kilka lat oczekiwania, wizyt u specjalistow, badan (wszystkie wyniki w porzadku),az w koncu in vitro zadzialalo za pierwszym razem! Szczerze polecam!Powodzenia!
    • enasza Re: Ciąża cud 18.03.11, 13:14
      Piękna historia i serdecznie gratuluję autorce listu. Sama jestem na etapie starań o dziecko i coraz bardziej boję się tej wewnętrznej presji i tego że "głowy nie da się wyłączyć". Wierzę jednak, że wkrótce zobaczę upragnione 2 kreski. Pozdrawiam serdecznie
      • ewulacwr Re: Ciąża cud 18.03.11, 13:40
        enasza napisała:
        > Piękna historia i serdecznie gratuluję autorce listu. Sama jestem na etapie sta
        > rań o dziecko i coraz bardziej boję się tej wewnętrznej presji i tego że "głowy
        > nie da się wyłączyć". Wierzę jednak, że wkrótce zobaczę upragnione 2 kreski. P
        > ozdrawiam serdecznie

        TRZYMAM KCIUKI!
        Jeśli chiałabyś pogadać - pisz na ewulacwr@gazeta.pl. My walczyliśmy 2 lata....
    • ewulacwr Ciąża cud 18.03.11, 13:38
      Aniu z Torunia!

      Płakałam czytając Twój artykuł. Przechodziliśmy to samo..... Nikt nie zna bólu kolejnego straconego miesiąca, ilości wylanych łez po informacji od znajomych o ich ciąży... I jak życie staje się mechanizmem ustawionym według owulacji...
      Wszystkie rady od znajomych "odpuść sobie i zajdziesz", "nie stresuj się", "wyluzuj i się uda".... Wściekłość zmieszana z rozgoryczeniem.... Nie da się tego opisać.....

      Jeśli czytasz komentarze - proszę o kontakt na ewulacwr@gazeta.pl.
      Chciałabym Cie zapytać jak się czujesz, jak przechodzisz ciążę? U mnie - sama nie wiem... Leki na podtrzymanie póki co dzialają :)
    • laurine Re: Ciąża cud 18.03.11, 14:08
      Slowko ode mnie - rowniez staralismy sie od jakiegos czasu o dziecko, ok 1,5 roku, zaczynalam miec obsesje, obliczanie owulacji, zdrowe odzywianie, unikanie stresu bla bla bla, ale nic nie pomagalo. Rowniez czytalam tego typu artykuly jak to trzeba wrzucic na luz i zaakceptowac sytuacje. Nie moglam. Wyniki w normie, wiec o co chodzi? Wtedy moj kochany zaproponowal, ze jesli sie nie uda przez nastepny rok - pojedziemy na wypasione wakacje - Azja, antypody, Ameryka Polnocna, wybor nalezy do nas. Zaszczepil we mnie chec skozystania z zycia dopoki jestesmy DINKYs. Tak wiec zaczelam czytac przewodniki turystyczne, sprawdzac ceny lotow, klimat i kulture danego kraju, wymagane szczepionki. Bylam tym wszystkim tak podeskcytowana i zaobsorbowana, ze nie zauwazylam kiedy spoznil mi sie okres........!!
      Radze 'starajacym sie' zeby mieli inny cel zyciu niz tylko przedluzenie gatunku, i mam tu na mysli cos duzego (nie zmiana tapety czy czeste wychodzenie do kina). Powodzenia
      • ewulacwr Re: Ciąża cud 18.03.11, 14:39
        Łatwiej dawać takie rady, kiedy wyniki obu małżonków/partnerów są ok.
        Gorzej kiedy w grę wchodzi endometrioza, mięśniaki, torbiele, czy brak witek u plemników...
    • martyna1985 Re: Ciąża cud 18.03.11, 14:56
      wielkie gratulacje.
      Jestem w podobnej sytuacji, ale póki co bez szczęśliwego zakończenia. Czekam na to jak na zbawienie.
      Różnica jest taka, że jedno dziecko już mam. Niepłodość wtórna...
    • karina-malina Ciąża cud 18.03.11, 16:42
      Gratuluje sukcesu,
      pary,ktore dlugo staraja sie o dziecko troche innaczej podchodza do macierzynstwa!Tez czekalam kilka lat na upragnione dziecko,a przed tym mialam jedno poronienie.Ja mialam niski progesteron,ktory jest hormonem bardzo waznym dla ciazy.Problem w tym ,ze ginekolog o tym nie mowi i tak naprawde trzeba samemu wiele czytac.Moze przydalaby sie wspolpraca kilku specjalistow np.ginekologa,psychologa i endokrynologa.A w ciaze zaszlam przed wyjazdem na wakacje,takze relaks jest potrzebny.Wiara czyni cuda...
    • jagna1978 Ciąża cud 18.03.11, 17:35
      Przechodziliśmy z mężem przez to samo: niekończące się badania, monitoring owulacji, monitoring pęcherzyków (czy już pękły, a może nie...), mierzenie temperatury, regulowanie hormonów i seks na zawołanie. Wielokrotnie zadawaliśmy sobie pytanie, czy już może wystarczy... Ostatnie nasze działanie, po którym mieliśmy dać sobie spokój ze staraniami, to mój zabieg na jajnikach. Miesiąc po nim byłam w ciąży. Jaki z tego morał? Patrząc teraz na mojego 8-miesięcznego synka myślę o kilku rzeczach. Wcześniej nie opuszczała mnie myśl o tym, że życie jest naprawdę niesprawiedliwe. Teraz widzę, że kochający się ludzie potrafią wiele przetrwać, że warto było tyle znieść, żeby widzieć nowe życie, że Bóg nie da nam cierpienia więcej, niż nie będziemy w stanie udźwignąć. I tez pragnęłam takich artykułów, żeby pocieszyć się tym, że może się udać, bo innym się udaje. Dlatego dziękuję za ten.
    • maragou Ciąża cud 18.03.11, 18:54
      i ja wiem o czym piszesz. u nas byly to dwa dlugie lata...
      w koncu, by wiedziec gdzie tkwi problem zdecydowalismy sie na badania. zdazylam tylko byc na wstepnym badaniu ginekologicznym, bo okazalo sie, ze jestem w ciazy - miesiac po naszym relaksujacym weekendowym wypadzie do Polski (mieszkamy za granica).
      mysle, ze zadzialalo niemyslenie, odprezenie, relaks i hormony szczescia...
      cos w tym jest, ze "Nie wszystko można obliczyć". moral napisalabym ten sam.

      no i dziekuje za swietny artkul!!! pomoze wielu kobietom.
    • artasik Ciąża cud 18.03.11, 21:55
      Czytałam ten artykuł łykając łzy...moja historia jest podobna, nawet bardzo, różni się brakiem happyendu i odebraniem mi nadzieii ( bez mojej decyzj wycięto mi jajowodyi!!!!). Jestem po in vitro, nie udanym, po hiprstymulacji i codziennych wizytach w klinice z pytaniem czy przerywamy?...Mamy dwa mrozaczki a ja jestem już tak bardzo zmęczona, rozgoryczona, raz nadzieję mam raz jej zupełny brak...
      Ale z całego serce się cieszę, że autorce się udało.:)
    • wodzianka Ciąża cud 19.03.11, 00:26
      Znam, znam to wszystko.
      Najpierw bezsensowne leczenie męża - bo wyniki ciut słabe. Bez rezultatu i zupełnie niepotrzebnie. Potem ja. Diagnoza: zrośnięte jajowody, wodniak, początki endometriozy, mięśniak. Wyniki na tyle złe, że przynajmniej nikt nie kazał nam pielgrzymować na badanie owulacji, od razu powiedziano wprost - tylko in vitro. Wyjazd do sanatorium, żeby podleczyć stany zapalne (swoją drogą polecam: Połczyn Zdrój, leczenie borowiną. Tanio, miło, na relaks w sam raz i faktycznie trochę pomaga). Udało się uniknąć operacji - miałam mieć usuwane jajowody, żeby ułatwić in vitro - koszmarna perspektywa. Potem same zabiegi - każda próba kończy się jeszcze większym rozczarowaniem niż wcześniej, bo z każdą jesteśmy o 8 tysięcy ubożsi, a w końcu oszczędności nie ma za dużo.
      Udało się za trzecim razem, na następny nie byłoby nas stać. Tydzień okropnej niepewności, bo test ciążowy pozytywny, a tu krwawienia. Przeleżałam ten czas plackiem w łóżku, miotając się od euforii do histerii.
      Opłacało się. Wszystko się opłacało. Jestem w czwartym miesiącu i mam wrazenie, że właśnie życie trafiło na właściwe tory, z których zjechało ponad dwa lata temu. Skończyły się weltszmerce, niemoc w pracy, przeryczane wieczory, poczucie beznadziejności, kryzys w małżeństwie - wszystko, czego właściwie nie wiązałam z tamtą sytuacją, a co z niej wprost wynikało.
      Trzymam mocno kciuki za wszystkie dziewczyny. I też podpowiadam: nie bójcie się in vitro, to nie jest żaden wyrok, to jest wielka nowa nadzieja.
      • artasik Re: Ciąża cud 19.03.11, 21:03
        Fajnie Wodzianka, że opisałaś swoją historię:) nawet nie wiesz jak bardzo mi pomogłaś...dałaś mi nadzieję, że może i nam się w końcu uda:)) napisz kiedyś jak się czujesz i jak ma się ta maleńka kiełkująca fasolka w Twoim brzuchu:)
        • artasik Re: Ciąża cud 19.03.11, 21:06
          Wodzianka napisz proszę gdzie mieliście in vitro. Przyznam, że jestem już trochę skołowana.
          • wodzianka Re: Ciąża cud 19.03.11, 23:42
            w Warszawie, przy placu Starynkiewicza. Zadecydowały finanse: wszystko poza samym zabiegiem i lekami jest bezpłatne (wizyty, badania , procedury - inseminacja, monitorowanie owulacji - leczenie męża itd.). To państwowa placówka, więc ma swoje minusy: terminy przed południem, kolejki, łazienki w stanie "przed remontem" itd. Ale ekipa lekarska bardzo, bardzo ludzka (dr Piotr Marianowski, dr Iwona Szymusik, dr Grzechocińska - androlodzy ponoć trochę obcesowi, ale znam tylko z opowieści męża. Bardzo miła pani anestazjolog i pani embriolog - nie pamiętam nazwisk). Poczekalnie raczej spartańskie, ale gabinety zabiegowe wyszykowane: czyściutko, nowocześnie. No i mam wrażenie (chociaż nie pewność, bo i skąd, skoro nie jestem lekarzem?), że wszystkie procedury absolutnie wedle standardów. Koszt całego cyklu in vitro, z lekami, wyniósł nas właśnie 8 tys., (ew. transfer mrożonych zarodków 1 tys.)
            To był ciężki czas, ponad pół roku pielgrzymek do lekarzy, dwa razy koszmarne zwątpienie, hormony od których dostaje się niezłego świra (przynajmniej ja dostawałam). Ale, kurcze, było warto. Trzymam za Ciebie kciuki:)

            A samopoczucie? Mdłości już przeszły, senność też, dzieciaczka widziałam na USG: fikał koziołki. Mogę góry przenosić. :D
    • furiatkanazawsze Re: Ciąża cud 23.03.11, 14:21
      mysmy starlai sie 3 lata, ale z mniejszymi przebojami...teraz jestem w 15 tygodniu, wciaz sie mam w sobie duzo strachu, ale widzac mojego ufoludka drapiacego sie po glowie troszke oszalalam :-) takie artykuly dobrze sie czyta teraz, kiedy sie udalo...kiedys pewnie by mnie zdolowal,,,ale tak jak w przypadku autorki udalo sie nam przypadkiem, niespodziewanie i z lekkimniedowierzaniem lekarza...a jednak...to rzeczywiscie jest cud. Zycze wszystkim starajacym sie przde wszystkim takich niezwyklych zbiegow okolicznosci i spokoju!
    • kajaphoto Re: Ciąża cud 07.04.11, 11:18
      bardzo wzruszająca opowieść.
    • ladyjm Re: Ciąża cud 07.04.11, 16:33
      tylko pogratulowac :)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka