bersh1
25.09.15, 12:56
Witajcie,
W sumie nie wiem czemu wyzalam sie akurat tutaj, moze dlatego,ze anonimowość w tym wszystkim mi pomoze... Mianowicie od 6m jestem w ciazy, samotnej ciazy.. Partner na początku sie cieszył nawet bardzo- sam ma z poprzedniego zwiazku dziecko, ktore jest dla niego całym światem, dla mnie to nic dziwnego gdyz sama mam dziecko a z poprzednim partnerem -rozstaliśmy sie po 15latach.., Miesiąc temu obecny/były hmm oświadczył mi,ze musimy pobyć osobno powód za bardzo osładzam mu zycie.. Dzis juz wiem,ze nie warto dbać o faceta bo obojętnie co sie nie zrobi lub zrobi on i tak tego nigdy nie doceni... Dla mnie normalne było aby czekac na niego z obiadem, robic mu kanapki do pracy i śniadanie przed nia, dbać aby wieczorem zawsze miał ulubione schlodzone piwo... Wiem straszna idiotka ze mnie, ale zakochana idiotka.. I tak mija miesiąc jak jestem z dala od niego w ciazy - zagrożonej ciazy.. A on żyje pełnia zycia zapominając o mnie no ok zadzwoni od czasu do czasu mówiąc,ze nie potrafi mnie pokochać... I mamy poczekać az dziecko sie urodzi, ale co to zmieni?? Jak sie od siebie codziennie oddalamy... Kiedys byłam bardzo silna i dumna a dzis, dzis jestem wrakiem, ktory zatonął i osiada na dnie mielizny...