Dodaj do ulubionych

Prawo Agaty

    • Gość: Aga ZA-U-RO-CZO-NA IP: *.dynamic.chello.pl 15.04.12, 21:55
      Jestem :) Tym odcinkiem. Mecensem Dębskim. Siedzeniem na dachu ("siedzieliśmy jak w kinie, na dachu przy kominie, a może jeszcze wyżej niż ten dach, dach dach"...). Piosenkami. Widokami na moją piękną Warszawę. Pokrzepieniem serc.
      "Prawo Agaty" jest idealne na niedzielne wieczory.
      • Gość: matt_banco Re: ZA-U-RO-CZO-NA IP: *.ssp.dialog.net.pl 15.04.12, 22:10
        Tak, trudno sie nie zgodzic. Odcinek zachwycajacy, a serial gra juz w innej lidze niz biezaca produkcja telewizyjna. To bylo naprawde dobrze zrobione i pieknie zagrane. Hurtowo przez wszystkich, ale ja po kwiatku wreczam p. Ibisz i p. Scibakownej. Ostre, atrakcyjne z temperamentem. Ale najbardziej ciesza mnie te teksty. Jak oni to zrobili, nie wiem. Wszystkie teksty sa niewykoncypowane, a graja po prostu swietnie ... "Cale zycie podejrzewalam, ze jestem rąbnieta ... A teraz bedziesz to miala na piśmie" ... "Oto jestem ... ta dam" ... "Koniec tych zwierzeń ... Zwijka". Nie wiem jak sie paniom podoba Lichota, ale ja jestem zauroczony. To taki ktos kogo okresla sie mianem "swietny facet". ;-)
        No i cholera, ale przekonali mnie do tych teledyskow ... a dokladniej "C'est la vie". Piekne.
        • Gość: Kapuczino Re: ZA-U-RO-CZO-NA IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.04.12, 23:57
          Cale zycie podejrzewalam, ze jestem rąbnieta ... A teraz bedziesz to miala na piśmie" ojp, nie posikaj się
      • aga_ata Re: ZA-U-RO-CZO-NA 15.04.12, 22:12
        Ja aż tak zauroczona nie jestem.
        Zauważam wiele fajnych niuansów, kilka klas wyżej niż Magda M., ale żeby chwytało mnie za serducho to nie powiem... Ot, miło się ogląda Agnieszkę Dygant. Tęsknię za burzą rudych włosów Widawskiej, mam nadzieję, że sama aktorka też cierpliwie czeka na ich wzrost ;)

        Ale domagam się Kożuchowskiej! I Świderskiego come back!
      • faszyna Re: ZA-U-RO-CZO-NA 15.04.12, 22:15
        Fakt, scena dachowa super. To w ogóle jest juz jakos tak, ze nastrój buduje duet Lichota-Dygant. Natomiast Widawska zupełnie nie może się przebić na pierwszy plan, jest mniej wyrazista niż kancelarniana "sekretarka".
        Dzisiaj właściwie do scen koncowych myslałam sobie, ze nie łapię nastroju odcinka. A tu nagle krótka wymiana zdan Marka i Agaty i jest: nastrój wrócił czy tez się pojawił. I fajnie, ze scena dachowa nie była taka jednoznacznie toporna jak mogłaby byc w bardziej sztampowej produkcji. Poprzednio tak było z koszulą oblaną winem, teraz zwierzenia na dachu...Swietnie jest budowany ten nastrój na granicy bez przekraczania tej granicy w strone kiczu.
        • Gość: du_ka Re: ZA-U-RO-CZO-NA IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.04.12, 22:22
          No, końcówka bardzo, bardzo :)
          Podoba mi się brak kokieterii u Agaty. Bardzo jest ta relacja z Dębskim fajnie pomyślana. To jego bierze bardziej, Agata albo bardzo się kontroluje, tak jak dziś, i pewnie za tydzień, albo jak dotąd zachowuje relacje poprawne koleżeńsko, bez uwodzenia, bez kokieterii, mimo, że jest świadoma sympatii Dębskiego. To jest kolejny plus tej produkcji w stosunku do Magdy M - tam (im dalej tym bardziej) wszystko kręciło się wokół relacji damsko-męskich, mniej lub bardziej desperacko, reszta była tłem. Tu miłośc rodzi się mimochodem :)
          I mam wrażenie, że wino w zeszłym odcinku wymyślono później niż wino na dachu. Tak to sobie wyobrażam - bez wina w biurze u Marka wino zaproponowane przez Agatę byłoby zaskoczeniem. Inna sprawa, wynika z tego, że każdy szanujacy się adwokat ma wino na podorędziu. Że też jednak nie poszłam na prawo...
      • Gość: matt_banco fajny kawalek roboty IP: *.ssp.dialog.net.pl 15.04.12, 22:31
        Mnie sie podoba ten serial od strony rzemiosla. Przede wszystkim zdjecia. Kolorystycznie i ekspozycyjnie oraz kadrem zdecydowanie filmowe, a nie telewizyjne. Jak swietnie skrecono np. scene w toalecie, operujac zblizeniem. Bardzo mi sie podoba tez to splatanie w jednej scenie obu watkow. Co do samej Agaty, to bardzo fajnie wygrywana jest ta "kanciastosc" p. Dygant. Bardzo umiejetnie. A to sie zasmieje charakterystycznie, a to rzuci jakis kolokwializm, a to spojrzy malowniczo. A przy tym jest pelna wdzieku. Prawdziwego wdzieku. No wlasnie wdziek i urok. Glowna para ma go wyjatkowo duzo, ale wykorzystuje go bardzo naturalnie. I dlatego taka scena "dachowa", ktora jest prawie samobojstwem ekranowym ... tu zagrala jak w prawdziwych (prawdziwych!!!!) komediach romantycznych.
        • Gość: Serock 2 Re: fajny kawalek roboty IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.04.12, 23:18
          Na tym kończę z PA. Nudne, wtórne, sztucznie rozwleczone, bazuje tylko na poczuciu humoru pani Dygant. Pan Lichota - kochanek z koszmaru z tym nosowym manierycznym akcentem i te silne kobiety, dzisiaj w dublecie i po raz kolejny cudowny przypadek, dzięki któremu główne bohaterki mogły bohatersko wyjść z opresji...Wątek poboczny z samochodem też nuda, dziękuję bardzo.
          • Gość: marion Re: fajny kawalek roboty IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.04.12, 09:24
            Jak ktos napisal-idealny serial na niedzielne wieczory i godz. 21.00 rewelacja jak dla mnie.Dzieci spia a ja z mezem zatapiam sie w kanapie i ogladamy.On mniej, bo zerka w kompa ale jest przy mnie i wylapuje TE momenty. Brawo ,brawo. Nic na sile, Dygant jest rewelacyjna-nigdy za nie nie przepadalam a tu, na prawde kawal dobrej roboty-nie mam nic do zarzucenia. Kwiatkowska byla swietna-dala rade, Daria -oj tak, za bardzo skobieciala....w sensie ze sie postarzala....a burza lokow w 39 i pol dodawala jej uroku. Lichota-uwielbiam go za wszystko. No i z Agata tworza idelany duet! A watek z kradzieza auta fajnie sie przeplatal - i postac bylego Agaty jako sprzedawcy - wszystko przemyslane, dobrze splatene. I ten polski kawalek swietnie.
            Ścibakowna-niedopoznania, bardzo fajnie i Ibisz tez w swietnej formie i ta reklama Plejady no boiskie poprostu! Ale fakt, dajcie wiecej Korzuchowskiej i Swiderskiego....to do niedzieli
            • Gość: mdm Re: fajny kawalek roboty IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.04.12, 13:15
              Jełśi takie głupoty uważasz za " boskie" to współczuję. musisz być ograniczona intelektualnie
            • roks30 Re: fajny kawalek roboty 16.04.12, 13:22
              Bardzo lubię ten serial, ale zaczyna mnie trochę drażnić to, że sprawy sądowe kończą się w zasadzie tak samo tzn, zawsze znajduje się jakiś świadek, który najpierw nie chce zeznawać, ale później po namowach Agaty lub własnych przemyśleniach jednak zeznaje i sprawa cudownie się kończy z korzyścią dla klienta Agaty. Ten schemat trochę mnie już nudzi. Mimo wszystko będę go oglądać, bo lubię Dygant, Lichotę i Kożuchowską.
              • spinka0001 Re: fajny kawalek roboty 17.04.12, 19:41
                Ja muszę powiedzieć, że cieszę się, że Kożuchowska nie gra w kązdym odcinku, bo pewnie by mu się "przejadła", a tak z przerwami jest znośnie.
                Co do odcinka to na "=". O Lichocie i Dygant już nic nie piszę bo wszystko zostało wcześniej napisane.
                Dodam tylko, ze całkiem nieświadomie czekałam właśnie na takiego serialowego faceta, w sensie wykreowania postaci.
                • spinka0001 Re: fajny kawalek roboty 17.04.12, 19:48
                  *na "+" miało być oczywiście :)
                  • aga_ata Re: fajny kawalek roboty 22.04.12, 22:17
                    Już miałam nadzieję na mniej sztampowe zakończenie, ale happy end jest widać konieczny w każdym odcinku. A pojawienie się tajemniczego Maćka jest trochę jak pojawienie się Filipa u Magdy M. Czyli oprócz zwycięstw na sali sądowej, zaczynamy poznawać pierwszego - z zapewne wielu po drodze do Lichoty - adoratorów.

                    Nie kupuję takiego schematu po raz kolejny. To już w Magdzie było męczące...

                    Ale Kożuchowska była, Lichotę szalenie lubię, a sceny przy stole z rodzicami Okońskiej - rewelacja. Nie tracę nadziei na Świderskiego. Może w II sezonie... :p
                  • faszyna Wszystko sie gmatwa.. 22.04.12, 22:19
                    Sprawy w odcinku bardzo zagmatwane. Nic nie jest proste, ani sprawa mafijna, ani sprawy prywatne. Dorota podejrzewa zdradę, Marek ma ochote na zdradę, a Agata ani mysli o zdradzie ani żadnym innym co-nieco z byłym znajomym. ;) Z opisu nastepnego odcinka wynika, ze Nowicki pojawi sie po raz kolejny, czyli jest to znajomośc jak najbardziej rozwojowa. A Marek chce zwinięcia znajomości z panią prokurator. I o ile pozostawione damskie drobiazgi nie powinny wkurzac faceta, który by naprawde kochał, o tyle straszni rodzice kostycznej pani Marii to dzwonek alarmowy o dzwieku porównywalnym z dzwonem Zygmunta. ;) Biedny Mareczek... Swoja drogą, w tych TVN-owskich serialach jakos sie tak dzieje, ze faceci to chyba za karę lezą do łożka z tymi wrednymi babami (Monika w "Julii, Maria w PA). Czyzby to był obraz naszej męsko-żeńskiej rzeczywistości, że faceci to płec słaba i niecnie wykorzystywana przez testosteronowe kobiety? ;))))
                    • Gość: matt_banco Re: Wszystko sie gmatwa.. IP: *.ssp.dialog.net.pl 23.04.12, 09:17
                      Slabiej bylo. Jakos tak w sprawie glownej brakowalo precyzji, no i koncowka sie jej wybitnie nie przysluzyla. Co szkodzilo zostawic to wlasnie tak, bez happy endu? Nie wiem, moze przekonanie, ze "polski widz" porazek nie znosi.
                      Przytloczenie, na granicy przerazanie, odegrane przez Lichote ... wyborne, w czym dzielnie pomogli potencjalni tesciowie. Obuchowicz jak widac caly czas "w roli", czyli "malych cwaniaczków mam w małym palcu". No i Mastalerz, na swoim standardowym, wlasnym poziomie (cale szczescie, ze w szkolach aktorskich ktos potrafi dostrzec potencjal takich aktorow i potrzebe ich posiadania w przyszlosci ... ech, tak sobie pomyslalem, o jakims filmie z powtorzona, ale obecnie juz dojrzala, obsada z "Nad rzeką której nie ma").
                      • faszyna Re: Wszystko sie gmatwa.. 23.04.12, 11:26
                        Fakt, brak precyzji czy pomysłu na główny wątek. Jakoś ten synek bez winy w sprawie broni mnie nie przekonał. Myslałam, ze nowa bryka i te spluwy będa miały inny związek niż wyszło w finale. No właśnie, ta bryka... Czy to był element pakietu tych milionów za odsiadkę? Bo nie do konca załapałam, na jakiej zasadzie ktoś ją odholował.
                        Co do samego Obuchowicza, przyznam, ze juz mnie znudził ten jego wygląd i podobne role. Zastanawiałam sie, czy mógłby wygladać bardziej atrakcyjnie, gdyby ściął te kłąki. I czy mógłby zagrać jakos inaczej, bo jak na razie nie zauważam róznicy pomiedzy postaciami z Prosto w serce, Julii i teraz PA.
                        I jeszcze w temacie Marka. Co te seriale takie seksistowskie z tym powtarzajacym sie motywem, że główny amant "tymczasowo" sypia z jakas mniej sympatyczną panią, z która wspólna przyszłośc nie jest mu (przez scenarzystów) pisana? Tak było w Brzyduli i PwS, jest w Julii i teraz w PA. Oczywiscie te wątki sa prowadzone na róznym jakosciowym poziomie, ale sedno wątku zawsze takie samo: potencjalna ukochana tegoż amanta jest wolna, a co najwyzej po przejściach, a amant tkwi w związku i musi ten związek zerwac, by sie zejsć w finale serialu z ta nową politycznie słuszną ukochaną. Czy był kiedyś serial odwrotny, czyli on wolny, a ona sie bzyka bez zobowiązan w oczekiwaniu na księcia z bajki? ;))
                        • lilith76 Re: Wszystko sie gmatwa.. 23.04.12, 13:20
                          Ja jako jedyna na forum chyba akceptuję zakończenie odcinka :)
                          Już się bałam, że będzie słodko i kompletnie od czapy, czyli skazany zdecyduje się zeznawać przeciwko mafiozowi, a oni jeszcze cudem znajdą na tego szefa jakiegoś haka, dzięki czemu unikniemy scen podkładania bomby pod samochód Agaty lub wywożenia jej w bagażniku do lasu.
                          Ach, czy kogoś ten mafioso przeraził? Ja nabrałam ochoty na kawę z nim. "Odwróceni" to to nie byli. Czy nam się "pruszków" taki glamour zrobił?
                          A tak zakończenie niby happy-end, ale fajny, przewrotny.

                          potencjaln
                          > a ukochana tegoż amanta jest wolna, a co najwyzej po przejściach, a amant tkwi
                          > w związku i musi ten związek zerwac, by sie zejsć w finale serialu z ta nową po
                          > litycznie słuszną ukochaną.

                          I miej tu babo chłopa. Na pewno jesteś już ta irytująca, zła i do odstrzału ;)

                          Czy był kiedyś serial odwrotny, czyli on wolny, a o
                          > na sie bzyka bez zobowiązan w oczekiwaniu na księcia z bajki? ;))

                          To mi się tylko Anka z "39,5" przypomina :)
                          Przecież wiadomo, że na księcia z bajki czeka się czystą i niewinną ;)
                          • bach28 Re: Wszystko sie gmatwa.. 23.04.12, 22:33
                            hehe
                            a książe zanim dojedzie to juz poł dworu wymiętoli ;)
                            • Gość: du_ka Re: Wszystko sie gmatwa.. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.04.12, 16:08
                              Tym razem ja mam spóźniony zapłon, ale w końcu dooglądałam ten odcinek. W niedzielę oglądałam w trybie dziurawo-szarpanym. Zastanawiałam się dziś, czemu ten odcinek wypada słabiej. Oprócz tego, że wątek główny jakiś mało logiczny, to chyba jeszcze wtórność postaci Kurowskiej i Obuchowicza pogarsza odbiór. Bardzo podobała mi się rozmowa obiadowa z rodzicami Marii, cała czwórka jak dla mnie bardzo dobrze. Coraz bardziej podoba mi się Kożuchowska, zapomniałam, że ona potrafi grać. Bardzo fajna scena, gdy Marek wręcza Marii "zapomniane" kosmetyki. Powietrze zgęstniało :)
                              Mam jeszcze jedną uwagę po oglądaniu w necie - bardzo moją uwagę przyciągają oczy. Nie wiem, czy to mój subiektywny odbiór wynikający z tego, że rzadko coś oglądam w ten sposób, czy kamerzyści/oświetleniowcy jakoś "bardziej" to robią, jakoś bardziej "wyciągaja" oczy, że to tak horrorowo okreslę. W tym odcinku najlepsze były Mastalerza. U Dygant oczy to w zasadzie wizualnie główny atut, bo reszta twarzy trochę gorzej :).
                              I jeszcze w kwestii końcówki - szkoda, że nie pozwolili tej sceny zmiany zdania względem żony zagrać Mastalerzowi. Moim zdaniem mogłoby to być znacznie bardziej przekonywujące.
    • Gość: matt_banco Odcinek 10 ... IP: *.ssp.dialog.net.pl 29.04.12, 22:03
      Ale to byl dziwny odcinek ... na poczatku wydawal mi sie irytujacy, jakis taki nieprecyzyjnie rozpoczety, a tu prosze, wyprowadzano go calkiem zgrabnie. Ale nie zmienia to faktu, ze nie bardzo wiem po jaka cholere wprowadzono watek Nowickiego. No i w watku glownym obsadzenie w roli "kantorowca" akurat tego aktora to jednak blad.
      Druga dziwnosc to watek poboczny, czyli niania-dekolt-naszyjnik ... juz mnie zaczal irytowac, ale tez jakos z tego wybrneli ;-) Mam nadzieje, ze nie bedzie to jednak klasyczna utrata pracy, tylko cos bardziej zaskakujacego. No i podobala mi sie p. Kozuchowska ...
      Dziwny odcinek ... i ostatecznie mi sie podobal, tak jak pocztowkowa Bydgoszcz, w ktorej nigdy nie bylem.
      • faszyna Re: Odcinek 10 ... 29.04.12, 22:32
        A mnie sie nie podoba watek naszyjnikowy. A dokładniej, ten cały wątek "zdradzeniowy". To już drugi odcinek, gdy Agata zapewnia przyjaciólke, ze mąz jej nie zdradza. No ale to sie kupy nie trzyma, bo niby skąd jest taka pewna, ze nie zdradza? Standardowo, wobec takich dowodów, powinna zareagowac wspólczuciem i solidarnoscią, a nie wykpiwaniem obaw Doroty. Taki drobny niuans, ale nie przypadł mi do gustu. Bo robi z Agaty osobe "lepiej wiedzacą". Nie dośc, ze tak filmowo wygrywa wszystkie sprawy na zasadzie świadków last minute, ale i a prori wie, czy mąż Karolak jest wierny czy nie...
        Natomiast nieustająco bawi mnie wątek Marka. Tym razem był to odcinek cudów. Jedna mała perełka w umywalce i hop-siup skruszony Mareczek szykuje gniazdko dla swojej lubej. Tyle ze gniazdko gniazdkiem, a kawa z Agatą wieczorową porą lepiej smakuje....;))
        • myszka1969 Re: Odcinek 10 ... 30.04.12, 08:35
          Mnie wczoraj mój kot przekornie zasłaniał ekran wiec niewiele widziałam ale ciekawy byl ten wątek choroby tego podejrzanego...Mysle, ze prawnicy zbyt rzadko współpracują z psychologami bo nie rozumiem co oznaczało stwierdzenie pani adwokat, że to nie zmienia sytuacji podejrzanego w odpowiedzi na wywód jego terapeutki o jego mitomanii ...choc przyznam szczerze, ze o takiej jednostce chorobowej tez nie słyszałam, to chyba jest bardziej jakis jeden
          z posród objawów jakiejs choroby?...

          To odkrycie zamieszania z tą kamerą to chyba dobra robota tej pani adwokat?...Ja bym na cos takiego nigdy nie wpadła:)
          • aga_ata Re: Odcinek 10 ... 30.04.12, 10:50
            Kurczę no... Miło mi się patrzy na Agnieszkę Dygant, miło na Kożuchowską, Widawską itp. ale własnie te ich wątki "prywatne" są o niebo ciekawsze od spraw sądowych. Po co one? Po co ten straszny schemat powtarzany setny raz zagwozdka-problem-ostatnia sekunda-rozwiąznie-happy end. Nawet ta dziewczyna w ciąży musiała na końcu rzucić się ukochanemu w ramiona?

            Bardzo podobało mi się rozwiązanie wątku Lichoty i Kożuchowskiej. Że to jednak nie było rozstanie, żeby już już już szybciutko łączyć Marka z Agatą, tylko jeszcze nie teraz. Jeszcze chwila... ;)

            Również nie podobało mi się zachowanie Agaty w stosunku do Doroty. Miała powody, żeby przeżywać, wszystko się jakoś układało w całość, a Agata miała 100% pewności? Ludzie, którzy się rzekomo kochają na zabój czasami zdradzają, więc oczekiwałabym wsparcia jakiegoś, rozmowy. Motyw z utratą pracy Wojtka, ta wielka tajemnica, dziwne powroty do domu - ograny. Ale z Karolakiem kupuję wszystko ;-)
            • Gość: matt_banco Re: Odcinek 10 ... IP: *.ssp.dialog.net.pl 30.04.12, 11:03
              ;-) No wlasnie, ja chetnie kupilbym figurke z Karolakiem jako pilkarzem ... naprawde (tylko podobna). No ale w reklamie to chyba tylko pilke mozna ewentualnie dostac.
        • maniaczytania Re: Odcinek 10 ... 30.04.12, 19:19
          faszyna napisała:

          > A mnie sie nie podoba watek naszyjnikowy. A dokładniej, ten cały wątek "zdradzeniowy". To już drugi odcinek, gdy Agata zapewnia przyjaciólke, ze mąz jej nie zdradza. No ale to sie kupy nie trzyma, bo niby skąd jest taka pewna, ze nie zdradza? Standardowo, wobec takich dowodów, powinna zareagowac wspólczuciem i solidarnoscią, a nie wykpiwaniem obaw Doroty. Taki drobny niuans, ale nie przypadł mi do gustu. Bo robi z Agaty osobe "lepiej wiedzacą". Nie dośc, ze tak filmowo wygrywa wszystkie sprawy na zasadzie świadków last minute, ale i a prori wie, czy mąż Karolak jest wierny czy nie...

          A mnie sie wlasnie zachowanie Agaty w tym przypadku podobalo. Po pierwsze nie zareagowala standardowo, tylko zdroworozsadkowo, po drugie jak rasowy prawnik ;) - w koncu dopoki nie ma dowodow jest domniemanie niewinnosci.
          • faszyna Re: Odcinek 10 ... 30.04.12, 20:20
            "Po pierwsze nie zareagowala standardowo, tylko zdroworozsadkowo"
            A co to znaczy w tym przypadku "zdroworozsądkowo"? Uznanie, ze dowody potencjalnej zdrady są do bani? Że mąż, który wydzwania do niani, kupuje jej naszyjnik etc. to człowiek kochający nianie inaczej? ;)) Przeciez zdroworozsadkowo to by było, gdyby Agata zinterpretowała te "dowody" zdrady wedle zasady najwiekszego prawdopodobienstwa. A gdyby natomiast od razu założyła, ze smarkaty syn kocha sie w niani i stąd te "dowody", to by znaczyło, ze Agata z dwóch dróg odjscia do prawdy wybiera te dłuższą. Dla mnie rozmowy Agaty z Dorota powinny wygladac mniej wiecej tak, ze Agata pociesza koleżankę, przekonując ja, ze moze jest i inne wytłumaczenie. A tu co było? Było tylko podsmiewawanie sie z obaw Doroty. Osobiście podziekowałbym na taka "psiapsiółkę", która by sie nabijała z moich strachów.
            • maniaczytania Re: Odcinek 10 ... 30.04.12, 21:12
              zdroworozsadkowo znaczy, ze nie przyjela od razu wersji zazdrosnej zony, ktora cos tam sobie ubzdurala z kilku rzeczy, ktore zadnymi dowodami nie byly i probowala ja uspokoic i pokazac, ze moze istniec zupelnie inne niewinne wyjasnienie tych rzeczy. O synu zdaje sie nic nie wiedziala.
            • maniaczytania Re: Odcinek 10 ... 30.04.12, 21:15
              faszyna napisała:


              > Osobiście podziekowałbym na taka "psiapsiółkę", która by sie nabijała z moich strachów.

              A ja wolalabym taka, ktora sprowadzi mnie do pionu, gdy sobie cos ubzduram.
      • mallina Re: Odcinek 10 ... 30.04.12, 16:21
        a to ten odcinek akurat widzialam. najmniej przypadla mi do gustu Niania Frania, no niestety, ciagle wlasnie ja widzialam, a nie Agate.
        sposob mowienia, mimika, taka Frania na lekach uspokajajacych;-)
        • shatmach Re: Odcinek 10 ... 06.05.12, 12:43
          Oglądam dopiero teraz powtórkę i śmieszna dla mnie jest jedna rzecz. Świadek pracujący w kantorze ma wadę wzroku -5 dioptrii i w pracy siedzi bez okularów. Samo to jest śmieszne bo ja z podobną wadą wzroku bez okularów (soczewek) bym się nie ruszył z domu bo zwyczajnie jestem wtedy ślepy jak kret, widzę wszystko bardzo rozmazane. Jak więc ona była w stanie pracować? Już pomijam fakt powoływania na świadka osoby która jest bez okularów z taką wadą bo to akurat miała być jakaś linia obrony, ale to głupie i tak. :)
    • Gość: wuwu ale Sonia kiepsko wygląda IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.05.12, 21:31
      nie widzi tego żaden charakteryzator? doradca? nikt? mogliby jej związać chociaż te smutne włosy
      • aga_ata Re: ale Sonia kiepsko wygląda 06.05.12, 22:01
        Bohosiewicz wygląda... - brzydko mówiąc - strasznie. Jakby była chora (?). W Usta Usta czy 39iPół była mega kobiecą laską, apetyczna, seksowna babka. Nie wiem co ona ze sobą zrobiła i dlaczego..

        Trochę się do Agaty zmuszam co niedzielę. Magda M. jaka była, taka była, ale jednak sprawy sądowe były zawsze tłem dla wątków bohaterów - a bohaterów w Magdzie było dużo więcej niż w Agacie. Potrafili to jakoś wypośrodkować, że te 40 minut odcinka było dzielone między jakąś tam sprawę Magdy czy Piotra, a oprócz tego fura scen z życia innych postaci. W Agacie to nie wychodzi. Nie wiem czy takie jest założenie czy nie. Ale bym chętniej obejrzała więcej scen z życia Doroty i Wojtka, trochę Kożuchowskiej i Lichoty, trochę więcej Agaty, trochę więcej ojca Agaty. Cokolwiek! A ten serial przypomina mi trochę reportaż z wokandy. I to kiepskiej wokandy.

        Ten happy end z lotniskiem... Jak Bohosiewcz mówiła o tych oświadczynach w autokarze, to czułam że bez przeczyny tego nie mówi. Niestety.

        Aha, żeby nie było! Fanką Magdy M. nie jestem! Żenada to była na maksa:p z wyjątkiem pierwszego sezonu najwyżej. Może u Agaty będzie odwrotnie, może II sezon nabierze - w moim odczuciu - rozpędu.
      • Gość: meggyfrompoland Re: ale Sonia kiepsko wygląda IP: 109.110.199.* 06.05.12, 22:01
        to samo pomyślałam, te włosy okropne, do niej pasuje burza loków a nie takie smęty wiszące za długie i wygladajace jak tłuste
        generalnie najsłabszy odcinek chyba, ta głupia gadka na sali w trakcie rozwodu
        jedynie scena z markiem w kancelarii fajna
        • roks30 Re: ale Sonia kiepsko wygląda 06.05.12, 23:04
          P Bohosiewicz wygląda okropnie głównie przez włosy coś z nimi jest nie tak, wygląda jak łysa.
          W Usta usta wyglądała o wiele lepiej. A usta sobie jednak zrobiła bo wygląda jak żaba.
      • Gość: matt_banco Re: ale Sonia kiepsko wygląda IP: *.ssp.dialog.net.pl 06.05.12, 23:41
        No nie bylo to dobre, jakos tak na kolanie sklecone. Obie sprawy wlasciwie tylko zarysowane, przy czym ta z alimentami puszczona zupelnie. Jakos tak strasznie stereotypowo to wszystko potraktowano, nawet z autem sie nie wysilono (Mustang staje sie ulubionym pojazdem w polskich serialach). Watek z pubem tez jakis taki wtorny. Jakby nie mogl jakiegos innego biznesu zalozyc.
        Najwiekszy problem to te wysilone happy endy. Przyjete zalozenie jednak sie nie sprawdza, zdecydowanie lepiej byloby gdyby przynajmniej czesc spraw konczyla sie w mniej slodki sposob. Jankowski mi sie podobal, Bohosiewicz ... echhhh.
    • the_accidental Re: Prawo Agaty 07.05.12, 07:13
      Do tej pory czytałam tylko (z przyjemnością) ten wątek, dziś chciałabym się dopisać, bo od zeszłego tygodnia nie daje mi spokoju kwestia Marek+pani prokurator. Wiem, to naiwne pytanie, ale: czy to jest miłość? Czy już tylko przywiązanie, obawa przed zmianą? Wizyta u rodziców, pewne uniki, a wreszcie oddanie "narzeczonej" jej drobiazgów zdawały się sugerować zniecierpliwienie, znudzenie Marka, a przynajmniej wątpliwości. Tymczasem nagle ta scena na koniec z udostępnieniem szafki - przyznam, że mnie zaskoczyła.
      Wiem oczywiście, że z punktu widzenia dramaturgii serialowi służy podtrzymywanie napięcia między Markiem a Agatą, bez radykalnych kroków, ale zastanawiam się, czy związek Marka i pani prokurator zachwiał się z powodu Agaty, czy i bez zaciekawienia Marka Agatą już wchodziłby w fazę kryzysu? Nie potrafię tego wyczytać z serialu jak na razie.
      • faszyna Re: Prawo Agaty 07.05.12, 10:07
        "czy związek Marka i pani prokurator zachwiał się z powodu Agaty, czy i bez zaciekawienia Marka Agatą już wchodziłby w fazę kryzysu? Nie potrafię tego wyczytać z serialu jak na razie."
        Czego nie można wyczytać z serialu, mozna wyczytac z zycia. ;) Co mozna powiedziec o facecie po 30-ce, któremu na oko nic nie brakuje, a nie ma jeszcze żony? No że jest to facet "z kwiatka na kwiatek". A czemu był taki finał odcinka z szafką dla Marii, to wiedzą chyba tylko scenarzyści. Moze Marek poczuł "stukanie kalendarza"? ;))
        Co do wczoraj, jednym okiem śledziłam, bo drugim skupiałam sie na pilnym skanowaniu pewnych dokumentów, ale całośc wydała mi sie jakas taka prześlizgnieta po powierzchni. I racja, że te happy endy są juz męczące. Oczekiwałam jednak, ze Sonia B. odleci... A tak odleciało jedynie moje oczekiwanie.
        • Gość: b Re: Prawo Agaty IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 07.05.12, 10:13
          Mareczek to już jest chyba nawet sporo po 40-tce, żony mieć nie musiał, ale w tym wieku jakiś dłuższy związek, choćby tylko uczuciowy, powinien mu się trafić, bo inaczej wszystko wskazuje na to, że gościu jest trefny.
      • Gość: b Re: Prawo Agaty IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 07.05.12, 10:09
        Właśnie dlatego między innymi zawiesiłam oglądanie tego serialu. Postać Marka w wydaniu Lichoty zapowiadała się fajnie, męski facet z jajem, sympatyczny, zrównoważony. A tu z odcinka na odcinek coraz większy neurotyk, sam nie wie czego chce, w tym związku z Marią tkwi tylko ze względu na jakieś profity z niego wypływające, bo uczucia między nimi to ja nie widzę, nawet większej sympatii tam nie ma, nawet rozmawiać nie mają o czym. Taki układowy ciapciuch się z tego Mareczka robi, aż dziwne, że się uchował w stanie kawalerskim i nie trafił jeszcze pod pantofel małżeński jakiejś niesympatycznej, apodyktycznej, chłodnej karierowiczki. Zresztą Kożuchowska jest bardzo dobra w tej roli.
        U mnie PA przegrało z MBTM, tam jest dramaturgia, świetne jury, fantastyczni prowadzący i bywa dobra muzyka.:)
        • Gość: matt_banco Re: Prawo Agaty IP: *.ssp.dialog.net.pl 07.05.12, 10:30
          No wlasnie ... jakas plaga psucia postaci. Jak nie Bukowski to Lichota, znaczy postaci przez nich grane. Ja rozumiem, ze postac moze zachowywac sie nieracjonalnie, ale sa granice nieprawodpodobienstwa ;-) Ja mam czasami wrazenie, ze postaci w polskich serialach sa za malo okreslone, za malo jest w nich "dziania sie" i stad pozniej wrzuca sie je w dziwaczne rozwiazania scenariusze, po to aby postac miala w czym byc. Dlaczego postaci nie sluchaja muzyki, nie maja hobby, nie chodza do sklepu. Nie oczkuje reality show, ale taka drobnica wrzucana od czasu do czasu budowalaby postac i jej rys psychologiczny. Z Markiem z PA faktycznie jest problem, bo jest troche niespojny. No ale nie wiem czy to jest az tak nieprawdopodobne. Moze facet ma problem z postrzeganiem siebie jako przyzwoitego i dojrzalego ;-) Sam siebie za takiego uwaza, za takiego uwaza go tez otoczenie, a tu wychodzi, ze zachowuje sie niedojrzale. Zazgrzytalo mu w glowie i postanowil zniwelowac dysonans i stad ta nagla zmiana frontu ;-) To jest po prostu ucielesnienie fajnych facetow, ktorzy chcac byc uwazani za dojrzalych i przyzwoitych i chcac podtrzymac ten wizerunek wpakowalo sie w niepotrzebny i duszny zwiazek ... jednak sam siebie ta argumentacja nie przekonalem do zawirowan w postaci Marka ;-)
          • Gość: Aga Re: Prawo Agaty IP: *.internetia.net.pl 07.05.12, 11:04
            > Ja mam czasami wrazenie, ze post
            > aci w polskich serialach sa za malo okreslone, za malo jest w nich "dziania sie
            > " i stad pozniej wrzuca sie je w dziwaczne rozwiazania scenariusze, po to aby p
            > ostac miala w czym byc.

            Jest to wrażenie graniczące z pewnością ;) U nas - generalnie - nie tworzy się spójnych postaci, tylko jakieś typy, szkice, zarysowane kilkoma kreskami, ale bez wlaściwosci. I potem się taki szkic wypelnia bez ladu i składu, czym akurat scenarzyście przyjdzie do głowy - bez patrzenia, czy to jest spójne z tym, co postać reprezentowała wcześniej.
          • Gość: b Re: Prawo Agaty IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 07.05.12, 11:09
            Coś w tym jest co piszesz, Matt.:) Z drugiej strony rozumiem, że dramaturgia musi być podtrzymana, ale po co już w pierwszym sezonie psuć postać i to fajną - Marek się obraża jak smarkacz, rzuca ubraniami Kożuchowskiej, skarży się Widawskiej, ale jak przychodzi co do czego to potulnie szykuje miejsce w szafce jak podwładny szefowi, którego nie lubi i boi się go ale musi słuchać.;) Jednak to jest nieuzasadnione, bo z Marysią nic go nie łączy i to widać, nawet jej ustawiona rodzina budzi w nim niechęć, a do fajnej Agaty go ciągnie, zero logiki, kto mądry będzie tkwił w związku i to nie żadnym tam małżeństwie, tylko krótkotrwałym układzie, w którym nic nie gra, kiedy obok ma kobietę, do której w dodatku coś czuje. Poza tym to jest prawnik, a taki zawód uczy po latach decyzyjności, a nie rozmemłania. Z Marka powoli robią takiego neurotycznego, obrażalskiego prawnika, jakich było pełno w Ally McBeal, szkoda.

            Postać Marii już bardziej jest prawdopodobna, zdesperowana, atrakcyjna kobieta po zimnym domowym wychowie, karierowiczka, czekająca na księcia z bajki, tylko że książęta omijali ją szerokim łukiem i wiązać się żaden z taką kobietą nie chciał. Naprawdę dobra w tej roli Kożuchowska!
            • faszyna Re: Prawo Agaty 07.05.12, 11:22
              Szczytem zepsucia postaci był Piotr Korzecki w III czesci MM. Z fajnego faceta zrobiono jakiegos psychicznego poprapańca. Nie wyszło to na dobre ani postaci, ani serialowi ani samemu aktorowi. Ciekawe, jak dalece w tym psuciu Marka posuną sie scenarzysci Agaty. Bo to, co sie dzieje w Hotelu z Andrzejem, to juz nawet nie nadaje sie do komentowania...
              Problem jest oczywiscie szerszy, psucie postaci bierze sie z psucia serialu jako całości. Pomysłu starcza na pierwsza serie, a gdy pomysł chwyci, dalsze ciągi są krecone juz bez głowy i pomysłu.
              • Gość: b Re: Prawo Agaty IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 07.05.12, 14:10
                Nie oglądałam żadnego odcinka MM, a Hotelu tylko jeden.:) Myślałam, że w PA się wciągnę, głównie za sprawą Dygant, którą b. lubię, ale też innych postaci, w tym Marka, lecz chyba to niemożliwe.

                Nawet nie chodzi o to, że tego Marka psują, ale o to, że ta postać jest bardzo niespójna: np na kolację z ojcem fajnej koleżanki biegnie w podskokach, a nawet udaje jej faceta, a na kolacji z rodzicami osobistej narzeczonej zachowuje się dziwnie, nawet ich nie chce poznać. Już nie chodzi o to, że tata Agaty to fajny gość i chciałoby się z nim wypić piwo przy meczu, ale któremu zakochanemu facetowi aż tak bardzo przeszkadzają rodzice dziewczyny, nawet jeśli są nadęci, albo to, że zostawia u niego swoje rzeczy?

                Nie wiem, mogli pożenić tego Marka z Kożuchowską, albo przynajmniej dać do zrozumienia, że są w długim związku, który przechodzi kryzys, wtedy to wszystko by miało jakieś wytłumaczenie, że trudno mu się wyplątać, ze jest odpowiedzialny itp. ,alboże ma jakieś niezbyt przyjemne doświadczenia z przeszłości i jest ostrożny. A tak to sobie widz w końcu myśli, że to wieczny podrywacz albo jakiś dziwak.:)
                • Gość: glafira Re: Prawo Agaty IP: *.gl.digi.pl 07.05.12, 16:05
                  Marek to typowy, fajny facet, który boi przyznac się do własnych uczuc i dlatego trzyma się pani prokurator, bo wie, że ma nad nią władzę. Ja go kupuję:).
                  Natomiast podobnie jak Was męczą mnie już te happy endy i nierealnośc spraw sądowych, a zwłaszcza to, iż zbyt szybko się kończą... nie tak to wygląda w realu. Już nie wspomnę o sprawach ciągnących się latami, ale w MM przynajmniej wyglądało to wszystko bardziej wiarygodnie. Były wokandy, które początek miały w pierwszych odcinkach, a w późniejszych jakby ciąg dalszy, nie mówiąc o sprawie rozwodowej Marty, która ciągnęła się przez cztery serie. A tu szast prast i po sprawie.
                  A Piotra Korzeckiego tak naprawdę to popsuli w czwartej części. W trzeciej przez większośc czasu leżał w łóżku i niewiele mieli do popsucia, ale czwarta seria to było dno. Tam zepsuli wszystko:)
                  • aga_ata Re: Prawo Agaty 07.05.12, 16:58
                    Ja również stanę w obronie Piotra, którego moim zdaniem także zepsuli dopiero w IV sezonie. Za to z fajnej dziewczyny, jaką była Magda w I sezonie, zrobili okropną babę, przy której Ally McBeal to uosobienie normalności i stabilizacji emocjonalnej. Tyle względem Magdy.

                    Niemniej porównania nasuwają mi się same, bo i tu, i tu mamy do czynienia z prawnikami. I jeśli chodzi o fabułę - Magda była lepsza. Z wyłączeniem oczywiście głównego wątku pt. miłość bohaterów, ale cała reszta postaci i wątków była ciekawa, toczyła się dynamicznie, coś się działo.

                    A w Agacie strasznie nudą wieje...
                    Co do Marka to chyba wyszło na to, że lepiej mieć kobietę, niż nie mieć kobiety. Albo trąciły nim wyrzuty sumienia, że Maria się ciut zaangażowała, a on wyszedł na nieczułego potwora. Co do chemii - rzekomej - między Agatą a Markiem, to ja żadnej nie widzę. Po prostu para, która ani za sobą nie przepada, ani się nie uwielbia, ani nic.

                    Na zakończenie niedzieli całkiem ok, chociaż po Ranczo na Jedynce średnio mi się chce wcisnąć tvn, ale ciekawość zwycięża ;-)
                    • Gość: du_ka Re: Prawo Agaty IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.05.12, 17:51
                      A tak dobrze żarło na początku ...
                      Może scenarzyści skupili się przy pierwszych odcinkach, wiedząc, że tak po pierwsze zyskają widza, po drugie zyskawszy widza zyskają zgodę na drugą serię, więc druga połowa odcinków jest już jakas taka na odwal się trochę.
                      Co do wątku Marka - pójde tropem spiskowym z powyżej. Nikt ze scenarzystów nie zastanawia się nad spójnością zachowań tej postaci, tylko nad tym jak zakończyć tę serię, by w drugiej utrzymać napięcie. Po gdyby Marek z Agatą zeszli sie w tej serii, to w drugiej musieliby się rozejśc, vide - MM, i potrzeba więcej kombinacji. A tak, to Marek będzie łypał trochę za Agatą, ale prowadzał się z panią prokurator, i tak do końca serii, z jakimś dajacym nadzieję na relację Marek/Agata zakończeniem. Swoją drogą pani prokurator jako 'rywalka' na szczęście odstaje od tvn-owskiego schematu 'zła kobieta' (vide Cielecka w MM czy Socha w PwS), w zwiazku z tym ciekawi mnie jak ją od Marka odetną, by widz się nie obraził, bo póki co wzbudza całkiem pozytywne uczucia.
                      A co do chemii Agata-Marek, to ciekawi mnie na ile Dygant potrafi zagrać zauroczenie. Nie widziałam jej w żadnej roli niewiasty nazwijmy to "niegorteskowo" zakochanej (bo groteskowe były w Niani i NDiNZ, i owszem), a tutaj w tym pierwszym odcinku ze Świderskim to było jakieś takie mizdrzenie się bardziej niż coś przekonywująco miłosnego. Spojrzenie kierowane na Marka jest absolutnie koleżeńskie, bez błysku, i takiej jest całe jej zachowanie, zainteresowanie w oku i półuśmiechu ma Marek.
                    • faszyna Re: Prawo Agaty 07.05.12, 18:07
                      Ja tam akurat nie kupiłam wolty Piotra w III MM, a czwarta- no to juz nie było nad czym łez wylewac... A co do Marka, nie kupiłam przemiany "perłowej". No zeby jeden kolczyk w umywalce zmienił twardziela w empatycznego kochanka- nie uwierze. To raczej mógłby być efekt spotkania z "kolegą z liceum". No bo skoro Agata ma kogos, to czemu Marek mialby byc gorszy? Szczególnie teraz, gdy awansował na sprzataczkę. ;))
                      • Gość: b Re: Prawo Agaty IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 07.05.12, 18:35
                        Faszyna, nie przesadzaj z tym twardzielem;), przecież on wszystkie nakazy pani prokurator i tak spełniał raczej z przestrachu niż z miłości, najwyżej sobie jej ubraniami, jak nie widziała, porzucał na złość i poskarżył się koleżance z pracy - taki to twardziel.;)

                        Na kolegę z liceum się już nie załapałam, może to i lepiej.:)
                      • zuzia_1000 Re: Prawo Agaty 07.05.12, 18:55
                        Z tego co pamiętam Marek jest z Marią w niezobowiązującym związku to znaczy ze spotykam się z Tobą ale Cie nie kocham robię co chce i mogę mieć innych partnerów.Na tym taki układ polega.
                        Marek może być z Marią i spotykać się z inną kobietą tak samo Maria może być z Markiem i spotykać się z innymi mężczyznami.Dlatego wszystko wydaje się takie zwariowane.
                        Nie uważam żeby Marek skakał z kwiatka na kwiatek .Jest w wolnym związku więc mógłby mieć inne kobiety na boku a z tego co zauważyłam ma tylko Marie.
                        Tu chodzi o coś innego .Myślę że on po prostu nie chce się angażować w poważny związek.
                        Gdzieś przeczytałam że on ma mamę i brata a gdzie ojciec?
                        Może jest półsierotą(jak Agata) to by trochę tłumaczyło te jego neurotyczność.
                        To Maria łamie zasady układu i ciągnie go na kolacyjki do rodziców .Ona chce czegoś więcej i jeszcze twierdzi że nie jest zazdrosna. Jak nie jest jak jest .To oczywiste że chce go usidlić i inna kobieta może pokrzyżować jej plany.
                        • Gość: b Re: Prawo Agaty IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 07.05.12, 19:22
                          zuzia_1000 napisał(a):

                          > Z tego co pamiętam Marek jest z Marią w niezobowiązującym związku to znaczy ze
                          > spotykam się z Tobą ale Cie nie kocham robię co chce i mogę mieć innych partner
                          > ów.Na tym taki układ polega.
                          > Marek może być z Marią i spotykać się z inną kobietą tak samo Maria może być z
                          > Markiem i spotykać się z innymi mężczyznami.Dlatego wszystko wydaje się takie
                          > zwariowane.


                          Matko, ja jestem widocznie zacofana, nienowoczesna dewotka, ale Twoja definicja "niezobowiązującego związku" czy tam "wolnego" mnie rozwaliła;))), dla mnie to nie jest żaden związek tylko poruta jakowaś, jeśli państwo mogą robić co chcą i z kim chcą.;))) Zresztą dla Marysi chyba też, skoro zaczęła się wprowadzać, przyprowadziła chłopa do rodziców i na Agatę reaguje bez większego entuzjazmu. Skoro ten Marek nie chce się angażować, to niech to kobiecie poważnie i po męsku powie, tu jest właśnie pies pogrzebany, fajtłapa z niego wychodzi, albo totalny neurotyk i tego można żałować, bo fajnie się ta postać zapowiadała.:)
                    • Gość: b Re: Prawo Agaty IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 07.05.12, 18:14
                      Taa, lepiej mieć kobietę niż nie mieć kobiety.:) Nawet nie taką jak by się chciało, ale mieć. Nie przemawia to do mnie, bo on jest 40-letnim kawalerem można sądzić, że z wyboru, a nie z konieczności, więc chyba dawał sobie jakoś radę czekając na miłosne objawienie.;) Ja tam miedzy Markiem i Marią nie dostrzegłam nic, wieje chłodem i brakiem porozumienia, Maria go nawet nie prosi o coś, tylko wydaje mu apodyktycznie i zimno polecenia, chociaż wyszło na to, że może to taki typ, który to lubi. Ale ponieważ na początku był pokazywany jako fajny, męski, ale wrażliwy facet, ja tego nie kupuję.

                      Inna sprawa, że z Agaty też już powoli zaczęli jakąś przemądrzałą heterę robić, dopóki jeszcze oglądałam, może dlatego też się zniechęciłam do oglądania, MBTM rules, ale szkoda bo myślałam, że lepiej ten serial będzie prowadzony i go pooglądam dłużej, mimo tego co napisaliście o zupełnym braku realiów prawniczych.;)
                    • aneta-skarpeta Re: Prawo Agaty 08.05.12, 16:05
                      moim zdaniem właśnie miedzy Agatą, a Markiem iskrzy aż wióry lecą

                      az mnie ciarki przeszły jak usiadł z tą filizanką koło niego
                      jak oboje niby nic, a ciągnie ich, ciągnie

                      dla mnie zimnem wieje miedzy szycem, a kumorek- zero seksu miedzy nimi;)
                      • maniaczytania Re: Prawo Agaty 08.05.12, 19:50
                        aneta-skarpeta napisała:

                        > moim zdaniem właśnie miedzy Agatą, a Markiem iskrzy aż wióry lecą

                        mnie sie nie wydaje ;) z jego strony tak, widac zainteresowania, ale z jej to wyglada raczej, ze ona traktuje go po prostu jak dobrego kolege
      • Gość: the_accidental Re: Prawo Agaty IP: *.toya.net.pl 07.05.12, 19:40
        matt_banco napisał:
        >>Ja mam czasami wrazenie, ze postaci w polskich serialach sa za malo okreslone, za malo jest w nich "dziania sie" i stad pozniej wrzuca sie je w dziwaczne rozwiazania scenariusze, po to aby postac miala w czym byc. Dlaczego postaci nie sluchaja muzyki, nie maja hobby, nie chodza do sklepu.

        Wybaczcie, że zacytuję własny stary wątek, w którym właśnie o to mi chodziło, choć może nie potrafiłam tego dobrze wyartykułować:
        forum.gazeta.pl/forum/w,433,133398825,133398825,Charakterystyczne_powiedzonka_bohaterow_seriali.html
        O ile pamiętam, wniosek końcowy był taki, że łatwiej było o wyraziste postaci w dawnych, krótszych serialach przemyślanych od początku do końca niż w obecnych rozwleczonych na x sezonów. A jednak będę się upierać, że i w tasiemcu można stworzyć postać charakterystyczną, po której wiadomo, czego się spodziewać - choćby Koziełlo w Klanie, z braku lepszego przykładu.
        • ja_aaa Re: Prawo Agaty 08.05.12, 11:58
          Magda M. była jaka była, trochę przesłodzona, ale jednak lepiej się to oglądało...
          w PA denerwuje mnie ten schemat, że każda sprawa, którą Agata prowadzi, musi skończyć się po jej myśli. mam nadzieję, że do końca serii Agata przegra choć jedną sprawę, ale pewnie się tak nie stanie, bo wtedy Agata straciłaby wizerunek idealnej pani mecenas...

          największym błędem tego serialu jest to, że wątkiem przewodnim każdego odcinka jest nowa sprawa sądowa, która w tym samym odcinku ma swój początek i koniec (często nawet dwie, bo jedną prowadzi Agata, a drugą Dorota albo Marek). jest to nierealne, bo sprawy w polskich sądach toczą się miesiącami, często nawet latami, a tam wszystko trwa max kilka dni... taki schemat, w którym co odcinek pojawiają się gościnnie nowe postacie, może sprawdzić się w H52, gdzie do hotelu przyjeżdżają ludzie na krótki czas, więc wątek może się rozwiązać w ciągu jednego odcinka, ale na pewno nie sprawdzi się w serialu prawniczym. nawet w MM sprawy sądowe ciągnęły się przez wiele odcinków, ale było ich znacznie mniej i to losy bohaterów były najważniejsze... w PA sprawa sądowa zajmuje większą część każdego odcinka...

          co do ostatniego odcinka... Sonia rzeczywiście wyglądała kiepsko. a odcinek słaby.
          najlepsze było to, jak Agata powiedziała w sądzie do Bohosiewicz, że następna rozprawa może być nawet za pół roku... no ale wszystko się rozwiązało w ciągu jednego odcinka...
          • Gość: glafira Re: Prawo Agaty IP: *.gl.digi.pl 08.05.12, 15:31
            "A co do chemii Agata-Marek, to ciekawi mnie na ile Dygant potrafi zagrać zauroczenie. Nie widziałam jej w żadnej roli niewiasty nazwijmy to "niegorteskowo" zakochanej..."

            To ciekawe pytanie... A swoją drogą, skoro tak się rozwija wątek 'chemii Agata - Marek', to znaczy, że coś jest na rzeczy. Gdyby między nimi nic się nie działo to i widzowie by na ten temat nic nie pisali:)
            Wrócę jeszcze na chwilę do postaci Marka, bo ja jakoś nie postrzegam go ani jako neurotyka, ani jako fajtłapę. Ot, zwyczajny facet, który boi się zaangażowania. Na razie panuje nad swoimi uczuciami, ale do czasu. Kiedy spotka właściwą kobietę, z pozornego lekkoducha i playboy'a wyjdzie romantyczny, szczery i uczciwy kochanek. To typowy schemat.
            Jedno trzeba przyznac. Kożuchowska stworzyła tu naprawdę fajną postac. Wygląda na to, że skończenie z wizerunkiem trochę rozmemłanej Hanki wyszło jej na dobre.
            • Gość: b Re: Prawo Agaty IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 08.05.12, 16:08
              Gość portalu: glafira napisał(a):

              > "A co do chemii Agata-Marek, to ciekawi mnie na ile Dygant potrafi zagrać zauro
              > czenie. Nie widziałam jej w żadnej roli niewiasty nazwijmy to "niegorteskowo" z
              > akochanej..."
              >
              >
              > Wrócę jeszcze na chwilę do postaci Marka, bo ja jakoś nie postrzegam go ani jak
              > o neurotyka, ani jako fajtłapę. Ot, zwyczajny facet, który boi się zaangażowani
              > a. Na razie panuje nad swoimi uczuciami, ale do czasu. Kiedy spotka właściwą ko
              > bietę, z pozornego lekkoducha i playboy'a wyjdzie romantyczny, szczery i uczciw
              > y kochanek. To typowy schemat.

              Schemat schematem, tylko, że on ma ponad 40-lat i tak jak napisała Faszyna "życie": rzadko który fajny facet, a nawet chyba żaden, nie uchowa się w Polsce w tym wieku w stanie kawalerskim, co innego gdyby był np. rozwodnikiem czy coś. Więc to rodzi podejrzenia, że albo jak napisała Faszyna on jest z "kwiatka na kwiatek", albo coś jest z nim nie tak i ma jakiś feler.;) Tak to sobie może czekać na właściwą kobietę i do 80-tki albo się nie doczekać w ogóle.;)
              Nawet Mr. Big miał jakś przeszłość kiedy spotkał Carrie, scenarzyści PA życia się nie trzymają.:)
              • Gość: glafira Re: Prawo Agaty IP: *.gl.digi.pl 08.05.12, 16:38
                A skąd wiemy, że nie jest rozwodnikiem? Może to 'mężczyzna po przejściach' który po prostu jest ostrożny. Nie przyzna się do własnych uczuc, bo boi się odrzucenia?
                Pewnie wyjaśni się to gdzieś w piątej serii, a na razie jak dla mnie to fajny, ciekawy facet, nawet powiedziałabym trochę tajemniczy, oby tylko twórcy znowu wszystkiego nie popsuli:))
                • Gość: b Re: Prawo Agaty IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 08.05.12, 17:06
                  Glafiro, jak on może być rozwodnikiem albo nawet facetem po dłuższym związku, skoro o to, co znaczy jak kobieta zostawia swoje rzeczy w jego łazience i zaprasza go do rodziców na kolacje, musiał się dopiero pytać koleżanki z pracy?:))
                  Przecież to jasne, że faceci z jakim takim związkowym doświadczeniem i to dużo młodsi świetnie takie rzeczy wiedzą, bo to przerabiali.:)
                  Może ten serial to jest takie pocieszenie dla 40-letnich singielek, że są oto fajni mężczyźni na ich target, ale nie zadbano o szczegóły, o to o czym wcześniej pisał Matt i parę innych osób - nie stworzono tym ludziom przeszłości (oprócz Widawskiej i Karolaka), oni są papierowi, jakby się wczoraj urodzili, zero realiów życiowych. Nie mam pretensji do aktorów, bo Lichota jest b dobry, tak mu po prostu rolę napisali.
                  • Gość: glafira Re: Prawo Agaty IP: *.gl.digi.pl 08.05.12, 18:52
                    "jak on może być rozwodnikiem albo nawet facetem po dłuższym związku, s
                    > koro o to, co znaczy jak kobieta zostawia swoje rzeczy w jego łazience i zapras
                    > za go do rodziców na kolacje, musiał się dopiero pytać koleżanki z pracy?:))"

                    Bo ta koleżanka, to koleżanka tej, która powinna dowiedziec się, że on nie jest sam. To taka podpucha:)
                    Dobra, dobra, przecież trochę sobie żartuję, ale bardziej serio, to chyba mimo wszystko nie do końca słusznie oceniacie faceta. Ale to się okaże w praniu. Ujmując, pomimo tylu wad, serial coś w sobie ma, chocby dlatego, że wywołuje skrajne emocje, a to już coś. Szkoda tylko, iż z odcinka na odcinek robi się coraz nudniejszy i mniej ciekawy, a wątek powoli rozwijającej się "chemii Agata-Marek" rokuje na dalszych parę serii, a to nie rokuje dobrze dla serialu... przy tak szybko toczących się sprawach sądowych w końcu zabraknie im pomysłu na wokandy:)
                    • Gość: b Re: Prawo Agaty IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 08.05.12, 20:18
                      Tylko że Agata juz przecież nie w ciemię bita, swój rozum ma i od dawna wiedziała, że oni są w związku, od czasu gdy się spotkała z Marią na sali sądowej, chyba że chodziło o to żeby kumpela jej przekazała, że on nie bardzo się do tego związku, żeniaczki itp pali i w ogóle ta Maryśka to średnio mu się widzi, ale namolna baba jest, osacza biedaka i on już nie wie co ma robić.:))) Dobra, powiedzmy, że Marek to ostatni Mohikanin, idealista wierzący w wielkie uczucie i byle babie usidlić się nie dał i nie da, dopóki nie spocznie, właściwej kobiety nie znajdzie i na zasłużoną emeryturę nie pójdzie, w sumie to bardzo piękne, może tak należy do tego podejść.:))

                      Tak, już za bardzo to wałkuje, ale także z tego powodu, że jest to jedyny obyczajowy serial polski, który od lat zaczęłam w ogóle oglądać i miałam z nim związane pewne nadzieje na dalsze oglądanie.:) Lecz się okazało, że jak większośc polskich seriali mnie męczy niedorzecznościami i schematami, chociaż na dobrych aktorów zawsze miło popatrzeć.:)

                      Nic się nie bój, jakaś Sędzia Wesołowska czy inny tasiemiec im zawsze za wzór posłuży, co odcinek będzie nowa sprawa, kończąca się w tym samym odcinku zwycięstwem któregoś z trójki dzielnych adwokatów jeszcze przez 15 sezonów, jeśli oglądalnośc dopisze.:)
                      • maniaczytania Re: Prawo Agaty 08.05.12, 21:26
                        a czy byl gdzies podany wiek Marka? Bo mnie sie wydaje, ze oni tam raczej w okolicach 35 oscyluja :)
                        • Gość: ten-tele-program Re: Prawo Agaty IP: *.dip.t-dialin.net 09.05.12, 01:50
                          A jakie to ma znaczenie? Tobie się wydaje, że ma 35 lat a innym np., że ma 40 albo 30.
                          To przecież bez znaczenia
                          • Gość: ten-tele-program Re: Prawo Agaty IP: *.dip.t-dialin.net 09.05.12, 01:59
                            Gość portalu: Nika napisał(a):

                            > Powtarzam: to jest serial! Bajkowe klimaty, lekka akcja, przyjemne dla oka post
                            > aci. Na pewno nie odwzorowuje rzeczywistości,

                            ale kto chciałby oglądać np. seri
                            > al o ubogim magistrze po studiach pracującym w MCDonaldzie?


                            Czy sugerujesz, że większość preferuje papkę, masło maślane?
                            Myślę, że właśnie ludzie chętnie śledziliby losy ubogiego magistra pracującego w McDonaldzie


                            Przypomnę chętnie, że włoskie Kino neorelizmu jest szczególne, a jego protagoniści niezapomniani.

                            Za dużo fikcji w tym wszystkim. Oglądnij 1-2 odcinki Julii- to też masakra


                        • Gość: b Re: Prawo Agaty IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 09.05.12, 08:28
                          maniaczytania napisała:

                          > a czy byl gdzies podany wiek Marka? Bo mnie sie wydaje, ze oni tam raczej w oko
                          > licach 35 oscyluja :)

                          niemożliwe, bo sama aplikacja, na którą nie zawsze łatwo było się za 1-szym czy 2-gim razem dostać trwa zdaje się 3,5 roku:) a oni chyba po kilkanaście lat praktykują z tego co pamiętam.

                          Gość portalu: ten-tele-program napisał(a):

                          > A jakie to ma znaczenie? Tobie się wydaje, że ma 35 lat a innym np., że ma 40 a
                          > lbo 30.
                          > To przecież bez znaczenia


                          Nie bez znaczenia, bo 30-letni fajny kawaler jeszcze nie jest aż taką rzadkością, ale 40-letni albo starszy już jest podejrzany, przynajmniej ci, których kojarzę to na pewno się do poważnych związków nie nadają. Pomijam facetów, którzy są kawalerami, ale są lub byli w stałych, co najmniej kilkuletnich związkach - może to jest przypadek Marka, bo trudno uwierzyć żeby taki fajny facet tak długo się uchował sam i nie był typem playboya, z którym żadna rozsądna dziewczyna się nie zwiąże.:) Scenarzyści powinni to brać pod uwagę przy budowaniu autentyczności postaci.:)

                          • Gość: glafira Re: Prawo Agaty IP: *.gl.digi.pl 09.05.12, 17:07
                            "Tak, już za bardzo to wałkuje, ale także z tego powodu, że jest to jedyny obyczajowy serial polski, który od lat zaczęłam w ogóle oglądać i miałam z nim związane pewne nadzieje na dalsze oglądanie.:)"

                            Dokładnie:) Dlatego miło podyskutowac w końcu o jakby nie było ciekawej postaci z polskiego serialu, ale ja ciągle będę stawiac veto, to znaczy nie rozumiem, dlaczego 40 letni, samotny, nie zaangażowany w poważny związek facet od razu staje się podejrzany. Może zwyczajnie, po prostu musi dorosnąc, a Marek wcale nie jest typem odosobnionym, wszak wszystkim wiadomo, że mężczyźni dorastają do 3 roku życia, a potem tylko rosną (bez obrazy, oczywiście są wyjątki, ale stanowią przeważnie regułę:) ).
                            • Gość: b Re: Prawo Agaty IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 09.05.12, 19:38
                              Gość portalu: glafira napisał(a):


                              >
                              > Dokładnie:) Dlatego miło podyskutowac w końcu o jakby nie było ciekawej postaci
                              > z polskiego serialu, ale ja ciągle będę stawiac veto, to znaczy nie rozumiem,
                              > dlaczego 40 letni, samotny, nie zaangażowany w poważny związek facet od razu st
                              > aje się podejrzany.

                              Wiesz, tak to już jest, że ideały, obu płci zresztą, tak rzadko występują w przyrodzie, że od razu wzbudzają podejrzenia i niedowierzanie.:)))
                              Robią z Marka ideał- źle, psują go jeszcze gorzej- nie dogodzi się widzowi.:)))

                              Dobrze, chyba sobie jednak ponadrabiam zaległości z oglądaniem PA.:)
                          • maniaczytania Re: Prawo Agaty 09.05.12, 18:01
                            Gość portalu: b napisał(a):

                            > maniaczytania napisała:
                            >
                            > > a czy byl gdzies podany wiek Marka? Bo mnie sie wydaje, ze oni tam raczej
                            > w okolicach 35 oscyluja :)

                            > niemożliwe, bo sama aplikacja, na którą nie zawsze łatwo było się za 1-szym czy
                            > 2-gim razem dostać trwa zdaje się 3,5 roku:) a oni chyba po kilkanaście lat praktykują z tego co pamiętam.


                            Z ciekawosci weszlam na strone serialu i tam w informacjach o bohaterach mamy, ze Marek zawsze byl najlepszy - najlepszy na studiach, najlepiej zdal egzamin na aplikacje - co daje pewnie aplikacje za pierwszym razem, czyli ok. 27-28 lat na ukonczeniu, a od razu po zalozyl wlasna kancelarie. Czyli mozliwe, ze ma troche po 30-tce, a nie po 40-tce :)
                            • Gość: b Re: Prawo Agaty IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 09.05.12, 19:31
                              ale praktykę, w tym przypadku adwokacką, to liczy się od zdania egzaminu aplikanckiego, właściwie zaś od otrzymania dyplomu, nie od zakończenia studiów, samo skończenie prawa nic nie daje, a on ma kilkanaście lat praktyki adwokackiej.:)
                              • Gość: glafira Re: Prawo Agaty IP: *.gl.digi.pl 09.05.12, 20:04
                                Ja też zajrzałam z ciekawości na stronę serialu, przy okazji na forum, a tam same zachwyty i nad serialem i nad Markiem... hmm, tylko z nim jest taki problem, że z niego żaden ideał:)
                                • Gość: b Re: Prawo Agaty IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 09.05.12, 21:35
                                  Bo już go zepsuli i dlatego przestałam oglądać między innymi.;)))
                              • maniaczytania Re: Prawo Agaty 09.05.12, 20:05
                                Gość portalu: b napisał(a):

                                > ale praktykę, w tym przypadku adwokacką, to liczy się od zdania egzaminu aplikanckiego, właściwie zaś od otrzymania dyplomu, nie od zakończenia studiów, samo skończenie prawa nic nie daje, a on ma kilkanaście lat praktyki adwokackiej.:)

                                no ale to dalej daje moj rachunek :) studia 5 lat, aplikacja 3, czyli po jej ukonczeniu mial 27-28 lat :), nikt zdaje sie o kilkunastu latach praktyki nie mowil w serialu, aczkolwiek zdaje sie, ze w trakcie aplikacji mozna pracowac. Tak czy owak, jesli zalozyl swoja kancelarie po aplikacji to z 7, 8 lat do 35 roku zycia spokojnie moze miec.
                                • Gość: du-ka Re: Prawo Agaty IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.05.12, 21:02
                                  To ja się wtrącę w kwestii lat praktyki - w czasie obiadu w rodziców Marii pada informacja, że Marek praktykuje jako adwokat od 10 lat, Maria poprawia go, że od prawie 11. Czyli 39 :)
                                • Gość: b Re: Prawo Agaty IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 09.05.12, 21:33
                                  maniaczytania napisała:

                                  >
                                  >
                                  >
                                  > no ale to dalej daje moj rachunek :) studia 5 lat, aplikacja 3, czyli po jej uk
                                  > onczeniu mial 27-28 lat :), nikt zdaje sie o kilkunastu latach praktyki nie mow
                                  > il w serialu, aczkolwiek zdaje sie, ze w trakcie aplikacji mozna pracowac. Tak
                                  > czy owak, jesli zalozyl swoja kancelarie po aplikacji to z 7, 8 lat do 35 roku
                                  > zycia spokojnie moze miec.

                                  Pracować można, większość aplikantów pracuje w czasie robienia aplikacji w kancelariach, ale właściwą praktykę można rozpocząć (czyli np otworzyć własną kancelarię adwokacką jak Marek, albo zacząć pracować w cudzej jako adwokat z uprawnieniami) dopiero po uzyskaniu uprawnień, a więc dyplomu (po zdaniu egzaminu końcowego). Samo skończenie prawa nie daje żadnych uprawnień (np adwokackich czy notarialnych itp.) prócz papieru ukończenia studiów. Aplikacja trwa chyba 3,5 roku, w praktyce raczej prawie 4, bo wtedy ma się egzaminy już zdane i dyplom w ręku. On coś wspminał na kolacji, że, o ile mnie pamięć nie myli, praktykuje jako adwokat 14 lat. Wedle tego rachunku ma ponad 40 lat.:)
                                • Gość: ten-tele-program Re: Prawo Agaty IP: *.dip.t-dialin.net 09.05.12, 23:08
                                  Trudno określić ile ma lat. Przecież mógł studiować prawo jako drugi kierunek, po ukończeniu pierwszych studiów, gdyż nagle zechciał zostać prawnikiem.
                                  A może przerwał studia na piątym roku i wystartował na prawo?
                                  Możliwe, że kilka pierwszych lat po maturze pracował za granicą?
                                  Co tu daleko szukać; mój ojciec w momencie ukończenia studiów miał 32 lata a żenił się rok pózniej; na początku lat osiemdziesiątych, gdzie każdy ponad trzydziestoletni singiel uważany był za starego kawalera.
                                  Co do Marka, to oceniam jego wiek na prawie 40 latka, nieszkodliwie zdziwaczałego kolesia, stawiającego na życie solo, nieradzącego sobie w sprawach damsko-męskich na dłuższą metę, freaka i pasjonata swojego zawodu.
                                  Karolak, jak zwykle potwierdza swój kunszt aktorski. Dodatkowo wyprzystojniał i stał się bardziej intelektualny.
                                  Dygant jest fajna. Nie zapominajmy, że jest to prawie 40 letnia kobieta, a "wylaszczyła" się niesamowicie, super sexy i niebanalnie atrakcyjnie.
                                  Dawidowska gra świetnie a jej rubensowskie kształty dodają jej jeszcze większego uroku.
                                  Fryzura na pazia jej nie pasuje, no ale to kwestia gustu
    • Gość: X nie rozumiem Doroty IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.05.12, 21:51
      i doszłam do wniosku, że nie lubię tej postaci i przeciągałam to do tego odcinka, bo aktorkę lubię i cały serial, więc "drobne niezgranie koleżanki Agaty" puszczałam przez palce ale jednak NIE LUBIĘ
      postać nijaka, pretensjonalna, marudna
      do tego dzisiaj potrzebująca pracy, bo mąż piotruś pan całą kasę zainwestował w niepewny biznes, traktuje klientkę z przymrużeniem oka i fochem i to klienta wygrywa za nią sprawę.. nie rozumiem tego wątku, naprawdę i jestem poirytowana

      co do Marka i Agaty - gdy w zajawce widziałam wspólny pokój pomyslałam "oł noooooł" ale nie wyszło tak źle

      sprawa sądowa - cóż, ustaliliśmy już, że to przewidywalne

      serial po pierwotnych ochach i achach jak dla mnie osiadł na bezpiecznym gruncie nijakości i powtarzalności, szkoda.
      • aga_ata nuda nad nudy 13.05.12, 21:55
        Nie sądziłam, że to powiem, ale naprawdę Magda M. wciągała bardziej...

        Scena z pokojem hotelowym szkoda słów.
        Ile razy można powtarzać ten sam schemat, kiedy dwójka bohaterów, którzy za sobą nie przepadają lądują w dwuosobowym pokoju z jednym łóżkiem? I czy dwoje dorosłych ludzi naprawdę nie może spać w jednym łóżku tylko trzeba robić cyrki pt. ty śpisz na podłodze, dywanie, krześle, żyrandolu, bo JA z tobą w jednym łóżku OBOK spać nie zamierzam? Litości...

        • Gość: matt_banco Re: nuda nad nudy IP: *.ssp.dialog.net.pl 13.05.12, 22:18
          Tak, odcinek "obnazajacy" pelną mizerię ... obie sprawy polozone (jedna puszczona, druga zbudowana na wyjechanym schemacie), do tego ten hotel ... ale, cholera no Lichota jest swietny. Nawet ten hotelowy "klasyk" w jego wydaniu odjechal w klasycznie kom-romowa strone, z calkiem zabawnymi tekstami i fajna interakcja z p. Dygant. Moze nie jest to chemia, ale partnerowania sa calkiem, calkiem ;-)
          Szkoda, ze tak schrzaniono ten serial. Zapowiadalo sie naprawde dobrze, ale schematycznosc zabija go skutecznie i chyba bezpowrotnie.
          • faszyna Re: nuda nad nudy 13.05.12, 22:41
            Ciekawy zbieg okoliczności... Po Agacie przerzuciłam sie na 1-ę, a tam prawie taka sama sytuacja hotelowa: jedno łózko, kapiel pod pryszcznicem... Czyli albo schemat goni schemat, albo takie jest życie... ;)
            A co do samej Agaty, to chyba schemat tych jednoodcinkowych procesów jest zabójcą serialu. Własciwie, co jest ciekawe w serialu poza Lichotą? No własciwie nic. Dorota to całkiem spaprany watek, konstruowany jedynie poprzez epizody. Pani prokurator jest za rzadko, by spajac akcję. Sprawy nie są na tyle ciekawe (podobnie jak goscie w Hotelu), by zatrzymać widza na dłuzej. Powiem tak: nic anic mnie nie interesuja sprawy klientów, bo nim zdąże sie do nich przywiązac, już ich nie ma. I na dodatek sa pokazane z pogwałceniem realiów.Jedyne, co naprawdę sledze, to sprawy Agato-Markowe. Ale tych jest jak na lekarstwo.
            • Gość: du-ka Re: nuda nad nudy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.05.12, 23:19
              To ja potwierdzę "zycie" - koleżanka pojechała na konferencję z kolega, on rezerwował dwa pokoje jednoosobowe, na miejscu okazało się, że jest jeden dwuosobowy :) Tyle, że osobne łóżka, a kolega ujął się honorem, i przeniósł materac do części kuchennej tego pokojowo-łazienkowo-kuchennego kompleksiku. Czyli co - może tak być? Może.
              A co do odcinka - nic nowego nie dodam, sprawy bez sensu, logika bajkowa, jedyna przyjemnosc z oglądania zestawu Dygant-Lichota. I rozśmieszyło mnie dziś, że w scenie gdy Dygant "żarła" a Lichota się z rozanielona mina przyglądał tak go oświetlili, że błysk miał w oku, że ho ho :)
              A poza tym nastapiła zmiana sezonu z letniego na jesienny, czyli mamy jakąs późniejszą dokrętkę. na plus dodam chyba jeszcze tę nadpobudliwą klientkę Doroty, kimkolwiek była aktorka, nie chce mi się sprawdzac.
              • kanna Re: nuda nad nudy 29.05.12, 16:56
                Żarła, żarła :D a pani prokurator wyłącznie się żywi sałatą, zauważyliście?
            • Gość: the_accidental Re: nuda nad nudy IP: *.toya.net.pl 14.05.12, 09:37
              >>Powiem tak: nic anic mnie nie interesuja sprawy klientów, bo nim zdąże sie do nich przywiązac, już ich nie ma.

              W Pensjonacie pod Różą początkowo były jednowątkowe odcinki, a od któregoś momentu każdy problem pensjonatowego gościa rozciągano na 2 odcinki i to było lepsze. Może tędy droga dla Prawa Agaty?
              Ostatni odcinek mnie nie zachwycił. Ale będę oglądać dalej :-)
              • buntownik.z.wyboru Re: nuda nad nudy 14.05.12, 10:06
                w ostatnim odcinku nawet sędzia był znudzony ;)
                wyczuwam lekką zapaść serialu, ale jeszcze się odbiją , zobaczycie :)
                • panipoirot Re: nuda nad nudy 14.05.12, 10:35
                  oj sporo rzeczy denerwowało....
                  czy było gdzieś wyjaśnione, bo może przegapiłam, dlaczego i Lichota i Dygant musieli jechać do jakiegoś małego miasteczka, aby tam prowadzić sprawę?Ani nie było szans na dobry zarobek, a na podobne sprawy w Warszawie chyba też moga liczyć?
                  oczywiście przewidywalny wynik procesu etc.
                  Co mnie denerwuje, to po raz kolejny pokazanie kobiet z niższych warstw społecznych w podobny sposób- ostatnio to samotne matki, K. Maciąg i teraz - obie pokazane jako kobiety lekkich obyczajów, wymalowane i wypacykowane do sądu jak na jakąs dyskoteke a nie rozprawę. Ja rozumiem, że są takie kobiety. Ale takie pokazywanie co tydzień, że jak biedniejsza i z niepełnej rodziny, to od razu mini+tapeta+cekiny i tak do sądu..?! Denerwuje mnie to, bo scenarzysta ,czy też osoba od kostiumów zaczyna popadać w schemat.
                  poza tym cała ta przewidywalność, schematyczność... już nawet muzyka czy krajobrazy nie daja wrażenia świeżosci...
                • myszka1969 Re: nuda nad nudy 14.05.12, 10:48
                  Co do sędziego to troche mi się pomieszało bo wczoraj oglądałam tez powtórkę z poprzedniego tygodnia i jakos bardzo mi się podobała taka młoda sędzia w tej sprawie o rozwód tego adwokata...przy czym widać było, że solidaryzuje się z powódką- znaczy w tym sensie, ze chciała, żeby jak najszybciej doszło do tego rozwodu :)
                  Wczoraj sędzia w tej sprawie pko Biuru Podrózy sprawiał wrażenie jakby w ogóle robił łaskę, że rozpatruje sprawę!...czegos takiego nie znoszę!
                  A w sprawie pko temu pracodawcy to była istna tragikomedia bo jak pelnomocnik powódki wniósł o odroczenie rozprawy do jutra bo przyjdzie kluczowy świadek sedzia spytał, czy pójdzie z nim rownie szybki jak z dzisiejszym to jest z ta babą, co powiedział, ze o niczym nie wie...abstrahuję, ze przeciez u nas nie da sie niczego odroczyc do jutra i nie rozumiem, czemu scenarzysci robią telewidzom wodę z mózgu a co do tej odzywki sedziego to nie wiem czy pogrywanie sobie z pełnomocnikiem czy obrzydliwy cynizm ale nie cierpie jak sędzia demonstruje taką postawę :(
                  Sędzia musi byc w sprawie bezstronny ale tez powinno mu przeciez zależec na własciwym zbadaniu sprawy i jej sprawiedliwym osądzeniu.
              • myszka1969 Re: nuda nad nudy 14.05.12, 10:31
                Nie wiem, co Wy chcecie od tych wątków sądowych?..Dlaczego schematyczne?...a co, mają byc pokazane na amerykańską modłę??...Nie widziałam wczoraj od początku i nie załapałam, o co chodziło z tym Biurem Podróży- wiec chyba nie jest to az tak schematyczne :) ..Poza tym ta druga adwokat, z którą współpracuje Agata jakos nie robi na mnie dobrego wrażenia...Ona wg mnie jest straszliwie banalna...Nie wiem ale chyba mi przypomina jakąs adwokat z realu :) :)

                Co do wątku z molestowaniem w pracy, to przeciez samo życie ale ja na miejscu tej pokrzywdzonej naplułabym w twarz przed Sądem po tym przesłuchaniu...Jak mozna być tak nieodpowiedzialnym i niekoleżeńskim i do tego fałszywie zeznawac w Sądzie??..

                Poza tym na Boga, przeciez żyjemy w XXI wieku, czy kobiety naprawde dalej tak się boją zeznawac w takich sprawach?...zwłaszcza, ze przecież na sali siedziało całe mnóstwo świadków tego molestowania- to czego te baby u licha w kupie się bały??...Przeciez facet powinien byc skończony gdyby tylko wszystkie na raz ruszyły tyłek na tej sali sądowej!!!..Podobał mi sie bardzo zwrot akcji z udziałem tego chłopaka- dostawcy...Jaki schaęmatyzm tu widzicie??

                Pojąc nie moge dlaczego przystali jednak na ugodę- czy chodziło o to, ze ta pokrzywdzona chciała tam dalej pracowac?? Bo przeciez ostatecznie temu facetowi mozna było bardzo łatwo dokopać- w sprawie w której w ogóle nie było dowodów okazało się, że jest całe mnóstwo sświadków więc po co ta ugoda?...Jakos tak mam wrażenie, ze w naszym państwie prawa ciągle pokutuje dziwne myślenie, ze Sąd jest be a ci co do niego chodzą, są jeszcze bardziej be....
                • Gość: matt_banco Re: nuda nad nudy IP: *.ssp.dialog.net.pl 14.05.12, 10:47
                  No wlasnie sama sobie Myszko odpowiedzialas ... z jednej strony ow schematyzm, to ekstremalnie powtarzalna konstrukcja odcinkow, czyli sekwencja wstep-idzie dobrze-klopoty-krolik z kapelusza-happy end. Z drugiej strony, pewna oczywistosc watkow, wynikaja z checi zachowania powtarzalnej konstrukcji. Oczywiscie mozna powiedziec, ze w realu tez tak jest, no ale wlasnie dlatego ze tak jest, w serialu juz raczej nie powinno.
                  Wczorajszy watek z biurem troche uratowala owa nadpobudliwa klientka, ale calosc nie zachwycila, bo paradoksalnie nie miala nerwa (chociaz pewnie tak to sobie wymyslono, ze klientka-furiatka w opozycji do ospalej pani adwokat bedzie wystarczajaco intrygujaca).
                  • Gość: du-ka taka sobie ciekawostka (lub też nie) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.05.12, 18:49
                    Swego czasu natknęłam się na zdjęcie Lichoty w gali rozdania nagród im. Zbyzka Cybulskiego (był nominowany). Teraz odszukałam inne, ale z tejże imprezy. 9 listopada 2011. Zauważcie rozcięty lewy łuk brwiowy (ze o odzieży wyglądającej znajomo nie wspomnę). I tu zagadka:
                    a) Lichota uciekł z planu nie zdążywszy się przebrać i zmyć charakteryzacji
                    b) przywalili mu naprawdę na planie
                    c) przywalili mu naprawdę poza planem, i dorobili filmowy kontekst
                    Oczywiście nie znam odpowiedzi :)
                    www.nagrodacybulskiego.pl/
                    • faszyna Re: taka sobie ciekawostka (lub też nie) 15.05.12, 13:03
                      Skoro narzekamy na scenariusz, to moze przypomne początek wątku?

                      "A ja tak nietypowo, bo a priori o potencjalnych wadach serialu. ;)) /../ scenarzysci, to jest jedna wielka zagadka. Ekipa z mojego ulubionego anty-serialu, czy z PwS: czy to może wypalic? No nie wiem, nie wiem... Tyle, ze kazdy kiedys zaczynał. I nie każdy od razu od Oskara.. Więc, pozyjemy, zobaczymy..."

                      Pożylismy, zobaczylismy, i co? Wychodzi na moje? ;))))
                • lilith76 Re: nuda nad nudy 15.05.12, 22:26
                  > Poza tym na Boga, przeciez żyjemy w XXI wieku, czy kobiety naprawde dalej tak s
                  > ię boją zeznawac w takich sprawach?...zwłaszcza, ze przecież na sali siedziało
                  > całe mnóstwo świadków tego molestowania- to czego te baby u licha w kupie się b
                  > ały??..

                  To było małe miasteczko. Tam ciągle ludzie są na etapie "nie ma sprawy Magdy K" (piosenka "Perfectu"), gdzie "zmarnowała chłopcom siedem lat".
                  Dlatego, niczym królik z kapelusza ta delegacja na prowincję. W Warszawie byłoby jak z przypadkiem w fabryce chipsów w podwarszawskim mieście, gdzie molestowanie opisywały z lubością media. Chipsy nadal dobrze się sprzedają.
                  Mnie tylko irytuje, że baby się odważyły, jak za powódką stanął brat. Jak cię żaden mężczyzna nie wspiera, to jesteś "miasteczkową kurwą".

                  Jeszcze o chemii pomiędzy Agatą a Markiem. Czy to zamierzone w scenariuszu, czy braki Dygant? U Lichoty aż iskrzy. Ta jakby słowo "libido" było jej obce, bo w podręczniku prawa nie ma.
                  Znam z życia takie pary przyjaciół wieloletnich - on wpatrzony w nią jak pop w ikonę, a ona bryluje, tańczy na stołach i ma "co odcinek" fajnego faceta. Ale oczywiście, to tylko dobry przyjaciel, ona to tylko moja przyjaciółka.
                  • faszyna Re: nuda nad nudy 16.05.12, 00:03
                    "To było małe miasteczko. Tam ciągle ludzie są na etapie "nie ma sprawy Magdy K" Dlatego, niczym królik z kapelusza ta delegacja na prowincję"
                    W realu poza W-wą bywa problem z adwokatami specjalizujacymi sie w mobbingu i dyskryminacji pracowniczej. Słyszałam o tym od kogos z mojej miejscowosci, kto szukał u nas takiego adwokata. Rada była prosta: ma jechać do stolicy i tam szukać pomocy prawnej. Czyli nie tylko problem stosunków międzuludzkich, ale i braku specjalisty. Tyle że stołeczni adwokaci kosztują...
                    • Gość: glafira Re: nuda nad nudy IP: *.gl.digi.pl 16.05.12, 11:50
                      "Pożylismy, zobaczylismy, i co? Wychodzi na moje? ;))))"

                      Nie do końca:)))
                      Ja też już zwątpiłam w same pozytywy serialu, ale po ostatnim odcinku daję im jeszcze szansę...
                      Byc może Magda M góruje ciekawszym, bardziej wiarygodnym przedstawianiem spraw sądowych, o czym wspominano w kilku komentarzach powyżej, ale PA z pewnością wygrywa dowcipem, a ściślej, dowcipnymi dialogami pomiędzy głównymi bohaterami. Oglądając ostatni odcinek zdarzyło mi się parę razy zaśmiac na głos, co przy ogromnej chęci rzadko, albo prawie wcale nie zdarza mi się podczas oglądania stricte komediowej fabuły:)
                      Powtórzę za Mattem "cholera, no Lichota jest świetny"..., a serial pomimo wad da się oglądac, a to naprawdę spory plus przy tej że tak powiem 'miernocie', którą od kilku lat zasypują nas telewizje nie tylko komercyjne. Może nie skazujmy i tego serialu tak od razu na ostracyzm, bo co nam pozostanie do oglądania? Potyczki słowne 'p osłów' w sejmie i przed sejmem???:)))
                    • Gość: vena Re: nuda nad nudy IP: *.dynamic.chello.pl 18.05.12, 09:10
                      Dlaczego adwokatów było dwoch? Aż tak dużo mieli zarobić, że opłacało im się brać razem tę sprawę? To kto im miał zapłacić? Ta dziewczyna?
                      W poprzednim odcinku rozwiązaniem sprawy była kaseta, którą Agata, rękami asystenta radośnie wyciągnęła z materiału dowodowego. Nawet w amerykańskich sądach to nie przejdzie
                      Tutaj rzecz się kończy ugodą finansową. Która dogadywana jest w jakiejś sali produkcyjnej. I tyle. Potem już tylko wielki finał: molestowana patrzy na molestanta - i muzyczka. Ja w większości scen tego serialu, które wymagałyby w dialogu czegoś więcej niż radosnego paplania. Ani słowa o tym, że w polskim prawie ugoda musi być finalizowana przed sądem.
                      Sorry, nie pomogą kolorowe bluzeczki, cztery łobuzerskie minki aktorki i fajna nuta - serial o prawniczce wymaga konsultacji prawnej. Naprawdę. Bo jeśli chodzi tylko o to, kto z kim będzie spał, to równie dobrze może być o ogrodniczce albo bibliotekarce
    • Gość: kiciu Agata i seks w wielkim mieście IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.05.12, 18:22
      ciekawe porówbnanie prawa agaty i seksu w wielkim mieście. zgadzacie się? www.archirama.pl/showroom/wnetrza/wnetrza-z-prawa-agaty-niczym-z-seksu-w-wielkim-miescie,20_1545.html
      • Gość: Kas_stan Re: Agata i seks w wielkim mieście IP: *.home.aster.pl 17.05.12, 20:40
        Ktoś nie wiedział o czym pisać, to próbuje na siłę wyrzeźbić teorię. Jak dla mnie to wnętrze mieszkania Agaty jest mało charakterystyczne i po za widokiem z okna + kanapą, na której pracuje Agata, nic nie pamiętam z jej mieszkania. Czy to znaczy, że pracuje na miano kultowego? Raczej nie. I poprawcie mnie jeśli się mylę, ale autorka tego artykuliku napisała, że Agata mieszka na Placu Konstytucji,a mnie się wydaje, że tam raczej widać kościół na Placu Zbawiciela (piszę z pamięci, więc nie daję sobie głowy uciąć, a nie wiem, w którym odcinku szukać potwierdzenia tego co zapamiętałam).
        • faszyna kto z kim będzie spał... 18.05.12, 11:44
          Vena: "serial o prawniczce wymaga konsultacji prawnej. Naprawdę. Bo jeśli chodzi tylko o to, kto z kim będzie spał, to równie dobrze może być o ogrodniczce albo bibliotekarce"
          Trafiłas w sedno sprawy, czyli problemu, dlaczego nasze seriale są, jakie sa. Bo w gruncie rzeczy kazdy dotyczy tytułowego tematu, kto z kim i kiedy, a całą resztę scenarzysci maja w głebokim poważaniu. Czyli tło jako zupełnie nieistotne jest traktowane per noga i odpowiednio do tego pokazane od czapy. I potem mamy niegaleryjne Galerie, nieweterynaryjne Blondynki i nieprawnicze Prawo Agaty.
          • Gość: matt_banco Re: kto z kim będzie spał... IP: *.ssp.dialog.net.pl 18.05.12, 12:01
            No wlasnie, szczegolnie ze z tego co pamietam pierwotnie mowiono o "Prawie Agaty", ze to bedzie serial proceduralny. Chociaz ... samo okreslenie jest chyba troche mylace, bo "proceduralnosc" nie oznacza niestety zgodnosci z zasadami (procedurami) obszaru, w ktorym dany serial osadzono. No ale milo byloby gdyby proceduralnosc byla bardziej realna. No ale ... widzialem fragmenty dwoch nowych seriali z Malaszynskim (u Kuby W.) i wygladalo to niezle, szczegolnie ten o Afganistanie. Ale i ten medyczny w koncu pokazuje "flaki". Nie wiem tylko, czy nie beda to "flaki dla flakow" i czy proceduralnie bedzie sie to trzymac realiow. O ile rozumiem problem z oddaniem realiow medycznych, wojskowych, czy nawet prawniczych, o tyle nie rozumiem tego w stosunku do kwestii galeryjnych ;-)
            • scoutek Re: kto z kim będzie spał... 18.05.12, 12:39
              w dzisiejszej Gazecie Telewizyjnej GW jest spory wywiad z Leszkiem Lichotą (Marek Dębski w serialu Prawo Agaty) na ten - i nie tylko ten - temat
              polecam
              • faszyna Re: kto z kim będzie spał... 18.05.12, 12:45
                Matt, tez widziałam te zajawki u Kuby. Afganistan wydaje sie bardzo interesujacy, Małaszyński gra jakby lepiej niz zwykle, a Szpital z kolei to chyba jego powrót do roli "piotrowej", czyli do zakochania ;). A ja juz ubolewam, ze nie mam Canalu w swojej tv. I przy okazji, skoro zeszło na M., to pierwsza taka wyluzowana jego rozmowa, bo z reguły w studio bywa mocno spiety. Natomiast Kuba jak zwykle, czyli ciągle drązy tematy koło d.. ;)
                • Gość: glafira Re: kto z kim będzie spał... IP: *.230.5.96.gl.digi.pl 18.05.12, 14:35
                  "Bo w gruncie rzeczy kazdy dotyczy tytułowego tematu, kto z kim i kiedy,..."

                  Na dobrą sprawę prawie wszystkie współczesne, obyczajowe itp. seriale obracają się wokół tego, nieważne czy tłem jest sala sądowa, sala operacyjna, dom mody czy butik w galerii. Do tego dochodzi klimat, muzyka, dialogi no i aktorzy. O bzdurnych, niewiarygodnych sprawach
                  sądowych w PA można by książkę napisac, ale nie do końca o to w tym wszystkim chodzi. Jeszcze niedawno nigdy bym nie pomyślała, że stanę w obronie jakiegoś nowego, polskiego serialu, bo dawno dałam sobie z nimi spokój. Powstają jak grzyby po deszczu, i jeszcze szybciej znikają, ale na szczęście czasami ktoś się pomyli i zrobi coś, co można pooglądac bez grymasu zniechęcenia. Dobre i to. Prawo Agaty na pewno perełką nie jest, ale w powodzi innych i biorąc pod uwagę to, że to serial lekki, łatwy i przyjemny, można spokojnie poswięcic mu te kilkadziesiąt minut w niedzielne wieczory. No cóż, nikt nie uczy się sztuki lekarskiej z "Na dobre i na złe" więc i porad prawnych trzeba szukac u adwokatów, a serial z wokandą w tle oglądac na zasadzie Doktora House'a, serialu szumnie nazwanego detektywistyczno - medycznym, w cudzysłowiu oczywiście:)

                  • Gość: matt_banco Re: kto z kim będzie spał... IP: *.ssp.dialog.net.pl 18.05.12, 15:52
                    Wykonalem zerkniecie w strone sympatycznego p. Lichoty malowniczo zarosnietego na okladce GW Telewizyjnej. Hmmm ... to co przeczytalem tez bylo sympatyczne i w zasadzie trafiajace w sedno ... "doszlismy do wniosku, ze trzeba zerwac z sadowymi realiami, bo na ekranie bedzie nudno ... moja postac w koncu jest bardziej osadzona w sferze obyczajowej niz zawodowej". Aha, no to mnie troche zaskoczyl ;-) Bo jak na sfere obyczajowa to az tak wiele sie w tym serialu nie dzieje, a uproszczenia jakie sie pojawiaja sa nie tylko natury prawniczej, ale zwyczajnie fabularnej (chocby te niedopowiedzenia motywow dzialania w ostatnim odcinku). No ale jesli PA ma byc (i jest) wykreowaniem Lichoty jako aktora pierwszoplanowego to mozna przymknac oczy na uproszczenia. Najbardziej zadziwia mnie wiek pana Leszka. 35 lat! Stylem i profilem osobowosciowym o jakies 5-7 lat starszy sie wydaje, a tu prosze metrykalnie blizej do Zurka niz do Bukowskiego ;-)
                    • faszyna Re: kto z kim będzie spał... 18.05.12, 17:50
                      Ciebie zaskoczył wiek, a mnie lista seriali, w których gral. Częśc oglądałam, ale Lichoty nie zauwazyłam/zapamietałam, więc wniosek jest jeden: do wykreowania aktora potrzeba konkretnej roli. Bo bez takiej roli bedzie całe zycie grać niezauważalne tło.
                      Przy okazji, jak wrzucisz do ggoogle ddtvn lichota, to ci wyskoczą linki do rozmów w tym programie, w tym jedno wejscie o snookerskiej pasji pana L. Tez ciekawe... :)
                      • faszyna Lichota w youtube 18.05.12, 18:05
                        Dla zainteresowanych i relaksujących sie w ten piatkowy wieczór:
                        www.youtube.com/watch?v=Ow6Zvk64p1c&feature=fvwrel
                        www.youtube.com/watch?v=WsikECGiEvE&feature=relmfu

                        • myszka1969 Re: Lichota w youtube 18.05.12, 21:37
                          "Bo w gruncie rzeczy kazdy dotyczy tytułowego tematu, kto z kim i kiedy,..."

                          No ale jednak poczciwe Na dobre i na złe było naprawde o lekarzach...nawet jesli ta rzeczywistość była z innej nie naszej bajki :) :(..dopiero od niedawna jest w nim mnóstwo bzdurnych wątków...
                          "Chirurdzy" są przeładowni wątkami damsko- męskimi ale np, "Ostry dyżur" jest wg mnie serialem obyczajowym o tematyce medycznej...

                          A z prawniczych to chyba u nas w ogole posucha...O adwokatach jak dla mnie ekstra była "Ally Mc' Beal...Poza tym to rewelacyjne seriale o prokuratorach i gliniarzach ale to przeciez zupełnie nie z naszej rzeczywistosci...Nasze organy ścigania to chyba przeciez wręcz profanacja zawodu prokuratora czy policjanta :) :) :( :(
    • Gość: vena Dzisiejszy (20.05) odcinek przebija wszystko IP: *.dynamic.chello.pl 20.05.12, 21:59
      "Wobec niedających się usunąć wątpliwości, sąd wymierza karę dwóch lat w zawieszeniu" - jak w starym dowcipie sądowym. Może ktoś ze scenarzystów pofatygowałby się jednak do jakiegoś konsultanta - wystarczy aplikant sądowy. On wytłumaczyłby, że "Wobec niedających się usunąć wątpliwości" można tylko UNIEWINNIĆ oskarżonego. Sorry...
      • Gość: fan Re: Dzisiejszy (20.05) odcinek przebija wszystko IP: *.dynamic.chello.pl 20.05.12, 22:05
        masz racje. zglos sie do W11 (szkoda ze nie ma juz AMW) albo do Malanowskiego na kosultanta taka wiedza nie moze sie zmarnowac!
      • Gość: ZFF Re: Dzisiejszy (20.05) odcinek przebija wszystko IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.05.12, 22:07
        Czy ktoś mi może wyjaśnić dlaczego komórka poszkodowanej mogła być dowodem w sprawie, a komórka sprawcy wypadku już nie? Chyba, że coś przeoczyłam i była o tym mowa, a ja nie dosłyszałam. I czy nie da się sprawdzić u operatorów sieci komórkowej, czy ktoś z jednego numeru dzwonił do drugiego jeśli nie nastąpiło połączenie a tylko "puszczenie sygnału"?
        • faszyna tajemnicza tajemnica komórki ;) 20.05.12, 22:11
          Zgadzam sie z ZFF. Czemu nie przebadano komórki sprawcy wypadku? To jakas tajemnicza sprawa do kwadratu...;))
          A poza tym albo to mój obecny nastrój, albo obiektywna prawda, ale odcinek wydał mi sie rozlazły pod wzgledem emocji. Jakby zszyty za luźną fastrygą...
          • faszyna Re: tajemnicza tajemnica komórki ;) 20.05.12, 22:14
            Przy okazji, ten sprawca to świeżo nagrodzony za udział w "Jestem Bogiem" Dawid Ogrodnik. Kolejny młody aktor z potencjałem.
            • Gość: du-ka to ja w kontrapunkcie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.05.12, 22:59
              Jako że logika sądowa już dawno została włożona między bajki, to i nic nowego w tej kwestii i w tym odcinku. Więc ja o tym, co mi się podobało - a podobała mi się Kożuchowska zła i Kożuchowska całuśna, i od tej całuśności migajacy sie tańczący Marek. Podobał mi sie sprawca w scenie rozmowy pod szpitalem, nerwowo kurzący. Podobały mi się dialogi Agaty z panią patronką, nie o treść mi chodzi, a o tę naturalność podania. I bezsilny płacz Agaty w szpitalu, który dla mnie nie był płaczem nad tą zmarłą, tylko nad całokształtem, z balem włącznie. I to, że była jedna sprawa, co zwolniło tempo - na mój dzisiejszy nastrój, że użyję słów faszyny :) - akurat. I Wieczorkowski, za którym zwykle nie przepadam.
              I obejrzałam ten odcinek z przyjemnością, że się odważe na takie stwierdzenie :)
              • lilith76 Re: to ja w kontrapunkcie 20.05.12, 23:46
                Tylko skąd w tym szpitalu nagle Nowicki się zjawił?
                Jedyny szpital w Warszawie?
                Ginekolog plątający się po innych oddziałach?

                Co do wyjścia z balu i rzutu oka na okoliczne szczęśliwe pary, to rzeczywiście Dygant drgnęła w emocjach.
                • buntownik.z.wyboru Re: to ja w kontrapunkcie 21.05.12, 15:03
                  lilith76 napisała:
                  > Tylko skąd w tym szpitalu nagle Nowicki się zjawił?
                  > Jedyny szpital w Warszawie?
                  > Ginekolog plątający się po innych oddziałach?



                  ojtam ojtam, a w Klanie jest tylko jeden prawnik ;)

                  A scena lekarza na innym oddziale wyjątkowo jest rzeczywista.
                  Czasem jest tak i w realu.
                  Jeśli lekarz ma dyżur to plącze się po terenie :/
            • Gość: matt_banco Re: tajemnicza tajemnica komórki ;) IP: *.ssp.dialog.net.pl 21.05.12, 01:25
              Oooo ... faktycznie ladnie to zagral. A odcinek ... troche poszyty i faktycznie momentami watka wylazila, w tym telefoniczna i motywacyjna. No ale + za kostiumy Dalkowskiej i jej relacje z Agata (tak mi sie na chwile przypomnial pierwszy sezon UKLADOW z G. Close). Podobala mi sie Kozuchowska ... w zasadzie to oni mi sie wszyscy podobaja, tylko niech ktos im napisze cos bardziej wykorzystujacego potencjal. No ale faktycznie, przynajmniej nie bylo ewidentnego happy endu i rytm odcinka mniej hurraoptymistyczny. Za Nowickiego pocieszyciela natomiast faktycznie nalezy sie czerwona kartka, a za Kwaśnego podrywacza przynajmniej upomnienie (jakby nie mozna bylo zostawic troche powietrza wokol glownej postaci ... no nie mozna, jak widac, chlopow musi byc odpowiednia liczba, jeden opada, dwoch nastepnych wyrasta).
              • Gość: b Re: tajemnicza tajemnica komórki ;) IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 21.05.12, 10:35
                Ponadrabiałam trochę zaległości i muszę się zgodzić, że co do wiarygodności serialu od strony prawnej można mieć spore zastrzeżenia, więc lepiej na to patrzeć z przymrużeniem oka albo przewijać bo i tak za dużo tego.
                Natomiast PA ciągle można oglądać dla aktorów - Dygant świetna, Lichota-Mareczek i jego maślane oczy oraz rozanielony uśmiech gdy patrzy na Agatę plus popłoch i przerażenie w relacjach z Marysią - bezcenne. W roli władczej pani prokurator, pilnującej aby nie uciekła jej ostatnia szansa na małżeństwo w osobie Marka, Kożuchowska jest po prostu boska, ale za mało jej, chcę więcej.

                Przegięciem był pocieszyciel Nowicki: akurat jest jeden szpital w Warszawie, akurat Nowicki ma nocny dyżur, akurat pałęta się po nie swoim oddziale i akurat trafia na Agatę.
                • myszka1969 Re: tajemnicza tajemnica komórki ;) 21.05.12, 11:31
                  "Wobec niedających się usunąć wątpliwości, sąd wymierza karę dwóch lat w zawieszeniu" - jak w starym dowcipie sądowym. Może ktoś ze scenarzystów pofatygowałby się jednak do jakiegoś konsultanta - wystarczy aplikant sądowy. On wytłumaczyłby, że "Wobec niedających się usunąć wątpliwości" można tylko UNIEWINNIĆ oskarżonego. Sorry..."

                  A mnie jeszcze jedna rzecz uraziła- sędzia powiedziała:
                  na dwa lata - tu PAUZA- w zawieszeniu.
                  Nigdy nie widziałam by jakikolwiek Sąd w tak idiotyczny sposób eskalował napięcie na sali sądowej....
                • Gość: glafira Re: "to ja w kontrapunkcie" IP: *.230.5.96.gl.digi.pl 21.05.12, 11:55
                  Wycinek z listu czytelnika do pewnej gazety:
                  "Autostrady, koleje, bałagan emerytalny, NFZ - to wszystko ma swoją genezę w całkowitej dysfunkcyjności polsko - orwellowskiej Temidy. Systemowe oszustwa, lekceważenie prawa, procedur są bezkarne, bo sądy nie działają skutecznie i same są wzorem dla tych patologii"...

                  No cóż, ostro, ale dalej jest przykład sprawy z życia wziętej, rzeczywiście świadczącej o anty sprawności polskiego sądownictwa, więc byc może "wobec nie dających się usunąc wątpliwości" i ten 'fikcyjny' wyrok sądu we wczorajszym odcinku PA da się przełożyc na rzeczywistośc:)))
                  A pomijając w końcu nielogicznośc sądową w serialu, całą reszta jest niezła. Wczorajszy odcinek, był według mnie jednym z lepszych, gra aktorska naprawdę dobra, nawet nielubiani zazwyczaj (przeze mnie) aktorzy (Wieczorkowski, Kożuchowska) tutaj pokazali, że potrafią. Jedyny minus, tu zgodzę się z większością, to Nowicki w szpitalu. Bez niego i takiego z nim zakończenia odcinek pozostawiłby dużo lepsze wrażenie...
                  Bardziej prawdopodobnie, choc pewnie bardziej bajkowo, widziałabym tu Marka, który zaniepokojony nagłym wyjściem Agaty z balu i przekazawszy w tańcu swoją 'narzeczoną' w ręce zainteresowanego nią Kwaśnego, udaje się za panią mecenas Przybysz do tego domniemanego szpitala, gdzie oczywiście przytula ją w ramach pomocy 'adwokacko - konsultacyjnej':))))))))
        • imasumak Komórka poszkodowanej 29.05.12, 12:59
          miała być sprawdzona dlatego, żeby zweryfikować wersje sprawcy wypadku, czyli to, że ofiara wzięła jego numer telefonu, co byłoby jednoznaczne z tym, że komunikował się z nią bezpośrednio po zajściu, a nie zwiał z miejsca kolizji.
          Natomiast były sprawdzane bilingi z jego komórki, łącznie z połączeniami przychodzącymi, dzięki czemu ustalono, że mąż poszkodowanej dzwonił do sprawcy.


          Gość portalu: ZFF napisał(a):

          Czy ktoś mi może wyjaśnić dlaczego komórka poszkodowanej mogła być dowodem w sp
          rawie, a komórka sprawcy wypadku już nie?
          Chyba, że coś przeoczyłam i była o ty
          m mowa, a ja nie dosłyszałam. I czy nie da się sprawdzić u operatorów sieci komórkowej, czy ktoś z jednego numeru dzwonił do drugiego jeśli nie nastąpiło połączenie a tylko "puszczenie sygnału"?
      • imasumak Zacytowałaś tylko fragment uzasadnienia wyroku 28.05.12, 12:35
        W całości sędzia podkreśliła, że oskarżony oddalił się jednak z miejsca wypadku, nie dołożył wszelkich starań, żeby sprawdzić, czy faktycznie nie potrzebuje pomocy. To były fakty, do których on sam się przyznał i w ich świetle nie mógł zostać uniewinniony.
    • Gość: Nika Re: Prawo Agaty IP: *.CNet.Gawex.PL 21.05.12, 12:16
      Serial jest przyjemny w odbiorze, jednak fabuła robi się coraz bardziej płytka, przewidywalna i wręcz z irytującymi elementami.
      Każda sprawa kończy się sukcesem, zawsze po nagłym zwrocie akcji, ogóle Agata wydaje się dzieckiem szczęscia, nad samymi sukcesami w pracy przechodzi do porządku dziennego tak samo szybko jak do straty 800 tysięcy i perspektywy oskarżenia o malwersację. Po drugie: Marek i jego relacje z panią prokurator, jak mnie ten wątek irytuje! Maria jest poikazywana jak jakaś hetera i zołza, ale Marek wciąz z nią jest - właściwie nie wiadomo z jakiego powodu. Strasznie to wszystko nawine.
      • Gość: glafira Re: Prawo Agaty IP: *.230.5.96.gl.digi.pl 21.05.12, 13:15
        To może ja ostatnio zbyt twardo stąpam po ziemi i w telewizji potrzebuję choc trochę takiej naiwności, ale serial PA jest jednym z niewielu polskich seriali w ciągu ostatnich kilku lat, który zaczęłam oglądac. Dużym atutem jest tu muzyka. Dobry motyw przewodni, a wczorajsze wklejenie Marka Grechuty w rozterki duchowe i psychiczne Agaty było niezłe.
        Podsumowując. Ja jestem za, a teraz tylko wypada prosic Allacha, aby nie było gorzej:)))
        • faszyna Re: Prawo Agaty 21.05.12, 13:28
          Zeby nie było, tez jestem za, jak najbardziej. Ale nie lubie seriali, gdy jestem "za" jednym, a "przeciwko" drugim. Czyli gdy są też wątki/elementy, które mnie wk... na maksa. Na razie PA jest mało obciążone i oby tak dalej... Tylko czy starczy inwencji i pomysłu, by pociągnąć tak przez kilka sezonów?
      • Gość: b Re: Prawo Agaty IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 21.05.12, 14:20
        Gość portalu: Nika napisał(a):

        > Serial jest przyjemny w odbiorze, jednak fabuła robi się coraz bardziej płytka,
        > przewidywalna i wręcz z irytującymi elementami.
        > Każda sprawa kończy się sukcesem, zawsze po nagłym zwrocie akcji, ogóle Agata
        > wydaje się dzieckiem szczęscia, nad samymi sukcesami w pracy przechodzi do porz
        > ądku dziennego tak samo szybko jak do straty 800 tysięcy i perspektywy oskarżen
        > ia o malwersację.


        A ja mam wrażenie, że postać Agaty jest właśnie dosyć dobrze napisana. Kluczowe tu były słowa patronki " jesteś adwokatem, nie rozczulaj się nad sobą". I Agata się nie rozczula, już od małego kiedy została półsierotą, nie chce martwić taty, nie chce martwić przyjaciół, nawet siebie oszukuje. Dlatego powinni jej się dać samotnie na tym korytarzu w szpitalu wypłakać jaki ten świat bywa do niczego, a nie ni to z gruszki, ni z pietruszki wprowadzać Nowickiego.


        Po drugie: Marek i jego relacje z panią prokurator, jak mnie
        > ten wątek irytuje! Maria jest poikazywana jak jakaś hetera i zołza, ale Marek
        > wciąz z nią jest - właściwie nie wiadomo z jakiego powodu. Strasznie to wszystk
        > o nawine.

        Tutaj zaś mam wrażenie, że i Kożuchowska, i Lichota zaczęli grać na komediową modłę, bo im się to też wydawało dziwne (facet dzielnie nie boi się ryzykować w obronie Agaty rozciętego łuku brwiowego, a własnej narzeczonej boi się i wstydzi przed znajomymi) - dlatego przestało mnie to drażnić a zaczęło bawić, dzięki aktorom.:) Rzeczywiście jest to dosyć niespójne, chociaż nie takie przypadki widziałam, a niesympatyczne partnerki nie miały w dodatku atrakcyjnej powierzchowności Małgorzaty Kożuchowskiej, wręcz przeciwnie.;)
        • faszyna Re: Prawo Agaty 21.05.12, 15:06
          Mnie w serialu/scenariuszu zaczyna martwic postarzanie bohaterów. Nic to, ze Marek moze miec blisko 40-ki, w koncu dla faceta to ciągle czas rębny. ;) Ale to dziesięcioletnie niewidzenie Agaty z patronką sugeruje, że i Agatce raczej blizej niż dalej do końca dekady. Jeszcze kilka takich spotkan z byłymi znajomymi i Agatka doszlusuje do kategorii 50+. ;))
          • Gość: Kas_stan Re: Prawo Agaty IP: *.home.aster.pl 21.05.12, 15:53
            A mnie najbardziej w odcinku podobała się dawno niewidziana Ewa Dałkowska oraz scena, kiedy Marek i Agata idą tańczyć "salsę" :) W tej jednej scenie zobaczyłam tę chemię i zainteresowanie Marka Agatą. I jego mina jak zobaczył Marię, bezcenna ;)))))

            Ktoś wcześniej pisał o braku emocji ze strony Dygant i braku przekonującego zagrania zainteresowania Markiem. I tak sobie pomyślałam, że zdolna i fajna aktorka zdolną i fajną aktorką, ale może nie być jej łatwo zagrać "chemię" z Lichotą, kiedy do reżyserowania został zatrudniony jej życiowy partner Patryk Yoka (skądinąd bardzo sympatyczny facet!). Może ona zwyczajnie potrzebuje czasu, aby w tej sytuacji się otworzyć? On ją chyba reżyseruje pierwszy raz???

            PS> Wieczorkowski był świetny. Ja go lubię, więc bardzo mi się podobało, że dano mu zagrać taką postać, oszczędny w słowach, gestach, stylowo uczesany, dobrze oświetlony. I równie dobrze go filmowano - grał twarzą, zupełnie zapomniałam, że jest niewysokiego wzrostu.
            • Gość: du-ka Re: Prawo Agaty IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.05.12, 17:50
              Jak większość z dyskutujących się zgadza, największym plusem tej produkcji jest obsada. Osoba, która odpowiadała za casting zasługuje na duże wyróżnienie. I nie chodzi już tu o chwalonego Lichotę czy Dygant, ale bardzo fajnie obsadzone sa te postaci epizodyczne. Wczorajsza Dałkowska, niegdysiejsza Pomykała to taka "odgrzebana" gwardia, i bardzo miło je zobaczyć ponownie. A młodzież tez jest fajna, o czym już też pisaliśmy. Mi to wynagradza miałkość i nielogiczność scenariusza.
              I chciałam jeszcze o Bartku. Zupełnie odpuszczono te postać, choć strona serialu początkowo sugerowała, że należy się tą postacią interesować. Młody chłopak, warunki ma, ktoś pewnie założył, że zagwarantuje przyciągnięcie do ekranów młodszej widowni żeńskiej (a może i nie tylko :). Tymczasem wyszedł z niego mebel na stanie kancelarii. Nie wiem, na ile ten młodzian grac poradzi, bo nie ma za bardzo szans sie wykazać. Może to taka postać wymyślona na wypadek gdyby zrobiło się miejsce w głównym wątku. Do rozwiniecia.
              Ktos dziś powyżej zasugerował, że prokurator Okońska to zołza. Ja jej tak nie odbieram, jest charakterna, jak się czepia, to w uzasadnieniem. To, że nie jest postacia negatywną uważam za atut serialu.
              • Gość: tessi Re: Prawo Agaty IP: 109.95.202.* 21.05.12, 18:45
                Dygant gra "surowo" podobnie jak w "Fali zbrodni" gdzie przejmująco grała Czarną.Chyba nikt w tym wątku nie wspominał o tej roli, a ja właśnie widzę mnóstwo analogii do tamtej roli w warsztacie aktorskim.Jeśli ktoś nie śledził tamtego serialu to polecam.Dziki i właśnie taki "surowy" wątek miłosny z Szajbińskim (Baka) zagrała całkiem podobnie jak teraz w PA. Tak mi się od jakiegoś czasu nasuwa z odcinka na odcinek. Wieczorkowski w ostatnim odcinku też mi się oczywiście natychmiast skojarzył z tragiczną postacią Młodego w FZ.
                • lilith76 Re: Prawo Agaty 22.05.12, 11:10
                  > Dygant gra "surowo" podobnie jak w "Fali zbrodni" gdzie przejmująco grała Czarn
                  > ą.Chyba nikt w tym wątku nie wspominał o tej roli, a ja właśnie widzę mnóstwo a
                  > nalogii do tamtej roli w warsztacie aktorskim.

                  Na FZ trafiłam, gdy postać grana przez Dygant znikała już, ale ten obraz przyszedł mi do głowy jako jedyna jej nie komediowa.
                  Ja rozumiem, że teraz postać Agaty, to kobieta skupiona na pracy, która facetów traktuje jak kumpli, ale za jakiś czas otworzą się jej oczy i zobaczy "prawdziwą miłość" wśród trzech maślanych par męskich oczu. I jestem ciekawa tej sceny jak wtedy zatrybi ;)
              • Gość: b Re: Prawo Agaty IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 21.05.12, 20:38
                Gość portalu: du-ka napisał(a):

                >
                > Ktos dziś powyżej zasugerował, że prokurator Okońska to zołza. Ja jej tak nie o
                > dbieram, jest charakterna, jak się czepia, to w uzasadnieniem. To, że nie jest
                > postacia negatywną uważam za atut serialu.

                Bo to jest zołza:), no proszę Cię, jak ona tego Marka traktuje, wynieś, przynieś, pozamiataj, pokaż się ze mną na imprezie, a jak nie to ja ci dopiero pokażę fochy.:)) Opinia prokuratorskiej "żylety" też o czymś świadczy. Także i to, że mimo jej urody, koneksji itd. jakoś nikt dotąd nie chciał jej poślubić (inna sprawa, że mamusia i tatuś też mogli co płochliwszych kawalerów wystraszyć), co Marysia stawia sobie za główny życiowy cel, omijając jednakże takie indywidua jak Kwaśny.:) Ale na pewno nie jest to postać negatywna, Kożuchowska gra ją w taki sposób, że da się ją lubić, a nawet żałować, że tak jej w serialu mało.

                Co do tego Bartka to rzeczywiście bardzo zaniedbano tę postać, właściwie nic o nim nie wiadomo poza tym, że parzy kawę w kancelarii i zbytnio się nie przykłada do nauki.

                Jeszcze zapomniałam o Widawskiej uciekającej truchtem na szpilkach przed nawiedzoną klientką i jej (Darii) minie "odwalisz ty się wreszcie ode mnie, kobieto".:))
                • aga_ata Re: Prawo Agaty 21.05.12, 21:54
                  Obejrzałam dopiero teraz na playerze, bo w niedzielę nie mogłam się zmusić, żeby po dobrym nastroju, w jaki wprawiło mnie Ranczo, wkurzać się na tvn-owy serialik.

                  Chyba jestem jedyną osobą, której w tym serialu nie podoba się nic.
                  Ale był to pierwszy odcinek, w którym zaciekawiła mnie sama sprawa, może przez wzgląd na Wieczorkowskiego, którego bardzo polubiłam (po Szpilkach) i przez to, że jego żona jednak zmarła, co biorąc pod uwagę ogólny sznyt serialu jest dużym zaskoczeniem.

                  Lichota kompletnie mnie nie rusza. Sceny z balu jak dla mnie zupełnie pozbawione sensu. Kożuchowska pojawia się za rzadko, żeby w ogóle odczuwać względem niej jakąś sympatię bądź nie. Widawska z Karolakiem jak zwykle po łebkach. Jak ktoś słusznie zauważył - plątający się Nowicki. I majtający się ogonek Dygant :-) to mi się podoba w tym serialu!

                  Ale jako zapchajdziura w chwili totalnej nudy - jest dla mnie jak znalazł.
                • Gość: du-ka Re: Prawo Agaty IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.05.12, 22:47
                  "Bo to jest zołza:), no proszę Cię, jak ona tego Marka traktuje, wynieś, przynie
                  > ś, pozamiataj, pokaż się ze mną na imprezie, a jak nie to ja ci dopiero pokażę
                  > fochy.:))"

                  No z tak zdefiniowaną zołzą moge się zgodzić :) Z całą pewnościa nie jest to typ ciepłej kobietki, ale jest póki co do polubienia, i do zrozumienia. Jest - wydaje mi się - logicznie skonstruowana jako postac, choc może to wrażenie wynika tylko z tego, że jest jej mało.
                  A'propos Widawskiej - Dorota z kolei jako adwokat ma tendencje to protekcjonalnego traktowania klientów - było tak przy tym gościu od długu i komornika, i teraz przy tej nadpobudliwej. Jest w tej postaci zmanierowanie i jakby znudzenie wykonywaną pracą, sądzę, że chodzi po prostu o kontrast dla angażującej się Agaty. Marek jako adwokat też trochę ma tak, jak Dorota, po to, by Agata była tą najlepszą.
                  • Gość: b Re: Prawo Agaty IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 22.05.12, 09:16
                    Gość portalu: du-ka napisał(a):

                    > Z całą pewnościa nie jest to ty
                    > p ciepłej kobietki,

                    Według mnie Marysia jest czasem bardzo ciepła i kobieca, nawet bardziej od Agaty, która jest typem kumpla. I właśnie to jest w Marysi zabawne, wszystko się w niej miesza.:)

                    > A'propos Widawskiej - Dorota z kolei jako adwokat ma tendencje to protekcjonaln
                    > ego traktowania klientów - było tak przy tym gościu od długu i komornika, i ter
                    > az przy tej nadpobudliwej. Jest w tej postaci zmanierowanie i jakby znudzenie w
                    > ykonywaną pracą, sądzę, że chodzi po prostu o kontrast dla angażującej się Agat
                    > y. Marek jako adwokat też trochę ma tak, jak Dorota, po to, by Agata była tą n
                    > ajlepszą.

                    Agata jednak przez 10 lat wykonywała trochę inną pracę, miała do czynienia z innymi ludźmi niż Marek i Dorota, którzy mogli trochę nabrać rutyny, zmęczyć się klientami i nabrać dystansu do ich dziwactw i mniej się angażować emocjonalnie w sprawy.:)
    • gajusz1987 to tylko u agaty? 26.05.12, 19:19
      druga strona życia agaty znacie? www.archirama.pl/showroom/wnetrza/wnetrza-z-prawa-agaty-niczym-z-seksu-w-wielkim-miescie,20_1545.html
      • yashee Re: to tylko u agaty? 28.05.12, 08:19
        to mieszkanie było tylko w dwóch pierwszych odcinkach - to ten apartament Agata szybko spzrzedała za cenę poniżej wartości, aby spłacic "fikcyjny" dług w firmie ubezpieczeniowej
        • faszyna Spectrum rozterek ;) 28.05.12, 14:36
          Mam problem z ostatnim odcinkiem. Moze dlatego, ze obejrzałam go w necie, a nie w TV, a moze, bo jest "spectralny"...;) Odnoszę wrażenie, ze serial stracił swoją dynamike a sprawy zaczynają sie toczyc z musu, bo "ciało raz puszczone w ruch, dalej puszcza sie samo".;) Tu sie mało kto puszcza, nawet Marek wymiksował się z romansowego wyjazdu pod palmy, ale jakos akcja odcinka mało mnie uwiodła. Za duzo Ameryki, za mało siermieżnej polszczyzny. Chyba jednak ta rezygnacja z polskich realiów za dobrze wątkom sądowym nie robi. I nie robi tez stałe wprowadzanie Agaty na plan pierwszy. Od początku wiadomo było, ze wyjda stare podteksty pracy w Prosp. A jednak to własnie Agata musi być jedną z aktywnych w tej trójce. Słabo akceptuję to zagmatwanie akcji: nie lubie kupowania strzelby specjalnie po to, by wypaliła w trzecim akcie.
          No i jeszcze cos mnie zaczyna uwierać gra Dygant. Wielu aktorów gra jakąs manierą, u niektórych niestety bywa to maniera bardzo wkurzajaca. Wczoraj z mniejszą niż zwykle tolerancja patrzyłam na spojrzenia Agaty i sposób jej mówienia. To jeszcze kreacja czy juz maniera, a mozę naturalne ograniczenia aktorki? Nie wiem, nie wiem, ale skoro widze problem, to znaczy, ze jest jakis problem. ;)) Przynajmniej w kontekscie mojego osobistego dobioru.
          Natomiast z przyjemnością oglądałam Nowickiego w rolu "łaszącego sie psa". Aż mi sie go żal zrobiło, że nie doczekał sie nagrody w posatci łaskawszego spojrzenia swojej pańci. I ten odjazd kamerą, pokazujący go an rozdrozu ulic.... Moze tandentny chwyt, ale ładny. I kawałek Turnaua tez ładny.
          • oprah11 Re: Spectrum rozterek ;) 28.05.12, 14:53
            moja siostra oglada ten serial i jej opinia brzmi:
            1 odcinek byl super, 2 dobry, a reszta marne.
          • glafira Re: Spectrum rozterek ;) 30.05.12, 12:12
            Tym razem zgadzam się z przedmówczynią w stu procentach:) Też mam problem z ostatnim odcinkiem, chociaż ja obejrzałam go w telewizji... Coś mi tym razem nie zagrało, a chyba przede wszystkim gra Dygant. Jakaś taka 'niezrównoważona' była ta jej rozterka pomiędzy... no właśnie. Konia z rzędem temu, kto postawi na to, że pani prawnik zrezygnuje z procesu, bo wystraszy się prokuratora. Można sobie spokojnie odpuścić następny odcinek, bo w już z góry wiadomo, że w kwestii chemii 'Agata - Marek' nic nowego się nie pojawi, a zbiorowy proces potoczy się dalej:)
            Pewnie się czepiam, ale, jak jeszcze parę odcinków wstecz byłam jak najbardziej za, to teraz pojawiają się wątpliwości, czy te ochy i achy nie były zbyt przedwczesne?

            "Nie wie
            > m, nie wiem, ale skoro widze problem, to znaczy, ze jest jakis problem. ;)) Prz
            > ynajmniej w kontekscie mojego osobistego dobioru." :)))

            Tylko muzyka pozostaje jeszcze jak najbardziej ok. Co do reszty, to wydaje mi się, że twórcy tego serialu, mając na uwadze dalsze serie, muszą naprawdę bardzo się postarać, aby utrzymać tą widownię, którą udało im się zdobyć w chwili obecnej. Wygląda na to, że prorocze słowa 'oby nie było gorzej' zaczynają się sprawdzać już w pierwszej serii, strach się bać, co będzie dalej...:)
          • bbbbbb_b Re: Spectrum rozterek ;) 30.05.12, 15:41
            Mnie akurat muzyka w PA nie rusza, nie moje klimaty, nawet czasem nie te wstawki przynudzają, ale poza tym macie rację, wiało nudą.
            Markowi coś przygasł zachwycony wyraz twarzy na widok Agaty i pojawiło się coś na kształt irytacji zamiast tego - zupełnie jest to uzasadnione, Agata robi się dosyć antypatyczna, przemądrzała i nawiedzona. Bardzo nieładnie i arogancko potraktowała Nowickiego, miłego w końcu człowieka, na którego ramieniu jeszcze odcinek temu się wypłakiwała, dosyć paskudne to było, te miny w stylu znaj łaskę, że taka primadonna bardzo zajęta naprawianiem świata w ogóle się z tobą spotyka... Też mi go było szkoda. Podobnie jak tej koleżanki dziennikarki, na którą nakrzyczała.

            Nie wiem czy taki miał być zamysł na postać Agaty, ale jeśli tak, to coraz trudniej ją lubić.

            Poza tym dziwne niedoróbki w tym odcinku nastąpiły: Marek biega sobie rozmawiając z Marią przez telefon, w Warszawie noc i mrok, w Hiszpanii coś około południa, słońce w rozkwicie.;) Marysia się pakuje na wakacje, będąc we własnym domu odziana w wyjściową suknię i buty na obcasach, a nie w dresik na przykład, no kto tak robi?;))
    • marcus1922 Re: Prawo Agaty 01.06.12, 19:40
      Mi się podoba, oglądamy z żoną. Choć mogłoby być lepiej :-)

      --
      Oglądam na Andrino: www.andrino.pl

      faszyna napisała:

      > A ja tak nietypowo, bo a priori o potencjalnych wadach serialu. ;))
      > Obsada wydaje sie niezła i powinna dąc radę. Rezyserzy podobnie, oczywiscie to
      > nie Smarzowski z Brzyduli ani Dejczer z Magdy M, ale przetarci w innych produkt
      > cjach, więc....
      > No ale scenarzysci, to jest jedna wielka zagadka. Ekipa z mojego ulubionego ant
      > y-serialu, czy z PwS: czy to może wypalic? No nie wiem, nie wiem... Tyle, ze ka
      > zdy kiedys zaczynał. I nie każdy od razu od Oskara.. Więc, pozyjemy, zobaczymy.
      > ..
      • yoka1 Re: Prawo Agaty 03.06.12, 17:40
        dziś ostatni odcinek
        • kanna Re: Prawo Agaty 03.06.12, 22:11
          Rozczarowałam się :(

          Powinni zakończyć dzwonkiem telefonu, może przebitką Agata podnoszącej słuchawkę.. i w takim suspensie widzów zostawić (no, wiadomo, ze wygrali, ale takie niedopowiedzenie to jakiś to suspens zawsze nie?) a tutaj tak po oczach dali..
          • mannypenny Re: Prawo Agaty 03.06.12, 22:15
            ja też się rozczarowałam!!!
            tylko 1 pocałunek :)
            • faszyna nieoczywisty finał sezonu 03.06.12, 23:10
              Jedno trzeba przyznać: watek Marek-Agata rysowany jest nieoczywistą kreską. Ten pocałunek i jego ciąg dalszy... Az sie prosiło o jakis banał, o długie spojrzenie w oczy, a tu jakie miłe odstepstwo od sztampy. Uczucie niedookreslone, podobnie jak niedookreslona jest relacja Marka z Marią, albo tez reakcja Doroty na zajawke o jej ciąży... Bardzo mi sie podoba takie "i" bez kropki. :)
              No i na okrase nigdy oczywisty Mariusz Bonaszewski. Uwielbiam te jego dwuznaczność juz od czasów "Sławy i chwały". Szkoda, że nie uwielbiają tego w równym stopniu rezyserzy. Bo to, co zwykle grywa, dalekie jest od tego, co mógłby zagrac.
              • glafira Re: nieoczywisty finał sezonu 04.06.12, 00:05
                Nie widziałam samej końcówki. W zasadzie nic straconego, dooglądam jutro w internecie, ale coś mi mignęło, że nasza pani prawnik w ramach chyba 'zapomnienia' o dalszym ciągu tego pocałunku, czy może o pani prokurator Okońskiej, wybrała się do Maćka (Nowickiego) w celu...? No właśnie w jakim...? Pewnie zagłuszenia czegoś, co było oczywiste już od pierwszego odcinka:)
                Ale trzeba przyznać, że skończyli na tyle dobrze, że ma się ochotę na oglądanie dalszego ciągu.
                Jedno mnie tylko zastanawia, to znaczy nie jestem pewna do końca, czy grająca w tym odcinku pielęgniarkę z tego szpitala to Kasia Cynke. W trakcie oglądania tak mi się wydawało, ale teraz trochę przeglądam jej dokonania filmowo-serialowe i nigdzie nie znalazłam takiego faktu, iż wystąpiła gościnnie w PA. Dawno nie widziałam jej w żadnej produkcji (Alexa i Hotelu nie oglądam), a jeśli to rzeczywiście ona, to od czasu Oficerów trochę się zmieniła...
                • bbbbbb_b Re: nieoczywisty finał sezonu 04.06.12, 00:43
                  Na szczęście Agata wróciła z dalekiej podróży i znowu stała się fajna, chociaż to zakończenie z Nowickim było bez sensu, owszem miły kolega i powinna go traktować grzeczniej niż ostatnio, ale od razu widać, że nic z tego nie będzie bo on jest strasznie nudny jakiś taki i przygaszony.

                  Co do Marka to jak na mój gust mógłby być nieco bardziej dookreślony, ale rozumiem, że na potrzeby serialu będzie się tak miotał między Marysią a Agatą jeszcze z 5-10 serii, chociaż to niezdecydowanie męskiego uroku postaci Mareczka nie dodaje.:)

                  Podsumowując b lubię Dygant, , super Lichota, Kożuchowska, Widawska, reszta obsady też świetna, łącznie z większością epizodów i to jak pisaliśmy jest największy atut PA, ale czy dalej będę oglądać to czas pokaże za bardzo mi to wszystko Wesołowką trąci.
                • yoka1 Re: nieoczywisty finał sezonu 05.06.12, 07:34
                  a czy ta aktorka Kasia Cynke nie grała w ostatnim sezonie "Oficerów"? Bo wtedy nieco inaczej wyglądała...
                  • kas_ma Re: nieoczywisty finał sezonu 06.06.12, 09:03
                    yoka1 napisała: a czy ta aktorka Kasia Cynke nie grała w ostatnim sezonie "Oficerów"? Bo wtedy nieco inaczej wyglądała...

                    Tak, to Katarzyna Cynke. Wygląda trochę inaczej niż po studiach, ale nie ona jedna. Mało jest teraz takich młodych aktorek o kobiecych kształtach (np. Magdalena Lamparska, której też w pewnym momencie nie poznałam po 39 i pół).

                    I jeszcze chciałam o pocałunku - ktoś już napisał to wyżej - był zdecydowanie teatralny, Lichota tak śmiesznie ustawił sobie Dygant, po czym "wpił się w jej usta", a kamera zaczęła wirować :))) I dlatego śmieszy mnie jak ludzie przeżywają to całowanie jako super romantyczne. Gdzie tu wspomniany romantyzm??? Zero budowanego wcześniej napięcia, oczekiwania, że może się zdarzyć etc. Natomiast dalej fajnie rozwiązane, z tym wychodzeniem i "wczoraj nie było".
                    Niestety, Łukasz Nowicki zdecydowanie mi się nie podoba. Jako facet. I dlatego zgadzam się z przedmówcą, który napisał, że Agata musiała poczuć się bardzo samotna, skoro poszła do niego. A od siebie dodam, że chciała dotrzymać słowa, bo mu obiecała, że jak się skończy sprawa odszkodowania od Prospektrum to znajdzie więcej czasu. I jakoś trudno mi się przekonać, że oni razem mają jakąś przeszłość, do której Maciek chce wrócić, bo Agata tak się nie zachowuje, jak kobieta, którą coś bliskiego łączyło z tym konkretnym facetem.
                    • faszyna ws. faceta i całowania 06.06.12, 09:40
                      W temacie faceta, no jasne, że Agata poszła do niego z powodu braku alternatywy. Nie pamietacie porzekadła: krew nie woda? Czy to jedynie faceci moga miec potrzeby seksualne i leźć do wyra z pierwszą lepszą, co sie nadaje? Agata jest kobieta wyzwoloną i w wieku 30+ jest nie tylko singielka nastawioną na karierę, ale i kobietą, która realizuje swoje inne potrzeby niekoniecznie w sposób kanoniczny. ;))) A nic tak skutecznie nie generuje takich potrzeb jak widok atrakcyjnego faceta zadającego sie z inną. ;)
                      Co do pocalunku z Markiem,w ogóle nie odebrałam go jako romantycznego. Wręcz przeciwnie, wydał mi sie "techniczny" do bólu i robiony na czas, to jest na polecenie rezysera typu: teraz 5 sekund całowania. Moze to subiektywne odczucia, ale taki dokładnie był wyraz oczu Marka w trakcie tej "czynnosci technicznej".
                      • matt_banco Re: ws. faceta i całowania 06.06.12, 10:05
                        No majac partnera calowanej kobiety jakies 3 metry od siebie, bacznie zerkajacego w podglad, to tez bym sie romantyzmem cokolwiek powsciagliwym wykazal ;-)
                        • faszyna Re: ws. faceta i całowania 06.06.12, 10:19
                          :)))
                          Juz widze taką scenę: rezyser niezadowolony ze sposobu całowania pokazuje Lichocie, jak sie powinno całować tę Agatę. :)
                          Powinna tu wkoczyc kontrola PIP-y, bo wyraznie są tu łamane przepisy BHP. Całowanie kobiety przy jej mężu-niemężu grozi śmiercią lub kalectwem! :))
                          • kas_ma Re: ws. faceta i całowania 06.06.12, 12:23
                            Śmiejcie się, śmiejcie.... ;))))
                            Otóż, moje info o romantycznym pocałunku zaczerpnęłam z tego linka:
                            www.popcorner.pl/blogi/nieobiektywnie/2012/06/prawo_agaty_z_werdyktem/1?bo=1
                            To ja się pytam - ile lat ma ta blogerka? 15? Skoro to całowanie było dla niej "WOW"???? Ale Matt, masz rację, że trudno Lichocie całować Dygant pod okiem TEGO reżysera :))))
                    • bbbbbb_b Re: nieoczywisty finał sezonu 06.06.12, 12:45
                      kas_ma napisała:

                      > Niestety, Łukasz Nowicki zdecydowanie mi się nie podoba. Jako facet. I dlatego
                      > zgadzam się z przedmówcą, który napisał, że Agata musiała poczuć się bardzo sam
                      > otna, skoro poszła do niego. A od siebie dodam, że chciała dotrzymać słowa, bo
                      > mu obiecała, że jak się skończy sprawa odszkodowania od Prospektrum to znajdzie
                      > więcej czasu. I jakoś trudno mi się przekonać, że oni razem mają jakąś przeszł
                      > ość, do której Maciek chce wrócić, bo Agata tak się nie zachowuje, jak kobieta,
                      > którą coś bliskiego łączyło z tym konkretnym facetem.


                      Proszę, w takim układzie dopiero teraz się dowiedziałam, że oni w ogóle byli parą, a myślałam, że to tylko taki kolega z gatunku namolnych, takich "znowu w życiu mi nie wyszło", miły, ale zupełnie nieiteresujący i irytujący.:)) Musiałam przewinąć za dużo niechcący.:) Może to jest kwestia obsady - Nowicki jako amant zupełnie mi nie pasuje, Jan miał to coś, że nawet w niemęskim stroju i rudej peruczce, jako Ketling był fantastycznym amantem, synowi tego brakuje.

                      faszyna napisała:

                      > W temacie faceta, no jasne, że Agata poszła do niego z powodu braku alternatywy
                      > . Nie pamietacie porzekadła: krew nie woda?
                      A nic tak skutecznie nie generuje takich potrzeb jak widok atrakcyjne
                      > go faceta zadającego sie z inną. ;)


                      No proszę Cię , nie żartuj:)) Marek to by chyba musiał na głowę upaść żeby być zazdrosnym o tego Maćka, co najwyżej może współczuć dziewczynie, że się z kimś takim prowadza, bo Marysia przynajmniej jest fajna, Maciek to nie żadna alternatywa, mogę się założyć, że cały wieczór jej opowiadał bardzo zajmująco o pracy.:))) Na litość ją wziął i tyle.:))
                      • faszyna Re: nieoczywisty finał sezonu 06.06.12, 14:17
                        bbbbbb_b napisał(a):
                        > No proszę Cię , nie żartuj:)) Marek to by chyba musiał na głowę upaść żeby być
                        > zazdrosnym o tego Maćka, co najwyżej może współczuć dziewczynie, że się z kimś
                        > takim prowadza, /.../"
                        No to sie nazywa fundamentalne zniezrozumienie słowa pisanego. ;))) Ja nie napisałam o jakiejś zazdrości Marku, lecz tylko i wyłacznie o Agacie, która tak długo wgapiała się w Marka i jego divę, ze az nabrała chęci na małe co nieco z Nowickim. O tym tu mowa, o tym!
                        • bbbbbb_b Re: nieoczywisty finał sezonu 06.06.12, 15:20
                          Rzeczywiście, masz rację, nieporozumienie.;)
                          Jednak i tak to do mnie nie trafia: Agata nie sprawia wrażenia nadmiernie wyzwolonej singielki po przejściach, a Markowi i Marysi przyglądała się już od długich miesięcy, więc nie rozumiem czemu akurat teraz miałaby polecieć w celu takim, jak napisałaś na nijakiego pana ginekologa czy nawet na kogokolwiek, łącznie z indywiduum granym przez Kwaśnego.

                          Poczuła się samotna, pewnie też jej było szkoda Nowickiego, to że byli kiedyś w związku też sporo wyjaśnia. Ale każdy odbiera na swój sposób, oczywiście.:)
                        • lilith76 Re: nieoczywisty finał sezonu 06.06.12, 16:00
                          Ja to odebrałam inaczej.
                          W tej postaci to akurat krąży woda, ewentualnie krew skanalizowana w karierę zawodową. Gdyby libido jej ciążyło, to cokolwiek by było widać w poprzednich odcinkach ;) To typ, który libido ładuje w sport, albo pracę.
                          W całym tym pędzie zawodowym Agata zatrzymała się na chwilę i zobaczyła, że inni ludzie tworzą bliskie, intymne relacje. I ona też by tak chciała. Poczuła się samotna, a nie niedopchnięta ;) Stąd zwrot ku młodemu Nowickiemu. Zapewne okaże się, że jałowy ;)
                          • bbbbbb_b Re: nieoczywisty finał sezonu 06.06.12, 18:02

                            Właśnie, coś w tym jest.:) Nawt prawdopodobnie poczuła, że co z tego, że wygrała ważną sprawę, skoro tak naprawdę te 10 lat w firmie, dla której poświęciła prywatność to lata stracone, nawet się dzięki temu poświęceniu nie wzbogaciła, bo narzeczony ją oszukał i na dobrą sprawę okradł. Przyjaciółka ma szczęśliwe i poukładane życie. Jedyny fajny facet w otoczeniu jest zajęty. Może dlatego poszła do Maćka, który jej jakoś tam jednak przypomina beztroskę licealnych lat i jakoś tam jest bezpieczny, znany (nie wykluczam zresztą, że gdyby w tej roli obsadzono kogoś innego niż Nowicki to mógłby on stanowić konkurencję dla Marka, ale tak - to no way).

                            Agata to nie jest osoba, która załatwia sprawy klin klinem albo sfrustrowana biega za chłopami byle tylko nie być sama, to typ panienki z dobrego domu. Poza tym to jest raczej kobieta do podziwiania niż do wyrywania, o czym Marek się przekonał i jeszcze nie jeden raz się przekona, zanim zaczną wieść długie i szczęśliwe życie.:)
                          • kas_ma Re: nieoczywisty finał sezonu 06.06.12, 18:05
                            lilith76 napisała:

                            > Ja to odebrałam inaczej.
                            > W tej postaci to akurat krąży woda, ewentualnie krew skanalizowana w karierę za
                            > wodową. Gdyby libido jej ciążyło, to cokolwiek by było widać w poprzednich odci
                            > nkach ;) To typ, który libido ładuje w sport, albo pracę.
                            > W całym tym pędzie zawodowym Agata zatrzymała się na chwilę i zobaczyła, że inn
                            > i ludzie tworzą bliskie, intymne relacje. I ona też by tak chciała. Poczuła się
                            > samotna, a nie niedopchnięta ;) Stąd zwrot ku młodemu Nowickiemu. Zapewne okaż
                            > e się, że jałowy ;)

                            No po prostu zgadzam się w całej rozciągłości! Sama prawda :) Tylko, że niestety podobno Nowickiego w drugim sezonie ma być więcej. Jak dla mnie kompletnie mógłby zniknąć...
              • matt_banco nieoczywisty finał sezonu ... 04.06.12, 02:10
                No w porownaniu z reszta finalow polskich serii tego sezonu to faktycznie niezle, chyba najlepsze. Nie przedam za "zawieszkami" w czystej formie, takich jak zaserwowano w NDiNZ, czy w PnZ, bo sa takie mechaniczne. A w PA bylo dobrze, bo co mialo zawisnac to sie lekko skomplikowalo, a co mialo sie rozwiazac to sie rozwiazalo (moze ciaza Doroty daje szanse, na nowa postac "w zastepstwie", ale pewnie pojdzie to w inna storne). Bardzo ladnie p. Dygant zagrala to drgnienie postpocalunkowe ... jeszcze nie wiadomo czego, ale naprawde ladne to bylo. No i "po" tez niezle z tym "Ty wychodzisz" (co prawda ten motyw z takim "szorstkim" krotki tekstem juz byl, ale to w sumie znak szczegolny Agaty).
                No i troche sie pobawiono ... scena z Bonaszewskim. Dygant razem z nim, tylem z rekami w kieszeniach, a w muzycznym tle cos co bardzo delikatnie nawiazywalo do ... no wlasnie, gdzies tam kolalat mi sie Morricone z spaghetti westernow Leone. Nie wiem skad takie skojarzenie (bo akurat mistrza Morricone z tej fazy jego tworczosci nie slyszalem pewnie z 15 lat, wiec moze to jednak cos innego bylo), ale pojedynkowa scena palce lizac. Za to nie do konca podobala mi sie scena z tym czekaniem i cykanio-strzelaniem z dlugopisu. Niby fajnie filmowana (kamera jedzie po takim falistym torze), ale calosc jednak malo oryginalna.
                Generalnie odcinek ladnie "napakowany" i dynamiczny, chociaz minimalnie za duzo "krzyczany". Oczywiscie dziur w fabule sie nie bede czepial, w ostatecznosci to nie "Erin Brockovich" (ciekawe czy powstrzymam sie od obejrzenia tego filmu w TV po raz n-ty). Wolalbym jednak aby w nowym sezonie troche tego "prawniczego miesa" bylo wiecej i bylo bardziej kontrolowane. No i cos trzeba zrobic z tym "asystentem", bo postac zapowiadala sie zdecydowanie ciekawiej, a "siadla" zupelnie (no nie mowie, ze ma to byc od razu Kalinda z "Good wife", ale chlopak moglby byc mniej grzeczny i bardziej niepoprawny proceduralnie).
                A ... jeszcze motyw koncowy z Nowickim. Cos to takie przyfastrygowane troche, ta przemowa jakos tak dziwnie zabrzmiala, ale podobalo mi sie wygranie twarzy Nowickiego (z ktora zwykle mam jakis problem ;-). Zreszta te "dogrania" niewerbalne, oparte na gestach czy spojrzeniach wychodza w PA calkiem dobrze.
                W sumie ... dobra rozrywka na przyzwoitymi poziomie, z "przebudzonym" Lichota, glowna bohaterka ktora sie lubi (a to nie jest oczywiste, patrzac na H52 czy PnZ), elegancka robota filmowa (ze wskazaniem na muzyke, zdjecia i kostiumy) i z uproszczonym prawniczym swiatem. Aaaaa ... no i jeszcze z Amy MacDonald, ktora ladnie "wykorzystano" w TVN-ie (rzadko mi sie zdarza zamarcie przed telewizorem, ale w ten weekend wykonalem to dwa razy, raz podczas jej wystepu w X-factorze, drugi raz w DD TVN).
              • the_accidental Re: nieoczywisty finał sezonu 04.06.12, 07:08
                Dorzucę swoje trzy grosze:
                - byłam rozczarowana samym pocałunkiem - jakiś taki teatralno-farsowy mi się wydał. Potem już OK.
                - byłabym ciekawa, jak Marek wyjaśni to "wczoraj" - szkoda, że dzielna Agata znowu zachowała się jak kumpel i ułatwiła mu sprawę
                - też uwielbiam Bonaszewskiego w każdej roli (jak Faszyna)
                - też mam problem z twarzą Nowickiego juniora (jak Matt) ;-))
                • faszyna Re: nieoczywisty finał sezonu 04.06.12, 09:01
                  Kasia Cynke rzeczywiscie sie mocno zmieniła, co zauwazyłam już przy Alexie, gdzie gra żonę policjanta z ekipy Wesolowskiego. Alexa zasadniczo przestałam oglądać, więc nie wiem, czy Cynke zaliczyła tylko jeden minutowy epizod czy cos więcej, ale niewatpliwie stanowi to ciekawy przykład kariery aktorskiej o tendencji zwijającej. Mnie sie Cynke w Oficerze podobała, uważam, ze dała radę, a teraz biora ją tylko do grania ogonów? Jaki dziwny jest ten świat (castingu).
                  Nowicki gra w PA ciekawiej niz zwykle. Wyszedł tu poza swoja zwyczajowa minę i usmieszek, i nawet da sie go oglądać. A nawet więcej niż "da", bo obejrzałam go z przyjemnoscią. Ciekawe, co z niego (wreszcie) wyrośnie w tym serialu.
                  A Bonaszewski... No cóz, to jest taki aktor, którego kupuję w dwóch przeciwstawnym wcieleniach: jako knującego drania i jako kandydata na kochanka. Niestety, częściej go obsadzają w tym pierwszym, bo tak pieknie odgrywa zło. Ale równie pieknie odgrywałby emaptię i czułość.
                  Czy zauwazyliście Topę w troche innym wydaniu niz zwykle?
                  • matt_banco Re: nieoczywisty finał sezonu 04.06.12, 09:16
                    Tak ... to dobre okreslenie ... "zauwazylismy" ;-) Nie wiem czy to bylo specjalnie inne, ale jak dla mnie nie bylo Topy w Topie ;-) No ale nie zawsze musi byc. Troche mnie martwia zmiany "wiekowe" u p. Bartka, ktore nadaja jego twarzy troche jednoznaczny wyraz. Bonaszewski ma w sobie to cos magnetyzujacego, wystarczy ze przejdzie i juz wiadomo kto i co. A K. Cynke ... hmmm ... w "Oficerach" dala rade, chociaz akurat seria z jej udzialem byla najslabsza. Teraz trudno powiedziec, bo sie idealnie uprzecietnila i takowe epizody dostaje.
                • bbbbbb_b Re: nieoczywisty finał sezonu 04.06.12, 09:42
                  Postać Nowickiego jako pretendenta do ręki Agaty, przynajmniej w tej formie jaka jest zaprezentowana, jest moim zdaniem zbędna. Wieczna mina odrzuconego, smutnego wyżła, zero werwy i poczucia humoru, trematów do ciekawej rozmowy i branie na litość - choć chwilowo skuteczne jak się okazało. I w dodatku odrzucający na kilometr zawód: ginekolog. Gdyby ta postać była ciekawsza, byłoby lepiej, a tak to do Marka nawet startu nie ma, mimo że Marek też sporo tym niezdecydowaniem traci, ktoś go porównywał wcześniej do bohaterów Russela Crowe'a, jakoś sobie nie mogę wyobrazić bohaterów Crowe'a z tego typu rozterkami panny na wydaniu.:)

                  Kolejne uproszczenie z Bartkiem: kiedy ten chłopak dostał się na aplikację, skoro jeszcze ze 3 odcinki temu był studentem 5-tego roku, o czym mówił Dałkowskiej i nawet nie rył ostro do tak ważnego egzaminu, do obrony też się nie przygotowywał, chyba że coś przeoczyłam.

                  • bajbus75 Re: nieoczywisty finał sezonu 04.06.12, 09:44
                    Czasami aż się wierzyć nie chce że Łukasz jest synem Jana Nowickiego. Nic nie odziedziczył po tacie zdolności aktorskich, nic a nic.
                    • krakowska_poziomka Re: nieoczywisty finał sezonu 04.06.12, 10:31
                      W czasie oglądania finału myślałam sobie o tym jakby inaczej wyglądał "Przepis na życie" gdyby Ankę grała Dygant, bądź postać była tak skonstruowana, że uwierzylibyśmy w to, że Anka jest silna, a nie tylko wciąż o tym słyszeli, a na ekranie oglądali obrażalską beksę. Czy ma znaczenie, że "Pnz" pisała aktorka co chce być scenarzystką a "PA" scenarzyści?


                      A pocałunek faktycznie pachniał aż miło "przeminęło z wiatrem", a muzyka w tle to Targosza?
                      • glafira Re: nie 'oczywisty' finał sezonu:) 04.06.12, 12:30
                        Właśnie dooglądałam wczorajszą końcówkę... Noo, to Agatka poczuła się baaaardzo samotna skoro wybrała opcję Macka... na przekór swoim uczuciom: ' skoro Marek w związku, to dlaczego ja nie...':)

                        No to podsumowując: serial się udał, czekamy na dalszy rozwój sytuacji. Wątek "chemii Agata - Marek" jak najbardziej zachęcający do dalszego oglądania, muzyka też inspirująca i trafiona w clou serialu..W końcu mamy coś, co zachęca do dyskusji i nie zniechęca do wchodzenia na forum. Jak zwał tak zwał, ale panowie (i panie rzecz oczywista) twórcy tego serialu, tak trzymac, a będzie dobrze i oglądalnośc dopisze:)))

                        Matt, a co z BB? Wiem, wiem, że to nie ten wątek, ale skoro już tu jestem, to zapytam, bo mnie wczoraj właśnie po PA wzięło na oglądanie BB i trochę mnie zamurowało: 'Matko kochana, co za serial':) Do tej pory BB jakoś umykał mojej uwadze, trochę oglądałam, ale przeważnie z doskoku i nie skupiałam się na oczywistych zaletach serialu, a bardziej na tym, że już późna godzina i spac trzeba, aby rano wstac. Akurat trafiłam na ostatnie dwa odcinki i zakończenie sezonu 1 serii i na pewno nie odpuszczę dalszych... A w zasadzie to miałam w planach oglądanie "Boiska bezdomnych". Niestety, BB wygrał z Dorocińskim walkowerem...:)
                        A Bonaszewski... no cóż. Też mnie zastanawia, dlaczego reżyserzy nie widzą takiego potencjału. Ale niestety, sporo jest takich aktorów, których widzowie chcieliby oglądac w ambitniejszych produkcjach, a producenci wolą zatrudniac tych ogranych do bólu, w jakiś nieracjonalny sposób wierząc, że to właśnie oni przyciągną ludzi do kin. W każdym razie ja też bardzo lubię Bonaszewskiego, nawet parę odcinków MJM obejrzałam, bo mignęła mi jego postac, chociaż nie bardzo wiem, co on tam robi, to znaczy, kogo tam gra, jakiegoś gangstera chyba...
                        • matt_banco Re: nie 'oczywisty' finał sezonu:) ... OT 04.06.12, 12:43
                          O BB skrobne cos w Faszynowym watku "smietnikowym" ;-)
                          • glafira Re: nie 'oczywisty' finał sezonu:) ... OT 04.06.12, 12:56
                            OK!:)

                            A w zasadzie to nie wiem, czy powinnam napisac, że to BB wygrał walkowerem z Dorocińskim, czy Dorociński przegrał z BB...walkowerem? Przed zbliżającym się Euro 2012 chyba powinnam takie rzeczy wiedziec, ale nie jestem zbyt mocna w tego typu rozgrywkach, sorry:)
                        • bbbbbb_b Re: nie 'oczywisty' finał sezonu:) 04.06.12, 15:08
                          glafira napisał(a):

                          > Właśnie dooglądałam wczorajszą końcówkę... Noo, to Agatka poczuła się baaaardzo
                          > samotna skoro wybrała opcję Macka... na przekór swoim uczuciom: ' skoro Marek
                          > w związku, to dlaczego ja nie...':)

                          Oni do późna świętowali zwycięstwo i to trochę Agatę tłumaczy, chyba nie była zbyt trzeźwa i dlatego w desperacji odwiedziła tego nudnego anemika.:))
                          Agata ma dobre serce, za to ją lubię i bardzo dobrze, że się zastanowiła nad tym jak nieładnie traktowała Nowickiego, ale bez przesady, nie musi się z kimś takim od razu wiązać ani jechać z nim nawet na wakacje.:) Już lepiej było iść do domu.
      • travelinka Re: Prawo Agaty 04.06.12, 12:23
        Chyba jestem z nielicznych osób, które bardzo nie chcą, żeby Agata związała się z Markiem. Byłaby to taka sztampa. Jak dla mnie Marek i Maria do siebie pasują. A Agata mogłaby się np. zaprzyjaźnić z Bartkiem ...
    • the_accidental Re: Prawo Agaty 04.06.12, 15:20
      Faszyna napisała: Czy zauwazyliście Topę w troche innym wydaniu niz zwykle?
      Tak, a jeszcze była Beata Kawka i Lubaszenko senior, którego ostatnio widziałam w serialu dawno temu, gdy jeszcze oglądałam Mjm.
      Pewnie powiem coś niepoprawnego politycznie, ale ze względów estetycznych ostatnio lepiej mi się patrzy na L.seniora niż juniora.
      • monika790 Re: Prawo Agaty 04.06.12, 20:51
        Oj zdecydowanie mlody Lubaszenko wyglada teraz gorzej od swego ojca, a co do Agaty, ciesze sie, ze znowu da sie ja lubic, ale po co poszla do pana ginekologa,nie wiem, mam nadzieje, ze w nastepnym sezonie jakiegos fajnego faceta jej dadza, co by "niedookreslony" i nieokreslony Marek sie zdecydowal:).
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka