Dodaj do ulubionych

Zapiski bohaterów MJM

    • gianni_vonsacze Re: Piotrek alias Collin McRey 16.12.04, 15:42
      Moja fura juz gotowa do uzywania! Naklejki kupione w sklepie 'Wszystko po 4
      zlote' wygladaja jak na Subaru Impreza Carlosa Sainza! Mialem dobry pomysl zeby
      te plomienie naklejane kupic (nie wiem tylko dlaczego kosztowaly one 1,50 PLN,
      skoro w tym sklepie wszystko po 4 zeta mialo byc???). W tjuningowaniu mojej
      Ascony bardzo pomogla mi Madzia. Podpowiedzialem jej, ze wzorem czarnych braci i
      czarnych siostr powinna sie przebrac i wrzucic luzik podczas pracy. Zjedlismy
      wiec po waflu, popilismy kefirem z Biedronki i odrazu poczulismy taki haj, ze na
      masce Ascony, tzn na plomieniach sie polozylismy i doszlo do powaznej rozmowy.
      Madzia pytala mnie o Terese, czy ja nadal czuje miente do Teresy.
      Odpowiedzialem, ze jedyne co do niej czuje to caly czas ten zapach sledzi z jej
      buzi jak sie calowalismy... Zaskoczyla mnie tym pytaniem Madzia, ale z drugiej
      strony chyba powaznie zaczyna traktowac nasz zwiazek, skoro takie pytania
      stawia.Potem, jak plomienie wyschly juz na masce, to zaczelismy z Madzia takie
      naklejki kleksy przyklejac na drzwiach (tez ze sklepu 'Wszystko po 4 zlote'),
      ale szjas to widac byl, bo zaden kleks sie nie utrzymal dluzej niz 5 minut.
      Wzialem sie wiec za zawieszenie trzech kompaktow na lusterku, zeby w razie co
      oszczedzic kasy na mandatach za szybkosc, hehehehe, bo te kompakty odbijaja
      laserem te policyjne fale. Powiesilem kompakt IRY, Kukiza i Borysewicza a jako
      ten pierwszy przyjmujacy laser kompakt Arki Noego. Chcem zabrac Madzie i reszte
      naszej paczki do Grabiny na jakies garden party, bo to podobno jest teraz w
      Warszawie trejdi, czy jakos tak... Najsamwpierw jednak chce wyskoczyc solo do
      Grodka, zeby rundke albo dwie Ascona w plomieniach zrobic wokol rynku, bo teraz
      lato jest i panny tam siedza na murkach... niech popacza jaki ja teraz haj-lajf
      jestem i jakom bryczkie mam!
      Dobra, ide zaraz do tego punktu skupu zlomu, bo tam czasami wyczesane rzeczy
      mozna znalezc - a ja szukam jakiegos bajer kierunkowskaza. Moze kleksy jakies
      znajde po drodze..
      • gianni_vonsacze Re: Tfu!!!!.... error... 16.12.04, 15:43
        Pawel rzecz jasna w temacie mial byc!!!
        • Gość: P-77 Re: proponuję zapiski Kisiela IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.12.04, 16:05
        • bialamamba Re: Tfu!!!!.... error... 16.12.04, 16:06
          Oj Giannissimo..., ty mnie wykończysz, uśmiałam się do czkawki :)))
    • gianni_vonsacze Re: Tulipan 16.12.04, 16:06
      To juz tydzien jak mieszkam razem z moja kochana Marta. Los widac tak chcial, a
      ogien nie wybiera! Jedyne czego mi najbardziej szkoda to mojego wozeczka do
      podwozenia herbaty - musze Marte zrugac za to, ze takiego nie ma, bo jakos
      nieswojo przez to sie tu czuje. Poza tym, to mam nadzieje ze firma
      ubezpieczeniowa zwroci mi pieniadze za ten zestaw porcelanowych filizanek i
      dzbanuszkow, z ktorych swego czasu pijal czaj podobno sam Czyngis-Han i ktory to
      zestaw porcelany nabylem na aukcji w Ulan-Bator, podczas mojej ostatniej
      niezwyklej eskapady samolotem w kraje Mongolskie. Bardzo bliskie mojemu sercu a
      takze bliskie mojemu czlonkowi,byly tez te atlasowe slipki i zestaw do pilingu
      od Madame Lecroix. Nieodzalowane pozostana zbiory 55 wolumenow, wydania
      rozszezonego 'Parki Swiata', a takze ta wypchana kaczka ze stawu nieopodal
      Beckhingam Palace... Ale coz - ogien niszczyciel zabral wszystko...
      U Marty narazie jestem sam, bo ja pochlania praca a poza tym ma problemy z tym
      smarkaczem, swoim synem. Wiec narazie ja dbam o dom i jestem jego panem, ja
      oplacam rachunki, ja wynosze worki ze smieciami, ja opiekuje sie kwiatami,
      rozmawiam z nimi, pielegnuje je; ja takze przygotowuje romantyczne sniadania,
      romantyczne obiady i romantyczne kolacje. Kupilem tez najnowszy zapach WC Brise
      o zapachu 'Romatic'. Mysle ze Marta zaakceptowala juz mnie tutaj. Staram sie
      robic wszystko tak, by nie odczuwala nudy - podsuwam jej wiec do czytania nowe
      opracowania kodeksow karnych, najnowsze numery Dziennika Ustaw, zabieram ja na
      spacery do pobliskiego parku. Czasami pozwalamy sobie na odrobine szalenstwa w
      postaci kieliszeczka wina.
      Musze teraz przygotowac romantyczna kolacje, bo niedlugo Marta wraca z wokandy.
      Obowiazkowo swiece, lasagne, niegazowana woda mineralna albo herbata z okolic
      zamkow nad Loara... A pozniej - jezeli Marta nie ma cioty - zaaranzuje klimat
      tak, by doszlo do wspanialego, cudownego seksu...
      • Gość: izka Re: Tulipan IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.12.04, 16:15
        Gianni, Tulipan to istny majstersztyk! :)))

        A kiedy powrócisz z niezwyklej eskapady (samolotem, jak mniemam ;)), a wraz z
        Tobą poranne komentarze do każdego odcinka, jaśli można spytać? ;)
        • Gość: monster szachy Lucka IP: 80.51.253.* 16.12.04, 18:00
          Ostatnio mamy wzięcie, telepią nami na wszystkie strony, bo Lucek musi ukrywać
          nas przed Barbarą. Nie żeby była ona wścibską kobietą, ale czego oczy nie
          widzą... Nasłuchamy się w pabie wszystkiego, napatrzymy na wszystkich, musimy
          uważać, coby nas Elka swoim fajkowatym nosem nie postrącała, bo ona nie patrzy
          co robi tylko kombinuje jak przelecieć Sztefana. Ostatnio to nawet jakaś mała
          udawała, że potrafi się nami posługiwać bo się książki od Lucka naczytała.
          Kisiel ześwirowany na punkcie tej biuściastej Simony, ale może jakoś
          przetrwamy. W końcu jesteśmy jedyną rozrywką dla Lucka o ile go tolerancyjna
          Barbara w domu nie udupi. Heh, pożyjemy, zobaczymy.
    • gazamate Re: Zapiski bohaterów MJM 17.12.04, 10:26
      zapiski tulipana to normalny majstersztyk :))))) Nie wiem czy któraś/yś z was
      też tak miał ze MjM zaczał odladać po zapiskach Gianniego???
      • Gość: lala_gata Matheus IP: *.pil.citynet.pl / 81.186.226.* 19.12.04, 12:09
        dzis caly dzien wypytywalem babcie, kiedy wrescie pojawi sie natalka....tak sie
        zmecylem, ze nie powiem ani slowa przez nastepne 1000 odcinkow.....
    • gianni_vonsacze Re: Barbara Mostowiak 21.12.04, 12:26
      Oj, obolała ja dzisiaj strasznie. Jakbym w kolejce w Grabinie stała za
      parówkami dzień cały!
      Ta Simona tak mnie wykończyła! Wczoraj przyszła i powiedziała: Basiu choć na
      łąkę, coś ciekawego ci pokażę! Myślałam, że pokaże mi znowu Kisiela, który
      onanizuje się za krzakiem pod jej domem, ale Simona wzięła mnie na łąkę. Tam z
      adapteru, czy jak to się tam u tych mlodych nazywa, puściła muzykę. To było
      Eryk Prydż jakiś, tytuł 'Kol on mi' chyba.. I zaczęła ćwiczyć skłony, przsiady
      jakieś, i ja razem z nią! Mi się przypomniało odrazu jak takie zajęcia ja
      miałam w II Wydziale MSW i na szkoleniach w Izraelu, jak koleżanki z Mosadu nas
      uczyły takich ćwiczeń, ale to było dawno temu. Jednak dałam radę i ćwiczyłam
      równo z Simoną na tej łące! Później jeszcze w domu, na tapczanie zrobiłam kilka
      skłonów, juz sama. Dzisiaj Simona jedzie do Lipnicy kupić takie stroje z
      lajkru, żeby wygodniej było ćwiczyć, bo w mojej kiecy nie za bardzo mi to idzie
      te sklony i fikołki. Więc w takich lajkrach z cienkim paskiem jakimś z tyłu
      będziemy ćwiczyć od dzisiaj i Simona chce do tego przed pubem takie ćwiczenia
      żebysmy robiły czasem, żeby wiekszy utarg Marek ze Sztefenem mieli. Może to i
      dobry pomysł, bo Lucka na oku mieć będę i Gosię i Marka!
      Dziś obiadu nie robię! niech Lucek zje w pabie! A Natalka i tak kiepsko jadała
      od zawsze, to się obędzie bez jedzenia i dziś! Mateuszek jeść nie woła, więc
      problem z głowy! No, tego Eryka Prydża na pocztówkach grających poszukam
      chyba...
    • gianni_vonsacze Re: Szteffen 21.12.04, 12:42
      No majne pamientncziku - nie piszałem ci jeszcze że wczoraj furora ja zrobiłem
      w pabie! Z Rajchu mejl pszyszedł sze ja tam erste nagroda w konkursze na beste
      barman zdobyłem!!! Konkurencja była mała, bo trzech Turków od kebaba tylko sze
      zgłoszyło, ale i tak nagroda dla mnie była! Wczoraj dałem pokaz w naszym pabie
      jak flaszen żonglerka ja robie. Ja to od dziecka jusz umiem robicz, bo wuj
      Helmut zawsze opowiadał, że jak łapali partyzantów to kazali im żonglowacz
      koktajlami Mołotowa i taka zabawa mieli z nimi. Wuj Helmut to figlarz był! I ja
      sobie tesz tak od kinder zeit czwyczyłem z butelkami z limoniada. Nauka nie
      poszła w las - tak jak partyzanczi - i stond ta nagroda w Rajchu! Goszcze
      zachwyt mieli i Gosza cała w zachwycie była, więc z radoszczi tej kolejke łysky
      wszysztkim posztawiłem (to była ta podrabiana z osten granicy, co ją Bruder w
      baniakach na szyji uczepionych przenosził, wienc stracha mam troche, że mi
      klienczi oszlepną wszyszczy). Ale czotam - Gosza szczenszliwa jest widać - to
      najważniejsze. Jednak problem z Mutter mam, bo ona już za bardzo w moje życze
      wchodzi. Wczoraj jak jechała do Lipnicy po zakupy to pytała sze nawet czy
      kondomy mi kupić jakieś, tzn dla mnie i dla Goszy! No szkandaaaal! dzisz powiem
      Mutter, że ja jusz doszcz tego mam! Do tego ten Kiszel non sztop po krzakach
      siedzi i marszczy freda! Bruderem go poszczuje chyba!
      Ide kwiaty nazrywacz, żeby dla Goszy szedesz przysztroicz.
      • gianni_vonsacze Re: Kinga 21.12.04, 13:58
        Ale zajefajnie! Dzisaj nasza paczka, tzn. ja, Piotruś, Madzia, szwagier Paweł i
        na doczpekę Kamil, jedziemy do Grabiny!!! Szwagier Paweł ma podobno jakiś
        zajefajny samochodzik, do tego z jakimiś płomieniami czy cos takiego i
        zaproponował, by nasza paczka pojechała na weekend do Grabiny, do dziadków!
        Bardzo się cieszę, że nasza paczka spędzi tyle czasu razem! Dzisiaj idę z
        Madzią na zakupy do 'Alberta', żeby porobić takie małe zapasy na ten wypad za
        miasto. Kupimy krakersy, chrupki, paluszki, żelki, miętusy, oranżadę w proszku,
        troche wafelków, prażynki, rurki z kremem i jeszcze trochę smakołyków. Piotruś
        zaproponował, żeby jeszcze czteropak Okocimia kupic, ale myślę, że lepiej
        będzie nie przesadzać z alkoholem. Poza tym nasza paczka liczy na wikt ze
        strony dziadków Piotrusia. Zabieramy ze sobą bierki, domino i kostkę rubika.
        Chcemy spać pod namiotami, tyle, że problemem jest znowu Kamil, bo nie
        konfiguruje się w ukladach damsko-meskich naszej paczki, ale on powiedział, że
        prześpi się w samochodzie, a najchętniej to pójdzie sobie na wiejską zabawę.
        Mam nadzieję, że ten wyjazd będzie udany i nasza paczka będzie się świetnie
        bawiła! Szkoda tylko, że nie będzie z nami np. Celiny Niedźwieckiej, bo ona
        znała różnego rodzaju zabawy typu 'dwa ognie' i inne, ale co tam! Nasza paczka
        jest tak wesoła, że coś wymyślimy.
    • gianni_vonsacze Re: Pavulon 22.12.04, 15:32
      Stało się, a raczej stanęło się, hehehe!wiedziałem, że ten wyjazd dobrze nam
      wszystkim zrobi! A już na pewno to dobrze Madzia potrafi robić! A dlaczego?
      Wczoraj jak se spacerowaliśmy po rżysku i całą paczką nuciliśmy
      sobie 'Ściernisko' Braci Golców (to nasz ulubiony zespół z Piotrkiem, bo oni
      też bliźniacy som. Nawet myśleliśmy o założeniu jakiegoś hiphopowego składu
      np 'Zduńscy Yo Yo', ale narazie nie ma na to czasu, bo mnie fascynuje obecnie
      tunning a Piotrka chodzenie po mieście), to zrobiło się nam wszystkim tak
      fajnie. Dobrze jest odpocząć od Warsiawy, od tego zgiełku, od tych zalatanych
      non stop biznesmenów, którym musze robić drinki w Oazie... No, i wczoraj tak se
      szliśmy i pomysł padł, żeby do Marka na browarka zimnego wpaść. Ale ale! Jednak
      i mi z Madzią i Piotrkom zupełne inne mysli chyba jednak chodziły po głowie,
      więc rozdzielilismy się. Miałem swój plan i go zrealizowałem. Przed wyjazdem,
      Leszek - ten kolo z Oazy, pożyczył mi 'Heidi' na video. Tam była taka scena jak
      Heidi i jakiś bawarczyk się gzili na sianie - bardzo fajna scena! Więc zmyliłem
      ścieżki na polach i zaszliśmy z Madzią na pole i sianokosy. To było pole pana
      Kisiela. Tam kucliśmy przy jednym stogu i... Było cudownie! 3 minuty
      niesamowitego podniecenia i szczęścia! 'Heidi' się chowa, hehe! Madzia jest
      fantastyczna, bo kocha skoszoną trawę i mnie! Nie wyobrażam sobie zupełnie
      takiej sytuacji z Teresą, hehehe! Z nią to musiałbym pewnie w ten stóg siana
      wejść i tam dopiero coś by było! A tu proszę - słoneczko świeciło, kury piały,
      siano gryzło trochie w dupsko, ale było cudownie. Nie wiem co robili Piotrki,
      ale znając mojego brata to pewnie liczyli wiewiórki skaczące po drzewach.
      Dzisiaj ma przyjechać Kamil - pewnie będzie mi zazdrościł, a jak się dowie, że
      ja i Madzia... Co te dziewczyny we mnie widzą???
      Ok, idę podrasować płomienie na Asconie, bo tu slońce takie świeci, że farba
      trochę wypalona została na lewym płomieniu, a poza tym Mateuszek zerwał jeden
      płomień z kołpaka i odkleił kleksa!
      Kocham Madzię!
      • gianni_vonsacze Re: Kinga 22.12.04, 15:46
        Pieją kury pieją, nie mają koguta. Oh, jak cudownie jest tu, w Grabinie. Niczym
        jakaś hacjenda żywcem wyjęta z tych telenowel, które godzinami ogląda moja
        mamusia! Wczoraj zostalismy przyjęci wspaniale! Dziadkowie Piotrusia i szwagra
        Pawła to cudowni ludzie! Dobrze myślałam wczoraj pisząc o ichnim wikcie, dzięki
        któremu zaoszczędzimy tu trochę pieniędzy. Na obiadek była baranina i zupa z
        owczej wełny - to taki wynalazek babci Piotrusia, bardzo smaczny! Po deserku i
        kompociku udalismy się na spacer razem ze szwagrem Pawłem i Madzią, czyli naszą
        paczką. Aha, z naszej paczki dziś ma dotrzeć do Grabiny Kamil, bo wczoraj
        jeszcze jechał na giełdę, bo zamykali jakieś indeksy czy coś takiego. Tak więc
        nasza paczka spacerowała, wsłuchiwała się w odgłosy lasu i knieji, wdychała
        świeże powietrze. Szwagier Paweł z Madzią w pewnym momencie zapragneli być
        sami, więc nasza paczka podzieliła się jakby na dwie mniejsze paczki. Oni
        poszli na wschód, a ja z Piotrusiem na zachód. Piotruś pokazał mi te moczary, w
        których jak byli mali z Pawłem, topili jedzenie, które na siłę wciskała im
        babcia. Zresztą oni podobno byli straszne tadki-niejadki. Moczary były
        fantastyczne, tylko troche niewygodnie mi się chodziło w tych moich szpilkach
        15 centymetrowych. Po tych moczarach zaszlismy jeszcze w tzw 'Ruiny Kisiela' -
        podobno magiczne miejsce dla zakochanych, które kiedyś w dawnych czasach było
        swoistym placem Pigalle Grabiny. Tereny te nalezały to ojca najlepszego
        przyjaciela dziadka Piotrusia - pana Kisiela. Urok tego miejsca jest
        niesamowity. Zjedlismy tam z Piotrusiem paczkę krakersów, którą zabrałam do
        chlebaka jako prowiant. Udalismy się później poprzez pola owsa do hacjendy
        dziadków Piotrusia.
        Tu jest naprawdę cudownie a nasza paczka bawi się świetnie. Zastanawiamy się
        też czy do naszej paczki nie przyjąć - tak na ten czas tutaj - Natalki i
        Mateusza. Myślę, że to dobry pomysł.
        • Gość: Miska Re: Kinga IP: *.softpro2.pl 22.12.04, 15:54
          niezle :) tym bardziej, ze przegapilam wczorajszy odcinek
          a powrot gianni to juz na dobre?
        • Gość: lilka Re: Kinga IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.12.04, 18:49
          Gianni - rany boskie... normalnie zrobilam w majty! ale wyjasnij mi jedna
          rzecz - jestes 'wyjechany' (znaczy sie za granica;) to jak mozesz byc tak na
          biezaco z naszym ulubionym serialem?;))
          • Gość: plotlek Re: Kinga IP: *.perfect.net.pl / *.perfect.net.pl 22.12.04, 21:01
            Gość portalu: lilka napisał(a):

            > Gianni - rany boskie... normalnie zrobilam w majty! ale wyjasnij mi jedna
            > rzecz - jestes 'wyjechany' (znaczy sie za granica;) to jak mozesz byc tak na
            > biezaco z naszym ulubionym serialem?;))
            droga lilko pomyśl troche- giani jest w kraju bo sa polskie znaki w pamietniku
            Kingi
    • Gość: elvi Re: Zapiski bohaterów MJM IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.12.04, 22:16
      Gianni a może Simona?(czy już była?)bo taka żywotna i dorodna jest...
      • zgredek_ojejku Sztefen 23.12.04, 11:09
        Gutte Liebe mein gott stunden fantastik!! Moja Gosza wyjezdża na miesziącz...
        Wszystko pszesz tego Ediego... Jak polszki chłopak mosze miecz na imie Edi....
        Taki oklurarnisty do tego.. A wszystko zaczelo szie tak fajnie... Elka i moja
        goszia sie o mnie pokluciły... u mnie w szwablandii czegos takiego nie bylo...
        ma szie to powodzenie.. (cziekawe czy to ja czy moj Mesio??). Taki szczeszliwy
        bylem (byliszmy) i ten Edzio pedzio musział zadżwonicz......Szajse... a goszia
        wyjedżie i tam jakiegosz starego pogacza przygrucha i nie bedzie ze mna
        szpszedawacz piwo irlandzkie.... ehhh krucza fiks......
    • Gość: mzs04 Re: Zapiski bohaterów MJM IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.12.04, 15:26
      gianni !!!!!!!!!!!!!!!!!!! mistrzostwo swiata!!!!!!!!!!!!!!! wesołych
      świąt!!!!!!!!!!!
    • Gość: MjM new fan Lucek IP: *.c155.petrotel.pl 23.12.04, 21:53
      Może i nie znam się na MjM i nie umiem pisać tak dobrze jak inni, ale liczę na
      to że moje wypociny będą fajne. Oceńcie mnie :-)
      Odcinek (chyba) 270
      Echh, życie, życie. Simona próbuje opętać Barbarę, która mnie ciągle szpieguje i
      nie pozwala iść do pabu pograć w szachy z Kisielem albo popić z nim wódkę w stodole.
      A propo Kisiela. W poprzednim odcinkq przyjechały dzieci ze swoimi dziewczynami.
      Prawdę mówiąc myślałem że wyrwą sobie jakieś lepsze laski, a nie takie pasztety
      z demobilu jak samochód Pawła, prawdę mówiąc jego jest nawet niezła, ale jak się
      uśmiechnie to od razu traci połowę uroku. Piotrka jakaś tam Kaśka czy Kamila też
      w sumie może być, ale jak dla mnie teeż brzydka dupa ze zjechanymmi gałami.
      Dobrze że mam swoją Barbarkę.
      Aha i Paweł kupił sobie nowy samochód — śliczną Asconę 1,3 z 1985. Od szefa, dał
      5000, prawie jak nówka, tylko że trzeba wymienić łożyska w silniku, rozrząd
      długo nie pociągnie, uszczelka pod głowicą się wydmuchuje, spala mu olej jak
      Trabant, dyfer ledwo się kręci, wsteczny ciężko wchodzi, 5tka wogóle (ma
      skrzynię 5-tkę, a raczej miał), opony są łyse, felgi pokrzywione, tylny wieszak
      na tablicę jest urwany, lewy stop, przedni prawy migacz i przeciwmgłowiec nie
      działa, całe nadwozie i podwozie jest skorodowane, w środku kiera jest
      skrzywiona, fotele wypierdziane, zza deski cholernie trzeszczy, capi stęchłym
      mlekiem, no koszmar. No dobra ale nie o jego bryce miało być.
      To oni sobie siedzą tak na werandzie, żrą jagodzianki, Simona coś pieprzy Baśce,
      a tu zajeżdza motor, jakiś Hajrlej normalnie, a na nim taki nieogolony mandryl z
      lalunią z tyłu, ale jaką! Wprawdzie brzydka jak ruska sklepowa a włosy ma jak
      szczotka ryżowa i wyprana wiewiórka, ale te jej nogi w króciutkich spodenkach…
      Dobra, dość o tym, bo mi stanie. Takie kopulujące mam otoczenie ostatnio, Gocha
      kręci ze Sztefenem (dobrze że przynajmniej już nie daje dupy każdemu kto jej
      powie że podoba mu się, jak kiedyś), młodzi też pewnie święci nie są, Marek
      sprząta kozią srakę też pewnie z potrzeby ukrytej perwersji, a i Kisiel ma w
      majtkach kisiel, jak się pogapi na cyce Simony. Mogłaby nosić stanik bo chłop w
      końcu zawału dostanie.
      No, ale dość czczego gadania, czas na trochę akcji. To było tak, młodzi jeszcze
      tam siedzieli i gadali o czymś, ja wracałem z sadu z grabiami, a tam leży koc, a
      na nim ta lalunia, ale jak ubrana! Właściwie wcale nie była ubrana, tylko
      majteczki miała na sobie, ale też mi majteczki, sznurek z przodu, z tyłu, z boku
      sznurek, nic nie zasłaniały. Jak tylko nadeszłem odwróciła się i uśmiechnęła do
      mnie, pokazując mi swoje górne baloniaste atrybuty! No normalnie serce zaczęło
      bić tak jak szybko Mateuszek je racuchy, mózg (i nie tylko) stanął, choć nie
      robił tego od 11 lat! (nie chodzi tym razem o mózg). Zdjęłem czapkę i uspokoiłem
      (nie zaspokoiłem) za stogiem, a potem poszłem szybciutko do domu i powiedziałem
      Barbarze o tym kilka słów, jak tak można narażać kulturalnych ludzi na zawalik!
      Miałem sobie porozrzucać gnój z Natalką, ale pomyślałem że lepiej będzie jeśli
      pójdę do tego starego onanisty i powiem mu o tym, nie będę takim samolubem, może
      przestanie myśleć o Simonie. Poszłem tam, rozegrałem partyjkę, wypiłem kilka
      piw, powiedziałem mu o mojej zdobyczy, a on nawet nie dopił browara, tylko
      poleciał na pole tam gdzie ona się opalała. Wróciłem do domu, patrzę, a ten
      perwers siedzi w krzakach za oborą i szlifuje gwoździa aż stęka! Wkurzyłem się.
      Czy ten zboczek MUSI całe dnie chodzić po krzakach i samozaspokajać się? Stary
      niedojeb! W dodatku przez niego miałem w domu sajgon jak wróciłem z baru, bo
      wygadałem się przed Natalką, i spytała Barbarę czy może isć do Pana Kisiela po
      parówki, bo dziadek Lucjan jej powiedział że drze parówę w krzakach i mógłby się
      z nią podzielić… Co za dzień.
      Lucjan

      PS Nie pamiętałem który chochoł jest który, bo są tacy podobni :) Mam małą
      praktykę, więc się nie czepiać :-)
      • Gość: Grad Re: Lucek IP: *.gl.digi.pl / *.gl.digi.pl 23.12.04, 22:23
        Gość portalu: MjM new fan napisał(a):
        > Mam małą praktykę,

        To widać
        słychać
        i czuć...
        Tak w skrócie - wystrzelił a nie nabił.
        • Gość: Up!!!!!! Re: Up! IP: *.it-net.pl 30.12.04, 17:06
          Prosze, niech ktos...
      • Gość: around_the_sun Re: Lucek IP: *.ab / *.internetdsl.tpnet.pl 30.12.04, 22:04
        Masz rację, nie potrafisz pisać jak inni, a Twoje wypociny są "średnio" fajne,
        więc raczej nie produkuj się więcej, bo jakiś bardzo monotematyczny jesteś. Sam
        prosisz o ocenę, żeby nie było...
        • Gość: qqq Re: Lucek IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.12.04, 18:52
          Wcale nie są średnio fajne, co więcej, ten tekst jest jednym z
          najśmieszniejszych, które ukazały się w tym temacie. Czekam na więcej!
          • Gość: around_the_sun Re: Lucek IP: *.ab / *.internetdsl.tpnet.pl 31.12.04, 20:12
            Jeśli ten tekst jest dla Ciebie jednym z najśmieszniejszych to "gratuluję"
            poczucia humoru.
    • Gość: mjm Re: Zapiski bohaterów MJM IP: 13.* / *.internetdsl.tpnet.pl 05.01.05, 13:30
      • zgredek_ojejku Kamil 06.01.05, 10:20
        Kurna co za tydzień.... najpierw jakiś wirus się przypałętał... może to Ebola
        albo inne badziewie?? I póxniej ta imprezka... ehhh. Zanim była imprezka
        przyszła madzia.... Sukienkę miała nawet fajną tylko piersi wyglądały jak oczy
        u człowieka z zezem rozbierznym,a może to to działane wirusa jeszcze i mi się
        wydawało.. Coś tam brzdąknęła że mnie jak kolege traktuje i takie tam. No to
        powiedziałem sobie traktuj traktuj jak zobaczysz z jakiej okazji impra to
        bedziesz miała mokro i sama przylecisz. No i ta impreza.. Katering nawet
        spoko... piwko wódeczka i inne przystawki również.. Tylko madzia cały czas z ym
        xerobojem się przytulała aż mną targało... Pomyslałem sobie iż najwyższa pora
        pokazać o co chodzi w dniu dzisiejszym. Poszlismy na dwór. I pokazałem im moją
        nowiuuuśieńieńką celikę... śliczną , srebrny metalik, w środku ful wypas.
        Pomyślałem że Madzia rzuci się na mnie, ale okazało sie że woli jeździć
        ognistym rumakiem xeroboja. I tak sobie siedzę zdołowany na schodach i myślę i
        myślę.....
    • gianni_vonsacze Re: Toledo 05.01.05, 14:52
      Poznałem teściową. Wczoraj. Idąc do niej musiałem zmienić mój dżins kurtkę na
      inną, bo dżins kurtka już mi zaśmiardła trochę - pocę się ostatnio strasznie bo
      muszę biegać cały czas po Gródku za Ewką i wózkiem z Oleńką. Kupiłem więc
      ortalion a dżins się suszy. Ortalion 20 deko ważył. Ostatnią tubkę żelu zużyłem
      żeby fryzurę se zrobić dobrą. Poszłem do teściowej. Oleńka poznała mnie odrazu
      i rzuciła mi się na szyje. Myślę, że poznała mnie po zapachu żelu. Teściowa z
      początku była zimna, ale tę mowę co se przygotowałem wymówiłem poprawnie i
      jakby sympatią do mnie zapałała. Janina ma na imię. Pytała się nawet skąd mam
      taki fajny żel. Kupię jej chyba tubkę, zaplusuję. Z Ewą też się widziałem. Nie
      jest już taka łatwa jak kiedyś. Nie da się przelecieć na parczanej ławce ani za
      krzakiem przy stawku - nic z tego. Kocham Oleńkę. Ewę chyba też. Teściową też.
      Muszę do firmy do Warszawy pojechac, żeby szefa namówić by w Gródku otworzyli
      filię naszą. Kosmetyki do SPA Odnowy pójdą tu pewnie jak świeże bułeczki. Do
      każdego dodajemy tubkę żelu. Idę tera sprawdze czy dżins kurtka mi wyschła. Do
      Warszawy w byle czym nie ma co jechać, trzeba mieć dżins. I żel.
      Kupię Oli w Warszawie bilet MZK. Niech się pochwali, że tata ją do stolicy
      wozi. Kotowiczowi szczena opadnie. Idę.
    • gianni_vonsacze Re: Ewa 05.01.05, 15:10
      Szarpią mną emocje i rozterki. Dziś rano jednak wstałam dobrze. Od kiedy
      sytuacja z tatą Oleńki jest wyjaśniona sypiam spokojniej. Nie muszę już
      oszukiwać Janusza, że wstałam, bo czułam, że chyba Oleńka pali papierosy, albo
      gra w Play Station, a tak naprawdę wypatrywałam przez okno czy nie ma tam
      Leszka. Plany ślubu z Januszem legły w gruzach. Nie wiem, może z jednej strony
      to dobrze, bo środowisko lekarskie Gródka chyba by mnie nie zaakceptowało. Ja
      nie mam pojęcia o brydżu, nie znam się na sztuce, a tu, ci ludzie z kroniki
      towarzyskiej Gródka to elita nad elitami. Zakupy robią w Makro, wakacje
      spędzają na Mazurach, znają się na sztuce. Leszek jest taki jak ja. Mam z nim
      chyba więcej wspólnych tematów niż z Januszem. Leszek w zawce był w klasie o
      profilu gastronomicznym - tak jak ja. Teraz robi w kosmetykach - to ciekawsze
      niż opowieści Janusza o pamiątkach z desy. Potrafił mi tak marudzić po 5 godzin
      wieczorem non stop. I zawsze chciał uprawiać miłość w stylu z czasów rewolucji
      francuskiej. Od noszenia gorsetów do dziś mam bóle. Leszek jest inny. Owoc
      naszego numerku w toalecie lokalu jest nawet do niego trochę podobny... Matka
      też już chyba jest przekonana do Leszka. Nie wiem co będzie dalej, ale wiem, że
      tak chciał los.
    • gianni_vonsacze Re: Pavulon 06.01.05, 10:02
      Fajna impra była wczoraj. Kamil zrobił przyjęcie, bo na tej giełdzie kasę
      wyczesał niezłą. Bawiłem się świetnie. Jedzenie było bardzo fajne, bo Kamil
      zorganizował ten kartoning czy jakoś tak. Najadłem się więc sporo i trochę do
      kieszeni tej garmażerki pochowałem nawet, tylko, że jak się ściskałem z Madzią
      pod domem to galaretka się rozpuściła i dziś już nie ma co jeść. Może jakaś
      zapiekanka się w Oazie znajdzie to zjem na śniadanie. Kamil kupił se jakiś
      samochód. Normalna furmanka jakaś, hehehe! No legalnie moja Ascona z
      płomieniami to przy tym jego samochodzie jest jak Madzia do Teresy!!! Nie ma
      kleksa żadnego, naklejek, kompaktów na lusterku ani nawet halogenów na dachu.
      Obciach i wieś normalnie! Wczoraj ten Sasza na imprezce był też, ale do Madzi
      się nie stawiał. Widać dowiedział się, że jestem wykidajło i teraz robi po
      porach ze strachu, że mu maskie obiję.
      Dobra, ide za bar. Lekkiego kaca mam, bo wczoraj tom łiski piłem pierwszy raz.
      Niedobre to, ale trjedi podobno, więc będę pił.
    • gianni_vonsacze Re: Ciotka 06.01.05, 10:04

      • gianni_vonsacze Re: Ciotka Wanda... 06.01.05, 10:09
        Łamie mnie w krzyżu. Poza tym biegnię mam chyba, bo ciurkiem woda ze mnie leci
        od 3 w nocy. Nie wiem czy tych euro nie podtopiło trochę, tych co je trzymam za
        poduchą. Schowka tu nie mam żadnego, a gotówka spora jest przecież. Dziwne te
        Mostowiaki jakieś. Traktują mnie jak intruzkę chyba. Poza tym te dzieciaki ich
        najmniejsze węszą przy mnie a ten maluch chciał mi Pampersa pożyczyć i tylko
        machał mi nim pod nosem nic nie mówiąc. Hanka też - wypisz wymaluj jej matka!
        Pulpety cielęce jak mi wczoraj zrobiła, to normalnie tak niedobre jak jej
        matula robiła. To pewnie po tych pulpetach cielęcych tą biegnię taką mam, że
        leci i leci i końca nie widać i nie słychać. Wychodek im zajmuję chyba za
        często, ale narazie nikt nic nie mówi.
        • zgredek_ojejku KAMIL 06.01.05, 10:21
          Tu miało być :)

          Kurna co za tydzień.... najpierw jakiś wirus się przypałętał... może to Ebola
          albo inne badziewie?? I póxniej ta imprezka... ehhh. Zanim była imprezka
          przyszła madzia.... Sukienkę miała nawet fajną tylko piersi wyglądały jak oczy
          u człowieka z zezem rozbierznym,a może to to działane wirusa jeszcze i mi się
          wydawało.. Coś tam brzdąknęła że mnie jak kolege traktuje i takie tam. No to
          powiedziałem sobie traktuj traktuj jak zobaczysz z jakiej okazji impra to
          bedziesz miała mokro i sama przylecisz. No i ta impreza.. Katering nawet
          spoko... piwko wódeczka i inne przystawki również.. Tylko madzia cały czas z ym
          xerobojem się przytulała aż mną targało... Pomyslałem sobie iż najwyższa pora
          pokazać o co chodzi w dniu dzisiejszym. Poszlismy na dwór. I pokazałem im moją
          nowiuuuśieńieńką celikę... śliczną , srebrny metalik, w środku ful wypas.
          Pomyślałem że Madzia rzuci się na mnie, ale okazało sie że woli jeździć
          ognistym rumakiem xeroboja. I tak sobie siedzę zdołowany na schodach i myślę i
          myślę.....
          • blekitna_zarowka :-) 06.01.05, 19:58
            Gianni, chłopie, ty wydaj swoje pamietniczki drukiem!Cały nakład byś sprzedał
            na pniu!
            • amy4 Re: :-) 06.01.05, 20:25
              właśnie skończyłam czytać wszyściuteńkie zajefajne pamiętniczki;)
              chylę czoła,
              czekam na więcej ;-)
    • 6ghost9 Oleńka 07.01.05, 23:29
      Chylę czoła przed przedmówcami!! Pamiętniczek skromny, wręcz z plebsu. Ale kto
      wie? :)


      dlogi pamiętnicku,
      dzisiaj mama mnie nie psewinela, bo sobie gdzieś posla i mi było moklo
      stlasnie... łeeeeeeeeeeeeeeeeeeeee
      jakiś cas temu psysedł mój plawdziwy tatuś, to lącki mu dałam, niech cauje!
      tylko na głowie ma duzo, cegoś takiego.. bleee, i mu sie dziwnie wlosy
      ukladają... nie wiem cy będzie w stanie mi cokolwiek doblego zaofelować, bo
      jakiś taki jest... dziwny.
      ostatnio w ogóle mam duzo pseplowadzek i mi sie to nie, chlip, nie, e
      podoooobaaaaaaaaaaaaaa łeeeeeeeeeeeeeeee
      o, mama z jedzeniem psysła to bede cicho.
      jesce moze napise, ale ostatnio mi sie kledki skońcyły...
      • zgredek_ojejku Gazela Biznesu 12.01.05, 10:41
        Kurcze co za młodzież. Dzwoniłem do Kingi i przedstawiłem się "Cześć Kinga.
        Mówi facet, który jest ojcem chłopaka Twojej koleżanki z mieszkania co to była
        w ciązy z tym facetem co to sibie ostatnio fajną furę kupił to chyba celika
        była ciekawe ile kosztowała i czy to automat jest. No wiesz.. ja jestem mężem
        kobiety, której brat wziął sobie za żone taką sikse co to lubiała się ze
        starszymi spotykać a teraz z jakimś uściastym niemcem się spotyka. No i właśnie
        ta żona i kobieta , która załatwiła Twojemu mężowi pracę to są siostry. No
        wiesz." A ona kurna niekumata i powiedziała to chyba pomyłka.... ehh młodzież.
        Idę bachnę sobie lampkę don perinią bom tera współwłaściciel Firal nie Flar...
        kurna nie pamiętam nazwy tej firmy, ale jestem jej współwłaścicielem :)
    • gianni_vonsacze Re: Tulipan 12.01.05, 11:01
      Witaj wyprawo! Jutro, najpóźniej pojutrze ruszam do Nowej Zelandii. Wczoraj
      zadzwonili do mnie moi ludzie z New Zeland z informacją, że namierzyli moją
      żonę. Podobno zapuściła włosy (eh, te czasy kiedy obydwoje szaleliśmy na
      punkcie Sinead O'Connor) i zakłada teraz tipsy. O Maćku wiem niewiele - podobno
      całe dnie spędza w herbaciarniach - ma to w genach po mnie! Pakuję więc
      Trylogię Sienkiewicza i kilka innych książek, biorę też kilka numerów Przeglądu
      Sądowego i ruszam na wyprawę. Nie wiem tylko co z mieszkaniem. Po ostatnim
      pożarze w moim pionie ubezpieczyłem je podwójnie, ale jeżeli los zechce znowu
      spalić pion to... Myslałem, że Marta zajmie się moim mieszkaniem, bo przecież
      nie wiem jak długo zabawię w New Zeland, a porcelana z Mongolii wymaga
      codziennej pielęgnacji... Cieszę się, że dostałem tą informację z New Zeland.
      Los chyba tak chciał...
      • Gość: FRIDA Re: Tulipan IP: *.aster.pl / *.aster.pl 15.01.05, 15:05
        Zajebiste przeczytała mwszystkie zamias uczyć się do egzaminu i uśmiałam się
        totalnie.
        Czekam na więcej
        Pozdrawiam serdecznie
    • Gość: Aśka cudowny dzień Papugi IP: *.aster.pl / *.aster.pl 15.01.05, 19:55
      Dziś się obudziłam taka zrelaksowana jak nie wiem co. Mój ukochany wieczorem
      tak słodko śpiewał mi do snu serenady przygrywając na mongolskim akordeonie że
      ho ho. Już się bałam, że przez te śpiewy nie dam rady wstać o 4 żeby się
      umalować, zrobić włosy i przebrać w seksowna koszulkę no i ząbki wyszorować co
      bym nadal uchodzić mogła za ideał kobiety. Mój Rafałek niestety chyba nie wstał
      wcześniej bo jak mi dał całusa to poczułam całą wczorajsza kolację i nie tylko.
      Muszę mu nie pozwalać na takie ekscesy jak buzi przed poranna toaletą, bo nie
      stworzymy wzorowej pary. Potem był śniadanie. Pierwszy raz w życiu jadłam coś
      innego niż przypalone tosty którymi Łukasz szybę raz wybił. Mój ukochany tak
      dbał o mnie, że chciał nawet świece zapalić ale od czasu pożaru ma jakąś
      traumę i ognia się boi. Po śniadaniu miałam szampański nastrój ( ten sok coś
      dziwnie smakował ) więc postanowiłam upiec ciasto dla moich podróżników. A co
      to ja gorsza od takiej Ulki czy co? Najpierw wybrałam się na zakupy ( cale
      szczęście że wzięłam ten dzień wolny bo nie dała bym rady ) kupiłam wszystko i
      zakasałam rękawy. No oczywiście jak zawsze przepis był nie precyzyjny bo do
      jasnej cholery co to znaczy, że piekarnik ma być średnio nagrzany. Zmuszona
      byłam wykonać telefon do eksperta – mojej mamy która jak wszystkim wiadomo
      interesuje się miarami, czasami, wagami i wszystkim co w trawie piszczy. Po
      zrelacjonowaniu najważniejszych spraw z mojej wokandy uzyskałam odpowiedź na
      nurtujące mnie pytanie. Ciasto się upiekło było piękne, aż zrobiłam zdjęcie
      moim polaroidem. Ciacho zapakowałam do siaty i udałam się do hacjendy mego
      byłego niedoszłego. Ach co to będzie za niespodzianka. Wreszcie przybyli.
      Norbert miał uszkodzone koło w wózku bo podobno tak się śpieszył do tej
      niespodzianki, że nie zauważył że krawężnik pod blokiem podnieśli. Ale na
      szczęście nic się nie stało i chłopcy mogli zacząć zachwalać mój wypiek. Czułam
      się w niebo wzięta, jak królowa kuchni, mistrzyni chochli, 8 cud świata. No i
      wtedy nastąpiło to tragiczne zdarzenie. Ten okropny dzieciak jednym ruchem
      zniszczył efekt mojej całodziennej harówy. Całe szczęście, że w torebce miałam
      zdjęcie z polaroidu. Postawiłam je na stole i nałożyłam z szufelki to co udało
      mi się zebrać. Byłam wściekła, ale zachowałam zimną twarz choć się gotowałam. A
      teraz Norbert mnie w ogóle pyta czy Łukasz może jechać do Stanów. Niech jedzie
      w jasną cholerę ten bachor nie wychowany co matki pracy uszanować nie potrafi.
      Niech jedzie, a ja z moim kochanym Rafałkiem spłodzimy dziecko idealne – taki
      mam plan, a ja zawsze realizuję wszystkie zamierzenia czego dzisiejszy dzień
      jest doskonałym przykładem. Musze już iść spać co by się obudzić znowu o 5. W
      końcu nikt nie mówił, że bycie ideałem to lekka praca.
      • amy4 Re: cudowny dzień Papugi 15.01.05, 20:35
        he, he, dobre ;-) byłam się uśmiałam.
        • Gość: Aga_Ata Re: cudowny dzień Papugi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.01.05, 21:10
          ja też się byłam uśmiechałam po kres wytrzymałości :-)
      • gazamate Re: cudowny dzień Papugi 15.01.05, 23:06
        Aśka, chylę czoła :) normalnie 2-gi Gianni nam sie uajwnił ...
        • Gość: Aska Re: cudowny dzień Papugi IP: *.aster.pl / *.aster.pl 16.01.05, 10:28
          no dzięki, ale do mistrza to mi jeszcze daleko.
          Pozdrawiam
          • gazamate Re: cudowny dzień Papugi 16.01.05, 22:05
            Jak to mawiają: trening czyni mistrza. Ja na razie czytam co piszecie i boki
            zrywam. Może kiedys też odwazę sie coś skrobnąć :) Na a jak na razie to
            upraszam o więcej!!!!
      • Gość: Zuluska Re: cudowny dzień Papugi IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 16.01.05, 22:48
        Hej ASIA!! Twoja tworczosc to rewela!! Usmiałam sie do łez i czekam na wiecej!!
        Pozdrawiam i trzymam kciuka za przyszłe zapiski!!!Czekam z niecierpliwoscia!!
    • Gość: uuu Re: Zapiski bohaterów MJM IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.01.05, 23:14
      To jest rewelacyjne na poprawę humoru!!! Zdecydowanie domagam się więcej.
    • Gość: writer Re: MAREK IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.01.05, 09:25
      Kochany pamietniku,
      pisanie pomiedzy owcami nie jest najwygodniejsze, ale tylko tu mam chwile czasu i nie czuje sie obserwowany. Ostatnio coraz czesciej sie nosze ze zmiana fryzury. Caly czas jednak zastanawiam sie czy dokonac tego sam, przy uzyciu maszynki do strzyzenia owiec, czy wybrac sie do fryzjera w Lipnicy, pana Edzia. Mnie niestety zadna Simona nie chce zaprosic do najlepszego fryzjera w Warszawie. Widac Sztefen nie wdal sie w matke. Choc mam wrazenie, ze coraz wiecej silikonu pompuje w usta, wiec moze jednak... Przyznam, kochany pamietniku, ze po cichu, tutaj w tej stodole, eksperymentuje z nowa fryzura. Sprobowalem zaczesu na bok i chyba nawet twarzowo wygladalem, ale trudno sie przejrzec w oczach owcy...
      Ale teraz to sie trapie ciotka Hani. Mam wrazenie, ze wyzera nam noca zapasy z lodowki i caly czas podprowadza sok malinowy. Szkoda, ze nie robi sie od tego slodsza. Tak sie nachapie w nocy, a potem okupuje kibelek i poleguje przez caly dzien. A ta moja naiwna Hania tak skacze kolo niej, jakby conajmniej stara jakies eurasy pod poducha chowala. Tak szczerze to przydal by sie zastrzyk finansowy. Myslalem o modernizacji pabu. A moze nawet powoli trzeba by sie zastanowic nad ekspansja na lokalny rynek? No nic, w tej sprawie to sie musze Krzyska poradzic, bo on jest biegly w sprawach biznesu.
      Musze konczy, bo matka nadchodzi. Jeszcze tylko wlosy przeczesze i lece na sniadanie.
      • Gość: PIXIE Re: MAREK IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 17.01.05, 15:00
        Baaaaaaaaaardzo fajne i smieszne!!!!Widze, ze rosnie Gianniemu niezla
        konkurencja!!!Czekam na ciag dalszy!!!
      • Gość: Aśka Re: MAREK IP: *.aster.pl / *.aster.pl 17.01.05, 15:13
        Uśmiałam się. Rewelka:) Czekam na więcej.
        Pozdrawiam
    • zgredek_ojejku POST NR 200 17.01.05, 15:22
      i zaczynamy koleją stronę :))
      • gocha221 Re: POST NR 200 17.01.05, 15:28
        a moze zaczac pisac w "zapiskach II" bo ten watek jest juz malo wygodny w
        obsłudze:-))
        • Gość: ewka Re: POST NR 200 IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 18.01.05, 13:31
          Kurde mole, Kindze to całkiem odbiło, szmatą się jej nie chce machnąć, tylko
          by cyckami w filmie machała. Mam swój honor, chłopak z Gódka, nie po to się
          hajtnąłem żeby żona mi stroiła fochy i nie chciała wyprać gaci. Ruszyły by
          się z Madzią do garów, jak Kamil nie ugotuje to żryć nie ma co. Ola mnie na
          szczęście rozumie i rozumie, że żona mnie nie rozumie, też jest zadbana
          dziewczyna i ładna a kanapki jakoś ma czas przygotować. Gospodarna. Miła. No
          i mnie rozumie, kochany blogu. Swoją drogą, jak to się człowiek może pomylić -
          Kingę jest w co szczypnąć i kurna, bo mi stanie, jest co pomiętolić, to się
          wydawało że i o dom zadba i o chłopa jak ta Jagienka co czytałem jedną taką
          lekturę w podstawówce. A Ola to taka Danusia delikatna, jako ta lelija.
          Jednak życie, kochany blogu, weryfikuje poglądy o kobietach wyniesione z
          literatury.

    • Gość: Aska Chochoł IP: *.aster.pl 17.01.05, 21:23
      Drogi pamiętniku
      Dawno nie pisałem bo czasu mało i ledwo na papier wystarcza, ale dziś to się
      normalnie zawziołem i piszę do Ciebie bo już sił mi nie starcza. Same problemy
      no dziś na przykład rano pół godziny szukałem drugiej skarpetki nawet Kingę
      wołałem ale udała, że się myje i nie chciała mi pomóc. Wkońcu znalazłem za
      poduszką bo już się bałem, że będę musiał od Kingi jakieś rajstopy pożyczyć jak
      2 tygodnie temu. Po kilku godzinach wszystko mi się poobcierało i swędziało
      mnie strasznie, że ledwo na rozprawie usiedziałem ( ciocia sądziła, że tak się
      cieszę na jej widok ). Do domu wpadłem jak oparzony, z obłędem w oczach,
      marząc o zdjęciu tych rajtuz. Tak się rozbiegłem, że dynią w ścianie dziurę
      wybiłem i mózg mi się wstrząsnął. Później Kinga mi truła o tej ścianie cały
      tydzień, aż się wściekłem i zrobiłem szafę wnękową ot co. Z następnej pensji to
      koniecznie muszę kupić kilka par skarpetek no przynajmniej jeszcze jedną taką
      awaryjną. Wyszedłem wkońcu z mojego salonu i co widzę cała brygada wcina jakieś
      owoce. To ja całe dnie tyram, żeby sobie i Kindze móc zafundować 1 ciepły
      posiłek w barze mlecznym a ten Don Juan cholerny wywala tyle kasy na śniadanie
      co my przez cały tydzień. Miałem chociaż nadzieję, że się najem na cały dzień i
      przyoszczędzę pare złotych bo przez tą akcję z Olą jestem w plecy jakieś 4
      złote ( za zamki mi zwróciła a o gazecie już zapomniała, no ale nie będę się
      przecież upominał ) a tu niestety takie pożywne, że od stołu wstałem i już
      kichy zaczęły mi grać mendelsona czy coś takiego. Jakby tego było mało to
      jeszcze jakąś obca babę zatrudnił do sprzątania. To już przegięcie dlaczego
      mnie nie zapytał czy chciałbym dorobić. Ja jestem przecież tak uporządkowany,
      że dałbym radę po pracy odkurzaczem powywijać i szmatką kryształy przetrzeć.
      Nie no pewnie lepiej obcej dać zarobić niż wspomóc podstawową komórkę
      społeczną. Jak on tak to ja mu pokażę i zrobię strajk no normalnie strajk
      okupacyjny, zamknę się w pokoju i sam sobie posprzątam a co?! Niestety Kinga
      nie podzieliła mojego zdania i całe szczęście bo miałem pretekst poszpanować na
      korytarzu sądu rozmową z moją koleżanką. Miałem rację co do Oli ona jednak
      mnie rozumie, nawet kanapką jak na tej reklamie się ze mną podzieliła prawdziwa
      przyjaciółka. Wróciłem do domu i jak zwykle pokłóciłem się z małżonką oraz
      odkryłem wiatr w lodówce. W związku z powyższym poszedłem się przejść do parku
      z zamiarem upolowania jakiejś wiewiórki na kolację. No niestety jak już
      wymierzyłem z procy to wjechał na mnie jakiś rowerzysta i z kolacji nici. Ale
      ale mój pamiętniczku w pobliżu zaczytywała się w Panu Tadeuszu nie zgadniesz
      kto - Ola. Podbiegła do mnie i zaproponowała spacer na co ochoczo przystałem
      licząc na jakąś kajzerkę z jej strony i nie pomyliłem się. To był jedyny
      pozytyw tego dnia bo już ze 4 miesiące jak drożdżówki w pysku nie miałem . A
      jeszcze Ola obiecała mi kilka par skarpetek po byłym chłopaku i może nawet
      jakieś majtochy znajdzie. Tak się cieszę już nie mogę się doczekać.
      • gianni_vonsacze Re: Piotruś 18.01.05, 08:19
        No nie mogie! Ten Kamil to już naprawdę przesadza ostro! Wczoraj rano na
        śniadanie bananami nas częstował! Co ja jakiś Małysz jestem??? Do tego sok z
        pomarańcza i taki owoc dziwny jakiś... anynas czy jakoś tak?? Żeby tego było
        mało to jeszcze sprowadził Ukrainkę jakąś do sprzątania!!! U nas w Gródku
        Ukrainki też kiedyś u wójta podobno sprzątały, a tak naprawdę to płatne
        zbliżenia robiły! Czuję się niekomfortowo jak mi jakaś Swietłana moje majtki z
        pasem startowym ma prać!! Sam zabrudziłem to i sam wypiorę!! No i od czego mam
        żonę!!??? Mam w sobie jednak zamiłowanie do ściery i żadna Ukrainka nie będzie
        za mnie sprzątać ani prać!! Powiedziałem o tej historii Oli. Ona powiedziała,
        że ja trochę choleryk jestem, ale z drugiej strony to mnie rozumie. Rozmowa z
        nią pomogła mi. Wróciłem do domu, ale tam moja żona leżała do góry brzuchem
        (coraz tłustsza się robi) i zaproponowała mi pomidorówkę do odgrzania!! Zupę
        pewnie zrobiła Swietłana - powiedziałem, że nie zjem, bo może syfilisa ona ma
        jakiegoś i zupę zaraziła na przykład?? Poza tym to żona powinna robić zupę od
        podstaw - kupić pomidory, zrobić makaron... Wybuchła kłótnia. Zrobiłem więc to
        co lubię najbardziej - wyszłem w miasto. Poszłem do parku. Spotkałem Olę!! I
        poszłem z nią na spacer..
    • Gość: DDD MARTA: 2005.01.17 IP: *.cst.tpsa.pl 18.01.05, 08:55
      Marta: No kuźwa jeszcze tyle papierów mam do zrobienia, ta praca mnie dobija,
      ale cóż wykonuję bardzo prestiżową pracę, jestem podziwiana przez naród i
      kolegów. To dla mnie satysfakcja, niewątpliwie. Ale co tam, nie ma czasu na
      pieprzxie bez sensu. Mój Papużek chce polecieć do USA, nie wiem po jakiego
      ch...a, na cholxre mu to, jeszcze Norbert z Tulipanem do tego namawia - ich
      chyba wszystkich pojebało, zaraz mnie trafi. No cóż bachor nalega więc będę
      musiała mu kurna chyba ustąpić, mam słabość do jego pojękiwań i pięknych
      ślipiek gdy skomle, pies jeden. Dobrze że chociaż z kasą dobrze, szykuje się
      sprawa Cielęciny więc mogę liczyć na dość grubą kopertę. Sfinansuję mojemu
      Papugowi wylot w klasie biznes a nie jakąś Air Polonią - to dla motłochu a nie
      dzieci prawników. Kasa starczy również na wysłanie do dobrej szkoły i na młode
      panienki, by się chłopak uczył za młodu, a burdel musi być pierwszej klasy, by
      się nie zraził i dobrze wspominał utratę dziewictwa. Mi też się przyda trochę
      odpoczynku, bachor pojedzie to Tulipan jeszcze mnie jeszcze kilka razy
      przeleci, ale tak porządnie, - w końcu będę wiedziała że młodego nie ma w
      Polsce. Muszę tylko kupić bieliznę od Triumpha, teraz jest w promocji w
      Kerfurze. Nie wiem tylko kurxa dlaczego mój Tulipanek akurat teraz chce
      pojechać swojego dzieciaka szukać, coś mi się nie podoba, chyba ma jakąś dxpę
      na boku......a może chce zmienić serial ???
      • Gość: kostka lodu Re: MARTA: 2005.01.17 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.01.05, 10:10
        bleeeeeeee, lepiej nie zaśmiecaj forum takimi wypocinami...
      • Gość: around_the_sun Re: MARTA: 2005.01.17 IP: 80.51.253.* 18.01.05, 11:39
        ani to zabawne, ani ciekawe, zwyczajne śmieci :(
      • Gość: uuu Re: MARTA: 2005.01.17 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.01.05, 13:12
        Weź nie zamieszczaj takiego chłamu, poczytaj sobie najpierw pamiętniki gianni,
        a potem się ośmieszaj... :/
        • Gość: autor DDD eee tam nie znacie się ;-)))) PPPP IP: *.cst.tpsa.pl 18.01.05, 13:21
      • Gość: anni Re: MARTA: 2005.01.17 IP: 217.11.141.* 18.01.05, 14:52
        beznadzieja! dno i zenada !
        • Gość: DDD (autor) do niezaspokojonych IP: *.cst.tpsa.pl 21.01.05, 13:05
          Nie wiem dlaczego czepiacie się Papugi, to że jej mysli są zgoła odmienne od
          zachowania to typowe. Poza tym była już przemęczona pracą i myśłami że ją Papug
          opuszcza.
    • Gość: Aśka Radio Maryja IP: *.aster.pl / *.aster.pl 18.01.05, 21:29
      Kolejny cudowny dzień dziś minął, aż nie moge usnąć z wrażenia i przewracam sie
      z boku na bok. Nawet nie marzyłam o takim szczęciu jakie mnie dziś spotkało. W
      przychodni walnęły korki szkoda, że akurat w momencie jak nakręcałam moje włosy
      na lokówkę i nie mogłam póżniej ich przyczesać ale Adam powiedział, że i tak
      pięknie wyglądam . Nie mieliśmy nic do roboty więc Adam zaproponowal żebyśmy ze
      starych recept zrobili ognisko i pośpiewali. Trochę mieliśmy co prawda
      problemów ze zlokalizowaniem gaśnicy jak ognisko wymknęło nam się spod kontroli
      ale generalnie nic sie nie stało. Baliśmy się czy ogień nie wypali Krotowiczowi
      dziury w podłodze ale na szczęście nic się nie stało. Zasiedlismy z Adamem w
      cudnej atmosferze, w oparach antybiotyków i innych specjałów i ostro ruszyliśmy
      z naszym najnowszym materiałem. Ja co prawda wolałam klasykę, ale Adam
      powiedział, że musimy być bardziej na topie trendi czy jakos tak więc nasz
      materiał jest teraz nowoczesny skierowany do młodzieży. Śpiewałam ostatnio
      Pawłowi przez telefon i chyba mu się podobało bo aż zaniemówił z wrażenia. Więc
      gdy tak sobie siedzieliśmy i trenowaliśmy ktoś nadszedł ze strony miasta. To
      była Krysia dawna menedżerka DNA i Zielonych Fujarek. Gdy usłyszała nasz popis
      to doznała szoku ( dopiero 2 dawki relanium postawiły ją na nogi ).
      Posadziliśmy ją na stołeczku i dokonczyliśmy nasz recital. Krysia jak tylko
      doszła do siebie to chwyciła za telefon i oto stało się jutro jedziemy z Adamem
      do studia nagrań w Lipnicy Dolnej. Krysia zapewnia mnie, ze to profesjonaliści
      i ich produkty są na każdym szanujacym się targowisku w promieniu 10 km. Ja to
      tam się nie znam specjalnie, ale Krysia poradziła żebym się trochę wciągnęła w
      klimaty które teraz są słuchane. Tak więc przyszłam do domu i 2 godziny
      trenowałam. Muszę się przyznac nie skromnie, że kilka utworów już jest
      perfekcyjne opanowanych np.: co ja na to poradze że na rękach mam sadzę,
      staniczki i guziczki, uśmiechnij się kombajnie itp. Mam jednak problem z
      Adamem, bo nie bardzo nadąża na tej swojej gitarze, no ale przeciez jak chce
      robić karierę razem ze mna to musi się jakoś wyrobić no nie wiem moze będzie
      sie musiał przerzucić na jakiś szybszy sprzęt. Jutro Krysia ma nam pozyczyć
      swojego keyborda na którym nie gra w zimę bo mówi, że w garażu jej się palce
      wykręcaja jak przy hajgomedinie, a Filarski nawet nie chce słyszeć żeby
      ćwiczyła w domu. Tak więc jutro nagramy tylko mój wokal a Adam no cóź jezeli
      nie da rady będę musiała poszukać kogoś innego bo przecież nie zrezygnuję dla
      nego z kariery.
      • Gość: P-77 Re: Radio Maryja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.01.05, 21:40
        Fajnie, ale doktorek to Artur, nie Adam. Adam to ten reżyser - amator z W-wy.
        • Gość: Aśka Re: Radio Maryja IP: *.aster.pl / *.aster.pl 18.01.05, 21:50
          Fakt! Niniejszym wprowadzam erratę wszystkie słowa o treści Adam zastępuje sie
          słowem o treści Artur.
          Pozdrawiam
    • gianni_vonsacze Re: dr Santana 19.01.05, 09:13
      Marysia ma talent. Podczas wczorajszej awarii prądu, kiedy to zapadły egipskie
      ciemności razem trochę pograliśmy i pośpiewaliśmy. Taki mini unplugged. Okazało
      się, że pamiętam jeszcze wszystkie chwyty na gitarę i gram całkiem całkiem.
      Kiedyś na gitarę wyrywałem wszystkie panny w akademiku medycznym na studiach.
      Wystarczyło zagrać im na gitarce "Black Magic Woman' albo 'Crosstown Traffic' a
      już były tak znieczulone, że mogłem bez przeszkód docierać do szeroko pojętego
      ich wnętrza. Te awarie prądu mogłyby częściej się zdarzać, bo polubiłem to
      nasze muzykowanie przy świecach, które klimatem przypominają wieczory jak w
      Piwnicy pod Baranami. Myślałem, że siostra Renata dołączy do nas, bo w
      bagażniku samochodu miałem jeszcze flet i mini-harfę, ale niestety nie
      stworzyliśmy tria bo musiała wyjść.
      Cholera, jest prąd! Chyba napiszę do STOEN-u by wyłączali tak profilaktycznie
      na godzinkę dziennie, to wtedy sobie pomuzykujemy z Marysią..
    • gianni_vonsacze Re: Hanka 19.01.05, 09:22
      Niech będzie pochwalony i Maryja zawsze dziewica i wszyscy święci. Cieszę się
      radością duszy mojej i radością duszyczki Natalii. Marek wczoraj okazał tyle
      serca - zgodził się by Natalka została naszą córeczką - nie wiem jak dziękować
      szczęściu i nie posiadam się z radości! Dzisiaj z tego powodu dam na ofiarę
      więcej niż zawsze. Spełniło się to o czym marzyłam - jesteśmy teraz modelową
      chrześcijańską rodziną, tzn 2+2, my i parka. Będziemy mogli wreszcie spełnić
      marzenie mojego życia - wystartować w CHWILI PRAWDY!!! Jutro zgłaszam nas do
      eliminacji i już widzę wygraną zmywarkę!!!
      Aha, ciotka Wanda jakaś dziwna ostatnio. Bitki wołowe jej nie smakują, de
      wolaje wczoraj zrobiłam - też odepchnęła! Wczoraj najadła się śliwek z
      pestkami - mówiła że w Niemczech tak nauczyli ją jeść - przez to całą noc
      spędziła dzisiaj w wychodku przy owczarni. Marek rano znalazł przy wychodku 10
      EURO - dziwne... Czyżby ten Peter z Niemiec pomylił toalety??? Poza tym to
      ciocię Wandę coś wyraźnie męczy - nie wiem jeszcze co, ale znając moją teściową
      to niedługo się dowiem.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka