stephen_s
02.11.05, 13:15
Czy to tylko mi się zdaje, czy też autorzy "MjM" mają jakiś uraz do mężczyzn?
Popatrzmy:
- Maria Mostowiak to święta, natomiast jej mąż ją zdradził...
- Marta jest nieco chimeryczna, ale dwukrotnie wystawili ją do
wiatru "mężczyźni jej życia". W dodatku Norbert, ledwo się z nią ożenił
ostatnio, od razu zaczął wprowadzać konflikty...
- Małgosia to niezłe ziółko, owszem. Ale jednak też dwukrotnie została
totalnie wykorzystana przez mężczyzn (Badecki i ów pisarz) - a jej mąż wdał
się w pornobiznes :)
- Marek Mostowiak to patologicznie zazdrosny gbur ciągle czepiający się
niemalże świętej obecnie Hanki
- w kryzysie małżeństwa Piotrka i Kingi, co by nie mówić, sporą rolę odegrała
wpierw naiwność, potem zdrada Piotrka.
Dodajmy, że Norbert przed związkiem z Martą zdążył złamać serce swojej
studentce, Kamil skrzywdził Madzię, tamten lekarz z przychodni nieciekawie
potraktował Ewę, zaś ostatnio nawet Teodor okazał się nieuczciwy wobec
nieszczęsnej Janiny...
Czy mi się zdaje, czy w tym serialu większość mężczyzn ma coś na sumieniu???