Dodaj do ulubionych

4x03 "The economist" - dyskusja

15.02.08, 21:44

Wszyscy zaniemówili po seansie tak jak ja? :D
Obserwuj wątek
    • aniuta75 Re: 4x03 "The economist" - dyskusja 15.02.08, 21:45
      Raczej czekają na porządne napisy :DDD.
      • mmorawski Re: 4x03 "The economist" - dyskusja 15.02.08, 21:46
        Czyli do jutra ten wątek będzie uśpiony. :) Ale potem będzie się
        działoooooooooooooooooooo, oj będzie. :DDDD
        • aniuta75 Re: 4x03 "The economist" - dyskusja 15.02.08, 21:48
          mmorawski napisał:

          Ale potem będzie się
          > działoooooooooooooooooooo, oj będzie. :DDDD

          Oj nie strasz dobra :P:D?
          Żeś mi smaka narobił chłopie i co ja mam teraz począć??? :>
      • michal_polonus Re: 4x03 "The economist" - dyskusja 15.02.08, 21:58
        e tam, dostępne napisy są wystarczająco dobre (pomimo wpadek typu: "była tu
        kabina" - chodziło o chatę-cabin)
        a odcinek... hmm, Sayid zabija ludzi Dharmy z listy Bena
        Oj, chyba ci ze statku jednak mają złe zamiary
        • anouk_2005 Re: 4x03 "The economist" - dyskusja 15.02.08, 21:59
          Faktem jest, że literówki, fraz nieprzetłumaczone etc psują nieco efekt, ale
          czekanie na napisy z hataku do JUTRA WIECZOREM było ponad moje siły;)

          Jak Ci/Wam się podobał odcinek?
    • anouk_2005 Re: 4x03 "The economist" - dyskusja 15.02.08, 21:55
      Szokiem jest ten hak, jaki musi mieć Ben na Sayida...nie wyobrażam sobie, żeby
      robił coś takiego z wolnej i nieprzymuszonej woli...
      • michal_polonus Re: 4x03 "The economist" - dyskusja 15.02.08, 22:01
        chyba nie chodzi o hak - Sayid zabija tych, którzy wyrządzili (wyrządzą) krzywdę
        pozostałym rozbitkom, to forma zemsty
        Ben mu tylko wyszukuje nazwiska - jest jakaś lista tych, którzy muszą ponieść
        konsekwencje
        • anouk_2005 Re: 4x03 "The economist" - dyskusja 15.02.08, 22:08
          Ja sobie chyba jeszcze raz obejrzę;) Z tego całego entuzjazmu nie wszystko
          trafia mi do odpowiednich przegródek;)
          • michal_polonus Re: 4x03 "The economist" - dyskusja 15.02.08, 22:12
            Z końcowej rozmowy wynika, że ludzie Dharmy(?) wykorzystali (podstępem) w jakiś
            sposób Sayida do zrobienia kuku rozbitkom (wykorzystali że kierował się sercem a
            nie rozumem, jak mówi Ben).
            Teraz Sayid w poczuciu winy likwiduje kierownictwo Dharmy(?), aby ratować
            rozbitków.
      • niedo-wiarek Re: 4x03 "The economist" - dyskusja 15.02.08, 22:02
        Przecież było powiedziane, że Sayid robi to, żeby uratować swoich przyjaciół. To zresztą nawiązanie do wcześniejszej rozmowy Bena z Sayidem o przyjaźni. Pytanie - o jakich przyjaciół chodzi.
    • michal_polonus Re: 4x03 "The economist" - dyskusja 15.02.08, 22:08
      Nie ma bata - Lost po 3 odcinkach nowej serii wraca do łask jako mój ulubiony
      serial - taki PB nie sięga mu do pięt
    • mmorawski Re: 4x03 "The economist" - dyskusja 15.02.08, 22:13
      W takim momencie jak ten, jestem dumny, że nigdy nie zwątpiłem w
      Losta. :D Damon to geniusz!! :))

      Ja wrażenia opiszę jutro, gdy obejrzę raz jeszcze. W tej chwili
      jedynie mogę powiedzieć, że ten odcinek dostaje bez wahania
      10/10. :))
    • siuil_a_run Re: 4x03 "The economist" - dyskusja 15.02.08, 22:14
      ja zaniemowilam.

      swietny odcinek: Sayidocentryczny (dawno go tyle nie bylo), mignal
      Des przez chwile (malooo, ale zawsze to wiecej niz nic) i
      rewelacyjne teksty (na czele z Hurleya "awsome, the ship sent us
      another Sawyer" i Jacka "he wasn't a diplomat, he was a torturer"
      i "does that mean I should wait another 20 minutes and go anyway?" -
      generalnie odcinek byl naladowany genialnymi tekstami).

      zasadniczo czekam na analize Marcina, ale wyglada to coraz grozniej:
      wszystko wskazuje na to, ze tym, co zostali na wyspie, grozi
      niebezpieczenstwo ze strony zalogi frachtowca, a Ben trzyma Sayida w
      szachu twierdzac, ze tylko wybicie ludzi z listy moze ocalic jego
      towarzyszy - a przynajmniej taka wersje Ben sprzedal Sayidowi. na
      ile ona jest bliska prawdy, pewnie w tym sezonie sie nie dowiemy.

      wszystko to niezle zakrecone...
    • michal_polonus Re: 4x03 "The economist" - dyskusja 15.02.08, 22:21
      Pojawia się w tym momencie pytanie, dlaczego kierownictwo Dharmy pozwoliło
      opuścić wyspę "szóstce z oceanic"?
      Czy złożyli przysięgę, że o niczym nie powiedzą? (np. "jeśli zdradzicie, wasi
      przyjaciele na wyspie zginą").
      W każdym razie musieli mieć świadomość, że zostawiają swoich przyjaciół w
      trudnym położeniu: Jack z powodu wyrzutów sumienia pograży się w alkoholu,
      hurley wybierze wariatkowo. Sayid - wybierze inną formę, rzuci Dharmie rękawicę.

      A co są stało z Othersami? Po której stronie będą? Wejdą w sojusz z Lockiem?
      • gaudia Re: 4x03 "The economist" - dyskusja 15.02.08, 23:19
        skąd ten zachwyt?

        dla mnie to zaczyna przypominac w klimacie PB

        zreszta - te współrzedne Whistlera.....hm
        • valentine02 Re: 4x03 "The economist" - dyskusja 15.02.08, 23:37
          skąd wiadomo ze to kierownictwo dharmy jest wybijane?

          czy ktos zauwazyl co było napisane jako imię i nazwisko bena w tym
          paszporcie co znalazł sayid?
          a ten proszek co znalazl locke to było to samo co kiedys miętosił w
          paluchach mr eko?(nie pamietam, ale mmorwski ma na 100% to gdzies w
          teczkach ulozonych alfabetycznie)?

          sawyer, hahaha,normalnie domek na prerii chce sobie zrobic.a w
          srodku zamiast trzech coreczek-niewidzialny jacob.

          no i desmond tak pieknie szedl,tak pieknie siedział, i jakze cudnie
          leciał helikopterem.wiem, ze któras (którys,zeby nie było) się ze
          mną zgodzi w tym aspekcie w 100%.

          ten sayid.
          och,ostatni sprawiedliwy.
          trochę mnie rozbawił ten odcinek.jakby honor prizzich sparodiowali.


          • lenkaaa Re: 4x03 "The economist" - dyskusja 16.02.08, 00:31
            valentine02 napisała:

            >
            > a ten proszek co znalazl locke to było to samo co kiedys miętosił
            w paluchach mr eko?(nie pamietam, ale mmorwski ma na 100% to gdzies
            w teczkach ulozonych alfabetycznie)?

            To pył wulkaniczny, który okręgiem otaczał chatkę Jacoba. Locke był
            wyraźnie zdezorientowany dlaczego chatki w tym miejscu brak...



            > no i desmond tak pieknie szedl,tak pieknie siedział, i jakze
            cudnie leciał helikopterem.wiem, ze któras (którys,zeby nie było)
            się ze mną zgodzi w tym aspekcie w 100%.
            >>
            >
            Ja się zgadzam :DDDDDD w 100% :o)))))))))

            Desmond pewnie się cieszył, że wkońcu opuszcza tę przeklętą dla
            niego wyspę.

            Ja nawet nie jestem w stanie komentować, bo czuję się zagubiona w
            nawale nowych bohaterów i wątków z przyszłości.

            Te bransoletki mnie intrygują: jedna u Naomi i druga u tej Niemki
            (już zdążyłam zapomnieć jej imię...)
          • siuil_a_run Re: 4x03 "The economist" - dyskusja 16.02.08, 07:41
            valentine02 napisała:

            > no i desmond tak pieknie szedl,tak pieknie siedział, i jakze
            cudnie
            > leciał helikopterem.wiem, ze któras (którys,zeby nie było) się ze
            > mną zgodzi w tym aspekcie w 100%.

            absolutnie i calkowicie sie zgadzam :D nikt tak pieknie i cudnie nie
            siedzi, nie chodzi, nie plywa i nie lata jak Desmond :P
            • siuil_a_run Re: 4x03 "The economist" - dyskusja 16.02.08, 08:10
              ach, zapomnialam dodac: i nikt nie mowi z tak uroczym akcentem ;>
          • kmlz Re: 4x03 "The economist" - dyskusja 16.02.08, 10:21
            tutaj znajdziesz zbliżenie paszportu...a poza tym polecam wszystkim fajna
            stronka :-) oglądać czasem losteastereggs.blogspot.com/
    • k_linka Re: 4x03 "The economist" - dyskusja 15.02.08, 23:46
      Nie jest dla mnie zrozumiale skad przypuszczenie, ze reszta rozbitkow zyje.
      Sayid dokonuje czegos w rodzaju zemsty - i wydaje sie ze poza szostka ocalalych
      na wyspie pozostaly zwloki. A Ben w taki sposob mowi o tym co tamci zrobili, ze
      mnie do glowy przyszla tylko potworna rzez. Moze sie myle ale usmiercanie
      licznych bohaterow, najlepiej hurtowo, to specjalnosc LOSTA. I tylko smutno sie
      zrobilo...

      Nie wylapalam tez - dlaczego dla tak wielu osob oczywiste jest ze ludzie ze
      statku to Dharma? Oczywiscie jest takie prawdopodobienstwo, ale przeciez na
      wyspe w swoich celach moga probowac dostac sie inni, tym bardziej ze Dharma, po
      kilkudziesieciu/lilkunastu latach badan przeprowadzanych na wyspie nie
      wysylalaby "ekipy zwiadowczej" tak nieprzygotowanej. Wygaga to raczej na
      sytuacje gdzie ci ze statku wiedza ze wyspa JEST i ze jest niezwykla, ale nawet
      nie wiadomo w jaki konkretny sposob. A fakt pogoni za Benem o niczym nie
      swiadczy. Co prawda na na sumieniu setke pracownikow Dharmy ale pewnie tez inne
      grzeszki popelnial w zycziu, co mogla mu umozliwic szuflada pelna paszportow....
      • siuil_a_run Re: 4x03 "The economist" - dyskusja 16.02.08, 07:45
        k_linka napisała:

        > Nie jest dla mnie zrozumiale skad przypuszczenie, ze reszta
        rozbitkow zyje.

        wiesz, nadzieja umiera ostatnia ;) ja na przyklad do konca mialam
        nadzieje, ze jakims sposobem uda sie ocalic Charliego.

        kiedy wiec Ben pyta Sayida, czy chce ocalic swoich przyjaciol, moja
        nadzieja kaze mi myslec, ze chodzi o tych, co zostali na wyspie. i
        mam nadzieje, ze slowa Bena o tym, co sie stalo ostatnim razem, gdy
        Sayid myslal sercem zamiast bronia, nie oznaczaja jakiejs totalnej
        masakry rozbitkow na wyspie...
    • kmlz Re: 4x03 "The economist" - dyskusja 16.02.08, 10:34
      Do Marcina (jako eksperta) i nie tylko: No właśnie podałam ciekawego linka, w
      trakcie dyskusji, ale boję się, że się gdzieś zagubi, więc postanowiłam bardziej
      wyróżnić- jest to o tyle ciekawe, że można znaleźć zbliżenia przedmiotów i
      sytuacji z Lost, uważniej się przyjrzeć i zanalizować- po prostu prawdziwe
      easter eggs (mam nadzieję, że nie popełniam przestępstwa podając stronkę, sama
      lubię zerkać- oby wszystkim fanom służyła pomocą w rozwikływaniu zagadek)
      losteastereggs.blogspot.com/
      • jonsson88 Re: 4x03 "The economist" - dyskusja 16.02.08, 11:16
        No to moja ocenka:)

        Dobry odcinek, choć poprzednie były lepsze.
        PLUSY:
        - początek i koniec futuro Sayida (pole golfowe i Ben jako jego szef) petarda
        - opoźniona sonda
        - Jak zawsze Locke & Sawyer
        - tekst Hugo: "Ze statku wysłali nam drugiego Sawyer'a" bomba :D
        - paszporty Bena
        - branzoletki

        a po za tym minusy:
        - oprócz wyżej wymienionych scen futoro było za długie i nudne
        - środek odcinka nudny
        - mało się na wyspie działo

        Poprzednie odcinki oceniłem na 10/10 ale ten oceniam na 8+

        A ciekawe jak Sayid, Kate i Miles rozglądali się po wiosce, nie zauważyli kogoś
        img84.imageshack.us/img84/3038/12221877xr1.jpg
        Jak mi się coś przypomni to napisze;)

        Pozdrawiam
        • valentine02 Re: 4x03 "The economist" - dyskusja 16.02.08, 11:45
          ale co mieli zauwazyc?,ja niz nie widze na tym zdjeciu oporcz jakies
          przewroconej ławki.
    • ooxoo Wyspa pełna dziwaków 16.02.08, 15:05
      W odcinku pojawła się interesująca informacja na temat "właściwości"
      wyspy. Być może potężne pole magnetyczne powoduje zakrzywienie
      czasoprzestrzeni. Stąd różnica w czasie na zegarach w czasie
      eksperymentu i dlatego wyspa jest niewidoczna.
      Zauważyliście jaką dziwną "zbieraninę" tworzy załoga helikoptera?
      Być może również pasażerowie lotu 815 też zostali celowo dobrani.
      Może mają jakieś, wyznaczone im "z góry" zadanie. To zadanie musi
      się jakoś wiązać z naprowadzeniem (statku, Abadona itd.) na wyspę
      oraz wyeliminowaniem tych, którzy ją obecnie "okupują", którzy ją
      zawłaszczyli (Ben i jego ludzie).
      • galaxian1 Re: Wyspa pełna dziwaków 16.02.08, 16:16
        ooxoo napisała:

        > W odcinku pojawła się interesująca informacja na temat "właściwości" wyspy.

        No i jeszcze pilot mial leciec dokladnie ta sama trasa, nie zbaczajac z
        poprzedniego kursu... Widac jest jakis "kanał" przez dzieki ktoremu mozna
        doleciec, odleciec, wyladowac... a wyspa nie pociagnie pojazdu latajacego do
        katastrofy.
      • shamsa Re: Wyspa pełna dziwaków 17.02.08, 01:09
        ooxoo napisała:

        > Być może również pasażerowie lotu 815 też zostali celowo dobrani.
        > Może mają jakieś, wyznaczone im "z góry" zadanie.

        tez mam takie wrazenie. neurochirurg spada z nieba benowi z guzem rdzenia.
        pytanie jest jedno, jak udalo im sie skompletowac druzyne w lot 815. byc moze
        ojciec jacka wcale nie umarl. to by tlumaczylo brak ciala na wyspie. nie
        pamietam juz dobrze okolicznosci w jakich wsiedli do samolotu rozbitkowie
        "znaczacy", ale wiem, ze Claire Kate, Locke i Jack zostali w ten lot zabukowani,
        wmanipulowani lub do niego zmuszeni. Nie pamietam jak reszta (sawyer, hugo,
        charlie, itp)
    • szara_w Re: 4x03 "The economist" - dyskusja 16.02.08, 15:42
      odcinek super, tylko na końcu chwilę grozy przeżyłam: że jakiś
      weterynarz będzie przyszywał Saidowi urwaną część ciała... tego bym
      nie zniosła... ;)
      • milka323 Re: 4x03 "The economist" - dyskusja 16.02.08, 17:04
        No i znów mamy kolejne pytania, a żadnych odpowiedzi. Jednak mimo
        wszystko, odcinek mnie powalił. Szczególnie końcówka bo Ben był
        ostatnią osobą jakiej się tam spodziewałam (chociaż na początku
        zastanawiałam się o co tym amerykanom chodzi, że zawsze rannych
        wysyłają do weterynarza ;P).
        • galaxian1 Re: 4x03 "The economist" - dyskusja 16.02.08, 17:07
          milka323 napisała:

          > Szczególnie końcówka bo Ben był ostatnią osobą jakiej się tam spodziewałam

          A ja to podejrzewalem, ze szefem tej blondyny, ktorego mial zabic Sayid bedzie
          wlasnie Ben. A tu sie stalo na odwrot :)
          • wioskowy_glupek Re: 4x03 "The economist" - dyskusja 16.02.08, 21:41
            Ponieważ wczoraj nieopatrznie tu weszlam to zpesułam sobie przyjemnośc obejrzenia :Di bycia zaskoczną :D

            Odcinek w sumie fajny ale... boje się ze to pójdzie w złą stronę. Kiedy wreszcie zajmą się dymkiem Jacobem a przestaną skupiać na przerboieniu tego w tanią sensację ?

            Moim zdaniem nie ma powodu domniemywać że reszta nie żyje. Na cholere wówczas Jack i Hurley chcieli by tam wracać ?

            Poza tym Ben pyta czy chcesz chronić przyjaciół a nie czy chcesz ich pomścić.

            Widze ze nikt nie poruszyl tu waznej kwestii... Co Sayid zaproponował Lockeowi za Charlotte ?

            Może Kate ? Tylko na cholerę, sądze że ona sama wybrała Sawyera...
            • jonsson88 Re: 4x03 "The economist" - dyskusja 16.02.08, 21:49
              wioskowy_glupek napisała:

              > Widze ze nikt nie poruszyl tu waznej kwestii... Co Sayid zaproponował Lockeowi
              > za Charlotte ?
              >
              > Może Kate ? Tylko na cholerę, sądze że ona sama wybrała Sawyera...

              Sayid oddał Locke'owi Miles'a za Charlotte. Kate została z Sawyer'em, ale i tak będzie jedną z O6.

              A co do wątków w serialu to faktycznie mam nadzieje, że poruszą LOSTzille, Richarda i jego zagadke wiecznej młodości, tajemniczą swiątynie dokąd mieli udać się inni, posąg, Black Rock. W tym sezonie tematem wiodącym będzie napewno Jacob, O6, ludzie z frachtowca i wyżej postawieni goście.
              • wioskowy_glupek Re: 4x03 "The economist" - dyskusja 16.02.08, 21:59
                Hmm chyba nie mó0gł mu zostawić Milesa za Charlotte bo Locke już go sobie wcześniej "wziął" ... :D

                btw akcja z Hurleyem wymiatała nie sądziłam że taką swinię im podłożył :D
                • aladar1975 Re: 4x03 "The economist" - dyskusja 16.02.08, 22:14
                  Już wiemy że do uratowanych z należą Kate,Jack,Hugo,Said....zostają
                  2 osoby
                  Mam wrażenie że "Twórcy" tego serialu jak i PB są gejami.....Każda
                  piękna kobieta kończy w najlepszym przypadku (podkreślam ) W
                  NAJLEPSZYM.....z nożem w plecach ....smutne :(.Poziom Lostów
                  rośnie ...jest coraz ciekawszy i chwała za to. Natomiast PB stacza
                  się po równi pochyłej ....niestety
                • lenkaaa Re: 4x03 "The economist" - dyskusja 16.02.08, 22:27
                  wioskowy_glupek napisała:

                  > Hmm chyba nie mó0gł mu zostawić Milesa za Charlotte bo Locke już
                  go sobie wcześ
                  > niej "wziął" ... :D
                  >
                  >
                  Chyba jednak MÓGŁ, bo sam powiedział do pilota, że tak właśnie
                  zrobił :o)
                  • wioskowy_glupek Re: 4x03 "The economist" - dyskusja 16.02.08, 23:18
                    No to Locke jest debilem... :D
                  • d0minika Re: 4x03 "The economist" - dyskusja 16.02.08, 23:30
                    > >
                    > Chyba jednak MÓGŁ, bo sam powiedział do pilota, że tak właśnie
                    > zrobił :o)

                    Taaa a lostowicze mówią tylko i wyłącznie prawdę, no proszę Cię ;]
                    Jestem pewna, że Sayid zrobił jakiś przekręt. Z pewnością Lock nie
                    oddał mu Charlotte za Milesa, bo przecież sam zdążył go wcześniej
                    schwytać. Jestem też pewna, że Kate nie została z grupą Locka z
                    własnej woli. Może Sayid obiecał coś Lockowi, a gwarantem spełnienia
                    obietnicy ma być właśnie Kate?
    • shamsa Re: 4x03 "The economist" - dyskusja 17.02.08, 00:44
      takie cus sobie mysle:

      pilot nie musiał wracac jakims kanalem czasoprzestrzennym. pilot musial wrocic
      ta sama droga, zebydokladnie odwrocic roznice w czasie miedzy wyspa a reszta
      swiata i nie zaburzyc kontinuum?

      sayid widocznie sprzedal dusze, bo zaufal sayidowi

      ben mial jakis specjalny sposob podrozowania poza wyspe, stad jego tajemnicza
      garderoba. stad tatus locka na zawolanie na wyspie, stad othersi pocinajacy po
      miescie i rekrutujacy lekarki itp

      kate wcale nie musiala zostac z Lockiem, ani Miles. Nic nie wiemy o planie
      Sayida i jego biznesie z Lockiem

      reszte juz napisaliscie. odcinek ekstra. dla mnie nie musi sie wiele 'dziac' na
      wyspie, wazne, zeby mozna sobie bylo głowkowac.
      • jonsson88 Re: 4x03 "The economist" - dyskusja 17.02.08, 00:57
        shamsa napisała:

        > sayid widocznie sprzedal dusze, bo zaufal sayidowi

        Hmm co mamy rozumieć przez to zdanie??


        • shamsa Re: 4x03 "The economist" - dyskusja 17.02.08, 01:09
          no, benowi ;)
    • shamsa Re: 4x03 "The economist" - dyskusja 17.02.08, 01:20
      i jeszcze pytanko retoryczne ;)
      skoro Elsa byla agentka i rozpracowywala sayidka razem z szefem,oraz wiedziala
      co knuje, to po jaki grzyb pacan dzwoni na pager zanim jej sie udalo S. zmiekczyc
    • mmorawski No to teraz k.... ja! :DDD 17.02.08, 10:01
      Trzeci odcinek czwartego sezonu LOST nie tylko nie pozwala widzowi
      ani na chwilę przestać myśleć, łączyć fakty, tworzyć asocjacje,
      stawiać pytania i hipotezy. Oprócz tego wszystkiego, dostarcza
      również swoistego dowodu, że snute przez wnikliwych obserwatorów
      cotygodniowe domysły i wysuwane teorie zdają się zawierać w sobie co
      najmniej ziarnko prawdy. Powiem więcej; istnieje szansa, że
      zagorzali fanatycy serialu, wczytujący się od początku sezonu w
      ukryte sensy i zakodowane wskazówki, są bliżej sedna sprawy, niż
      jeszcze niedawno mogło się wydawać im samym.
      Odcinek zbliża nas dużymi krokami w kierunku odpowiedzi na dość
      fundamentalne pytania. Postaram się omówić swoje obserwacje, dzieląc
      je na podgrupy.
      CZAS NA WYSPIE I POZA NIĄ
      Najbardziej enigmatyczna i zarazem nurtująca scena odcinka to
      eksperyment, jaki przeprowadza Daniel. Ten z pozoru szalony fizyk,
      na którego z nieufnością spoglądają nie tylko rozbitkowie, ale nawet
      członkowie jego drużyny, za pomocą prostego doświadczenia dostarcza
      niezwykle ważnych informacji. Okazuje się, że czas na wyspie i czas
      na frachtowcu nie są kompatybilne, gdyż pocisk wystrzelony ze statku
      leciał o 31 minut dłużej, niż płynął czas na wyspie. Nie trzeba być
      orłem z fizyki, żeby dostrzec dość fundamentalny paradoks różnego
      tempa upływu czasu na wyspie i poza nią. Pytanie brzmi, czy to
      naprawdę oznacza, że czas na wyspie płynie wolniej, niż poza nią?
      Chyba jednak nie. Gdyby taki fakt miał miejsce, fizyczną
      niemożliwością byłoby przeprowadzenie rozmowy telefonicznej pomiędzy
      ludźmi na statku, a osobami na wyspie. Wychodzi więc na to, że
      różnica w czasie pojawiła się już w czasie lotu pocisku, a więc poza
      wyspą. Może to właśnie wokół niej występuje swego rodzaju
      zakrzywienie czasu i to w jakiś sposób pociąga za sobą określone
      konsekwencje, takie jak niewidzialność wyspy z zewnątrz, czy
      niemożność wydostania się z niej, czego doświadczył Desmond,
      próbując kiedyś uciec na łodzi. Daniel przestrzega Franka, aby nie
      zbaczał on z kursu, wg którego dotarli na wyspę. Słowa te są niczym
      echo komendy, którą kiedyś wydał Ben Michaelowi, gdy ten opuszczał
      wyspę na kutrze – trzymaj się kursu …. A zostaniesz uratowany. Być
      może to oznacza, że jest tylko jedna, bardzo wąska droga wyjścia z
      wyspy na „drugą stronę lustra”, do tamtego świata. Wydaje się, że
      skoro Ben już nie blokuje żadnych sygnałów, ta swoista osłona
      czasoprzestrzenna, czy jakkolwiek ją nazwiemy, jest unikalną
      własnością wyspy, nie zaś sztucznym wytworem człowieka. Rodzi się
      natomiast pytanie jak to się dzieje, że na przestrzeni wieków w tę
      wąską szczelinę zostało wciągniętych tyle obiektów i ludzi na nich?
      Wystarczy przypomnieć Czarną Skałę, Łódź Danielle, Łódź Desmonda,
      wreszcie samolot linii Oceanic. No właśnie – wciągniętych, lub
      wessanych – Czy oscylujemy tutaj wokół słowa-klucza? Pewnie następne
      odcinki dorzucą w tej kwestii kolejny fragmencik tej jakże
      fascynującej układanki.
      PRZYSZŁOŚĆ ROZBITKÓW LOTU 815
      Chyba każdy z oglądających przeżył niemały szok oglądając kolejne
      wydarzenia z przyszłości Sayida. Niewinna interakcja z nieznajomym
      na polu golfowym kończy się rozlewem krwi. Dokonanie przez Sayida
      morderstwa unaocznia nam, iż Irakijczyk doskonale wiedział, że
      tamten mężczyzna tutaj się pojawi i czekał na niego, aby wykonać
      wyrok. Dlaczego? Na początku odcinka jeszcze tego nie rozumiemy,
      przecierami tylko oczy ze zdumienia. Tym niemniej, nazbyt gwałtowna
      reakcja nieznajomego na wyznanie Sayida, iż jest jednym z Oceanic
      six stanowi małą odsłonę tego, o czym mamy się dowiedzieć pod koniec
      odcinka. Ostatnia scena epizodu należy do gatunku tych, po których
      szczęka opada na podłogę, a w głowie kręci się niczym po wypaleniu
      pierwszego w życiu cygara. Ben jest pracodawcą Sayida, a Irakijczyk
      wykonuje dla niego morderstwa na zlecenie. Świat zwariował?
      Wczytawszy się w słowa Bena, znajdziemy małą wskazówkę, trop do
      odpowiedzi, która z pewnością czeka na nas w dalszej części tej
      fascynującej podróży po meandrach tajemnicy, jaką jest LOST. Ben
      przypomina Sayidowi, o tym, że robi to „aby chronić swoich
      przyjaciół”, oraz przypomina mu „co się stało poprzednim razem, gdy
      myślał sercem, a nie bronią”. Możliwości interpretacji co weterynarz
      w przebraniu miał na myśli jest bez liku. Czy Sayid chroni reszty
      Oceanic six, a może tych, którzy zostali na wyspie. A może na
      wyspie już nikogo nie ma? Co się stało poprzednio gdy Sayid myślał
      sercem? Czy na wyspie doszło do jakiejś masakry i wszyscy poza
      rzeczoną szóstką zginęli, bo Sayid myśląc sercem i chcąc wrócić do
      ukochanej Nadii, stanął po stronie chcących opuścić wyspę? Na razie
      się nie dowiemy, ale nikt nam nie zabroni spekulować. Wreszcie,
      wybrzmieć musi pytanie kim są ludzie na liście Bena? Dharma? Ludzie
      Abbadona? Być może małą wskazówką jest bransoletka, jaką nosiła
      Elsa – taka sama, jak ta, którą miała Naomi. Czy szef Elsy miał też
      coś wspólnego z Naomi? Kim w ogóle jest ten szef, skoro przybywa do
      Berlina dwa razy w roku i nie używa komórki, a jedynie pagery? Może
      żyje w czasach, kiedy komórki jeszcze nie istniały?  Ponadto wydaje
      się też, że ludzie na liście Bena to jakaś organizacja, mająca
      światowy zasięg – widzimy, że Sayid morduje Włocha na Seszelach i
      Niemkę w Berlinie, więc można z tego wnioskować, że wykonuje
      zlecenia dla Bena na całym świecie.
      ZATACZANIA KRĘGU CIĄG DALSZY
      Tydzień temu pisałem o tym, że Jack zamienia się w Toma, a
      rozbitkowie w Othersów. W tym tygodniu jak na zamówienie mamy ciąg
      dalszy tego schematu. Drużyna Locke’a opanowując Baraki, czyni to,
      co kiedyś zrobił Ben i wyspiarscy autochtoni. Gdy przychodzą
      rozbitkowie, zostają złapani w pułapkę i uwięzieni każdy oddzielnie
      (wtedy Kate i Sayid i teraz podobnie). A więziący ich Locke
      proponuje poczęstunek, zupełnie jak niegdyś Juliet. Bardzo podoba mi
      się taka gra perspektywą, która wręcz krzyczy z ekranu, że punkt
      widzenia zależy od punktu sidzenia.
      SYMBOLIKA
      Mieliśmy w bieżącym odcinku kilka ciekawych symboli. Pierwszy to
      umywanie rąk od morderstwa. W pierwszej flashforwardowej scenie gest
      ten nie jest jeszcze dosłownie zmaterializowany, jednakże włączenie
      się podlewaczy w parę sekund po morderstwie na polu golfowym nie
      mogło być przypadkowe. W drugiej scenie, gest jest już wymowny i
      jednoznaczny. Sayid, po nawiązaniu kontaktu telefonicznego z Benem,
      umywa ręce śniegiem, leżącym na śmietniku.
      Lustro jest motywem wciąż powracającym w Lost. Zapewne wielu z nas
      zauważyło, że Sayid i Elsa byli niczym odbicia lustrzane. Oboje
      pracowali dla kogoś, oboje mieli z siebie nawzajem wyciągnąć
      informacje, oboje mieli zlecenie na swoich szefów. Dlatego też tak
      symboliczne wydaje się zbicie przez Sayida lustra parę sekund przed
      wyeliminowaniem antagonistki.
      • mmorawski Re: No to teraz k.... ja! :DDD 17.02.08, 10:02
        WĄTEK MIŁOSNY
        Kate najwyraźniej postawiła sobie za zadanie być jak najbardziej
        kokieteryjną wobec Jacka i zamiast wprost powiedzieć co i jak czuje,
        bawi się w małą dziewczynkę. Jack nawet wysłał na drzewo, a
        dokładniej na plażę, Juliet, która ciągle się wokół nich kręciła, a
        Kaśka nadal flirtuje zamiast przejść do rzeczy.  Jack natomiast
        przyjął inną metodę. Wysłanie Kate z Sayidem do pomocy to moim
        zdaniem tylko pretekst, bo Jack dobrze wie, że Sayid sobie z Lockiem
        poradzi. Jack wychozi z założenia „jeśli kogoś kochasz, uwolnij tę
        osobę. Jeśli do Ciebie wróci, ona też Cię kocha, a jeśli nie wróci…
        sprawa jasna”. Kate nie wraca i Jack nie może w to uwierzyć, jeszcze
        przez chwilę wpatruje się w horyzont, czekając czy ona się z niego
        nie wyłoni. Czy jednak Kate naprawdę została z własnej woli, aby
        bawić się z Sawyerem w domek? Nie wydaje mi się. Krótki dialog
        między Kate i Sawyerem w tym odcinku oddaje naturę ich związku.
        Sawyer próbuje na początku, żartować, ale Kate w ogóle nie zauważa
        jego żartu, przez co Sawyer jest zmieszany i uderza w poważną nutę.
        Po co Kate chce uciekać z wyspy? Aby iść do więzienia? Zgoda, jest
        taka szansa. Ale James zdaje się zapominać o jeszcze jednej kwestii.
        Istnieje szansa, że Kate jest w ciąży. A jeśli tak będzie, a łódź
        odpłynie bez Kate, ona umrze za kilka miesięcy, jak wszystkie inne
        ciężarne kobiety. Uważam, że Kate albo została zostawiona przez
        Sayida, gdyż taki warunek postawił mu Locke, albo Kate została z
        własnej woli, ale nie po to, aby pobawić się w domek, lecz by coś
        ugrać dla drużyny Jacka. Za tydzień na pewno się dowiemy.
        • niedo-wiarek Re: No to teraz k.... ja! :DDD 17.02.08, 10:25
          Istnieje też możliwość, że Kate podświadomie chce zajść w ciążę z Sawyerem, a następnie założyć domek na prerii z Jackiem. Niedawne badania robione w USA wyraźnie sugerują, że 30% mężczyzn nieświadomie wychowuje cudze dzieci ;)
          • mmorawski Re: No to teraz k.... ja! :DDD 17.02.08, 10:41
            Bo baby to wredoty są z natury. :D
          • wioskowy_glupek Re: No to teraz k.... ja! :DDD 17.02.08, 10:41
            Mmorawski ;-D nie no jak zwykle szacun za recencję ;) Czyta się to świetnie :D

            Co do wessanych pominąłeś Henrego Gale'a i jego żonę ;)
            Ale moim zdaniem nieco przekombinowałeś z Kate... IMO ona została z Sawyerem. Tutaj wypada mi się zgodzić z tym co pisałam wcześniej i z Dominiką. Locke nie miał powodu brać Kate bo i po co mu ona ?
            Tak samo jak nie miał powodu przechandlowywać Miles'a skoro miał go w scwoich łapach :)

            Po prostu kłamał, przecież nic nie powiedział o tym jak zostali zrobieni w wała przez Hurley'a

            Kaśka nie ma po co wracać a przecież jej rzekoma ciąża jest nie potwierdzona.

            Poza tym pamiętajmy że oprócz Locke'a i być może Sawyera, którzy ewidentnie nie mają zamiaru wracać. Reszta chce wrócić do domu tylko nie z ludzmi z frachtowca :D

            btw zauważyliście że kompletnie zniknęli koreańczycy :D ?
            • mmorawski Re: No to teraz k.... ja! :DDD 17.02.08, 10:55
              wioskowy_glupek napisała:
              > Mmorawski ;-D nie no jak zwykle szacun za recencję ;)
              > Czyta się to świetnie :D

              Danke. :D

              > Ale moim zdaniem nieco przekombinowałeś z Kate...
              > IMO ona została z Sawyerem. Tutaj wypada mi się zgodzić
              > z tym co pisałam wcześniej i z Dominiką. Locke nie miał
              > powodu brać Kate bo i po co mu ona?

              Well, za 5 dni się okaże jak było. Ja się trzymam swego. ;) Po co
              Locke'owi Kate? Hmm, może myśli, że to podburzy morale grupy Jacka i
              zaczną się po kolei wykruszać? A może myśli, że Jack po swoją Kaśkę
              przyjdzie i Locke go też uwięzi? :D Możliwości jak to w Loście jest
              bez liku. :)
            • niedo-wiarek Re: No to teraz k.... ja! :DDD 17.02.08, 10:57
              wioskowy_glupek napisała:


              > Tak samo jak nie miał powodu przechandlowywać Miles'a skoro miał go w scwoich ł
              > apach :)

              Miał powód - zachowanie poprawnych stosunków z Sayidem. Wymiana była jedynym sposobem na spełnienie woli Sayida przy jednoczesnym nieokazywaniu uległości.
              • wioskowy_glupek Re: No to teraz k.... ja! :DDD 17.02.08, 11:03
                Mmorawski mam dziwne wrażenie że wiesz więcej niż my :D
                No nic zobaczymy w piątek ;)

                Niedo_wiarek, a po co Lockeowi poprawne stosunki z Sayidem którego uwięził ???
                • niedo-wiarek Re: No to teraz k.... ja! :DDD 17.02.08, 11:07
                  wioskowy_glupek napisała:

                  > Niedo_wiarek, a po co Lockeowi poprawne stosunki z Sayidem którego uwięził ???

                  Pytanie - po co w ogóle dobre stosunki z ludźmi. Sayid jest człowiekiem mogącym się przydać (na przykład przydał się później Benowi).
                  • wioskowy_glupek Re: No to teraz k.... ja! :DDD 17.02.08, 11:22
                    Ale akurat ben ne miał dobrych stosunków z Sayidem ;)
                    Poza tym Locke ma go w garści może mu kazać zrobić co chce...

                    Z resztą za tydzien zobacyzmy ;D
                • niedo-wiarek Re: No to teraz k.... ja! :DDD 17.02.08, 11:13
                  wioskowy_glupek napisała:

                  > Mmorawski mam dziwne wrażenie że wiesz więcej niż my :D
                  > No nic zobaczymy w piątek ;)

                  Mam nadzieję, że żaden niegodziwiec tu nie spojleruje. Specjelnie nie oglądam zwiastunów, więc proszę nie psuć mi przyjemności :P
                  • mmorawski Re: No to teraz k.... ja! :DDD 17.02.08, 11:32
                    Ja nic nie spoileruje, chociaż przyznam, że co nieco wiem
                    niestety. ;)
                    • gosiak555 Re: No to teraz k.... ja! :DDD 17.02.08, 12:02
                      Rozumiem, że skoro niestety, to czerpiesz skądś tę swoją
                      nadprogramową wiedzę wbrew swojej woli?
                      • mmorawski Re: No to teraz k.... ja! :DDD 17.02.08, 12:26
                        Tak. Niestety internet ma to do siebie, że można łatwo natknąć się
                        na spojler, który jakiś "mądry" zamieści między komentarzami. Stąd
                        znam już parę faktów z następnego odcinka, tak więc jego zakończenie
                        nie będzie dla mnie takim szokiem jak końcówka 4x03. Ale dla Was
                        tak. Zapewniam. :)
                      • valentine02 Re: No to teraz k.... ja! 17.02.08, 12:28
                        jak zwykle doskonałe macie analizy,dzięki,lubię to czytać.

                        czy mi sie zdaje czy sayid powiedział w baraku ze "wczesniej sprzeda
                        dusze diablu niz zaufa temu czlowiekowi (benowi)" czy jakos tak?
                        a nadia sayidowa to zdaje sie juz wsrod umarłych a nie zywych,ktoz
                        moze mi przypomniec jak to było?

                        zwracam uwagę ze sayid płakał.SAYID PŁAKAŁ rozmawiając z benem.była
                        masakra na wyspie, jak nic,taki czlowiek jak syid nie płacze sobie
                        ot tak, jak ja oglądając "co sie wydarzyło w madison county" z
                        clintem eastwoodem i maryl streep.


                        marcin, ty wszystko pieknie zes napisal nie rozumiem tylko logiki
                        uplywu czasu wg ciebie.(a czas mnie intryguje tam najbardziej)
                        oczywiscie ze to nie ma znaczenia gdzie ten czas płynie szybciej czy
                        na wyspie czy wokoł niej. rozmowa telefoniczna nie jest zadnym
                        dowodem bo fale i tak musiałby sie przedostac przez te bariere
                        czasowa wiec wszystko jedno gdzie ona jest.ale w takim razie, idąc
                        tym tropem rozumowania co z waltem?locke juz wspomnial ze on jest
                        jakis większy.większy= starszy?


                        co do jacka-kate-sawyera nie zgadzam sie w pełni.
                        gdyby jack wysłała kate w ramach testu byłby bardziej naiwyny niz
                        mysle.robic romantyczne testy w takich warunkach?w obozie locka?pod
                        groźbami pistoletów z roznych stron?poza tym ze doszlo tam do
                        jakiejs oczywistej transakcji, kate,ten chomik chciałaby i tego i
                        tego.jak carla bruni,nowa prezydentowa francji-za poligamią.
                        swoja drogą dziwie się - skoro wsrod nich jest desmond to wybierac
                        jacka?phi.

                        • mmorawski Re: No to teraz k.... ja! 17.02.08, 12:43
                          Nadia chyba żyje... Lockowi kiedyś sprzedawała dom w Kalifornii, w
                          którym zamieszkał z Helen. :)

                          A Sayid to chyba płakał po śmierci Elsy, bo naprawdę się w niej
                          zakochał. Tak przynajmnie ja to zinterpretowałem.

                          Z Waltem to kij wie. Wiadomo tylko, że jest Tall Ghost Walt <rotfl>.
                          Może to później wyjaśnią.

                          A fale przy rozmowie telefonicznej... hmmmm, zabiłaś mi ćwieka..
                          Może podróżują tym korytarzem, którym dostał się na wyspę
                          helikopter? Nie mam pojęcia. Może jest tu ktoś kompetentniejszy z
                          fizyki? Ja miałem naciąganą 4, humanistą jestem. :)

                          P.S. Co wy wszystkie z tym Desmondem? :)
                          • valentine02 odp. na ps. 17.02.08, 12:54
                            bo desmond jest po prostu piękny.co zrobic.
                            nie twierdze ze sawyer obrzydliwy, jack szpetny a sayid ohydny.
                            ale des....
                            i want to be his penny.
                            • mmorawski Re: odp. na ps. 17.02.08, 13:17
                              Hehehehe. :) Dobre. :)
                          • siuil_a_run Re: No to teraz k.... ja! 17.02.08, 14:00
                            Desmond ma "to cos" ;) no i ten uroczy akcent :D
                            • mmorawski Re: No to teraz k.... ja! 17.02.08, 14:23
                              Idź mi do diabła z tym akcentem. :P Pamiętam jak 3 lata temu będąc
                              pierwszy dzień w Edynburgu zapytałem jakąś kobietę jak dojść na
                              którąś z ulic. Usłyszawszy odpowiedź, musiałem się ostro nagłówkować
                              w którą stronę mam iść - (zapis fonetyczny): "Guu tu dy uder siid ov
                              de ruud, dyn guu duun dy sztyrsz and tarn riijt". LOL!
                              • goldfishon Re: No to teraz k.... ja! 17.02.08, 15:35
                                mmorawski napisał:

                                > "Guu tu dy uder siid ov de ruud, dyn guu duun dy sztyrsz and tarn riijt". LOL!

                                No weź przestań, to zdanie fonetyczne przeczytałem i zrozumiałem z marszu a nigdy nie byłem w Edynburgu :D

                                aaa i żeby mi było jasne, Desmonda lubię za "zdolności" (jakby z Heroes go przekleili :D ), bycie żeglarzem, podróżnikiem a nie z powodów wymienianych przez wszystkie tutejsze ONE, gdyż ONĄ nie jestem :D
                                • mmorawski Re: No to teraz k.... ja! 17.02.08, 15:51
                                  Heheh, no dobra, w sumie masz rację, że zrozumieć nie jest tak
                                  trudno, ale z pewnością nie nazwałbym tej wymowy ładną. :) RP takie
                                  jak ma Charlotte, to jest ładne. ;) Chyba zbaczamy z tematu. :)
                              • siuil_a_run Re: No to teraz k.... ja! 18.02.08, 10:55
                                no co ja poradze, ze mnie ten akcent zachwyca ;) jak mnie zachwycil
                                u Pippina, tak juz nie puszcza :D

                                kiedys klientka ze Szkocji dyktowala mi swoj adres i za diabla nie
                                moglam skumac, co to bylo to "iit" w tym adresie. dopiero potem sie
                                skapowalam, ze to bylo "eight" ;)
        • siuil_a_run Re: No to teraz k.... ja! :DDD 18.02.08, 11:01
          czy ja sie myle, czy Ben w paszporcie na nazwisko sobie dal
          Moriarty?

          zwazywszy fakt, ze Profesor Moriarty jest uwazany za
          najgenialniejszego przeciwnika najgenialniejszego detektywa,
          Sherlocka Holmesa, za archetyp super-zloczyncy, a sam Holmes nazwal
          go kiedys "Napoleon of crime" - to Ben ma o sobie dosc wysokie
          mniemanie ;)
          • shamsa Re: No to teraz k.... ja! :DDD 18.02.08, 17:55
            a to nie kot Macavity był Napoleonem zbrodni? z "Catsów"?
      • agamasia ??????? 17.02.08, 12:07
        Nie rozumiem tylko jednego, dlaczego tytuł Twojego postu brzmi "No to teraz
        k.... ja!", jakoś źle mi się to skojarzyło.
        • mmorawski Re: ??????? 17.02.08, 12:21
          To taki żart miał być, że to moja kolej. :) Parafraza
          niegdysiejszych rządzących Polską... Mam nadzieję, że nikogo nie
          uraziłem, bo to nie było moją intencją.
          • valentine02 nie 17.02.08, 12:31
            nie,daj spokoj, nikogo nie uraziłes tytuł jest bardzo zabawny.
            ja tak dlugo pisałam zescie wbili sie ze swoimi postami,jesli moge
            prosic -odpowiedzcie na moje pytanie w poscie powyzej.
            dzięki.
            • gosiak555 valentine02 17.02.08, 12:56
              >zwracam uwagę ze sayid płakał.SAYID PŁAKAŁ rozmawiając z benem.była
              >masakra na wyspie, jak nic,taki czlowiek jak syid nie płacze sobie
              >ot tak, jak ja oglądając "co sie wydarzyło w madison county" z
              >clintem eastwoodem i maryl streep.

              Valentine02, znam kogoś kto porusza się w bardzo podobnych klimatach
              co Sayid - antyterrorka, Irak, itp. Oczywiście nie torturuje i nie
              zabija (matko, przynajmniej mam nadzieję, że nie),ale ogólnie
              podobny typ. No i wyobraź sobie, że płakał oglądając ... uwaga,
              uwaga... "Znachora" :-))))))
              Nie żebym Sayida o to posądzała, po prostu nie wyciągajmy z jego
              płaczu pochopnych wniosków co do masakry. Mnie się wydaje, że on
              raczej płakał z bezsilności - nienawidzi Bena, a z jakiegoś powodu
              musi dla niego zabijać.
              • valentine02 Re: valentine02 17.02.08, 13:09
                ach no tak, w sumie racja.
                płakanie na znachorze dowodzi dobroci serca.wrodzonej.sayid tez by
                pewnie płakał.
                chociaz ta bezsilnosc i nienawisc do bena skads musza wypływac.cały
                czas jestem za jakims wariantem masakry na wyspie.w koncu oni tak
                piętrza problemy ze musi to byc kompatybilne z napięciem,jesli sie
                okaze ze sayid sie msci, bo ben(czy ktos tam) złamał ręke claire to
                co to za interes.

                • jeriomina Re: valentine02 18.02.08, 13:48
                  Nie straszcie mnie masakrą na wyspie, ileż tych trupów no...
                  stawiam na bezsilność plus szok po konieczności zabicia Elsy:)
                  • kagrami Re: valentine02 15.09.08, 22:45
                    Jeszcze o dwóch rzeczach nie napisaliście:
                    na bransoletce jest "RW" (chyba tak) - (Widmor??) - nazwisko Penny jest na "W".
                    Nikt z załogi helikoptera nie odpowiada jednożnacznie na pytanie czy znają Penny
                    i czy zostali przez nią przysłanie (lub przez jej ojca).

                    Nie mam napisów, więc może coś mi umknęło...

                    i jeszcze jedno: gdyby na wyspie odbyłą się masakra i wszyscy zginęli to po co
                    Jack mówił do Kate" We must go back there, Kate We must go back" !!!
                    ?


                    Wy już pewnie wiecie, więc nie oczekuję odpowiedzi tylko oglądam dalej :))
                    • kagrami Re: valentine02 15.09.08, 22:56
                      Och przepraszam, na bransoletce jest R.G. Chyba zobaczyłam to co chciałam
                      zobaczyć...
    • bender1990 Re: 4x03 "The economist" - dyskusja 20.09.08, 18:41
      zapraszam na www.serialeeng.xt.pl/ oraz forum
      www.forum-serialeeng.xt.pl/

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka