valentine02 25.04.08, 16:21 od kiedy sawyer taki altruista?czyzby po strajku scenarzysci zapomnieli co wczesniej bylo? nie wiem czy bardzo mnie cieszy fakt, że taki ma byc kształt nadchodzących rzeczy.... Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
mysha1987 Re: 04x09-the shape of things to come-dyskusja 25.04.08, 18:00 Ja też nie do końca jestem przekonana czy chce żeby sprawy przybrały taki obrót, ale i tak po tych tygodniach posuchy odcinek bardzo mi się podobał. Wiemy już czemu Sayid pracuje dla Bena, ale ten uśmieszek Bena raczej wskazuje, że znowu była to jego manipulacja. Wiemy też, że dymek to zwierzaczek Bena :P Szkoda mi Nadii i Sayida i mam ogromną nadzieję, że Penny nic się nie stanie bo nie przeżyję jak ona i Des nie będą żyli długo i szczęśliwie :P A i czy myślicie, że Charlesa Widmore'a nie można zabić bo wyspa na to nie pozwala (tak jak z Michaelem)? Odpowiedz Link Zgłoś
wioskowy_glupek Re: 04x09-the shape of things to come-dyskusja 25.04.08, 21:07 Chyba dokładnie tak jak z Michaelem :) W sumie chyba po raz pierwszy jestem po stronie Bena, oby szybko stuknął Penelope... Należy się pajacowi Widemore'owi... Nie trzeba było tykać Alex :] Sprawa z Sayidem się wyjaśniła, w sumie szkoda że w taki sposób bo sądziłam że on jednak działa w interesie Lostowiczów a tu o Nadię chodziło... No nic szkoda chłopaka bo się jej naszukał w końcu kawał czasu... Sam odcinek zajebisty :D niesamowicie wciągający... A zwierzaczek Bena fajny nie ma co ;> Już wiadomo kto steruje dymkiem. Teraz pytanie czy bezpośrednio Ben czy przez Jacoba. I czym właściwie jest Lostzilla... Odpowiedz Link Zgłoś
wioskowy_glupek Re: 04x09-the shape of things to come-dyskusja 25.04.08, 21:09 Ah no i zapomniałabym Ben chyba potrafi się przemieszczać w czasie lub teleportować... :D Odpowiedz Link Zgłoś
mmorawski Re: 04x09-the shape of things to come-dyskusja 25.04.08, 23:44 Dzisiaj powiem tylko wielkie WOW i zapowiem, że jutro będzie analiza. :) Teraz już nie mam siły przeciążać mózgu, bo dopiero niedawno zlądowałem w domu po całym dniu bieganiny i tylko obejrzałem odcinek. Rozłożyło mnie na łopatki, mózg mi eksplodował i pękła guma w majtach. :D Ten serial staje się coraz bardziej intrygujący, po prostu majstersztyk. :) Aż się przykro robi, że jeszcze tylko 5 godzin tej świetnej zabawy, a potem znowu tyle miesięcy czekania... No, ale za wcześnie jeszcze aby uderzać w te smutne tony. ;) Wyglądajcie mojego posta jutro. :) Odpowiedz Link Zgłoś
gosiak555 Re: 04x09-the shape of things to come-dyskusja 26.04.08, 01:01 Odcinek sam w sobie mi się podobał, natomiast coraz mniej podoba mi się kierunek, w którym Lost zmierza: do podróży w czasie doszła najwyraźniej teleportacja, no i coraz więcej sił nieczystych :-) w postaci dymka i walki dwóch ucieleśnionych diabłów: Bena i Widmora - zabić się nawzajem wprawdzie nie mogą, ale przy okazji tego pojedynku wymordują połowę ludzkości. Ciekawie jest i fajnie się ogląda, ale moje nadzieje na racjonalne wytłumaczenie tajemnic, mogę sobie już chyba... ech, trzeba się cieszyć tym co jest, bo fakt, że trzyma w napięciu. Odpowiedz Link Zgłoś
harriet24 Re: 04x09-the shape of things to come-dyskusja 26.04.08, 10:46 Ciekawe co dolega Jack'owi? I co zrobi prężąca się do niego Kate jak znowu na horyzoncie pojawi się Sawyer... Odpowiedz Link Zgłoś
ice_ice Re: 04x09-the shape of things to come-dyskusja 26.04.08, 11:11 Dzień dobry Państwu:) Obejrzałam sobie właśnie najnowszy odcinek i mam - tak na szybko - jedno pytanie. Co to jest ten czarny walec, który trzyma w ręce Ben? Wygląda na to, ze to jakiś "ludzioprzekonywacz", jak Benowi na czymś zależy, to cyk, przekręca/zaciska/wciska i wszyscy się już zgadzają. Ogólnie odcinek wcisnął mnie w krzesło. Nie rozumiem związku Sayid i Ben, nie wiem, dlaczego Sayid zabija dla Bena, ten odcinek niczego mi nie wyjaśnił. W pierwszym momencie, kiedy Ben zlazł do tej piwnicy, sądziłam, że oto wyjaśnia się tajemnica sieci podziemnych korytarzy na wyspie, pamiętacie, jak w chwili rozbicia samolotu Ethan i Goodwin wyjątkowo szybko dotarli na plaże i pojawiła się teoria o korytarzach...? Żal Alex. Żal Danielle. Nie rozumiem, po co tam Miles, szkoda, że nie wypuścił we właściwym czasie granatu z ust. Czy w Osadzie poza naszymi bohaterami było tylko 2 innych ludzi z plaży? tych zabitych na początku ataku? Jakoś nikt ich nie żałuje i nikt nie szuka pozostałych... jak na początkową liczbę rozbitków zostało ich bardzo mało, nie sądzicie?:) Czekam niecierpliwie na spotkanie z Jacobem. W ogóle ileż to już było podejrzeń.. że cały LOST jest tylko z powodu Walta.. Vincenta.. Hurleya.. teraz wygląd na to, ze to tylko obiekt walki pomiędzy Widmorem i Benem. Gubię się w tym wszystkim. Podziwiam ludzi, którzy w takich chwilach wyciągają coś z rękawa i mówią - a pamiętacie, jak w odcinku 2x21 Kate zobaczyła konia? [przykład z kosmosu]. Ja jakoś nie mogę kojarzyć poszczególnych wątków. Czarny dym - nareszcie w pełnej postaci pędzącego pociągu, nadal nie wiemy, czy to jakieś stworzenie mutant, czy np. chmura nanorobotów. Odpowiedz Link Zgłoś
fenni Re: 04x09-the shape of things to come-dyskusja 26.04.08, 13:22 czemu niby nie wiesz dlaczego Sayid pracuje dla Bena? proste: bo Ben wskazał i wystawił mu zabójcę Nadii (pytanie tylko czy aby sam Ben nie maczał palców w jej śmierci by zwerbować Sayida dla własnych celów, no bo coś mi sie nie chce wierzyć że Widmore by chciał śmierci Nadii i jaki by miał w tym interes) no i Sayid teraz nie spocznie póki nie wybije wszystkich ludzi Widmora :) a Benowi sie japa cieszy... Odpowiedz Link Zgłoś
ice_ice Re: 04x09-the shape of things to come-dyskusja 26.04.08, 16:36 Może na początku Sayid jest oszalały z rozpaczy po śmierci Nadii i zabija na oślep, ale jeśli to sprawka Bena i Sayid się o tym dowie, to nie chciałabym być w Bena skórze. Nie wiem, dla mnie to zbyt pokręcone, dlatego niemal nigdy nie komentuję Losta, bo zaraz okazuje się, że nie pojmuje najprostszych powiązań... Tak czy inaczej dla mnie to nie jest oczywisty związek. Odpowiedz Link Zgłoś
shamsa Re: 04x09-the shape of things to come-dyskusja 26.04.08, 21:10 ten czrny wałek to chyba nóż, albo taser, czy inne narzędzie mordu przy odcinku z ojcem Locka mozna było podejrzewac, ze mają narzędzie szybkiego transportu miedzy wyspa a swiatem i chyba sie to sprawdzi Odpowiedz Link Zgłoś
mmorawski "Shape of things to come" w pigułce 26.04.08, 23:33 Tak jak obiecywałem, zamieszczam analizę najnowszego odcinka Lost „Shape of things to come”. Odcinek w samej rzeczy naszkicował kształt przyszłych spraw, gdyż w kilku warstwach zapowiedział co w serialu będzie działo się dalej, ze szczególnym uwzględnieniem motywacji przyszłych działań Bena, zdających się w coraż większym stopniu zyskiwać status motora akcji w serialu. Pierwsza zapowiedź pojawia się już w pierwszej scenie, gdy widzimy Jacka łykającego pigułki. Niewiele czasu minie, zanim Jack będzie tabletkami zabijał nie tylko ból trzewiów, ale przede wszystkim będzie zagłuszał wyrzuty sumienia. Pierwsza scena zapowiada też przesunięcie akcentów w tzw. miłosnym trójkącie z pary Kate-Sawyer na parę Jack-Kate. Dalej mamy scenę z Sawyerem, Hugo i Lockiem grającym w grę, której tematem jest zdobywanie lądów, ziem. W perspektywie przyszłej rozmowy Widmore’a z Benem, gra o ziemię – a dokładnie wyspę – jest jednoznaczną aluzją. W dodatku Hurley mówi, że Australia – w której wszystko się zaczęło – jest kluczowa. Przypadek? A w Loście są w ogóle jakieś przypadki? Śmierć Alex, jakkolwiek smutna i szokująca, była konieczna aby pchnąć dalej akcję i pokazać nam „kształt przyszłych spraw”. Kolejny szokujący wątek to ciało doktora z frachtowca, które wyrzuciło morze. I nic nie byłoby w tym tak spektakularnego, gdyby nie znajomość Morse’a, jaką wykazał się Bernard. A więc wiemy, że na frachtowcu lekarz jeszcze żyje, a na wyspie jest już jego ciało. Mamy zatem kolejny dowód na zagięcie linii czasu między wyspą a światem ją otaczającym. Niezwykle to frapujące, ale nie śmiem wdawać się w dywagacje na ten temat, gdyż moja wiedza z dziedziny fizyki jest bliska zeru. Niemniej, wyznanie Faraday’a, że nie zabierze ich z wyspy stanowi kolejny etap odsłony przyszłych wydarzeń – wydaje mi się, że Oceanic Six wcale nie zostali uratowani przez ludzi z frachtowca… Wykonajmy teraz skok czasowy (ale zarazem i jakościowy) do wydarzeń z roku 2005 – FF Benjamina. Najbardziej enigmatyczna scena odcinka pojawia się tuż po czołówce „Lost”. Ben w wyraźnym szoku (lub cierpieniu) odnajduje się na środku pustyni ubrany w ciepłą kurtkę, która bardziej pasowałaby na strój na stację polarną na Antarktydzie. Do tego, dokoła niego widać resztki śniegu szybko wsiąkające w piasek. Ben jest ranny w ramię. Już w tym momencie nie ma praktycznie wątpliwości, że Ben się teleportował, a ostateczny dowód uzyskujemy chwilę później. Ze stanu Bena i stroju można wnioskować, że albo wyrwał się z walki z niedźwiedziem polarnym (mniej realne), albo podczas teleportacji wydarzył się jakiś incydent (stawiam na ten wariant). Przypominam, że słowo to jest swoistym kluczem w Loście – vide: filmiki instruktarzowe Dharma Initiative. Marvin Candle, przedstawiający się jako Mark Whitman, a także jako dr Haliwax stracił rękę, najprawdopodobniej podczas rzeczonego incydentu. Ben nie tylko ma na sobie kurtkę z jego nazwiskiem, a do tego jest ranny w ramię. Wychodzi na to, że stacja „Orchid”, której jeszcze nie widzieliśmy służy do eksperymentów z teleportacją. Co ciekawe, Ben znalazł się na Saharze w Tunezji, czyli tam gdzie Charlotte znalazła szczątki niedźwiedzia polarnego z obrożą Dharmy. Czy to znaczy, że naukowcy Dharmy wysłali kiedyś miśka w podróż, który padł na pustyni z powodu niesprzyjających warunków środowiskowych? Obiecywałem dowód na teleportację – a więc ad rem. Po chwili do Bena, który zdążył się pozbierać podjeżdża dwóch Arabów. Mówią oni między sobą, że ten człowiek chyba spadł z nieba, bo nie ma dokoła niego śladów stóp na piasku. W końcu, Ben dotarłszy do hotelu pyta o datę, co ostatecznie determinuje, że nie do końca jest zorientowany „kiedy” (a nie gdzie) się znalazł. Z Tunezji Ben wyprawia się do Iraku, gdzie namierza Sayida opłakującego żonę. Czy Ben miał coś wspólnego ze śmiercią Nadii? Znając przebiegłość wyłupiastookiego można wysnuć taką teorię, ale na chwilę obecną nie da się jej zweryfikować w żadną stronę. Wątpliwym jest jednak jaki interes miałby Charles Widmore w zabijaniu żony jednego z Oceanic Six. Tak czy inaczej, Ben sprytnie zagrał na uczuciach krewkiego Irakijczyka i w mig pozyskał go do swojego niecnego planu. Żeby było śmieszniej to Sayid wręcz prosił Bena o możliwość współpracy. A jeszcze rok wcześniej na wyspie wypowiedział do Linusa słowa „Gdybym zaczął pracować z Tobą, zaprzedałbym duszę”. „Nigdy nie mów nigdy” wydaje się być wybitnie adekwatne w tym kontekście. Ostatnia ze scen FF jest chyba jedną z tych, których niewielu się spodziewało tak wcześnie. Spotkanie Bena z Widmorem ogląda się wstrzymując oddech – w końcu to starcie dwóch gigantów i, jak się zdaje, odwiecznych adwersarzy. Tutaj każde słowo ma swoją wagę, więc warto się wgłębić w dialog, szczególnie zaś wspomniane poniżej fragmenty. Widmore najwyraźniej się spodziewał wizyty, czemu daje upust słowami w powitaniu. Charles odpiera winę za śmierć Alex, twierdząc, że to Ben jest winny. Być może to prawda – wyspa nie przewidziała dla Bena potomstwa, a on sprzeciwiając się jej woli porwał dziecko Danielle. Dlatego być może wyspa mu ją zabrała. Następnie Widmore mówi „I know who you are boy. WHAT you are” – kryje się tutaj tyle zagadek, tyle podtekstów, niczym w kryptogramie. Dlaczego Charles mówi o Benie „chłopiec”? Czyżby znał go z wyspy, z czasów gdy Ben jako chłopiec przybył tam z ojcem? Dlaczego zmienia zaimek who na what? Zapewne nie tylko po to aby uprzedmiotowić Bena, lecz wskazać na jakieś drugie dno, którego nie jesteśmy jeszcze w stanie rozszyfrować. Kolejne zdanie: „I know everything you have, you took from me. That island’s mine, it always was and it will be again.” To najwyraźniej oznacza, że Widmore był na wyspie przed Benem. W dodatku Ben mówi, że nie może zabić Charlesa. Bynajmniej nie wchodzą w grę wyrzuty sumienia; chodzi tu zapewne o swego rodzaju moc wyspy, o której już słyszeliśmy w odcinku z FB Michaela. Wyspa nie pozwoli Widmore’owi umrzeć, tak samo jak zapewne nie da zginąć Benowi. (Wysuwam stąd wniosek, że na 99% Ben nie jest w trumnie, nad którą stał Jack, a swego czasu byłem tego już prawie pewien. Twórcy Losta znów zamieszali w głowach.) Dwaj wielcy adwersarze są zatem skazani na pojedynek ze sobą, niczym odwieczne antagonistyczne siły dobra i zła, co zdaje się zostać uwypuklone zwerbalizowaniem swoistych zasad, które obowiązują obu graczy. Sedno w tym, że spośród tej dwójki nie sposób wskazać, który stoi po stronie dobra, a który hołduje siłom zła, jednakże dość jednoznczanym wydaje się, że Widmore jest tym, który jako pierwszy złamał żelazne reguły fair play, dopuszczając do śmierci Alex. Z wątpliwością kto jest dobry, a kto zły pozostawiam was i siebie samego do kolejnych odcinków serialu. Odpowiedz Link Zgłoś
mmorawski Re: 04x09-the shape of things to come-dyskusja 26.04.08, 23:34 Wydarzenia na wyspie niczym nie ustępują akcjom z FF. Na pewno na palmę pierwszeństwa zasługuje scena z dymkiem. Znów okazuje się, że Ben kłamał, gdy kilka odcinków do tyłu zapierał się Lockowi, że nie wie czym jest Smokey. Ben oszołomiony śmiercią Alex, wypowiada słowa o zmianie warunków gry, po czym przechodząc przez enigmatyczne drzwi opatrzone hieroglifami znika w czeluściach ciemnej krainy. Po chwili Ben wychodzi cały umazany sadzą, a czarny dym, którego nota bene w takiej okazałości jeszcze nie widzieliśmy, rozprawia się z osiłkami z frachtowca. Przestraszona mina Linusa daje jednak nieodparte wrażenie, że nie kontroluje od dymu. Prawdopodobnie jedyna władza jaką Ben posiada nad „potworem” to możliwość przywołania/uruchomienia go. To co dzieje się później jest chyba poza jurysdykcją wyłupiastookiego. Co ciekawe, dym nie skanował osiłków Widmore’a (tak jak to było w przypadku np. Eko czy Juliet), tylko od razu zafundował im przejażdżkę bez trzymanki. Na koniec łyżka dziegciu w beczce miodu – sceny z Rambo Sawyerem, któremu udaje się ujść z życiem pod ostrzałem profesjonalnych snajperów oraz nieskazitelny stan Claire po bliskim kontakcie z wystrzałem z bazuki wołają o pomstę do nieba. Nie wiem co napadło Darltona, że chciał nam sprzedać taką chałę. Ale przy tak dobrej jakości odcinka jako całości nawet taką wpadkę należy wybaczyć i dać rozgrzeszenie. :D Odpowiedz Link Zgłoś
kokoniasta Re: 04x09-the shape of things to come-dyskusja 27.04.08, 00:29 mmorawski napisał: > Na koniec łyżka dziegciu w beczce miodu – sceny z Rambo Sawyerem, > któremu udaje się ujść z życiem pod ostrzałem profesjonalnych > snajperów oraz nieskazitelny stan Claire po bliskim kontakcie z > wystrzałem z bazuki wołają o pomstę do nieba. Profesor zapomniał wspomnieć o scenie, w której ten przykurcz Benek załatwił jednym ruchem, dwóch uzbrojonych po zęby Arabów (z których jeden siedział na koniu) :P :>. Oglądając to miałam wrażenie deja-vu, gdyż wcześniej identyczna akcja wystąpiła w PB (z Grecią w roli głównej) :P :D. Nie wiem co napadło > Darltona, że chciał nam sprzedać taką chałę. Ale przy tak dobrej > jakości odcinka jako całości nawet taką wpadkę należy wybaczyć i dać > rozgrzeszenie. :D Ja tam nigdy nie daję rozgrzeszenia na bzdury :P ;>. Głupotę trzeba tępić i tyle <lol>. Odpowiedz Link Zgłoś
valentine02 Re: 04x09-the shape of things to come-dyskusja 27.04.08, 03:40 chała była. ewidentna. zwariowali chyba. ale czy rozbawilo was to w jaki szybki i doskonaly sposob wrogowie zabili 3 osoby a ile kul musieli zmarnowac na saweyra, bo ten supermen z krwi i kosci schowal się za ...ławką? drewnianą, ma się rozumieć. doskonale to było. smiałam się w głos. WHAT you are do bena tez mnie męczy. ale analiza mmorawskiego znowu inetersująca.dzieki. czy ktos ma jakis dobry spoiler i chce sie nim ze mna podzielić (mailem)? muszę wiedzieć.TERAZ. z gory dziękuję. Odpowiedz Link Zgłoś
piotrek_mirabelki_tata_aurelki Re: 04x09-the shape of things to come-dyskusja 27.04.08, 20:06 A czy to nie był serial o rozbitkach na wyspie?? teraz sa oni jakby nie obecni, statystuja tylko, gdyby scenarzysci mogli usmiercili by ich wszystkich, zostawiajac tylko ludzi bena i widmora, zawsze mialem nadzieje ze to jacek z reszta bandy bedzie odkrywal powoli tajemnice wyspy ale to juz tak naprawde jest inny serial, jestem coraz bardziej zawiedziony szkoda strasznie lubilem ten serial Odpowiedz Link Zgłoś
gosiak555 Co do tej chały :-) 27.04.08, 20:51 Zgadzam się z wami, że sceny z ostrzałem Sawyera, wybuchem w domku Claire i zlikwidowaniem dwójki uzbrojonych facetów przez Bena były psu na budę potrzebne i zrównały serial z jakimić chałami sensacyjnymi klasy C, a może i D :-), ale żeby oddać sprawiedliwość scenarzystom: to wszystko w rzeczywistości jest jak najbardziej możliwe i to do tego stopnia, że zdecydowanie nie rozpatrywane w kategorii cudu. Tyle, że co innego rzeczywistość, a co innego serial. To jak z jeleniem na rykowisku: w rzeczywistości można się takim widokiem zachwycać, ale już powieszony w charakterze obrazka nad łóżkiem... Odpowiedz Link Zgłoś
aniuta75 Re: 04x09-the shape of things to come-dyskusja 29.04.08, 08:58 Siakieś to takie średnie było :P. Niby wszystko oki ale porywu serca brak hehehe. Cudem ocalony ze strzelaniny Sawyer, Benio jako super wojownik z pałką (znaczy, że co? bez pałki już Sawyerowi czy innemu na wyspie przyłożyć nie mógł i sierotka taka z niego była?)... Łeeeeeeee tam. To, że Benio kłamał odnośnie dymku to do przewidzenia było. Jedynka fajna rzecz to to, że dymek był mega rozmiarów hehehe. Może to dwa dymki, albo trzy :P. Odpowiedz Link Zgłoś
bini2k Re: 04x09-the shape of things to come-dyskusja 29.04.08, 10:28 Mam dla was Teorje: Pmiętacie odc. 04x08 i tekst o tym że wyspa nie pozwoli umrzeć Michaelowi... Myśle że wśród osób objętych tą zasadą są Soyer, Ben, Oceanix6, Clarie i ....( zobaczymy kto jeszcze). Myśle że to wyjaśnia dlaczego najemnicy nie mogli trafić Soyera i dlaczego Ben jest taki odważny... >>> Odpowiedz Link Zgłoś
shamsa Re: 04x09-the shape of things to come-dyskusja 29.04.08, 10:40 <benowi akurat wyspa niewiele pomaga, skoro miał guza rdzenia Odpowiedz Link Zgłoś
valentine02 Re: 04x09-the shape of things to come-dyskusja 29.04.08, 10:52 bo guz to bylo ostrzezenie: walcz z niewiernymi na chwałę wyspy,jak nie to............ Odpowiedz Link Zgłoś
aniuta75 Re: 04x09-the shape of things to come-dyskusja 29.04.08, 22:45 Hehehhehe no tak, wyspa cały czas przemawia :>. A może oni wszyscy to schizofrenicy jacyś czycuś :P:D. Odpowiedz Link Zgłoś
jeriomina Re: 04x09-the shape of things to come-dyskusja 30.04.08, 11:45 Szczerze mówiąc, jestem zawiedziona kierunkiem, w którym podąża lost... Chyba sobie odświeżę dwa pierwsze sezony:) Wyjaśnienie pochodzenia czarnego dymu - NIE! NIE! NIE!!! Taki banał:((( W takim razie po co Ben uruchamiał go wcześniej, np. w dniu w którym rozbitkowie pojawili się na wyspie? Te wszystkie teorie, o bracie Eko, o dymie karzącym sprawiedliwie...wzięły w łeb zdaje sie... Odpowiedz Link Zgłoś
aniuta75 Re: 04x09-the shape of things to come-dyskusja 30.04.08, 14:05 jeriomina napisała: Te wszystkie teorie, o bracie Eko, o dymie karzącym sprawiedliwie...wzięły w łe > b > zdaje sie... Dokładnie. Już chyba przestanę traktować ten serial poważnie. Mam nadzieję tylko, że nie skończy się równie głupio jak gra :P:D. Odpowiedz Link Zgłoś
ooxoo Jacob 30.04.08, 14:13 Wnioski po obejrzeniu odcinka: 1. Nareszcie mamy odpowiedzi zamiast kolejnych pytań, i logiczne powiązanie wątków - okazuje się, że jednak wszystko trzyma się kupy, w ramach przygodowo-kryminalno-fantastyczno-romantycznej całości, oczywiście :) 2. Kilku bohaterów otrzymało od Wyspy dar szczególny: rodzaj nieśmiertelności. Zdaje się, że ich ciało nie jest jednak w stanie regenerować się w nieskończoność - nadal się starzeją, jak widzimy na przykładzie pana Widmore'a (choć, być może tylko od momentu opuszczenia wyspy, bo np. Richard Alpert zdaje się być wiecznie młody i piękny :). A więc co dzieje się z nimi po śmierci? może to, co z Jacobem - po rozpadzie ciała, ich "dusza" istnieje nadal. Jacob jest więc tym, kim w przyszłości stanie się Widmore, John, Michael... Jego (Jacoba) przewaga to WIEDZA którą ma o wyspie, doświadczenie. 3. Zdaje się, że Ben nie należy do wybrańców. Może stąd badania którymi kieruje - chciałby wydrzeć Wyspie Tajemnicę, wziąć siłą to, czego nie chciała mu podarować. 4. Może też dlatego Widmore szuka wyspy - żeby "zatrzymać" swój czas, przestać się starzeć. 5. Może i dlatego John nie chce opuszczać wyspy - odkrył bowiem (albo przeczuwa), co ona mu daje. 6. W wojnie Ben-Widmore nie ma podziału zły-dobry. Obydwaj są w tej walce cyniczni i bezwzględni. Ben dowiódł tego werbując Sayida. Ja nie mam wątpliwości, że to on stoi za zabiciem żony Sayida - tylko on, Ben miał w tym interes, poza tym jego rozmowa z Sayidem to klasyczny przykład manipulacji. 7. Może się stać tak, że w przyszłości Sayid i Desmond staną przeciwko sobie, jeden chcąc zabić, drugi ocalić Penelope. 8. Interesująca reakcja Milesa na dym. Jak myślicie - przestraszył się tego, co zobaczył (jako jedyny z tej grupki, po raz pierwszy widział Dym), czy tego, co usłyszał? Odpowiedz Link Zgłoś