Dodaj do ulubionych

no to jestem nastepna

18.10.09, 11:26
Pisze bo nic innego nie przychodzi mi do glowy.Tak ,uzalam sie nad
soba,wpadlam w to bagno i nie umiem wyjsc.Jestem za granica.Mieszkam od3 lat z
nim,a kazdy rok jest gorszy.Ostatnio nie ma dnia bez awantur,wiem ze mam
dosc,chce uciec.Chce odejsc i zapomniec,a nie mam sily na szukanie
mieszkania,na szarpanie sie o meble ktore kupilismy na spolke,na szarpanie sie
kto ma racje,na gadki,wytykanie,oskarzenia.Juz mi zwisa czy przyjdzie kolejny
raz pijany o 7 rano i zrobi awanture,nie mam na to wplywu zadnego.Nie mam na
nic wplywu.Nie mam dokad pojsc bo kolezanka ktora miala mnie juz przygarnac,w
ostatniej chwili sie rozmyslila bo sie boi pijakow pod domem (na wypadek gdyby
mnie tam odnalazl).Schudlam do granic mozliwosci,nie moge patrzec na siebie w
lustrze,a pale pale pale...
Ludzie czy jest szansa ze jakos sie za siebie wezme? bo glupia gdzies wciaz
cos mnie trzyma przy nim,ze moze sie stanie cud,moze on sie zmieni? wiem
gdzies tam ze sie nie zmieni ale mamie sie ze moze jednak.Glupia
ges.Powiedzcie cos madrego ,bo mnie juz nic nie przychodzi do glowy.Dziekuje
za cierpliwosc.
Obserwuj wątek
    • to-wlasnie-ja Re: no to jestem nastepna 18.10.09, 12:19
      Krok nr. 1- WYKRESLIC ZE SLOWNIKA SLOWO "GLUPIA " POD SWOIM ADRESEM. ZASTAPIC JE " DAM RADE"
      Krok nr.2- Przestac myslec , ze nie masz na nic wplywu. To bzdura.
      Krok nr.3- Czy jest szansa, ze sie za siebie wezmiesz? Ty mi to powiedz :)
      Malutka powinnas opracowac plan , ktory wprowadzisz w zycie. Powolutku i po kolei.Nie marnuj zycia. Mieszkasz za granica. Masz prace? Jaka? czy jestes w stanie ja zmienic, bo zakladam, ze on wie gdzie pracujesz. Moze lepiej wrocic do Polski? jesli nie, to czy mozesz przenies sie mozliwie daleko, gdzie nie bedzie cie szukal? Nie szarp sie o stol czy komode. Uwazasz, ze to warte twojego zdrowia i nerwow? Odetnij sie od niego i rozpocznij zycie z czysta karta. jesli 24 to toj wiek, to masz cale zycie przed soba. I uwierz, ze od ciebie tylko tak naprawde zalezy jakie ono bedzie.
      • malutka24 Re: no to jestem nastepna 18.10.09, 12:31
        Dziekuje za odpowiedz.Nie slyszalam tak pozytywnych slow od dawna.Do Polski moge
        wrocic zawsze.NIe bardzo chce bo tam marnie z zarobkami.Mysle ze moglabym
        pojechac do innego kraju.W moim zawodzie mozna pracowac na calym swiecie.To
        zajmie troche czasu zanim wszystko zorganizuje.Prawda,nie bede sie bic o
        meble.Poza tym nie mam duzo rzeczy.Myslisz ze dam rade przez ten czas?Jak
        utrzymywac sie w tej sile?
        • to-wlasnie-ja Re: no to jestem nastepna 18.10.09, 12:59
          Dasz rade. Masz cel. Od dzis rozpoczynasz nowe zycie, ktore sama bedziesz tworzyla. I ten cel bdzie dawal ci sile. Napisz plan, ktory powoli zacznij wdrazac w zycie.Nie jutro, nie za tydzien. Dzis. Rozejrzyj sie za nowa praca , ale nie w stylu " byc moze, kiedys..." tylko bardzo konkretnie. jesli czujesz sie osamotniona , to pisz tutaj. Pisz, kiedy bedzie ci zle i kiedy zrobisz cos konkretnego. Jezeli to ci pomoze , to zdawaj relacje , jak sobie radzisz. Tutaj zawsze ktos sie odezwie, ja sie odezwe:)
          I jeszcze jedno - albo umiesz sie emocjonalnie odizolowac od niego, albo wynies sie jak najszybciej. Nawet najmniejszy pokoik wynajety samodzielnie bedzie lepszy od wspolnego mieszkania. Bo on bedzie cie ciagnal w dol.
          Dasz rade, zrob pierwszy krok a potem juz pojdzie. Najwazniejsze to zaczac, zdobyc sie na poczatek zmian a nie tkwic niszczacym zwiazku. Bo ty sama masz wewnetrzne przekonanie, ze on sie nie zmieni, ze cie niszczy. Czujesz to . Spojrz. Nie macie dzieci, na szczescie, nie masz zadnego wspolnego zobowiazania, potrafisz sie utrzymac. Posluchaj- mozesz wszystko.
    • azalia44 Re: no to jestem nastepna 18.10.09, 13:20
      Malutka poradziłaś sobie już nie raz! choćby ten wyjazd z kraju jest
      tego przykładem.Poradzisz sobie i tym razem.Nie marnuj życia ! bo
      kiedyś tego będziesz żałowała.
      Ja myślami będę z tobą. Pozdrawiam cieplutko i głowa do góry.
      • malutka24 Re: no to jestem nastepna 18.10.09, 17:06
        dziekuje Wam.Napisze dzis plan,ocenie sily,zaczne dzialac.Macie racje.Potem bede
        zalowac jesli nic nie zrobie.Dziekuje za wsparcie.Bede pisac na pewno,bo jestem
        tu sama jak palec.
        pozdrawiam
        • wojtek56 Re: no to jestem nastepna 19.10.09, 17:09
          Większość z Was tak już ma, że kiedy facet, z którym się kiedyś związałyście,
          okazuje się nieudacznikiem, kłamcą, pijakiem itp., to zamiast dać mu kopa i
          pójść własną drogą, pozwalacie na to, żeby wzbudził w Was litość i znalazł w Was
          opiekunkę i pocieszycielkę. Stosuje najczęściej prostą taktykę, żebyście czuły
          się winne jego staczania się. Oskarża, demonstruje swoje od Was uzależnienie,
          czasem "odkrywa się" przed Wami, bo wie że czego jak czego, ale współczucia
          nigdy Wam nie zabraknie.
          Malutka, szkoda życia na egzystencję przy świrze. Daj sobie i jemu szansę. Jak
          zabraknie mu Ciebie (nieważne, jaką grasz teraz rolę w tym związku), to znajdzie
          sobie inną ofiarę, która być może bardziej postawi go do pionu. Ty zadbaj o
          siebie. Jesteś mądrą, zaradną, piękną dziewczyną (uwierz, że tak jest! są
          ludzie, także faceci, którzy potrafią to docenić!) i nie musisz się martwić, czy
          znajdziesz odpowiedniego partnera. PARTNERA, a nie wciągającego Cię w idiotyczne
          gierki moralne i emocjonalne popaprańca.
          Daj sobie dziewczyno na luz. Kochaj życie tak jak umiesz i pragniesz, a nie jak
          chciałby tego kto inny. Tego Ci z całego serca życzę.
    • boo-boo Prosto z mostu 20.10.09, 19:06
      Może trochę inaczej, ale ja tam zawsze piszę to co myślę:
      skoro teraz widzisz jakąś chudą laskę w lustrze to na co ty jeszcze dziewczyno
      czekasz- aż zobaczysz chudą z okiem podbitym?
      Pierdolić meble i cały ten cyrk, spakować walizki i uciekać jak najdalej się da,
      a koleżankę też wykreślić z listy znajomych skoro taka strachliwa czegoś co
      wcale nie musi dojść do skutku.
      • malutka24 Re: Prosto z mostu 20.10.09, 19:45
        Ludzie,
        wielkie dzieki za te slowa.Gdzies tam we mnie urasta sila.Przekonanie.A tego mi
        trzeba.Zaczynam dzialac.Na razie w glowie bo boje sie szpiegostwa i ze zostane
        nakryta na knuciu.A jestem sprawdzana na kazdym kroku.Wiec w glowie juz plan sie
        rodzi.Bardzo Wam dziekuje.Trazeba sie ratowac.Spronuje z calych sil.Ale prosze
        badzcie tam jeszcze.Dam znac.
        • to-wlasnie-ja Re: Prosto z mostu 20.10.09, 19:49
          Przeciez mowilam, ze bede sie odzywac. I jestem, trzymajac kciuki za Ciebie:)
    • joanna784 Re: no to jestem nastepna 24.10.09, 17:48
      słuchaj, jeśli on ma problem z alkoholem to pewnie że się zmieni. na gorsze. i jeśli faktycznie od niego nie dostaniesz, to twoja psychika będzie w strzępkach, potem trudno się poskładać.abieraj się od niego. zostaw mu wszystko, bo to nie jest warte twojego zdrowia, nerwów i reszty życia. dasz sobie radę. tak jak piszesz, nie koniecznie w polsce,ale koniecznie bez niego. na początku pewnie będzie trudno, odejść będzie trudno,ale po jakimś czasie bedziesz się cieszyła z tej decyzji. powodzenia i daj znać co u ciebie.
      • malutka24 Re: no to jestem nastepna 29.10.09, 21:29
        Dziekuje za wsparcie.Dostaje je od ludzi ktorzy mnie nie znaja,
        zamiast od faceta.Zrobilam sobie wolne i wyjechalam na tydzien do
        rodzicow do Polski.Umysl odpoczywa i nabieram sil....dziekuje Wam
        bardzo ze tam jestescie.
        • joanna784 Re: no to jestem nastepna 30.10.09, 09:04
          bardzo dobry pomysł z tym urlopem i wyjazdem. czasem właśnie taki dystans bardzo pomaga.
          • to-wlasnie-ja Re: no to jestem nastepna 30.10.09, 12:23
            Pewnie, ze dobrze. Przemyslisz spokojnie i zobaczysz , ze mozna zyc spokojnie za to w pelni . Ze zacytuje za L'oreal-em : jestes tego warta ;)
            • malutka24 Re: no to jestem nastepna 03.11.09, 16:05
              sluchajcie,odetchnelam.Poczulam ze moge zyc normalnie,bez
              strachu .Moglam byc soba przez caly tydzien i odżylam wspierana
              przez rodzicow,niczego nieswiadomych z reszta.
              Przez ten czas jednak non stop bylam kontrolowana przez
              niego ,wypytywana przez tel,skype,e mail, co robie gdzie chodze i z
              kim.Dlaczego spotkalam sie az dwa razy z przyjaciolka?Przeciez to
              nienormalne!Na pewno spotykam sie z kims innym,tylko go
              oszukuje.Szantazowal mnie ze on tez bedzie sobie chodzil i mi nie
              powie dokad i z kim....Ludzie ja juz wiem ze nie chce z nim zyc.Ani
              miesiaca dluzej.
              Ulozylam sobie plan.Jestem bez kasy ,ale sprobuje poprosic o pomoc
              kolezanke.Moze przyygarnie mnie na jakis miesiac,moze uda mi sie
              zlapac inna prace,cokolwiek,zeby tylko przezyc.Niech bedzie
              ciezko,ale niech bedzie bez niego.Bo on mnie tam wykonczy swoimi
              podejrzeniami,wyzwiskami i piciem.Ja juz teraz nic innego nie robie
              tylko pilnuje czy nie robie nic co mogloby go zdenerwowac.
              Mam tylko jedno pytanie.Bo boje sie jego reakcji na moja decyzje.Czy
              powinnam z nim porozmawiac i poinformowac ze odchodze? czy zabrac
              pewnego razu najpotrzebniejsze rzeczy i po prostu zniknac?
              Jak myslicie? Wiem ze jak usiade i mu powiem to zmasakruje mnie
              poczuciem winy,odkreci to ze to moja wina ze on pije i wszystkie
              problemy byly przeze mnie.I ze to ja to wszystko zniszczylam.Juz to
              raz od niego slyszalam.Mysle ze przezyje te obelgi,ale czy tak
              powinnam sie zachowac?
              Co radzicie?
              Jestem zdesperowana.Chce to zrobic.
            • malutka24 Re: no to jestem nastepna 03.11.09, 16:06
              Jutro wyjezdzam z Polski.Trzymajcie kciuki prosze.
              • joanna784 Re: no to jestem nastepna 03.11.09, 20:06
                trzymam kciuki :)
                dobrze że dojżałaś do tej decyzji. myślę że powinnaś z nim porozmawiać. w końcu byliście parą, należy mu się wytłumaczenie. chyba że np. się boisz jego reakcji (agresji, że cię przekona żebys została, zmasakruje psychicznie). w takim wypadku spakuj się i wynieś i porozmawiaj z nim przy kimś, żebyś nie była sama, ub umówcie się na mieście. będzie dobrze,zobaczysz. na pewno na początku ciężko bo i pracy nie masz i mieszkanie trzeba zmienić.ale odżyjesz i będziesz szczęśliwa, czego życzę z całego serca :)
                • to-wlasnie-ja Re: no to jestem nastepna 04.11.09, 10:14
                  Witaj:) Widze, ze wyjazd dobrze Ci zrobil. Poczulas jak to dobrze zyc normalnie. Jak ulga i spokoj.Pieniadze i praca? Jasne, ze bedzie trudniej, duzo skromniej, ale chyba pisalas , ze mozesz pracowac wszedzie, czyli na pewno niedlugo cos sensownego znajdziesz.
                  Jesli chcesz porozmawiac i co najwazniejsze czujesz sie na silach to powiedz, ze odchodzisz. Mysle, ze bardzo wazne, zebys Ty tego chciala a nie kolejny raz tlumaczyla sie lub robila cos dla niego. Nie sadzisz,ze juz dosc ?Jezeli jestes wystarczajaco silna i nie dasz sie wpedzic w poczucie winy , nie dasz zmanipulowac , ze biedny misio zostanie sam przez Ciebie ( kogo on bidulek teraz bedzie wyzywal? ) to jak najbardziej porozmawiaj. Mysle, ze pomysl ze spotkaniem w publicznym miejscu, to dobry pomysl. No, chyba ze masz kogos , najlepiej kolege, ktory bylby przy tej rozmowie. Ja najpierw bym pozbierala swoje rzeczy i wyniosla, tak, zeby byc z nim mozliwie najkrocej. Jak znam zycie bedziesz zbyt zdenerwowana i roztrzesiona, zeby na spokojnie sie potem spakowac. Bedzie dobrze, zobaczysz, jak napisala Joanna- odzyjesz i poukladasz sobie wszystko powoli, po swojemu. :)
                  • malutka24 Re: zrobilam to 07.11.09, 11:06
                    Wczoraj znow potraktowal mnie jak kupe g...Wybuchlam, nakrzyczalam
                    ze mam dosc ,powiedzial ze przesadzam.Bylismy w drodze na urodziny
                    znajomego.NIe pasowalo mu ze ide z nim bo na pewno chce go
                    kontrolowac i caly czas byl dla mnie niemily.NIe
                    wytrzymalam,odwrocilam sie na ulicy i ruszylam z powrotem do
                    domu.Zaczal isc za mna i mowic ze przesadzam ,za mam isc z nim bo
                    razem wyszlismy i razem wrocimy.Ale jezeli to moja decyzja to on
                    mnie odprowadzi pod dom.To bylo w srodku nocy.Wiec on mnie
                    odprowadzi...TERAZ? TERAZ MU SIE PRZYPOMNIALO? Rzeczywiscie szedl
                    za mna dopoki nie weszlam do klatki ,po czym....poszedl na impreze.
                    To podle uczucie ,naprawde.Mam szczescie,bo kolezanka przyjechala
                    po mnie taksowka w ciagu pol godziny.Zabralam najpotrzebniejsze
                    rzeczy.Siedze teraz u niej,przerazona jak nigdy wczesniej.Niec nie
                    wiem,co mam robic,po co i dla kogo?Dopiero teraz widze jak mnie
                    urobil.Boje sie ruszyc z domu ,jestem wolna a nie mam pojecia jak to
                    sie robi ,byc wolnym...
                    Prosze niech ktos mi napisze ze dam rade.Jestem totalnie
                    zdezorientowana,po trzech latach zycia z nim.NIe miesci mi sie
                    chwilowo w glowie ze mam zyc bez niego.Zadnego pomyslu.Ryczec mi sie
                    chce:(
                    • joanna784 Re: zrobilam to 07.11.09, 14:05
                      >Siedze teraz u niej,przerazona jak nigdy wczesniej.Niec nie
                      > wiem,co mam robic,po co i dla kogo?

                      jak to dla kogo?? dla siebie samej!! a co ty, mniej warta jesteś niż on? dla niego ci się chciało a dla siebie już nie? będzie dobrze:)
                      dasz radę. teraz możesz wszystko :) daj sobie chwilę na "żałobę" a potem do dzieła, świat nalezy do ciebie :)
                      • to-wlasnie-ja Re: zrobilam to 07.11.09, 15:09
                        Dasz rade.Jesli chcesz ryczec to rycz. Pozwol sobie na wylanie zlosci , strachu i emocji, ktore w Tobie siedza. A potem umyj twarz, odetchnij spokojnie i wyjdz na spacer, zerknij na film, pogadaj z kolezanka lub po prostu sie poloz. Dzis nic nie musisz planowac. PO co? Zeby znow nauczyc sie jak to jest byc wolna osoba, robic co sie chce , moc cieszc sie codziennymi drobiazgami. ZEby wyjsc do ludzi, poznawac ich, powoli ukozyc sobie zycie madrzej i sensowniej. Teraz juz bedziesz wiedziala , jakich bledow nie chcesz popelnic, bedziesz umiala od poczatku znajomosci ( jestem pewna , ze pojawi sie ktos, gdy juz bedziesz na to gotowa) postawic granice i bedziesz zyla szczesliwie. Zobaczysz, ze bedzie dobrze, naprawde nie jestes samiutka, bedziemy Cie tutaj wspierac:)
                        • juliaana03 Re: zrobilam to 11.11.09, 18:13
                          ciesz sie zyciem , oddychaj.
                          ty sama dobrze wiesz co by bylo gdybys nic z tym nie zrobila, ajk on
                          by cie zabijal, w tylko dla ciebie wiadomy sposob. codzienne
                          awantury i popijawy, przeprosiny i od nowa to samo... a ty wscielka
                          w momencie kiedy widzisz te jego zapijaczone oczy... potem ci
                          przechodzi by nastepnego dnia znow sie powtorzylo...
                          olej to wszystko cieplym moczem!
                          wes kapiel, spotkaj sie z przyjaciolkami, idz na zakupy, do parku,
                          poczytaj, rob 100rzeczy na ktore nie mialas przy nim czasu, bo
                          ciagle musialas byc dla niego pod reka.
                          zyj, poprostu zyj, tak jak ludzie zyja... bo oni tak wlasnie zyja!
                          to wszystko nie skonczy sie tak szybko, on bedzie cie przepraszal i
                          obiecywal gruszki na wirzbie, i to wtedy musisz byc najsilniejsza i
                          nie dac mu sie wyprowdzic na manowce, bo to wszystko to bedzie tylko
                          sciema, pozory, falsz, tak naprawde on potrzebuje podtrzyj dupy i
                          nic wiecej, nie wierz mu,
                          zobaczysz kiedys moze za pol roku, moze wczesniej spotkasz go
                          przypadkem na ulicy, i wiesz sama w jakim bedzie stanie...pijany, bo
                          ludzie sie nie zmieniaja.
                          i wtedy dopiero wezmiesz gleboki oddech i bedziesz z siebie mega
                          dumna!
                          kto wie moze wlasnie tego dnia nie bedziesz szla sama... a jesli
                          nawet, to bedziesz szla znajac swoja wartosc!!!
                          i tego sie trzymaj.
                          kiedys to forum pomoglo mi przetrwac ciezkie chwile... ale niestety
                          okazalam sie naiwnai przyszlo mi zaplacic za to cene.
                          maz (nie chlopak), maz z ktorym wzielam slub, mam dziecko,jestem
                          rodzina obiecywal mi i dziecku poprwae, niestety to tylko mrzonki...
                          potrzebowal sluzacej, najpierw w ukryciu, potem coraz odwazniej,
                          pewniejsy siebie rosl w piorka.
                          jestem z nim do konca cerwca, bo tak akurat nie z mojego widzi mi
                          sie musze byc, ale w czerwcu mowie koniec, pakuje sie i spierdalam
                          od niego jak najdalej... sama, jest mi ciezko, wiem ze nie bedzie
                          latwo i nie raz sie porycze, rozzloszcze sama na siebie, ale tylko
                          tak unikne patologii
                          wychowam moje dziecko w milosci a nie patologii.
                          • juliaana03 Re: zrobilam to 11.11.09, 20:16
                            "Jeden krok do przodu przybliży cię do przyszłości, lecz jeden krok
                            w tył nie cofnie tego, co już było."
                            • yvona73pol Re: zrobilam to 12.11.09, 03:15
                              juliana, trzymam za ciebie kciuki, i za twoja sile
                              dasz rade :)
                    • mazajac Re: zrobilam to 12.01.10, 15:24
                      dasz radę, minie chwila i sama się przekonasz, zresztą powiedz
                      sobie, że nie masz wyjścia, trzymam za ciebie kciuki,
                      • a.kudla5 Re: zrobilam to 09.02.10, 07:54
                        malutka24 co u Ciebie jak potoczylo sie Twoje zycie nic nie piszesz
                        • juliaana03 Re: zrobilam to 17.02.10, 14:36
                          tez jestem ciekawa...
                          • malutka24 witajcie!!! 20.04.10, 15:40
                            Witajcie, ciesze sie ze moga do Was napisac, bo mam o czym i wreszcie
                            nie wstydze sie tego.Od ostatniego mojego wpisu wiele sie wydarzylo.
                            Oczywiscie wrocilam do niego , a on po serii cudownych monologow
                            dalej robil to samo, klamal, pil jak swinia, olewal nawet wlasna
                            rodzine.Po drodze zwyzywal mnie od najgorszych i stlukl po
                            twarzy.Probowal wykopac (doslownie) mnie z mieszkania, bo sprawiam
                            problemy kiedy on jest pijany.No i klamal ,klamal, klamal.Pewnej
                            niedzieli (niedziela jest najsmutniejszym dniem dla mnie) kiedy
                            wrocil rano zalany wyszlam i wrocilam wieczorem z przyjaciolka , a
                            druga w samochodzie.Uprzedzilam tylko 20 minut wczesniej , zeby nie
                            robil awantury , bo nie bede sama i w razie czego wezwe policje.Byl
                            jak zbity pies, przepraszal , blagal, zalowal.Zebralam graty i
                            wynioslam sie od bydlecia.Wynajelam pokoj w mieszkaniu pewnej pani,
                            to tymczasowo, ale juz jestem daleko.Spie spokojnie.Probuje sie
                            pozbierac, trzymac sie silnie postanowienia.Nie mieszkam tam od 1
                            marca.
                            On dzwoni, widzielismy sie pare razy i obiecywal ze sie zmieni, ze
                            znajdzie prace i przestanie tyle pic.Odkad sie wynioslam juz tyle
                            razy byl pijany..Wiem bo rozmawiamy na czacie itp.
                            Kazalam mu wybierac.Albo ja albo alkohol.Powiedzial ze zawsze bede
                            dla niego najwazniejsza ale z picia tak calkiem nie zrezygnuje , bo
                            mnie nie chodzi o jego picie tylko o kontrole nad nim.I ze ja chce
                            miec poczucie racji i wygranej.Wczoraj powiedziala, zeby wybieral.A
                            on to samo.Wiec to dla mnie jasne -odpowiedzialam i wyszlam.Jeszcze
                            mi wyslal jakiegos durnego smsa, ze sobie z nim pogrywam, ale
                            wylaczylam telefon.Czytam teraz, co napisalam i mam zamiar skonczyc z
                            nim definitywnie.Odciac ostatni sznurek.Wiem ze bedzie bolalo, bo
                            mialam wciaz nadzieje ze kiedy odeszlam wezmie sie w garsc.NIe wzial
                            sie.A ja nie umiem mu pomoc.Chodze na grupe wsparcia al anon.WIem ze
                            nie jestem sama.I ze wszystko w moich rekach.
                            I przykro mi ze nie potrafie pomoc alkoholikowi.Ze musze go zostawic
                            samemu sobie.Inaczej zginiemy oboje.
                            • yvona73pol Re: witajcie!!! 21.04.10, 01:13
                              malutka, jezeli moge cos poradzic, to zmien numer telefonu, zablokuj w
                              kontaktach netowych, przynajmniej na jakis czas. To zrobi dobrze wam obojgu. Ty
                              spokojnie sobie wszystko poukladasz, a byc moze i jemu da to kopa i palera do
                              wreszcie jakichs zmian, i to niekonieczne dla ciebie czy dla was - po prostu dla
                              niego samego. To juz bedzie wielki krok do przodu
                              trzymaj sie tam cieplo :)
                              • malutka24 Re: witajcie!!! 22.04.10, 10:08
                                Dziekuje:) Musze tak zrobic bo on nie daje za wygrana.Ciagle probuje
                                miec ze mna kontakt i probowac zmienic moje nastawienie.
                                Ide za ciosem.Trzymajcie kciuki.Dziekuje ze tam jestescie.
                                • malwa200 Re: witajcie!!! 22.04.10, 13:18
                                  powinnaś zmienić komórkę i e-maila, inaczej bedzie wciąż grał na
                                  Twoich uczuciach i szantażował emocjonalnie. dziwuę Ci się, ze po
                                  takich jazdach jak wykopywanie Cię z domu, wyzwiska, ponizanie itp.
                                  Ty JESZCZE Z NIM BYŁAŚ. Mnie już dawno by tam nie było gdybym
                                  znalazła sie w takiej sytuacji. i że w ogóle z nim rozmawisz?miejże
                                  do Siebie szacunek dziewczyno. jak tak mozna sie dawać?
                                  • a.kudla5 Re: witajcie!!! 23.04.10, 07:34
                                    Tak jak powiedziala kolezanka nie masz szacunku dla siebie.Nie
                                    wspolczuje Ci tylko sie dziwie ze tak dlugo pozwolilas soba
                                    pomiatac.Dobrze ze chodzisz na spotkania na ktorych masz wsparcie.I
                                    zrob cos z komorka to przeciez nie wymaga az tak duzo zachodu.I
                                    jezeli chcesz aby Cie szanowano to musisz zaczac od siebie w innym
                                    przypadku jest to niemozliwe.Pozdrawiam i pracuj nad soba.
                                    • malutka24 Re: witajcie!!! 25.04.10, 21:02
                                      Nie wszystkie kobiety sa tak silne i konsekwentne jak Wy.Ja bardzo bym
                                      chciala.Ale robie co moge krok po kroku.Zmienilam numer telefonu i nie mam
                                      aktualnie ZADNEGO kontaktu z tym czlowiekiem.
                                      Wiem ze jest wiecej takich jak ja i wiele takich ktorych nie stac na taka
                                      odwage.Ale wiem ze warto i tak jak Wy mnie , bede polecac takie rozwiazanie
                                      sprawy tym ,ktorym trudno sie zdecydowac.Warto.Przysiegam ze warto.
                                      Pozdrawiam Was serdecznie!
                                      • joanna784 Re: witajcie!!! 25.04.10, 21:49
                                        ciesze się że ci się udało zrobić ten najtrudniejszy krok i trzymam kciuki za ciebie. może i teraz masz wątpliwości, jest chwilami ciężko, ale sie nie poddawaj. i pisz :)
                                        • a.kudla5 Re: witajcie!!! 09.05.10, 16:17
                                          Ciekawa jestem czy Twoja sytuacja sie polepszyla ,czy masz jakies
                                          pozytywy na Swoim koncie.Mam nadzieje ,ze idzie ku
                                          lepszemu.Pozdrawiam.
                                          • juliaana03 rozstanie. 11.05.10, 10:56
                                            znalazlam sie w sytuacji bardzo przypominajacej twoja. Ja wybaczylam
                                            kiedys i przez jakis czas bylo dobrze, ale wszystko wrocilo.
                                            Rozstalam sie z nim, boli, zal mi go....
                                            ale widze, ze on dalej chadza utartymi sciezkami i wierzy w utarte
                                            idealy....
                                            i to m.in utwierdza mnie w przekonaniu, ze slusznie zrobilam.
                                            nie kontaktuje sie z nim, on nie kontaktuje sie ze mna i z
                                            dzieckiem.
                                            Kiedy go wyrzucalam byl pijany. Ani rodzina nie byla wystarczajacym
                                            argumentem by przestal pic, ani zalatwiona przezemnie lepsza praca.
                                            To co innego moze go sklonic do leczenia???? Wiecie co zrobil z
                                            umowa, ktora mu wyblagalam- wyrzucil przez okno. Czy to normalne by
                                            facet przed 30 wchodzil do garazu trzezwy, a wychodzil pijany
                                            (wodka, nie jakies tam piwo. Chociaz w sumie nie ma roznicy).
                                            Proslilam by sie leczyl i ratowal, ale uparcie twierdzil, ze on nie
                                            ma problemu, tylko ja. Ze to on panuje nad alkoholem, a nie na
                                            odwrot.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka