madzix255
09.11.06, 08:22
Musze sie wygadac....Poznalam faceta z pracy spotykalismy sie przez pewnien
czas, bylo milo sympatycznie wszystko zmierzalo do szczesliwego happy endu
czyli bycia razem. Czasami mialam tylko takie dziwne uczucie, ze cos mi nie
gra, nie pasuje w tym jego zachowaniu.Np kiedy mowilam mu ze przyzwyczialm
sie do naszych wspolnych spotkan on pytal sie dlaczego?, Kiedy chcialam
poczekac na niego p opracy tak jak on na mnie kiedys, on pytal: po co? nie
zwrocilam wtedy na to uwagi.On odszedl z pracy nie amm z nim
kontaktu.Pogodzilam sie ze swym losem porzconej. Niby mial zadzownic, ale ja w
to nie wierzylam. A ostatnio dowiedzilam sie ze tej moj "ukochany" rozpowiadal
glupoty na moj temat w pracy wsrod kolegow, ze moze mnie miec kiedy chce, ze
jesli nic innego lepszego nie znajdzie to zawsze bede ja, ze sobie owinal mnie
wokol palaca, traktowal mnie jak szmate!!!nie wiem czy caly czas czy od
pewnego momentu. Ale kurr*a po jaka cholere bylo to jego zachowanie????Czuje
sie spoliczkowana, w szoku, jak tacy debile jeszcze moga istaniec.Ciekawa
jestem ile osob wiedzialo o tym za kogo on mnie uwaza.Jest mi zle.Jak faceci
moga to robic. Jak komus pozniej zaufac po czyms takim. Czuje sie jak idiotka....