Gość: yuu
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
22.09.09, 11:44
Odwrotny drenaż mózgów – wykształceni imigranci uciekają z USA
Po raz pierwszy w historii Stany Zjednoczone opuszczają wykształceni imigranci
– twierdzi Vivek Wadhwa, naukowiec z Duke University, badający zjawisko
odwrotnej imigracji. Powód? Profesjonaliści, akademicy, menedżerowie, czy
specjaliści komputerowi mogą znaleźć lepsze lub porównywalne warunki pracy w
swoich krajach rodzinnych.
Czy chodzi tu o Europę? Nie tylko i nie przede wszystkim. Wadhwa przebadał
wykształconych 1203 imigrantów, którzy zdecydowali się zamieszkać ponownie w
Indiach i Chinach. Dla większości z nich główną motywacją do powrotu były
lepsze perspektywy kariery w krajach urodzenia i rosnąca siła nabywcza płac.
Dla Chińczyków dodatkowym bodźcem były też finansowe zachęty oferowane przez
rząd w Pekinie. Wadhwa szacuje, że w ciągu najbliższych 5 lat aż 200 tysięcy
wykształconych ludzi wróci z USA do Chin i Indii. Emigracja powrotna dotyczy
także Polaków. Trudno o dokładne dane statystyczne, ale wiadomo, że same
Polskie Linie Lotnicze LOT sprzedają od kilku lat od kilkunastu do
kilkudziesięciu tysięcy biletów w jedną stronę rocznie. „Po raz pierwszy w
amerykańskiej historii doświadczamy zjawiska drenażu mózgów” – uważa Wadhwa.
Sprzyja mu sytuacja makroekonomiczna. W tym roku (szacunki MFW) amerykańska
gospodarka skurczy się o 2,6 proc., podczas gdy chińska rozwijać się będzie w
tempie 7,5 proc., a indyjska – 5,4 proc. To tam właśnie najbardziej
przedsiębiorczy imigranci do USA zaczęli dostrzegać szansę na zrobienie
szybszej kariery.
Dziennik „USA Today”, który opisał nowe zjawisko, przytacza przykład
46-letniego Tao Guo, naturalizowanego obywatel USA, który przeniósł się z New
Jersey do Szanghaju, aby piastować tam wyższe stanowisko w chińskiej spółce
farmaceutycznej. „Mam teraz dużo bardziej odpowiedzialną pracę” – mówi
dziennikarzom. Nie jest jedyny. W firmie WuXi 80-90 proc. personelu wyższego
szczebla to ludzie, którzy wrócili do USA z innych krajów – mówi wiceprezes
tego przedsiębiorstwa Rich Soll.
Niektórzy profesjonaliści zmuszeni są do powrotu przez prawo imigracyjne.
Przykładem może być 37 Nil Dutta, który po skończeniu dwóch fakultetów na
University of Michigan zaczął pracować w spółce informatycznej. Może jednak
nie doczekać zielonej karty, ponieważ złożył papiery o stały pobyt w 2004, a w
jego kategorii preferencyjnej (Dutta jest Hindusem) obsługiwane są sprawy z
kwietnia 2001 roku. Wizę H1-B można mieć maksymalnie przez 6 lat, więc będzie
musiał opuścić USA przed zakończeniem procedury imigracyjnej. Dutta chce
zresztą wyjechać, ponieważ pozostawanie na wizie H1-B sprawia, że jest
traktowany jako pracownik tymczasowy, co ogranicza mu możliwości awansu. Ma
też w ojczystych Indiach dwie poważne oferty pracy. „Miałem w sobie mnóstwo
entuzjazmu i chciałem pracować dla tego kraju – mówi dziennikarzowi «US Today»
– to wszystko się rozwiało. Czuję się tu niechciany. Za 10-15 lat będę sobie
radził dużo lepiej w Indiach w sensie finansowym i zawodowym niż tutaj”.
det (R)
www.dziennik.com/news/usa/4774