Gość: Rys nie mis.
IP: 87.84.72.*
11.12.07, 15:39
Witam, Jestesmy para inzynierow, ona inzynier budownictwa z
wieloletnia praktyka w Polsce (7lat), a obecnie 3 lata w Wielkiej
Brytanii, ja inzynier od spraw wentylacji i klimatyzacji,
(doswiadczenie okolo roku czyli jak nic, prace dostalem tu dzieki
temu ,ze studia przesiedzialem nad ksiazkami i moglem troche
naklamac ,ze mam wiecej doswiadczenia). Myslimy o jakims fajniejszym
miejscu do zycia. Ciekawie i latwo wyglada sprawa w Australii,
(troche umiem korzystac z google) w niektorych regionach ofert jest
mnostwo, kraj wydaje sie przyjazny, a pracodawcy sami poprzez targi
w UK szukaja kandydatow itp. Jest to jednak troche daleko od Europy
i zastanawiamy sie dalej. Bralismy pod uwage Kanade ,ale z tego co
czytam na forum to lepiej dac se spokoj dowod: u dziewczyny w pracy
zatrudnienie znalazl brytyjczyk inzynier bud. ktory byl w Kanadzie 2
lata, pierwszy rok pracowal, drugi szukal pracy az wrocil, wiec to
miejsce raczej nie. Ostatnio wpadlem na temat stanow, wlasciwie to
niewiele wiem o tamtejszych warunkach (wykluczajac najwazniejsza ze
sztuk). Zamazylo nam sie San Diego, ofert pracy widzialem sporo, ale
chodzi mi o wizy i ewentualnie obywatelstwo. Czy mozliwe jest
przekonanie pracodawcy o wystapienie o wniosek na wize pracownicza?
Czy ten kraj jest niedostepny niczym twierdza? Jak sie tam zyje, czy
to prawda, ze oni strasznie duzo pracuja, znalazlem jakies
statystyki na stronach rzadu californi (nie pamietam w tej chwili
jako ze pisze z pracy - tak sie tutaj pracuje - makabra) i wyszlo na
to, ze profesjonalisci okolo 35 godzin w tygodniu - to przeciez
normalnie. Jak jest z urlopem, ustawowo chyba 10 dni, ale chodzi o
to czy bezplatny jest akceptowany w tej kulturze czy nalezy byc
zawsze do dyspozycji? Jak wyjazd to ze wzgledu na moje doswiadczenie
dopiero za rok, ale z ciekawosci juz pytam moze i glupio, ale jak
zaznaczylem nie wiele wiem o tym kraju.:) Dzieki.