Dodaj do ulubionych

Praca dla inzynierow.

IP: 87.84.72.* 11.12.07, 15:39
Witam, Jestesmy para inzynierow, ona inzynier budownictwa z
wieloletnia praktyka w Polsce (7lat), a obecnie 3 lata w Wielkiej
Brytanii, ja inzynier od spraw wentylacji i klimatyzacji,
(doswiadczenie okolo roku czyli jak nic, prace dostalem tu dzieki
temu ,ze studia przesiedzialem nad ksiazkami i moglem troche
naklamac ,ze mam wiecej doswiadczenia). Myslimy o jakims fajniejszym
miejscu do zycia. Ciekawie i latwo wyglada sprawa w Australii,
(troche umiem korzystac z google) w niektorych regionach ofert jest
mnostwo, kraj wydaje sie przyjazny, a pracodawcy sami poprzez targi
w UK szukaja kandydatow itp. Jest to jednak troche daleko od Europy
i zastanawiamy sie dalej. Bralismy pod uwage Kanade ,ale z tego co
czytam na forum to lepiej dac se spokoj dowod: u dziewczyny w pracy
zatrudnienie znalazl brytyjczyk inzynier bud. ktory byl w Kanadzie 2
lata, pierwszy rok pracowal, drugi szukal pracy az wrocil, wiec to
miejsce raczej nie. Ostatnio wpadlem na temat stanow, wlasciwie to
niewiele wiem o tamtejszych warunkach (wykluczajac najwazniejsza ze
sztuk). Zamazylo nam sie San Diego, ofert pracy widzialem sporo, ale
chodzi mi o wizy i ewentualnie obywatelstwo. Czy mozliwe jest
przekonanie pracodawcy o wystapienie o wniosek na wize pracownicza?
Czy ten kraj jest niedostepny niczym twierdza? Jak sie tam zyje, czy
to prawda, ze oni strasznie duzo pracuja, znalazlem jakies
statystyki na stronach rzadu californi (nie pamietam w tej chwili
jako ze pisze z pracy - tak sie tutaj pracuje - makabra) i wyszlo na
to, ze profesjonalisci okolo 35 godzin w tygodniu - to przeciez
normalnie. Jak jest z urlopem, ustawowo chyba 10 dni, ale chodzi o
to czy bezplatny jest akceptowany w tej kulturze czy nalezy byc
zawsze do dyspozycji? Jak wyjazd to ze wzgledu na moje doswiadczenie
dopiero za rok, ale z ciekawosci juz pytam moze i glupio, ale jak
zaznaczylem nie wiele wiem o tym kraju.:) Dzieki.
Obserwuj wątek
    • smutny_allen Re: Praca dla inzynierow. 11.12.07, 16:32
      Ja jestem inżynierem chemikiem. Od 3 lat szukałem pracy w USA i nie
      mogłem znaleźć. Później taka firma www.pracujwameryce.com znalazła
      mi kilka ofert i sprawa się dość szybko potoczyła.

      Najważniejsze, żeby naprawdę im zależało na pracowniku. Ja jak
      złożyłem swoją ofertę to później miałem 3 interviw przez telefon. Na
      początku na luzie a później bardzo na poważnie - wypytywali
      dokładnie o różne detale, trzeba bardzo dobrze znać się na robocie,
      żeby wiedzieć o co im chodzi.
      Wizę H1B załatwili mi w kilka miesięcy. To taka wiza, po której
      można się starać o zieloną kartę. Wizę załatwia ten co cię
      zatrudnia czyli jest sponsorem. Najważniejsze mieć dobre CV i znać
      dobrze angielski i troche trzeba mieć szczęscia i trafić na
      odpowiedniego pracodawcę

      Ja byłem już w stanach kilka razy ale teraz pierwszy raz jadę na
      poważnie.
    • zpustynii Re: Praca dla inzynierow. 11.12.07, 17:08
      No kolego,w Ameryce sie pracuje. Jak chcesz przyjemnie spedzac czas
      w pracy, to gdzie indziej. Tutaj sie pracuje czasami 15 godzin na
      dobe, jak trzeba.

      >Czy mozliwe jest przekonanie pracodawcy o wystapienie o wniosek na
      wize pracownicza?

      Mozliwe. Ja sam wystapilem o zielona karte dla 4 inzynierow. Bylo
      kilku Polakow, ktorzy chcieli GC ale sie niezalapali, bo sie
      opieprzali i wylalem ich zanim doszlo do zalatwiania czegokolwiek.

      > Czy ten kraj jest niedostepny niczym twierdza?

      >Jak najbardziej,a dla nierobow to takze kraj biedy.

      >Jak sie tam zyje, czy to prawda, ze oni strasznie duzo pracuja,
      znalazlem jakies statystyki na stronach rzadu californi (nie
      pamietam w tej chwili jako ze pisze z pracy - tak sie tutaj pracuje -
      makabra) i wyszlo >na to, ze profesjonalisci okolo 35 godzin w
      tygodniu - to przeciez normalnie.

      Pewnie, ze sie normalnie pracuje a jak ty chciales, zeby sie
      pracowalo? Nienormalnie? Roznica polega na tym, ze jak trzeba to sie
      pracuje do upadlego. Taki system i nikt sie nie pyta, bo kazdy
      wie.Czasami na okraglo sie pracuje az robota jest zrobiona.

      >Jak jest z urlopem, ustawowo chyba 10 dni, ale chodzi o
      > to czy bezplatny jest akceptowany w tej kulturze czy nalezy byc
      > zawsze do dyspozycji?

      Jaki urlop bezplatny? Chcesz, zeby miejsce na ciebie zawsze czekalo
      a ty tymczasem przez rok albo dwa bedziesz sie opieprzal? A
      pracodawca bedzie dalej czekal? Kolego to nie komuna. To Ameryka tu
      sie pracuje, pracuje i jeszcze raz pracuje. Pracownicy amerykanscy
      sa najbardziej wydajna sila robocza na swiecie. Urlop bezplatny to
      ty se wez w Wolominie. Ale pewnie i tam tez juz dawno poszli po
      rozum do glowy i nie maja juz bezplatnych urlopow.

      >Jak wyjazd to ze wzgledu na moje doswiadczenie
      > dopiero za rok, ale z ciekawosci juz pytam moze i glupio, ale jak
      > zaznaczylem nie wiele wiem o tym kraju.:) Dzieki

      Prosze bardzo. Nie wiem czy ty sobie zdajesz sprawe, ze poczatkujacy
      inzynier w USA skupia sie przede wszystki na pracy i to nie 35
      godzin w tygodniu ale i czasami 80 godzin w tygodniu i chwali Boga,
      ze mu sie przytrafila taka gradka.
      USA,a zwlaszcza zachodnie wybrzeze US to nie Anglia gdzie do Polski
      leci sie 2 godziny. Z San Diego lot trwac bedzie ponad 10 godzin
      samolotem. Zrozumiales? Bilet kosztowac cie bedzie ponad 1000$.
      Nie bedziesz mogl przenosic dupy tam i z powrotem 5 razy w roku.
      W Ameryce sie pracuje i to porzadnie. Po 15 latach pracy bedziesz
      sobie mogl pozwolic na dluzsze wakacje i luksusy zawodowe, bo
      bedziesz mial uznanie i praktyke. Lepiej, zebys nie siedzial "na
      plocie". Od tego boli dupa. Musisz sie zdecydowac gdzie chcesz zyc.
      Nie bedziesz mogl jezdzic co tydzien do mamusi na kielbase i ogorki
      kiszone.
      Zeby tu zyc musisz zmienic swoje podejcie do pracy, inaczej niczego
      nie osiagniesz. Zastanow sie czy to mozliwe, bo jak studiowales 15
      lat, to nie wydaje mi sie, zebys byl jakims wartosciowym materialem
      na pracownika w USA.
      • Gość: Nie kolega. Re: Praca dla inzynierow. IP: 87.84.72.* 11.12.07, 17:53
        Styl odpowiedzi mowi jedno: na tym forum sa goscie ktorzy nie maja
        co robic z czasem, przejrzalem je dosc dokladnie i latwo trafic na
        podobny styl odpowiedzi. Nie studiowalem 15 lat a odpowiednio,
        niedawno w pl-u bylo ze 30% bezrobocia wiec o praktyke trudno. Dla
        was lesnych dziadkow z czasu komunizmu praca to wykonywanie
        maksymalnie szybko jakis czynnosci bo tak zaprogramowal was wielki
        brat z cccp chcacy konfrontacji z usa, mam takiego wuja w kraju
        wyzej i tez tak mysli, a jego dzieci z tego sie smieja. No coz
        kazdemu zostaje cos z poprzednich lat ,a szczegolnie systemow. I
        jeszcze jedno jakbym byl leniwy moj przyjacielu to przy uderzajacym
        braku szans sprzed kilku lat w pl (nawet na bezplatna praktyke) nie
        doszedl bym do tej pozycji w uk, a jak wiekszosc twoich (i moich)
        rodakow zapieprzal na jakims smiesznym stanowisku pomywacza. kopiuje
        strzalki >>> i jeszcze jedna> Z San Diego 10 godzin o boze , a ja
        myslalem ze to jak od was z pielgrzymki na ciemna gore - prosilem o
        fakty z zycia w spoleczenstwie a nie o lekcje geografii, jak bende
        jej potrzebowal to kupie se atlas za 20£. Dziekuje za niezwykly
        wysilek intelektualny, pozdrow braci gorali. Twoj kochajacy Danziger.
        ps. 1000$ to nie tak wiele przeliczajac na europejska walute, sie
        wciaz pracuje?
        • Gość: Witek Re: Praca dla inzynierow. IP: 207.134.75.* 11.12.07, 18:42
          Szanowny panie,
          Przepraszam, ze sie wtrace w dyskusje ale z tych waszych wypowiedzi
          wynika, ze to nie ten inzynier z USA ale to pan odznacza sie czysta
          polska mentalnoscia komunistyczna. Jest pan niespecjalnie pracowity,
          szuka pan kraju gdzie duza placa i gdzie sie pan nie napracuje, byl
          pan wiecznym studentem. To wedlug pana sa cechy wspolczesnego,
          niekomunistycznego Polaka?

          Natomiast inzyniera z dwoma fakultetami po obu stronach
          oceanu,dyplomem z CalTech, ktory posiada wlasna firme w USA i
          orientuje sie w temacie obraza pan i porownuje ze swoim
          niepismiennym wujkiem?

          Prosze pana gdyby ten inzynier byl taki jak pan mowi, to nic by w
          zyciu nie osiagnal. Malo tego gdyby byl w polowie chociaz taki jak
          pan tez by nic nie osiagnal.

          >Z San Diego 10 godzin o boze , a ja myslalem ze to jak od was z
          pielgrzymki na ciemna gore - prosilem o fakty z zycia w
          spoleczenstwie a nie o lekcje geografii, jak bende jej potrzebowal
          to kupie se atlas za 20£.

          Nie wiem w jakim swiecie pan zyje, ale wiekszosc nas tu piszacych na
          pielgrzymki nie jezdzi. Jezeli z takimi ludzmi ma pan do czynienia
          to gratuluje wyrafinowania.

          Mlody inzynier w USA nie zarabia duzo i te 1000$ nie przychodzi tak
          szybko, jakby sie panu wydawalo. Tutaj szanuje sie pieniadze. Jezeli
          wyda pan 5000$ rocznie na same przejazdy nie bedzie pan mial z czego
          zyc, bo na poczatek, jako inzynier z Polski nie dostanie pan wiecej
          niz 40 tys$(a i to bardzo dobrze bo moze sie zdarzyc i 30 tys$).
          Oplata za mieszkanie kosztowac pana bedzie ponad 10 tys rocznie (w
          najlepszym wypadku). Samochod i inne sprawy nastepne 5-7 tys. To co
          pozostanie to bedzie glodowe przetrwanie.

          Tutaj mlodzi wyksztalceni ludzie przede wszystkim koncentruja sie na
          pracy i na zdobyciu pozycji zawodowej. Wyksztalceni mlodzi
          Amerykanie sa takze w 100% bardziej dojrzali od pana, przykro mi to
          pisac, ale nie ma pan zadnych szans na zycie w USA, zginie tu pan.

          Chcial pan wiedziec wiec napisano panu jak jest. Nie ma co sie
          denerwowac. A atlas moze pan sobie jak najbardziej kupic, tylko po
          co? I tak wie pan wszystko najlepiej.

          Dziwie sie takze, ze pyta pan na tym forum. Z pana inteligencja
          wszystko powinien pan wiedziec intuicyjnie.
          • antek_texas Re: Praca dla inzynierow. 11.12.07, 19:40
            Mnie to zawsze dziwi i rozsmiesza, jak sie ci Polacy, co sie
            wyksztalcili ostatnio w Polsce madrza. Jacy to oni madrzy ile to oni
            nie zarabiaja a ile to wiedza i jacy sa swiatowi.

            Moj najmlodszy brat urodzil sie juz w USA, jest zolnierzem byl juz w
            Iraku. Jak przyjechal to opowiadal o polskich zolnierzach jacy tam
            sa.
            A to jest bunch of sissies. Nie maja zielonego pojecia o wojaczce a
            te ich generaly to grupa idiotow, ktora nic nie wie. Podobno
            cartoons to powazny film przy tym co oni tam ogladali u Polakow. Bo
            te dawne gatki o polskich zolnierzach i ich walecznosci to mozna juz
            miedzy bajki wlozyc. Jak Amerykanie na poczatku zobaczyli Polakow w
            Iraku to uwierzyc bylo im trudno.

            Tak samo jest wszedzie z Polakami. Nieroby z dyplomami szukaja pracy
            gdzie indziej, bo sa mozliwosci. Dla nich najgorsze obrazanie to
            powiedzic komus, ze jest komunista. I to komu mowia, tym ktorzy
            uciekali przed komuna gdzie sie da, nie patrzac, na
            niebespieczenstwa i niepewna przyszlosc jakiej nie znali. Ci co
            zostali w Polsce ,to byli najwieksze tchorze i kolaboranci albo sami
            komunisci, lenie, ktorzy wiedzieli, ze nigdzie niebeda mogli zyc bo
            sa za leniwi i do niczargo sienie nadaja. A teraz te dzieci tych
            polskich ubermanow odwracja kota ogonem i opowiadaja jakie to one
            madre, wyksztalcone i niekomunistyczene. Tylko w glowach czysty
            marksism. Robic tez sie nie chce. I zazdrosc bierze, ze ci co
            zwineli zagle za komuny sa teraz ustawieni i maja pierwszorzedne
            zycie w USA. Wiec dalej ich wyzywac od komunistow i komuny.
            Zapomnieli tylko,ze jak sie jest komunista w USA to sie tu nie ma
            zycia, trzeba sie zmienic albo sie umiera.
            Ale tego male postkomuniaki nie wiedza oni by chcieli miec
            amerykanskie zycie za friko no i koniecznie te ogorki i kielbase
            na wyciagniecie reki.
            No bo przeciez one sa juz urodzone nie za komuny ,znaczy sa
            niekomunistycze. A co w glowach to i tak nie widac.
            • Gość: witek Re: Praca dla inzynierow. IP: 207.134.75.* 11.12.07, 20:21
              Panie Antku,
              Amerykanie od czasu zakonczenia IIWW sa praktycznie ciagle (z
              drobnymi przerwami) w stanie wojny z jakims krajem. Nic dziwnego, ze
              maja wspaniale wyszkolona, nowoczesna armie i wiedza jak walczyc, bo
              z niejednego pieca chleb jedli. To normalne. Poza tym, Amerykanie to
              bardzo patriotyczny, pelen poswieciena narod i do tego bardzo
              religijny. Zolnierz z takiego narodu nie ma sobie rownego. Chyba, ze
              wezmieny pod uwage fanatykow, to jest zupelnie inny rodzaj
              zolnierza, niecywilizowany i ogolnie im glupszy tym lepiej.

              A co do Polakow, to przeciez polski zolnierz nie wachal prochu od 60
              lat. Wszyscy ci polscy generalowie nigdy nie byli na wojnie i w
              wiekszosci wyksztalcicli w sie w ruskich szkolach gdzie wiecej bylo
              marksizmu niz czego innego. Jaki to zolnierz ma byc? Polscy
              zolnierze teraz to w wiekszosci sa zdemoralizowana, zniewiesciala
              grupa zruszczonych mundurowych. Zadni z nich zolnierze.
              • zpustynii Re: Praca dla inzynierow. 11.12.07, 20:30
                Mylisz sie witus, ci co teraz sa zolnierzami to postkomuniaki-
                szczaw, ktoremu sie wydaje, ze jest kapitalistyczny (bo
                obwieszczono, ze w Polsce nie ma komuny jest za to unia)chociaz we
                lbie komuna w pelnym rozkwicie. A o patriotyzmie nie powienienes juz
                wspominac, bo takie slowo w Polsce juz przestalo istniec.
                • Gość: Danziger Re: Praca dla inzynierow. IP: 87.84.72.* 12.12.07, 12:33
                  Dla z pustyni:
                  >>>No kolego,w Ameryce sie pracuje. Jak chcesz
                  przyjemnie spedzac czas w pracy, to gdzie indziej.

                  -a gdzie sie nie pracuje na wsi z ktorej sie
                  przywlokles, masz jakies porownanie, ile czasu
                  spedziles w innych krajach, pewno poza wlasna kozia
                  wolka i hameryka nigdzie nie byles

                  >>>Ja sam wystapilem o zielona karte dla 4
                  inzynierow. ... bo sie opieprzali i wylalem ich
                  zanim doszlo do zalatwiania czegokolwiek.

                  - i co innej pracy se nie znalezli, jezyka nie
                  znali, wywalac inzynierow? we wszystkich
                  rozwijajacych sie krajach inzynierow sie szuka nie
                  wywala, moze byli do niczego, a moze fantazjujesz
                  lub jestes cwokiem z mentalnoscia kierownika
                  kolchozu, typowym polskim prywaciazynom

                  >>>Roznica polega na tym, ze jak trzeba to sie
                  pracuje do upadlego. Taki system i nikt sie nie
                  pyta, bo kazdy wie.Czasami na okraglo sie pracuje
                  az robota jest zrobiona.

                  -azbest lykasz czy tylko gryziesz i wypluwasz,
                  praca umyslowa do upadlego? fizjologie tam
                  przekraczacie w tym czikago, gdzie wydajnosc
                  umyslowa po tylu godzinach, o jakich pracach
                  mowisz?

                  >>>Jaki urlop bezplatny? Chcesz, zeby miejsce na
                  ciebie zawsze czekalo a ty tymczasem przez rok albo
                  dwa bedziesz sie opieprzal?

                  -to ty kolego zasad rynku nie znasz, jesli jest
                  zapotrzebowanie na pracownikow (a ofert HVAC lub
                  structural eng. widze mnostwo) to nawet i 5 lat
                  benda czekali, a z mentalnoscia Wolomina to ty masz
                  wiecej wspolnego

                  >>>Nie wiem czy ty sobie zdajesz sprawe, ze
                  poczatkujacy inzynier w USA skupia sie przede
                  wszystki na pracy i to nie 35
                  godzin w tygodniu ale i czasami 80 godzin w
                  tygodniu i chwali Boga, ze mu sie przytrafila taka
                  gradka.

                  -czy ten poczatkujacy inzynier to po 4 latach pracy
                  i czy jest on tak madry jak przecietny amerykanin
                  czy moze tak madry jak ty, jako obywatel EU nie
                  musze jechac tam gdzie ma byc mi gorzej,
                  doswiadczenie zbieram w UK - mowi ci to cos, czy na
                  pustyni atlasow nie sprzedaja? Ja jestem wolnym
                  europejczykiem i mam wybor ktorego ty nie miales i
                  dlatego jestes zwyklym azylantem ,ktory pewno przed
                  "przesladowaniem" w PRL uciekl, gdzie siedzial z
                  dupa na plocie. Co do pracy w PL teraz to ty se
                  sprawdz tam sie zap... za darmo.
                  Mozesz harowac i byc glodnym, a tak wogole to se
                  jeszcze izby budowlane na wzor pl tam otworzcie bo
                  po waszym pokoleniu to zdrowego myslenia sie nie
                  mozna spodziewac

                  >>>Zastanow sie czy to mozliwe, bo jak studiowales
                  15 lat...

                  -a dlaczego 15 ,a nie 150 co dalo ci tak do
                  myslenia, moze mam starsza o 10 lat dziewczyne albo
                  pozniej poszedlem na studia bo wczesniej lapalem
                  sie jakiejkolwiek pracy jaka w stworzonej przez
                  cholote solidarnosciowa w 3rp byla

                  >>>Po 15 latach pracy bedziesz sobie mogl pozwolic
                  na dluzsze wakacje i luksusy zawodowe, bo
                  bedziesz mial uznanie i praktyke.

                  -znasz to z autopsji, zal ci dup_e sciska ze mlode
                  pokolenie robi szybciej kariere bez sluzalczej
                  pracy, trzeba cos umiec to nie bedziesz musial
                  siedziec w biurze 10h i udawac.

                  >>>W Ameryce sie pracuje i to porzadnie.

                  -a gdzie te efekty w wysylaniu Antkow Teksanczykow
                  z rakietami po swiecie, no bo chyba nie w systemie
                  emerytalnym czy transporsie publicznym.

                  >>>Musisz sie zdecydowac gdzie chcesz zyc.
                  Nie bedziesz mogl jezdzic co tydzien do mamusi na
                  kielbase i ogorki kiszone.

                  -ja nic nie musze to ty musiales i teraz placzesz,
                  paszport polski(europejski) po otrzymaniu
                  amerykanskiego oddales czy oszukujesz swoja nowa
                  demokracyje?

                  Wniosek: nie jestes towarzyszu kims kogo bym mogl
                  pytac o rade, masz typowa mentalnosc wsioka co to
                  duze samochody i budynki zobaczyl i na ogorki
                  kiszone od razu sie wypina. To ze ktos chce mniej
                  pracowac to nie dlatego ze jest leniwy, moze po
                  prostu chce poswiecic wiecej czasu na zycie i
                  dalsza edukacje. Ja jestem zajety 12h dziennie,
                  oprocz pracy w ktorej teraz nie mam co robic bo za
                  tydzien ja zmieniam (o 25% zwiekszylem swoj dochod
                  w 1 roku w UK po wyrwaniu sie z kraju ziomkow o
                  twej mentalnosci) ucze sie 2 jezykow i uprawiam
                  sport. To chyba lepsze niz pierdzenie w stolek i
                  mowienie o pracy.

                  Do Pana Witka:

                  >>>przykro mi to
                  pisac, ale nie ma pan zadnych szans na zycie w USA,
                  zginie tu pan.

                  -tacy jak wielce szanowny pan mowili mi to samo
                  przed wyjazdem do UK, no stalo sie inaczej pewne
                  znajde innych podobnych zakompleksionych rodakow,
                  ktorzy benda mnie straszyc przed wyjazdem do BRD,

                  Australi, Hiszpani (tak swiat juz jest otwarty!) czy nawet na
                  ksiezyc. Mimo wszystko zycze
                  dobrego psychoanalityka, na tym sie napewno tam
                  znacie. ps. bez dochodu na nasza dojke 150k nie
                  przyszlo by nam do glowy dupy ruszyc do waszego
                  jackowa (to tak was tam nazywaja)?

                  Pan Antek:

                  >>>Mnie to zawsze dziwi i rozsmiesza, jak sie ci
                  Polacy, co sie wyksztalcili ostatnio w Polsce
                  madrza. Jacy to oni madrzy ile to oni
                  nie zarabiaja a ile to wiedza i jacy sa swiatowi.
                  Moj najmlodszy brat urodzil sie juz w USA, jest
                  zolnierzem byl juz w Iraku. Jak przyjechal to
                  opowiadal o polskich zolnierzach jacy tam sa.

                  -Panie Antku nie ten poziom nie ten temat, nie to
                  pytanie. W Europie nie pracuje sie po to by wojowac
                  po calym swiecie z roznymi plemionami. Dziwie sie
                  wogole ze ci Polacy tam pojechali ja bym tego nie
                  zrobil. Europejskie dyplomacje ostrzegaly iz bedzie
                  to wojna bez konca, ale wy tam wszystko wiecie na
                  tej pustyni najlepiej. Dalej se wiec walczta.

                  >>>Tak samo jest wszedzie z Polakami. Nieroby z
                  dyplomami szukaja pracy gdzie indziej, bo sa
                  mozliwosci...Wiec dalej ich wyzywac od ... (?)

                  -Patrz wyrzej, temat w skrocie wyjasniono.

                  Jesli chodzi o Witkowe "Zolnierz z takiego narodu
                  nie ma sobie rownego." 7 na 10 niemieckich
                  zolnierzy zginelo na froncie wschodnim, gdyby nie
                  ich zaangazowanie tam to Adolf popedzil by tych
                  amerykanskich misiow prosto do Kanady. W
                  dzisiejszych czasach poza gigantycznymi nakladami
                  na zbrojenia z waszych podatkow nic specjalnego nie
                  w nich nie ma, a w iraku to lepsi byli brytyjczycy.

                  Z ta radosna nowina zegnam wszystkich zazdrosnych i zatwardzialych
                  ktorym zycie nie dalo wyboru.
                  • zpustynii Re: Praca dla inzynierow. 12.12.07, 20:02
                    Widze, ze uzywajac rozne nicki myslisz, ze ktos bedzie cie mial za
                    kogos innego? To caly czas ty, smutny inzynierek z Londynu w
                    poszukiwaniu latwej pracy. Popatrz na swoje IP, to dowiesz sie,ze
                    wszedzie jest takie samo, co swiadczy o tym, ze jestes ta sama osoba
                    pomimo prob zmieniania nicku. Malo kapujacy jestes kolego.

                    -a gdzie sie nie pracuje na wsi z ktorej sie
                    > przywlokles, masz jakies porownanie, ile czasu
                    > spedziles w innych krajach, pewno poza wlasna kozia
                    > wolka i hameryka nigdzie nie byles

                    Nie jestem z Koziej Wolki, jestem z jednego z napiekniejszych
                    starych polskich miast. Co do wykonywanego zawodu to nawet moj
                    dziadek byl inzynierem wiec ja jestem inzynierem w 3 pokoleniu, moja
                    siostra zreszta, mimo, ze baba, takze.
                    Swiata pewnie widzialem duzo wiecej niz ty. Poza Ameryka, ktora dosc
                    dobrze znam w calosci, mialem okazje pracowac 4 lata w UAE, gdzie
                    praca jest zawodowym marzeniem dla kazdego inzyniera ze wzgledu na
                    wyjatkowy technologiczny postep, nie wspomne juz o doskonalej
                    placy. Pracowalem takze 1.5 roku w Japonii i mieszkalem przed
                    przyjazdem do US prawie dwa lata we Wloszech. O zwiedzaniu Europy
                    nie wspomne, bo robilem to wielokrotnie. Pomijam takze podroze do
                    Indii i Chin, bo byly to jedynie turystyczne wyprawy. Mieszkam
                    obecnie w Nevadzie, nad jeziorem Tahoe, posiadam takze inny dom na
                    Hawajach, gdzie spedzam troche czasu, dwa razy do roku.

                    Najpierw moze w kwestii czysto formalnej. To, ze sie jest inzynierem
                    nie jest wymowka do tego, zeby byc analfabeta w jezyku ojczystym.

                    >Zamazylo nam sie San Diego, ofert pracy widzialem sporo

                    W jezyku polskim marzenie pisze sie przez RZ. Nic na ten temat ci
                    przedtem nie pisalem, bo kazdemu moze sie zdarzyc literowka.
                    Ale pozniej okazalo sie, ze ze jednak to nie literowki. Tylko zwykly
                    analfabetyzm.

                    > typowym polskim prywaciazynom
                    jezeli juz to przywaciarzyną

                    Przywaciarz koles pisze sie po polsku przez RZ, co jako inzynier
                    polski opanowalem, a ty pomimo tych 15 lat studiow w pocie czola,
                    nie.
                    Ponadto nie pisze sie prywaciarzyNOM. Ta koncowka koles cie zdradza,
                    zes z jakiej zabitej wiochy gdzie mowia SOM zamiast są, LUBIOM
                    zamiast lubią itd. Nie wstyd jednak pochodzic ze wsi i byc
                    wyksztalconym. Wstyd byc glupim i niepismiennym posiadajac dypom
                    uniwersytecki. Kilka dni temu poznalem pewnego polskiego mlodego
                    inzyniera z bialostockiej (tak przez was wysmiewanej) wsi, ktory
                    mowil piekna polszczyzna i calkiem dobra angielszczyzna a byl tylko
                    3 miesiace w USA. Mial tez ten czlowiek piekne polskie nazwisko i
                    urodzil sie we wsi, ktora miala dokladnie takie same brzmienie jak
                    jego nazwisko. Wniosek jeden - byl stara polska zasciankowa szlachta
                    a ta od wiekow zawsze pielegnowala piekna polszczyzne i dobra
                    edukacje. Dostanie ode mnie prace na pewno i jak bedzie dobrze
                    pracowal i wytrwa 3 lata to i zielona karte.

                    - i co innej pracy se nie znalezli, jezyka nie
                    znali, wywalac inzynierow? we wszystkich
                    rozwijajacych sie krajach inzynierow sie szuka nie
                    wywala, moze byli do niczego, a moze fantazjujesz
                    lub jestes cwokiem z mentalnoscia kierownika
                    kolchozu, typowym polskim prywaciazynom

                    W Ameryce koles wywala sie z pracy kazdego, kto sie opieprza.
                    Ameryka to nie rozwijajacy sie kraj, to kraj wysoko rozwiniety.
                    Tutaj pryzjezdzaja inzynierowie z calego swiata i szukaja pracy.
                    Posiadanie dyplomu uniweryteckiego niczego tu nie oznacza niestety,
                    dopoki nie poparte jest solidna znajomoscia rzeczy.

                    Zeby sie wybierac do Ameryki koles to po pierwsze musisz byc
                    pracowity i skromny. Nie widac aby ci sie takie cechy przytrafily.

                    Ile ty masz lat, 35?
                    W Ameryce 35-letni inzynier to czlowiek o duzym doswiadczeniu i
                    praktyce, w pelnym rozkwicie kariery zawodowej. Ty, jak sam
                    napisales, jestes dopiero w stanie raczkowania inzynierskiego.

                    25-letni amerykanski inzynier po studiach zaczyna prace od podstaw,
                    czesto po 80 godzim w tygodniu, po 2 latach ma w jednym palcu to, co
                    wie kazdy robotnik w branzy, po pieciu latach wie absolutnie
                    wszystko o swojej robocie. Po dziesieciu latach pracy w branzy jest
                    super specjalista, znajacym kazda tajemnice zawodu. Moze troche
                    odsapnac i zaczac sie interesowac pnieciem po drabinie jezeli mu to
                    odpowiada. Wielu nie odpowiada i wola byc wysoko platnymi
                    inzynierami.
                    Ty w wieku 35-lat zaczynasz dopiero swoja kariere.
                    Moze jak zycie pozwoli (i brak urlopow bezplatnych) to cos bedziesz
                    wiedzial o zawodzie ...kolo 50-tki.

                    -ze lepiej wiecej sie uczyc niz pierdziec w stolek po 12h dziennie -
                    a jak tam z wydajnoscia po takim czasie?

                    Dobrze, ucz sie tylko, zeby z tego byly jakies rezultaty, nie takie
                    jednak, ze 35-letni facet dyplomem uniwersyteckim robi podstawowe
                    bledy ortograficzne.
                    Mlody inzyznier nie zajmuje sie pierdzeniem w stolek, nie ma czasu
                    siedziec, uczy sie praktyczych aspektow swojego zawodu, czasami
                    wlasnie 12 godzin na dobe i to dobrowolnie, bo chce wszystko
                    wiedziec, zeby go pozniej nikt nie mogl zagiac. Tacy sa tutaj mlodzi
                    ludzie. To sa dojrzali ludzie i wysokiej klasy specjalisci, ktorzy
                    nawykli do wyjatkowo ciezkiej pracy, a wielu po prostu uwielbia
                    zapracowaywac sie na smierc. Ty tego nigdy nie zrozumiesz, bo nie
                    umiesz pracowac, jestes leniwy i zdemoralizowany. I dlatego nie masz
                    zadnych szans w US.
                    Pierdzeniem w stolek to inzynierowie w USA zajmuja sie kolo
                    piedziesiatki ale niektorzy i tego zniesc nie moga i wola latac po
                    plantach albo po budowach. Nawet architekci w wielu wypadkach
                    biegaja po budowach i niespecjalnie im to przeszkadza. Sa oczywisice
                    tacy, ktorzy wylacznie zajmuja sie praca konceptualna ale wielu
                    takze chce zobaczyc jak wyglada w rzeczywistosci to co
                    zaprojektowali.

                    -to ty kolego zasad rynku nie znasz, jesli jest
                    zapotrzebowanie na pracownikow (a ofert HVAC lub
                    structural eng. widze mnostwo) to nawet i 5 lat
                    benda czekali, a z mentalnoscia Wolomina to ty masz
                    wiecej wspolnego.

                    I kolejny blad nie pisze sie:
                    -benda czekali,
                    tylko beda (będą)

                    Dobrze pracuj sobie w UK i bierz sobie dowoli bezplatne urlopy na
                    wyjazdy do mamy na ogorki kiszone i kielbase. W USA nie masz szans
                    na prace. A poducz sie troche tej ortografii ojczystej, inzynierku.
                    Strasznie te polskie uczelnie zeszly na psy jak daja dyplomy
                    analfabetom.





                    • norma_baker Re: Praca dla inzynierow. 12.12.07, 20:16
                      Robert ale ty jestes niecierpliwy. Nie doczytales tego dupka do
                      konca. On wszystkim odpowiadal, nawet witkowi.
                      Zrobil tez kolejny blad ortograficzny:

                      -Patrz wyrzej, temat w skrocie wyjasniono

                      Teraz w Polsce pisze sie wyzej przez rz, pewnie zeby bylo wiecej
                      liter, zeby bogato wygladalo.

                      Bede w Reno 18-tego. Zadzwonie do ciebie zreszta przedtem.
                    • norma_baker Re: Praca dla inzynierow. 12.12.07, 20:28
                      Malo spostrzegawczy jestes Robert, facet podpisal sie Danziger.
                      Widac konczyl te slynna Politechnike Gdanska...ha ha ha . Tam maja
                      wsssspaniale uczelnie. Gdansk ma najbardziej skorumpowany sytem
                      szkol wyzszych w Polsce. Ciagle jakies afery wybuchaja ale nie
                      przeszkadza im to dawac inzynierom analfabetom dyplomy.

                      Inna uczelnia gdanska, AWF slynna byla z tego, ze wydala geniusza
                      polskiego o nazwisku Drabik. Tego samego, ktory zwial na Hawaje i
                      slad po nim zaginal. Tego samego, ktory tasmowo produkowal doktoraty
                      przy pomocy swojego tatusia, profesora od fikania fikolkow.

                      Co tu duzo gadac, Gdansk pelen jest geniuszow. Jeden z nich na
                      przyklad byl nawet polskim preyzdentem.

                      • zpustynii Re: Praca dla inzynierow. 13.12.07, 06:18
                        No nie wiem Janek z czego Ty sie smiejesz, bo tak naprawde, to ja
                        tego Twojego szyderstwa nie rozumiem. Przeciez to tragedia narodowa
                        takie niepismienne, leniwe buraki z dyplomami uniwesyteckimi. Jakie
                        to nam daje swiadectwo, ze nalezymy do tego samego narodu?

                        Kiedys z mlodymi inzynierami mozna bylo porozmawiac o wszystkim, o
                        kulturze, o malarstwie. Teraz to zwykly chlam ludzki i to jaki
                        wygadany. Szkoda tylko, ze taka marna polszczyzna. Nie chce mi sie w
                        ogole myslec, jak on mowi po angielsku.
                        To UK zeszlo na straszne psy, skoro biora tak na oslep, co popadnie.
                        Ten Blair kompletnie wykonczyl kraj. Tam juz prawie wszedzie nie ma
                        zadnej jakosci. A wiedziales, ze drugim najpopularnieszym imieniem w
                        UK jest Mahomet?
                        Mowilem ci, ze liberalowie, to nic nie warci politycy, podobnie jak
                        Demokraci, nie wiem, co ty w nich widzisz. Z Republikanami u wladzy
                        kraj zawsze bedzie w lepszym stanie, co tu duzo mowic.

                        Posluchaj, Cindy i ja mamy juz wolne od 14. Jedziemy z Cindy 15go
                        odebrac dziadkow z lotniska w L.A, przylatuje moja matka i wujek
                        Fredek i ciocia. Staruszki chca sie troche podgrzac zima. My 18go
                        jeszcze bedziemy w domu, bo maly ma ostatni dzien w szkole 21go.
                        Wiec musimy czekac. 22 jedziemy wszyscy na Maui. jak chcesz przyjedz
                        z zona i dziecmi. Bedzie bardzo kameralnie, sama rodzina-7 osob.
                        • norma_baker Re: Praca dla inzynierow. 13.12.07, 07:10
                          No a co mam plakac Robert, ze jakis duren podstaw ortografii nie
                          opanowal?

                          Nie przejmuj sie, nie tylko Polska zeszla na straszne psy. W kazdym
                          europejskim kraju tak teraz jest. KOMUNA pod nazwa UE. Jedz do
                          Holandii, Niemiec czy Francji. To samo gowno. To sie nazywa
                          arabizacja Europy. W Londynie sa cale arabskie ulice a jak tam
                          zabladzisz, nie bedziesz wiedzial czy jestes Kairze, czy w jakims
                          Damaszku. Dali sie wydymac Angole i juz. A jakosc idzie za tym
                          wszystkim w parze. Czyli jest gowniana i to w kazdej dziedzinie
                          zycia. Nic ich juz tam nie uratuje.

                          Dzieki za zaproszenie. Dla Ciebie mniej niz 20 osob, to kameralne
                          zebranie, wiem. Zadzwonie i pogadamy.
                        • Gość: byszczak Re: Praca dla inzynierow. IP: *.bulldogdsl.com 14.12.07, 00:07
                          >>>Posluchaj, Cindy i ja mamy juz wolne od 14. Jedziemy z Cindy 15go
                          odebrac dziadkow z lotniska w L.A, przylatuje moja matka i wujek
                          Fredek i ciocia. Staruszki chca sie troche podgrzac zima.

                          To wy tam na półkuli południowej macie teraz lato? Załączam tabele.
                          Piłeś nie leć!
                          www.bbc.co.uk/weather/world/city_guides/results.shtml?tt=TT001410

                          >>Kiedys z mlodymi inzynierami mozna bylo porozmawiac o wszystkim, o
                          kulturze, o malarstwie.

                          A dużo tam mają malarstwa na Maui? Jakie freski Giotta się znajdą?
                          Kotlet jezteś i tuszcz smażyć jedziesz. Daj znać to ci podeśle jakie
                          zdjęcie ze freskami w tle - to take rysunki na skale.
                      • Gość: byszczak Re: Praca dla inzynierow. IP: *.bulldogdsl.com 14.12.07, 00:20
                        >>>Widac konczyl te slynna Politechnike Gdanska...ha ha ha . Tam
                        maja wsssspaniale uczelnie. Gdansk ma najbardziej skorumpowany sytem
                        szkol wyzszych w Polsce.

                        To jaka trauma poPISowska z tą korupcją?
                        A co waćpanna zakończyła? Pewno tera wykłada garncarstwo w Wyższej
                        Szkole Medialnej w Toruniu a w Czykago to i nawet mandrel drawing.
                        No i ten W..... co się dużo w Ameryce powałęsa toć on z takiej
                        metropolii jak i panna.
                        • matrix_uk Re: Praca dla inzynierow. 14.12.07, 19:23
                          Ty madry, norma, to facet i mieszka od bardzo dawna w stanach. Nie
                          wiem czy nawet wie co to PIS, a jak wie, czy mu w ogole zalezy. W
                          USA to kazdemu wisi kogo wy macie przy korycie.
                    • Gość: bystszak Re: Praca dla inzynierow. IP: 87.84.72.* 13.12.07, 11:36
                      a w kraju zulu-gula to ty dziadzie nie byles, ktos taki (ze
                      znajomymi : nora co ciagnie wora uje nie kreskuje i sufitow z wiciem
                      juz nie maluje) regularnie wyplakiwal by sie na forum dla gorali?
                      ja mam akurat na to tydzien, a potem jade zwiedzac middle east na
                      kilka tygodni i jak wroce to zmienie nie tylko nick ale i ip. znalzl
                      sie in(rz)ynier (w 5 pokoleniu urodzony z litosci przez ciotke)
                      technolog na lini produkcji cepow, majster z kraju gnijacej wisni z
                      sajdingowym domkiem w gorach kolorado, zmien troche interfejs tej
                      agencyji choojowej bo wyglada jak z kolka rozancowego chyba ze do
                      ziomkow ze stron rodzinnych tym walisz. ciiieciu zlotem wyszywany
                      schlej pol litra zjedz ziemniaka zatancz kujawiaka. sprain jor brejn
                      z ta ortografija.
                      • matrix_uk Re: Praca dla inzynierow. 13.12.07, 13:20
                        Ha,ha, ha ale sie usmialem. Widzicie inzyniery zpustyni i inne
                        normowate, jak to jest w tym Londynku? Jak nie zresz ogorkow tos
                        wrog. Oni tu wszyscy tacy. Niepismienne glupki z dyplomami. Wiem cos
                        o tym, mieszkam tu i zniesc tego gowna nie moge. Przyciagnelo sie tu
                        to gowno cala wielka burakowa sraczka i wszystkie mundre a jakze i
                        inzyniery.
                        A, ze pisac nie umie, to nic. Ojciec krowe sprzedal a wyksztalcil
                        jednego i drugiego lajze. Niejeden nowy dom powstal w Gdansku a
                        jakze, profesory PG przecie tez zyc musz i chca....
                        Trudno to szlo,to ksztalcenie bo i 15 lat ale wyszlo. Prawdziwy,
                        wielki, dlugi, burakowy glut.
                        Niech zyje Politechniaka Gdanska!!! Czuj czuwaj!
                        P.S
                        Ja nie po Politechnice Gdanskiej, ja po Wroclawskiej.
                        • Gość: witek Re: Praca dla inzynierow. IP: 207.134.83.* 13.12.07, 13:36
                          Szanowny Panie,

                          A moze by pan tak odrobine wyhamowal? Niechze pan popatrzy jakiego
                          pan uzywa jezyka i troche sie nad nami zmiluje. My wiemy, co tu sie
                          dzieje, nie musi nam pan objasniac.

                          Wystarczylo raz przeczytac pierwszy post i wiadomo juz bylo z kim ma
                          sie do czynienia. Teraz, prosze pana, to wszyscy w Polsce sa chorzy
                          na dysleksie, zwlaszcza ci niedouczeni.

                          Naprawde lepiej zmilczec niz nerwy sobie szarpac. Nie musimy tu
                          przeciez zagladac.
                          • matrix_uk Re: Praca dla inzynierow. 13.12.07, 13:45
                            Przepraszam, zagalopowalem sie.

                            A moze mi pan powiedziec, gdzie tu zamieszkac, zeby tego polskiego
                            gowna nie bylo? Bo rozlazlo sie juz wszedzie, nawet na Islandii ich
                            jest pelno a tam ciemno jak w dupie przez 6 miesiecy w roku i ciagle
                            zima. Latem kra w morzu plywa. Ale jest porzadek i w miare dobrze.
                            Do czasu, niech pan poczeka, jak wiecej Polakow dojedzie...

                            Ja to nawet za polowe tego co teraz mam chetnie bym pracowal aby
                            miec od rodakow swiety spokoj.

                            Jedyne wyjscie to US ale tam sie trudno dostac.
                          • Gość: byszczak Re: Praca dla inzynierow. IP: *.bulldogdsl.com 13.12.07, 23:56
                            Specjalnie dla pana:
                            DYSORTOGRAFIA - zaburzenie psychiczne, objawiające się na
                            nieświadomym popełnianiu błędów ortograficznych pomimo znajomości
                            zasad pisowni...
                            DYSLEKCJA to zaburzenie manifestujące się trudnościami w nauce
                            czytania i pisania, mimo stosowania standardowych metod nauczania,
                            inteligencji na poziomie przeciętnym i sprzyjających warunków
                            społeczno-kulturowych.
                            DYSGRAFIA - częściowa lub całkowita utrata umiejętności pisania,
                            spowodowana mikrouszkodzeniami ośrodkowego układu nerwowego lub
                            zaburzeniami ośrodkowych funkcji wzrokowych i słuchowych.

                            Tej czeciej nie widać chodż wolno w klawisze stukam.
                            JUZ cHAMUJE__________.

                        • Gość: byszczak Re: Praca dla inzynierow. IP: *.bulldogdsl.com 14.12.07, 00:29
                          >>>Ojciec krowe sprzedal a wyksztalcil jednego i drugiego lajze.

                          Wicia przeca ja gadał że miastowy. Rodak też zza Buga? Jak z
                          Wrocławia to pewnikiem.

                          >>>Trudno to szlo,to ksztalcenie bo i 15 lat ale wyszlo.

                          -To ty w MathCadzie takie równania układa, że i wynki wychodzą, a ja
                          na palcach licza i nic. Od razy znać że inżynier.

                          >>>Niepismienne glupki z dyplomami. ( ? ) Wiem cos o tym...

                          -Jaki tam głupek z ciebie, doorman z awansu społecznego i już.
                          • matrix_uk Re: Praca dla inzynierow. 14.12.07, 19:18
                            Nie jestem durniu z Wroclawia, konczylem tam tylko politechnike, to
                            duza roznica.
                            A ty jestes PRACOWNIKIEM NAUKOWYM POLITECHNIKI GDANSKIEJ,
                            hahahahahahahaha?

                            Znalazl sie tam jeden, co bez bledow ortograficznych pisze,
                            profesure mu dac to to zwyczajna!
                          • matrix_uk Re: Praca dla inzynierow. 14.12.07, 19:29
                            Mylisz sie, ja juz od 8lat pracuje poza Polska w roznych krajach i
                            jakos ciagle dobra prace w swoim zawodzie dostaje...i place tez.

                            Doormenow to ja tu juz widzialem, po kulturoznawstwie. Inzynier jak
                            dobry, wszedzie prace znajdzie. A ty co robaku, boisz sie wyjechac
                            poza Polske?
                            • Gość: Byszczak Re: Praca dla inzynierow. IP: *.bulldogdsl.com 14.12.07, 20:41

                              >>>Inzynier jak dobry, wszedzie prace znajdzie. A ty co robaku,
                              boisz sie wyjechac poza Polske?

                              -no tak jak mowisz, troche zamieszania wprowadzilem wpisujac sie pod
                              roznymi nickami, to ja poruszylem ten temat i od razu oskarzono mnie
                              o nierobstwo, moze i bledy robie albo i literowki, ale nie zmienia
                              to faktu ze z tymi wszystkimi na dys., ktore wykryl u mnie na
                              odleglosc jakis doktor pewno z usa, bo taki dobry i to lepszy od
                              tego Zygmunta z Wiednia (to takie europejskie zaadupie pelne
                              arabow), da sie jakos inzynierowi zyc, gorszy to jest chyba wtorny
                              analfabetyzm na ktorzy niektorzy tu cierpia. wracajac do nierobstwa
                              pewnie jeden z drugim w prl na >>>"plocie z dupa siedzial" albo spal
                              na jakiejs sownicy i jako na zachod pojechal tako i odkryl, ze
                              pracowac troche trzeba. mi to juz dane nie bylo bo 3rp w kwiecie
                              wieku mnie naszla to i spotkanie z zachodem przyjemniejsze bylo. o
                              ile pracowales ostatnio tam, a teraz jestes tu to masz porownanie,
                              ze jest fajnie. powodzenia Ci na tej wysepce i innym rowniez zycze.
                              • matrix_uk Re: Praca dla inzynierow. 14.12.07, 20:54
                                Same dysleksyki tutaj, zwlaszcza jak sie okazuje, ze cos zawalaja,
                                to pozniej natychmiast sa chorzy. Wiem, bo to powszechne zjawisko w
                                UK. Jak mu cos nie wyjdzie, to natychmiast idzie na chorobowy, no bo
                                przeciez on juz wtedy jak to, co spieprzyl to byl chory i dlatego mu
                                nie wyszlo.

                                Strach pomyslec jakie maja Polacy dolegliwosci, ktorych od razu tak
                                szybko sie nie zauwaza.
                                • norma_baker Re: Praca dla inzynierow. 16.12.07, 06:52
                                  E tam dysleksyki, Jak juz dysleksia, to moze dotyczyc otografii ale
                                  jak ktos pisze przywaciarzynom,to przeciez widac, ze burak i nie zna
                                  poprawnej formy ale uzywa gwary wiejskiej.

                                  Ale ten burak bardzo ostatnio zrobil sie aktywny, duzo energii traci
                                  piszac pierdoly do Roberta a Robert to pewnie dlugo tu nie zawita,
                                  bo bedzie obskakiwal rodzine na Maui.

                                  • Gość: Byszczak Re: Praca dla inzynierow. IP: *.bulldogdsl.com 16.12.07, 11:09
                                    he he he a ja to mam prostate, mercedesa i w Monako mieszkam
                                    (przynajmniej internet tam dochodzi), zeby to czytal jeden z
                                    drugim ,a do worda tylko wkleja i podkreslonych szuka. Ponoc Polska
                                    na psy schodzi? No pewno prawda skoro wszystkie suuki wyjechaly.
                    • marcintom99 Re: Praca dla inzynierow. 31.12.07, 01:45
                      zpustynii napisał:

                      > Popatrz na swoje IP, to dowiesz sie,ze
                      > wszedzie jest takie samo, co swiadczy o tym, ze jestes ta sama osoba

                      informatyk: nie koniecznie ;) ale pewnie w tym przypadku tak heheh :]
                      nigdy nie być pewien na 100% tego o czym mówisz/piszesz szczególnie jeżeli to
                      nie jest to na czym znasz się najlepiej ;)

                      > pomimo prob zmieniania nicku. Malo kapujacy jestes kolego.
                  • Gość: krizstoball Re: Praca dla inzynierow. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.03.08, 13:50
                    you shut his mouth bro
                    well done

                    anyway Danziger= Politechnika Gdanska?(meine Schule)WILIŚ
          • Gość: cd. nie nastapi Re: Praca dla inzynierow. IP: *.bulldogdsl.com 11.12.07, 19:50
            no jest i pan Witek, ludziom z agencji to ja juz dziekuje z gory
            (wwwpracujwhamericeczikagociomprl, w UE za znalezienie pracy sie nie
            placi) za odpowiedzi,a jak mam malo zarabiac tam to wole duzo tu lub
            gdzie indziej i nie robic z siebie dyplomowanego
            potrojnie "zapracowanego", mysle ze lepiej wiecej sie uczyc niz
            pierdziec w stolek po 12h dziennie - a jak tam z wydajnoscia po
            takim czasie? wasze ulubione >>>>> $$$ ... z innego posta
            wyczytalem, ze na forum usa lepiej nie wchodzic - wzgledy emigracji
            historyczno - (klasowo)spoleczne, mieli racje, z tym goralskim
            pozdrowieniem pa pa , wyrafinowany w rafinerii gdanskiej
            • zpustynii Re: Praca dla inzynierow. 11.12.07, 19:59
              Tak, tak siedz tam gdzie siedzisz.
              A jak zwykle zajrze do mojego kongresmena i powiem mu, ze jestem
              wyjatkowo zadowolony z polityki emigracyjnej USA.
              Cale szczescie, ze polskie komunistycznie buraki nie maja tu wstepu.
              Ameryka nie da sie zwariowac.
              • Gość: Tom Trudne slowa: emigracja, imigracja IP: *.hsd1.ma.comcast.net 11.12.07, 21:28
                zpustynii napisał:

                > A jak zwykle zajrze do mojego kongresmena i powiem mu, ze jestem
                > wyjatkowo zadowolony z polityki emigracyjnej USA.

                Ten kongresman sie zdziwi, bo jak dotad USA nie prowadzi polityki emigracyjnej.
                Jak Amerykanin chce emigrowac, to robi to na wlasna reke, bez pomocy rzadu.
    • zas_ale_pyra Re: Praca dla inzynierow. 16.12.07, 13:38
      Wot, kulturnyj narod.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka