Dodaj do ulubionych

inzynier w ameryce

IP: 195.205.171.* 18.08.09, 21:56
witam. koncze wlasnie agh na kierunku geologia ze specjalnoscia w
petrochemii. chcialbym wyjechac do pracy do kanady lub do usa. nie
wiecie moze czy latwo bedzie mi znalezc prace albo potwierdzic moje
kwalifikacje? albo czy mozna tam dobrze zarobic? doswiadczenia jako
takiego nie mam ale odbylem juz praktyke. moze cos z teksasu czy z
okolic edmonton? jelsi chodzi o alaske to wolalbym cos
cieplejszego:)
Obserwuj wątek
      • Gość: Dallas Re: inzynier w ameryce IP: *.tx.res.rr.com 02.09.17, 08:24
        Kazdy dyplom jest warty tylko trzeba troche cierpliwosci...oczywiscie jezyk i pozwolenie na prace to podstawa w US (Texas)...jadac do US nie znalem jezyka i nie mialem pojecia co to jest EIT/PE...skonczylem AGH i pracuje obecnie w geotechnice...EIT zdalem pare lat temu i obecnie przygotowuje sie do PE...jak mi sie udalo to kazy moze...powodzenia dla przyszlych inzynierow!
    • ekspert.1 Re: inzynier w ameryce 19.08.09, 09:34
      Przeczytaj jak zostac inzynierem w Ameryce :

      www.nspe.org/index.html
      a jak w Kanadzie :

      www.engineerscanada.ca/e/

      ---------------

      w skrocie , swoj polski "inzynierski" dyplom mozesz zwinac w kulke i dac psu do zabawy .
    • Gość: pytajnik Re: inzynier w ameryce IP: 195.205.171.* 19.08.09, 21:55
      naprawde az tak trudno? to jak ja mialbym ten dyplom czy umiejetnosc
      potwierdzic? jesli chodzi o certyfikat jezykowy to sie przymierzam
      zrobic go teraz wiec nie jest to jakis problem (tak mi sie wydaje)
      czyli lepiej poszukam pracy gdzies w europie:) moze cholernie
      chlodna norwegia:P
      • ekspert.1 Re: inzynier w ameryce 20.08.09, 01:22
        Nie mysle zes wszystko przeczytal , np. to :

        In Canada, it is illegal to practise the profession of engineering or to use the P.Eng./ing./Eng. designation without being licensed as a member of an association.


        kto moze starac sie o licencje w Kanadzie i jakie warunki musi spelniac :

        LICENCE REQUIREMENTS

        To be licensed as a professional engineer by a provincial or territorial engineering association, candidates must:

        *

        Be a Canadian citizen or permanent resident (Citizenship or permanent resident status is required to apply for licensure. It is not possible to be licensed before immigrating to Canada.)
        *

        Possess an undergraduate (Bachelor's level) degree in engineering from a recognized Canadian university program, or possess an otherwise recognized engineering degree and complete an assigned exam program. Recognition of degree equivalency by a Canadian university or other organization is unrelated to recognition of your degree by Engineers Canada and its members.
        *

        Complete three or four years of engineering work, depending on the association. Experience obtained outside Canada may be acceptable if sufficient documentation is provided. A minimum of 12 months experience must be in a Canadian environment to ensure that you are familiar with Canadian codes and standards.
        *

        Write and pass a professional practice examination on professional practice, ethics, engineering law and liability.
        *

        Be of good character and reputation.
        *

        Be proficient in English (French in Québec, English or French in New Brunswick).
        www.engineerscanada.ca/e/pr_immigration_1.cfm


        ------------------------


        P.S. Czy w Polsce wystarczy rzucenie przez zagranicznego goscia wyszmalcowanego dyplomu i oswiadczenie ... ynzyner jezdem zeby pracodawcy ustawiali sie w kolejce i z marszu zlecali mu opracowanie konstrukcji np. mostu ? .




        • Gość: pytajnik Re: inzynier w ameryce IP: 195.205.171.* 20.08.09, 11:01
          "It is not possible to be licensed before immigrating to
          Canada."


          to zdanie martwi mnie najbardziej bo kanada tania nie jest a takie
          licencjonowanie troche trwa. wiadomo ze nie zleca mi od razu bog wie
          czego. na poczatku pewnie bede sie przygladal. jeszcze w dodatku
          kiedy wejde na teren kanady bede zwyczanjum janem kowalskim bez
          dyplomu no i bede musial znalezc jakas dorywcza prace. nie boje sie
          pracy zeby nie bylo tylko nie wiem czy to nie bedzie zmarnowany
          czas. a ty ekspercie mieszkasz w kanadzie czy po prostu sie znasz? :)

          w polsce tez nie mozna tak rzucac zagranicznym dyplomem ale z reguly
          kiedy przyjezdza obcokrajowiec to ma kase na utrzymanie bo polska
          jest stosunkowo tania.
    • mmujer Re: inzynier w ameryce 20.08.09, 13:01
      Gość portalu: pytajnik napisał(a):

      > witam. koncze wlasnie agh na kierunku geologia ze specjalnoscia w
      > petrochemii. chcialbym wyjechac do pracy do kanady lub do usa. nie
      > wiecie moze czy latwo bedzie mi znalezc prace albo potwierdzic
      moje
      > kwalifikacje? albo czy mozna tam dobrze zarobic? doswiadczenia
      jako
      > takiego nie mam ale odbylem juz praktyke. moze cos z teksasu czy z
      > okolic edmonton? jelsi chodzi o alaske to wolalbym cos
      > cieplejszego:)

      Jak jesteś dobry inżynier to i w Polsce sobie pracę znajdziesz. A
      jak jesteś taki inżynier jak L. Kaczyński doktorem prawa to żaden
      dyplom Ci nie pomoże.
      Nikt cię w USA do inżynierskiej roboty nie przyjmie tak "w ciemno",
      jeżeli nie skończyłeś jakiejś prestiżowej uczelni amerykańskiej.
      Narazie to polski dyplom to sobie możesz w buty włożyć bo nikt go
      tam nie będzie oglądał ani nie będzie od ciebie go wymagał. Oni tam
      mają wybór z całego świata jeżeli chodzi o specjalistów wysokiej
      klasy. W ciągu oststnich 20 lat z Rosji Sowieckiej do USA
      wyemigrowało około 70 000 specjalistów i uczonych ze wszystkich
      dziedzin, w większości Zydów.
      Jeżeli się uparłeś tam startować to pomyśl najpierw w jaki sposób
      tam możesz legalnie przebywać. A to teraz nie jest łatwo a prawie
      niemożliwe.
      Pod koniec komuny byłem w USA u siostry przez 4 lata i pracowałem
      tam jako tokarz a w Polsce byłem inżynierem mechanikiem po studiach
      na PW i już z pewną praktyką.
      • Gość: pytajnik Re: inzynier w ameryce IP: 195.205.171.* 20.08.09, 20:09
        kazdy wlasnie mowi ze nasze dyplomy sa gowno warte. agh jest
        najlepsza politechnika w polsce wiec myslalem ze bedzie latwiej. a
        ty jak byles to juz tam zostales czy wrociles? bo po jakims czasie w
        koncu potwierdza ten dyplom i mozna zlalezdzc porzadna prace.
        chcialbym pojechac do stanow albo do kanady. bylem raz w NY i
        spodobalo mi sie to amerykanskie zycie. niby ta sama kultura a
        jednak zupelnie inaczej niz w europie:) co do tych sowieckich zydow
        to i z rzeszy uciekali wczesniej a z polskich jak byla nagonka chyba
        w 68 to sporo ich wyjechalo a ze nie mieli wiekszego wyboru to
        pojechali do stanow. nie ma sie co dziwic:P
      • Gość: pantera Re: inzynier w ameryce IP: *.ok.shawcable.net 22.08.09, 03:39
        Jak myslisz o kontynuacji nauki jako inzynier czy to w USA czy w
        Kanadzie to zalatw sobie cos takiego jak karta przebiegu studiow, z
        wypisanymi wszystkimi ocenami i godzinami przedmiotow, ktore brales.
        Dobrze tez jest to od razu przetlumaczyc potem wsadzic w koperte isc
        do dziekanatu, zakleic i poprosic o pieczatke w gornym lewym rogu i
        tam gdzie sklejasz koperte zeby bylo wiadomo, ze nikt tego nie
        otwieral. Zostaw to w Polsce, nie adresuj, jak juz zdecydujesz sie
        na uczelnie wtedy rodzina wysle Ci to z miasta w ktorym studiwales
        na wskazany przez Ciebie adres uczelni w USA czy Kanadzie, albo APEG
        (to takie stowarzysznie inz. w Kanadzie). Potem oni to sobie
        ogladaja i zastanawiaja sie ile Ci kredytow uznac i ile musisz
        dorobic albo jakie egzam. zdac.

        Nie wiem jak to jest w USA, choc mieszkalam w NYC 4 lata nie bylam
        tym zainteresowana, bo nie zabardzo mielismy mozliwosci robic tam
        cos takiego, ale dobrze Ci ktos napisal, ze w Kanadzie musisz miec
        przynajmniej staly pobyt zeby sie o to ubiegac.

        Jedo jest pewne, nie jest to proste, kosztuje duzo kasy, sprawdza
        Twoja wiedze no i moze potrwac pare lat, jak przy dobrych wiatrach
        zdasz egzamin na EIT (engineer in training) znajdziesz pracodawce,
        ktory przyjmie Ci na takie stanowisko i zaoferuje praktyke.

        Jezeli chodzi o Kanade to moze zacznij proces emigracyjny jako
        Skilled worker a potem dalej. W USA w ogole jest ciezko o staly
        pobyt, a na wizie studenckiej bedziesz placil bajonskie sumy za
        studia plus utrzymanie.

        Nie wiem, moze probuj tez szukac czego przez internet tzn., jakiejs
        pracy. Niektorzy maja szczescie... No i jak sie nie probuje to nie
        wie sie jak to jest. Wszystko trzeba przekalkulowac...
          • Gość: Pa Re: inzynier w ameryce IP: *.ok.shawcable.net 25.08.09, 04:43
            A ja myslalam, ze Norwegia to jeden z lepszych krajow do zycia, hmmm.
            Tacy przeciez bogaci i nawet do UE nie chce sie im nalezec.

            Pracowales tam jako inzynier???

            Ameryka moze faktycznie jest pociagajaca, nie ma tutaj takiego
            natloku jak w Europie, ale nie ma tez takiej historii, architektury,
            no i do Polski bedziesz mial daleko i drogo.

            Jzeli faktycznie podobal Ci sie New York to raczej tam sie kieruj, w
            Kanadzie nie ma takich wielkich miast, wiecej natury natomiast.

            Powodzenia:))))

            • ratpole Re: inzynier w ameryce 25.08.09, 05:19
              Gość portalu: Pa napisał(a):

              > Ameryka moze faktycznie jest pociagajaca, ale nie ma tez takiej historii,
              architektury....

              Zawsze gdy widze ta ograna nawijke to mam ochote zapytac czy mozna sie tym
              najesc albo ubrac?
              • Gość: pantera Re: inzynier w ameryce IP: *.ok.shawcable.net 26.08.09, 06:42
                Nie, nie mozna. Tak, samo jak nie mozna najesc sie natura, ktora
                taka wszechobacna w Kanadzie.
                Jednak jak juz nakarmisz swoj zoladek i sie w cos przyobleczesz,
                kupisz sobie takie albo lepsze auto czy komputer, to moze Twoja
                dusza zatesknic za czyms ladnym, pieknym, za pewnymi wrazeniami
                estetycznymi,nie sadzisz ratpole???
                Choc w sumie, nie wszyscy ludzie maja takie potrzeby, niektorym
                wystarcza zaspokojenie tych najbardziej podstawowych.
                • ratpole Re: inzynier w ameryce 26.08.09, 10:52
                  Gość portalu: pantera napisał(a):

                  > Nie, nie mozna. Tak, samo jak nie mozna najesc sie natura, ktora
                  > taka wszechobacna w Kanadzie.
                  > Jednak jak juz nakarmisz swoj zoladek i sie w cos przyobleczesz,
                  > kupisz sobie takie albo lepsze auto czy komputer, to moze Twoja
                  > dusza zatesknic za czyms ladnym, pieknym, za pewnymi wrazeniami
                  > estetycznymi,nie sadzisz ratpole???

                  W takim razie co tu jeszcze robisz? I to siedzac na preriach gdzie tylko kojoty
                  wyja doopami. Ani kultury, ani architektury. Byle kosciolek w Zapizdziewie
                  Dolnym ma wiecej tradycji niz cala Kanada. Czyzby jednak "podstawowe potrzeby"
                  byly wlasnie tym? Podstawowymi potrzebami? hehehe
                  • Gość: Pantera Re: inzynier w ameryce IP: *.ok.shawcable.net 26.08.09, 19:33
                    Po pierwsze nie siedze na zadnych preriach, kojota jeszcze nie
                    widzialam, zwlaszcza takiego co "wyje doopa", natomiast pare
                    niedzwiadkow i owszem hahhaha.
                    Dzieki za uszczypliwa riposte, ale nie wzrusza mnie Twoja super
                    nietaktowna elokwencja.
                    Jak dla mnie zawsze sa plusy i minusy.
                    Cudownie jednak, ze dla Ciebie Kanada ma tylko pozytywne strony,
                    zapewne jestes jej najszczesliwszym mieszkancem :)))

                    Poza tym, rozmowa stala sie troche nie na temat.
                    "inzynier w ameryce"???
                    • ratpole Re: inzynier w ameryce 26.08.09, 21:39
                      Gość portalu: Pantera napisał(a):

                      > Jak dla mnie zawsze sa plusy i minusy.
                      > Cudownie jednak, ze dla Ciebie Kanada ma tylko pozytywne strony,
                      > zapewne jestes jej najszczesliwszym mieszkancem :)))

                      Po prostu staram sie, zeby "te minusy nie przeslonily mi plusow".
                      Trzeba byc realista. Albo podziwianie wspanialej architektury w Paryzu z poziomu
                      chodnika na ktorym sie zebrze, albo bez artystycznych uniesien, ale za to z
                      pelnym zoladkiem
                      • Gość: Pantera Re: inzynier w ameryce IP: *.ok.shawcable.net 27.08.09, 00:19
                        Masz racje. Tez tak robie, staram sie widziec wiecej plusow niz
                        minusow. Czasami jednak jestem bardziej perfekcjonistka niz
                        realistka i chcialbym miec i pelny zoladek i zadowolona dusze :)
                        Dlatego tez zapytalam autora temtu "inzynier w ameryce" czemu nie
                        Norwegia, w ktorej juz byl?

                        Mysle, ze w Europie sa kraje, w ktorych tez dobrze sie zyje, co nie
                        znaczy, ze neguje tutaj Kanade. Gdyby tak bylo, to tak jak
                        napisales - dawno juz by mnie tu nie bylo.

                        Milego dnia :))))))))))))))
                        • ratpole Re: inzynier w ameryce 27.08.09, 03:12
                          Gość portalu: Pantera napisał(a):

                          > Masz racje. Tez tak robie, staram sie widziec wiecej plusow niz
                          > minusow. Czasami jednak jestem bardziej perfekcjonistka niz
                          > realistka i chcialbym miec i pelny zoladek i zadowolona dusze :)

                          Nie ty jedna. Perfekcjonista w wersji extremalnej chcialby miec duzo pieniedzy
                          nic nie robiac, byc zdrowym, mlodym, przystojnym i bogatym i mieszkac w idealnym
                          kraju na ziemi hehe
                          Jesli nie widzisz roznicy w jakosci zycia miedzy Europa a Ameryka to lepiej juz
                          licz te plusy i minusy :)
                          • Gość: Pantera Re: inzynier w ameryce IP: *.ok.shawcable.net 27.08.09, 03:37

                            "Perfekcjonista w wersji extremalnej chcialby miec duzo pieniedzy
                            nic nie robiac, byc zdrowym, mlodym, przystojnym i bogatym i
                            mieszkac w idealnym kraju na ziemi hehe
                            Jesli nie widzisz roznicy w jakosci zycia miedzy Europa a Ameryka to
                            lepiej juz licz te plusy i minusy :)"

                            Co do tego, to akurat sie pomyliles. Nic nie robic i miec duzo kasy,
                            hmm... to chyba byloby strasznie nudne.
                            Za duzo mam w glowie pomyslow zeby marnowac czas i siedziec na tylku
                            z zalozonymi rekami :O

                            Chetnie poslucham o tych roznicach w jakosci zycia stary kanadyjski
                            wygo.
                        • Gość: pytajnik Re: inzynier w ameryce IP: 195.205.171.* 27.08.09, 21:48
                          no to sie temat zrobil:) "czemu nie norwegia?" coz, w norwegii sie
                          zyje super. zarobki wysokie, duzy socjal, nie ma strachu o to ze
                          jakis zul kogos napadnie czy zaczepi, laweczki w parkach czyste no i
                          duzo przestrzeni bo jak kazdy wie norwegia zbyt ludna nie jest:P ale
                          jakos tak zawsze podobala mi sie ameryka. te wielkie miasta ogromne
                          przestrzenie no i ta wolnosc:) tam jesli sie nie pracuje to sie zyje
                          biednie a w norwegii z podatkow utrzymuje sie arabskich obibokow. to
                          mi sie niespecjalnie podoba. poza tym norwegia jest
                          przereklamowana:P niby duzo sie zarabia ale rownie duzo wydaje.
                          paliwo to chyba maja najdrozsze w europie chociaz sami ciagna rope z
                          morza. wiadomo nie jest to biedny narod i z latwoscia mozna tutaj po
                          roku pracy kupic sobie nowy samochod. inzynierow tez sie ceni bo
                          wiekszosc norwegow preferuje nauki humanistyczne i maja ich nadmiar.
                          ale jesli ktos by chcial wyjechac i np rodzinie pieniadze przysylac
                          to tez nie jest tak rozowo. za norweskie pieniadze najlatwiej zyje
                          sie w norwegii:)ja bylem w bergen. miasto male. ludzie bardzo mili
                          ale to nie ten klimat. nie mowie tu o tym ze jest zimno ale tak
                          jakos dziwnie sie czuje. nie ma tu wiezowcow. sa liczne kamieniczki
                          palacyki czy domki typowo skandynawskie. jest ladny port i zawsze
                          mozna bylo niedzielnym popoludniem wybrac sie nad fiord:) sa kluby
                          dyskoteki puby. generalnie jest wszytsko tylko takie male sie
                          wydaje:) moze ja mam jakis kompleks albo nie wiem co ale chcialbym
                          zyc w duzym miescie:) co do historii i krajobrazow to oczywiscie sa
                          wspomniane wczesniej fiordy sa lasy stadniny itp ale to poza
                          miastem:) historia jest ciekawa dla tego kto ja lubi:P mnie jakos
                          specjalnie nie urzekla. bylem w narwiku bo jedyne co mi sie w
                          historii podoba to IIWŚ no i chcialem zobaczyc jak to wszytsko
                          wygladalo. aha i chyba zapomnialem o jedzeniu. pewnie was nie
                          zdziwie ale w norwegii ludzie tez sa najedzeni:) nie sa grubi bo
                          ciagle jedza te cholerne ryby no i generalnie nie jedza
                          nalogowo "obiadow" w McDonaldach. zyje sie tu raczej rodzinnie i tak
                          swojsko:) nie bylem w oslo wiec nie wiem jak zyje norweska stolica
                          ale bergen jest 2 co do wielkosci wiec moze jest i porownanie.
                          krakow jest wiekszy:) szczerze to powiem ze nawet ladniejszy:)
                          nie chce nikogo oceniac po tym jakie ma potrzeby duchowe ale czasem
                          jednak fajnie jest pojsc sobie do lasu:) byle tylko nie smiecic bo w
                          norwegii tego nie lubia i bardzo dobrze zreszta:)
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka