Dodaj do ulubionych

peselowsko- eseldowskie scierwa

22.09.11, 22:13
wyciag z pamietnika ormowca z Rzeszowskiego - polonusa 5Element /heheheh

Trójkąt Buchacza – potoczna nazwa jednej z największych afer III Rzeczypospolitej, która pozostaje niewyjaśniona. W latach 1994-1995 w wyniku działalności związanych z PSL ministrów w rządach Waldemara Pawlaka, Józefa Oleksego i Włodzimierza Cimoszewicza Skarb Państwa utracił kontrolę nad majątkiem, którego wartość szacuje się (według wyceny z różnych lat) na 500-800 mln zł[1].

Według ustaleń kontroli NIK przeprowadzonej w latach 1998-1999 na wniosek premiera Jerzego Buzka w Polskim Funduszu Gwarancyjnego (PFG) SA (wcześniejsza nazwa - Agencja Rozwoju Gospodarczego (ARG SA), Międzynarodowej Korporacji Gwarancyjnej (MKG) Sp. z o.o. (wcześniejsza nazwa Polska Korporacja Eksportowa Sp. z o.o.) i Chemii Polskiej Sp. z o.o., najpierw Lesław Podkański (PSL), a następnie były minister ds. współpracy gospodarczej z zagranicą Jacek Buchacz (PSL) w latach 1994-1995 wnieśli do trzech spółek majątek o łącznej wartości 545 mln zł (wycena z czasu wnoszenia majątku do spółek). Majątek stanowiły akcje central handlu zagranicznego (Animex SA, Agros Holding SA, Bank Rozwoju Eksportu SA, Elektrim SA, Universal SA, Unitra SA), których wartość według oszacowania NIK w 1999 wynosiła ponad 800 mln zł. Jak stwierdziła NIK, PFG udzielał firmom eksportującym na Wschód poręczeń bez analizy ich wypłacalności. W efekcie poręczano kredyty firmom w kiepskiej sytuacji finansowej.

4 września 1996 stanowisko ministra stracił Jacek Buchacz, którego na wniosek premiera Włodzimierza Cimoszewicza zdymisjonował Aleksander Kwaśniewski.

Kiedy rząd Cimoszewicza podjął decyzję o likwidacji spółek, dokonał wymiany członków zarządów i rad nadzorczych spółek powołanych przez Lesława Podkańskiego i Jacka Buchacza. Kontrole nad spółkami "trójkąta" przejęło SLD i szybko zrozumiało, że może czerpać z tego korzyści. Na zewnątrz wyglądało to na brak możliwości dostępu do spółek z uwagi na ich wzajemne powiązania kapitałowe. Przedstawiono to jako brak możliwości kontroli nad majatkiem Skarbu Państwa i przez 6 lat ludzie SLD czerpali z tego wymierne korzyści[potrzebne źródło]. Układ trzech firm (MKG, PFG, Chemia Polska) będących nawzajem swoimi właścicielami media nazwały "trójkątem Buchacza".

Także rządowi Jerzego Buzka nie udało się zlikwidować "trójkąta"[2].

Dopiero w 2002, po znacznym ubytku wartości spółek i z uwagi na ambicje polityczne i gospodarcze Ludwika Klinkosza Skarb Państwa w wyniku porozumienia zawartego pomiędzy ówczesnym prezesem Chemii Polskiej Ludwikiem Klinkoszem, a ministrem skarbu Wiesławem Kaczmarkiem odzyskał kontrolę na spółkami z tzw. "trójkąta Buchacza". W wyniku porozumienia Ludwik Klinkosz został prezesem Ciechu, a spółka ta według planów miała wchłonąć majątek Chemii Polskiej[3]. Do operacji nigdy jednak nie doszło, gdyż okazało się, że do majątku spółek z tzw. "trójkąta Buchacza" roszczenia z weksli z rzekomego wystawienia zarządów spółek z czasów ich powstania zgłaszają różne podmioty, których działalność wiąże nazwisko Piotra Bykowskiego, uważanego za autora koncepcji "trójkąta"[4], znanego poznańskiego biznesmena oskarżonego o doprowadzenie do upadku Banku Staropolskiego, byłego doradcę premiera Waldemara Pawlaka[5][6].

Obecnie istnieją i prowadzą działalność dwie spółki z tzw. "trójkąta Buchacza", tj. Chemia Polska i Międzynarodowa Korporacja Gwarancyjna (zlikwidowany w 2004 Polski Fundusz Gwarancyjny został wchłonięty przez MKG). Spółki znajdują się pod kontrolą Skarbu Państwa, jednak ich majątek zagrożony jest w wyniku roszczeń z weksli, które zgłaszają różne podmioty w tym m.in. fundusz pożyczkowy "Karbona", którego prezesem zarządu był Waldemar Pawlak[5][7].

Od 2004 w Prokuraturze Okręgowej w Warszawie toczy się postępowanie karne, dotyczące m.in. podejrzenia sfałszowania ww. weksli. W grudniu 2007 roku, po nominacji na ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ćwiąkalskiego, prokurator prowadzący śledztwo w sprawie "Trójkąta Buchacza" został od niego odsunięty. Jednocześnie okazało się, że Zbigniew Ćwiąkalski przed objęciem stanowiska ministra, jako adwokat był pełnomocnikiem spółek, które dochodzą praw z weksli z rzekomego wystawienia spółek Skarbu Państwa[8].

Według kolejnego raportu NIK, do którego media dotarły w sierpniu 2008, majątek spółek z "trójkąta Buchacza", mimo odzyskania nad nim kontroli przez Skarb Państwa, nadal topnieje i warty jest niewiele ponad 200 mln zł.[9].


---
PS.
Co robi rolnik w styczniu?
biznes.onet.pl/static,forum.html?discId=0&threadId=64312554&discPage=1&AppID=324
Na co stac emeryta ze wsi w Pcimu Wielkim?


Wódka
Inny artykuł pierwszej potrzeby w PRL-u - wódka także jest teraz znacznie tańsza niż przed laty. Dziś możemy za średnią emeryturę wypić 82 buteleki "czystej". W 1989 r. na cały miesiąc musiało wystarczyć 8 butelek.

Jaka była cena i na ile mogłeś sobie pozwolić miesięcznie (szt. - 0,5 l)?
1955 r. - 31,50 zł, 9 szt.
1960 r. - 36 zł, 21 szt.
1970 r. - 55 zł, 26 szt.
1980 r. - 120 zł, 27 szt.
1982 r. - 500 zł, 10 szt.
1989 r. - 12 000 zł, 8 szt.
1991 r. - 38 500 zł, 35 szt.
2000 r. - 25,43 zł, 38 szt.
2008 r. - 18,54 zł, 82 szt.

Na zdjęciu:
Warszawa, 1981 - po akcji antyspekulacyjnej milicja skonfiskowała m.in. alkohol.
finanse.wp.pl/gid,12607646,galeria.html?T%5Bpage%5D=10
Obserwuj wątek
    • rat_canals warchulski 22.09.11, 22:35
      a wy ile flaszek z kaktusa wycisniecie, co?
      • warcholski kanalski 22.09.11, 22:43
        “ja nie wiem, ja mam 4200 zlotych”
        www.youtube.com/watch?v=mxayFv8q8ZY
        • warcholski Nieroby z polskiej “WSI” tu bedzie o was: 22.09.11, 23:38
          i nie chodzi bynajmniej o agentow sluzb WSI, ale polskiego typowego nieroba na/ i z prowincji, ktory jako byly ormowiec/***soltys z kieleckiego wyjecjhal do Kanadki siedzi tam na zasilku oraz transferuje doplaty unijne przeznaczone dla rolnikow –jedynym jego zmartwieniem jest aby te doplaty sie nie urwaly, ale nie martwcie sie tow. Pawlak wam zalatwi, rzuci cholocie jescze nie jedne oryzione kosci.

          Byl okres w latach 80, kiedy nieroby mowily tak “nie dostalem lemiesza z geesu to nie wykopie ziemniakow, wezme motyke, wydlubie worek tylko dla siebie…” Dzis wystarczy przejechac sie za miasto i przypatrzec sie jak wyglada kazda prawdziwa polska wiocha. Na terenach gdzie kiedys nazywano ich “chloporobotnik” dorobili sie wykonczonej chalupy, zdemolowali podworka, stodole i cuchnaca gnojowka obore…nio i szpan, fura, komura, a czasem bezurzyteczny nowy traktor za pieniadze “szfagra z kanadki”, ci nieliczni “bogatsi” filmuja na youtubie przetaczaja sie tysiace zuli, spiacych po rowach czasem na zalanego furmana ciagnetego przez kasztanke.

          ===
          ***Sołtys – naczelnik plemienia. Najczęściej dysponuje supermocami i przyrządami do wywoływania duchów. Ma też wierne psy służące jako przekąski oraz figurkę wody. Znane są wypadki rozdwajania się sołtysów. Niestety świadkowie tych zdarzeń trafiali do miejsc odosobnienia.
          Typowy sołtys jest uznanym poliglotą. Zna mowę zwierząt, dzięki czemu może służyć za tłumacza w okresie pomiędzy 24 grudnia godz. 0:00 a 24 grudnia godz. 23.59. Jednak najsłabiej zna język krowi, dzięki czemu powstało przysłowie – tłumaczyć jak sołtys krowie.
          Sołtys jest również znany ze swojego okrucieństwa względem zwierząt. Regularnie jest przyłapywany na biciu konia za stodołą, w czym, jak twierdzi – wyładowuje się intelektualnie.
          Sołtys zawsze, ale to zawsze posiada czerwoną tabliczkę z białym napisem sołtys na płocie lub domie. No chyba, że takowej nie posiada, wtedy są dwie opcje: albo nie jest sołtysem, albo ktoś kto sołtysem chce być podprowadził mu rzeczoną.
          Zajęciem sołtysa jest chodzenie na sesje na których dostaje marne grosze na rodzinę. Zakłada również sztuczne hydranty, które w czasie pożaru płoną razem z wsią, ponieważ woda z autentycznych źródeł przeznaczona jest dla zwierząt.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka