Gość: Bombek
IP: *.wlfdle1.on.wave.home.com
18.05.01, 04:04
Panstwowy Tor Przeszkód im. Jozefa Wissarionowicza Stalina.
=========================
Cz. 2
Wobec tego, aby moc zrezygnowac z obywatelstwa polskiego, obywatel rozwiedziony dawno temu za granica
musi sie jeszcze raz rozwiesc ze swoja owczesna malzonka, tym razem w polskim sadzie, a nastepnie
zalegalizowac swoje malzenstwo z obecna malzonka, rowniez w polskim sadzie. Wszystko po to, zeby moc
nastepnie swoje obecne malzenstwo zarejestrowac w polskim Urzedzie Stanu Cywilnego - po to, zeby z USC
otrzymac polski akt malzenstwa; po to, zeby ten akt dolaczyc do wniosku, skladanego po to, aby nie miec wiecej
w zyciu do czynienia z biurokratycznym obledem admnistracji panstwowej RP. Naturalnie, zadnej z tych czynosci
sadowych i administracyjnych nie mozna dokonac korespondencyjnie, nalezy to czynic w Polsce - osobiscie lub
przez pelnomocnika prawnego.
§ 2 ust. 1 pkt 6 wymaga by wnioskodawca przedlozyl zyciorys, przy czym zyciorys ten ma byc napisany
wlasnorecznie; § 2 ust. 4 rozporzadzenia stanowi bowiem: 'Dokumenty, o których mowa w ust. 1 pkt 1, 6 i 11,
powinny byc sporzadzone wlasnorecznie w jezyku polskim'
Jedyny mozliwy sens wymagania, by zyciorys pisac WLASNORECZNIE, nie na komputerze czy maszynie do
pisania, jest dosyc niepokojacy i zlowieszczy. Wszystko wskazuje na to, ze chodzi tutaj o uzyskanie aktualnej
probki pisma i podpisu na potrzeby sluzb specjalnych RP, oraz o aktualizacje danych osobowych w aktach
tychze sluzb.
Po co Rzeczypospolitej Polskiej szczegolowy zyciorys, oraz probki odrecznego pisma i podpisu wnioskodawcy,
ktory juz za chwile ma przestac byc obywatelem polskim, mozna tylko spekulowac, ale mozliwosci sa tu
oczywiste.
Moze sie na przyklad wkrotce okazac, ze cudownym zbiegiem okolicznosci wyplynely na wierzch stare donosy
lub raporty, odrecznie pisane wlasnym charakterem pisma wnioskodawcy i z jego wlasnorecznym podpisem,
dowodzace niezbicie, ze w latach 70-tych petent byl wspolpracownikiem Sluzby Bezpieczenstwa, albo zgola
oficerem wywiadu wojskowego PRL w USA. Latwo wtedy zlozyc mu tzw. "propozycje nie do odrzucenia" :
grozic, szantazowac i probowac zwerbowac do wspolpracy. Zwlaszcza, jesli zyciorys sugeruje, ze petent jest
na przyklad zawodowym wojskowym, albo pracuje w jakims smakowitym zachodnim przemysle - lotniczym,
kosmicznym, elektronicznym lub zbrojeniowym.
§ 2 ust. 1 pkt 10 wymaga by wnioskodawca przedlozyl aktualna fotografie formatu paszportowego. Pozostawiam
imaginacji czytelnika, po co i na co organom Rzeczypospolitej w kraju znajomosc aktualnego wygladu
wnioskodawcy stale zamieszkalego na drugim koncu swiata. Byc moze po to, by nie zlozyc przez pomylke
"propozycji nie do odrzucenia" niewlasciwej osobie, a byc moze po to, by umozliwic inwigilacje b. obywatela
podczas wizyt w kraju? Kto wie...
§ 6. Dokumenty w sprawie o nadanie lub wyrazenie zgody na zrzeczenie sie obywatelstwa polskiego wraz z
wlasnym stanowiskiem starosta przekazuje do wlasciwego miejscowo wojewody, a konsul Rzeczypospolitej
Polskiej - do ministra wlasciwego do spraw zagranicznych.
§ 7. 1 .Wojewoda na podstawie zgromadzonych dokumentów, o których mowa w § 6, sporzadza informacje,
zawierajaca w szczególnosci:
1) date wydania cudzoziemcowi pierwszego zezwolenia na zamieszkanie na czas oznaczony lub na osiedlenie
sie w Polsce oraz date wydania pierwszej karty czasowego lub stalego pobytu,
2) dane o pobycie wnioskodawcy w Polsce oraz o charakterze tego pobytu,
2. stanowisko w sprawie pozytywnego lub negatywnego rozpatrzenia wniosku.
§ 8. Dokumenty, o których mowa w § 6 i 7, wojewoda lub minister wlasciwy do spraw zagranicznych
przekazuje, za posrednictwem ministra wlasciwego do spraw wewnetrznych, do Kancelarii Prezydenta
Rzeczypospolitej Polskiej.
Na stronie 7 formularza wniosku o zgode Prezydenta na zrzeczenie sie obywatelstwa polskiego jest w samej
rzeczy przewidziane miejsce na "stanowisko starosty lub konsula RP". Oznacza to, ze przewiduje sie mozliwosc
zawetowania lub negatywnego zaopiniowania wniosku przez funkcjonariusza panstwowego niskiego szczebla.
Wiarus stawia duze piwo, slawnej australijskiej marki Victoria Bitter, kazdemu, kto bedzie w stanie rozsadnie
objasnic, dlaczego wniosek o WLASNOWOLNE zrzeczenie sie obywatelstwa, czyli pokorna prosba o zgode
panstwa na skorzystanie przez obywatela z zagwarantowanego mu konstytucyjnie prawa (art.34 ust. 2
Konstytucji RP) ma byc jeszcze w dodatku opiniowany (pozytywnie albo negatywnie) przez konsula RP, potem
przekazany do MSZ RP, a potem musi przejsc jeszcze przez Ministerstwo Spraw Wewnetrznych RP.
Wymaganie to jest prawdopodobnie sprzeczne z Konstytucja RP, ktora stanowi ze "nikogo nie wolno zmuszac do
czynienia tego, czego prawo mu nie nakazuje" (art.31.ust.2). Zas art. 34 ust.2 Konstytucji ("Obywatel polski nie
moze utracic obywatelstwa polskiego, chyba ze sam sie go zrzeknie") nie zawiera klauzuli "szczegoly okresla
ustawa", pozwalajacej na ograniczenie prawa do zrzeczenia sie obywatelstwa polskiego aktem prawnym
nizszego rzedu: ustawa lub rozporzadzeniem.
Co za tym idzie, cale wymaganie uzyskiwania zgody prezydenta na zrzeczenie sie obywatelstwa jest
prawdopodobnie niezgodne z Konstytucja, nie mowiac juz o wymaganiu uzyskiwania opinii konsula, czy petent
jest godzien takiej zgody. Ale to, gdzie wladza panstwowa III RP ma wlasna Konstytucje, wiemy wszyscy juz
dawno, na podstawie krajowych precedensow.
Samemu Wiarusowi zadne sensowne wytlumaczenie racji bytu opinii konsula sie nie nasuwa. Nie wiadomo
rowniez, na czym mialaby sie opierac opinia (pozytywna albo negatywna) konsula, ktory nigdy przedtem petenta
na oczy nie widzial, a po rezygnacji z obywatelstwa byc moze rowniez nigdy wiecej nie zobaczy.
§ 9. 1 Postanowienia Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej w sprawie o nadanie lub o wyrazenie zgody na
zrzeczenie sie obywatelstwa polskiego albo uzaleznieniu nadania obywatelstwa polskiego od zlozenia dowodu
utraty lub zwolnienia z obywatelstwa obcego sa ostateczne.
W zwiazku z czym, jesli sie Pan Prezydent nie zgodzi, to wnioskodawca ma z woli Warszawy, a wbrew swojej
woli, dozywotnio pozostac przymusowym obywatelem polskim. Pan prezydent nie musi sie nikomu z decyzji
tlumaczyc, a do sadu zaskarzyc jego odmownej decyzji nie mozna. Nawet mozliwosc odwolania do Trybunalu
Konstytucyjnego w Warszawie jest bardzo niepewna, bo decyzja Prezydenta RP to "executive decision" glowy
panstwa, niezaskarzalna do sadow.
Nota bene : § 9 ust. 1 rozporzadzenia Prezydenta RP Stary Wiarus podaje rowniez pod rozwage starszym
Polakom, oczarowanym mozliwoscia odzyskania obywatelstwa polskiego odebranego im kiedys przez PRL.
Mozna oczywiscie odebrane obywatelstwo polskie odzyskac, ale tylko kosztem zrzeczenia sie posiadanego
obywatelstwa obcego. Ciekawe, co na to na przyklad ponad 80-letni dzisiaj weterani Bitwy o Anglie, pozbawieni
po wojnie obywatelstwa polskiego przez komunistyczne wladze PRL? Odrodzona, wolna i suwerenna
Rzeczpospolita Polska proponuje teraz ustami Prezydenta RP, poprzez Dziennik Ustaw, ze odda im odebrane
przez komunistow polskie obywatelstwo, ale tylko jezeli zrzekna sie obywatelstwa brytyjskiego.
A jak sie juz Pan Prezydent ewentualnie zgodzi na czyjes zrzeczenie sie obywatelstwa polskiego, to petentowi
dorecza sie poprzez Konsulat, za bardzo slona oplata administracyjna, stosowne zaswiadczenie. Zamiast
paszportu polskiego, ex-obywatel RP wybierajacy sie do Polski ma teraz dozywotnio nosic przy sobie
zaswiadczenie od Prezydenta.
A dlaczego? Otóz dlatego, ze Straz Graniczna RP nie musi nic nikomu udowadniac. Straz Graniczna moze uznac
kazdego podroznego z obcym paszportem za obywatela RP, wedlug uznania kaprala w okienku. Jesli podrozny
juz nie jest obywatelem polskim, to nie Straz Graniczna ma mu udowodnic ze JEST, tylko on Str